Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 21.09.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
Cześć Przestań pieprzyc Janku. Sam wiesz ile było przez te prawie 20 lat złotów, spotkań, zawodów i nigdy nie byłeś, więc nie wykręcaj się tą sympatyczną strzelistą dziewczyną. Ja niestety raczej nie pojadę do Szwajcari czy Francji bo...po co. Wszędzie na nartach można zjechać z zadowoleniem i niezłą zabawą. Ale... Fajnie jednak byłoby Cię poznać. Te same pretensje mam np. do Andrzeja, który ma rzut beretem a już nie mówię o grimsonie, którego stać na to aby wstawać o 2 w nocy i jechać do Czarnej Góry. Wiem, fajnie jest zachować tajmniczą twarz, bo przy spotkaniu bezpośrednim pewne mity mogą upaść ale.... warto to chrzanić dla fajnej zabawy i poznania fajnych ludzi. Wiem, że trudno jest pozbyć się obciążenia oceny ale warto to po prostu olać. Warto się zbliżać niż oddalać, zwłaszcza wtedy gdy oddalanie się zaczyna być w modzie. Pozdro9 punktów
-
A ja wciąż na klasycznym czyli analogowym. Może to już ostatnie tegoroczne zdjęcie z miejsca, w którym leżąc na leżaku powtarzam sobie faustowskie "chwilo trwaj". 🙂8 punktów
-
Ale ten Gdańsk jest piękny. Właśnie stamtąd wróciłem. Niby Kraków też, ale... Dwa zdjęcia z pobliskiej Raduni.8 punktów
-
Dzisiaj wycieczka na najwyższy szczyt w Górach Eifel - Hohe Acht 747 m. npm Pogoda mocno jesienna, 12 stopni mżawka ale po południu się rozpogodziło na szczycie wieża widokowa ale widoku nie było szlak prowdzi na krótkim odcinku w pobliżu słynnego z F1 i DTM toru wyścigowego Nürburgring. To tam gdzie Niki Lauda miał swój legendarny wypadek. Za drobną opłatą każdy amator może się ścigać.7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Jak to jest? 🙂 Jeszcze nigdy w historii Polski tak wielu i tak dobrze się nie powodziło. Mamy najbardziej prosperity okres o jakim mogli tylko marzyć nasi przodkowie. W moim otoczeniu nie znam nikogo, czy to z młodych czy starych, którzy ciepieli by na jakieś poważniejsze niedostatki, bo o biedzie w ogóle nie ma mowy. W mieście to dość oczywiste, ale w małym górskim przysiółku, w którym pomieszkuję już mniej. Moja sąsiadka dobrze pamięta czasy, gdy nie było za co kupić butów a i głód zaglądał od czasu do czasu. A teraz? Z jej 4 dzieci wszystkim powodzi się dobrze lub bardzo dobrze. Mają pracę, pieniądze, domy i własne dzieci. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, którym powodzi sie źle, głównie związane z chorobami, wypadkami i innymi paskudnymi zdarzeniami losowymi. Cóż życie. No więc dlaczego skoro jest tak dobrze, niektórzy tak bardzo narzekają? Na rząd, na administrację, na służbę zdowia, na Unię. Na innych. I to na ogół ci, którym powodzi się całkiem dobrze. Nasze polskie, przysłowiowe narzekanie? Biadolenie? Zazdrość, że innym powodzi sie lepiej? No więc ja nie narzekam i jestem zadowolony z rządu, Uni, emerytury 🙂 Z tego co mnie otacza, pięknego miasta, w którym żyję (choć Gdańsk piękniejszy :)), cudnych gór w których przebywam, z roweru, na którym mogę wciąż pojeździć tu i tam, z nart, na których jeszcze daję radę. Cieszę się z życia takiego jakie miałem i mam. Nie chcę nowego samochodu, choć wnuk nie daje mi spokoju pytaniem "dziadku dlaczego ty zawsze jeździsz starymi samochodami". Nie chcę jachtu, nowego, większego domu... Jeśli już czegoś chcę to w miarę dobrego zdrowia. Widzę wokół siebie pewne niedoróbki, błędy innych. Denerwują mnie afery, który tu i ówdzie wybuchają, ale nie zmienia to mojego ogólego pozytywnego nastawienia do ludzi i świata w którym przyszło mi żyć. Co przyszłość przyniesie nie wiem. Może jednak dopadnie nas jakaś katastrofa w rodzaju poważnej wojny czy gwałtownych zmian klimatycznych. Tego nikt nie wie, ale skoro na te ponure pespektywy nie mam żadnego wpływu, to się tym nie zamartwiam i o tym na ogół nie myślę.7 punktów
-
7 punktów
-
