Cze
1). NIE
2). Tym bardziej NIE
3). Jw. ale teren to pojęcie względne i szerokie.
4). Jw. piach to pojęcie względne. Miałem fragment, że nie dało sią nawet roweru pchać, a tym bardziej jechać. Jeździłem w terenie piaszczystym, ale czasami było spoko i praktycznie normalnie, a czasami jakbyś na flaku jechał i było ciężko. Dystans trudny do określenia - bo tego nie liczę tak szczegółowo.
5). Nie wiem, nie miałem okazji. Mam tubless i zestaw naprawczy. Dla mnie przy rekreacyjnej jeździe nie jest to jakiś problem, najwyżej go gdzieś dowlekę, albo porzucę i jakoś go później odzyskam. To są rzeczy materialne, które na dzień dzisiejszy mają dla mnie mniejsze znaczenie.
6). Nie wiem, bo nachyleń nie mierzę, nawet nie mogę sobie wyobrazić ile to jest. Dla mnie jest płasko, stromo, albo w chuj stromo. Na ostatnim pcham.
7). To zależy od nastromienia i wielkości głazów etc. Na trudnych sekcjach dla mnie oczywiście że hamuję, na łatwiejszych nie, tutaj rower full bardzo pomaga, nawet rzekł bym rower jako całość konfiguracji. Przy zjazdach wszystkie są analogowe.
Mitek, ja już nic nie muszę nikomu nic udowadniać, a tym bardziej sobie. Dwóch ostatnio próbowało i leżą w piachu (ów wyścig).
W okolicy Milówki po okolicznych trasach od 3000 do nawet 4000m w pionie na 100km to standard.
Więc pytanie brzmi
Ile 200-tek przejechałeś ze wzniosem 4000m, ile 100-ek ze wzniosem 2000m i czy chociaż jedna 50-ka była ze skromnym wzniosem 1km.
Z Milówki na Rysiankę przez Prusów i Boraczą to 16 km i 1100m w pionie. I to nie trochę w górę i w dół, tylko non stop w górę. Więc Sudovia, która przejechałeś jest nieporównywalna, owszem dystans jest duży, ale to raptem 1km wzniosu na 100km. Tu masz na 15, a żeby być uczciwym - na 30. 3 x więcej.
pozdro