Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Pozazdrościliście mi chyba włoskiego słońca, bo dziś na Kronplatzu rano śnieg, niskie chmury i ogólnie brak widoczności. Potem trochę lepiej: Ale popołudnie już klasycznie: Pozdrówki!12 punktów
-
Dzionek na Ruchaczach spędzony co prawda pośród tłumów ale w wybornej kompaniji tzn. @KrzysiekK wraz z młodzieżą. Tłok straszny.. w sumie pusty tylko Padak i na bierząco stara kanapa z Padaka i górny orczyk.. na szybkiej kanapie ludzi opór. Padak Red devil8 punktów
-
@Adam ..DUCH serdeczne dzięki za poświęcony czas. Dzięki Tobie odzyskałem radość z jazdy na nartach 🙂 Mój najlepszy wyjazd w tym sezonie - Zwardoń TOP👌I do zobaczenia niebawem...😉 @bubol.T no szkoda, że tak wyszło, ale nadrobimy to następnym razem😀 Pozdro!7 punktów
-
1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek".6 punktów
-
6 punktów
-
Cze Nikt się nie kwapi, to ja napiszę. Dzieci moje. Córka, ostrożna, ale chciała. 2 sezony zajęła mi pionizacja do efektu dość swobodnego poruszania się po stoku. Ile dni? - nie pamiętam, bo nie liczyłem. Ale sporo, na pewno ich było z 50-60. Parę lekcji z instruktorami na początek, przypadkowymi, potem jazda i naśladownictwo. Syn, ten nie chciał bardzo długo nawet nart założyć. Ale jak juz chciał, to dość szybko zaczął jeździć. Instruktora miał tylko w pierwszym dniu jazdy, tez przypadkowy, ale 3h z rzędu. Tutaj lepiej pamietam - po pierwszym sezonie już dość swobodnie się poruszał po stoku. 39dni dokładnie. Potem jak Andrzej napisał, poszedłem na łatwiznę, miałem tą możliwość, dzieci poszły do klubów, a cykliczne szkolenie zrobiło swoje. Miałem świadomość, że ja osobiście bez wiedzy i doświadczenia w nauczaniu nie dam rady nic więcej zdziałać. Dzieci uczą się w głównej mierze przez naśladownictwo, ale wzór musi być bardzo dobry. Obserwacje niedzielne. 3 pary uczące swoje pociechy. 1). Bardzo dobrze jeżdżący facet (albo świetny amator lub zawodnik wręcz), jeździł z synem po Fisach i okolicy. Generalnie żadnych wskazówek, tylko zabawa, chłopak jak cień próbował wszystko naśladować. Jak ojciec kije pod pachy i dzida pod orczyk, młody też to samo. Chłopak miał z 7-8 lat. Drugi ojciec, niedoszły carver. No jeździł jak pokraka siląc się na profesjonalizm. Syn w podobnym wieku, ale tutaj bardo dużo teorii i uwag, chyba raczej zerowy skutek, jakieś opierdalanie bez sensu. Ostatnia to matka, która chyba parę lekcji liznęła u instruktora. To już była porażka, no więcej krzywdy dziecku robiła, niż z tego było pożytku. Ze stroju widać było, że bidy ni ma. Może jakiś taki kwoczy instynkt, nie wiem. Jaki Instruktor na początek?, chyba zależy od wieku dziecka, jego chęci, motoryki etc. Na pewno musi mieć podejście do dzieci. Tu bardziej zachęcić, niż zrazić, a przy okazji trochę nauki przemycić. Maks - syn - jest w trakcie nabywania papierów instruktorskich. Był teraz na stażu, gdzie razem z koleżanką (także na stażu) dostali 8 "kręgli" do nauki. Młoda "kadra" dostaje najgorszy sort 🙂. 4-5-cio latki. 