Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/07/2022 in all areas

  1. Wrzucam zaległą opóźnioną relację która zamyka sezon zimowy 21/22 i w sumie jednocześnie otwiera sezon letni. Akcja z połowy maja.
    9 points
  2. Cześć Janie a może opiszesz jak kolega po roku jazdy ma: "ćwiczyć carwingowe łuki na krawędzi na gazie"? Po co pisać takie rzeczy? Po to żeby ktoś mało doświadczony brał je za dobrą monetę i ryzykował poważną kontuzję? Większość mojej forumowej pisaniny, to właśnie próba uświadomienia ludziom, żeby nie podejmowali takich debilnych decyzji tylko spokojnie planowo nabierali doświadczenia. Nie rozumiem jaki jest sens namawiania kogoś na głupoty. Pozdro
    8 points
  3. Jeszcze parę naszych wpisów i @wickerman kupi sobie deskę snowboardową.
    8 points
  4. Sezon 2022/23 - Karyntia i Tyrol Wschodni Po przeanalizowaniu cen i nadchodzących kryzysowych czasów chciałbym zaproponować wyjazdy głównie 4-dniowe do najbardziej słonecznych austriackich landów - Karyntii , gdzie jest średnio 300 słonecznych dni w roku i Tyrolu Wschodniego. Karnet sezonowy na oba te rejony , obejmujący 30 ośrodków , 800 km tras, lodowiec Molltal kosztuje tylko 665 e , jest też kilka pakietów rodzinnych, np. za 2 dorosłych i 1 dziecko płaci się 1248 e , czyli wyjdzie ok.500 za dorosłego i 250 za latorośl. https://www.topskipass.at/saisonkarte/ https://www.topskipass.at/skigebiete/ Szusować można od startu sezonu w październiku do 7 mają, do pierwszych fajnych terenów - Turracherhohe, czy Katschbergu jest niecałe 700 km z Wrocławia, lub Gliwic. Oprócz austriackiego porządku i włoskiej pogody atutem jest mniejszy tłok i bardziej przyjazne ceny kwater i w knajpach. W przeciwieństwie do Tyrolu są też kilkudniowe karnety na całość , pozwalające na robienie ski-safari - czyli codziennie nartowanie w innym miejscu - taki 4-dniowy kosztuje 200-216 e w zależności od sezonu , skipassy na pojedyncze ośrodki można dostać już za ok.140 e za 4 dni - w podobnej cenie jest też międzynarodowy Julian Alps International Skipass na 3 karynckie, 5 słoweńskich i 7 włoskich ośrodków - http://sloalps.com/ Koszt dojazdu, transferów na stoki i noclegów z wyżywieniem HB przy obecnych cenach uda się zamknąć w kwocie 1100-1200 zł - przy innych destynacjach niemożliwe do osiągnięcia. Na dzień dzisiejszy na większość terminów mam możliwość zabukowania dużego domu 300 M2 z 9 sypialniami na 20 osób 500 m od wyciągów i stoków. Wyruszamy w każdy piątek wieczorem z Bydgoszczy przez S5 Poznań/Wrocław lub A1 Toruń/Łódź/Gliwice - inne kierunki np.Warszawa również do ogarnięcia przy odpowiedniej liczbie chętnych. Powrót po wtorkowym szusowaniu w nocy z wtorku na środę - 2 dni urlopu = 4 dni na białym. Co Wy na to ? Z kim widzimy się w Nassfeld, Katschbergu, Turracherhohe, Gerlitzen, Heiligenblut, Grossglockner Resort i wielu innych ?
    7 points
  5. Drogie koleżanki i koledzy. To Wasz stary znajomy od lat. Zgubiłem po raz kolejny hasło do forum. Więc się rejestruję od nowa. Zresztą moje pseudo jest bardziej aktualne. Pozdrawiam Plus80
    7 points
  6. Nie chwaląc się 🤪 ja zaprosiłem Bartka na SF po krytyce jego jazdy.. gość wymiata i powinnyśmy się od niego uczyć. Mam nadzieję że spotkamy się na stoku 👍 i podciąganę moje mierne umiejętności.
