Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
7 punktów
-
I po zawodach 🙂 Myślenicka górka jest rewelacyjna. Pierwsze zawody w historii a zrobione fenomenalnie. Nigdy nie widziałem tam tak dużo ludzi ( na szczęście na wyciągu) Trasa bez zarzutu bo większość ludzi to startujący. Organizacja i reszta atrakcji doskonałe. Znakomita atmosfera. Absolutny hit to przygotowanie trasy. Załączam filmik zrobiony po skończonych zawodach i przejechaniu ponad dwustu zawodników! Temperatura powietrza 15 stopni i grama chmurki. Kocham narty na Chełmie.4 punkty
-
4 punkty
-
Jeśli ten sam termin czyli ferie, to zdecydowanie mogę Ci polecić val di fassa. Jest kilka ośrodków i nawet w ferie nie ma dzikich tlumow m.in. Predazo, San Pellegrino, Alpe Lusia czy Carreza. Mój młody właśnie wraca z tygodniowego pobytu (baza w Moenie) i był mega zadowolony właśnie z uwagi na relatywne pustki na stokach i zupełny brak kolejek do kolejek. Wyjątkiem był wczorajszy dzień gdzie cała ekipa zdecydowała że chce jechać na Sella Ronda. Tam ludzi było dużo, ale młody olał SR i pojechał głównie na trasy w Val Gardenie i na boczne trasy w Monte Pana i też dało się pojeździc.4 punkty
-
Ostatnie tygodnie na Chopku to ludziowa katastrofa 🤦 przyjechało towarzystwo które powinno znaleźć się na Białym Krzyżu lub innej górce ale postanowili uczyć się właśnie tu 🤷 a raczej cierpliwie stać w kolejkach do kolejki! A wszystkie niebieskie wyglądały tak albo gorzej Poza tym tle dni pochmurnych, mglistych to kolejny szok. Dopiero teraz wyszedł błękit za to zrobiło się ciepło i wiosennie. Góra trzyma ale od Rovnej Holi/ Lukovej i na południu miękko. Nareszcie jarne lyžovanie 👍💪 Zaczyna się sezon 🤩😁 Mamuśki pojadą sadzić kwiatki i inne marchewki a dzieci do szkoły! PS. ale teraz też dało się dobrze pojeździć ale... no właśnie zawsze jest to ale ☝️ PS. Jeszcze 2 tygodnie trzeba odczekać i wracamy 😁 Pozdrawiam3 punkty
-
Damiano, oczywiście każdy miał prawo odmówić i zaliczki wpłacone musiałby być zwrócone ale jednak każdy zdecydował się na wyjazd . Dodam od siebie bo chyba dostałem pierwszy tel. z informacją,że Piotra nie będzie dużo wcześnie od planowanego wyjazdu ( nie wnikałem w szczegóły dlaczego - nie to nie 🤷♂️ życie czasem płata figle ) i z automatu potwierdziłem,że jadę na narty a co do opcji nowej osoby szkolącej co już wtedy w dyskusji pojawiła sie taka wzmianka że może być ktoś w zastępstwo byłem bardzo sceptycznie nastawiony i miałem w tym szkoleniu nie uczestniczyć . Po przyjeździe i pierwszym dniu zapoznawczym zmieniłem zdanie bo osoba prezentowała bardzo wysoki poziom narciarski jego filozofia szkoleniowa była wręcz jakbym słyszał przekaz forumowego M.Ogorzałka dodatkowo widziałem mi znany klimat ze szkoleń u Tadeo czyli „follow me” co mi bardzo od dawno brakowało. A język obcy no cóż powiem tak,że była z nami pani która ni jednego słowa ang. a progres uczyniła 💪 zawsze był ktoś obok co jej przetłumaczył wskazówki dane od instruktora . Także da się pojechać nawet nie znając języka obcego.