Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Mam identyczne wrażenia odnośnie Kappl, zresztą trafiłem do niego w bardzo podobny sposób - po kilku dniach jeżdżenia w Ischgl, nocując w Kappl, co dzień mijaliśmy ten ośrodek, ale dopiero ostatniego dnia (przed powrotem do kraju) stwierdziliśmy, że pojeździmy tam kilka godzin, nim wyruszymy w drogę. I tak okazało się, że ta niepozorna wioska skrywa najlepszy jak dotąd ośrodek, w jakim jeździłem. Po kilku dniach jeżdżenia w Ischgl, gdy tylko zrobiliśmy naszą ekipą pierwsze kilka skrętów, to od razu dało się odczuć różnicę w jakości śniegu. W Ischgl, gdy tylko się wysiada z gondoli na Idalp, daje się odczuć, że każdy metr kwadratowy stoku był już przejechany przez tysiące narciarzy. W Kappl stoki są nie dość, że puste, to jeszcze o nachyleniu południowo-wschodnim, dzięki czemu śnieg jest bardzo przyjemny, miękki, ale jednocześnie równy (mało ludzi) i jest go dużo (spora wysokość n.p.m.). Trasy bardzo długie - jak takie wijące sie "wstążki" wśród dziewiczego śniegu (a nie typowe "stoki przywyciągowe"), w równie wysokogórskiej scenerii jak w Ischgl, o jednym z najwyższych przewyższeń w całej Austrii (1450m), z którym może się równać tylko słynny zjazd do Bad Hofgastein i nieco "na raty" nartostrada w Solden. Infrastruktura? Nie powiedziałbym, że stara - są dwie wyprzęgane, kryte "czwórki" i tylko jedna "dwójka", niestety o parametrach Goryczkowej (dłuuuuga), ale i tak względnie szybka (2,8m/s, z taśmą rozbiegową - ciut więcej niż standardowe niewyprzęgane krzesła). Jak kiedyś wyobrażałem sobie taki swój wymarzony ośrodek, to naprawdę Kappl w pełni odpowiadał temu wyobrażeniu. Dlatego już nie muszę szukać dalej i chętnie tam wracam, nawet na kilkudniowe wczasy. Te 40km tras to może nie dużo, ale każda ma coś w sobie. W ośrodku z 200-300km tras, po kilku dniach i tak wszystkie wydają się podobne. Ponadto w takim Ischgl, krajobraz jest taki nieco "księżycowy" - jedna góra przesłania drugą, a w Kappl jest z góry ładny widok na dolinę. Może właśnie bliskość Ischgl to największa zaleta Kappl, bo prawie każdy myśli, że skoro przejechał taki kawał, to właśnie dla prestiżowego Ischgl - i stąd w Kappl zawsze będzie pusto. Parę dawnych zdjęć z końca marca 2009:
