Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Pozazdrościliście mi chyba włoskiego słońca, bo dziś na Kronplatzu rano śnieg, niskie chmury i ogólnie brak widoczności. Potem trochę lepiej: Ale popołudnie już klasycznie: Pozdrówki!
    13 punktów
  2. Dzionek na Ruchaczach spędzony co prawda pośród tłumów ale w wybornej kompaniji tzn. @KrzysiekK wraz z młodzieżą. Tłok straszny.. w sumie pusty tylko Padak i na bierząco stara kanapa z Padaka i górny orczyk.. na szybkiej kanapie ludzi opór. Padak Red devil
    8 punktów
  3. @Adam ..DUCH serdeczne dzięki za poświęcony czas. Dzięki Tobie odzyskałem radość z jazdy na nartach 🙂 Mój najlepszy wyjazd w tym sezonie - Zwardoń TOP👌I do zobaczenia niebawem...😉 @bubol.T no szkoda, że tak wyszło, ale nadrobimy to następnym razem😀 Pozdro!
    7 punktów
  4. 1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek".
    6 punktów
  5. 6 punktów
  6. no widzisz ja nigdy nie pisałem że Alpy to ultima ratio i zawsze był do tego jakiś kontekst, w Alpy jeźdźę bo mam najbliżej i kupuję zazwyczaj sezonówki. Gdybym mieszkał dalej w Katowicach to też bym jeździł do Szczyrku, Zwardonia, Wisły, na Kasprowy i w Tatry Słowackie - zapewne kupił bym sobie tak tutaj zachwalaną sprytną sezonówkę
    4 punkty
  7. Cze Nikt się nie kwapi, to ja napiszę. Dzieci moje. Córka, ostrożna, ale chciała. 2 sezony zajęła mi pionizacja do efektu dość swobodnego poruszania się po stoku. Ile dni? - nie pamiętam, bo nie liczyłem. Ale sporo, na pewno ich było z 50-60. Parę lekcji z instruktorami na początek, przypadkowymi, potem jazda i naśladownictwo. Syn, ten nie chciał bardzo długo nawet nart założyć. Ale jak juz chciał, to dość szybko zaczął jeździć. Instruktora miał tylko w pierwszym dniu jazdy, tez przypadkowy, ale 3h z rzędu. Tutaj lepiej pamietam - po pierwszym sezonie już dość swobodnie się poruszał po stoku. 39dni dokładnie. Potem jak Andrzej napisał, poszedłem na łatwiznę, miałem tą możliwość, dzieci poszły do klubów, a cykliczne szkolenie zrobiło swoje. Miałem świadomość, że ja osobiście bez wiedzy i doświadczenia w nauczaniu nie dam rady nic więcej zdziałać. Dzieci uczą się w głównej mierze przez naśladownictwo, ale wzór musi być bardzo dobry. Obserwacje niedzielne. 3 pary uczące swoje pociechy. 1). Bardzo dobrze jeżdżący facet (albo świetny amator lub zawodnik wręcz), jeździł z synem po Fisach i okolicy. Generalnie żadnych wskazówek, tylko zabawa, chłopak jak cień próbował wszystko naśladować. Jak ojciec kije pod pachy i dzida pod orczyk, młody też to samo. Chłopak miał z 7-8 lat. Drugi ojciec, niedoszły carver. No jeździł jak pokraka siląc się na profesjonalizm. Syn w podobnym wieku, ale tutaj bardo dużo teorii i uwag, chyba raczej zerowy skutek, jakieś opierdalanie bez sensu. Ostatnia to matka, która chyba parę lekcji liznęła u instruktora. To już była porażka, no więcej krzywdy dziecku robiła, niż z tego było pożytku. Ze stroju widać było, że bidy ni ma. Może jakiś taki kwoczy instynkt, nie wiem. Jaki Instruktor na początek?, chyba zależy od wieku dziecka, jego chęci, motoryki etc. Na pewno musi mieć podejście do dzieci. Tu bardziej zachęcić, niż zrazić, a przy okazji trochę nauki przemycić. Maks - syn - jest w trakcie nabywania papierów instruktorskich. Był teraz na stażu, gdzie razem z koleżanką (także na stażu) dostali 8 "kręgli" do nauki. Młoda "kadra" dostaje najgorszy sort 🙂. 