Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. PODSUMOWANIE: Wyjazd bardzo udany, poza moimi problemami z kolanem i chorobą która nas teraz męczy już w domu. Finansowo: · nocowanie na kamperparku 4 x 42,60 zł (nocowanie + opłata klimatyczna) = 170,40 euro · winiety – jak dla osobówki · paliwo – spalanie 11,1l/100km (2 x ok. 890km) = 260,94 euro (+ jedno tankowanie w PL ok 300zł) generalnie tankujemy na tańszych stacjach po drodze sprawdzając w aplikacji fuelflash; mamy ogrzewanie z diesla więc trochę też schodzi na postoju (ale niewiele) · karnety – 2 x Dolomiti Superski na 6 dni (436 euro – niestety kupowaliśmy z dnia na dzień, a jest drobna zniżka przy zakupach min. 2 dni wcześniej) = 872 euro Najdroższe są karnety narciarskie, tutaj się nie powalczy, jedzenie we Włoszech jest w przyzwoitej cenie – to już wg indywidualnych preferencji.
    10 punktów
  2. 3Z zgodnie z oczekiwaniami pełna lampa, mróz w nocy i ratrakowi zrobili swoją robotę. Rano twardo i trasy w lepszym stanie na koniec dnia niż wczoraj w połowie. Słońce dziś mocno grzało, powoli dochodzę do wniosku że czas zainwestować w jakieś cienkie rękawiczki i kurtkę bez ocieplenia.
    9 punktów
  3. DZIEŃ 6 – ALTA BADIA W piątek rano było jeszcze pochmurno, ale miało się z biegiem dnia rozpogadzać. Mojego partnera rozłożyła choroba, prawie przestał mówić, więc nie pojechał na narty bo bał się że nie będzie w stanie potem kierować samochodem. Pojechałam więc sama, najpierw realizując wczorajszy pomysł dotarcia do Badii, gdzie jest piękna, łagodna i długa niebieska trasa z nową gondolą. Mogę polecić jeśli ktoś chce się zrelaksować. Rano jeździłam tam praktycznie sama, jak zaczął się ruch szkółek narciarskich, przejechałam z powrotem na główny teren Alta Badii kierując się zasadą jazdy tam gdzie najmniejszy ruch. Dojechałam znowu do góry Cherz, ale widząc narciarskie mrówki i rozjeżdżone stoki po drugiej stronie Passo Campolongo, postanowiłam zostać po swojej stronie przełęczy. Wróciłam trochę wcześniej żeby mój luby już nie musiał długo czekać, zjedliśmy obiadek z zapasów kamperowych i zaczęliśmy podróż powrotną, która przebiegła sprawnie, z noclegiem po drodze w Austrii przed autostradą. Wracaliśmy to samą drogą, którą przyjechaliśmy czyli: Bruneck / Brunnico, Villach, Graz, Wiedeń, Katowice. Droga powrotna przebiegała spokojnie, nie piszę ile trwała bo kamperem jedzie się inaczej niż osobówką i też zatrzymuje się na trochę dłużej żeby sobie np. przygotować posiłek czy kawkę, herbatkę, etc. Dojechaliśmy do domu przed 18-tą w sobotę czyli w bardzo przyzwoitym czasie.
    8 punktów
  4. kruca bomba, Madonna:
    8 punktów
  5. Trasa Spinale Direttissima reklamowana jest w ON jako najlepsza czarna. parametry jak niżej. Fota miejsca o którym pisał @Marcos73 także niżej. wije się niemiłosiernie, odcinki gdzie jest duże nachylenie są szerokie, wypłaszczenia regularnie pojawiające się są już na wąsko. Dobrze że są wypłaszczenia, bo stetryczałe odnóża kroczne wymagają pauzy. wizualnie śniegu na trasie sporo, powinna jeszcze pociągnąć.
