Co prawda już sierpień ale czerwcowy wyjazd jeszcze w pamięci...
Tym razem na hausbotach (co drugi rok, za rok będa zagle, pewnie zalew szczecinski...) .
Okolica gdzie nie byłem jakieś 50 lat - jeziora augustowskie i kanał.
Początek czerwca - jeszcze pusto. Przez tydzień minęliśmy kilka kajaków i łódek rybackich.
Kanał pięknie odrestaurowany, tak bez przesady. Zrobione to co technicznie ważne (sluzy) i nieco brzegi kanału, ale na tyle by ingerencja nie była widoczna. Jest wiele miejsc z abisynką do wody, stolem i tojtojkiem. I starczy, knajpy z dyskoteka nam nie potrzeba.
Dzień pierwszy - Rospuda.. końcowy odcinek to duża rzeka z minimalnym prądem... trochę podobna do mazurskiej Wegorapy. No i Goła Zośka, ciekawy akcent... 😉
Reszta tygodnia już po kanale.
Studzieniczna.
Potężne sluzy o konstrukcji sprzed 200 lat.
i urokliwy kanał
i puste jeziora...
Acha... a na zakonczenie był obiad u Beaty z Albatrosa... 😉
Szczerze polecam te okolice. Również Wigry, Sejny, Supraśl i Tykocin - były odwiedzane w lipcu.