Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 25.07.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
W ostatni weekend ponownie udało się wyskoczyć na krótką dwudniówkę rowerową - tym razem cel to Jeseniki. Z Piaseczna startujemy bladym świtem(no może nie takim do końca:-) około 5:30. Kwaterę mamy zaklepaną w Dolnych Moravicach na którą docieramy przed południem. Szybkie przebieranie się, odbiór kluczy i ruszamy od razu na pierwszy z dwóch dużych podjazdów - Pradziad. Praktycznie podjazd zaczyna się od samej kwatery na szczyt - 18km i około 900m przewyższenia. Sam podjazd wchodzi całkiem gładko, jedynie dźwięk trzaskającego suportu trochę mnie irytuje - dopiero w domu okaże się, że to tylko niedokręcona prawa miska/łożysko. Na górze troche odpoczywamy i ruszamy na drugi podjazd tego dnia czyli górny zbiornik Dlouhe Strany, ale najpierw zjazd do drogi nr 44. Tu widać, że zdecydowana większość ruchu odbywa się od przystanku autobusowego na szczyt Pradziada i z powrotem. My odbijamy na drogę po lewej gdzie ruch jest już znacznie mniejszy. Do Svycarny jeszcze trochę ludzi, później już sporadycznie. Tuz za Svycarna zaczyna się też najgorszy kawałek drogi czyli kamienny chodnik. Kawałek ma niecały 1km długości, więc nie ma tragedii. Później jest całkiem fajna szutrówka, a ostatnie kilka kilometrów zjazdu do drogi nr 44 to równiutki asfalt. Po prawej widoczny nasz drugi cel czyli górny zbiornik Dlouhe Strany Zjazd szybko mija i docieramy do dolnego zbiornika Dlouhe Strany. Czas rozpocząć podjazd - około 14 km długości i przewyższenia 750 metrów. I już na górze po drugiej stronie:-) Początkowo zjazd nie jest zły, ale gdy nachylenie rośnie zaczyna się bardzo mocna rąbanka ze sporym luźnym szutrem i kamulcami. Całość paskudnego zjazdu to około 4km. Ale w końcu trafia się asfalt i od razu wiatka, więc dajemy rękom i ramionom chwilę wytchnienia. Na koniec dnia zjeżdżamy do Rymarova i tam po chwili poszukiwania znajdujemy całkiem fajną pizzerię. Ostatnie 7km na kwaterę to jazda w blasku lampek, co wcześniej praktycznie nam się nie zdarzało. I statsy 1 dnia Drugi dzień czas zacząć, głównym celem są położone na południowy wschód dwa zbiorniki retencyjne na rzece Moravica: Slezska Harta i Kruzberk. Dzisiaj długich podjazdów nie będzie, ale będzie sporo górek po 1-2km długości. Jazda interwałowa, która jak się okaże na końcu będzie bardzo wymagająca:-) Zdarzają się ładne terenowe odcinki takie jak ten za za Dolni Vaclavov. Piękna pusta, leśna droga do Valasov. Zbiornik Slezska Harta W okolicy Razovej zjeżdżamy na świetna ścieżkę rowerową wzdłuż zbiornika. I za chwilę znajdujemy znakomite miejsce na popas. Elektrownia wodna przy zaporze Zapora tworząca drugi zbiornik Kruzberk. Tu też spędzamy dłuższa chwilę, bo zmęczenie jakieś weszło w nogi...i głowę. Od zbiornika Kruzberk robimy właściwie nawrotkę i wracamy na kwaterę. Droga przez 20 km będzie się stopniowo wznosić, a my razem z nią:-) Przed Lomnicami osiągamy najwyższą dzisiaj wysokość - 720 m. n.p.m. Końcówka trasy to jazda bardzo ładną ścieżką rowerową wzdłuż Moravice statsy 2 dnia Około 17:00 ruszamy w drogę powrotną, zatrzymując się w Bruntalu na małe co nieco. Około 23:30 melduję się w domku. Podsumowując Dwudniówka jak zwykle bardzo udana, pierwszy dzień kapitalny, z pięknymi widokami i długimi podjazdami/zjazdami. Mimo iż występowały (na szczęście krótkie) odcinki dróg wybitnie niegravelowych, jazda dała mnóstwo frajdy. Drugi dzień widokowo było również bardzo ładnie no i ruch samochodowy na trasie właściwie symboliczny. O dziwo jednak okazał się znacznie bardziej męczący niż wydawało się podczas planowania trasy. Mocno interwałowa jazda + 108km i ponad 1600 m przewyższeń dały w kość, no ale nie pojechaliśmy tam dla przyjemności:-)11 punktów
