Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 23.05.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie wiem jak u Was ale u mnie dzień dziecka wbił się o czasie 🥳😂 Swój komplet już mam 🤪 Także z niecierpliwością czekam na zimę 😤 Pozdro
    9 punktów
  2. Pozdrowienia z pięknych okoliczności przyrody szwajcarskiej. P.S. Jedna bateria wyjechana do 0 (pierwszy raz, a naładowana była 93% na starcie; moja na końcu 40% ale bardziej oszczędnie gospodarowałam energią i jestem lżejsza).
    8 punktów
  3. A co do wymiany zdań Edwina i Śpiocha to powiem tak. MTB to jazda po górach. Jazda po lesie to zupełnie inna para kaloszy. Oczywiście granica jest płynna i wszystko na wszystkim można pojechać. 30 lat temu też jeździło się downhill na sztywniaku i dało się. Czy to było dobre - zdecydowanie nie i nie ma się co spierać. Technologia rowerowa w ostatnich 5-10 latach poszła baaardzo do przodu (co nie sprawia że starsze rowery straciły rację bytu). Po wprowadzniu kół 29 potrzeba było kilku lat, żeby producenci wraz z zawodnikami doprowadzili do odnalezienia "złotego środka" (tak, nie jedynej dobrej opcji, ale najlepszej). I nie ma co się spierać, że stary rower będzie jeździł tak samo jak ten o nowszej geometrii, bez względu na to jakie by nie były w nim komponenty. Szanujemy każdego rowerzystę i to co nas łączy to pasja do odkrywania świata, obcowania z nim itp. To na czym jest to robione, szczerze Wam powiem większość osób ma głęboko w dupie. Masz to co Ci się podoba, na co Cię stać, co dostałeś w spadku - nie ma znaczenia. Jak jedziesz obok kogoś na trasie i obydwaj jesteście tak samo umęczeni i ubłoceni, ale gęby Wam się obydwu śmieją - to jest to o co chodzi. Wszystkie dyrdymały na temat tego że stare jest takie samo dobre jak nowe - sorry, nie jest. Ale czy to ma np. dla mnie znaczenie na czym Edwin ma ubaw na wycieczce? Zupełnie żadnego. Więc zluzujcie gacie obydwaj i cieszcie się celem, a nie środkami do jego osiągnięcia. Czy stare konstrukcje są obiektywnie i mierzalnie gorsze - TAK. Czy to ma znaczenie dla amatora na wycieczce - NI CHUJA
    7 punktów
  4. Z ciekawości - czy znasz jakikolwiek przypadek w ostatnich latach, że z winy pieszego zginęli podróżujący samochodem? I jeszcze ciekawa tabelka - w wypadkach z udziałem pieszego w roku 2025 w Polsce zginęły 3 osoby inne niż piesi. Przy czym w dalszym ciągu nie wiemy czy w tych 3 przypadkach to pieszy był sprawcą, bo raport podaje tylko relacje kto z kim uczestniczył w wypadku. Piszę to dlatego, że wg mnie powinniśmy zajmować się w pierwszej kolejności obszarami zaznaczonymi poniżej kolorem czerwonym, potem pomarańczowym, żółtym i dopiero jak się to wszystko ogarnie zobaczyć co nam zostało. Dla mnie twierdzenie, że pieszy może spowodować wypadek, w którym zginie 50 osób to takie bardziej teoretyzowanie - pytanie po co takie koncepcje podaje się jako argument? ps. podkreślam - jestem za tym aby piesi uważali, mają się rozglądać, obecnie coraz więcej jest pieszych nieogarnietych, ale nie wymyślajmy teorii nie popartych faktami.
    6 punktów
  5. Jest pozwolenie na budowę pierwszego krytego stoku narciarskiego w Polsce. Powstanie w Babicy i może pobić światowy rekord | Wadowice24.pl https://share.google/qqS952BjjXEhF7gET
    6 punktów
  6. Podtrzymuj aktywność narciarską .. ja tak robię.. 30ea8aeb-2f9a-49cc-b2b2-dd1014e14ae0.mp4
    6 punktów
  7. Cze Przyznaję się do pomyłki zawsze i wcale się tego nie boję i nie mam z tym problemu, w tym przypadku błędem .... była kolejna próba dyskusji z Tobą. Niestety masz charakter egocentryka z dużą domieszką egoizmu o narcystycznym zabarwieniu. Tego się nie da zmienić. Wszystko oceniasz tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia i co by było najlepsze dla Ciebie. Mój opis to prosta fizyka, a o wywracaniu się rzeczy i związku środka ciężkości (w tym przypadku rowerzysty i roweru, bo do pewnego momentu się równoważą)i podstawy cały elaborat. Nic nie zrozumiałeś, kiedy i od czego jest zależne wywracanie się przedmiotów. Mówimy o konkretnym modelu, w którym tylny trójkąt rośnie wraz z wielkością ramy. Piszesz głupoty o zależności wielkości ramy i podnoszeniu przedniego koła na podjazdach. Na zjazdach jest ta sama zasada, co na podjazdach. Żona poszła na wprost w pierwszym zakręcie w krzaki. Żona kumpla spanikowała na stole i naderwała ucho. Niestety to był pomysł nasz, aby rodzinnie pojeździć na prostych singlach w Krynicy. Niestety się nie udało, ale dziewczyny nie mają ciśnienia na ekscesy, niestety bez przygotowania (szkolenia) i z ograniczeniami psychicznymi nie da się tego przejechać. Nasze dziewczyny wszelkie aktywności uprawiają dla utrzymania kondycji, poniekąd także dobrej figury, nie zależy im na pokonywaniu barier i mistrzostwie w każdej z ich aktywności. Na zasadzie przyjemne z pożytecznym. Rower wrzucam, bo mogę i mam takie prawo. Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Poruszam się w granicach prawa i nie kpię z nikogo, bo każdy może to zrobić. Przypominam, że w PL każdy Polak bez względu na status społeczny, przekonania, wykształcenie, płeć, orientację seksualną, kolor skóry etc. ma PRAWO do prowadzenia działalności gospodarczej. Założenie firmy jest banalnie proste i nawet z domu nie trzeba wychodzić, wszystko można przez net załatwić. Ponadto nie ma to związku z pracą wykonywaną na etacie, nawet jest to bardziej korzystne z punktu widzenia kosztowego prowadzonej działalności. Więc każdy może nabyć takie "przywileje" bezproblemowo. Mój wkład w postaci wpływów do budżetu jest tak duży, że życia Ci braknie aby chociaż w połowie zasilić wspólną kasę w takim wymiarze jak ja. Ponadto jestem na podatku liniowym i nie mam żadnych ulg, nawet kwoty wolnej od podatku. Nie mam urlopu płatnego czy też nie chodzę na L4, bo nikt mi za to nie zapłaci. Nawet z Żoną wspólnie nie mogę się rozliczyć. Płacę podatek od każdej zarobionej złotówki. Za wszystko odpowiadam ja sam, wszystkie straty pokrywam z własnej kieszeni. Wszystkie zakupy są na FV i wszystkie towary pochodzą z legalnego źródła, co w dużej mierze zasila pośrednio wspólną kasę. Ty uważasz, że jesteś lepszy bo kupujesz coś na Temu, bez cła i innych podatków zasilających wspólną kasę? Nie pisz populistycznych bzdur, bo mnie to nie rusza, budzi tylko u mnie lekki uśmiech i politowanie. pozdro
    6 punktów
  8. oczywiście - piękna kobieta, zgrabna, wysportowana, świetnie jeździ na nartach, zdobyła Koronę Ziemi, zwiedziła ponad 120 krajów na 6 kontynentach, pisze książki, jest kierowcą rajowym, zrealizowała i realizuje niezliczone projekty charytatywne.