    7 points
  7. Cześć Nie obraź się Drogi Wickerman ale co Ty chcesz próbować? Przecież jesteś na początku narciarskiej drogi, prawda? To trochę tak jakby dać osobie, która w samochodzie siedziała dwa razy w życiu kluczyki do 10 fur i niech sobie wybierze najlepszą. Próbując, dokonasz na bank złego wyboru bo...weźmiesz nartę na której Ci się "najlepiej jeździ" a, że Twoja jazda nie ma (oczywiście jeszcze) z poprawną techniką wiele wspólnego, więc będzie to narta dość miękka, krótka, którą łatwo obrócić poprzez zamach dupy czyli - narta gówniana, która nie daje poczucia kontroli a jedynie jego złudzenie. Jedyna sensowna i uczciwa rada to: kup sobie najlepszą nartę na jaką Cię stać i... ucz się jeździć. Logicznym jest chyba, że żeby nauczyć się poprawnie jeździć trzeba mieć nartę, która BŁĘDÓW NIE WYBACZA bo jak wybacza to nici z poprawnej technicznie jazdy. Nauka jazdy na nartach to długi proces próba skracania go jest skazana na porażkę. Oczywiście zrobisz jak zechcesz ale po prawie 30 latach spędzonych w pracy na stoku raczej wiem co piszę. Pozdro
    7 points
  8. Odnoszę się do Twojego braku szacunku dla osób, które zjadły zęby w zawodzie instruktora i pomagają innym na tym Forum a którym mocno umniejszasz, zarzucając im brak profesjonalizmu i nie chodzi mi tutaj o moją osobę. Nie ma beznadziejnych przypadków, są instruktorzy, którzy dotrą do ucznia bądź nie. Kiedyś myślałem podobnie, "beznadziejne przypadki", aż do czasu, kiedy bardziej doświadczeni koledzy, koleżanki po fachu, ogarniali kursantów, gdzie ja byłem na to za słaby aby im pomóc, na każdym etapie nauki nie tylko łuków płużnych. Bardziej wylewni mówili i mówią mi wprost - " To nie jest wina ucznia, że mu nie idzie podczas lekcji z tobą, tylko twoja, bo mogłeś zrobić to albo to....ale jeszcze cienias jesteś..." Kontakty ze specjalistami, którzy uczą 60, 50, 40, 30 lat na szczęście mam każdego dnia podczas sezonu i prawie zawsze mogę zapytać ich o pomoc czy radę, kiedy nie daję sobie rady z kolejnym "beznadziejnym przypadkiem". Odnośnie do Pracodawcy to nikt mi nic nie każe i nie ma tutaj żadnego problemu albo się sprawdzasz, albo nie. Dostajesz ucznia od zera lub jeżdżącego i go uczysz, bez względu na to, czy jest przygotowany do jazdy na nartach, czy nie. Nikogo też nie obchodzi, czy interesuje Cię nauka pługu czy nie, to nie jest koncert życzeń. To co, tydzień w Szkółce na Czarnej Górze?
    6 points
  9. Temat niby nie mtb ale zdecydowanie na rower mtb. To tytułem usprawiedliwienia 😉 Przedwczoraj wreszcie zobaczyłem w prognozie słońce, chmury umiarkowane i, i, i... 1 m/s wiatru. Czyli idealne warunki do "tematu wodnego". Ten zaś leżał i czekał na ten czwartek co był. To zaplanowana pętelka z Gogolina do Koźla i z powrotem, po obu stronach Odry. Jak zawsze chodziło o to aby być jak najbliżej wody. Warun do jazdy był specyficzny - cały czas po rozmokłym, tylne koło chodziło mi na boki aż miło. Plus często baseny kałuż. Tu szybko złapałem luz, bo przy jednej z nich uznałem, że nie będę tarabanił się przez chaszcze i ją przejadę. Co zrobiłem skutecznie, tyle tylko, że była głębsza jak myślałem. Więc już później miałem zero stresu. Z ciekawostek po drodze było parę stopni wodnych, parę starorzeczy, piękne kompleksy stawów, objazd plant po fortyfikacjach w Koźlu i widoki na tamtejszy port. Wisienką na torcie... ale to na końcu. Teraz pora zaś na wisienkę Najlepsze, że wehikuł napędzają... kierowcy ( i nieszczęśni rowerzyści). Odbywa się to za pomocą wielkich drewnianych kluczy co się je wpina w linę i ciągnie albo pcha, w zależności od preferowanej techniki. Jak dojdziemy do przelotki to trzeba przyrząd wypiąć. Mam jeszcze jedną odrzańską przerwę promową na celowniku (w Lubuskim). W każdym razie fajny przerywnik. I mapka (w sumie prawie 100 km, część naprawdę awangardowa) Wśród zdjęć był też (nie)sławny Kanał Gliwicki. W Odrze jakby najmniejszego cienia katastrofy ekologicznej nie widać. Od wędkarzy słyszałem, że życie wraca i, że sporo ryb przetrwało.
