Cześć
Mamy jak widzę podobne poglądy choć wyciągamy z nich nieco inne wnioski a przede wszystkim gdzie indziej upatrujemy przyczyny, poza jedną sprawą - "rujnuje gospodarkę pod pretekstem ekologii". Tutaj po prostu nie rozumiesz, że doszliśmy do granic wydolności środowiska i jeżeli nie zaczniemy zdecydowanie i globalnie działać może dojść do uruchomienia procesów lawinowych, których skutków nie da się odwrócić ani cofnąć i nie będzie wtedy mowy o gospodarce jakiejś tam tylko o klęsce globalnej - to pierwszy zarzut.
Po drugie uważam, że sporo procesów społecznych, migracyjnych itd. to są naturalne zjawiska, których nie zablokujesz ani nie odwrócisz. Możesz próbować je okiełznać w sposób w miarę cywilizowany albo wytłuc nadmiar ludzi w ramach solidnej wojny i problemy znikną. Ludzie nie rozumieją, że trwanie cywilizacji to nie tylko etap wiecznego rozwoju i zwiększanie poziomu szczęśliwości a przede wszystkim, że stabilność może być tylko chwilowa.
Unia nie jest bytem idealnym i nie ma co na ten temat dyskutować ale jest bytem najlepszym z możliwych w tej sytuacji i z tym również nie ma co dyskutować. Porównywanie z Koreą Północną jest Piotrek śmiesznym nadużyciem.
Mam wrażenie, że - pomimo, że jesteś znacznie młodszy - to tak jakbyś nie nadążał za zmianami w świecie i próbował jak taki stary zramolały dziadek utrzymać jakieś idealistyczne status quo, które dawno już jest nieaktualne i anachroniczne.
Pozdro