    7 punktów
  6. DZIEŃ 4 – SELLARONDA Mając 1-dniowe doświadczenie przeprawy przez Alta Badię w stronę Sellarondy, ruszyliśmy z rana zwarci i gotowi na objazd grupy Sella. Chciałam zacząć trasę w Corvarze, ale wybraliśmy złą trasę i powtórzyliśmy podłączenie do Sellarondy jak poprzedniego dnia czyli zaczęliśmy od Passo Campolongo w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Miałam wrażenie że po drodze tylko przybywało ludzi, w okolicy południa dotarliśmy do naprawdę długiej kolejki do gondoli (nie pamiętam już nazwy) i zaczęliśmy odczuwać potrzebę przerwy, ale jakoś wszędzie było pełno ludzi, co nas zniechęcało i przystanęliśmy dopiero na niebieskiej 40-tce w Cofosco. Tam też trochę pokręciliśmy się po innych trasach (bocznych od Sellarondy) żeby wykorzystać czas przed domknięciem objazdu i powrotem przez Passo Campolongo i górę Cherz w stronę naszego miejsca pobytowego. Sellarondę chętnie zrobię jeszcze raz ale przy mniejszym natężeniu ruchu, nic tak nie męczy jak kolejkowanie do wyciągu – lepiej trzymać się z daleka od utartych szlaków 😉 Sellaronda raczej nie jest trudna, ale niektóre czerwone trasy, zwłaszcza popołudniu mogą się dać we znaki słabiej jeżdżącym narciarzom. Oczywiście jeśli ktoś się nie mazgai to przejedzie nawet jak odsypy robią się już powyżej kolan. P.S. Moje kolano profilaktycznie zaczęłam bandażować, bo niestety cały czas mi o sobie przypominało. Rozważaliśmy czy by się nie przemieścić w stronę Cerezzy, gdzie planowaliśmy również pojeździć i nocować „na dziko” pod wyciągiem, ale ostatecznie ze względu na prognozowane duże opady śniegu pozostaliśmy w rejonie cywilizacji gdzie właściciele kamperparku zapewne zadbają o odśnieżenie dojazdu.
    7 punktów
  7. DZIEŃ 3 – ALTA BADIA Tutaj widok z kamperparku: Rozpoczęliśmy dzionek o 8:30 przemieszczając się stopniowo z naszego peryferyjnego wyciągu Gardenaccia na główny teren narciarski Alta Badii – no proszę Państwa, co za widoki! Pięknie, po prostu pięknie! Jeździliśmy zupełnie bez planu, gdzie nas narty poniosły, dojechaliśmy tym sposobem do Arabby i potem zaczęliśmy wracać w obawie (niepotrzebnej) że mamy długą drogę powrotną do pokonania. Teren Alta Badii polecam przede wszystkim jeśli ktoś jedzie rodzinnie lub z mniej doświadczonymi osobami, ilość niebieskich tras jest powalająca. Fakt że ruch był też spory, ale to jednak połowa lutego i szczyt sezonu – nie ma się co dziwić. Warunki wyśmienite, podobnie jedzenie, no i piękne widoki gdziekolwiek człowiek oko zawiesi 😊. W rejonie Arabby za to świetne trasy czerwone z Porta Vescovo. Na następny dzień zaplanowaliśmy Sellarondę pomarańczową.
    7 punktów
  8. Opisałem kilka stoków nieco celowo omijając Rohace spalena bo wiem, że stok jest generalnie znany i Nasi tam jeżdżą. Miałem ogromną przyjemność tam widzieć się i jeździć z naszym drogim @Lexi. Dziękuję za miłe spotkanie i pokaz świetnej uniwersalnej jazdy w trudnych warunkach w Twoim @Lexiwykonaniu. Mogę za Tobą kije nosić i termos. To doskonały narciarz jest i już . Szacuneczek.
