Jump to content

Marcos73

Members
  • Posts

    3,656
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    154

Marcos73 last won the day on June 17

Marcos73 had the most liked content!

Recent Profile Visitors

4,318 profile views

Marcos73's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • One Year In
  • Posting Machine Rare
  • Very Popular Rare
  • Conversation Starter
  • One Month Later

Recent Badges

4.4k

Reputation

  1. Cze Mnie też, bo raczej jestem towarzyski. Ale w dzikich tłumach jestem wtedy kiedy ja chcę, a nie bo muszę. 5 min drogi z buta wystarczy. Takich szukam miejscówek. Nie z dala od cywilizacji, ale w niedalekiej odległości. Raczej wolę towarzystwa szukać, niż od niego uciekać. pozdro
  2. Cze Wiesiu, wszystko co napisałeś to oczywistość, ja jestem tylko ciekaw, kiedy Europa nie poradzi sobie bez Chin, bo Chiny są coraz bliżej aby bez nas (i nie tylko) sobie poradzić. Covid pokazał jak mocno jesteśmy zależni od Chin. Taki sygnał do zastanowienia się co będzie gdy..... motoryzacja to jeden z przykładów. Chińskie koncerny motoryzacyjne się przebijają do czołówki światowej, ale jeśli chodzi o ilość produkowanych samochodów (swoich i nie swoich) to Chiny są absolutnym liderem. pozdro
  3. Cze Grecja, Rodos w Kaczej Dupie 5 min spacerkiem do miasteczka plażą 12:20 Nie zacietrzewiaj się, bo nie ma sensu. Ja jako mieszkaniec centrum sporego miasta, osoba spędzająca sporo w pracy w codziennym młynie szukam raczej spokojnych miejsc aby trochę zwolnić. Dziwię się Twojej Żonie, a z tego co pisałeś to ma sporo obowiązków i dość stresującą pracę, że wybiera takie miejsca. Nasze wybory, a przynajmniej moje nie mają nic wspólnego z wiekiem. Generalnie to praktycznie wszędzie jeździmy ze znajomymi, bo lubimy towarzystwo, ale dobre. Być może w takich miejscach szukacie towarzystwa dla siebie i córy, co oczywiście jest możliwe, sam tak robiłem kiedyś, a na nartach robię to do dzisiaj 😉. Może warto spróbować czegoś innego, na narty do Włoch pojechać, a na wakajki jakaś Grecja - mnie osobiście bardzo przypadła do gustu. Najlepiej ze znajomymi z dziećmi. Wy będziecie mieć spokój i dzieciaki. Wcale nie trzeba wodotrysków z basenami, aby super spędzić wakacje czy ferie. pozdro
  4. Cze Damiano, jak dzieci miałem małe to też do takich kibuców jeździłem (może nie aż takich), nigdy nie lubiłem tłumów, ale czego dla rodziny się nie robi. Teraz wybieramy miejscówki z dala od tłumów, butikowe hotele, kwatery z dala od dzikich tłumów. W zimie i w lecie. Grimson i Jego Rodzina chyba lubi takie klimaty. Nie mnie to oceniać. Ja osobiście nie wiem czy bym to psychicznie zniósł. Ale każdy robi to co lubi. pozdro
  5. Wiesiu, ja bynajmniej się nie żalę, ale zastanawiam się jaki kierunek powinna przyjąć UE aby w przyszłości nie stać się wasalem Chin i innych rosnących potęg gospodarczych. Partnerstwo jak najbardziej. Niech produkują w UE swoje samochody pod naszym nadzorem i wg. naszych standardów, tak jak UE to robi u nich. W razie czego to przecież fabryk/montowni nie zabiorą ze sobą. A i personel przeszkolony zostanie na miejscu. Tak samo robią Chiny. UE jako jeden twór to dość duży rynek i jest czym grać, mamy sporo atutów