4 były już stojące w nartach, oddał koleżance, a 4 zupełne Nemo. Pierwsze 2 dni nart nie założył i nie nadążał ich podnosić, tak szybko padały. Chłopak, bez jakiegokolwiek doświadczenia w nauczaniu. Zajęcia całodniowe, z przerwą obiadową, gdzie dzieci udają się pod opiekę rodziców. Na szczęście rodzice mieli swoje sprawi i przy nauczaniu nie były obecne.Po 2 dniach nastąpił przełom, kręgle przestały się przewracać i zaczęły kumać bazę. Do brzegu. Po sześciu dniach, jeździły na orczyku i samodzielnie zjeżdżały na oślej łące. Jeden z podopiecznych syna, nawet wygrał zawody z całej tej grupy, z czego był chyba najbardziej dumny. Szkoda że nie mogę udostępnić zdjęcia z pierwszego dnia owego zwycięzcy. Można sobie wyobrazić na szybko, dziecko obute w narty, w puchowej kurtce, kasku, z obrażoną miną i ... rękami w kieszeniach. Takie były początki. pozdro4 punkty
-
Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak.4 punkty
-
Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie..3 punkty
-
Mario Mieliśmy możliwość, to wysłaliśmy zawodnika na tą imprezę, jak parę innych egzotycznych krajów. Michał Jasiczek, to z pewnością doskonały narciarz, ale umówmy się, drugoligowy zawodnik. Nie wiem co jego sztab sobie myślał i jakie miał oczekiwania, ale miejsce w szeregu trzeba znać. Szans medalowych żadnych, nie było się co łudzić, dobry wynik - wystarczyło dojechać. Nie wiem co sztab uradził, widząc że przed nim wypadło 22 zawodników. Przecież trochę kalkulacji chłodnej wystarczyło, nieco odpuścić i dojechać. Mierzyć siły na zamiary. Być może by to wystarczyło, aby zaznaczyć swoją obecność, jakimś miejscem w 3-ciej dziesiątce. A tak wyszło jak zwykle. pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
Okazało się, że wczoraj jeździliśmy z @AdrianW w Zwardoniu w tym samym czasie. Ale w tym gąszczu otwartych tras się mijaliśmy nie wiedząc o tym. Jednak magia Zwadonia działa i ta górka ma coraz wiecej zwolenników.3 punkty
-
3 punkty
-
Czytaj ze zrozumieniem bo widzę że czepiasz się bez sensu. Rozumie że rodzice oddający pierwszy raz swoje pociechy pod Twoje skrzydła egzaminowały Cię z wiedzy i oczywiście sprawdzały Twoją jazdę z slalomu i giganta?! oke można i tak 👍 Mi ta wiedza na początkowym etapie była totalnie zbędna . W innym wątku Andrzej wstawił film o trzech instruktorach francuskich-jeden prowadzi zajęcia z najmłodszymi i taki instruktor ( pedagig) jest dla mnie wystarczający na takim etapie który ma empatię -wczuwa się w emocje jest uśmiechnięty, miły , ciepły i sympatyczny . Dziecko będzie mu ufało a nie będzie się go bało . To wystarczy . Później szukamy jeżeli dziecko złapie bakcyla i chce więcej fachowca . Wydaje mi się że to oczywista droga .3 punkty
-
Przypomniałeś mi, że mój syn też chodził po domu, całymi tygodniami, w swoim kasku narciarskim i goglach. Tylko, że dalej było już mniej narciarsko... W rękach trzymał wielką, plastikową wiertarkę Boscha (dla dzieci), a na plecach miał mały, czerwony plecak. Cały zestaw stworzył pod wpływem "Czterech pancernych" i "Gwiezdnych Wojen". Taki trochę-narciarz, bardziej-rebeliant. 😁3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zauważyłeś, że mój wpis był co najmniej ironiczny. 🙂 Znam Jana wirtualnie od ho ho i wiem kto zacz. Lubi podpuszczać, bywa złośliwy i nie zawsze jest poważny. Hmmm... mnie się też zdarza. 