Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.09.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Skupieni, ale często groźni. Niedaleko stąd do stwierdzenia, że czują się pewniej od innych kierowców i jeżdżą od nich bezpieczniej. Ponoć tak uważa 75% kierowców. Podobnie jest z samooceną. Większość uważa, że jest lepszymi kierowcami od innych. A w ogóle to prawie wszyscy kierowcy uważają, że są dobrymi kierowcami. BTW, ja też uważam, że jestem lepszy od większości kierowców. 🙂 A już na pewno lepszy w parkowaniu na kopertę. Podobnie uważam, że jestem lepszym (wciąż :)) narciarzem od większości nartujących. 🙂6 punktów
-
Cześć Wszystkim, przypadkiem gdzieś mi się pojawił fragment z moim nazwiskiem 🙂 Dawno mnie tu nie było i mam nadzieje , że u wszystkich ok i nie możecie się tak jak ja doczekać zimy chociaż sezon skończyłem 2 tygodnie temu 😉 I tak na odnośnie filmiku o którym dyskutowaliście to nie byłem ja. Chłopak jedzie bardzo ładnie , ale inicjuje skręt wewnętrznym ramieniem co na stromym stoku go od razu położy bo ma zbyt mały docisk na zewnętrznej. Drobny błąd do łatwej poprawy. Ale ważniejsze , że przesyłam Wam filmik z Chile, na którym jadę z Kosmą Szafrańskim. Zapraszam do subskrybowania bo będzie masa , ale to multum filmów które nagrywałem przez ostatnie 3 lata , a z tego sezonu nagrania m.in. ze Stefano Belingherim, Thomasem Mermilod-Blodin, czy Larą Culturi to tylko część tego co będę wrzucał. Pozdrawiam serdecznie Bartek5 punktów
-
3 punkty
-
Andrzej, a co i kto wyznacza standard bezpiecznej jazdy? Czyli Ty jadąc z kolegą jako pasażer, który jeździ podobnie do Ciebie, gremialnie stwierdzisz że jeździ dobrze, jadąc ze mną jako pasażer, ze jeżdżę za szybko a co za tym w myśl zasady niebezpiecznie, ja znowóż będąc pasażerem jadąc z Tobą dojdę do konkluzji, że jeździsz na zasadzie w całym kawałku z punku A do B potrafisz dojechać, a ja jadąc z np. Grimsonem dojdziemy do wniosku, że obaj potrafimy jeździć i to dobrze. Gdzie leży prawda i co jest wyznacznikiem owej bezpiecznej jazdy? No przecież nie przepisy, Lublin pokazał, że da się supernowoczesną drogę obwarowaniami spierdolić, nie mówiąc już o komplikacji interpretacji znaków przez kierowcę. Czy ramy prawne tworzone przez super specjalistów od ruchu drogowego takich jak Jarek co ukradł księżyc są wyznacznikiem? Ten co przemierzył setki km w foteliku na tylnym siedzeniu jest opiniotwórczy? Toczysz boje z Mitkiem, narciarskie, że nie da się w 100% bezpiecznie jeździć na nartach, bo zawsze ktoś w Ciebie może wjechać i tam chyba przytoczyłeś przykład (tu z pamięci - a ta jest zawodna) jak chyba w Twoją Żonę (nomen omen doświadczoną narciarkę) wjechał narciarz. Czy można było tego uniknąć, no oczywiście że tak. Ale to następny level umiejętności narciarskich. Widocznie jeszcze tej umiejętności w tamtym czasie nie posiadała. Teraz pewnie już jest mądrzejsza. Reasumując, wiem, że są osoby które potrafią jeździć o kilka poziomów lepiej ode mnie, ale skoro udało mi się przejechać myślę grubo ponad 2mln km w jednym kawałku z oględna znajomością przepisów, to coś tam musze jednak umieć i cos tam muszę o poruszaniu się po drogach wiedzieć. pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