-
Co prawda już sierpień ale czerwcowy wyjazd jeszcze w pamięci... Tym razem na hausbotach (co drugi rok, za rok będa zagle, pewnie zalew szczecinski...) . Okolica gdzie nie byłem jakieś 50 lat - jeziora augustowskie i kanał. Początek czerwca - jeszcze pusto. Przez tydzień minęliśmy kilka kajaków i łódek rybackich. Kanał pięknie odrestaurowany, tak bez przesady. Zrobione to co technicznie ważne (sluzy) i nieco brzegi kanału, ale na tyle by ingerencja nie była widoczna. Jest wiele miejsc z abisynką do wody, stolem i tojtojkiem. I starczy, knajpy z dyskoteka nam nie potrzeba. Dzień pierwszy - Rospuda.. końcowy odcinek to duża rzeka z minimalnym prądem... trochę podobna do mazurskiej Wegorapy. No i Goła Zośka, ciekawy akcent... 😉 Reszta tygodnia już po kanale. Studzieniczna. Potężne sluzy o konstrukcji sprzed 200 lat. i urokliwy kanał i puste jeziora... Acha... a na zakonczenie był obiad u Beaty z Albatrosa... 😉 Szczerze polecam te okolice. Również Wigry, Sejny, Supraśl i Tykocin - były odwiedzane w lipcu.9 punktów
-
Byłem na badaniach i wykryli mi coś takiego podobno najwieksza fala zachorowań przypada latem 🤣8 punktów
-
Pożegnanie z morzem i nadmorskim rowerowaniem. Zdjęcie z plaży z najcieplejszego dnia w tym roku. Dwa zdjęcia z moich ulubionych łąk i jedno z okolic Gdańska (Straszyn) z Radunią. Żal wracać.8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Smołdziński Las. Mała wioska przy Słowińskim Parku Narodowym. Jeździmy tu od lat. Ludzi mało bo park narodowy i kilka km trzeba podjechać, najlepiej rowerem. A ostatni kilometr nie da sie przejechac samochodem. Nie ma tu hoteli a ludzie bardzo zroweryzowani, włącznie z małymi dziećmi. Zdjęcia są z ok. 14.7 punktów
-
Rower to fajna sprawa. 🙂 Dwa widoczki z Krakowa, z nadwiślanej drogi rowerowej do Nowej Huty i jeden z gór. Wypycham tam rower, bo o jeździe raczej nie mowy, idę pozbierać jeżyny 🙂 i zjeżdżam do chaty niezłą leśną miejscami stromą ścieżką.6 punktów
-
A ja sie upajam poranną kawą. Nie spałem całą noc z czwartku na piątek, a dzisiaj spałem 12 godzin 😁 Wakacje mielismy piękne, zarówno w Beskidach jak i na Balearach. Powrót z Majorki masakryczny. Najpierw 5 i pół godziny opóźnienia. Siedzenie w zamkniętym samolocie na płycie lotniska przez 3.5 h. Później najgorszy lot w moim życiu, a było ich sporo. Nad Francją i Włochami szalały straszne burze. Turbulencje i wszedzie błyski piorunów. Pilot który z nami leciał miał samochód na tym samym parkingu co my, więc troche pogadaliśmy w drodze po auto. Mówi, ze coś takiego rzadko mu sie zdarza i były to jedne z mocniejszych turbulencji jakie sie zdarzają w powietrzu. Finalnie podróż z hotelu do domku w Ślemieniu zajęła nam 14 godzin. Karol szybciej zajechał samochodem do Włoch. Miłego dnia wszystkim.6 punktów
-
Cześć Po prostu podstawy baletu na nartach w wersji ładnie wykonanej przez fajną dziewczynę. Tu masz w wersji stary betonowy blok: To genialna sprawa na dawne stoki, gdzie kolejka pod wyciągiem miała kilometry a na na górze pusto. Pozdro6 punktów
-