    5 punktów
  9. Ja tam jeżdżę po górach nierzadko w trybie sport i też potrafię się solidnie zmachać 😁 wg niektórych to wstyd i hańba, ale co mi tam, raczej nie dam rady (fizycznie) nawrócić się na zwykły rower w górach 🙃
    5 punktów
  10. Cos ponad 700m przewyzszenia podaja. Ja jezdze na zwyklym. Na poczatek taka petla jest mocno meczaca. To nie dziala tak jak po szutrach, te zakrety i przeszkody dodatkowo mecza. Szczegolnie jak ktos nie ma wprawy. E-bike nie jest niezbedny ale jak ktos ma w ogole nie pojechac to lepiej jak pojedzie na e-bike.
    5 punktów
  11. Kręci Nartorama oraz Gryglowka.
    5 punktów
  12. Cześć Grabiczek, górna Drwęca, Kanał Elbląski, Kanał Jagielloński, Nogat, Zalew Wiślany, Pisiorski Przekop, Morze Bałtyckie. Pomimo 95%szlaku bez trudności dawno się tak nie uchetałem w kajaku. Płynięcie praktycznie cały czas pod wiatr 4-6m/s w porywach nawet 13m/s i cały czas w pełnym słońcu. Na szczęście na Zalewie wyczekaliśmy do popołudnia i wiatr siadł. Kanał Elbląski powinien zobaczyć każdy bo jest piękny ale jest też wyjątkowym osiągnięciem inżynierii w skali światowej. Pomimo zmęczenia i spalenie trochę szkoda było wracać. Jak chłopaki prześlą jakieś foto albo filmiki to coś wstawię. Pozdro
    5 punktów
  13. Narazie wrzucam temat do przemyślenia, ale w odpowiednim momencie wrócę 😎 Będą organizowane od najbliższego sezonu wyjazdy w ciekawe miejsca we Włoszech, Szwajcarii i Austrii. Wyjazdy beda obejmowały przejazd, zakwaterowanie, a także testy przyszłorocznych i bieżących modeli nart - głównie premium - bo takie warto testować 😉 Będą to dechy ze stajni Volkl, Head, Atomic, Salomon, Elan. Także ciekawa opcja.
    5 punktów
  14. Dzień doberek! Z rana już 28 i paruje także sauna. Idealnie 😎
    4 punkty
  15. Tym razem rzeki Litwy: Kiewna + Żejmiana ... + Wilno Kiewna - od j. Ejsiata do rz. Żejmiana Żejmiana - od rz. Kiewna do rz. Wilia
    4 punkty
  16. Mamy w końcu w Młynie realizację planów. Stawiają nowe krzesło i kończą nową trasę. W grudniu ma to ruszyć. Gondola ma być w przyszłym roku zbudowana i wtedy domknie się połączenie dwóch części Młyna. https://www.skiareal.cz/informace/o-nas/projekt-propojeni
    4 punkty
  17. Sytuacje które opisujesz nie bardzo mają związek z widzeniem stereoskopowym. Najechanie na tył innego auta to raczej słaba koncentracja lub czas reakcji. Reagujesz na samo światło stopu. Nie wiem dlaczego nie widziałeś też nierówności na nartach, bo nie powinno to wystąpić. Być może były jeszcze jakieś inne zaburzenia wzroku. Widzenie 3d działa na zasadzie nałożenia dwóch obrazów różniących się minimalnie i wyliczenia odległości. Jest to istotne w sytuacji statycznej bez żadnych punktów odniesienia. W normalnym życiu mózg orientuje się w przestrzeni za pomocą światłocieni i/lub rejestrowania obrazów następujących po sobie w sytuacjach dynamicznych. Ja dowiedziałem się że nie mam widzenia 3d ani nawet obuocznego w wieku 20-kilku lat na badaniach do pracy. (Widzę względnie dobrze każdym okiem, ale nie używam obu na raz). Taka wada ma jedynie uporczywy skutek prawny. Nie zarejestrowałem problemów w czasie jazdy samochodem, uprawiania wspinaczki (wraz z dynamicznymi skokami do chwytów), jazdy na nartach (w tym na zawodach w GS i SL, na muldach, w lesie, przy słabej widoczności itd) Wydaje mi się że mogę sobie radzić minimalnie gorzej przy parkowaniu czy pracach typu wózek widłowy ale też nie sądzę by było to dyskwalifikujące. Autem parkuje tam gdzie muszę i obcierek nie mam. Nawet bez czujników. A przepisy są tak durne, że np. w USA bez widzenia stereoskopowego możesz być pilotem, w tym linowych samolotów a w PL nawet kontrolerem lotu nie zostaniesz.