Byłem w Lądku na Festiwalu Gór + Bike Festiwal Glacensis, udało mi się tam spotkać Panią Aleksandrę Mirosław, Martynę Wojciechowską, Marcina Mellera, Justynę Kowalczyk-Tekieli, Maję Włoszczowską, Szymona Godźka i wiele innych osób. I szczerze, to poza Panem Marcinem wszyscy są w takiej formie, że pozazdrościć. Impreza świetna, zaliczone zawody Enduro (niestety DNF) i Uphill na Trojak (turystycznie bez spiny).3 punkty
-
2 punkty
-
Piotrek, a skąd wiesz że to była niedziela? W tamtych czasach kalendarz nie ustalał dni tygodnia, tylko sugerował 🙂 Pewnie ONI wiedzieli, że Witek będzie wojskowym, mimo iż Witek jeszcze o tym nie wiedział. Aparat władzy był wszechmocny i wszechwiedzący, dlatego Bóg im nie pasował - niezdrowa konkurencja 😉 . pozdro2 punkty
-
2 punkty
-
Pewien zapaleniec wywalczył pewne zmiany, ale wciąż jest tam sporo kontrowersji:)...2 punkty
-
Mario Zgadzam się z Grimsonem, wiemy o tych wypadkach, ponieważ są bardziej spektakularne - czyli z reguły giną w nich jakieś osoby, lub są bardzo mocno poszkodowane. Statystycznie kierowcy TIR odpowiadają za ok 3% wszystkich wypadków w PL, a jeśli przeliczymy to na km (np. każde 100 000 przejechanych to jest ich nie cały 1%). Równie dobrze można przypisać transportowi lotniczemu jako niebezpieczny, bo zwykle w katastrofie lotniczej giną wszyscy, ile ich tam jest na pokładzie. Kierowcy TIR to grupa ludzi którzy wręcz sobie pomagają na drodze, życzyłbym sobie aby wszyscy kierowcy osobówek mieli takie pojęcie o jeździe. Wyprzedzanie - zwykle wyprzedzany zjeźdźa na tempomacie o parę km aby wyprzedzający szybciej i sprawniej wykonał ten manewr, a mrugnięcie światłami na koniec to nie opierdalanie, a informacja że minął jego zestaw i bezpiecznie może powrócić na prawy pas. Twoje wywody przypominają mi moją Teściową, która wychwalała mojego "przyszywanego" Teścia, jaki to ON jest zajebsitym kierowcą, bo przez X lat jak jeździ nigdy nie miał wypadku ani nigdy mandatu nie dostał. Ja wówczas łapałem punkty, jakbym mógł je wymienić na jakieś nagrody w programie lojalnościowym. A prawda jest taka, że Teść kupił mazdę 626 w Pewexie i w ciągu 16 lat zrobił nią 68 tys. km, a ja w 6 lat busem 1,5mln. To takie porównanie mniej więcej. Raz w niedzielę jechał do kościoła, a trasę nad może planował 2 tygodnie z międzylądowaniem, jakby miał tacho w Maździe. Mario, z Twojej opowieści wynika, że zrobiłeś prawo jazdy stosunkowo niedawno i w późnym wieku. Ja osobiście nie pamiętam nic ze szkolenia, bo to było tak dawno, że już chyba nie prawda. Większość doświadczenia nabyłem w praktyce tłucząc km i będąc świadkiem wielu zdarzeń, w tym także tragicznych. Żadne opowieści instruktorskie tego nie zastąpią. Mario, ja jestem za zdroworozsądkowym podejściem do życia, przepisy, to pewne ramy, w których należy się poruszać, ale są takie, które należy bezwzględnie przestrzegać, a są i takie, które w zależności od sytuacji można naciągać nie powodując zagrożenia, czy wręcz naciąganie ich to bezpieczeństwo poprawia. Prozaiczna sytuacja z soboty, podjazd na przełęcz Kocierską, droga stroma i kręta, miejsca do wyprzedzania nie uświadczysz, brak jakiegokolwiek pobocza. Ruch umiarkowany, ale jest. Ulubiona droga rowerzystów, ze względu na podjazd. Na tej drodze nie jesteś w stanie wyprzedzić rowerzysty bez złamania przepisów. Przede mną kilkanaście samochodów, na szczęście wszyscy byli ogarnięci