    7 punktów
  9. Zapraszam na relację z tygodniowego pobytu kamperem w Południowym Tyrolu i Dolomitach 🙂 - będzie w odcinkach, bo mi się trochę tekstu zebrało. Mieliśmy zaplanowany czas na wyjazd narciarski z początkiem lutego do Cervini / Zermatt, ale pogoda cały czas nie była optymalna na tyle, żeby liczyć na większość dni pogodnych umożliwiających bezproblemowe transfery między włoską i szwajcarską częścią ośrodka. Opóźnialiśmy wyjazd, ale w końcu musieliśmy podjąć decyzję o wyjeździe, a ponieważ Alpy zachodnie spodziewały się rekordowych padów śniegu w 3. tygodniu lutego (co się sprawdziło), wybraliśmy inny rejon Włoch tj. Południowy Tyrol i Dolomity. To rejon narciarski, w którym nie byliśmy do tej pory (aż dziwne), a strategia zakładała dojazd do pierwszego dużego ośrodka przy granicy czyli 3 Zinnen i stopniowe przemieszczanie się na południe – na ile nam się spodoba dalsze jeżdżenie w danym miejscu. Miejscówek na postój kampera jest w tej okolicy sporo, ale w większości są odpłatne, nawet jeśli są tylko parkingami dla kamperów. Celowaliśmy w miejsca noclegowe bezpośrednio pod wyciągami narciarskimi albo w odległości krótkiego dojścia pieszego żeby nie używać skibusów. Pod ośrodek 3 Zinnen dojechaliśmy późnym popołudniem w sobotę 14.02, nie było jeszcze ciemno więc mogliśmy sprawdzić pierwszą możliwą opcję na nocowanie – gruntowy nieoficjalny parking w Versciaco pod Monte Elmo. Okazało się że stoi tam klika kamperów i jest jeszcze komfortowe miejsce dla nas: Zatem pierwsza miejscówka w punkt – pyszne jedzonko w lokalnej pizzerii i nocowanie pod stokiem. Dla zainteresowanych miejscem dla kamperów: https://maps.app.goo.gl/fcNB1m4zFBnw443AA Na miejscu jest toaleta 24h w stacji kolejowej (wystarczy przejść na drugą stronę drogi) lub w ośrodku narciarskim w godzinach pracy 8:00-18:00. DZIEŃ 1 – 3 ZINNEN Na wstępie niedzielnego dnia zaliczyliśmy małą wtopę, bo sprawdziłam godziny pracy i gondola miała startować o 8:30 tymczasem gdy wyszliśmy z kampera po 8:00 to już chodziła – lekkie zdziwko, ale potem znalazłam informację o „early skiing” od 7:30 w wybrane dni i to był właśnie ten dzień. Byłam zła, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo wiadomo – niedziela i raczej nie ma co liczyć na niską frekwencję, a spaliśmy dosłownie pod stokiem więc można to było wykorzystać. No ale trudno, rozpoczęliśmy wjazdem na Monte Elmo 6-osobową starszawą gondolą, która od nowego sezonu będzie zastąpiona nówką jak na poniższym zdjęciu: Trasy rano piękne i równe, ale już niestety nie sztruks… Pojeździliśmy trasami w rejonie Monte Elmo – świetne, zwłaszcza czerwona 13 i 14 przypadły nam do gustu. W momencie jak zaczęło przybywać więcej ludzi, rozpoczęliśmy „Giro delle Cime” żeby dostać się do Croda Rossa. Lubimy narciarskie wycieczki, więc i ta nam się spodobała. W drodze powrotnej już było sporo ludzi, odsypów, i końcówki południowych stoków w okolicy Sexten mocno mięciutkie. Wszystkie trasy były w sumie ciekawe, średnio długie i atrakcyjne widokowo. Na koniec dnia drugi zonk: na polance przy gondoli Helmjet Sexten rozłożyło się w międzyczasie stoisko Stoekli – można było przetestować narty, ale my plątaliśmy się w innych rejonach i niestety nie skorzystaliśmy z okazji… No trudno, na koniec 2x zjazd 13-tką prawie pod drzwi kampera, szybkie przygotowanie do wyjazdu i przejazd do drugiego ośrodka – Kronplatz. Kilka zdjęć z pierwszego dnia: Pod Kronplatz jechaliśmy dobrą chwilę, bo droga była zakorkowana, dojechaliśmy po zmroku i zajęło nam chwilę gdzie właściwie stanąć pod stokiem, bo główny parking nie życzył sobie postoju kamperów. Kampery stały za to na nieutwardzonym parkingu poniżej – link: https://maps.app.goo.gl/JvkoTqgRjgxvyzkB6 Żeby było ciekawiej, przy wjeździe był zakaz kamperowania 😄 ale spytaliśmy obecne na miejscu załogi czy można stać i zeznali, że nie ma problemu. Następnego dnia okazało się że właściwy parking dla kamperów jest połączony z miejscami dla autobusów i kosztuje 16euro/noc, a my akurat przespaliśmy już nockę więc zostaliśmy w pierwotnym miejscu.