Wyjeżdżając na wakacje straszyli że ceny poszybują nawet pod 3€ a po powrocie ceny stabilne 🥳 PB 1.80 ON 2,25 czyli dokładnie tyle jak dwa tygodnie temu . U Tajów na Shellu 37batow ON i 41 pb95 . Na lotnisku Zaventem 🤣 po lewej garstka obywateli europejskiej dżungli a po prawej obywatele dżungli światowej 🌴kolejeczkę mieli przez trzy hale 😂 🤷♂️ Tak informacyjnie bo już nie będzie mi się chciało klepać w innym wątku. Jeżeli ktoś nie lubi słońca tak jak ja 🥴 ale lubi ciepły klimat to Tajlandia porą deszczową jest zajebistym wyborem i osobiście na bank skorzystam w przyszłości ponownie aczkolwiek jak wyjdzie słońce to pali okropnie . Temp codzienna około 30 stopni, deszcz jeżeli się trafi za dnia jest chwilowy więc można między bajki wsadzić opowieści i te wszystkie portale pogodowe bo nawet nie ma sensu ich obserwować czy kontrolować gdyż prognozy są z ciągłym deszczem -wprowadzają niepotrzebny zamęt ale jak już pada to mocno intensywnie przez 15-20min a pół godz. później jest już sucho.. Morze mmm woda cieplutka jak w wannie ogólnie czysta ale z falami w tym okresie przypływa masa plastiku,że Tajowie na nadarzają tego sprzątać. Dodatkowo jest co jeść jest co pić a baza hotelowa miód malina . Wszędzie mega mega czysto ! Drogi z rewelacyjnym asfaltem a kultura jazdy perfekcyjna . Usługi ogólnie 1/4 ceny europejskiej ale np masaż bez wkładki ( tu już każdy może negocjować- nie problem) 1/10 ceny europejskiej dla przykładu tajski masaż godzinny 6.5€ a za stopy i ramiona godzina 3.5€ Ceny żywności na każdą kieszeń . Oczywiście czego mi brak już w europie to można było negocjować ceny dosłownie wszystkiego oprócz tych sklepowych marketowych . I tak dla przykładu wypożyczenie skutera wyjściowa 600 za dzień końcowa przybita graba za 350batow( kaucja stała 3000b ) z wycieczkami podobnie i cała reszta jak skutery wodne, łodzie,taksówki itp Bolt i Agoda z tych apek korzystaliśmy bo ceny wychodziły najlepsze. Kierunek polecam nawet z dziećmi bo jest gdzie tam wypocząć.jednak bardzo dużo Rosjan więc jak toś ma uprzedzenia to zdecydowanie nie ten kierunek . Zestaw późnego śniadania za 6€ dla przykładu 😏 lub wczesnego śniadania tu ceny są różne zależy od miejsca ale można trafić nawet za 60 batów co daje jakieś 1.60€ wycieczka po wyspie zapewnił skuter od hondzy160cc wystarczający sprzęt na podjazdy w tym pagórkowatym terenie jak nie ma stacji można zatankować ciut drożej z butelki kokosy od 25b na plażach średnio około 80b a plaże mają zajebiste z bujną zielenią Zdecydowanie potwierdzam że szczególnie miasta to jaskinia diabła się dzieje ale co było w Tajlandii zostaje w Tajlandii 😜7 punktów
-
Cze Małżeństwo z UE było po części z rozsądku a głównie dla pieniędzy. Wpompowali w naszą gospodarkę i infrastrukturę miliardy. W obecnej sytuacji geopolitycznej to strzał w kolano dzielić się zamiast łączyć. Przewodnictwo mają największe gospodarki eu, nie wiem czemu się temu dziwić. Wyznaczają kierunek zmian wspólnie z innymi krajami członkowskimi, bo wyjścia innego nie ma. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Żałuję, że w okresie prosperity nie weszliśmy w strefę Euro, bo oczywiście byłoby to kosztowne, ale mielibyśmy stabilną walutę, bez możliwości jej spekulacji. Ile ta odmienność stwarza problemów, zarówno w gospodarce jaki w normalnym życiu. Trzeba trzymać się razem, bo tylko w tej jedności stanowimy siłę. Mamy we krwi zapędy wolnościowe, ale nikt nas nie ciemięży przecież. Pozdro7 punktów
-
może mi się uda wpaść . 7ego wracam z Japonii a 9-tego mam kolejny Camp we Włoszech wiec 8-my jest jak najbardziej możliwy 🙂7 punktów
-
Kontuzja Piotra @PSmokprzekreśliła nam styczniową, unikalną okazję jazdy z kimś, kto nie tylko uczy jazdy, będąc w wąskim gronie 1% instruktorów z 4 level CSIA, ale kształtuje systemy szkolenia innych instruktorów. Dzięki Cristiano także otrzymaliśmy szansę spojrzenia na narciarstwo z zupełnie innej perspektywy i wyjazd Flow Up pootwierał kilka szuflad w naszych głowach, więc robimy sequel Flow Up 2! Po kontuzji Piotra już jednak ani śladu, więc dla narciarskiego dyzia i romantyka jak ja, naturalnie wrócił temat Level Up. Logistyka i kalendarz wymagają czasu, ale to zbyt fajna wizja, by nie próbować. https://youtu.be/wQwyXCU1Cgo?si=GMafHAUk1UE5zk727 punktów
-
To najwyższy szczyt pasma Siebengebirge czyli najbliższe góry w mojej okolicy. Ten szczyt to Wielka Góra Oliwna i mierzy 460 m npm. ale startuje się z poziomu 60 m npm. Startuje się z uroczej wioski Röhndorf w Dolinie Renu, niedaleko dawnej stolicy Bonn. Pierwszy etap to Smocze Skały (Drachenfels) o wysokości 320m z widokami na Przełom Renu z drugie strony można wjechać zębatką potem jest kilka stromych zejść i podejć w ładnej okolicy na szczycie schronisko z wyśmienitą kuchnią i widokami cała wycieczka zajęła nam 7 godzin (2godz. popas na szczycie) łączna suma podejść 720 metrów co jak na emerytów było niezą wyrypą.7 punktów