i sprawnie tych rowerzystów po kolei wyprzedzają - przede wszystkim zachowując bezpieczny dystans od wyprzedzanego, natomiast wszyscy przekraczają podwójną ciągłą. O dziwo cała trasie jak nigdy trafili mi się "ogarnięci" kierowcy tam gdzie 50 - to max 60 jechali, a tam gdzie 90 to maks 100. Ja na tej trasie oprócz rowerzystów wyprzedziłem tylko traktor i 1 busa - to się mi nie zdarza (oczywiście tak mało). Ala jazda była nad wyraz płynna. A teraz wyobraź sobie jakiegoś prawego kierowcę, co jedzie za tym rowerzystą, myślę, że po kilometrze i daję sobie głowę uciąć, że któryś z całego tego sznura by wyskoczył, tworząc spore zagrożenie, a tak wszyscy wyprzedzali tych rowerzystów (na szczęście nie było żadnej ustawki, a tylko pojedyncze osobniki) zachowując pełne bezpieczeństwo, mimo iż wszyscy zmotoryzowani złamali przepisy (może z wyjątkiem jednośladów). Nie wiem co by było, jeśli w tej kolumnie zaplątałby się wóz policyjny. Pewnie byśmy te parę km z godzinę jechali. A tak poszło sprawnie i bez nerwów. Jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek pouczania innych użytkowników dróg, bo nie mam do tego ani mandatu, ani uprawnień. Takie zachowania trzeba tępić, ale też bardzo łatwo jest do nich nie dopuścić. Mnie osobiście nigdy to się nie zdarzyło chociaż nie raz jakiś oszołom siedział mi na zderzaku. Zasada jest prosta o ile jesteś inteligentny, po takim manewrze, zjeżdżasz na lewy i w momencie wyprzedzania przez oszołoma podnosisz rękę i przepraszasz. Może tym samochodem jechać rozjuszony byk, po tym geście zawsze odpuszcza. Gorzej z tymi co ich chcesz wyprzedzić, tzw. texas rangers. To są dopiero pojeby. Manewr wyprzedzania, zmiany pasa, a szczególności na drogach szybkiego ruchu, to najniebezpieczniejsze manewry na drodze. W myśl zasady, należy je wykonać w maksymalnie krótkim czasie zachowując maksymalne bezpieczeństwo dla siebie i innych użytkowników drogi. Nie ma tu znaczenia kto jak jedzie, czy przepisowo, czy też nie. Czyt. wyżej. Jeśli ktoś nie potrafi tego w 100% bezpiecznie wykonać, to powinien tego nie robić. Mamy lusterka i każdy powinien potrafić na tej podstawie ocenić odległość i prędkość zbliżającego się samochodu i na tej podstawie powinien podjąć decyzję o 100% przekonaniu że jest słuszna i nie będzie nikomu zagrażać. Odległość: Jest w chuj daleko, daleko, bez problemu się zmieszczę. Prędkość: jedzie tak se, jedzie szybko, zapierdala. To są wstępne wystarczające informacje do podjęcia decyzji co robić. Czy odpuścić, czy jednak się wbić. A już rozpoczęcie manewru z km okładem i z takim okładem jego kończenie jest dla mnie nie zrozumiałe. A już widząc w lusterku zbliżający się inny pojazd (bo patrzę mimowolnie) i utrzymywanie prędkości dla mnie komfortowej jest nie do pomyślenia. Krótkotrwałe zwiększenie prędkości, jest tylko myśleniem o innych, nic więcej. No i nie zabija. Z soboty, jadę końcówkę A4 ze Skawiny do Krk - pare km. Wbijam ze ślimaka na dojazdówkę i rozpędzam się do takiej prędkości, aby swobodnie włączyć się do ruchu. Da się zawsze, no chyba że autostrada cała stoi. Przede mną parę samochodów zjeżdża, dość mały ruch na A4, ale samochody jada głównie prawym jakby stadami. Czyli pare samochodów w kupię i przerwa z km. Wyskoczyliśmy za takie stado. Więc szybkie lusterko i na lewym ciśnie