    4 punkty
  18. Cze Paweł, no chyba nie przeczytałeś to co napisał Mitek, ze zrozumieniem. Przecież to nie była skierowane do Ciebie, ani do zachowań uznawanych za normalną komunikację z innymi kierowcami. Co zresztą przytoczyłeś w postaci przykładów. Mitek miał na myśli agresywne zachowania innych kierowców, jak siedzenie na zderzaku i napierdalanie długimi żebyś się przeteleportował w trakcie wyprzedzania, czy też trąbienie niepotrzebne w formie opierdolu nie mówiąc już o dohamowaniach i "policjantowanie" na drodze. Owe poganianie to pojęcie względne i nie wiem czemu u nas to tak działa. Ja osobiście długich rzadko używam, bardziej awaryjne (ostrzeżenia lub podziękowania) lub kierunki. Oczywiście wpuszczając kogoś, mrugnę długimi, dając sygnał, bo przecież nie będę dzwonił, bo i tak numeru nie mam. Wkurwia mnie jedynie fakt dbania przez większość kierowców tylko o swoją dupę, nie zważając na innych (mnóstwo przykładów można napisać od parkowania do ....). Kierowcy Tir-ów podczas wyprzedzania nagminnie mrugają długimi, przecież się nie poganiają tylko informują, że wyprzedzający może bezpiecznie powrócić na prawy pas. Samo mrugnięcie długimi niestety w odbiorze wielu jest jakąś formą "poganiania". Dla mnie to forma komunikacji między użytkownikami. No przecież jak jadę szybko powiedzmy w nocy na autostradzie i widzę w oddali samochód na moim pasie, to mrugnę ze dwa razy informacyjnie "Jadę szybko, daj pola stary". Natomiast ze względu na naturę rodzimych kierowców przekaz dociera zniekształcony "spierdalaj z pasa kutasie tym złomem". Nie wiem dlaczego tak jest, ale wpływu na to nie mam. Generalnie jak już kogoś dojadę, to kierunek i delikatnie informuję o chęci wyprzedzenia. Ale są betony, co nawet tego nie widzą i nie kumają czaczy. Ludzie nie myślą na drogach, ale są chcą być poprawni do bólu. Dla mnie normalną sytuacją jest mając gaz i hamulec, w sytuacji gdy ktoś chce mnie wyprzedzić podejmuję decyzję, albo but i zjeżdżam przy najbliższej możliwej okazji, albo zjeżdżam od razu, żeby nie zwalniać innego użytkownika. Przy wyprzedzaniu tak samo, jeśli ktoś ogarnięty mi zjechał i widzę, że ma ciężarówkę przed sobą, toż kurwa się nie wlekę na tempomacie 5km/h szybciej, tylko przyśpieszam i wyprzedzam go sprawnie, aby mógł się płynnie włączyć ponownie na lewy pas bez utraty prędkości. To chyba normalne powinno być. U nas (a może nie tylko u nas) kierowcy w znacznej części nie potrafią się poruszać po drogach. Ostatnio jechałem do Milowy zadupiami i gość jechał traktorem z przyczepą, korek jak chuj, bo jedzie za nim jakiś pacan i nie potrafi traktora wyprzedzić. No chuj że podwójna ciągła jak wszystko widać. Na szczęście traktorzysta się zreflektował po 5km i zjechał na przystanek. Potem S-ka jednopasmowa i jedzie kolejny buc 60km/h, no ja pierdole jest 100 - walimy 100. 12 km tak chuj jechał. Masz 100km do przejechania i jedziesz 2 h, kurwa dramat. Jadę kiedyś z Nowego Targu S-ką, pusta, 2 pasy, znam na pamięć drogę. Dojeżdżam gościa w Stelvio, na lewym pasie, włączam kierunek i czekam, prawy cały pusty. Z 3 km za nim jechałem, nie wiem może nie widzi, to na prawy i ogień, no i .... kutas mnie widział, ale zaczął przyśpieszać, żebym go przypadkiem nie wyprzedził. Ludzie maja najebane pod deklami zdrowo. Jakim trzeba być idiotą, żeby takie coś robić. pozdro
    4 punkty
  19. Cze Z tej tabeli wynika, że piesi "przetrwali" 3 wypadki z pojazdami mechanicznymi bez szwanku (oczywiście nie ma wskazania kto jest winny w tej tabeli - tylko suche dane). Ale z danych wynika, że 166 ofiar pieszych z całości - to wyłącznie ich wina. Czyli prawie połowa z 354 wypadków śmiertelnych. Zgadzam się z @mikar, że Mitek nieco teoretyzuje, co oczywiście nie znaczy, że nie może się wydarzyć. Ale zaostrzanie przepisów i zrzucanie odpowiedzialności całościowej na tylko 1 grupę działa tylko do pewnego momentu. W przyrodzie mniejszy uważa na większego, czy tez słabszy na silniejszego. Ale my jesteśmy trochę bardziej rozwiniętym gatunkiem zwierząt, a przynajmniej tak się nam wydaje, więc jest jak jest. Wszyscy jesteśmy pieszymi, rowerzystami i kierowcami, więc powinniśmy mieć doskonały ogląd i wszystkie punkty widzenia z każdej możliwej strony. Ja osobiście sam dbam o swoje bezpieczeństwo, a przepisy traktuję jako zbiór wskazówek. Nie wjadę na przejazd rowerowy nie mając pewności, ze samochód w prawoskręcie ustąpi mi pierwszeństwa. Nic mi nie da manifestowanie swojego prawa, bo jestem z góry na przegranej pozycji. Mogę stwierdzić, że żaden (no chyba ze idioci) z kierowców z premedytacja nie przejeżdża pieszego czy rowerzysty, jednak równocześnie zauważam, że niektórzy piesi, a rowerzyści w szczególności z premedytacją manifestują swoje