-
7 punktów
-
Żeby była innowacyjność musi być duży zysk firmy tak, aby mogła sfinansować ryzykowne i kosztowne badania. Jeśli zbytnio dzieliłaby się z pracownikami, to firma stałaby w miejscu i pracownicy nawet nie widzieliby że ich konkurencja wkrótce zje, bo nie rozpasa pracowników tylko płaci za najprostsze prace tyle ile trzeba żeby mieć tych pracowników. Kwestie szkolenia nowych - dba się tak o pracownika, jak kosztowne i czasochłonne jest pozyskanie nowego w jego miejsce. To bardzo proste. Optymalizacja polega m.in. na zwiększaniu efektywności operacyjnej, likwidacji zbędnych kosztów (często również pracowniczych - też po to żeby reszta pracowników mogła pracować w dalej istniejącej firmie), adaptacji do warunków rynkowych (po stronie kosztów ale też podaży / popytu). Rotuje się pracownikami łatwymi do zastąpienia, lub takimi, na których rotację firma może sobie pozwolić biorąc pod uwagę więcej czynników. Firma to nie przechowalnia pracowników na lepsze czasy, tylko żywy organizm który musi działać zawsze, na dobre i na złe. Od pracowników zależy też to (choć nie zawsze), czy staną się niezbędnymi - tudzież oferując swoje doświadczenie, wyjątkowość, efektywność itp. "dobry" pracownik nie musi oznaczać wyjątkowo dobry, a jak trzeba ciąć koszty bo zmienił się rynek itp, to zostawia się wyjątkowych i niezastąpialnych (nawet słabych i wkurwiających, ale o kluczowych umiejętnościach). No i jest takie stare przysłowie - nie ma ludzi niezastąpionych. Na świecie jest niewiele firm, które pracują jak "komuna". Czy raczej spółdzielnia. Zawsze muszą to być średnie lub małe firmy, bo tylko w takich da się utrzymać odpowiednią "lekkość" i sprawną komunikację. Przykład to Orbea (rowery), w której pracownicy są udziałowcami - współwłaścicicielami firmy. I tylko wtedy z tego powodu zalezy im na czymś więcej niż końcu własnego nosa. No tak, ale to trzeba być właścicielem... Inaczej wszyscy w firmie patrzą tylko na siebie - zarówno pracownicy etatowi, jak i zarząd i właściciele. Tak to już jest. Wystarczy założyć firmę, spróbować, posmakować, i dopiero mieć zdanie inne niż "bo ja..."6 punktów
-
Załóż działalność, zatrudnij pracowników, a się przekonasz, jak to jest być prezesem…6 punktów
-
Tak, zdecydowanie bardziej. Piękne okolice zwiedzacie. Ja już chwilowo w Krakowie, choć sercem jestem w górach. Dziś pochodziliśmy trochę po Krakowie i trafiliśmy na niezłe ciekawostki. Widok na Tatry z wieży Sandomierskiej na Wawelu, nowa bardzo fikuśna kładka nad Wisłą i taki oto "domek" blisko centrum miasta.6 punktów
-
Tusk dał dzieciakom noże i kazał zadźgać woźną. Weź zdejmij jeden talerz ze sztangi i walnij się mocno w ten pojemnik który nosisz na szyi.6 punktów
-
W końcu w lesie obrodziło, ale trzeba zrobic troche kilometrów w górę i w dół. Rydze w hurtowej ilości, nazbierałem ich tylko na kolację, sobie i sąsiadom. Resztę zostawiłem innym.6 punktów
-
W poprzedniej kadencji rząd był nad wyraz tolerancyjny względem poglądów wyznawanych przez opozycję 🙃 po prostu ani słowa krytyki, peany pochwalne w każdym pasku Wiadomości 😂6 punktów
-
1). Skoro tak twierdzisz, to nie mam pojęcia po kiego grzyba kupowałeś mieszkanie? Trzeba było wynająć, jak to jest w Japonii. 2). Nie na papierze, tylko w rzeczywistości, w JPN na dzień dzisiejszy jest ok 10 mln. opuszczonych domów/mieszkań. Nikt tego nie chce. A jeśli nawet, to zakup gotówkowy, bo dom jest bezwartościowy. Zięć z córką są zafascynowani Japonią, byli już tam 3x. Mieli nawet pomysł na przeprowadzkę podjarani niskimi cenami domów. Ze względu na niż demograficzny (w Japonii od kilkunastu lat 3x więcej umiera ludzi niż się ich rodzi, bo się społeczeństwo zestarzało i wynosi się do metropolii), dużo bardziej przychylnie rząd japoński patrzy na rezydentów. I tak, zakup starego domu na przedmieściach. Japończycy, podobnie jak my, kredytują swoje domy, biorą kredyty praktycznie dożywotnie (niskooprocentowane). Dom w dobrym stanie pod miastem. Sprzedający krzyczy 30 mln jenów, bo dom jest w dobrym stanie wizualnym. Prawo Japońskie vs banki. Bierzesz papiery i idziesz do banku. Bank sprawdza średnią cenę gruntu w prefekturze, wiek domu i mówi Ci że dostaniesz 12 mln kredytu. Banku nie interesuje stan domu, tylko wiek. Ty jako kupujący - negocjacja ceny, jeśli chcesz kupić. Dokument stwierdzający