    6 punktów
  10. Od 4 sezonów tam jeżdżę w grudniu, w ostatnim było wyjątkowo mało śniegu, a najeździliśmy się po uszy 🙃
    6 punktów
  11. Wal Ciętym, Wężej Ciulu, Wiśta Curva, tak na szybko, zanim szef przez ramię spojrzy.
    6 punktów
  12. DZIEŃ 2 – KRONPLATZ Kronpaltz robi wrażenie bardziej „austriackiego” ośrodka – duża stacja, duże parkingi, dużo gondoli. Cóż, poranek przywitał nas mgłą i opadami śniegu. Ruszyliśmy klasycznie na otwarcie wyciągu ale zaliczyliśmy podwójny kurs gondolą bo w kamperze zostawiliśmy portfel z kasą i dokumentami 😄 więc trzeba było po niego wrócić, a nie było się do czego śpieszyć – na górze jedna wielka mglistość. Kompletnie nic nie było widać nawet przez przezroczyste gogle (chwała Panu, że takie kupiłam przed wyjazdem). Miałam pomysł na zwiedzenie w tym czasie Muzeum Messnera, ale nie umieliśmy go zlokalizować przy braku widoczności na tym rozległym czubku góry. Poza tym na górze był tłum – dosłownie tłum jak na Krupówkach, od razu chciałam uciekać, ale zwalczyłam odruch odwrotu i przebrnęliśmy w rejon wschodnich niebieskich tras zjazdowych, które wydawały się odpowiednio bezpieczne na jazdę po omacku. Pierwszy zjazd po tym szerokim stoku był taki, że jechałam po prostu za innymi nie wiedząc kompletnie gdzie, masakra jakaś. Na szczęście w okolicy 11:00 zaczęło się lekko przecierać i potem było już tylko lepiej. Zrobiliśmy małą przerwę zmęczeni jednak tłumem narciarzy i szkółek w rejonie tych niebieskich tras i ruszyliśmy w stronę południowo-zachodnią tj. Piz de Plaies. Jak tylko wyszło słońce, stoki zrobiły się miękkie, ale przynajmniej była widoczność. Przejechaliśmy przez Furkelpass, ale zaczęłam mocno czuć lewe kolano, co mnie lekko zaniepokoiło i spowodowało że odpuściłam czarne trasy 40 i 45. Jak się okazało słusznie, bo kolano spuchło mocno i wyglądało na koniec dnia nieciekawie. Ogólnie Kronplatz mnie nie zachwycił, irytowały mnie gondole – wszędzie, nawet krótkie odcinki przejazdu odbywają się gondolami, czego nie lubię (ściąganie nart, przenoszenie, wsadzanie do kosza, zakładanie z powrotem – marnuje się czas i siły). Poza tym większość tras startuje z bardzo rozległego wypłaszczenia na szczycie, co powoduje kumulację narciarzy w jednym miejscu. Najbardziej mi się spodobała chyba trasa powrotna na parking – czarna 1-ka. Co prawda była już mocno rozjeżdżona, ale w porze popołudniowej bez słońca, trzymała się jako-tako. Z Kronplatzu wyjechaliśmy zadowoleni o tyle, że mimo porannych trudnych warunków udało się przejechać i poznać cały ośrodek. Ruszyliśmy dalej w stronę Dolomitów żeby sprawdzić możliwość postoju na kamper parku w miejscowości La Villa w obrębie ośrodka narciarskiego Alta Badia. Na miejscu okazało się, że zostało jedno jedyne miejsce specjalnie dla nas, a ponieważ musieliśmy już przeprowadzić serwis i mieliśmy stąd parę minut spaceru pod wyciąg, postanowiliśmy zostać na min. 2 dni żeby trochę odpocząć od ciągłego przemieszczania. Namiary na kamper park: https://maps.app.goo.gl/RmLEYMuWtwC4zDGV8 https://www.camperparkingaltabadia.it/en/
    6 punktów
  13. 6 punktów
  14. 6 punktów
  15. DZIEŃ 5 – ŚNIEŻNY Co by nie pisać to w tym dniu nie było za dużo jeżdżenia. Od rana intensywnie sypał śnieg, Mój partner zaczął się źle czuć i uznaliśmy że trochę odpuścimy, ja poszłam tylko na chwilę na najbliższy wyciąg z zamiarem dotarcia do Badii na La Crusc, ale tam nie dotarłam bo moje kolano przypomniało mi szybko, że jazda popołudniu po opadzie 0,5-metrowym nie jest dla niego najlepszym treningiem przed ostatnim dniem narciarskim, kiedy to miało być znowu pogodnie. Po powrocie z nart około 17-tej opady się uspokoiły i wszyscy kamperowcy rzucili się do odśnieżania. A było co odśnieżać. Na szczęście mieliśmy ze sobą drabinę, chyba z godzinę odśnieżaliśmy kampera i najbliższe otoczenie żeby nazajutrz móc wyjechać. Na szczęście wszyscy współpracowali pożyczając sobie sprzęty odśnieżające – bardziej wydaje łopaty, drabiny etc. Przez kamperpark przed południem przejechała kopara, a potem wieczorem drugi raz wywożąc to co wygarnęliśmy na drogę z zatoczek postojowych.