Gdybym miał jechać do takich Międzyzdrojów, Jastrzębiej Góry czy innego bałtyckiego kurortu to bym reagował jak Ty a nawet gorzej. Nie mówiąc o hotelach typu Pobierowo. Ale ja bywałem w małych, niezbyt oblężonych przez ludzi miejscowościach, gdzie natura wciąż jest w miarę nienaruszona, miejscowych niewiele, gdzie spotkasz sarnę, bażanta czy żurawia, nie mówiąc o licznych bocianach. Plaże są dość puste, a jeśli odjedziesz kilkaset metrów w bok od wejścia to wręcz puste. Fakt, skał nie ma, raf nie ma. Ale jest coś takiego co mnie pociąga. Nawet trudno to określić. Do tego jako rowerowy świr uwialbiam nadmorskie szlaki i bezdroża. Lubię się włóczyć tamtejszymi, pustymi łąkami. Ceny w miejscach gdzie jeżdżę są umiarkowane. W takim "Swojskie Jadło" w Smołdzińskim Lesie obiad dnia, zupa + drugie, kosztuje 30 zł. Solidny schabowy z ziemniakami i surówką - 40 zł. A w pobliskim Dino kupisz niedrogo co potrzeba, np. piwo. Za 15 dni pobytu z żoną i z 2 wnuków (byli z nami przez tydzień) za wygodny pokój z kuchnią i łazienką zapłaciłem 3600 zł. Oczywiście pobyt z wnukami podraża koszty, bo to lody, gofry, napoje. Przy plaży mała butelka Tymbarku kosztuje 12 zł. Ale to są koszty posiadania wnuków. 🙂6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
To pytajcie swoje Panie, bo tu oprócz mnie i Reni, aktywnych Pań chyba nie ma. Dzika, dająca po oczach pomarańcza to kolor ostrzegawczy, dla mnie ideolo - "uwaga śledzie, bo becia jedzie!" 😉6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Ta rozkosz wkładania butów -bezcenna 🥳 Dzień dobry z lodowca temp -4 na dole u góry pokazuje 0 sami swoi 🇵🇱 dziciaki tłuką tyki standardowo nuda 🥱 🥳6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Tak padła, mój nieżyjący juz przyjaciel Romek powiedział, że jakaś flaszka by sie przydała. Coś tam chyba burknął, ze następnym razem. Romek nie żyje od 5 lat to bylo kolejne 5 wcześniej a flaszki nie ma. Tymczasem takie nudy od tygodnia. Pozdrawiam5 punktów
-
Mnie tam ciągnie wszędzie, uwielbiam podróże, a najbardziej tam, gdzie mnie nie było i nie ma tłumów. Nie planowałam Chorwacji, to dzieci nas wysyłają z okazji XXX rocznicy ślubu, a że jeszcze nas tam nie było... Mój nurek już zaciera ręce, a ja już czuję ten powiew wiatru z nutą starożytności 😉 Mam nadzieję, że tak czy siak uda nam się jakoś spotkać5 punktów
-
Cześć Wiem wiem, że to jeszcze pół roku, ale nie uwierzę, że nikt nie ma planów na narty. Zatem między kosiarką a koparką, analogiem a tym na prąd, opalaniem a zwiedzaniem, odezwijcie się i zagłosujcie. Uruchomiłam ankietę (mam nadzieję że wszystko się opublikuje, bo nie mam w tym wprawy), acz wydaje mi się, że początek stycznia to chyba dobry czas. Miejsce chyba bez zmian, no chyba, że są jakieś inne propozycje. Ankieta zamknie się 31 sierpnia, a biorąc pod uwagę zeszłoroczne problemy z wyrkami, lepiej uzgodnić i klepnąć i mieć święty spokój. Tymczasem pozdrawiam 🙂5 punktów
-
5 punktów
-
Cześć Po ostatnim zlocie padł pomysł, żeby skombinować coś z logo forum. Mamy już ów logo w graficznych formatach, ale nikt nie zaproponował gdzie i jak to logo umieścić https://www.skiforum.pl/topic/76721-szosty-zlot-twardzielek-i-twardzieli-2026/page/16/ Tak się trochę nudziłam i rzucam swoją propozycję Myślę, że to powinno być coś widocznego, co nas wyróżni, określi i nazwie, i czym możemy się pochwalić, i trochę dla śmiechu też. Ruszam temat, bo jakakolwiek aktywność organizacyjna idzie nam jak krew z nosa... może zdążymy cokolwiek ustalić? łącznie z terminem zlotu?5 punktów
-
Dokładnie. A efekt może być już tylko zależny od fotografa i sprzętu... Przypadkowe foto z jez Drùżno. Oglądać na dużym ekranie.5 punktów