rok budowy, dokument o ostatniej ochronie antykornikowej (bo większość domów jest drewniana), dokument o klasie sejsmicznej oraz książkę remontowa domu, do której musi być wszystko wpisane, nawet malowanie, nie mówiąc już o innych grubszych remontach. Potem ekspert - który bada całość pod względem przydatności i poprawności wykonania wg książki remontowej. Możesz tam zrobić remont kapitalny, z punktu prawa japońskiego jest on nie istotny, jak i zasad bankowych, ważny jest dokument stwierdzający pierwotny rok budowy. To wynajem długoterminowy opłacany z góry. Finalnie, nie ważne ile zainwestowałeś, jakąś wartość przedstawia tylko grunt i to jest wadium na poczet wynajmu, które w zależności od położenia może nieznacznie wzrosnąć. Natomiast sam budynek nie stanowi żadnej wartości i dostajesz go niejako w gratisie. Budynki ze starymi normami sejsmicznymi - sprzed 81 roku są tylko do wyburzenia. A i nawet jeśli chcesz postawić nowy, to musisz to zrobić w tym samym roku kalendarzowym co wyburzenie starego, bo Ci dojebią pełny podatek za niezagospodarowanie terenu (a tak płacisz 1/6). Tam nie ma, że coś stoi, tylko musisz mieć do tego dokument urzędowy poświadczający ukończenie budowy. Podobnie z wyburzeniem. To co Tobie wydaje się kolorowe, w rzeczywistości takie nie jest. Dlatego młodzi nie przejmują nieruchomosci po rodzicach, bo im się najnormalniej nie opłaca tego robić, bo generują tylko koszty, a sprzedać się tego nie da. Bloki w miastach. Sytuacja podobna, tylko okres amortyzacji dłuższy - 47 lat z nowymi normami sejsmicznymi. A więc kupujesz w mieście, kredytowanie analogiczne jak w przypadku domów jednorodzinnych, ale utrata wartości niższa. Ale po tym czasie dochodzi do sytuacji, gdzie o ile są chętni na wynajem lub są lokatorzy, którzy płaca czynsz, to budynek funkcjonuje, ale w pewnym momencie koszty utrzymania są tak duże, że najem nie pokrywa tych kosztów, szczególnie w starych budynkach, że sprzedaje się te bloki za cenę gruntu (a w miastach jest kosmiczna), ale ze względu na sposób i normy budowlane, udział w gruncie jest mały. Żaden inwestor nie kupuje takiego obiektu do remontu, tylko aby go zburzyć i postawić nowy i dać mu życie na kolejne 50 lat. Tu sejsmika odgrywa dużą rolę w całym tym pomyśle na budownictwo w Japonii. Bardzo mocno rosną opłaty remontowe w takich budynkach. Następną rzeczą, to bardzo korzystne prawo własnościowe, niepłacących bardzo trudno pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo bardzo dobrze ich chroni. Kolejnym problemem są pustostany bez włascicieli w starych blokach. Utrzymanie jest przerzucane, na tych co płacą. Więc decyzja o zakupie, jest zwykle decyzją na całe życie, a im później tym gorzej podjąć jakąś decyzję o zmianie. Jedynie co to rekompensuje nieznacznie to podatek od nieruchomości, po okresie amortyzacji płaci się podatek praktycznie tylko od gruntu, ale to małe pocieszenie. Mnie bardziej podoba się model europejski, ale różnica w naszych poglądach jest zasadnicza. Ja jak większość z nas ma rodziny, dzieci, wnuki i myśli o tym co pozostawi po sobie. Coś co pomoże przyszłym swoim pokoleniom w życiu. Nasze wysiłki nie przechodzą bez echa. Pozostawiamy trwały ślad, choćby materialny. pozdro6 punktów
-
Cześć No te dwie rzeczy się zupełnie kłócą koncepcyjnie Mario. Płacenie za to, że ktoś żyje jest absolutnie demoralizujące i należy to natychmiast zmienić - oczywiście nikt tego nie zmieni w tej chwili ale tych, którzy to wprowadzili należałoby rozstrzelać. Natomiast dopłacanie do wykształcenia jest wysoce wskazane w interesie społecznym. Pozdro6 punktów
-
Moda na greckie wyspy: dorzucę Korfu: tu Gardenos Beach. Sporo dobrych zdjęć znajdziecie na Mapach Googla. Mieszkałem kawałek dalej przy Issos Beach. Okolica piękna i mało ludzi. Plaże piaszczyste i płytkie. Autobusy w turystami nie docierają bo drogi w miasteczkach szerokie tak na osiłka z wózkiem. Cudowny spokój. WhatsApp Video 2026-09-15 at 18.34.04.mp46 punktów
-