4-5-cio latki. 4 były już stojące w nartach, oddał koleżance, a 4 zupełne Nemo. Pierwsze 2 dni nart nie założył i nie nadążał ich podnosić, tak szybko padały. Chłopak, bez jakiegokolwiek doświadczenia w nauczaniu. Zajęcia całodniowe, z przerwą obiadową, gdzie dzieci udają się pod opiekę rodziców. Na szczęście rodzice mieli swoje sprawi i przy nauczaniu nie były obecne.Po 2 dniach nastąpił przełom, kręgle przestały się przewracać i zaczęły kumać bazę. Do brzegu. Po sześciu dniach, jeździły na orczyku i samodzielnie zjeżdżały na oślej łące. Jeden z podopiecznych syna, nawet wygrał zawody z całej tej grupy, z czego był chyba najbardziej dumny. Szkoda że nie mogę udostępnić zdjęcia z pierwszego dnia owego zwycięzcy. Można sobie wyobrazić na szybko, dziecko obute w narty, w puchowej kurtce, kasku, z obrażoną miną i ... rękami w kieszeniach. Takie były początki. pozdro
    4 punkty
  8. Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak.
    4 punkty
  9. Brawo Kacper, brawo Paweł !!!!!!
    3 punkty
  10. Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie..
    3 punkty
  11. Mario Mieliśmy możliwość, to wysłaliśmy zawodnika na tą imprezę, jak parę innych egzotycznych krajów. Michał Jasiczek, to z pewnością doskonały narciarz, ale umówmy się, drugoligowy zawodnik. Nie wiem co jego sztab sobie myślał i jakie miał oczekiwania, ale miejsce w szeregu trzeba znać. Szans medalowych żadnych, nie było się co łudzić, dobry wynik - wystarczyło dojechać. Nie wiem co sztab uradził, widząc że przed nim wypadło 22 zawodników. Przecież trochę kalkulacji chłodnej wystarczyło, nieco odpuścić i dojechać. Mierzyć siły na zamiary. Być może by to wystarczyło, aby zaznaczyć swoją obecność, jakimś miejscem w 3-ciej dziesiątce. A tak wyszło jak zwykle. pozdro
    3 punkty
  12. Kamieńsk kręci…
    3 punkty
  13. Okazało się, że wczoraj jeździliśmy z @AdrianW w Zwardoniu w tym samym czasie. Ale w tym gąszczu otwartych tras się mijaliśmy nie wiedząc o tym. Jednak magia Zwadonia działa i ta górka ma coraz wiecej zwolenników.
    3 punkty
  14. Czytaj ze zrozumieniem bo widzę że czepiasz się bez sensu. Rozumie że rodzice oddający pierwszy raz swoje pociechy pod Twoje skrzydła egzaminowały Cię z wiedzy i oczywiście sprawdzały Twoją jazdę z slalomu i giganta?! oke można i tak 👍 Mi ta wiedza na początkowym etapie była totalnie zbędna . W innym wątku Andrzej wstawił film o trzech instruktorach francuskich-jeden prowadzi zajęcia z najmłodszymi i taki instruktor ( pedagig) jest dla mnie wystarczający na takim etapie który ma empatię -wczuwa się w emocje jest uśmiechnięty, miły , ciepły i sympatyczny . Dziecko będzie mu ufało a nie będzie się go bało . To wystarczy . Później szukamy jeżeli dziecko złapie bakcyla i chce więcej fachowca . Wydaje mi się że to oczywista droga .
