Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.09.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. 1). Skoro tak twierdzisz, to nie mam pojęcia po kiego grzyba kupowałeś mieszkanie? Trzeba było wynająć, jak to jest w Japonii. 2). Nie na papierze, tylko w rzeczywistości, w JPN na dzień dzisiejszy jest ok 10 mln. opuszczonych domów/mieszkań. Nikt tego nie chce. A jeśli nawet, to zakup gotówkowy, bo dom jest bezwartościowy. Zięć z córką są zafascynowani Japonią, byli już tam 3x. Mieli nawet pomysł na przeprowadzkę podjarani niskimi cenami domów. Ze względu na niż demograficzny (w Japonii od kilkunastu lat 3x więcej umiera ludzi niż się ich rodzi, bo się społeczeństwo zestarzało i wynosi się do metropolii), dużo bardziej przychylnie rząd japoński patrzy na rezydentów. I tak, zakup starego domu na przedmieściach. Japończycy, podobnie jak my, kredytują swoje domy, biorą kredyty praktycznie dożywotnie (niskooprocentowane). Dom w dobrym stanie pod miastem. Sprzedający krzyczy 30 mln jenów, bo dom jest w dobrym stanie wizualnym. Prawo Japońskie vs banki. Bierzesz papiery i idziesz do banku. Bank sprawdza średnią cenę gruntu w prefekturze, wiek domu i mówi Ci że dostaniesz 12 mln kredytu. Banku nie interesuje stan domu, tylko wiek. Ty jako kupujący - negocjacja ceny, jeśli chcesz kupić. Dokument stwierdzający rok budowy, dokument o ostatniej ochronie antykornikowej (bo większość domów jest drewniana), dokument o klasie sejsmicznej oraz książkę remontowa domu, do której musi być wszystko wpisane, nawet malowanie, nie mówiąc już o innych grubszych remontach. Potem ekspert - który bada całość pod względem przydatności i poprawności wykonania wg książki remontowej. Możesz tam zrobić remont kapitalny, z punktu prawa japońskiego jest on nie istotny, jak i zasad bankowych, ważny jest dokument stwierdzający pierwotny rok budowy. To wynajem długoterminowy opłacany z góry. Finalnie, nie ważne ile zainwestowałeś, jakąś wartość przedstawia tylko grunt i to jest wadium na poczet wynajmu, które w zależności od położenia może nieznacznie wzrosnąć. Natomiast sam budynek nie stanowi żadnej wartości i dostajesz go niejako w gratisie. Budynki ze starymi normami sejsmicznymi - sprzed 81 roku są tylko do wyburzenia. A i nawet jeśli chcesz postawić nowy, to musisz to zrobić w tym samym roku kalendarzowym co wyburzenie starego, bo Ci dojebią pełny podatek za niezagospodarowanie terenu (a tak płacisz 1/6). Tam nie ma, że coś stoi, tylko musisz mieć do tego dokument urzędowy poświadczający ukończenie budowy. Podobnie z wyburzeniem. To co Tobie wydaje się kolorowe, w rzeczywistości takie nie jest. Dlatego młodzi nie przejmują nieruchomosci po rodzicach, bo im się najnormalniej nie opłaca tego robić, bo generują tylko koszty, a sprzedać się tego nie da. Bloki w miastach. Sytuacja podobna, tylko okres amortyzacji dłuższy - 47 lat z nowymi normami sejsmicznymi. A więc kupujesz w mieście, kredytowanie analogiczne jak w przypadku domów jednorodzinnych, ale utrata wartości niższa. Ale po tym czasie dochodzi do sytuacji, gdzie o ile są chętni na wynajem lub są lokatorzy, którzy płaca czynsz, to budynek funkcjonuje, ale w pewnym momencie koszty utrzymania są tak duże, że najem nie pokrywa tych kosztów, szczególnie w starych budynkach, że sprzedaje się te bloki za cenę gruntu (a w miastach jest kosmiczna), ale ze względu na sposób i normy budowlane, udział w gruncie jest mały. Żaden inwestor nie kupuje takiego obiektu do remontu, tylko aby go zburzyć i postawić nowy i dać mu życie na kolejne 50 lat. Tu sejsmika odgrywa dużą rolę w całym tym pomyśle na budownictwo w Japonii. Bardzo mocno rosną opłaty remontowe w takich budynkach. Następną rzeczą, to bardzo korzystne prawo własnościowe, niepłacących bardzo trudno pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo bardzo dobrze ich chroni. Kolejnym problemem są pustostany bez włascicieli w starych blokach. Utrzymanie jest przerzucane, na tych co płacą. Więc decyzja o zakupie, jest zwykle decyzją na całe życie, a im później tym gorzej podjąć jakąś decyzję o zmianie. Jedynie co to rekompensuje nieznacznie to podatek od nieruchomości, po okresie amortyzacji płaci się podatek praktycznie tylko od gruntu, ale to małe pocieszenie. Mnie bardziej podoba się model europejski, ale różnica w naszych poglądach jest zasadnicza. Ja jak większość z nas ma rodziny, dzieci, wnuki i myśli o tym co pozostawi po sobie. Coś co pomoże przyszłym swoim pokoleniom w życiu. Nasze wysiłki nie przechodzą bez echa. Pozostawiamy trwały ślad, choćby materialny. pozdro
    2 punkty
  2. Lekarze (zwłaszcza Ci dobrzy) nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem pracy w sektorze czy to państwowym czy prywatnym, ofert jest za dużo w stosunku do liczby dostępnych specjalistów. Jeśli nawet byłaby opcja wykształcenia większej ilości młodych lekarzy, to jeszcze trzeba ich zatrzymać w kraju, a nie jak teraz - że skończą studia (darmowe), robią specjalizację (pracując) i wyjeżdżają w świat. Musieliby mieć obowiązek odpracowania tych lat, w czasie których zdobywali wiedzę i doświadczenie na koszt nas wszystkich.
