Oglądałem od pierwszego gola Cabo Verde do końca. Oczko się przymknęło po tygodniu pracy, obudził mnie hałas z TV około 1 w nocy.
Argentyna myślę że chciała minimalnym nakładem sił wygrać ten mecz i nie doceniła debiutanta. Cabo Verde zostawiło serce na boisku, mieli szansę żeby wygrać ten mecz (dwie dobre sytuacje, gdzie Martinez uratował skórę Arentynie).
Mieszkancy Wysp Zielonego Przylądka mogą być dumni ze swoich piłkarzy, 40 letni bramkarz Vozinha może doczekać się pomnika za życia.