Tu masz najnowsze dane o średnich pensjach w Polsce w przedsiębiorstwach. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/srednie-wynagrodzenie-w-polskich-firmach-we-wrzesniu-2026-r-gus-podal-nowe-dane/1f7w8e4 Wyjaśnię wykres - zmiana nominalna to jak kwotowo wygląda wzrost, zmiana realna to wzrost minus inflacja. Tylko jak była kosmiczna inflacja to przez rok trend realny był na minusie. A tak to od 10 lat pensje średnie rosną szybciej niż inflacja. Faktycznie wszyscy biednieją, zwłaszcza po podniesieniu pensji minimalnych. A Przedsiębiorcy, którzy płacą oprócz podatku dochodowego dodatkowy drugi ukryty podatek dochodowy w ZUS wprowadzony przez poprzedni rząd w imię dobra uciśnionych to mają tylko lepiej. Gówno prawda. Powiedz ile płacisz procentowo podatku dochodowego średnio rok do roku (bez VAT, tego na PIT) to zobaczymy. Ja płacę 19% + 4,9% = 23,9% już od pierwszej zarobionej złotówki. Nie wspomnę jakie są to kwoty nominalnie. A jak firma ma stratę, to nie dostaję nic, nikt mi nic nie wypłaca, żadnego socjalu, żadnego L4 NIC, żadnej 13ki, wczasów pod gruszą i innych pierdolansów. Ta sama kolejka do lekarza, emerytura jeśli sam odłożę. Więc niech każdy etatowiec zgorzkniały zamilknie - a jak nie to niech założy firmę i przestanie pierdolić o wyzysku. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Proste.5 punktów
-
Piotrek, wystarczy, że do tego etatu który już mas dołożysz etat konkurencyjnego sprzedawcy - handlowca, księgowego, kadrowego, bhp-owca, nie będziesz brać L-4 ani urlopów, i nie otrzepiesz się z pyłu dnia pracy po 16-tej, i podzielisz się Twoimi wypracowanymi przez siebie pieniążkami z tych etatów z pracownikami, wykonującymi to co sprzedasz, z tego co przywieziesz, to co zaksięgujesz, przy pomocy innowacyjnych i nowoczesnych maszyn i urządzeń - linii produkcyjnych, które kupisz, o ile nie pójdą na L-4 lub urlop, za który też zapłacisz... A wszyscy będą zadowoleni i żyli długo i szczęśliwie. Proste5 punktów
-
To nie jest tak że zarząd zawsze wymienia pracownika. Ale jeśli pracownik chce podwyżkę od pensji X, a zarząd nie przewiduje tego w budżecie, to zamiast niezadowolonego pracownika czasami woli innego, który na start dostanie pewnie X-y%, i będzie miał nadzieję że jego efektywność wzrośnie do poziomu poprzedniego. Zwłaszcza w dużych firmach każde kółko zębate jest mniejsze i mniej znaczące, więc się je wymienia. W/w pracownik niezadowolony to co innego niż pracownik innowacyjny. Ale piszesz też że ekipa przypilnuje żeby nic się nie zmieniło - tak, bo tacy parszywi są współpracownicy który dbają tylko o koniec własnego nosa i często pomysły innych przedstawiają jako swoje. Tylko zarządowi trudno to często zweryfikować bo firma duża. Każdy kto idzie do dużej firmy musi mieć świadomość, że tam ludzie grają na siebie, nie na dobro firmy. I firma musi być równie bezwzględna, grać na siebie bo pracownicy rozniosą ją w pył w imię własnych korzyści. Udział w zyskach to co innego niż udziały w firmie. Udział w firmie to też udział w stratach = odpowiedzialność. Udział w zyskach to socjalizm. Podsumowując - chcesz mieć wpływ na losy firmy: - załóż swoją, - idź do małej lub średniej firmy gdzie masz szansę przedstawiać swoje pomysły właścicielowi (temu który faktycznie decyduje o stanowiskach i kasie). W przeciwnym razie wpływ pracowników często bywa raczej negatywny, niż pozytywny w stosunku do oczekiwanej neutralności. Nawet jeśli jest ktoś dobry, nawet wielu, to wystarczy że nad nim/nimi jest jakiś dupek, który i tak to rozwali zanim zauważy to osoba faktycznie decyzyjna. Tak już jest5 punktów
-
A to ja sie też pochwalę. Grzyby zbieram już tylko dla znajomych, my mamy juz dosyć. Kolejny piękny weekend, dwa dni spacerów po okolicznych pagórkach, kawa, grill i pianka, czego chcieć więcej.5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Jeśli chodzi o Niemców, to we Wrocławiu obchodzimy 180 rocznicę koleji Berlin - Breslau. Uczestniczyłem w przejeździe koło Wrocławia. A w Austrii testują lokomotywę wielosystemową Newag Griffin. To wszystko w UE. 🙂5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Mitku, w zasadzie to się z Tobą zgadzam. Jeśli od dłuższego czasu "rozmawiasz" z ludźmi wirtualnie i nadarza się okazja na spotkanie w realu to powinno się, w sensie moralnym, w nim uczestniczyć a przynajmniej próbować. W moim przypadku naprawdę nie boję się o upadek mojego "mitu". 🙂 Nie mam się czego wstydzić ani obawiać krytyki czy wyniku oceny, zwłaszcza w moim wieku, gdy wielu już naprawdę "kuleje". Zobaczymy. Zacznę urabiać moją połowę. Może się uda. Najlepiej jednak z noclegiem coby można odbyć Polaków wieczorne rozmowy. 🙂 Ale wbrew pozorom nie mam rzut beretem do Zwardonia, choć bliżej mi do niego niż Tobie.5 punktów