i asów w rękawie. Przede wszystkim musimy być niezależni na tyle, aby nie poddawać się szantażom innych mocarstw. EU musi pokazać, że potrafi być samowystarczalna. Jest nas w UE 450 mln łącznie - więc niemało. Tylko mentalnie nam się popierdoliło w głowach, a ten problem narasta. Każdy chce mieć, nie robiąc nic, albo robiąc absolutne minimum. Mario, tu się zgadzam, wszystkie potęgi gospodarcze które, zbudowały swoja wielkość na obcokrajowcach (Niemcy, Francja i inne) musza teraz wypić to piwo, którego sobie nawarzyli. Bynajmniej nie jestem rasistą, ale pewne różnice w mentalności są nie do pogodzenia. Polska jest dość hermetycznym krajem (jeszcze) na tle Europy, jestem za pomocą dla emigrantów ale w ograniczonej ilości i wymiarze, nie mam nic przeciwko emigrantom zza płota (Ukraińcom), mentalnie i kulturowo są do nas podobni. Potrzebujemy rąk do pracy, więc zastrzyk ludzi z Ukrainy nie jest dla nas przeszkodą a wręcz zbawienną pomocą. Sam zatrudniam 3 Ukraińców. Złego słowa nie mogę powiedzieć, bardzo szybko się zasymilowali i zaadoptowali do naszych zwyczajów. pozdrawiam
  6. Marek, mnie się one podobają - ja bym je kupił 😉, jakbym był na Twoim miejscu. pozdro
  7. Cze Mnie najbardziej martwi i budzi obawy pełne uzależnienie się od Chin bez planu B na wszelki wypadek. W Covidzie było widać jak bardzo EU i nie tylko jest od Chin zależna. pozdrawiam
  8. Cze To mnie najbardziej martwi, kiedyś to było tanie dziadostwo z Chin i taka była obiegowa opinia. Ale to się zmieniło. Chiny dzięki zgrabnym zabiegom pozyskały technologię i know-how. Masowo atakują świat w szczególności elektrykami. Jakość jest już na wysokim poziomie. A cenowo są nie do pobicia. USA ma wprowadzić 100% cło w celu ochrony rodzimych producentów. Europa też coś już wymyśliła w formie dodatkowych ceł, ale się boi odwetu chińskiego - bo jednak jest to ogromny rynek zbytu. pozdro
  9. Cze Ostatnio zauważyłem samochody chińskiej produkcji, które usiłują się wdzierać na europejski rynek. Co o tym sądzicie? Moim zdaniem, Europa dopuszczając chińskie samochody na europejski rynek wbiła szpadel pod rodzimy motoryzacyjny grób. Chiny mają potężne zaplecze finansowe, nieograniczone zasoby ludzkie oraz to czego brakuje jajogłowym w UE zmysł do interesów. Swojego rynku bronią zaciekle, dopuścili zachodnie marki tylko po to, aby skorzystać z ich technologii. Teraz z biegiem czasu albo wykupią, albo wykończą rodzimych producentów. Ciekaw jestem Waszych opinii i spostrzeżeń. pozdro
  10. Mario, pewnie to osoby, które gdzieś tam spionizowały się na trasach i próbują czegoś innego. A że jest dużo trudniej - stąd taki obraz. Nie rzadko porywaja się bez umiejętności na zbyt trudne tereny. Ale też od czegoś trzeba zacząć. Brakuje im pewnie techniki jazdy a także jak napisał Mitek - objeżdżenia. Bo samo podchodzenie (powiedzmy dość łatwym terenie) nie jest jakoś specjalnie trudne, szczególnie jak się idzie po czyimś śladzie Bardziej męczące. Gorzej jak trzeba zjechać. A przynajmniej ja tak sądzę. pozdro