    2 punkty
  3. Jak wyczuwam wazelinę, to włącza mi się lampka ostrzegawcza 😂. Coś musi się za tym kryć, jest jakiś deal do zrobienia 😀? A na poważnie, to jestem sprawny jak na swój wiek i w porównaniu z rówieśnikami, ale do sprawności którą miałem 30 czy nawet 20 lat temu to przepaść.
    2 punkty
  4. Cześć Idioci i to nawet nie pożyteczni to Ci, którzy dokonują wyborów za pieniądze albo kierując się rachunkiem doraźnych zysków - to część populacji, która nie dorosła, albo... się cofnęła w rozwoju w sensie cywilizacyjnym. Na razie mamy czasy, w których ta część ciągnie jak może w dół resztę. Różnice są zasadnicze, tylko Ty właśnie nie chcesz ich zauważyć albo są dla Ciebie nieważne a skoro tak to jesteś współwinny bo nie ogarniasz na czym polega obecna demokracja. Ja też jestem idealistą ale potrafię funkcjonować w systemie bo nie ma innego wyjścia. Inaczej będziesz w wiecznej kontrze, całkowicie niezadowolony do końca życia. I co Ci przyjdzie z tego poczucia, że wszystko wiesz lepiej? Ale skoro to Ci wystarcza i taki jest cel... Pozdro
    2 punkty
  5. 1 punkt
  6. ja nie umiem, i mi to odpowiada 😁
    1 punkt
  7. To nie zadziała bo zawsze osoby o niższych dochodach będą chciały żeby te o wyższych ich utrzymywały w imię solidarności. Bo tak... Bo mają z czego i tyle... A głosy na wyborach ważą tyle samo... Wszyscy równi ale traktujmy ich różnie...
    1 punkt
  8. Ty mu daj coś jeść, a nie tylko mleczko bo z głodu dwa świerki opierdzielił... Pozdro 🙂
    1 punkt
  9. Dobrze główkujesz teraz przekot może być;-) ps każdy chodzi z kotem, 🐈 przynoszą szczęście mój co prawda akurat się zejszczał jak widać na załączonej fotce ale zwykle jest dość bojowy ps wreszcie jakiś merytoryczny wątek a nie pierdolenie o Szopenie
    1 punkt
  10. Nie wszyscy są w stanie pracować na swoim stanowisku do 65 roku życia i tutaj pojawia się temat przebranżowienia. Wcześniejsza emerytura jest zachętą do pracy w pewnych zawodach, i moim zdaniem tak powinno być, oczywiście dla osób, które rzeczywiście wykonują daną pracę. Strażak musi być sprawny.
    1 punkt
  11. Nie potrzebne są żadne rozgraniczania bo to tylko pole do kombinacji. System emerytalny powinien być jak najprostszy. Na przykład. 1. Każdy pracujący płaci identyczną składkę (jakiś % wynagrodzenia minimalnego), niezależnie czy jest na uop, zleceniu, jdg, jest rolnikiem, policjantem, sędzią itd. 2. Każdy przechodzi na emeryturę w tym samym wieku (np.70lat). Niezdolni do żadnej pracy dostają rentę. Brak jakichkolwiek grup z wcześniejszymi emeryturami. Nieważne czy jesteś górnikiem czy sędziną, kobietą czy mężczyzną wszyscy tak samo. 3. Każdy pobiera taką samą emeryturę lub rentę (kwota wystarczająca na przeżycie), jak chce więcej na starość to oszczędza samodzielnie wcześniej. 4. Przy tak uproszczonym systemie można zlikwidować większość administracji w zus. Oczywiście nigdy nie doczekamy takiej reformy. Będziemy spokojnie czekać aż wszystko się zawali.