-
5 punktów
-
Cze Dawno żem nie pisał, bo nie mam czasu. Więcej przebywam w Beskidach niż w Krakowie. Trochę o rowerze elektrycznym typu SL - mały silnik i mała bateria. Więc nieco kumam czaczę bardziej o co w tym wszystkim biega, kiedy działa a kiedy ma mnie w dupie. Mimo małej baterii, można sporo na nim przejechać, ale trzeba mocno elektronów pilnować. I tak, pojeździłem trochę z kumplem, co ma opanowane trasy i generalnie traktując rower jak rower, zużycie jest niskie, ale trzeba się namęczyć i to sporo. Przykładowa trasa z 1000m przewyższenia (40km), ale podjazdy dość "łagodne" to zużycie na poziomie 40% w trybie eco+ i tour+ - mieszany z naciskiem na Eco+. Jadąc z kumplem to musiałem szybciej pedałować i na większych zębatkach, aby dotrzymać tempa jazdy. Natomiast zużycie po trasie identyczne, w obu rowerach, z tym że on miał baterie 800 a ja 500 - procentowe baterii. W trybie eco+ to odnosiłem wrażenie, że wspomagania nie ma, albo z rzadka, jak mu się zachce. Natomiast wyczaiłem, że wbudowane czujniki mocy i kadencji za to odpowiadają, a raczej limity tam ustawione. Ja mam fabrycznie 80 kadencja i 170 moc. I tak jak za niska kadencja to pomaga popedałować do 80 pod warunkiem, że czuje na pedałach opór (moc). Jak jej nie czuje, to nie pomaga, a tylko wyświetla komunikat zmień bieg. Jak tego nie zrobisz to ma wszystko w dupie i się nie włącza. W tour+ plus jest podobnie ale limity są niższe i jakby szybciej i nieco mocniej to działa. Inne tryby nie wiem - nie próbowałem. Elektroniczne przerzutki. Działają bardzo dobrze, ale.. trzeba uważać przy zmianie na najtwardsze biegi, bo mniej więcej od połowy pilnuje mocy na korbie. Jak nie odpuścisz z pedałów, to nie zmieni, można przeklinać kilka za dużo. Początkowo myślałem że to lag jakiś, ale nie. Tak to jest chyba z silnikiem skomunikowane. Zrzucanie działa bez problemu. Na plus, to regulacja na szybko, z poziomu manetki/aplikacji. To jest fajne, bo jeśli gdzieś są problemy ze zmianą, można to łatwo i szybko poprawić. Niestety nie każdy bieg z osobna, ale wszystkie - czyli położenie wózka względem zębatek. Każdy klik to 0,2 mm. Zakres klików chyba z 10. Wystarczy chwilkę pojeździć i poklikać i znaleść najlepsze położenie. Wczoraj kółko z Małżowiną po naszych kopcach itp. w sumie 40km i 500m przewyższenia, 23% baterii poszło. Ale na prostych bez prądu jedzie się identycznie jak na analogowym fulu enduro. W mojej ocenie to nie ma różnicy. Jechałem blisko 3 dych przez ok 6 km na powrocie po płaskim, na klocku (Żonę zgubiłem po drodze), nie ma takiej opcji, przynajmniej dla mnie. Masa i opony robią swoje. Zawieszenie chodzi perfect i bardzo dobrze sobie radzi nawet w trudnym terenie, oczywiście gorzej na zjazdach niż typowe enduro, ale jako tako do jazdy terenowej jest idealnie poskładany. Fani analogów mogą być mile zaskoczeni, tak samo się zmęczą, bo sam nie pojedzie, ale zasięg większy. Może komuś się ta opinia przyda - wahającym, czy też niezdecydowanym. Na analogu skoczyć na obiad na Mały Rachowiec - no pewnie bym dojechał, ale chyba siły bym już nie miał jeść. A tak byłem i golonko na kapuście wpier..łem 🙂 . pozdro ps. Póki nie mam garażu na działce jeżdżą oba do Krakowa, troszkę za drogie zabawki, aby samopas je zostawić. BTW to jeszcze z 10 mth i będę mistrzem koparki. Trochę pogoda krzyżuje plany, a busa już na działce utopiłem, ale koparka pomogła i go wyciągnęła - jakoś.5 punktów
-
5 punktów
-
