Dzięki za relacje. Choć Twoje wyjazdy nie mają racjonalnego sensu, ani nie wycinasz mistrzowskich łuków to widać tu pasję której większość ludzi nigdy nie zrozumie.
Na pierdzielenie alkoholika nie zwracaj uwagi, nawet nie dałby rady podejść pod górę.
Jeśli chodzi o zamarznięte kartoflisko, kto nie próbował niech nie myśl,i że umie jeździć. Trafiłem kiedyś na coś takiego zjeżdżają z 5 Stawów "przez śmietnik" do Roztoki. Spore nachylenie (do 40 stopni) i skiturowe narty 130cm w takich warunkach to był koszmar. Walka o życie by się nie rozpędzać. W połowie zrezygnowałem i zszedłem dalej w rakach.