  11. Mitek, ja jadąc z Tobą 300km odcinek tez bym się nie pogubił. Przyjechałbym dzień później. Ale zgubić bym się nie zgubił 😉. Jeśli tak na to spojrzeć. A od kogoś dobrego zawsze można się czegoś nauczyć. Nie chodzi o to żeby wygrać, ale żeby spróbować dotrzymać mu kroku. Michał oprócz MTB jeździ bardzo dużo na szosie. Ale to zwykły amator jeżdżący dla swojej przyjemności. Nie startuje w żadnych zawodach. W Lasku Wolskim to jazda interwałowa, zjeżdża się tyle ile się wyjedzie. Nie da rady inaczej. Z naciskiem na zjazdy - chcesz więcej razy zjechać, musisz więcej się sprężać na podjazdach. pozdro
  12. Mitek, sorry, ale nie masz w pobliżu terenów do jazdy po single trackach, pracujesz tak jak większość z nas i czas na taka jazdę masz ograniczony. Jeździsz to co masz w pobliżu. Nie każda leśna ścieżka to single track. Zapraszam Cię do Krakowa, dostaniesz rower (żebyś nie musiał uważać na swój) i przejedziesz się z moim kolega Michałkiem, który takie rzeczy lubi i jeździ systematycznie. Wystarczą single w Lasku Wolskim. Bez ramp itp. bajerów. Nie dotrzymasz mu kroku i zgubi Cię po kilku zakrętach. Narciarsko - Ty się będziesz zsuwał, a on jechał. Inna jazda i technika. pozdro
  13. Mario, ale to jest oczywiste, ja jako trasowiec jeżdżąc sporo i nie wybrzydzając jakieś jazdy przytrasowe, czy też trasowe po śniegu mam. Więc ogólne pojęcie jak się jeździ w śniegu czy po ratraku i gdzie są różnice to mniej więcej znam. Ostatnio spadło w ciągu dnia metr śniegu, po 13 to już były pustki i nikt już praktycznie nie jeździł, bo warunki były "trudne". Sam jeździłem na najstromszych trasach w ośrodku - bo na innych się nie dało jechać. To co napisał Mitek, a propos narciarzy pozatrasowych i wszystkich tam jego odmian, to oczywiście jest prawda, generalnie zdecydowana większość potrafi jeździć. NIe może być inaczej, bo to trudne śniegi, linie i często warunki zagrażające życiu i zdrowiu narciarza. Obraz jazdy trasowej często przesłania widok ludzi którzy się uczą jeździć (przyszli pozatrasowcy także), szczególnie jak są dobre warunki. Faktycznie, na stokach jest niewielki ułamek dobrych narciarzy radzących sobie z warunkami jak i stromiznami. Trudno ich czasami wyłowić z tłumu "narciarzy". Chyba że warunki się pogorszą i jest naturalny odsiew. Stoki puste, a knajpy pełne. Wtedy widać kto umie jeździć lub kto się chce nauczyć jeździć. To samo jest na rowerze. Na ścieżce rowerowej jeździ masa ludzi, trudno ocenić, kto tak naprawdę potrafi dobrze panować nad rowerem, a kto tylko na nim jeździ. Ale też są różne zainteresowania. Ktoś rozwija umiejętności w danym kierunku, w szczególności w tym co go interesuje. Mitek pewnie by się pogubił na pierwszym lepszym single tracku, ale pewnie mało kto dotrzymałby mu kroku jadąc w ciągu 300km na rowerze mtb w jakimś lżejszym terenie, o ile taki dystans byłby w stanie przejechać. pozdro
  14. Mitek, zapytałem, bo 50 stopni to 120% nachylenia, a chodzi mi o punkt odniesienia. 70% na trasie to już solidna czarna trasa, zwykle te najstromsze, gdzie się ośrodki nimi szczycą to ok. 90% nachylenia. A tam zjechać jest trudno, zjechać dla jasności, w mniemaniu trasowca. A to nawet nie 45 stopni. Chciałem dopytać czy się nie mylę. Więc pojęcie jazdy mamy różne. Na 100% ścianie to już dla mnie jest rzeźba, dla Mario pewnie to nazywa się jazda. Bo stromo na pewno jest. pozdro
×
×
  • Create New...