    5 punktów
  16. Ten stok który kojarzy mi się raczej nie tyle z klimatycznością ale już mocną jazdą. Niestety trafiłem na mega płaskie światło więc jeździło mi się tak o ale jak najbardziej akceptowalnie. Duzy parking, świetna infrastruktura. Dwa wyciągi krzesełkowe typu starszego, z taśmami. Pierwszy wyciąga do ,,połowy,, a drugi wyżej. Dolna część łagodniejsza ale nie jakoś mega płaska. Coś a la stare slotwiny albo wierchomla. Pagórki, wypłaszczenia, a jak się rozpędzisz to czasem może gruntu zabraknąć pod nartami. Cześć górna to już inna bajka. Szerokie i strome lotnisko na górze. A jeszcze wyżej prowadzi talerzyk. Początek stromo łagodnie idzie w średnio stromo. Fajny śnieg między lancami. Dla mnie bomba bo można się bujać smigiem. Część główna stworzona do fajnego ciętego. Polecam. Aż widzę tam @Marcos73 @Mikoski 🙂 . Miamy płaskie i możemy wybierać czy dalej czerwono niebiesko do środkowej bazy czy w lewo na coś jakby czarną/birdową przecinkę i boczną trasa z trawersami… i dalej do środkowej bazy stoku. Generalnie stok fantastyczny do zapier…. I bardzo szeroki. Polecam.
    5 punktów
  17. Dzięki serdeczne Krzychu za spotkanie i miłe słowa ............to ile tej kasy potrzebujesz pożyczyć?... ;D
    5 punktów
  18. Płaskie światło to wg mnie coś takiego że mamy zachmurzone niebo i na śnieg pada światło do tego stopnia rozproszone że duże nawet nierówności śniegu zlewają się tak, że można się nieźle zaskoczyć jadąc. Mam astygmatyzm, nie wziąłem soczewek bo ostatnio co raz częściej trafiałem ze mi się źle ustawiały kątowo…. Efekt - jeździłem na wiarę 😉 Chochoły były w wielkiej ilości ale chyba nie mam zdjęć tylko film. Może coś obrobię. Były .. nieziemskie Troszkę widać za Natką. Tam sa tez trasy przez las i miedzy tymi chochołami … jechaliśmy tak ale żywy lód. Tak o się jechało ale widoki nieziemski. 🥰
    5 punktów
  19. To specyficzny stok. Blisko miasta Rozemberok gdzie masowo produkują papier. Ogromne chmury pary wodnej z kominów, ciekawy klimat.. Ale ad rem. Dojazd do stoku świetny, parkingi małe ale bez problemów. Ceny jak wszędzie tam - drogo jak się wcześniej nie kupi. Z parkingu wyciąga stara gondolka na 10 chyba osób. Idzie szybko. Dostajemy się na górę i co widzimy - znajdujemy się na Górce z której widać na wprost najpierw dolną stację talerzyków z infrastrukturą a po drugiej stronie infrastruktury kawał porządnej czerwieni do której prowadzi stara 4 z taśmą. Jedzie dość długo, nawet raz nam zabrakło prądu i wisieliśmy 15 minut. Trudno… trasa główna zaczyna się od niebieskiego i stopniowo przechodzi w czerwień i bordo szerokie jak dwa lotniska. Niżej bordo przechodzi w czerń na krótko i jesteśmy na dole gdzie trzeba być rozpędzonym bo do stacji dolnej krzesła jest krótki przeciw stok. Do knajpy już solidny przeciw stok albo z łyżwy. Uroki stacji dodaje kapitalna nartostrada przez las i bokiem lasu. Generalnie stok może troszkę nudny ale bardzo poprawny. Chociaż stok to mało powiedziane.. bardziej stacja narciarska, stacyjka … 😉
    5 punktów
  20. Można też trafić tak, ale to dawne dzieje, grudzień 2015, do MdC z Folgaridy/Marillevy tylko na kołach, wszędzie pustki w hotelu na 500-600 osób, poza nami był jeszcze jeden pokój zajęty. Dostepnych tras tak max 50%, ale i tak można było się zajeździć.