🙂 A z drugiej strony imponuje wiedzą o ośrodkach alpejskich i lubi się nią dzielić. Ma też swoją perspektywę nartowania, skoro w Alpach spędza niemałą część roku. Oczywiście, że w Polsce można nauczyć się i dzieci/wnuki jeździć, choć niewątpliwie w Alpach są lepsze warunki ku temu. Nie, nie byłem z wnukami w Kasinie, choć w zeszłym sezonie z przyjemnością patrzyłem na pracę lokalnej dziewczyny instruktorki, która uczyła dwójkę dzieci zjeżdżając z nimi główną trasą. Moje dzieci np. spędzają tydzień narciarski w Polsce i tydzień w Alpach. Tak było przynajmniej w tym sezonie. W Polsce szkolenie lokalnymi instruktorami (Zieleniec, Jaworzyna Krynicka), w Alpach (Civetta i 3 Zinnen) polskimi instruktorami z klubu czy biura (Porta ski) z którymi pojechali. To szkolenie alpejskie było o tyle lepsze, że dzieci szkolono w grupach. Polscy instruktorzy. Mogły się wzajemnie podglądać i rywalizować ze sobą.2 punkty
-
2 punkty
-
Cze Adaś, mój młody tylko raz jeździł w szelkach, jak po 2 dniach nauki w Kozińcu pojechaliśmy do Austrii. W Bad Klein była taka mgła, że bałem się, że go zgubię, mimo iż trochę znałem ośrodek, to w tej mgle i tak nie wiedziałem, gdzie jestem zbytnio. Tylko dlatego kupiłem szelki prewencyjnie zaraz przed wyjazdem, bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. Tak czy siak zgubiłem go na "chwilkę" 2 dni później w pełnym słońcu 🙂. Cymbał jechał za mną i wyskoczył pod flandrami na zmuldzoną trasę. Ja byłem osrany, jak można zgubić dziecko na 200m odcinku. Na szczęście co pewien czas pojawiał się kask w muldach. W sumie raz się przydały. Już więcej ich nie założył. pozdro2 punkty
-
2 punkty
-
Co więcej Jan pogardliwie wypowiada się o górkach, jakby tylko zjazd z k2 uczył czegoś, cóż nie on jeden prezentuje geocentryczną wróć egocentryczną teorię wszechświata narciarskiego, a dróg jest wiele, nie wszystkie prowadzą na manowce, cudne manowce;-) pamiętam sagę z Niko gdy Fred objezdzony alpejsko też dezawuował sudeckie górki, a Niko niejedną osobę nauczył na tychże górkach porządnej jazdy, nadmienię, że to z Fredem zdarzyło mi się jeździć, a nie z Niko.2 punkty
-
Andrzej, nie jest to zgodne z prawdą. To, że go stać, to nikomu tego nie ukradł, tylko na to zapracował. A że ma na to obecnie czas, więc jeździ. Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL. Wyjazd w Alpy jest zasadny, jeśli już coś potrafimy i będziemy się mogli z tego cieszyć. Koszty nie są małe i nie ma sensu takich wyjazdów realizować, jeśli obciąży to znacznie czyjś budżet, a wrażenia z wyjazdu będą słabe. Bo trafimy na niepogodą, czy też ośrodek o zbyt trudnych trasach vs nasze umiejętności, albo jedno i drugie, pojawi się frustracja i zniechęcenie. Nie każdy ma taką możliwość, więc realizuje to na swój sposób, który akurat jest możliwy do wykonania. Byłeś chyba ostatnio z wnukami w Kasinie podczas ferii. Dość niedawno. Czemuś z nimi w Alpy nie pojechał? Stać Cię a i czasu masz sporo, a na popierdółkach jeździsz i to dobitych po sufit - bo w ferie. pozdro2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Mitek, moja żona oglądając GS męski stwierdziła, że Brazylijczykowi zaczęli trochę później liczyć czas i stąd ta różnica. Myślę, że jest to jakiś trop. pozdro2 punkty
-
Cześć Nie sądziłem, że ten temat ma przyjąć obraz: "Wspominamy początki naszych dzieci/wnuków". Tym bardziej szkoda, że mi trochę chyba nie wypada ich wspominać. W każdym razie pojawił się wątek rozpoznania "dobrych rąk". No i co? Tylko nie piszcie jakichś dyrdymałów jak to był x lat temu. W punktach czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. Pozdro2 punkty