    4 punkty
  2. Bo wieczorem były warsztaty teatralne.
    4 punkty
  3. trzeba było jechać Co było w Valmalenco zostaje w Valmalenco ps. wielkie brawa dla @Gabrika
    4 punkty
  4. Instruktorem był włoski dyrektor teatru w życia zawodowego a zimą z zamiłowania instruktor narciarstwa. Bardzo miły,sympatyczny,pogodny i uśmiechnięty człowiek z bardzo trafiającym przekazem słownym czy też pokazującym obrazowo więc można być głuchym a doskonale wiesz co masz zrobić 😉 Pewnie jak chłopaki wrócą do domu a właśnie wyjeżdżają z tego co wiem to Paweł napiszę coś więcej . Z tego co mi się obiło o uszy poziom 6 z 7 .wiec bardzo wysoki. Osobiście byłem bardzo sceptyczny do zmiany osoby prowadzącej aczkolwiek byłem zdecydowany na wyjazd żeby sobie pojeździć Na miejscu okazało się że człowiek trafia w moją przestrzeń czyli bez zbędnych atomów czego się najbardziej obawiałem . Ogarnął grupę 6 osób gdzie każdy był na totalnie innym poziomie własnego narciarstwa . Dla mnie fachowiec i narciarz przz duże N . Kristiano przez K nie C
    4 punkty
  5. Cześć Paweł, pewnie znasz ten film. To są narciarze, którzy jeżdżą i... koniec. Nie opierajmy się - w sensie wzorców - na jakichś nieznanych nazwiskach z sieci, nie szukajmy czegoś co jest obok. Na tym filmie masz jazdę idealną! I... koniec. Nie ma co szukać szczegółów w nartach, butach czy Andrzejowych czy Maćkowych schizach. Nie blokuj się detalami bo już jeździsz świetnie. Zacznij jeździć a nie ćwiczyć. Wierz mi... warto. Pozdro
    4 punkty
  6. Szkolenie, szkolenie i po szkoleniu. Czas na drobne podsumowanie, a więc moim okiem: Zgodnie z tytułową obietnicą, u każdego wystąpiło podniesienie poziomu. Niestety z pewnych względów na szkoleniu nie pojawił się @PSmok. Na całe szczęście @Gabrik w jakiś magiczny sposób zdołał zorganizować zastępstwo na bardzo wysokim poziomie. Szkolenie było adresowane do osób, które są w stanie poruszać się po trasach niebieskich i czerwonych. Uczestnicy nawet jeżdżący bardzo zachowawczo, zrobili bardzo wyraźny postęp. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że szkolenie było mocno inspirowane jazdą zza oceanu i przedstawiało jazdę na nartach w zupełnie inny sposób niż nasz rodzimy program. Mi to podejście bardzo się spodobało i już przy nim pozostanę. Wychodzi na to, że da się przedstawić bezpieczną jazdę na nartach w bardzo prosty sposób, bez wielu skopmlikowanych ewolucji i pojęć. Każdy z uczestników pokonał ścianę o nachyleniu 70% i nikt nie walczył o życie. Organizacyjnie wszystko dobrze podomykane. Wszystko sprawnie i bez kłopotów. O ośrodku rozpisywać się nie będę, bo nie wiem czy Level Up 2 odbędzie się w tej samej lokalizacji. No właśnie Level Up 2... @Gabrik pomyśl już o organizacji eventu w przyszłym sezonie 🙂. Ja jestem chętny i reszta pewnie też. Pozdro dla wszystkich uczestników i... SKI you next time 🙂
    4 punkty
  7. Afera z Anielą to obrzydliwy skandal. Nie ma w sporcie większego zła jak "działacze". Są zasady , są wymogi , są kryteria. Aniela jedyna je spełnia. Pan Małysz łaskawie.... wstrzymał się w głosowaniu. Dlaczego to było głosowane? Żenada. Mam proste pytanie . Dlaczego one ( jeśli mogą startować? ) nie mogły pojechać obie? Zabrakłoby na wódę dla panów "działaczy" ?
    3 punkty
  8. To jest problem wszystkich miejscowości położonych w górskich dolinach. Brak wiatru i wszystko wisi miedzy górami. Ciekawe, że w większych miastach obowiązuje już zakaz palenia w piecach bez klasy, straż miejska lata dronami nad kominami i sprawdza kotłownie. Na wsiach i w górach można kopcić legalnie przez kolejne lata, a śmieci segreguje sie na palne i niepalne. Teraz piję kawę i patrze na Ślemień z góry. Dobrze, że jesteśmy około 200 metrów wyżej, bo na dole na prawdę nie da sie oddychać. Dzisiaj trzeba było sie wyspać, idziemy na wieczorne do Zwardonia. Pozdrawiam
    3 punkty
  9. Podrzuciłbyś jakiś namiar? Np. na insta 🙂 pewnie coś tam ma, skoro jako instruktor zarabia. Nic złośliwego. Po prostu chce kuknac 😉 Btw - włoscy instruktorzy - nie ma co pierdolić - to górna półka. Taki Stefan to top of the top - natomiast też trzeba brać pod uwagę, że niektóre filmy demonstratorskie - szczególnie na insta - są wykonywane w hermetycznych warunkach przy 30 podejściach i są to 3-4 skręty 😉 tym stwierdzeniem strzelam sam sobie w kolano jeśli chce zobaczyć jazdę waszego trenera w sieci 🤣🤣 aczkolwiek idzie coś wypatrzeć w jeździe. Ja tam bardziej stawiam na jazdę sytuacyjną, na rozdupconych stokach - i tam nie jest już tak pięknie jak na filmach - ale to jest to 🙂 a z tego właśnie znani są Włosi - co sam nieraz widziałem na własne oczy.