    4 punkty
  21. Tutaj tłoku ni ma, pierwsza fota 70% nachylenie:
    4 punkty
  22. A co sie dziwić. Wczoraj kolega był w Szczyrku. Karnet dla osoby dorosłej 219 . Rodzina 2+2 dzień na nartach w większych ośrodkach w PL to ponad 1000 złotych wliczając w to kawę na stoku , bo na obiad juz ten tysiac nie wystarczy. No i bez noclegu. To nie jest normalne. Jestem w tej chwili na Malcie. W hotelu wiecej niż połowa to Polacy, a na całej wyspie słychać głównie polski i angielski. 7 nocy w hotelu 4 gwiazdkowym z HB razem z przelotem kosztuje tyle, co byle jaki pensjonat ze śniadaniem w Bukowinie czy Białce. Jak ktos nie lubi zimy, to ma tu pełne słońce i 18 stopni. Jest co robić przez cały tydzień.
    4 punkty
  23. Nieee … Kasy to mam w ch… jeszcze mi z komunii zostały.
    4 punkty
  24. Co to znaczy płaskie światło? Kubinska dobrze mi się kojarzy. 2005, 2006 i chyba 2007 jeździłem tam często autobusem na jednodniowe wyjazdy z Antałkiem - biurem podróży w Krakowie. Wczesny wyjazd (6.30 - zgroza), cały dzień jeżdżenia i powrót wieczorem. Widzę, że dalej organizują takie wyjazdy. Tak jak piszesz, jest gdzie fajnie pojeździć. Przeważnie jeździłem czerwona na górnym orczyku. Kiedys trafiłem wspaniałem chochoły, które tu kiedyś pokazałem. Widoki też niezgorsze.
    4 punkty
  25. Ściąć białko, to można i w domu, nie trzeba jechać 1000 km 🤣.
    3 punkty
  26. Wchodzą statsy, relacja później:
    3 punkty
  27. "Bergfex" chyba na jakiegoś łyskacza zasłużył za taką prognozę 🤪
    3 punkty
  28. Jest impreza na Monte Spinale:
    3 punkty
  29. No i brawo, dotarli do M. na nartach czy na kołach?
    3 punkty
  30. Często docierają do nas jakieś wiadomości, po których dochodzimy do wniosku, że niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci. Po czym trafia się jakiś człowiek, który nie przejawia chęci posiadania takowych i wtedy wszyscy go przekonują, w jakim to jest błędzie. Zostawcie lepiej te swoje dobre rady dla siebie.
    3 punkty
  31. Cześć Marek jak dla mnie jazda to pikuś ale jeszcze nasycone wielką wiedzą i doświadczeniem posty oraz ogólna wiedza ale także elegancja i piękno ruchów podkreślają pełen profesjonalizm Twojego narciarstwa. Przebywanie z Tobą to zawsze piękne i pełne przeżycie co zawsze staramy się podkreślać a będziemy to robić jeszcze intensywniej. ( W tej chwili nie potrzebujemy ale tak piszę jakby co...) Pozdrowienia serdeczne
    3 punkty
  32. Cześć Wczoraj też byłem przez chwilkę na Malcie. A mówiłem tym pacanom,żeby wziąć niebieski samolot bo czerwonym nie lubię latać (poza tym jest Rybelka) ale się uparli, niby, że trzeba go czasami przelatać bo stoi i rdzewieje (Rybelek i tak wszędzie jeździ na rowerze). No i trzeba było lądować bo coś tam, ale nawet nie wysiadałem bo leciało Na Wspólnej. Pozdro
    3 punkty
  33. Opowiem o tym stoku. Subiektywnie i jak ja to widziałem, bez statystyk i innych takich … Dojazd - powiem wam, że łatwo nie ma. Wyjeżdżaliśmy wąską drogą, ok 10 km przez las. Ruch do 12 w górę, po 12 w dół. Minąć się nie sposób. Utrzymanie na biało, lekka posypka żużlem. Generalnie lekki wznios, czasami stromo. 4x4 szło ale z duszą na ramieniu. Polecam ubrać łańcuchy. Ja w dół jechałem już na łańcuchach. Szkoda nerwów. Z jednej strony przepaść chroniona grubymi linami. Sam stok - przepiękny. Czerwień była nieczynna ale i tak sobie zjechałem. Grząsko. Miękki śnieg był. Od dołu bierze talerzyk. Zjeżdżamy cudowną niebieską trasą, między drzewami, urozmaicona. Piękne kępy iglaków mijamy. Jest kilka wariantów. Średnio szybkie wypinane 6 krzesło z osłonami. Są przystanki na drinka. Sympatyczne. Aż za bardzo bo czasem wręcz na trasie mijałem narciarzy o zapachu gorzelni … śnieg się za nimi topił. Bynajmniej nie z prędkości…. Trafilismy na sporą mgłę ale jak wyszło słońce i pokazało się miasto Martin, kryształ przejrzystość .. to jakby się niebo otwarło a jazda w mig 3 levels up. Bardz polecam. To taki stok który można pokochać. Ceny fajne bo robią pakiety rodzinne.