    1 punkt
  12. Przecież te reformy są celowo robione tak żeby ich nie zrobić. Wprowadzenie elektronicznej ewidencji czasu pracy jak w każdym korpo to nie jest żaden techniczny problem. Ograniczenie astronomicznych stawek przez NFZ, który jest w dużym stopniu monopolistą też jest możliwe. Gdzie niby przejdą Ci wszyscy lekarze co się nie zgodzą na warunki państwowe? Prywatnie już wyciągają maks. tego co mogą. No i trzeba masowo szkolić nowych, żeby była większa konkurencja, to chyba największe wyzwanie.
    1 punkt
  13. Ja bym nie upierał się przy tak dużych dystansach na prądzie dla PHEV. Rozumiem, że to w przypadku braku paliw, czyli np. wojny. 😉 Wtedy i tak nie pojedziemy na narty. Takie 60-70 km codziennego jeżdżenia miejskiego wystarczy, a na dalsze masz spalinowy, który i tak warto od czasu do czasu odpalić. Ponoć w przypadku jazdy miejskiej PHEV wielu grozi zatarcie silnika spalinowego z powodu jego nieużywania. 🙂 A wszystko to przy założeniu, że masz domowe tanie ładowanie, bo inaczej to optymalnym wyborem w dzisiejszych czasach jest zwykły HEV. Wtedy pomyśl o Kia/Hyundai. Szkoda, że diesle odchodzą. Na moją KIA sportage w dieslu 2.0 AWD złego słowa nie powiem. I będę nią jeździł jak długo się da, bo nic lepszego i bardziej mi pasującego nie kupię. W tym życiu. 🙂 I to nawet wtedy, gdy wnuk męczy mnie pytaniami: "dziadku, dlaczego ty zawsze jeździsz starymi samochodami?". 🙂
    1 punkt
  14. Coś w tym jest. Średni skręt carvingowy na pustych, wygładzonych stokach. Zresztą tak się nie da pojechać w realu. Mnie najbliżej do tego co poniżej. Stare to, ma kilkanaście lat. Ale jare. 🙂 Swoboda, pełna kontrola w urozmaiconym terenie. I radocha. Bynajmniej nie nudne. I chce się tak jeździć. Tyle że... ale pomarzyć zawsze wolno. 🙂
    1 punkt
  15. Cześć No to ja 3 razy mniej od Ciebie bo tylko jedną kotkę. Ostatnio nawet na wakacjach ujawniła zdolności łowieckie (wszystkie złowione myszy zeżarte w całości) oraz obronne - dziki kot miejscowy pogoniony tak, że podobno mało nie zabił się o mur. 🙂 Tytułem małej wesołej dygresji w tym niewesołym temacie (sorry). Pozdro
    1 punkt
  16. Cześć Tak mi się wydaje, że chodzi o tego właśnie kota... (trochę się na kotach znam, bo mam 3 sztuki w domu) pozdro
    1 punkt
  17. Panowie wybaczą, za czasów mojej młodości "kot" mówiło się na pozytywnie zakręconego wariata, takiego przechuja. Nie wiem jak to teraz funkcjonuje ale czasem się z tym slangiem spotykam i sam używam. Pozdro 🙂
    1 punkt
  18. Cześć Jaki kot? On chodzi czy tez jeździ z jakimś kotem? Pozdro
    1 punkt
  19. Coś w tym jest 👌 a kot jest niesamowity
    1 punkt
  20. Kontuzja Piotra @PSmokprzekreśliła nam styczniową, unikalną okazję jazdy z kimś, kto nie tylko uczy jazdy, będąc w wąskim gronie 1% instruktorów z 4 level CSIA, ale kształtuje systemy szkolenia innych instruktorów. Dzięki Cristiano także otrzymaliśmy szansę spojrzenia na narciarstwo z zupełnie innej perspektywy i wyjazd Flow Up pootwierał kilka szuflad w naszych głowach, więc robimy sequel Flow Up 2! Po kontuzji Piotra już jednak ani śladu, więc dla narciarskiego dyzia i romantyka jak ja, naturalnie wrócił temat Level Up. Logistyka i kalendarz wymagają czasu, ale to zbyt fajna wizja, by nie próbować. https://youtu.be/wQwyXCU1Cgo?si=GMafHAUk1UE5zk72
    1 punkt
  21. Plany sięgają jakieś Francji, kolejny wyjazd Austria. Oczywiście w tygodniu zapraszam do "moich" ulubionych Myślenic. Nie zaniedbam forumowego spotkania gdziekolwiek się odbędzie oraz Mistrzostw Polski Pilotów , prawdopodobnie w Wiśle jak w ostatnich latach.