prawa próbując coś udowodnić, dla mnie to idiotyzm. Jak pisał Mario, siedząc w puszce, która ma sporo martwych stref, nie zawsze wszystko widać. Ja zawsze stosuję zasadę ograniczonego zaufania, jeśli stwierdzę, że istnieje pewne ryzyko kolizji, czy też wypadku. Będąc pieszym, nie pcham się na pasach pod samochód, bo to bez sensu, taksami na przejściu ze ścieżką rowerową. I tu zauważam zdecydowana poprawę wśród kierowców, którzy znacznie chętniej przepuszczają pieszych na pasach (nawet nie chodzi o przepisy, ale kultura jazdy się nieco poprawiła), natomiast rowerzyści to dramat. Tu niewielki odsetek chyba zna jakiekolwiek przepisy, rzadko kto się zatrzymuje i przepuszcza pieszego. A najgorsi to napierdalacze na szosach, sorry, ale tak jest. Większość manifestuje swoje prawo do poruszania się po jezdni, a będąc na ścieżce już wszystkich mają w dupie. W sumie to raz zachowałem się jak "policjant" nad morzem, gdzie na 1 kierunkowej mało ruchliwej drodze jedno jezdniowej wynikła awantura między rowerzystą a kierowcą. Otóż kierowca wyjeżdżał z bocznej drogi i zajechał mimo starań rowerzyście drogę. Mógł go nie widzieć, bo było mnóstwo zaparkowanych samochodów wzdłuż chodnika. Gość zapierdalał, ale wyhamował, co zjebał babę, mało jej nie pobił. Kobieta się zatrzymała przed włączeniem się do ruchu, jednak go prawdopodobnie nie widziała przez zaparkowane samochody. My akurat kupowaliśmy lody więc widzieliśmy cała sytuację. Kobieta go przepraszała, a ten buc jechał jako po burej suce. No ale my chcieliśmy przejść na drugą stronę - przez przejście oznakowane. Wyobraźcie sobie, stoimy i jedzie ten buc, nie wiem czy wkurwiony - chuj mnie to obchodzi, nawet nie zwolnił. To się wjebałem na przejście, pacan z piskiem hamował i mało co się nie wyjebał. Oczywiście zaczął się rzucać. To mu pokazałem znak i spytałem czy choć trochę zna zasady ruchu drogowego, przywołując przed chwila zaistniałą sytuację, zamknął gębę i więcej się nie odezwał. To chyba najgorszy sort ludzi. pozdro
    4 punkty
  20. Cześć Mitek, z pieszymi największy problem pojawił się kiedy w przestrzeni publicznej zaczęto mówić o bezwzględnym pierwszeństwie na przejściu dla pieszych. Obserwując zachowanie pieszych widzę same minusy takiego przekazu. Co ciekawe w innych państwach EU piesi zanim wejdą na pasy to rozglądają się. pozdro
    4 punkty
  21. W zasadzie oczywistość, ale napiszę - logika stojąca za stopniowaniem wymagań dla różnych grup uczestniczących w ruchu drogowym jest taka, że pieszy łamiąc przepisy ryzykuje głównie swoje zdrowie/życie (bo w zderzeniu z samochodem nie ma szans), natomiast kierowca samochodu również (a w przypadku relacji samochód - pieszy głównie) czyjeś. Pieszy może być ślepy, głuchy, mieć niskie IQ, niepełnosprawny umysłowo, chory itd. Stąd od pieszych wymaga się mniej niż od kierowców. Dlatego też każdy może uczestniczyć w ruchu jako pieszy, ale kierować samochodem tylko ten, który uzyskał do tego prawo. Jeszcze większe wymagania stoją przed osobą, która chciałaby zawodowo prowadzić pojazd ciężarowy lub autobus. Dlatego nie rozumiem argumentu, że wszyscy w takim samym stopniu są odpowiedzialni za bezpieczeństwo na drogach - tzn. rozumiem, ale się nie zgadzam. Od razu zaznaczę, że nie zgadzam się z podejściem, aby z pieszych robić święte krowy - w końcu to pieszemu powinno zależeć aby nic mu/jej się nie stało w ruchu drogowym... Karol
    4 punkty
  22. Dzis podjezdzalem z Miedzygorza do schroniska pod Snieznikiem droga pozarowa. Ok. 6,5km z przewyzszeniem 590m (czyli srednie nachylenie 9%, maksymalne ok. 16%) Na papierze niby nic specjalnego jak sie porowna z Alpami. W praktyce to jednak bardzo ciezko na analogu. Bylo caly czas pod gore, bez zadnych przerw a nawierzchnia po luznych zwirkach tez nie poprawiala sytuacji. Nie dziwie sie ze w gorach ludzie wybieraja e-bike. Na zwyklym trzeba miec albo wyczynowa kondycje, albo niezwykle duzo samozaparcia.
    4 punkty
  23. Chłop pojechał w góry pojeść kiełbasy z grilla, a ty na siłę wsadzasz go na rower.
    4 punkty
  24. Przestaje padać, wychodzę po drewno i taka sytuacja
    4 punkty
  25. Nie wiem czy do naszej wioski jeździ jakis uber. Ale do Katowic można pociągiem. Dzisiaj mimo średniej pogody pojeżdżone na rowerze, teraz leje, czekamy z rozpaleniem ogniska. Ten Namysłów z kija całkiem smaczny, ale jak dla mnie za słodki. Teraz testuję inne wynalazki. Pozdrowienia
    4 punkty
  26. Zielu na ciepło, dużo rowerzystów i turystów
    4 punkty
  27. Cześć Ja gdzieś widziałem promocje na rowery Ukraina " Nie pij piwa nie pij wina kup se rower Ukraina" tak reklamowali i było coś zwiazane z nartami że są jak GSy podjedziesz po wszystkim... Pozdro Cynizm i ironia to broń obusieczna.