    6 points
  10. Ktoś kto amatorsko jeździ na tor kartingowy kłóci się z dostawcą pizzy, taksówkarzem, niedzielnym kierowcą i miłośnikiem aut ładnych tudzież zabytkowych o to co będzie lepsze dla osoby, o której umiejętnościach i potrzebach de facto nic nie wiedzą .. a strony lecą .. Lubię fajne AM. Lubię SL'ki i kastrowane gigantki (jak słyszę, że gigantka to promień 21 i coś poniżej 180 to mogę się tylko uśmiechnąć).. To po prostu narta o dłuższym promieniu skrętu, co ma wspólnego z gigantką nie wiem - chyba że juniorską. Nie kastrowane też lubię, muszę popracować. Szeroko pod butem też nie płaczę. Narta to narta, byle przygotowana. Kiedy z kimś pracuje na stoku znaczenie tego co ujeżdza jest mało istotne o ile nie jest to piankowy szrot. 90% problemów 90% narciarzy (liczby zaniżone) nie ma nic wspólnego z tym na czym jadą. Niech to będzie zadbane, naostrzone, nie plastikowe j ... jeszcze ładne niech będzie jak ktoś selfie robić lubi. Te same błędy pojawią się na "SL", "GS", "AM" .. tak samo będzie się je korygować .. a jak ktoś dupa i nie dostrzega błędów które pozornie maskuje narta to już trudno .. Bo narta, czy to AM, SL, GS, XY, WZ błędów nie powoduje tylko jeździec, który nie dostrzega, że na kawałku deski pod nogą świat się nie kończy a dopiero zaczyna. Pozdrawiam, M. Aby było konstruktywnie : polecam dobrą wypożyczalnię która pozwoli Ci na eksperymenty i zmiany sprzętu .. och, jak szybko dostrzeżesz różnicę pomiędzy niuansami 4tego modelu SL firmy X i 3 modelu firmy Y .. wtedy przepustka do szacunku na forum otwarta 🙂
    6 points
  11. Chcąc zostać u nas dłużej (na tym forum), musisz się przyzwyczaić, do tego, że każdy wątek może rozwinąć się w nioczekiwanym kierunku. Czasem, może wyjść z tego coś wartościowego, czasem niekoniecznie.
    6 points
  12. Cześć Ale czasami te dziadki wymiatają. Już kiedyś pisałem, ale się powtórzę. Swego czasu młody zaczynał przygodę w Elicie z Krk (u Piotrka Bogusza). Wyjazd w niedzielę - ale złą godzinę wyjazdu podali mailowo - przyszło sprostowanie - nie przeczytałem. Zawożę syna na zbiórkę - nie ma nikogo, godzinę wcześniej pojechali. Więc rura - o ile mnie pamięć nie zawodzi - Rabka Polczakówka, bez zastanowienia. Przyjechałem na miejsce - miałem wracać ale warun fajny - tylko sprzętu nie ma. Otwieram bagażnik - a tam Żony narty, buty, kask etc. Ja w dżinsach, myślę olać to, wbijam się w sprzęt, karnet i na stok. Podśmiechujki na stoku. Idzie...drugi kosmita. Lokalers. Koło 80-ki, końca nart nie widać, Kombozon z kreszu, czapka z pomponem. Jedziemy razem na górę, gadamy na kilofie. Na górze rozgrzewka (te wyjazdy niedzielne z Elity - takie z rodzicami były - dużo maluchów - ale wszyscy jeździli). Czuć gęstą atmosferę. Jak się dziadzio puścił i śmignął to wszystkim szczeny opadły. Sprzęt archaiczny, ale widać było że z nartami to chłopisko było za pan brat i z choinki się nie urwał. Część rodziców - ci najbardziej rozbawieni naszym widokiem - od razu do knajpy na kawę/piwo żeby się nie kompromitować, dziadek był kozak i miał gadane. Padł blady strach - że ów starszy pan powie coś dosadnie, a i jazdy - co prawda w starym stylu nie musi się wstydzić. pozdrawiam
    6 points
  13. Zapięty miękki but jest twardszy od twardego niezapiętego 🙃😊
    5 points