    3 punkty
  15. Przypomniałeś mi, że mój syn też chodził po domu, całymi tygodniami, w swoim kasku narciarskim i goglach. Tylko, że dalej było już mniej narciarsko... W rękach trzymał wielką, plastikową wiertarkę Boscha (dla dzieci), a na plecach miał mały, czerwony plecak. Cały zestaw stworzył pod wpływem "Czterech pancernych" i "Gwiezdnych Wojen". Taki trochę-narciarz, bardziej-rebeliant. 😁
    3 punkty
  16. Opaki, wyluzujcie. Jakbyśmy się spotkali na stoku to na bank byśmy się jakoś dogadali.
    2 punkty
  17. Ja sie juz po drugiej serii cieszyłem ze srebra, bo nie wiedziałem, ze są trzy serie 😅. Jakieś dziwne te duety, dwie serie przecież wystarczą.
    2 punkty
  18. Tak. Piłkarski poker 😀. Mamy srebro.
    2 punkty
  19. Hej, mój syn stawiał pierwsze kroki w austriackiej szkółce. Wówczas jeszcze słabo w ogóle mówił. Pani, która prowadziła zapisy powiedziała mi, że język nie stanowi przeszkody i na tym etapie chyba rzeczywiście nie stanowiło - tym bardziej, że instruktorka, starsza Pani ewidentnie zjadła na tym zęby. Tyle jeśli chodzi o pierwsze kroki w typowym narciarskim przedszkolu, gdzie główne hasło to "pizza, pizza". Wydaje mi się, że im dalej w las tym bardziej jednak może to przeszkadzać. Jeśli jednak chcesz jechać z dzieckiem za granicę, to z perspektywy późniejszych doświadczeń chyba jednak polecałbym pojechać z renomowaną szkołą/biurem/klubem z Polski. To nie są (podobnie jak lokalna szkółka w Alpach) tanie rzeczy, ale dzieci zwykle są zadowolone. A dlaczego? Jeśli chcesz, aby szkolenie miało kontynuację to powody, które podałem powyżej mogą sprawę komplikować. Dziecko może nie wiedzieć jak po niemiecku jest "angulacja"🤣
    2 punkty
  20. Od początku rozpoznałem Cię jako babę, z którą lepiej nie zadzierać. 🙂 Podobnie jak z moją córką. 🙂
    2 punkty
  21. Zauważyłeś, że mój wpis był co najmniej ironiczny. 🙂 Znam Jana wirtualnie od ho ho i wiem kto zacz. Lubi podpuszczać, bywa złośliwy i nie zawsze jest poważny. Hmmm... mnie się też zdarza. 🙂 A z drugiej strony imponuje wiedzą o ośrodkach alpejskich i lubi się nią dzielić. Ma też swoją perspektywę nartowania, skoro w Alpach spędza niemałą część roku. Oczywiście, że w Polsce można nauczyć się i dzieci/wnuki jeździć, choć niewątpliwie w Alpach są lepsze warunki ku temu. Nie, nie byłem z wnukami w Kasinie, choć w zeszłym sezonie z przyjemnością patrzyłem na pracę lokalnej dziewczyny instruktorki, która uczyła dwójkę dzieci zjeżdżając z nimi główną trasą. Moje dzieci np. spędzają tydzień narciarski w Polsce i tydzień w Alpach. Tak było przynajmniej w tym sezonie. W Polsce szkolenie lokalnymi instruktorami (Zieleniec, Jaworzyna Krynicka), w Alpach (Civetta i 3 Zinnen) polskimi instruktorami z klubu czy biura (Porta ski) z którymi pojechali. To szkolenie alpejskie było o tyle lepsze, że dzieci szkolono w grupach. Polscy instruktorzy. Mogły się wzajemnie podglądać i rywalizować ze sobą.
