Opowiem o tym stoku. Subiektywnie i jak ja to widziałem, bez statystyk i innych takich …
Dojazd - powiem wam, że łatwo nie ma. Wyjeżdżaliśmy wąską drogą, ok 10 km przez las. Ruch do 12 w górę, po 12 w dół. Minąć się nie sposób. Utrzymanie na biało, lekka posypka żużlem. Generalnie lekki wznios, czasami stromo. 4x4 szło ale z duszą na ramieniu. Polecam ubrać łańcuchy. Ja w dół jechałem już na łańcuchach. Szkoda nerwów. Z jednej strony przepaść chroniona grubymi linami.
Sam stok - przepiękny. Czerwień była nieczynna ale i tak sobie zjechałem. Grząsko. Miękki śnieg był. Od dołu bierze talerzyk. Zjeżdżamy cudowną niebieską trasą, między drzewami, urozmaicona. Piękne kępy iglaków mijamy. Jest kilka wariantów. Średnio szybkie wypinane 6 krzesło z osłonami. Są przystanki na drinka. Sympatyczne. Aż za bardzo bo czasem wręcz na trasie mijałem narciarzy o zapachu gorzelni … śnieg się za nimi topił. Bynajmniej nie z prędkości….
Trafilismy na sporą mgłę ale jak wyszło słońce i pokazało się miasto Martin, kryształ przejrzystość .. to jakby się niebo otwarło a jazda w mig 3 levels up.
Bardz polecam. To taki stok który można pokochać. Ceny fajne bo robią pakiety rodzinne.