    4 punkty
  28. Cześć I jeszcze: Atrakcja turystyczna za ponad 2,5 mld. Wolno bogatemu...? Pozdro
    4 punkty
  29. Cześć Po prostu wymiana zdań. Zaczynało się tak: obejścia jak zwykle po sakramenckich pokrzywach. Później tak: A na końcu tak: Pozro
    4 punkty
  30. Niestety więcej w tym roku nie dało rady 🤷 niestety mój najlepszy czas na narty czyli kwiecień... dostałem od żony ZOMZ 🤦😡
    4 punkty
  31. Za każdym razem jak sprzedawałem rower enduro - pojawil się zawsze pacjent który pytał -panie, a jaka waga roweru ?😎 bawiło mnie to zawsze. Odrazu widzę że fachura. Kolejny gość który szuka utraty wagi na siodeleczku karbonowym, korbach, obręczach itd. A to rower do tłuczenia głównie w dół. Ktoś kto jest w temacie wystarczy że rzuci okiem na osprzęt i wie jaka waga. Google też nie boli. Mój analog endurak zawsze ważył w ch…. Myślę że 17-18kg. Ciężkie opony, amory itd. Nie oszczędzam na wadze bo to zawsze odwdzięczy się w dół. A podjazdy? Rychlebske stezky np. Niech ktos przyjedzie i spróbuje. Zakaz ebike jak coś do 55 roku życia 😉 a ja tam zawsze endurakami wjeżdżałem i nigdy nie myślałem żeby zgubić parę gram. Natomiast co do ebike. Co za różnica czy plastik czy alu? Co za różnica 1kg w tę czy wewte czy nawet 2kg? Jak masz ebike który ma 85 niuta to waga roweru 23-26kg to nic. Ebike sam nie jedzie, wspomaga 🙂 więc jakieś oszczędzania w ebike na wadze to trochę śmieszne 😉 Marcos - dobry wybór podjąłeś. 60niuta ogarnie wsio, a w dół będzie leciał jak anal. Jeździć i jeździć 😎
    3 punkty
  32. Dzięki Wszystkim za wsparcie. Wstawią implant,usuną jeden z kręgów, jak się uda będzie ok,jak nie, to już nie będę zamulał na forum 😀. Będzie dobrze.
    3 punkty
  33. Leogang zdobyty 😎 nasz kocur dzisiaj wygrał 😎
    3 punkty
  34. poza jednym,....................wszyscy 🙂
    3 punkty
  35. Cześć Jeśli chcesz jeździć tylko single, to wystarczą Ci tak naprawdę ochraniacze kolan, łokci i rękawiczki. Koniecznie kask, lepiej jeśli jest trochę bardziej zabudowany tak jak np. POC Cularis Pure (bardzo dobry i dobrze wyceniony skąd inąd kask). Same ochraniacze - wygodne w użytkowaniu i praniu są np. IXS Carve EVO+ lub ich odświeżony model IXS Carve 2.0. Carve EVO+ dobierasz w rozmiarze swoim lub 1 więcej, wersję 2.0 do rozmiaru (jest trochę luźniejsza, mam obydwie wersje). Szukaj ich w sklepach w Polsce, albo na BikeInn (dostawa trwa ze 2-3tyg., ale często cena jest bardzo dobra), podobnie Bike24 (Niemcy - tu dostawa trochę szybciej). Jeśli chcesz kupić taniej, kup za granicą (2 wymienione portale) na firmę, dostaniesz FV bez VAT (a nie musisz tego wrzucać w koszty). Warto jednak najpierw przymierzyć w Polsce 😉 Ochraniacze mieszczą się pod w miarę luźnymi koszulkami i pod spodniami rowerowymi. Są całkowicie miękkie i elastyczne, pianka utwardza się dopiero przy uderzeniu. Przetestowane w Alpach, również uderzeniowo. POLECAM. Rękawiczki jakiekolwiek, najlepiej pełne palce - jeśli będzie gleba najpierw podpierasz się dłońmi jeśli zdążysz i łatwo jest obetrzeć to i owo. A żebym nie był gołosłowny:
    3 punkty
  36. Tak jak naprawdę jeśli zdejmiesz wszystkie napisy to jest to tylko jedna z setek wariantów nart. Jeśli Ty uważasz że dla Ciebie jest najbardziej uniwersalna, to tak jest i nic nikomu do tego. Jedyny który nie daje się zaszufladkować. Popieram.
    3 punkty
  37. Jeżdżę tak, aby nie trzeba było weryfikować moich umiejętności. Jednak techcnika w autach idzie ciągle do przodu i kiedyś uczono mnie innego omijania przeszkody w nagłej sytuacji, a teraz uczy się, że należy mocno kopnąć w hamulce i manewry wykonuje się z wciśniętym w podłogę hamulcem albo do pełnego zatrzymania, albo do momentu gdy uda się nam bezpiecznie wykonać manewr.
    3 punkty
  38. Jako pieszy zawsze zatrzymuję się na przejściu i sprawdzam obie strony czy mogę wejść na przejście, jako kierowca edukuję ciemną masę oczywiście zatrzymuję się otwieram okno i pytam ty głupia cipo lub ty głupi ciulu nie nauczyli cię w przedszkolu stań popatrz w lewo prawo lewo i wchodzi dopiero na przejście. Dla bardziej rozmownych mam jeszcze jedno że puknę go na pasach sąd rozstrzygnie czy moja wina😕 ale na trumnie powinien mieć dupny napis To ja miałem pierwszeństwo😁 ja dostanę mały wyrok za dwa lata wyjdę a on nawet nie zgnije w tym czasie.
    3 punkty
  39. Ze wszystkim powyżej się zgadzam. Mój post w reakcji na zdanie Mitka był próbą (mam nadzieję, że skuteczną) zwrócenia uwagi, że bez względu na to, po której stronie leży wina, ostatcznie ginie biorący udział w zdarzeniu pieszy. I w zasadzie zgadzam się, że te 166 ofiar wśód pieszych to śmierć na własne życzenie (czyli prawie połowa z całkowitej liczby ofiar), z jednym zastrzeżeniem, na które wpadłem ostatnio i mnie zaciekawiło - gdzieś czytałem, że w przypadakch gdy pieszy przeżył i był w stanie przedstawić swoją wersję zdarzenia, wina przypisywana jest kierowcy znacznie częściej niż gdy pieszy zmarł? Interesujące, nieprawdaż? Postaram się później znaleźć stosowne dane - muszę to zwryfikować, bo słabo to wygląda, jeżeli to prawda. Podsumowując - wszystkim przydałoby się więcej empatii na drodze. Nie zakładajmy, że jeżeli ktoś popełnia błąd to robi to celowo. I patrzmy przede wszystkim na to, co możemy poprawić u siebie (będą kierowcą, rowerzystą bądź pieszym) zamiast szukać błedów u innych. Karol
