Zaraz, zaraz, kogoś mi on przypomina. 🙂
A ja wciąż się kręcę na rowerze w północnych okolicach Krakowa. Nie do wiary, że kilka km od mojego domu mamy takie widoczki.
ale dlaczego w archiwum ?
Fakt, masz rację. Lepiej było w ośrodkach jak piszesz, choć tam ostatni wpis z 2016 r. też nienajnowszy. Szukałem odpowiedniego tematu związanego z Alp di Siusi przez wyszukiwarkę forum. I ona podsunęła temat. Temat z ośrodkami był dużo dalej i nie doszedłem do niego. Swoją drogą (szutrową lub asfaltową :)) odezwał się w Tobie instynkt administratora. 🙂
No to jeszcze z powiedzonek w tym przypadku sprawdziło się: głupi ma szczęście 😉 - bez obrazy. Ale trzeba uważać i nie szaleć, szkoda się uszkodzić, zwłaszcza przed sezonem zimowym!