    1 punkt
  22. Pamiętacie tenisistę stołowego Andrzej Grubba? Świetna technika. Był w stanie wygrać w swoich czasach z najlepszymi na Ziemi. Był czołowym tenisistą świata. Jednak jak Jorgen Person czy Ove Valdner przycisnęli to jednak wygrywali. W czym problem? Andrzej uwielbiał i chciał grać. Nie miał genu killera. Jak przeciwnik był już dociśnięty to on posyłał mu piłkę ratunkową bo sam chciał dalej grać. Dla piękna gry i sportu. Tu pewna do mojej jazdy analogia. Prawie zawsze dla podkreślenia dynamiki robię pewne techniczne oszustwa typu zostanie najpierw na tyłach w końcowej fazie skrętu a potem szybkie dogonienie nart. Wiem, że to nie jest czyste ale dla własnej frajdy nie mogę się temu oprzeć. Bardzo taka jazda mnie cieszy i czerpię z niej frajdę. Inaczej jest między bramkami bo to one o wszystkim decydują. Tam nie ma miejsca na szaleństwo. Albo się jedzie jak one każą albo ......................cały szaleńczy plan runie 🙂
    1 punkt
  23. Hej, Podsyłam Wam 3 nowe filmy 🙂 Pozdrawiam, Bartek
    1 punkt
  24. Mitek, chyba jakieś i to nie jedno piwo Ci musze kupić w Zwardoniu 😉 pozdro. ps. Zaczynam wierzyć że potrafię jeździć na nartach, co nie nie jest bezpieczne dla mnie i otoczenia 🙂
    1 punkt
  25. Tak co do środków wspomagających.... czy tylko ja dostałem z Halki ofertę "niedoodrzucenia"?
    1 punkt
  26. Przecież głosowałeś na ten termin…? 😅 Jak tam się mają najlepsze uda?
    1 punkt
  27. Cześć Nie chcę nic mówić… ale dzisiaj, w godzinach popołudniowych, bez gadania i przypominania otrzymałam pierwszą zaliczkę, a właściwie całkowitą wpłatę na zlot… Można?
    1 punkt
  28. patus na nartach po pierwszym grubym dzwonie reflektuje się. przynajmniej mam taką nadzieję -> tak samo jak młody kierowca samochodu, wpadnie do rowu i kończy się kozaczenie. oczywiście są wyjątki od tej reguły. jakieś 15 lat temu w TVP był materiał o młodym chłopaku, który zaliczył grubego dzwona za kierownicą auta, z własnej winy. był po wypadku częściowo sparaliżowany. na pytanie redaktora, o czym obecnie marzy, odpowiedział bez wachania: BMW E39 535i V8 i 235ps na tylnej osi. korona przy nicku nic nie świadczy. pokazuje tylko staż na forum. każdy z nas jest inny, pochodzimy z różnych obszarów Polski, mamy różne zawody i charaktery. akurat ja już mam takie poczucie humoru, jakie myślę że już poznałeś.
    1 punkt
  29. cze Wczoraj z Maxem kolejny raz próba znalezienia trasy do Swojskich Klimatów na M. Rachowcu którą jechałem z kumplem. Znowu porażka😀. Tylko 24km i 800m up. Powrót PKP, bo taka ulewa była, że głowa mała. Ale są plusy, w pewnym momencie pojawił się drogowskaz „Do Rachowca”. Więc dzida. Jedziemy, znak o konieczności łańcuchów, sugerował, że będzie stromo i qurwa było. Zabawa się skończyła jak się skończył asfalt. Noż kurteczka, jakby ktoś kliniec wysypał ino go zapomniał zagęścić. Na środku bruzda i z prawej na lewą i niekończący się podjazd. Raz stanęliśmy to było wleczone, bo się ruszyć nie dało. Myślałem że się to nie skończy. Nagle jest górna stacja …. Rachowca, ale Dużego😀. No ale po X latach ponownie z Dużego Rachowca zjechałem, ale na rowerze. Dotarliśmy do Swojskich i zaczął się Armagedon. Jak qurwa zaczęło lać, wiać i błyskać. Zjechaliśmy na pociąg. Wysiadka w Milówka Zabawa😉. A te siodełka z dziurą to porażka, tak woda z opon naparzała, że mi w gardle bulgotało, bo mi zwieracze nie wytrzymały naporu wody😀. Podjazd na Rachowiec to 3km i 550m w górę, jakiś szlak 3 Zbójników, raczej pieszy. W sumie prawie 2h jazdy … na elektrykach. Mało nie padłem. Analogowo - tylko dla Kozaków. pozdro
    1 punkt
  30. Na 💯 procent to nie jest Bartek
    1 punkt
  31. Prawie każda nowa mała pompka ma dwa otwory na oba standardy, po co wymyślać świat na nowo 🤔
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...