    3 punkty
  40. Zachod slonca juz pogodny....
    3 punkty
  41. Cześć Crocsy są w Selgrosie w dobrej cenie... Pozdro
    3 punkty
  42. No to weź medianę (bardzo często się tak robi) - dostaniesz 2 lata więcej!
    3 punkty
  43. Lego zajebista sprawa 👌 osobiście bardzo lubię a syn od małego dostawał zestawy ,początkowo duplo do zabawy a później już ambitniejsze zestawy ( z luźnych klocków na bank jest w pudłach z 15/20kg ) kilka ułożonych jeszcze stoi których nie rozwalił 😏
    3 punkty
  44. Piotrek 1). Nie wiem o jakie błędy chodzi w rurze podsiodłowe. Napisz - to Ci logicznie odpowiem. A jeśli cos napisałem źle to przyznam Ci rację bezproblemowo, bo jak pisałeś Korona z głowy mi nie spadnie. Wszyscy ludzie wiedzą wszystko, jeden człowiek nie wie nic. 2). Zastanów się dobrze zanim coś napiszesz. Bazą każdego rowerzysty (a przynajmniej tego kumatego) jest suport i położenie siodełka w stosunku do suportu. Ta pozycja wygodna i ergonomiczna jest jedna niezależnie od konstrukcji ramy. To podstawa do ustawienia roweru pod siebie. Na każdym rowerze, na którym jeździsz na siedząco te wartości są te same! Nie ma kilku wygodnych, efektywnych i ergonomicznych pozycji, jest tylko 1. Tu nie skupiamy się nad cała pozycją do jazdy tylko nad samym siedzeniem i pedałowaniem. Przy identycznej długości korby, jak zmierzysz odległość od środka suportu do powiedzmy środka siodełka (podkreślam siodełka i załóżmy że jest identyczne we wszystkich wariantach) to w każdym rowerze jaki będziesz miał - ta odległość będzie stała. Powiem więcej kąt pod którym będzie biegła linia łącząca te 2 punkty będzie miał tą samą wartość w każdym rowerze niezależnie od geometrii ramy. Po to jest możliwość regulacji siodełka przód/tył, abyś mógł to ustawić. Bardziej obrazowo. Jeździsz samochodem od x lat. Fotel kierowcy masz ustawiony tak, aby nawet 1500km za jednym zamachem przejechać bez szkody na komforcie podrózowania. Czyli Nie bolą Cie plecy, noga nie cierpnie od gazowania, ręce i kark Cię nie bolą po tak długiej podróży. Bo to jest Twoja optymalna pozycja do jazdy. Kupujesz nowy samochód. Uwierz mi, że że w nowym dokładnie będziesz próbował ustawić tak samo fotel kierowcy szukając tej optymalnej dla siebie jedynej pozycji. Jakbyś zmierzył po jakimś czasie jakieś bazowe wymiary - to w obu przypadkach będą identyczne. Jak to zrozumiesz, to wówczas możemy pisać o skalowaniu, czy tez powiększaniu ramy. Znamienne jest że rzut środka naszego środka ciężkości w stosunku do osi suportu ma wartość stałą i jest w każdym przypadku niezależnie od roweru jego geometrii i wypada zawsze w tym samym miejscu w stosunku do suportu! Bo to jest jedyna dla danego rowerzysty pozycja ergonomiczna i komfortowa. Więc jeże li to sobie uświadomisz i i odsuniesz tylne koło od suportu poprzez dłuższy trójkąt to z tyłu masz krótszą czy dłuższa podstawę. Twoje położenie względem suportu nigdy się nie zmienia. Oczywiście w pozycji siedzącej. Niestety nie mogę nic wrzucać, bo bym Ci to pięknie narysował. To geometria wykreślna prosta oraz zrozumienie faktu, że mamy jedna naturalna pozycję na rowerze która jest dla nas komfortowa. Podstawa to ustawienie idealnej pozycji do pedałowania, kierownica później, bo tam mamy spore możliwości regulacji. Co do zjazdu, napisałem wyraźnie, Jak jedziesz powoli, to nic się nie zmienia, może nie precyzyjnie, zasada jak na podjazdach, które z reguły są wolne, albo zdecydowanie wolniejsze. Tu oczywiście siła grawitacji jest dużo większa niż bezwładności (która wynosi 0 dopóki jedziesz na rowerze, wzrasta gwałtownie podczas hamowania i jest dla każdego ridera identyczna niezależnie od masy czyli graniczna powyżej której niezależnie od prędkości tak czy siak wylecisz przez kierownicę czyli jeśli a będzie > g i ona jest decydująca, gdzie a to opóźnienie czyli przeciwieństwo przyśpieszania) i to ona w głównej mierze decyduje o zapieraniu się o kierownicę podczas wolnego zjazdu na stromiznach. 3). Może nie tak efektownie pokonała taki zakręt jak prezentę, ale linia była taka sama, no i skutek. Był to pierwszy zakręt na łatwej "rodzinnej" trasie. 4). A podatki najlepiej od wydatków i majątku a nie od dochodów. Podatek od dochodów zniechęca do pracy. Masz przykład Zonda krypto, gość napierdolił kasy i zdupcył gdzieś z całym majatkiem i będą go szukać do usranej śmierci. Musisz zrozumieć, że tego nie da się zrealizować. Bo Ciebie ścigać nie będą, zakupy możesz w erze globalizacji realizować za granicą, tam tez ukryjesz majątek przed opodatkowaniem. A z Twoich zakupów bułek i masła żaden kraj nie uciągnie. W kraju będziesz kupował pierdoły. Zarobki musza być opodatkowane natychmiast, a później możesz robić co chcesz. Tylko dlaczego Ty możesz ten rower wliczyć w koszty a Twój pracownik na etacie już nie? O takie nierówności chodzi. To proste, każde działanie ma swoje + i -. Ja mieszkam w kamienicy, bo to jest wygodne. Mam w dupie sprzątanie części wspólnych, odśnieżanie, ogrzewanie, remont budynku, mam wszędzie blisko, bo mieszkam w centrum, wszystko mam na miejscu. Ale mam sąsiadów i problem z parkowaniem. Mieszkanie mam spore, ale i tak mam mniejsze niż przeciętny dom mieszkalny. Muszę się liczyć z sąsiadami, że jak chce zrobić remont, to wypada ich poinformować o czasowej