    3 punkty
  34. Właśnie z tego grudnia są moje zdjęcia powyżej. Potwierdzam, śniegu mało ale warunki świetne.
    2 punkty
  35. niczemu nie uległem, po prostu tak uważam, mam też wrażenie, że z niewiadomego mi powodu odbierasz to jako chwalenie, czy gloryfikowanie, co jest w ogóle bez sensu. Tak, upadek jest utratą kontroli. Tak, gdyby było więcej kontroli to by było mnie wypadków na stoku. Sam poprzez utratę kontroli władowałem się kumplowi w dupę i było mi cholernie głupio. Wiem co zrobiłem źle i będę tego unikać. Ale nie mam zamiaru z tego powodu się biczować i rozpowiadać wszem i wobec jaka to hańba. Może inaczej rozumiem słowo hańba? W moim mniemaniu jest ono mocnym określeniem, zupełnie nieadekwatnym do gleby na śniegu.
    2 punkty
  36. Ale jest różnica między brakiem hańby a gloryfikowaniem? Bo to jest popadanie ze skrajności w skrajność. Z gleby nie ma co być dumnym, raczej trzeba dumę przełknąć, wstać i jechać dalej. Na pewno nie jest to powód do chwały i chwalenia się, ot bywa i na ogół jest skutkiem błędu. Natomiast owszem, trzeba przeanalizować, znaleźć przyczynę, wyciągnąć wnioski i unikać kolejnych podobnych błędów.
    2 punkty
  37. Cześć No nie wiem czy tam tak strono, widziałem ostatnio w TV, że na Stelvio kijkami się odpychali na zawodach... pozdro
    2 punkty
  38. Paweł, dokładnie tak, to ta trasa. Ale zdjęcie trzeba umieć zrobić. Ja też nie potrafię. Wprawny fotografik, potrafi Białce dodać dramatyzmu, a z czarnej trasy zrobić oslą łąkę. Kiedyś zrobiłem zdjęcie ścianki na Stelvio w Bormio i wyszło że to plaskacz jakich mało. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. pozdro
    2 punkty
  39. Z tej perspektywy wygląda tak powiem niepozornie ale to ten fragment z lotu Nicolo 👌 teraz na szybko posiłkowałem się YT i pierwszym lepszym filmem z tej trasy , jest co jechać 👌 Jak wrócisz bez stówki na liczniku to bialy orzeł na czerwieni nie jest Ci dany 😜 😂
    2 punkty
  40. Hańba to jest kraść i wstyd. A upadek to wpisany w narciarstwo element. A wnioski wiadomo, że można wyciągać, bo tylko głupiec tego nie czyni. Zaruski też się starał. Ale upadał. Jak każdy śmiertelnik i aktywny narciarz. Upadać też trzeba umieć. Ważne aby powstać. Rzadko upadał, a gdyby nawet, to długo oglądał miejsce upadku, badając jego przyczynę JurekP: Mitek zacytowal Zaruskiego: "Upadek to hańba dla narciarza". Ja natomiast wole innego klasyka - Jozefa Oppenheima, ktory pisze: "a jeśli leżeć dwadzieścia razy na godzinę nie hańbi najlepszego narciarza, to jednak sromotnie męczy..." Z wątku Ja na zjazdowych w tym sezonie jeszcze nie leżałem, a na skiturach i owszem, bez konsekwencji.
    2 punkty
  41. Grimson jest w sezonie, więc działa, ja tam jestem na rozpoczęcie lub zakończenie sezonu, więc jeszcze nie działa, albo już nie działa. De facto to tylko raz trafiłem jak była otwarta do końca i to tylko 2 dni. pozdro
    2 punkty
  42. Doceniam wpis i wyciągam wnioski zwłaszcza w kontekście "były ogólnie nieszczęśliwe". Ty jesteś wzorcem, to TY rozdajesz karty. @Jan - długie skręty - daj bąblom czas na "makijaż". Ja w tym kontekście zbieram się na dłuższy wpis ale muszę kilka spraw sobie w głowie ułożyć bo wychodzi na to że to co w moim dziecięcym nartowaniu było normą obecnie jest podejściem sadystycznym (mając 6 lat tąpałem z Kuźnic do Goryczkowego Kotła - tato dźwigał mi narty ale ja w plecaku niosłem buty - patologia)....dzisiaj - jak na parkingu błoto jest to mamusia nastolatkę na rękach nosi byle się nie ubrudziła. Odnośnie końcówki - @Jan zapytaj a ja w miarę możliwości odpowiem - tu na forum i na stoku - nie Wy dla mnie tylko ja dla Was.