    3 punkty
  10. 😁😁😁😁 "Wyrób czekoladopodobny – produkt cukierniczy, w założeniu mający być podobny w wyglądzie i smaku do czekolady, w którym tłuszcz kakaowy zastąpiono tłuszczem innych roślin"
    3 punkty
  11. Aby nie być tylko podglądaczem forumowym zdecydowałam się opisać moje wrażenia z 5dniowego pobytu w Ischgl i Kappl. Na nartach byliśmy w okresie 24-28 lutego, więc pierwszy dzień na stoku był po bardzo intensywnym opadzie śniegu (spadło wtedy w nocy ponad pół metra białego puchu). Warunki śniegowe były wiec na wypasie, zero przecierek czy kamieni na stokach. Pierwsze cztery dni śmigaliśmy w Ischgl. Sam ośrodek to 240 km tras, położonych wysoko (zdecydowana większość mocno powyżej 2tys mnpm) i z rewelacyjna infrastrukturą. Zwiedziłam trochę różnych ośrodków, ale tak wypasionej infrastruktury nie widziałam nigdzie. Super nowoczesne krzesła, z dolin gondolki. Orczyki chyba 3 na oczy widziałam, ale z nich nie korzystałam. Całość tak przepustowa, że pomimo dużej ilości ludzi kolejki praktycznie nie istniały. Minusem połączenia ilości narciarzy i infrastruktury był występujący dość często tłok na trasach. Ale przy takiej ilości tras zawsze można było sobie znaleźć dolinkę, która w danej chwili była luźniejsza. Minusem była szybka degeneracja stoku - codziennie w nocy popadywał śnieg, więc rano szybko robiły się muldy, które w ciągu dnia dość szybko rosły. Wielki plus za oznaczenia wyciągów - system literka + cyfra, gdzie literka była zależna od dolinki w której wyciąg startował, bardzo ułatwiała orientacje w terenie. W pierwszych 2 dniach zdarzały nam sie momenty, kiedy nie byliśmy pewni do której części ośrodka zjechaliśmy (nie patrzyliśmy ciągle na mapki). Wiele wyciągów jest super długich, trasy pod nimi mają po 2-3 km - jest gdzie poszaleć. Najdłuższy zjazd to ponad 11km - ale żeby podjechać tą trasę trzeba już się poruszać 'z przesiadkami'. Popołudniowy zjazd do doliny przypominał poruszanie się po warszawskich ulicach - tłok, nikt nie przestrzega przepisów i ciągle komuś drogę zajeżdża. A jako że trasa wąska, to zabawa średnia. Po pierwszym dniu zorientowaliśmy się, że lepiej zjechać trasami 37 i końcówkę 1, niż całość 1 a potem 1a. Pomimo tego, że jeden i drugi wariant jest czerwony, to trasa 37 jest płaska, podobnie jak kończąca ją 1, zaś wariant 1a ma uczciwie strome ścianki, które pod koniec dnia wyglądają jak kartoflisko na sterydach. Nie wiem czy poleciłabym ten ośrodek osobom początkującym - właściciele mieli dość luźne podejście do oznaczania tras. Ja osobiście, poza trasą przy wyciągu B5, często nie widziałam różnic między trasami niebieskimi a czerwonymi, a raz jadąc niebieską trafiłam na fragment, który wydawał mi się czarny... Widziałam