-
Drodzy parafianie. Udostępniam kolegi sprzęt, wszystko nowe. Rossi master lt r22 179 i 183 - 2400. Elan Gsx 175 i 180 na płytach race - bez wiązań - 1350. Wiązania można zostawić nowe lub używane. Gsx ace 179 również na płycie fis - i również bez wiązań - 1750. Elan scx fusion z wiązaniem - 179cm - 1850. Wiązania do ogarnięcia.5 punktów
-
skiforum_poziom.aiskiforum_poziom.svgskiforum_poziom.pdf5 punktów
-
Problem nie leży w EU, tylko w sukcesie krajów Europy i jej otwartości. Dlaczego Ty przeprowadziłeś się do Belgii i tam mieszkasz? Bo żyje się tam super. Stąd mamy wiele różnych wpływów, które niekoniecznie działają dobrze na nasze rynki. Jeśli dzisiaj jest Ci źle w Belgii, to przeprowadź się do Azji, wtedy zagłosujesz nogami i dasz świadectwo swoim teoriom. Problem drogich mieszkań i najmu krótkoterminowego (np. przez Airbnb) to domena lokalnych przepisów. Państwa członkowskie i poszczególne miasta (jak Barcelona czy Wenecja) mają pełne prawo wprowadzać podatki dla zagranicznych flipperów czy ograniczenia w wynajmie – i coraz częściej to robią. Porównanie kosztów życia w Belgii do Tajlandii też jest mało miarodajne, bo w Azji Południowo-Wschodniej koszty pracy, podatki i realia gospodarcze są całkowicie inne, stąd niższe ceny. Dla mnie to jest jednak śmieszne, jak ktoś wybiórczo porównuje koszty wynajmu w Europie i w Azji. To jest prostacki populizm, który Ty reprezentujesz na tym forum wręcz masowo. Jak uważasz że w Azji żyje się lepiej, to się tam przeprowadź. Za rok nam zdasz relacje.5 punktów
-
Oczywiście ze chętnie napisze. To nic nie kosztuje 😉 , ale Wy tu sie swietnie i wspieracie i rowniez analizujecie swoja jazdę. Poza tym , nie wiem czy rady nstruktora, który podczas jazdy "macha rekami" i jeździ po utwardzonych trasach podobnym skrętem będzie dla Ciebie Janie jakimkolwiek punktem odniesienia Ale żeby jakiekolwiek efekty z tych informacji były to najlepsze rozwiązanie to dołączyć do szkolenia 🙂 Pozdrawiam, Bartek5 punktów
-
Hej wszystkim. Wrzucam nowy filmik, chyba najlepiej pasujący do tego wątku 🙂 Jest jeszcze niepubliczny, ale można oglądać 🙂 to jest mała cześć wszystkich i nie wrzucałem tylko tych co zrobili duży postęp. Pozdrowionka i może na nagraniach before ktoś zobaczy podobne błędy u siebie a ja służę pomocą jak je wyeliminować i złapać FLOW Ten film pokazuje czym ja się tak naprawdę zajmuje w głównej mierze w trakcie sezonu oprócz nagrywania filmików z rana 😉5 punktów
-
Karol - proszę cię, nie pierdol, jak się na tym nie znasz. Żebyś trochę liznął wiedzy, a nie wietrzył teorii spiskowych, może ja, jako z wykształcenia wiertnik .... naftowy rozjaśnię Ci nieco w tej pustej pale. Otóż ARA to Amsterdam Rotterdam i Antwerpia, Holendersko/Belgijski mix przetwórczy i łącznik europy ze światem. Holendrzy + Belgowie to kraje zajmujące się głównie przetwórstwem i w przypadku paliw płynnych jest nie inaczej. To oni ustalają ceny paliwa na europejskiej giełdzie, btw. Holandia jako jeden z nielicznych krajów który jest w stanie zaspokoić swoje potrzeby w paliwa bez importu z zewnątrz, oprócz tego Niemcy oraz Hiszpania. Nigdzie tego nie wożą, bo wszystko jest usytuowane w pobliżu portów. Amsterdam może obsługiwać supertankowce wszystkie - nawet te największe na świecie. Jako ze jesteśmy w unii i tak czy siak musimy importować gotowe paliwo, to cena w całej unii nie może zbytnio odbiegać od siebie. I tez tak jest, to zapobiega spekulacjom paliwem w unii. Ceny w PL na stacjach są bardzo podobne, są kosmetyczne różnice, ale nikt nie będzie woził paliwa z Krakowa do Warszawy bo jest 5 groszy tańsze. Jest taki wskaźnik Nielsena określający nowoczesność instalacji rafinerii i możliwości przetwórcze. Instalacja w Amsterdamie, to ogromna rafineria o ogromnych mocach przerobowych ale o niskim wskaźniku Nielsena (chyba 6,5), czyli wsadowo musi mieć dość dobra ropę brent, a wyjściowo nie potrafi przerobić i ma straty na paliwa wysokomarżowe, więcej zostaje mniej opłacalnych odpadów, stąd wyższe ceny gotowego paliwa na notowaniach giełdowych. Ale to królowie przerobu półproduktów na wyroby gotowe. Giełda jest notowana w dolarach, bo w takiej walucie jest kupowany półprodukt, czyli ropa brent. Na czym polega fenomen Orlenu i jego gigantyczne zyski które są nieomal takie same chociaż mamy mniejsze instalacje od Holendrów? Otóż mamy jedne z najnowocześniejszych