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dużo Mati coś Ci wyszło 🧐 a jechaliście we czterech jednym autem 🤨 To ja jechałem solo czyli koszta paliwa moje plus winieta w Swiss dodatkowo zakupy obfite włoskich produktów na powrocie plus skrzynki pomarańczy, jadłem codziennie na stoku plus napoje ( z kawą to nawet z Szymkiem się dziwiliśmy z lekkim śmiechem bo jednym razem za jedno euro drugim już 1.5 euro a lokal ten sam ) i coś w knajpie z wieczora i tysiaka euro nie wydałem czyli porównywalny wyjazd kosztów ja listopadowy austriacki do Tadeusza bo Sappada taniej wychodzi aczkolwiek ja nie podliczam co do centa bo i po co ale tu szacun,że taki zestaw zrobiłeś 🤝 pozdro Tu akurat była grupa na różnym poziomie własnego narciarstwa także że koleś to wszystko sprawnie ogarnął to należą mu się duże brawa . Np Tadeo by tą grupę rozdzielił i stworzył dwie no ale Tadeusz ma inny punkt widzenia u niego głównie zadaniówki i krótki skręt a tu była raczej luźna jazda ogarnąć ciało w jeździe jeżeli można tak najogólniej powiedzieć . Dwie osoby miał na słuchawce i podpowiadał i ten element tego szkolenia mi się bardzo podobał bo miałem kontakt podpowiedzi cały czas . szkolenie 9.30-15 z minutami kończyliśmy minus czas obiadowy pół godzinki plus minus3 punkty
-
No i cyk, już w domu. Podróż OK, Brenner na bieżąco. Starliśmy w korku koło Ingolstadt oraz przed granicą DE/PL. Poza tym przelotowo.3 punkty
-
W zasadzie szkolenie trwało cały dzień, ale jego zakres też był różny. Pierwszy dzień był głównie rozjeżdżenie (instruktor dojechał popołudniu) i ustalenie baseline naszych umiejętności bez specjalnych ćwiczeń, czy jazdy zadaniowej. Cały drugi i trzeci dzień to były (o ile dobrze pamiętam) różnego rodzaju ćwiczenia + trochę luźnej jazdy. Czwarty i piąty to była jazda z instruktorem na radiu. 2 os do obiadu, pozostałe 2 kolejne po obiedzie. Reszta miała w zasadzie luźną jazdę, choć cały czas poruszaliśmy się w jednej grupie i od czasu do czasu każdy dostał jakieś uwagi i wskazówki. Ostatniego dnia to w większości byłą już luźna jazda z instruktorem, który od czasu do czasu dodał coś od siebie.3 punkty
-
Poniższe obejmuje wszystko od A do Z. Dojazd, spanie, karnety, wynagrodzenie Włoskiego instruktora, zakupy na miejscu itp itd. Hint: nie pije alkoholu, nie rozbijam się po tamtejszych knajpach i innych przybytkach apres-ski. To żech napisał jo. Ten, co go tu publicznie mieszali z błotem i zwyzywali od faszysty, konfiarza, śmiecia i mizogina. A dla normalnych ludzi jeszcze jedna dodatkowa gwiazdka. To był wyjazd de facto niekomercyjny. Jeżeli było by to przedsięwzięcie jakiegoś biura turystycznego, albo klubu narciarskiego, to przy takiej jakości szkolenia i kadrze instruktorskiej, trzeba by pewnie doliczyć z 2 tysiące marży.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jeszcze 360 km do zakończenia sezonu. Króciutki, ale był, bo miało go nie być. „No coś tam jadę” - z taką oceną go kończę 😉 Dzięki za wspólne forumowe nartowanie Do zobaczenia w następnym 🙂1 punkt
-
Statyczne zdjęcia zrobione z góry . Jak wysiądziesz z wyciągu w lewo. Start GS 1. na grafice. Często słyszę, że Myślenice nie są łatwe ale tego nie rozumiem. Kiedyś trudna to była Golgota, Nosal , Bieńkula, Sahara a nie takie górki. Moim zdaniem to fajny stok w dolnych strefach trasy czerwonej i we fragmentach solidnej niebieskiej. Może ta w prawo z wyciągu jest czerwona. Start GS2. Jest za to równomiernie nastromiona.1 punkt