-
Wiesz , ja nie bardzo chce wchodzić w ten temat 🤷♂️ bo raz,że to syn pokazał mi narciarstwo i wpadłem sam okropnie , dwa żeby uczyć trzeba samemu umieć a wiemy jak z tym umieniem jest bo to długi proces a trzy 😉 dziadki 😂 temat rzeka i my rodzice wiemy doskonale,że wystarczy skrzywienie nosa naszych pociech żeby dziadki stali na baczność 😜 W naszym przypadku to syn zaczął narciarstwo (mając 7lat ) będąc na spacerze,takie jego widzimisię chciał spróbować . Więc ja niewiele myśląc do wypożyczalni do kasy-próbuj. Włożył buty jakaś rozgrzewka, pokazywanie przez instruktora jak wstać itd złapał orczyk i pojechał do góry . Mi szczena opadła i tak to się zaczęło. Następnego dnia i przez parę dni kolejnych miał prywatnego instruktora . Po powrocie do domu chodził z grupą na hali . Później wyjazd do Tignes gdzie miał swoją górkę i tam sobie jeździł cały wyjazd , wyżej pojechać się bał a ja nie naciskałem . kolejny rok L2A tu zaliczył zjazd z samej góry do doliny ( pękałem z dumy ) i tak naprawdę to był ostatni moment kiedy jeszcze coś się mnie słuchał bo później był wyjazd do Adama szkoleniowy a po 😭 słuchać mnie już nie chciał . Będąc na hali ciągle fochy robił . Kolejny sezon zaliczył szkoleniowo w Sappadzie i tu jego narciarstwo wtenczas się skończyło bo po przyjeździe stwierdził,że narciarstwo go nie interesuje i nawet na halę nie mogłem go namówić . Teraz był znowu w Zwardoniu i coś się odmieniło,że znowu chce ale nie ma kiedy i jest problem . Także patrząc na całokształt chyba najlepiej oddać w dobre ręce ( zresztą widzę tu podobieństwo w drodze nauki dorosłego) nie tracić czasu na zbędne cuda-wianki tylko iść drogą szkolenia. To jedyna droga do dobrego rezultatu.2 punkty
-
Cześć A jeszcze chciałem zwrócić uwagę, że... wszyscy zachwycają się Vonn i jej powrotem w wieku 40 lat a nikt nie zwrócił uwagi na Sarę Schleper, która ukończyła SG w Cortinie a barwach Meksyku. Oczywiście poważną karierę w reprezentacji USA zakończyła już dawno - pewnie sporo osób pamięta przejazd w kostiumie kąpielowym. Ale przejechać tak trudny SG w czasie 5 czy 6 s gorszym od najlepszych w wieku 47 lat bez specjalnego treningu... Pozdro2 punkty
-
1 punkt
-
Od początku rozpoznałem Cię jako babę, z którą lepiej nie zadzierać. 🙂 Podobnie jak z moją córką. 🙂1 punkt
-
@bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.1 punkt
-
1 punkt
-
Uważam że wielka szkoda że nie przełożyli slalomu na jutro hi bo chyba ma być lepsza pogoda. 1 przejazd straszna masakra. Szkoda zawodów. Jeszcze większa szkoda mcgratha ale wypełnił normę czyli że kończy co drugi. Miał medal złoty już w kieszeni. Ciekawe czy się pozbiera po tym. Zjechał słabo pierwsze strome skręty i powiedział sobie to teraz gaz na płaskie. I trafił pierwszą tykę wjazdową na płaskie. Głowa nie działa.1 punkt
-
Puchar czy medale to jest akurat znany standard postępowania z dziećmi. Drobne nagroda, wielki efekt. Natomiast to czy instruktor był kumaty czy nie, to była dla mnie loteria. Wybrałem wyjazd dla dzieci, instruktor to była niewiadoma. Miałem dużo szczęścia w historii nauczania swojej córki. W całej jej historii zdarzył mi się tylko jeden słaby instruktor, w Szczyrku.1 punkt
-