    2 punkty
  22. Kompletnie nie zgadzam się co do Shiffrin. Cały sezon słabo jeździła gs. Postawiła praktycznie wszystko na Sl. Jeśli będzie podkręcony 1 przejazd to załatwi wszystko w 1. Chyba że złapie tykę. bardzo mnie ciekawi Vhlova czy nie powtórzy Brignone.
    2 punkty
  23. Dotarłem. Dzięki za zaproszenie.
    2 punkty
  24. Cze Adaś, mój młody tylko raz jeździł w szelkach, jak po 2 dniach nauki w Kozińcu pojechaliśmy do Austrii. W Bad Klein była taka mgła, że bałem się, że go zgubię, mimo iż trochę znałem ośrodek, to w tej mgle i tak nie wiedziałem, gdzie jestem zbytnio. Tylko dlatego kupiłem szelki prewencyjnie zaraz przed wyjazdem, bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. Tak czy siak zgubiłem go na "chwilkę" 2 dni później w pełnym słońcu 🙂. Cymbał jechał za mną i wyskoczył pod flandrami na zmuldzoną trasę. Ja byłem osrany, jak można zgubić dziecko na 200m odcinku. Na szczęście co pewien czas pojawiał się kask w muldach. W sumie raz się przydały. Już więcej ich nie założył. pozdro
    2 punkty
  25. Wpadaj śmiało. Ja już skończyłem.
    2 punkty
  26. Co więcej Jan pogardliwie wypowiada się o górkach, jakby tylko zjazd z k2 uczył czegoś, cóż nie on jeden prezentuje geocentryczną wróć egocentryczną teorię wszechświata narciarskiego, a dróg jest wiele, nie wszystkie prowadzą na manowce, cudne manowce;-) pamiętam sagę z Niko gdy Fred objezdzony alpejsko też dezawuował sudeckie górki, a Niko niejedną osobę nauczył na tychże górkach porządnej jazdy, nadmienię, że to z Fredem zdarzyło mi się jeździć, a nie z Niko.
    2 punkty
  27. Andrzej, nie jest to zgodne z prawdą. To, że go stać, to nikomu tego nie ukradł, tylko na to zapracował. A że ma na to obecnie czas, więc jeździ. Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL. Wyjazd w Alpy jest zasadny, jeśli już coś potrafimy i będziemy się mogli z tego cieszyć. Koszty nie są małe i nie ma sensu takich wyjazdów realizować, jeśli obciąży to znacznie czyjś budżet, a wrażenia z wyjazdu będą słabe. Bo trafimy na niepogodą, czy też ośrodek o zbyt trudnych trasach vs nasze umiejętności, albo jedno i drugie, pojawi się frustracja i zniechęcenie. Nie każdy ma taką możliwość, więc realizuje to na swój sposób, który akurat jest możliwy do wykonania. Byłeś chyba ostatnio z wnukami w Kasinie podczas ferii. Dość niedawno. Czemuś z nimi w Alpy nie pojechał? Stać Cię a i czasu masz sporo, a na popierdółkach jeździsz i to dobitych po sufit - bo w ferie. pozdro
    2 punkty
  28. załóż taki temat ale po 7 poście może być już dyskusja o pieluchach
    2 punkty
  29. Cześć Mitek, moja żona oglądając GS męski stwierdziła, że Brazylijczykowi zaczęli trochę później liczyć czas i stąd ta różnica. Myślę, że jest to jakiś trop. pozdro
    2 punkty
  30. Cześć Nie sądziłem, że ten temat ma przyjąć obraz: "Wspominamy początki naszych dzieci/wnuków". Tym bardziej szkoda, że mi trochę chyba nie wypada ich wspominać. W każdym razie pojawił się wątek rozpoznania "dobrych rąk". No i co? Tylko nie piszcie jakichś dyrdymałów jak to był x lat temu. W punktach czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. Pozdro