Czas na elektrolity Wasze zdrowie 🍻 Za idealnie wyratrakowane ale pokryte lekkim puchem stoki ,adrenalinę ,kondycji w kolanach i wyborny nadchodzący sezon 🎿5 punktów
-
5 punktów
-
Ale czasem instruktorzy polecają jezdę na jednej narcie. Np. tu. 🙂 Z polskimi napisami.4 punkty
-
Brak wiary we własne zdolności , strach , lęk ,że sobie coś zrobimy a to braki właśnie naszych umiejętności. Byłem na takim szkoleniu gdzie był pewniej kursant już jeżdżący który wkręcił sobie do głowy że pewnych granic już nie przekroczy a fizjo tylko go utwierdził w tym jego przekonaniu jak się okazało po paru dniach przekroczył tą granicę - głowa Janku to największy nasz problem 😉4 punkty
-
4 punkty
-
Bardzo dobre ćwiczenie. Zapoczątkował je Steve Mahre. Pomaga w szybszej Inklinacji (COM) przesuwa się nad stopam (BOS), w kierunku nowego skrętu. Podczas gdy narciarz zmienia balans z narty zewnętrznej na wewnętrzną , dalej balansując na tej samej stopie. Jest to ćwiczenie taktyczne aby lepiej zrozumieć , krawędziowanie, rotację stopy i pressure control ( nie wiem jakie jest techniczne słowo po polsku ). Nie mylić taktyki z techniką . Pozdrowienia4 punkty
-
Ja nie za bardzo. Mam kilka swoich ulubionych miejsc na świecie, które mógłbym odwiedzać na okrągło. A przekorny los sprawił, że dużo, chciał nie chciał, podróżowałem nie mówiąc o kilku latach spędzonych we Francji. Na nartach mógłbym jeździć w kółko 2-3 trasami. Oczywiście tak nie robię, bo rozum podpowiada, że trzeba zobaczyć cos nowego. Ale to rozum, nie serce. A moja połówka przeciwnie. Wciąż chciałaby zobaczyc i odwiedzić coś nowego. Swoją drogą dzięki niej sporo w życiu zobaczyłem. Nawet w tym roku jadąc nad morze, zamiast grzać prosto do celu "musiałem" odwiedzić Szydłowiec i zjeść słynne pierogi w tatejszym barze (w rzeczywistości takie sobie), odwiedzić Gietrzwałd (ledwo da się to wymówić) z miejscem objawień, przejść się po ładnym Elblągu i zjeść niezły obiad w barze w Pasłęku. Wszystko to dzięki żonie. Widać baby tak mają. 🙂4 punkty
-
I bardzo dobrze. Mój syn też w Chorwacji. A mnie tam nie ciągnie. Z różnych względów. Co roku lecimy do Grecji od wielu lat na 7-10 dni. Też mnie nie ciągnie, ale w małżeństwie jest nas dwoje. 🙂 Za to naprawdę ciągnie 🙂 mnie nad Bałtyk. 🙂 Gdybym nie miał chałupy w górach to bym pewnie kupił czy wybudował jakąś nad Bałtykiem.4 punkty
-
W takich bike parkach gładkie flow to marzenie 🙂 tarki takie że można zeby zgubić 😉 a dzisiaj 6 dzień z rzędu na rowerze - czuć eksploatację organizmu - ale głowa dalej chce 😎 niestety pogoda coś ma się zepsuć, dlatego trzeba korzystać do bólu4 punkty
-
Nie napalaj się za bardzo, w grudniu często Presena nie jest jeszcze przygotowana w 100% np. dwa lata temu te górne odcinki były zamknięte (o dziwo), otwarta tylko czarna trasa w dół (petarda). Warto tam jechać MZ tylko jak będą solidne opady śniegu wcześniej, bo jeśli nie to dużo tras w Tonale i Ponte di Legno ma znacząco gorsze warunki niż w głównym ośrodku Folgarida-Marilleva-Madonna-Pinzolo (sztuczny śnieg, wyślizgane pola, wywiane fragmenty itp.) No i nie wszystko jest otwarte.4 punkty
-
Janek mógłby się długo uczyć… jedno rzeczowe lecisz… na koniec pozytywne podsumowanie pięknie. Git! A nie jak Janek pohukuje na te biedne wnuczki przy każdym skręcie. Czego się Jaś nie nauczył tego Jan nie umi.4 punkty
-