więc sporo osób na początku swojej przygody narciarskiej, które walczyły z przerażeniem z próbą przejechania niebieskim stokiem. Uczciwie szkoda mi ich było. Niektórych udawało nam się po 3 razy minąć na tej samej trasie (my w miedzy czasie podjeżdżaliśmy wyciągiem). Widokowo miejscówka bajeczna - jak już wyszło słońce. Niestety każdego dnia do 11-12 chmury całkowicie pokrywały niebo. Z mojego punktu widzenia był to dramat - mega płaskie światło, które powodowało brak możliwości rozróżnienia czy jadę w dół czy pod górę. Do tego na trasie masa puchu, który już po 15 minutach przez tłumy ludzi został zmieniony w muldy... po muldach jeździć mogę, ale jak je widzę... w tych warunkach głowa się zblokowała, mięśnie umierały. Ale.. jak słonko wychodziło, to życie znów piękne było Ischgl leży na granicy austriacko-szwajcarskiej. Trzeba wiec wyłączyć automatyczne znajdywanie sieci w telefonie, żeby nie zbankrutować. Dla miłośników perfum i trunków warto zjechać do szwajcarskiego Samnaun - jest strefą wolnocłową. Jako że stali bywalcy mówili, że trasy w dół są płaskie i trzeba mocno się kijkami na nich odpychać (a z jednej do gondoli dojechać), to ja do Samnaun się nie wybrałam Ischgl słynie też z aperski - w barach tłok, impreza trwa od 12. Ale czy jest dobra, to się nie wypowiem, bo od otwarcia do zamknięcia wciągów śmigaliśmy na nartach, a nie imprezowaliśmy. Ostatni dzień wyjazdu spędziliśmy w Kappl - 10 minut od Ischgl, w stosunku do dużego brata mały, kameralny ośrodek (45 km tras). Infrastruktura nie tak wypasiona, ale za to pusto... puściutko. Na trasach często byliśmy sami, sztruksik przez cały dzień. No rewelka - ja się zakochałam 🙂 Z samego szczytu (około 2800) na dół (1100) prowadzi 8km autostrada (tak oznaczają tą trasę). Końcówka może nudna i płaska, ale wrażenie ze zjazdu przyjemne. I doświadczenia z tych dwóch ośrodków potwierdzają moją wcześniejszą tezę, że pojeździć na nartach lepiej można w tych mniej znanych miejscówkach, bo na trasach luźno i warunki lepsze. Co prawda kosztem ograniczonego wyboru, ale ja się świetnie bawiłam powtarzając trasę co jakiś czas. Tego dnia mieliśmy przyjemność pojeździć nad częścią chmur (a w drugiej połowie dnia nad wszystkimi chmurami, bo te znad nas zniknęły, a te w dolinie pozostały) Generalnie wyjazd bardzo udany. A za dwa tygodnie kierunek Zillertal (odrabiam wyjazdy odwołane przez grudniową kontuzję stopy)
    2 punkty
  12. Wyrób czekoladopodobny kojarzy się z podróbą, a tu nie ma o tym mowy. Nie było żadnych niedomówień, bo o sytuacji awaryjnej zostaliśmy poinformowani wcześniej i każdy świadomie zdecydował. Szkolenie było świetne, a jedyne czego możemy żałować, to że nie udało nam się osobiście poznać Smoka.
