Obecnie tenis ziemny i rower w górach hehe 😎 a na poważnie - mam wstręt do zelastwa, całe życie to przerzucałem. Wyniki moje to na sucho - chyba że bomba to białko, aminy i kreta. Natomiast całe życie gdzieś tam trenowałem jakieś sztuki walki i pamiętam jak z 15-17 lat temu trafiłem na prawilne kulanki na macie. Wtedy 180 cisnąłem na klatę, waga pod 100, niestety na macie walczyłem sam ze sobą hehe. Także szybka weryfikacja, zrzut wagi, treningi typowo obwodowe. Generalnie jak mi się chce - bo teraz mi się nie chce - to lecę obwodowki, ale głównie skupiam się na pilates i na rozciąganiu. Jestem cholernie sztywny, kalectwo przez lata siłowni. Jak mi się nie chce to żona mnie zmusza i razem lecimy treningi - takie mam szczęście. Ale ja po prostu całe życie ćwiczyłem i teraz już mi się nie chce. Natomiast pamięć mięśniowa jest - i jeśli nie ćwiczę to zaczynają się różnego rodzaju bóle. PESEL też robi robotę. Generalnie skupiam się na mięśniach głębokich, ważne są treningi odpowiednich partii jak masz Kontuzje, a kontuzje masz bo nie ćwiczysz tych mięśni. No i to co wspomniałem - dziadki po 40 - gdzie teściu maleje, gdzie zaczyna się zanik kośćca i mięsa - trzeba to podtrzymywać żelastwem. Niestety. Dlatego można przyuważyć jak dziaduszki w wieku ok 80 lat nagle zaczynają chodzić, poprawia im się motoryka bo wprowadzili pewne ćwiczenia do życia. Samo chodzenie czy bieganie to nie to. Temat rzeka. Nie wspominając o suplementacji.