A zatem czas działać filc w gotowości, sznurki, namioty z krzeseł i stołu, i kocyk - do ciągania. Teraz muszę sobie skombinować narty z kartonu i zaczynamy. Myślę, że o ile pozwoli sobie przymocować narty do butów, to szykuje się zabawna jesień. Macie jeszcze jakieś inne pomysły na domową indoktrynację? Filmiki z babcią w roli głównej i innymi dziećmi już wdrożyłam .4 punkty
-
Cześć No Katarzyna Niewiadoma pokazała nieprawdopodobną klasę. Potwierdza, że jest najwybitniejszym kolarzem szosowym w historii Polski. Pozdro4 punkty
-
Teraz są różne patenty, opony antyprzebiciowe, zalewanie mleczkiem. Ale ja stary stosuję stare, proste i pewne metody. W obu rowerach (MTB, cross) wożę przyczepioną małą sakiewkę za siodełkiem z imbusami i zapasową dętką oraz małą pompkę przytroczoną do ramy. Np. w MTB wygląda to tak:4 punkty
-
Jak nie urok to sraczka 🤦♂️ Po czasie zaryzykowałem i dziś kupiłem mostek o jeden centymetr krótszy i aż ciśnie się na usta „pier…..y”jeden centymetr który robi kapitalną robotę. Do tej pory choć szczerze jakoś się już przyzwyczaiłem po różnym kombinowaniu w ustawieniach to jednak dziwny dyskomfort miałem szczególnie w skrętach w terenie lub obrót głowy do tyłu (uczucie jakbym był za bardzo wyciągnięty do przodu ) wiec dziś wstałem i mówię sobie podjadę do sklepu i kupię krótszy choć ciągle dostawałem wskazówki zrób to czy tamto w ustawieniach. W standardzie był zamontowany 100mm zamieniłem na 90mm i dyskomfort który miałem już go nie ma ale wyjechałem bez pompki i gratów do szybkiego serwisu na przejażdżkę kontrolną . Na 17 km wyjeżdżając z lasu czuję że coś się nie jedzie jak powinno - kapcia złapałem a jestem w szczerym polu . Na szczęście mieszkam gdzie mieszkam więc wiocha obok wioski ale z buta mam jakieś 3km do najbliższej w której jest rowerowy.Po drodze jak na złość ani jednego rowerzysty . Doczłapałem się do rowerowego a koleżka mi mówi że ma dwa do roboty i może zrobić na jutro - myślę sobie to po co mam płacić i iść dalej z buta ( komunikacja transportowa w BE to bolączka głowy -nawet uberów brak o taxi nie wspomnę, autobus pewnie dwa na cały dzień z rana i popołudniem ) więc mówię pompuj pan na max i cisnę ile sił w nogach w kierunku domu. Ujechałem może z 4 km zostało jakieś 6 w linii prostej i dalej z buta. Dzwonię do syna nie odbiera 😤, wszyscy w robocie więc człapie dalej . Dochodzę do wsi i syn oddzwania wiec mu mówię pocałuj się w cztery dojdę już dalej . Na wejściu do wsi mam rowerowy dopompowałam i jakoś dojechałem . Morał pierwszy nigdy nie ruszaj się z domu bez gratów serwisowych ! Morał drugi nie słuchaj co inni podpowiadają idź za głosem własnego rozsądku. Jebany krótszy mostek o centymetr który kosztował 80€ warty wszystkich pieniędzy -warto było zaryzykować i szkoda czasu było kombinować ! Zrobił kapitalną robotę ! 😤 jest sprawca negatywnego zdarzenia oraz mojego spaceru 😂4 punkty
-
4 punkty
-
Albo wersja bez napędu silnikowego, stosowana głównie na Biebrzy. Idealna dla obserwatorów ptaków bo bezgłośna i z platformą widokową. Płynie się z prędkością nurtu, tyczki służą do korygowania pozycji. (foto z sieci)4 punkty
-
Jak pisałem, jestem nad morzem w jego środkowej części wybrzeża. W całym kraju upał a tu... prawie zimno. 21-22 stopni, choć dziś 26. Ale ja nie o tym. Mnóstwo tu rowerów, dorośli, dzieci. W dojeździe na plażę, ale też na wielu szlakach rowerowych. Elektryków niewiele, bo one tu nie mają sensu. Płasko, niewielkie podjazdy od czasu do czasu. Te nieliczne elektryki widze u starszych, niedołężnych ludzi. Oczywiście są wyjątki. Krótki rowerowy przejazd plażowy. Analogiem. 🙂4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