    2 punkty
  43. @Jan Ja drogi kolego nie wiem czy celowo czy też bezmyślnie, bezrefleksyjnie a może sarkastycznie i ironicznie (to na mnie nie działa) usilnie starasz się dyskredytować niemalże każdy mój wpis. Mój przekaz wydaje się być jasny i jak widać w wcześniejszych wpisach lepszych ode mnie jest zrozumiały - dla Ciebie nie i szczerze Ci napiszę, martwi to mnie. Czy za "gówniarza" w mojej narciarskiej (bo taka była) rodzinie oglądaliśmy PŚ - oczywiście że tak tyle że jest to element indoktrynacji w pierwszej kolejności a jako wzorzec w drugiej. Ja kompletnie nie neguję narciarstwa jako "ślizgawki" ale staram się w szerszym przekazie uzmysłowić, że nawet nie jeżdżący rodzice są w stanie "ustawić" dziecko w narciarstwo "rozumne" a nie intuicyjne. WZORZEC - to osoba na której młody adept się wzorcuje, którą naśladuje, którą podświadomie chce być. Tu ja jako instruktor jestem jedynie "małym pypciem" w drabinie wzorcowania. I teraz napiszę Ci kilka przykładów z tego sezonu: 1. Natalia l15 - poziom DS (ojciec dobrze jeżdżący ale w "starym" stylu) - codziennie inny instruktor - zirytowany zapytałem o co chodzi z tymi zmianami - odpowiedź: No wie Pan ona musi poznać różne techniki???? a mnie pasuje jak będzie "kolanko w kolanko"??? - WZORZEC zawodzi 2. l.5 może 6 nie wiem jak młody miał na imię. Tato go szkolił ale źle, tyle że ja zauważyłem że dzieciak ma potencjał. Chłopaki strasznie się męczyli - ja do WZORCA wtryniać się nie mogę, ale ucząc mogę bardzo głośno uczyć swojego kursanta. Pan tato chyba zrozumiał, zobaczył i poprawił - dzieciak jeździ jak ta lala. Na koniec Pan Tata podjechał i podziękował pytając ile płaci - kto mnie zna to wie jaka odpowiedź była - Wzorzec dumny- bąbel szczęśliwy i to jak. 3. Sandra l10 - super dziewczynka w niewielkim spektrum autyzmu. Rodzice przyjeżdżają do mnie z Norwegii, no może nie tyle do mnie tylko pochodzą z Żywiecczyzny i na ferie wracają do rodzinnych stron - mama bardzo dobrze jeździ - płytkim śmigiem. W przypadku autystyków nauczanie jest mechaniczne - setki powtórzeń - efekt dziewczynka za WZORCEM (instruktorem) jeździ równolegle z kijkami a za mamą??? pług bez kijków byle dogonić mamusię która kompletnie w dupie ma swoją córkę. Proszę błagam - Panie Adamie to ma być zabawa???
    2 punkty
  44. Raz było mi dane nią zjechać ale tylko do krzesła była otwarta.
    2 punkty
  45. 2 punkty
  46. Żartów tam nie ma. Zwłaszcza że jeździło się tam na prognozę - po dużym opadzie na przytrasowy FR, kiedy Pilsko nie działało... Stamtąd słynne filmiki ze sznurem aut zsuwających się bez kontroli i uderzających jedno w drugie.
    2 punkty
  47. Cze Ulubiona trasa Maksa, ale rzadko jest otwarta do samego dołu. Korzystaj póki się da i jest taka możliwość. Zwykle pusta, bo zbyt trudna dla sporej części osób. Trasa ciekawa, wijąca się, z przełamaniami i ściankami. Najlepsze jest na finał. U Ciebie zdjęcia akurat w odwrotnej kolejności. pozdro
    2 punkty
  48. Bo jest sympatycznym narciarzem, w przeciwieñstwie do ciebie 😂
    2 punkty
  49. pamiętam że Lily (ta mniejsza) zrobiła straszną awanturę jak powiedziałem że kończymy jazdę 1,5 roku później jeździły samodzielnie
    2 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...