    2 punkty
  31. Wiesz , ja nie bardzo chce wchodzić w ten temat 🤷‍♂️ bo raz,że to syn pokazał mi narciarstwo i wpadłem sam okropnie , dwa żeby uczyć trzeba samemu umieć a wiemy jak z tym umieniem jest bo to długi proces a trzy 😉 dziadki 😂 temat rzeka i my rodzice wiemy doskonale,że wystarczy skrzywienie nosa naszych pociech żeby dziadki stali na baczność 😜 W naszym przypadku to syn zaczął narciarstwo (mając 7lat ) będąc na spacerze,takie jego widzimisię chciał spróbować . Więc ja niewiele myśląc do wypożyczalni do kasy-próbuj. Włożył buty jakaś rozgrzewka, pokazywanie przez instruktora jak wstać itd złapał orczyk i pojechał do góry . Mi szczena opadła i tak to się zaczęło. Następnego dnia i przez parę dni kolejnych miał prywatnego instruktora . Po powrocie do domu chodził z grupą na hali . Później wyjazd do Tignes gdzie miał swoją górkę i tam sobie jeździł cały wyjazd , wyżej pojechać się bał a ja nie naciskałem . kolejny rok L2A tu zaliczył zjazd z samej góry do doliny ( pękałem z dumy ) i tak naprawdę to był ostatni moment kiedy jeszcze coś się mnie słuchał bo później był wyjazd do Adama szkoleniowy a po 😭 słuchać mnie już nie chciał . Będąc na hali ciągle fochy robił . Kolejny sezon zaliczył szkoleniowo w Sappadzie i tu jego narciarstwo wtenczas się skończyło bo po przyjeździe stwierdził,że narciarstwo go nie interesuje i nawet na halę nie mogłem go namówić . Teraz był znowu w Zwardoniu i coś się odmieniło,że znowu chce ale nie ma kiedy i jest problem . Także patrząc na całokształt chyba najlepiej oddać w dobre ręce ( zresztą widzę tu podobieństwo w drodze nauki dorosłego) nie tracić czasu na zbędne cuda-wianki tylko iść drogą szkolenia. To jedyna droga do dobrego rezultatu.
    2 punkty
  32. Cześć A jeszcze chciałem zwrócić uwagę, że... wszyscy zachwycają się Vonn i jej powrotem w wieku 40 lat a nikt nie zwrócił uwagi na Sarę Schleper, która ukończyła SG w Cortinie a barwach Meksyku. Oczywiście poważną karierę w reprezentacji USA zakończyła już dawno - pewnie sporo osób pamięta przejazd w kostiumie kąpielowym. Ale przejechać tak trudny SG w czasie 5 czy 6 s gorszym od najlepszych w wieku 47 lat bez specjalnego treningu... Pozdro
    2 punkty
  33. Czy ktoś ogląda?
    1 punkt
  34. @bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.
    1 punkt
  35. Ale śnieg zniknął w oczach. Aż takie było ocieplenie? pozdro
    1 punkt
  36. Michał Jasiczek spędził dzisiaj 25s na trasie slalomu. To jego trzeci DNF z rzędu na olimpiadzie. Po co tacy ludzie się tam pchają? Czytałem trochę jak rodzice/trenerzy tych sportowców się kłócili pomiędzy sobą o to miejsce na olimpiadzie. Żenujące kłótnie, strasznie słaby występ.
    1 punkt
  37. Jeżeli powstanie "to coś" to Panie nie ma bata....a jak idą za tym umiejętności to już nie ma o czym pisać
    1 punkt
  38. No ja właśnie jestem na etapie gdzie na mroźnej planecie Hoth mroczny rycerz Darth Dino toczy epicki bój z będącym po jasnej stronie mocy Miśkiem Skywalkerem.