Cześć Dziękuję. Jak widać da się. To jest bardzo konkretna i dobra porada, w której chciałem podkreślić podstawowy przekaz. 1. Wybór instruktora, tak jak kafelkarza czy lekarza to pewien proces, który można usystematyzować i badając rynek oraz traktując sprawę poważnie dokonać sensownego wyboru. 2. I drugi bardzo ważny aspekt w kwestii szkolenia dzieci. Piszecie o tym dużo a traktujecie to hasłowo. A koleżanka po prostu to zrobiła. Stworzyła w prosty sposób sytuację w której to młody człowiek dokonywał wyboru. Bardzo dziękuję za ten post. Szacun dla Estki, Estko! Pozdro1 punkt
-
Niezbyt często zaglądam na SO, ale zmobilizowałeś mnie, fota całkiem, całkiem pozdro1 punkt
-
Tak, masz rację. Trochę zależy od wieku początkującego dzieciaka. Dla małych 4-5-latków ma być ktoś miły, ciepły. I to wystarczy na początek. Lepsza pani, ale może być ktoś taki jak ten z francuskiego filmiku. Dla starszych to trochę inna bajka. Tylko jak się dowiedzieć, że ten czy tamten osobnik/osobniczka jest dobrym instruktorem. Metodą prób i błędów? Z internetu, z forum? 🙂 Najczęściej nie masz wpływu na wybór i zdajesz sie na los. Nie ma sensu roztrząsać punkty wartościujące poszczególnych instruktorów bo i tak przeważnie nie wiesz na kogo trafisz. Trochę tak jak nauczyciele w szkole. Oczywiście są lepsi i gorsi, niektórzy nawet fatalni, ale przeważnie nie mamy na to wpływu jako rodzic a tym bardziej uczeń. 🙂 Na szczęście moje wnuki jak dotąd dobrze trafiają. I jeszcze raz powtórzę. Jeśli tylko to możliwe oddajcie swoje dzieci do klubów. To najlepsze dla ich nauki. Instruktorzy + rywalizacja, podgladanie innych, itp. Oczywiście wcześniej warto sprawdzić co to za klub, ale przeważnie nie ma wtopy. A tak zaczynał narciarstwo mój niespełna 3-letni wnuk. Sympatyczny austriacki instruktor. https://photos.app.goo.gl/azoE2ShRJF8tccyt71 punkt
-
dla mnie puch jest wtedy gdy w niego wjeżdżam to nie hamuje1 punkt
-
Nie Mario nie był, ale za pośrednictwem SO się dowiedział, że byłeś. Sorka za wykorzystanie zdjęcia, ale nie mogłem się oprzeć. Pozdrowiłem wszystkich w Twoim imieniu (mam nadzieję że nie będziesz miał z tym problemu), w dość humorystyczny sposób włącznie z Adminem 🙂. Mimo że się tam już nie udzielasz z wiadomych powodów, masz nadal zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Marionen poprosił, więc przekazuję. Marionen musiałby na głowę upaść, żeby do Białki przyjechać na narty. Nie oczekuj rzeczy niemożliwych. pozdro ps. Janek Cię nie rozpoznał, czyli są znamiona wskazujące na delikatną demencję.1 punkt
-
Przedszkolanka to dziewczynka uczęszczająca do przedszkola. Personel to nauczyciel lub pomoc nauczyciela 😄.1 punkt
-
Cześć Oba GS oglądałem w samochodzie, z czego jeden prowadząc na odcinku Kielce-Kraków. Musieliśmy jechać ale Rybelek wszystko tak fajnie zorganizował w samochodzie, że była wizja i fonia, choć ciężko było przy 120km/h wyłapać niuanse. 🙂 Braaten zabił - nie wiem na czym polegała magia jego pierwszego przejazdu. Akurat dobrze znam ten stok bo w Bormio byłem wiele razy o różnych porach i.. nie mam pojęcia czym zrobił taka przewagę. W każdym razie najfajniejsze rozwiązanie z możliwych a obserwowanie męczarni takich gości jak Tumler, Schwarz czy nawet Odermatt było nawet zabawne. Fajnie, że Verdu tak wyraźnie zaznaczył swoją obecność. Co do Pań to mamy podobną sytuację ale ta jest zupełnie wytłumaczalna i oczywista. Geniusz taktyczny