niedogodności, starać się wykonywać te prace w godzinach rozsądnych i w możliwie krótkim czasie aby nie utrudniać im życia 22.00 - 6.00 to czas miru domowego i domówki w każdym zbiorowisku są niemile widziane. To są blaski i cienie życia w mieście w blokowisku. Tak samo jest z pracą na etacie i prowadzenie działalności. Wszystko ma swoje + i -. Niestety Niestety nie może to być zrównane, bo każda forma musi mieć swoje zachęty, ale to człowiek wybiera na podstawie jakichś przesłanek jak będzie wyglądała jego przyszłość i co jest dla niego bardziej korzystne. Ja wybrałem kamienicę i działalność gospodarczą a Ty etat. Maras dobrze opisał, a będąc niegdyś etatowym pracownikiem, a teraz przedsiębiorcą mam doskonały ogląd na blaski i cienie obu przypadków. Chociaż praca na etacie kiedyś i dziś, jak również prowadzenie działalności to dwa różne światy. Etat na + a prowadzenie działalności na -. Kiedyś zapierdalało się za "frytki" na etacie, a teraz czasy się zmieniły. Pensje są dużo wyższe i nadgodziny są chciejstwem nie musem pracownika. Działalność i prowadzenie firmy - kiedyś była prostsza, teraz - papierologia sięgnęła zenitu. Stek bzdurnych, nielogicznych przepisów jest porażający. Pomijam fakt obcinania wszelkich zachęt do prowadzenia działaności poprzez zawiły system podatkowy, który non stop się zmienia, przepisy działają wstecz i wszystko stało się bardzo skomplikowane. Etat - pensje masz dostać niezależnie od tego, czy przerobiłeś 40g/tyg. czy przeleżałeś. Naganianie roboty nie jest w Twojej gestii tylko pracodawcy. Ty masz wykonać zlecone Ci prace i tyle. Masz płatne urlopy, święta, chorobowe i generalnie wychodząc z firmy to masz wszystko w dupie. Mój urlop to praca w miłych okolicznościach przyrody. A jak się wyłączę całkowicie, to jest bezpłatny. Chorobowe? A na chuj mi jest ono, jak kosztów stałych mam w firmie z pół miliona miesięcznie. Co zrobie za 3-4 tysiące? Etatowca te problemy nie dotyczą. Nielimitowany czas pracy. Pracujesz aż skończysz dana robotę która masz do wykonania. Nie masz tego luksusu, że możesz to olać, bo siana nie będzie. Były momenty, ze nie braliśmy pensji przez pół roku, bo nas wypierdolił klient i nie chciał zapłacić. W pierwszej kolejności pensje i opłaty z tym związane, potem wymagalne należności a dla nas już nie starczało. To też trzeba mieć na uwadze, bo etatowiec z tymi problemami nie ma styczności. Generalnie to na dzień dzisiejszy mocno odpuściłem, co oczywiście wiąże się ze zmniejszonymi wpływami i mniejszym udziałem w podziale tortu, ale już dorosłem do myśli, że mam dość i więcej mieć nie muszę. Syn w tej chwili wybiera się na studia i wybrał zawód perspektywiczny (w naszej ocenie, jego także) - ja osobiście będę go namawiał do etatu, bo to życie być może skromniejsze, ale dużo bardziej spokojne. Córka pracuje na etacie z zięciem i żyją jak pączki w maśle po 4-ech latach pracy. Ja nie żałuję, ale to bardzo ciężki kawałek chleba i dość ryzykowny. Niestety bardzo czasochłonny, a jak wiemy czasu niestety nie da się kupić za żadne pieniądze. Nie kupiłbym też rzeczy kradzionych, jeśli znałbym pochodzenie. Przecież Cie o to nie posądzam, ale takiej wiedzy nie masz. Ja nawet jak kupię kradzione, ale na pełną FV - to tak czy siak podatek trafi (a przynajmniej VAT) do skarbu państwa. Bo wszystkie płatności realizuję przelewem z podzielona płatnością, a rachunek VAT jest nie do ruszenia, przez żadna z firm. Z konta VAT możesz zapłacić fakturę z VAT (i tylko część VAT z faktury), podatek VAT, dochodowy albo zus. Nie masz do tego dostępu fizycznego. Na tym koncie nie możesz operować wcale. Środki pobierają się automatycznie w przypadku wyżej wymienionych przelewów. O zwrot VAT możesz się ubiega tylko i wyłącznie za pomocą Urzędu skarbowego. Jak wyrazi zgodę, to bank po otrzymaniu dyspozycji przeksięguje środki na konto "normalne". Ale to nie takie proste, zwykle jest 100 pytań do. Reasumując, ja uważam Cię za inteligentnego gościa ze spora wiedzą. Jedna razi mnie Twoja postawa w necie. Nie zgadzamy się światopoglądowo, ale jest tyle innych tematów, a niewygodne wystarczy omijać szerokim łukiem. Czasami dobrze ugryźć się w język. Mowa jest srebrem ale złotem milczenie. Mamy zloty, może górka niezbyt ambitna, ale jest towarzysko lux. Spotkanie w realu dużo zmienia. Taki Mikoski to w rzeczywistości b. fajny gość, ale trzeba go poznać osobiście. Cytat z Dziadów dobrze go obrazuje, oczywiście po modyfikacji Nasz Damian jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.” No może cos w ten deseń 🙂 pozdro
    3 punkty
  45. Bo musi być jakaś różnica pomiędzy wykonywaniem pracy niewolniczej a opcją drugą 😉... każdy może działalność własną rozpocząć i rower odliczyć - do 10k cały nawet.. To następna różnica - Tego nie robisz bo nie chcesz a ktoś kto pracuje dla siebie często nie może - ja nawet leżąc kiedyś tygodniami w szpitalu po kolejnych operacjach nie byłem ani dnia na zwolnieniu bo był sezon i straciłbym rok pracy... (teraz trochę sie zmieniło i można legalnie podpisywać papiery leżąc na zwolnieniu). Wielu rzeczy nie wiesz dopóki sam w tym nie jesteś - na w/w przykładach widzisz - ja moge cośtam a Ty cośtam innego. My pracujemy 24h.. Ty trzaskasz drzwiami (przynajmniej teoretycznie) i masz spokój.