    2 punkty
  13. 2 punkty
  14. Zdecydowanie jestem na Tak ✅ @Gabrik Paweł,ode mnie już ochy i achy słyszałeś ale kolejne 👏 za całą organizację tego szkolenia . Całą resztę ekipy pozdrawiam serdecznie 👌
    2 punkty
  15. Wczoraj w Kitz.........nuda. Dziś świetne zawody.
    1 punkt
  16. 250km w jedną stronę? Stok jest ratrakowany wieczorem, w ciągu dnia ratrak nie wyjeżdża.
    1 punkt
  17. Jak celujesz w weekend, to wbijaj na nocne. Robi się luźniej po 18, kręcą do 21.
    1 punkt
  18. Mówił nam, że filmy dopiero będzie kręcił w tym sezonie. Jakiekolwiek udostępnienie namiarów to sprawa @Gabrik. Temat ma wg mnie poważny potencjał komercyjny, więc nie czuję się upoważniony do przekazania namiarów.
    1 punkt
  19. Pawle, ten filmik Reilly'ego McGlashana (sam ten filmik kiedyś pokazywałem, skądinąd mój ulubiony, wzorcowy narciarz) pokazuje różnego typu przejścia, ale w domyśle chodzi mu o to, że w miarę nabiarania umiejętności stosujemy coraz bardziej skuteczne techniki. Podobnie ów "sztywniak", którego pokazałem wcześniej, mówi o 4 błędach zaawansowanych, nie początkujących. W domyśle, co trzeba poprawić by zostać jeszcze lepszym narciarzem zaawansowanym. Sam napisałem w swoim komentarzu do Ciebie, że w sumie to wyjście w górę nie jest ważne mając na myśli powyższe, zwłaszcza że wciąż jesteś, bardzo obiecującym, narciarzem średniozaawansowanym. 🙂 O co chodzi w tym wyjściu do góry przed skrętem. O odciążenie nart. A po co one? By je w chwili gdy są odciążone i płaskie rotować. W technice klasycznej, ześlizgowej - konieczne. W długim skręcie karwingowym nie tylko że niepotrzebne, ale wręcz szkodliwe co tłumaczy Tomas. Zresztą wstawiłem tu kiedyś kilka różnych filmików z moimi tłumaczeniami, które wyjaśniają tę kwestię, np. 2 filmiki Jeremy'ego poświęcone temu zagadnieniu. Nie znaczy to, że nawet w carvingu nie stosujemy odciążenia przez wyjście w górę. Na stromych stokach, w szczególnych sytuacjach. Zawodnicy w gigancie stosują go nagminnie. Chodzi o tzw. początkowy skręt sterujący opisany przez R. LeMastera w swoich książkach, BTW śp. Zanim narciarz wejdzie w czysty skręt carvigowy (a musi wejśc, bo tak jest najszybciej) wykonuje wstępnie w powietrzu lub po śniegu rotację odciążonych, płaskich nart. Napisałem więc, że nie jest ważne to wyjście w górę, zwłaszcza na pewnym etapie rozwoju. Ale przecież Twoje ambicie idą dalej. Ponad przeciętność. Nieprawdaż? 🙂 Na koniec jeszcze jeden filmik. Tym razem Paula Lorenza (też mój ulubiony) o przejściu w carvingu. Bardzo klarowny. Też z moim tłumaczeniem. Znów warto je porównać do polskiej ścieżki dżwiekowej AI. Czasem bywa śmieszne. 🙂
    1 punkt
  20. Z polskiego podwórka. Aniela nie została dopuszczona do polskiej kadry na IO, mimo, że: - ma mistrza Polski w SL - rok temu w test Ironman zabrakło jej 4 pkt do limitu 400. Taki wynik oznaczał brak finansowania przez PZN. Na własny koszt, przez cały sezon przygotowała się do kolejnego Ironman. W tym sezonie wykręciła 600pkt. - jak widać dla PZN, ważniejsze jest wysyłanie na IO działaczy oraz podstarzałych skoczków narciarskich, niż rokujących zawodników
    1 punkt
  21. Nie wiem co się tam nauczyliście z tego narciarstwa, ale wypowiedzi niektórych są bardziej teatralne niż zwykle😉
    1 punkt
  22. Instruktor zagraniczny i mało medialny. Koleguje się z Reilly M., a na stoku okazało się, że jego jazdę chwali Stefano B. Takie kontakty to tylko Paweł może wyczarować...
