Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ja polecam jednak Beaujolais szczególnie apelację Morgon, za kilkanaście euro można kupić naprawdę niezłe wina. Gamay to taki młodszy brat Pinota, ale do 20 euro bije pinoty na głowę. Artykuł naprawdę zacny, przyjaciel ma talent.
    1 punkt
  2. Ale dynamika. Świetny.
    1 punkt
  3. A co do przyszłości:
    1 punkt
  4. Brawo ty 😀. Kupiłeś u Fińczyka?
    1 punkt
  5. Cześć To jest normalne zachowanie człowieka na poziomie a jako manię mogą poczytywać to tylko durnie i Ci co śmiecą. Ja Andrzeju przez dobrych parę sezonów w Tatrach zajmowałem się zbieraniem śmieci na szlakach. Nie masz pojęcia ile śmieci znajdowaliśmy np. na takiej Orlej Perci, gdzie, wydawałoby się, chodzą tylko turyści a nie hołota. Od Zawratu dawało radę dojść najwyżej do Kulczyńskiego i trzeba było schodzić bo worki ważyły po 40 kg. Życie Andrzej. Dlatego zawsze piszę, że przyroda powinna być ściśle reglamentowana tylko dla tych co dorośli a reszta niech siedzi w domu. Pozdro serdeczne
    1 punkt
  6. Każdy ma swoje fixacje. Moją są śmieci na chodnikach, drogach... Często idąc zbieram i wrzucam do napotkanego kosza na smieci. Gdy idę z małżonką ta wstydzi się mnie i oddala się na pewną odległość. 🙂 W górach, chodząc po okolicy albo schodząc do wioski, zbieram napotkane śmieci do plastykowych worków i wrzucam do kubłów przysklepowych. Wyraźna mania, która zapewne ma swój mądry, naukowy termin. 🙂
    1 punkt
  7. Podzielę się z Wami jeszcze jednym przemyśleniem. Cierpię, kiedy widzę koślawo ubrane dzieci. Współczuję maluchom, które noszą czapki z pomponami tak wielkimi, że nie mogą patrzeć prosto przed siebie, tylko muszą zadzierać głowy do góry. Do tego ogromny szal z wielkim węzłem pod szyją, do którego przyczepia się śnieg. A jakby tego było mało - czapka jest zawiązana na cienki sznurek, który wrzyna się pod brodą. Koszmar. Kiedy siedziałam w karczmie (bo tak ostatnio "nartowałam"), to co chwilę, ktoś koło mnie ubierał dziecko na narty: kominiarka (lub czapka - wiadomo), kask, gogle, spodnie, jakieś polary, itd. Wielokrotnie miałam ochotę zabrać tego dzieciaka (zwłaszcza dziewczynkę z długimi włosami), uczesać, założyć kominiarkę tak, aby przez dziurę wystawały tylko oczy, nos i usta, a nie włosy i pół ucha, potem założyć kask symetrycznie i równiutko, a potem zapiąć ten kask porządnie. Poprawiłabym polary w spodniach. Odwróciłbym poprzekręcane szelki. Zdjęła wiszące szaliki. Ale najpierw nie pozwoliłabym rzucać ubrań gdzie popadnie, najczęściej na mokrą podłogę. Kilka razy widziałam, jak rodzic nawet nie patrzył na dziecko, któremu zakładał kominiarkę i kask. Siedziałam naprzeciwko i czułam, że swędzi mnie całe ciało na ten widok.
    1 punkt
  8. U mnie sprzęty narciarskie czyli wszystko łącznie z ciuchami są ogarnianie od razu po nartach i jakby się przydarzył wyjazd w środku nocy to wszystko jest na miejscu i w 15 minut z pakowaniem całej reszty jestem gotowy.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...