    1 punkt
  39. Puchar czy medale to jest akurat znany standard postępowania z dziećmi. Drobne nagroda, wielki efekt. Natomiast to czy instruktor był kumaty czy nie, to była dla mnie loteria. Wybrałem wyjazd dla dzieci, instruktor to była niewiadoma. Miałem dużo szczęścia w historii nauczania swojej córki. W całej jej historii zdarzył mi się tylko jeden słaby instruktor, w Szczyrku.
    1 punkt
  40. Niezbyt często zaglądam na SO, ale zmobilizowałeś mnie, fota całkiem, całkiem pozdro
    1 punkt
  41. Aaaa. Janek Kos. To już wiem.
    1 punkt
  42. A gdzie tam bliźniaki 🙂 jeden od starszej córki a drugi od młodszej .Różnica wieku między nimi 2 tygodnie 😄 a mają teraz 5 miesięcy
    1 punkt
  43. Moje dwa kurdupelki wnuki już co raz większe 🙂 rosną jak na drożdżach i już nóżki je swędzą Jeszcze troszkę i będzie sama radość na stoku
    1 punkt
  44. Poszukaj jakiegoś ax w używce. Moim zdaniem takie dechy mocno budowane w szerokości ok 84-85 pod butem - to takie trochę nie za bardzo. Do zabawy ma sens deska ciut szersza 88-90mm o innym flexie. Natomiast deska fajna agresywna na przygotowany stok i uniwersalna to deska o szerokości 76-78mm. Względem uniwersalności do 84-85mm - będzie to samo, a na porannym twardym sztruksie - o niebo lepiej. Oczywiscie to moje zdanie 🙂 dlatego zwróć uwagę na deacon/peregrine 76 - to poszerzona Gs ale prześwietna narta. Reszta dech typu head erally (78mm) czy forza 70 rossi (78mm) - pierwsze przykłady z brzegu - mają mały promień i szukają bardziej skrętu, a widzę że raczej szukasz desek stabilniejszych w dłuższym. Dlatego z volkla to co podałem - ewentualnie p82 - który jest inny niż deacon 84 - I konstrukcyjnie i trochę inaczej jeździ.
    1 punkt
  45. Ja pierdzielę 🥴 chłop zapytał sie o narty a tu oczywiście 6 stron pitolenia o tym kto mundzrzejszy łod tego drugiego? Może coś bardziej konstruktywnego napiszecie? Na przykład udanego dnia Świetego Walentego. Ja obchodziłem swoje świeto wczoraj. "Żeby kochać innych trzeba pokochac siebie. Jeśli tego nie zrobisz to nie zrozumiesz co znaczy kochać."
    1 punkt
  46. za dużo teorii a za mało praktyki, wielu rodzicom wydaje się się że jak raz sezonie oddają dziecko do szkółki to zrobi się z niego narciarz Moja obecna ekipa
    1 punkt
  47. Tygrysica 👌 👏
    1 punkt
  48. Teraz w wielu ośrodkach ceny są ruchome i tańsze przy kupnie on-line, ale gdyby porównać te kupione w kasie, to mamy taki paradoks: - TMR Chopok - 350 zł - TMR Szpindl - 350 zł - Obertauern - 300 zł W tym ostatnim jest ok. 100km tras, a dla mieszkańców Polski zachodniej odległość podobna jak na Chopok. (na Chopoku teraz widzę, że jest jednak niewiele drożej niż w Obertauern - jakiś czas temu wydawało mi się, że sprawdzałem i było więcej). Natomiast 6-dniowy karnet w Obertauern 357E/321E (w zależności od sezonu), a Chopok 397E w kasie i 394E w terminalu samoobsługowym.
    1 punkt
  49. Próbowałem pierwszą córę postawić na narty (5 lat), nawet stała, coś się ślizgała, ale generalnie kicha i płacze, próba nauczenia jazdy na linie nieudana. Poszła do instruktora Słowaka (na Chopoku było) i po godzinie dziecko jeździło pługiem szczęśliwe, łapało się liny samo i świat się wtedy zmienił.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...