    1 punkt
  23. 1 punkt
  24. To jakaś tajemnica kto był instruktorem?
    1 punkt
  25. Trochę tak ale z 10% nie 😉
    1 punkt
  26. Wiem I zdaje sobie z tego sprawę szczegolnie jak widzę siebie choć jak jadę to tego nie czuję ( większe odchylenie wyłapuję i staram się natychmiast reagować ) choć wydaje mi się że stopą stoję centralnie w bucie dlatego tego tyłu nie czuję tak czy siak jest praca na przyszłość żeby ten tył wyeliminować plus więcej spokoju tego luzu całego ciała . Wiem ,że da się tylko trzeba jeździć a na nizinie jest to nierealne ( hala mi pozostaje) 🤷‍♂️
    1 punkt
  27. Najważniejsze, że jesteście wszyscy zadowoleni i gratuluję waszych postępów 🙂 ps. @Victorteraz możesz napisać gdzie się doładowywałeś po drodze 😉
    1 punkt
  28. nocleg w drodze na narty
    1 punkt
  29. To jeszcze jedna rada. Nie ważna ilość smaru ,tylko to ,jak po cyklinowaniu ten smar wyszczotkujesz (wgłebisz w strukturę) jeśli to pominiesz ,to po kilku zjazdach na zmrożonym stoku i tak będzie po smarze jeśli to pominiesz. To tak jak z olejowaniem drewnianego tarasu . Więcej oleju to tylko problemy. Więcej nie znaczy lepiej. Drewno jak i ślizgi wchłoną pewną ilość,nadmiar źle zebrany i wtarty,to bez sensu robota. Powtórzyć naniesienie drugiej czy trzeciej warstwy ma sens jeśli chodzi o taras , jeśli chodzi o narty również tylko kto by się bawił...
    1 punkt
  30. Jeżdżę na tej narcie 2 sezony i jestem bardzo zadowolony(177cm-182/90kg). Szybko wchodzą na krawędź. Bardzo stabilne przy dużej prędkości (jak na mnie dużo to 80+). Można bez problemu pojechać długim i krótkim skrętem. Trochę wolniej z krawędzi na krawędź (w odniesieniu do Fisher RC4 WC SL), za to Fishery w długim skręcie znacznie gorzej (w końcu slalomki). Na odsypach jadą jak po szynach, czego nie da się powiedzieć o slalomkach. W puchu też dzioby idą po wierzchu - nie jeżdziłem pozatrasowo więc tu trudno mi potwierdzić ich przydatność. Reasumując ja jestem bardzo zadowolony, ale do eksperta mi daleko. Sam czytałem na forum różne opinie i przeważały pozytywne. Potestowe za 1600zł? Nówki można trafić za 1800,
    1 punkt
  31. szok: Pink Floyd to była moja ukochana grupa , a do słuchania Abby ostanio powrócił mój mąż. Myślałam, że tego absolutnie nikt nie słucha. No - Pink Floyd to byłoby interesujące, ale co ja zrobię, że jak kilka lat temu wzięliśmy na narty Enye to teraz tylko ona kojarzy mi sie ze zjazdami. Pozdrawiam Olasa, miło widzieć (bo przecież nie słyszeć)
    1 punkt
  32. Tylko i wyłącznie przy naturalnych odgłosach lasu, dzwięku wydawanym przez narty podczas szusowania i szumie wiatru... Inni mogą woleć jakąś muzyke, ale moje zdanie jest takie, że muzyke to ja sobie moge posłuchać w barze lub przy ognisku po szusowaniu:)
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...