Brignone, jej umiejętność przełożenia oglądu trasy na jazdę jest po prostu fenomenalne. To od lat moja ulubiona zawodniczka, zupełnie wyjątkowa, bardzo brzydko jeżdżąca w sensie odbioru wizualnego damskiej jazdy ale jednocześnie po kobiecemu - to nie Goggia. Włochy o tej porze to jest już przedwiośnie w dolinach. Nie wiem czym utwardzali stok ale w zależności od tego jak to robią trzeba inaczej jechać. do tego na górze było twardo a na dole miękko, co jest częste ale tylko dla jednej zawodniczki było to wszystko oczywiste. Moje faworytki tego sezonu czyli Panny Scheib i Aicher niestety były tłem z czego Scheib bliższym a Emma (w GS) załapała się gdzieś w okolicach samej krawędzi ramy jako nieistotny szczegół. Dawno nie było takich czytelnych zawodów - że można było w bramce startowej powiedzieć jak pojedzie dana zawodniczka i to w obu ustawieniach. Na tym tle Maryna jawi się znakomicie. W pierwszym powinna dostać sekundę od dziewczyn jeżdżących szybkie - myślę, że poszłą na maksa. No właściwie tyle było tylko część tych dziewczyn sobie nie poradziła. Skąd tam się wzięła Lena Duerr to nie wiem. Jak ktoś wie to niech napisze - Jurek Ty jeździsz SL i GS - może masz jakąś koncepcję jak to się stało, że ona była druga po pierwszym? Schiffrin ma małe szanse zdobyć medal w SL - klątwa IO wisi nad nią i nad Odermattem jak widać. Dawno nie widziałem tego genialnego narciarza poruszającego się momentami jak betonowy kloc na nartach. Pozdro1 punkt
-
Powiem szczerze że mimo niedzielnej frekwencji pojeździliśmy znakomicie, ośrodek bardzo fajny, ale jutro będzie coś innego 🙂 Kilka fotek z dzisiaj:1 punkt
-
Grimson weź sobie zainstaluj fis aplikację - będziesz więcej wiedział. maryna w 1 przejeździe miała 18, 11, 4, 27 czasu sektorow w drugim 18 8 2 i 13 widac wyraźnie gdzie czuła się najlepiej i są to dość podobne wskazania. Fuks że w 1 nie wypadła. Szacun za całość. Szkoda wielka bo po prostu minimalnie zabrakło ale taka jest jej pozycja w narciarstwie. Jakby było więcej szczęścia byłoby srebro. Jakby było mniej szczęścia to w 1 byłby dnf1 punkt
-
Czasem trzeba troche odpuścić, żeby dziecka nie zniechęcić. Dzisiaj 3 godzinki z rana na stoku i wystarczy. Zaczęło być tłoczno i miękko. Chłopaki mieli jeszcze czas na zabawę w śniegu. Mój synn i dwójką wnuków od sąsiada. A ja zdążyłem na drugi przejazd giganta kobiet.1 punkt
-
Moje dwa kurdupelki wnuki już co raz większe 🙂 rosną jak na drożdżach i już nóżki je swędzą Jeszcze troszkę i będzie sama radość na stoku1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czas jest miarą uniwersalną ale jeżeli mnie postrzegasz jako jego twórcę - dzięki. Ale jest NARZĘDZIEM, znakomitym, którego należy nauczyć się używać i bardzo pomocnym. Wracając do nauczania dzieci - po raz kolejny próbuję - podstawą sukcesu jest partnerski autorytet, że tak to nazwę. Dzieci natychmiast wyczuwają niepewność i niewiedzę uczącego, nawet jeżeli legitymuje się papierem -co dla dorosłych jest pewnym gwarantem dla dzieci jest niczym. Pozdro1 punkt
-
Cześć A w solistach w łyżwiarstwie figurowym sensacja nieprawdopodobna!!! Malinin nie przegrał od 2023 roku a tu po prostu tragiczny program dowolny i 8 miejsce. Piękne sceny niedowierzania Kazacha i gratulacji Malinina! Świetne zawody. POzdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