    3 punkty
  46. 1). Skoro zdefiniowałem użytkownika i przeznaczenie roweru, to po co wywody na temat cech, które dla w tym przypadku mojej Żony są pomijalne i mało istotne. Nie zrozumiałeś, czy nie chciałeś zrozumieć? A może chciałeś się pochwalić swoja teoretyczna wiedzą. 2). Poniżej link z fizyką dla opornych, na klockach lego, to wiedza z fizyki na poziomie klasy podstawowej (Newton się kłania). Może zrozumiesz. Więc to co napisałeś jest absolutną bzdurą: Na podjeździe ważne jest podstawa (czy rozstaw między osiami) gdzie jest umiejscowiony środek ciężkości roweru o raz gdzie jest umiejscowiony środek ciężkości rowerzysty. Jak nie wierzysz, że długość podstawy jest istotna, to zrób krzesełko w nartach (tutaj postawą są narty) i rolkach. Zobaczysz kiedy się przewrócisz i co ci umożliwia wykonanie tego ćwiczenia. Ponadto co byś nie robił, okaże się że jak u znakomitej większości populacji środek ciężkości masz .... w dupie. Zwiekszając tylny trójkąt wydłużasz podstawę, bo położenie śc rowerzysty niezależnie od wielkości ramy względem supportu jest identyczna. Jego masa i umiejscowienie śc jest kluczowa, bo zwykle jest kilkukrotnie wyższa od masy roweru. F=m * g. Dopóki obie siły działają nad rowerem jest wszystko w porządku. Gorzej, jak na podjeździe kluczowa siła zaczyna wychodzi poza podstawę, czyli punkt styku tylnej opony z podłożem. Jedyna siłą która temu się przeciwstawia jest siła śc roweru. Jest o na zwykle umiejscowiona powiedzmy w środku trójkąta przedniego i raczej niżej, więc potrzeba bardzo dużej stromizny, aby rower sam od siebie przekoziołkowała, bo wektor siły bardzo późno przebija podstawę. W elektryku jest jeszcze lepiej ze względu na rozkład masy elementów w nim zamontowanych jest dużo bardziej z przodu roweru i dużo niżej. Ta siła opóźnia podnoszenie roweru. Bo jest dużo większa niż w analogu, a ponadto w innym miejscu położona. Większa rama ma środek ciężkości w inny miejscu. Jak myślisz bliżej czy dalej supportu? Do tego dochodzi dźwignia. Oglądnij sobie o huśtawkach, to będziesz wiedział kiedy 2 różne osoby o różnych wagach osiągną stan równowagi. Lżejsza (w tym przypadku) powinna się zbliżać do osi obrotu czy oddalać? Więc oddalenie śc roweru od supportu (w większej ramie) będzie mniej czy bardziej przeciwdziałać unoszeniu się przedniego koła? Trza wrócić do podstawówki. Wysunięte koło do przodu na przednim widelcu robi to samo na zjazdach, co tylny trójkąt na podjazdach. Powiększa długość podstawy. Jest jedno ale. Na zjazdach to nie grawitacja ciągnie w przód tylko inercja, a raczej jej zaburzenia podczas zjazdu (znowu Newton się kłania). Generalnie przedmiot w ruchu stara się zachować swoją prędkość. Jak zjeżdżasz powoli, to generalnie nic się niezmienia, jest analogicznie jak na podjazdach. Jednak jak szybko jedziesz, to siła bezwładności jest dużo większa i to ona jest kluczowa. Jak przelecisz przez kierownicę, bo np. na coś najedzie rower, czy też zbyt mocno zahamujesz, to nie rower cie wyrzuci bo F=m *a, tylko Ty wystrzelisz z roweru, a jak jeździsz w spd to pociągniesz rower za sobą. Grawitacja sprawi , że gdzieś tam w końcu pierdolniesz o ziemię. Tyle z fizyki, resztę musisz sobie doczytać. 3). Niestety tak się nie stało, było wprost przeciwnie. Było podobnie jak ostatni gość z filmu, wyprostowała zakręt. https://www.facebook.com/reel/1288659929924780 4). Superegoizm jest u Ciebie na najwyższym poziomie. Jeśli coś, z czego nie masz bezpośredniej korzyści, to z założenia jest złe i nieakceptowalne. Czyli jeśli ja, jako pracodawca kupuje dla swoich pracowników karty multi-sport, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, sponsorujemy ich mała ligę piłkarską to jest sztuczne zaniżanie podatku? No przecież dla firmy to nic nie wnosi, wszystko wykorzystują prywatnie, na domiar złego ułatwiam im "chorowanie", więc de facto strzelam sobie w kolano. Wiesz jakie kwoty idą na to i jak skutecznie zaniżam podatek? Nie, to jest prawilne, bo jakiś Piotrek ma z tego korzyść. Nie kupiłem jachtu, tylko rower, a jak każdy rower niezależnie od użytkowania, ma zbawienny wpływ na użytkownika. Korzyść społeczna jest ogromna bo nie choruję a płacę w chuj składki zdrowotnej, rzadziej korzystam z samochodu (jak choćby dzisiaj) co ogranicza zanieczyszczenie. Z punktu firmy ten wydatek jest nieistotny przy takich dochodach. Równie dobrze mógłbym wyprawić imprezę firmową, pewnie by kosztowała więcej. No klapki na oczach masz jak koń pociągowy, wszytko się kręci tylko i wyłącznie wokół Twoich korzyści. Moralizujesz obarczony krótkowzrocznością, choć sam jesteś orędownikiem zwolnienia z wszelkich podatków, bo masz za mało, mnie zaglądasz do kieszeni a na dodatek nazywasz mnie malwersantem i złodziejem. Cokolwiek kupujesz w necie bez fv lub paragonu, a jest to nowe, czy nawet używane, a tym bardziej z Temu czy Aliexspresu jest to zwykle towar tani, bo nie obarczony podatkami i innymi opłatami, które zasilają wspólna kasę. Dla Ciebie to nieistotne, bo liczy się tylko cena. Wówczas wszelkie aspekty społeczne Ciebie nie interesują, ale masz z tego korzyść i wszystko schodzi na drugi plan. Egoizm w pełnej krasie. pozdro
    3 punkty
  47. A nie wystarczył link z wykazem ośrodków? Po co zaśmiecać cały temat? pozdro
    3 punkty
  48. 3 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...