Bejca. Wg. skali, jest daleko, jedzie szybko - kierunek i lewy - jechał ok 160 km/h - przy tej prędkości przestał się zbliżać. Wyprzedziłem stado i prawy, tempomat na 145h i jadę dalej. Bejca po jakimś czasie mnie minęła. Pare takich stad wyprzedziłem, dojeżdżam do 4-go stara i jeden z baranów postanowił się z niego wyrwać, wyjebał się na lewy i jedzie. Jak miał ustawiony tempomat na 125 km/h - tak wyprzedza. On nie myśli o innych - tylko o sobie. Jak już wyprzedził stado, to ja kierunek, no przecież nie będę go op[ierdalał światłami, czyli chcę go wyprzedzić. Zauważy po 2 km , a prawy cały pusty. Dałem mu szansę. Wniosek, kierowcy którzy jeżdżą szybko, albo szybciej niż ustawa przewiduje, zwykle są skupieni na tym co robią, natomiast Ci co przemierzają bezkres rodzimych dróg, zwykle są rozkojarzeni. Maja taki komfort psychiczny, ze nie zwracają uwagi na otoczenie. Z resztą, jadąc poprzedni odcinek przepisowo, łapałem się na tym, ze zaczynam oglądać widoczki, a moja koncentracja zdecydowanie spadła. Uważam, że jeżdżąc szybciej - jeżdżę zdecydowanie bezpieczniej. pozdro2 punkty
-
A to przepraszam za skuchę bo myślałem że niewiele się różnił od tych z lat 90’ a przynajmniej jego końca kiedy sam podchodziłem bo ten do dziś jest praktycznie taki sam no mniej placu teraz pozostało do zrobienia . Ja pierwszy swój też oblałem na placu właśnie na własne życzenie jak to stwierdził egzaminator bo nie dałem kierunku przy cofaniu z skośnego , łuk zrobiłem patrząc się przez prawe ramię 💪 stara szkoła 😏 gdzie już wymagali niby przez patrzenie w lusterka a kopertę bezbłędnie . Po nim wyjechałem z kraju i po jakimś dłuższym czasie ponownie przystąpiłem do egzaminu niestety łuk oblałem 😂 zatrzymując się za daleko o 5cm od linii 😤 z linijką mierzył takie czasy były - qwa tak się wku… że trzeci już był bezbłędny plac i co najważniejsze miasto a zdawałem w LBN . pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Wtedy byłem w drugiej klasie technikum kolejowego. Dokładnej daty egzaminu już nie pamiętam, ale prawo jazdy wydali mi trzy miesiące po egzaminie, więc mogło to być 17 grudnia. Kurs rozpocząłem 3 września, nie miałem wtedy skończonych 16 lat. Wówczas kurs można było robić w wieku 16 lat i wymagana była pisemna zgoda rodziców. Ja skończyłem 16 lat kilka dni po rozpoczęciu kursu, kierownik kursu przymknął oko na te kilka dni.1 punkt
-
Ja to dobrze pamiętam bo byłem już wtedy dojrzały, chyba 23 lata. 😁 Z wielu 18 też bardzo mało pamiętam. A robienie prawa jazdy we Wrocławiu to było przeżycie.1 punkt
-
Cześć Ja zdawałem na prawo jazdy w 1982 roku. Egzamin był po prostu śmieszny - dlatego dobrze go pamiętam. Całość - piszę o praktyce bo teoria zawsze była śmieszna - trwała dokładnie 3min 2 sek. Pozdro1 punkt
-
Sorry Mario Tak odczytałem Twoją wypowiedź, ja niestety nic z całości nie pamiętam, ponieważ to nie jedyny egzamin który miałem, a że go nie pamiętam, znaczy się był łatwy. BTW też robiłem w latach 90-tych, a dokładnie 1990. A o wyborze instruktora najlepszego z możliwych nie myślałem, mając 18 lat bo wówczas wszystko było proste. Natomiast pamiętam szkolenie, bo główną pomocą instruktora była .... szmata. Czyli jak przejechałeś jakiś znak, trzeba było zaparkować, wyjść i wyczyścić szmatą znak, bo chyba był brudny 🙂 . Ludzie patrzyli na ciebie wówczas jak na pojeba. Parę pucowań i już człowiek nic nie przeoczył. No skuteczne to było. Syn mówił, że matura była trudna, no moja była łatwa przecież 😉 . pozdro1 punkt