instalacji w Europie. Średni wskaźnik w grupie Orlen jest na poziomie 10, a rafineria nad morzem ma 11,5. Amerykańska średnia to 9,5. Najnowocześniejsza instalacja jest w indiach i ma kosmiczny wskaźnik blisko 22. Obrazowo, Holandia kupuje dość dobrej jakości ropę i przerabia to na paliwa, my kupujemy od ropy jaką kupują holendrzy po fryturę i robimy z tego paliwa z mniejszym niż Holendrzy niskobudżetowym odpadem, a hindusi przerabiają wszystkie gówna z kanałów i Gangesu robiąc z tego paliwo lotnicze. Poniał? Ja się cieszę, że Orlen urasta do roli lidera, ciesze się że dysponuje ogromnymi środkami na rozwój (co tez robi), cieszę się że mamy w tym udziały i gro środków z zysku spółki trafia do budżetu państwa. Niemcy wszystkie swoje rafinerie oddali kapitałowi zagranicznemu, który powoli się zwija, odcinają tylko kupony z należnych opłat i tyle. Ale oczywiście przezornie wprowadzili już dawno podatek od nadmiarowych zysków w wysokości 33%. W PL ON na stacjach jest poniżej cennika hurtowego Orlenu, natomiast Pb jest stosunkowo droga. Ale Orlen nie może obniżyć ceny PB, bo utopi importerów gotowych paliw, którzy straty na ON odrabiają na PB. A bez nich będziemy w dupie. Problemem jest oparcie gospodarki na ON w europie, zużywamy 3x więcej ON niż PB. I choćbyśmy się zesrali wszyscy do kupy w całej Unii, to nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb w ON, a wynika to z proporcji po rafinacji. Cierpimy na pernamentny niedobór ON, a możemy się utopić w PB. W wyniku rafinacji 1 l ropy wychodzi 0,5l PB, 0,25 l ON + opałówki (dlatego w zimie jest gorzej), 0,15 paliwa lotniczego, reszta to oleje ciężkie, smary etc. Bez holendrów bylibyśmy w dupie, bo cała nadwyżkę PB wysyłają w świat (głównie USA), a i do nich przypływa gotowy ON. pozdro5 punktów
-
Lekarze (zwłaszcza Ci dobrzy) nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem pracy w sektorze czy to państwowym czy prywatnym, ofert jest za dużo w stosunku do liczby dostępnych specjalistów. Jeśli nawet byłaby opcja wykształcenia większej ilości młodych lekarzy, to jeszcze trzeba ich zatrzymać w kraju, a nie jak teraz - że skończą studia (darmowe), robią specjalizację (pracując) i wyjeżdżają w świat. Musieliby mieć obowiązek odpracowania tych lat, w czasie których zdobywali wiedzę i doświadczenie na koszt nas wszystkich.5 punktów
-
Ogólnie dosyć u nas drogo obecnie. Wracaliśmy teraz z Chorwacji przez Węgry i Słowację, to najdroższe paliwo (diesel do kampera) w Zwardoniu. Chorwacja ma regulowane ceny, teraz było 1,85 euro (poza autostradami) wcześniej 1,79. Na Węgrzech po przeliczeniu wychodziło 8,71-8,77 zł /litr, na granicy w PL 8,99 zł/litr, w Katowicach podobnie widziałam przejeżdżając, może taniej gdzieś w mniejszych miastach. Niestety samochód kempingowy jeździ na paliwach kopalnych, nie widzę szybkiej opcji zmiany. Sąsiad już kupił teslę, panele foto ma na dachu od ładnych kilku lat i jeździ dookoła komina, więc to ma sens - niestety to jest opcja dla bogatszej części społeczeństwa, która posiada dodatkowo możliwość podłączenia pojazdu do gniazdka. Zdecydowanie za dużo mamy oszołomów przy władzy żeby sytuacja geopolityczna się ustabilizowała.5 punktów
-
Nie.. nie chcemy - ale sposób widzenia zależy od miejsca siedzenia - nie oceniaj przedsiębiorcy przez pryzmat swojego miejsca - to krzywe zwieerciadło.4 punkty
-
Polska powinna to, powinna tamto. Załóż partię, masz tu na forum jeszcze paru kontestatorów wszystkiego, to już niezła siła i pokażcie jak zmieniacie Polskę i Europę na lepsze.4 punkty
-
Nie mam nic do ciepłych, dopóki nie dobierają się do mojego tyłka. Jednak wkurza mnie ta poprawność polityczna i zakaz krytyki oraz ostentacyjne obnoszenie się ze swoją odmiennością.4 punkty
-
Witam! W styczniu kolejny wyjazd. Wyjazd organizowany przez biuro podróży. Dojazd własny lub zorganizowany. Gdzie jedziemy: Ski Arlberg: największy ośrodek narciarski w Austrii Ski Arlberg to synonim nieograniczonej różnorodności, znakomitych warunków śniegowych i narciarstwa na szeroką skalę - od szerokich tras przyjaznych rodzinom po legendarne tereny freeride'owe. Płynna sieć wyciągów i kolejek linowych łaczy St. Anton - St. Christoph - Stuben, Lech - Oberlech - Zürs i Warth-Schröcken. 2 301 kilometrami tras narciarskich i 85 wyciągami i kolejkami linowymi, Ski Arlberg jest największym ośrodkiem narciarskim w Austrii i jednym z wiodących ośrodków sportów zimowych w kraju. W skali międzynarodowej plasuje się w gronie pięciu największych ośrodków narciarskich na świecie i przyciąga miłośników sportów zimowych z całego świata. Jakie modele można przetestować ? Min. Head erace pro, blizzard hrc, volkle z grupy master, nowe elany scx. Oczywiście inne modele allmountain również 🙂4 punkty
