Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wróciliśmy z żoną całi i zdrowi. I nawet bez kontuzji z niewielkimi bólami kręgosłupa. 🙂 Relacja i zdjęcia są w albumie, do którego link podaję. Zdjęć jest za dużo, ale jakoś nie mogłem sie opanować z cykaniem. 🙂 Jazda samochodem z "międzylądowaniem" w Znojmo do malowniczej miejscowości Döbriach w Karyntii. Pogoda taka sobie, ale dało sie jeździć z przyjemnością przez cały czas. W sumie fajna ta narciarska Karyntia, w której jeszcze nigdy nie byłem. Udany wyjazd z małą refleksją, że może to już ostatni. Niedługo stuknie 76. Wciąż nie mogę tego zrozumieć. 🙂 https://photos.app.goo.gl/oHcrNyAkTKsD2fwW7
    8 punktów
  2. w końcu 21.03.26 udało mi się, przy fantastycznej pogodzie, dotrzeć do najwyższego punktu całego ośrodka oczywiście 3000 trochę naciągane gdyż najwyższy orczyk dociera na 2970 m npm podobnie jak platforma widokowa nad górną stacją kolejki Aby było bardziej atrakcyjnie zbudowano tam spektakularny most wiszący z ciekawą panoramą Dents du Midi, Mont Blanc Weisshorn, Matterhorn, Dent Hernez widać też cały lodowiec z 3 orczykami i kilkoma bardzo łatwymi i bardzo szerokimi trasami da się też wylądować samolotem albo pociągnąć psim zaprzęgiem jest też ciekawe schronisko z atmosferą przypominającą starego Goutera na Mont Blanc do dolnej stacji prowadzą wyłącznie trasy trudne z tunelem i słynną Black Wall - stromsza od Harakiri .
    6 punktów
  3. Andrzeju, bardzo dziękuję za rozbudowaną fotorelację z Waszego wyjazdu! P.S. Patrząc na zdjęcia, to widzę że narty odmładzają skutecznie, więc żadne ten-tego, tylko planujcie następny sezon! 😉
    3 punkty
  4. Radek jedzie w Krynicy. To końcówka głównej trasy na Słotwiny Arena. Tu jadę po niej.
    2 punkty
  5. Dla mnie Jim Morrison zmarł w 71. A tu taka wspaniała reinkarnacja... 😉 Trzeba być twardym żeby robić takie rzeczy!
    1 punkt
  6. Dzisiaj chyba ostatni na dzień na mojej miejscówce 🥹🥹 ale jeszcze działają, choć widać, że śniegu ubywa coraz bardziej. Może jeszcze weekend, się zobaczy….
    1 punkt
  7. W męskim wyścigu niby bez niespodzianek, choć po tym upadku Pogacara można bylo watpic, ale pozbierał się podobnie jak na Strade Biance bodajże rok temu i pojechał swoje. Zaskoczeniem było, że Pidkok wytrzymał te wszystkie ataki Tadeja i o zwycięstwo otarł się o grubości opony - duży szacunek. W sumie na mecie nie wyglądał na jakoś mocno rozczarowanego i pięknie podziękował jeszcze na rowerze Pogacarowi.
    1 punkt
  8. 1 punkt
  9. jakimi lodowcami zjeżdżałeś @Spiochu ?
    0 punktów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...