-
Piotrek, Ty masz od Brunera, a ja kupiłem za jego pośrednictwem, a to różnica. Narty są używane i były ostrzone. Ja wszystkie swoje mam zrobione na 87/88 i 0,5 i nie ma problemu z czym kolwiek. Tych nie dotykałem, były faktycznie naostrzone, ale jak, to nie wiem. Ale efekt jest taki jak opisaliśmy. Jak założyłem Slalomonki, to jakbym Boga za nogi złapał. Ja już trochę się przyzwyczaiłem, ale Maras jechał pierwszy raz. To On rzucił temat, nie ja. Ja tylko to mogę potwierdzić. W ciętym rewelka. Marasowi chyba nie można zarzucić, że nart w ślizg nie potrafi wprowadzić. Btw. Dzisiaj się wypierdoliłem. Nóż kurwa SL są już tępe, prosiłem Maksa aby mi naostrzył, naostrzył Dynki😀. Rano coś mi nie pasowało bo sprawdzałem córki (żyleta) i moje (na zasadzie może ostrzył, ale się nie znam). Noż wylazły płyty lodowe i w pizdu orzeł wylądował. Z godzinę to była zachowawcza jazda, na szczęście później zmiękło wszystko i było gites ino …. karnet się skończył. Rano fest zmrożone, ale śnieg czepny, ale już wtedy czułem, że coś nie tak z nartami. pozdro1 punkt
-
Jo piniondźow niy mom i skuli tego Alpy ino trzy razy w tym sezonie 😕1 punkt
-
Nie wykluczone...... :)... jest jeszcze firma Intuition która robi kapcie - nie miałem w ręku kapci do butów narciarskich ale mam od nich linery w rolkach - są kapitalne. https://intuitionliners.com/product-category/boot-liners/?filter_applications=ski1 punkt
-
Drogo w chuj...ale dla singli bykowe powinno być jeszcze plus 100% Pytanie, miał być polskojęzyczny instruktor którego nie było , czy był zwrot kasy lub rabat za ofertę niezgodną z opisem dla uczestników którzy nie mówili w języku instruktora ? Bo ja bym się wqł.1 punkt
-
Cześć Nie wiem jak rozumieć emotikon ale to jest znakomita cena, jak za taki pakiet. Za pakiet szkolenia dla dziecka w Białce płacisz 2000.00 a w tym jest tak naprawdę 10h szkolenia a reszta to jakieś animacyjne bzdury. 1000 to kosztuje trzydniówka w systemie 2h + 2h albo jeszcze mniej. Opisane przez Pawła szkolenie znakomicie łączy pojeżdżenie - bo to to też jedziesz na narty te 1000km - korzyściami edukacyjnymi i dodatkowymi bonusami w sensie sterowania radiem itd. Szkolenie w ramach wyjazdu zorganizowanego byłoby oczywiście tańsze ale też i jego zakres byłby znacznie ograniczony. Pozdro1 punkt
-
O ku... to Keanu Reeves???😲🤣 @Jan żeś smaka narobił🤤 Pozdro 🙂 Edit: @star przepraszam, ale podobieństwo jak dla mnie mega. Nie mogłem się powstrzymać. Wybacz 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Marki, to ja nie wiem, o co Wam chodzi. Owszem w ciętym idą te mastery piknie, ale wszelkie szuranko szło jak ta lala. Dowolny skręt, krótki, średni, cięty, szurany, w tzw puchu bardzo dobre, w muldach jak złoto. Powiedziałbym przyjazna, fajna narta. Ostrzona przez @Bruner79, pewnie na standardowych kątach, ale bardzo ostra była. Więc albo zupełnie dziwny tuning, albo ją całkowicie inaczej odbieramy.1 punkt
-
OK, czyli 5 dni, po kilka godzin każdego? To nasi polscy instruktorzy się cenią😉1 punkt