-
Kilka opinii ludzi którzy zamieszkali w Polsce. Przyjechali do Polski z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoch, USA. Przywiodła ich tu miłość, możliwość lepszej, ciekawszej pracy albo brak perspektyw we własnym kraju. Co ich zdziwiło? Carlosa z USA – że Polacy strasznie narzekają na swój kraj i siebie nawzajem. Gary’ego z Irlandii – że ludzie walczą, by wejść jako pierwsi do pociągu, choć mają miejscówki. Dla Paula z Wielkiej Brytanii zdumiewający jest brak możliwości zawarcia małżeństwa jednopłciowego. Carlos: – Dwa razy zgubiłem na siłowni w Gdańsku małą kamerę i za każdym razem ktoś zwrócił ją do recepcji. W Ameryce to by się nigdy nie zdarzyło. Paul: – Jest Blik, profil zaufany, budynki lepiej trzymają ciepło niż w Wielkiej Brytanii, a cały transport publiczny jest lepszy i tańszy. Gary: – Polska staje się jednym z najpotężniejszych decydentów w UE, a w sektorze IT – a zwłaszcza AI – jedną z głównych sił napędowych w Europie. Poziom życia? Paul uważa, że w Polsce ma wyższy. Stać go na wyjście do baru, restauracji. – Tu mam finansowy luz. W Wielkiej Brytanii moi znajomi przez astronomiczne koszty życia – czynszu, jedzenia, rozrywki, transportu – nigdzie nie wychodzą – mówi.4 punkty
-
Cześć Hehe.. I bardzo dobrze. Bartek dzięki wielkiej pracy połączonej z odwaga i zelazelnej konsekwencji wpisał się do grona światowych demonstratorów i trenerów. Zapracował na nazwisko i renomę - to po pierwsze. Po drugie, godzina nauki face to face z bardziej lub mniej przypadkowym gościem kosztuje minimum 100E za 45 minut więc 3000 za zaplanowany cykl z pełną obsługa u takiego gościa jak Bartek to po prostu cena rynkowa. Za 50 Euro to możesz sobie pogadać z Kurdzielem przez telefon o oczywistosciach. :) BREWOLUCJA!!! Pozdro4 punkty
-
Piotrek, trzeba zrozumieć mechanizmy. W PL dom/mieszkanie jest lokata kapitału, a w JPN dobrem konsumpcyjnym. W JPN dom po 22 latach jest nic nie wart. Jego wartość jest równa zero. W miastach w budynkach betonowych po 47 latach osiąga amortyzację i także jego wartość wynosi 0. Jedynie grunty są coś warte, ale jest inne prawo budowlane niż w PL. Wg. naszych standardów, to patodewloperka. Ponadto wraz ze starzeniem się mieszkania, nie dość że traci na wartości i dąży do zera to koszty użytkowania drastycznie rosną. Ceny gruntów w Osace są horendalne, ale budując 20-piętrowce z mikro mieszkaniami (czego w PL się praktycznie nie da zrobić), możesz wynająć mieszkanie taniej. Koszty obsługi są wysokie i lepiej je komuś wynająć niż za to płacić. Te koszty rosną z roku na rok, a mieszkanie traci na wartości. Druga rzecz - praca. Tam panuje system lojalnościowy. Czyli podejmując pracę, dostajesz 10 dni urlopu po 0,5 roku ciągłej pracy, a 20 dni po 6,5 roku. Podwyżki zależą od stażu, nie od umiejętności. Brak L4. Jak jesteś chory, to bierzesz urlop. Jak zmienisz pracę, to się resetuje wszystko, tracisz wypracowany staż w poprzedniej firmie oraz urlop. Zaczynasz od zera. Czyli najniższa pensja i 10 dni po 0,5 roku ciągłej pracy. Kupując nowe mieszkanie dostajesz na dzień dobry wysoką opłatę wstępną + na dzień dobry z 20% tracisz z wartości mieszkania. Z czasem kosztuje Cie coraz więcej, jego wartość spada. Czyli tak de facto, nie kupujesz, a raczej wynajmujesz całe życie mieszkanie. Tylko za ten wynajem płacisz z góry. Czyli po 50 latach dostajesz 1/500 wartości gruntu na którym stoi. Wartość mieszkania jest zerowa. Japonia mocno tego pilnuje. Czyli w PL, kupujesz dom w którym wychowujesz dzieci, a na emeryturze dochodzisz do wniosku, ze mieszkanie w Bloku Ci wystarczy, sprzedajesz dom, kupujesz mieszkanie i jeszcze Ci coś z tego zostanie. W Japonii, kupujesz dom, po czym sprzedajesz za cenę wartości gruntu i znowu musisz kupić mieszkanie, albo do końca życia cos wynajmować, lub do końca życia mieszkać w domu. Porzucone domy pod miastem w Japonii to standard, bo są gówno warte. Lepiej jak stoją, bo są niższe podatki, za zagospodarowaną przestrzeń. pozdro4 punkty