-
Moja pańcia wygrzewa się w Kalabrii mówi że mega tanio w restauracjach a każdy znajdzie coś dla siebie ciekawego a woda cieplutka tylko jakoś w moje gusta tak plaże ich nie trafiają 😤 zdecydowanie wolę te portugalskie czy nawet morza północnego czyli długie i szerokie bez parawanów czy lokalnych leżaków knajpowych - czysta natura 😉1 punkt
-
Przypomnij gdzie jesteś. Jakbym siebie cytował sprzed kilku tygodni. Z wyjątkiem kapieli, bo w Bałtyku sie nie kąpałem już... kilkadziesiąt lat. Za zimna woda.1 punkt
-
Niby tak i oczywiście pełna zgoda tylko że bez doświadczenia i wysokiej przewidywalności co dla mnie jest kluczowe, te cechy nie są tak istotne choć oczywiście bardzo ważne bo jeżeli kierowca choć dużo jeździ w mieście czy między miastami krajowymi ale korzysta z dróg szybkiego ruchu od dzwona to będzie tak samo skupiony,zaangażowany a pampers będzie pełny i ręce spocone jadąc te przepisowe 120kmh choć nieświadomie będzie stwarzał niebezpieczeństwo dla innych uczestników przez swoje zachowanie tu wspomniane już wyżej jazda środkowym pasem czy blokowanie lewego, nieumiejętność oceny odległości itd i tu moim skromnym zdaniem jest największy problem dzisiejszych czasów dlatego najprościej jest ograniczać wszystkich a co za tym idzie ciągle podnosić wysokość mandatów które w jakimś tam % sa łatwą kasą dla budżetu. Pamietam tak bzdurę urzędniczą mega kontrowersyjną nie wiem czy nadal jest czy już coś zmienili bo dawno mnie w kraju nie było ale na wjeździe do LBN z kierunku Warszawy był znak ograniczenia prędkości do 60kmh 🤦♂️na szerokiej dwupasmowej drodze a mandaty lawinowo były wystawiane . pozdro1 punkt
-
Martyna zdobyła koronę ziemi, może to nie cykliczne starty w diamentowej lidze, ale przygotowanie wydolnościowe też trzeba zrobić.1 punkt
-
Cześć Jak ja Cię Marek lubię! Musiałbym czasami pisać całe strony aby chcieć coś przekazać z przykładami a tak... bezczelnie czekam aż się troszkę wkurzysz i weźmiesz głos w dyskusji i opiszesz wszystko dokładnie tak jak ja bym chciał i z podobnymi przykładami. Dzięki serdeczne. Pokreślić chciałem Twoje ostatnie zdanie. Może tu nie tyle chodzi o szybkość bezwzględną ile o szybkość przemieszczania się ale z pewnością jazda samochodem, tak jak jazda na rowerze czy na nartach wymaga zaangażowania i skupienia i to są absolutne podstawy bezpieczeństwa. Pozdro1 punkt
-
Cześć No wiesz... to raczej oczywiste. Wszyscy wymienieni poza Martyną to zawodowi sportowcy a Ona przecież też z rodziny sportowej się wywodzi a spor kształtuje osobowość, charakter, przyzwyczajenia itd. Wszyscy są dość świeżo po zakończeniu karier albo jeszcze w trakcie i dla wszystkich obecna po sportowa działalność jest ze sportem ściśle związana. Raczej warte podkreślenia są Twoje starty i aktywność! Pozdro1 punkt
-
Zapewniam Cię że potrafię zrobić wyprzedzanie na krajówce z prędkością chwilową 120 czy może i więcej. A na autostradzie jeśli jadę 140 to większość jakoś jedzie wolniej. A jak wyprzedzam to zwykle przyspieszam. W automacie mam program S którego używam na zwykłych drogach. Na autostradzie zwykle tempomat ze skokiem co 5. Bardzo wygodne.1 punkt
