Moje doświadczenie z Ukraińcami jest negatywne.
Po pierwsze: tylko dzięki temu, że moja ś.p. babcia w 1943r nie potknęła się na polu, uciekając przed bandą uzbrojonych w siekiery/kije/kosy banderowców, to ja żyję i mogę pisać na forum. Jej 7 letnia wtedy koleżanka nie miała takiego szczęścia, potknęła się, grupa ją dopadła i rozsiekała niewinną młodą Polkę.
Po drugie, wczoraj żona była z córka była w biedrze. Żona poszła czegoś tam szukać na owocach, córka została przy regale i nachyliła się, szukając towaru. Nagle poczuła na swoim tyłku czyjąś rękę. Z tyły stał Ukrainiec z...małą dziewczynką. Córkę zmroziło, i powiedziała o tym żonie dopiero, jak wróciły do domu. Córka ma 13 lat. Miał gnój szczęście, że mnie tam nie było. Rozerwałbym skurwiela gołymi rękami.