Cze
No w końcu mogłem wypróbować w sobotę nowy nabytek, po wszystkich perypetiach z nim związanych. Przyjechał z urwanym kablem od sterownika silnika. Pierwsze wrażenie: złoty, a skromny 🙂 . Ale - jak na elektryka bardzo lekki, generalnie to na pierwszy rzut oka wygląda jak analogowy karbonowy full. Rower niezwykle skrętny, mimo 29 calowych kół, a to porównanie z innymi moimi rowerami, oraz niezwykle skoczny, bardzo łatwo go poderwać i bujny hop to bułka z masłem. Niestety nie miałem czasu go ustawić w całości, zawieszenia, klamek etc. Troszkę za miękko zestrojony. Silnik SX w porównaniu do CX (ale gen 4), jest .... inny. Już miałem wgrane tryby eco+ oraz Tour+ i reszta też z +, więc są one inaczej chyba zestrojone. Na dzień dobry w sobotę wyjazd do kumpla na Boruć przez Prusów i 600m w górę straszną dzidą po kamorach. Na eco całości nie uciągnę, wiec posiłkowałem się tour+. Myślę, że na tej małej baterii do 1500m w pionie można zrobić ze wspomaganiem, ale waga odczuwalna jest tak niska (może jest tylko nieco cięższy od Żony Lapierra analogowego fula), że spokojnie bez prądu można jechać. Z tego co zauważyłem, to silnik z oprogramowaniem bardzo mocno pilnuje kadencji, raczej wysokiej, ok 85-90 (według wskazań wyświetlacza), w razie spadku wspomaga, ale wyłącza się, jak jedziemy w tym zakresie kadencji. Jestem mega zadowolony, bo to naprawdę fajny rower. Przerzutki elektroniczne działają bez zarzutu, nawet z trawą w przerzutkach. Ale nie wiem, czy współpracują z silnikiem, bo miałem wrażenie, ze przy redukcji na podjazdach przy mocnym pedałowaniu, jakby czekały na odpuszczenie nieco, aby nie było strzału. Takie dziwne. Na zjazdach tą niska masę czuć i trzeba uważać na kamory i nie jest tak stabilny jak mój drugi klocek. Jechałem z Maksem i o ile podjazd równo, to na zjazdach nie mogłem go dogonić, szedł jak przecinak, a mnie cały czas kamienie wybijały z rytmu. Trochę krótki skok sztycy, bo tylko 10 cm, ale da się zjeżdżać.
Kumpel ma domek tuż przy planowanych trasach w Żabnicy. Maks pojechał tam na quadzie z kumpla synem i widział planowaną przez właściciela FIS trasę i stwierdził, że niezła dzida. Ale chyba jest światełko w tunelu. Kumpel ma w domku światło z foto, a że akurat ma już zjechane to o 22,00 było na wyczerpaniu, wytrwało cały mecz ale pikało niemiłosiernie ostrzeżenie o końcówce. W rozmowie wyszło, że nic nie będą robić, bo Gawełek (właściciel planowanego ośrodka) do jesieni tego roku będzie miał rozciągnięty prąd pod całą narciarską infrastrukturę, a im przy okazji podciągnie zasilanie.
Jest światełko w tunelu.
pozdro