-
Johny, że tak familjarnie zapytam czy liczyłeś kiedykolwiek kasę za NARTY kupione, hmm okazja, promocja super, one są master, to dynki, tylko heady itp itd...newer ending story Ok lubimy to, bo każdy zakup robi gili gili w pod serduchem a póżniej i tak garaż.1 punkt
-
Mastery z reguły wychodzą z fabryki z tuningiem na odpierdol. Czasem podniesienie jest a czasem go nie ma. 😄 Obstawiam, że po serwisie złagodnieją.1 punkt
-
Cze Tak jak pisał Maras, tak jest, narta używana (moja), prosto z pudła na stok. Podobno była zrobiona, wyglądało że tak. Ale te narty takie 0/1 są. Krawędzie łapią momentalnie, pojęcie gra krawędzi nie istnieje. Na zasadzie, albo cięty, albo spierdalaj. Poszurać to se możesz w domu jak Ci Żona pozwoli. Oczywiście będą głosy na każdej narcie da się ślizgać a z drugiej strony nic nie zmienia charakteru narty jak tuning. Ile to się nasłuchałem, że można przygotować pianki z marketu tak, że mało kto se z nimi poradzi. Maras rzucił temat i już napierdalanka. Zamieniliśmy się na 1 zjazd, zaczęliśmy ostrożnie i Slalomonki w krótkim skręcie to rewelacja, inna jakość życia. Krawędzie łapią wtedy kiedy chcę, a nie delikatne pochylenie i są przyspawane do stoku. Co oczywiście ma swoje plusy. Raz mnie wypierdoliło w skręcie, bo przesadziłem, lądowanie awaryjne i co? I gówno. Poczuły śnieg i się skleiły, jakbym się wypierdolił, to pewnie by mnie w skręcie dalej wlekły do skraju trasy i dalej w krzoki. Maras, jako że wywodzi się z oldschoolowej jazdy od razu to zauważył, bo też zaczął bardzo ostrożnie. Mnie też to sprawia trudność w tych nartach, ale sporadycznie, bo ja ciętym wolę jeździć. Ostatni wjazd był o 12.59, bo sprawdzaliśmy, czy jeszcze raz się uda. Niestety, to był ostatni rzut na taśmę. Na ostatniej ściance już bardzo miękko, odsypy etc. Ja to przejechałem pełnym piecem, bo na płaskim kije pod pachy i mimo iż już ścianka zaczęła zbierać żniwa ja tych gorszych warunków nie poczułem. Narta tak trzyma i taką daje pewność w jeździe, ale musisz jechać na nich na krawędzi. Inaczej staje okoniem. Przy następnym serwisie maszynowym, założę fabryczne kąty, miałem pare nowych desek i zwykle te kąty są dobrze dobrane, można by rzec idealnie pod amatora, który czasami jeździ, a czasami rzeźbi w gównie. pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na twój wpis odpowiem tak: zwożenie czy szkolenie. Zwozić może każdy średnio ogarnięty narciarz umiejący jeździć tyłem. Szkolenie opiera się na określeniu celu i realizacji zadań zmierzających do osiągnięcia celu. Moim zdaniem w PL w kontekście zajęć w się szkoli - przeważającą formą zajęć jest zadaniówka i ćwiczenia - dzieciaki nie jeżdżą tylko się uczą. Model "alpejski" opiera się na naśladownictwie czyli jazda, jazda i jeszcze raz jazda, drobne korekty słowne i jazda, dużo zdjęć, zabawy, kulki śniegowe, ski parki itd - łechtanie pozytywne kursanta co nie zmienia faktu, iż jest to zwożenie. Dobry obserwator z pewnością zauważy, że miejscowe dzieciaki nie są zwożone.1 punkt
-
Pawel niestety z óbolewaniem stwierdzam, rze (czekaj zaraz zrobię przecinek) talentuw narciarskich óbywa. W niedalekiej pszeszłości to było 10-15 na sezon na instruktora - dzieciaki "z papierami". Obecnie gura 5. Strona pozytywna - ubyło dzieci z otyłością i hyba z tego cieszyć się tszeba (chyba dobże napisałem te trzeba??). Niestety z ubolewaniem stwiedzam ....................że występuje znaczny deficyt instruktorów. Jeżeli ktoś ma MEINS i PI to ucieka w Alpy bo w PL nie ma zwyczaju płacić 2/3 ceny lekcji. @star zapraszam do zabawy z nadzieją, że oprócz popisów z gramatyki i ortografii wniesiesz coś merytorycznego do dyskusji??? (jak się robi znak zapytania to tżeba stawiać kropkę czy terz nie?)1 punkt
-
To przyszlo mi odpowiedzieć sobie samemu, mimo że plany były zupełnie inne. Córka ( w czerwcu skończy 8 lat odsyłam do postów wyżej po więcej info) miala mieć od poniedziałku szkolenie z polskim biurem które organizuje wyjazdy i szkolenia. W niedzielę wieczorem dostaje info o punkcie zbiórki, które jest prawie 40 min jazdy autem od apartamentu, mimo że w ofercie jest czarno na białym Versciaco. Wysłałem maila co to ma być, przeprosili że oferta mogła wyprowadzać w błąd, oddali pieniądze co do złotówki. Nie zostało mi nic innego jak spróbować lokalnej włoskiej szkoły, córka o dziwo się zgodziła. Rano formalności, zbiórka, selekcja po zjeździe ma stoku, przypisali ja do 3 poziomu na 4 możliwe. Grupa to mieszanka dzieci z różnych krajów, instruktor mówił po włosku, niemiecku i angielsku. Po zakończeniu pierwszych zajęć padło rezygnuje, nie podoba mi się, nie wiele rozumiem - ok nie ma presji. Po zakończeniu jazdy tego samego dnia, zmiana zdania i że jednak chce jeździć. Ogólnie jeździła 4 z 5 dni, podobało się bardzo, mimo dużej bariery językowej, my widzimy duży postęp w jeździe i pozycji na nartach. Ostatniego dnia były zawody, córka w swojej grupie zajęła 2 miejsce🍾 my bardzo dumni, a ona pęka z radości, do teraz siedzi z medalem na szyi. Na pewno wiemy, że w razie czego jest to opcja i bez polskiego instruktora też da radę, choć wiadomo że z dziećmi w grupie mówiącymi po polsku byłoby lepiej. Lokalna szkoła miała ten plus że wyszło jakieś 40%taniej niż ta z Polski.1 punkt
-
1 punkt
-
Mam salomony z boa na dole. Normalne. Buty jak buty. Problemów nie odnotowałem. Siadły mi i czasem zapominam że nie dopiąłem tak dobrze trzymają nogę. Jeszcze mi boa nie wyskoczyło, chociaż czasem przywaliłem w bramki. Skała na dole pozwał dopiąć tak samo lewą i prawą ale jak któraś noga obszerniejsza to ta teoria o kant …. Generalnie buty jak buty1 punkt
-
5 dni na nartach zaliczone, total 290km w górę i w dół. W tym pierwszy biedny dzień po przyjedzie, gdzie na stoku spędzone niecałe 3 godz. Nogi bolo, wyjeździłem się.1 punkt
-
Wiesz Michał, teorię znam, ale powiedz to nogom, które nichuchu nie chcą tej teorii dogonić po kilku skrętach. Albo zwalniają za bardzo przez tę kontrolę prędkości. Z resztą patrząc na muldy, to nogi teorii nie doganiają większości narciarzom. Rzadko widuję kogoś sprawnie jeźdżącego w muldach.1 punkt
-
Nieee … Kasy to mam w ch… jeszcze mi z komunii zostały.1 punkt
-
Fajnie się zbiegło 😉 Taki to prezent dostałem na okrągłe 50 😉 Zrobiło mi dzień.1 punkt
-
0 punktów
-
0 punktów