  14. Na wtorek prognoza pogody znów była optymistyczna. Ruszyłem więc znów na podbój Odry. Nawiasem mówiąc mam plan aby ją przejechać po obu stronach od Kędzierzyna (Koźla) - Do Krosna Odrzańskiego. W sumie to będzie kilkanaście 50-70 km pętli obejmujących najciekawsze miejsca. W zasadzie to mi już bardzo mało co zostało bo do Nowej Soli już mam prawie rozpracowane. Dlaczego Odra? Nie chodzi tutaj o to, że to jakaś romantyka. Po prostu przy takiej dużej rzece mamy koncentrację bardzo różnych tematów. Są tam przecież spore miast z wiekową historią. Dalej były to, od zawsze "inkubatory przemysłu". Ale też niektóre fragmenty przy rzece (szczególnie te gdzie wpadają dopływy) są zdecydowanie słabo dostępne, więc ostały się tam lasy łęgowe i grądy. Mamy więc mieszankę w miarę dzikiej przyrody, historycznych historii oraz industrialu. Plus trochę terenów wypoczynkowych no i oczywiście rolnych. I jakieś tereny ni w pięć ni w dziewięć. Bardzo fajnie wychodzi logistyka eksploracyjna bo wzdłuż rzeki biegną solidne linie kolejowe i można robić z nich kombinacje zarówno pętli jak i tras liniowych. Tym razem w planie był start w Opolu po zachodniej stronie Odry do Krapkowic i powrót po wschodniej. Warun był ciekawy bo przynajmniej w pierwszej części dnia sporo chmur i nieliczne przebłyski słońca. Trzeba było więc być czujnym jak ważka, przewidywać kiedy pojawi się światło na planie, i bez namysłu to wykorzystać. Czasem trwało to aż 2 s. Na początek Opole i Wyspa Bolko. Później jazda najbliżej rzeki jak się da. Tutaj po raz pierwszy pojawia się dzisiejszy lejtmotyw Tu też jest. A tu kolejny fragment infrastruktury, wielokilometrowy przenośnik. Tutaj już razem w kupie cementownia Górażdże i taśmociąg z kopalni Folwark. Po drodze Odra do pokonania. Zostawiamy z tyłu instalację Teraz historia - zamek Rogów Opolski (trochę w bok ale trzeba) I Krapkowice z wieżą zegarową, dalej zamek. I symboliczna fota - Zamek Krapkowice i przystań rzeczna czyli wszystko co trzeba. Zamek Otmęt (to już po nawrotce) Tego nie mogłem sobie odmówić - Otmęt. Dzieciom PRL nie trzeba przypominać. Natura natury. I mocne uderzenie! Górażdże to największy producent cementu w Polsce a Polska to drugi producent w Europie. Czyli istotny gracz (i wielka spalarnia kłopotliwych odpadów). Znów przestajemy się odwracać. Kolejny industrial. Słowo "Famet" z mapy niewiele mi mówiło więc się dokształciłem. "Produkcja aparatury i urządzeń przemysłowych - wielkogabarytowych konstrukcji spawanych (w tym korpusów turbin i generatorów), płaszczowo-rurowych wymienników ciepła, kondensatorów pary, podgrzewaczy regeneracyjnych, aparatów kolumnowych i reaktorów chemicznych, zbiorników ciśnieniowych i filtrów gazu. Ponadto - elementów turbin wiatrowych, dźwigów i maszyn przeładunkowych." I rzeczywiście, kilkanaście albo kilkadziesiąt fabryk i ciężki kaliber. Nawet własny port mają (ale nic się tam chyba nie dzieje). Na koniec rekreacja wzdłuż Odry (Kamionka Bolko - czyli efekt powodzi z 1997 r) Na koniec trasa. Niebieski to był plan - różowy praktyka. Ale jak widać i tu i tu udało się blisko rzeki.
    5 points
  15. Jest październik, jak zakładałeś temat był wrzesień, każdy już przebiera powoli nóżkami i nie może doczekać się sezonu.
    5 points
  16. Ja jestem tego zdania, że najpierw uczymy się skrętu długiego, potem krótkiego. Ten drugi wymaga odrobinę szybszej reakcji, wszystko dzieje się jakby szybciej. Na filmie młody jedzie na juniorskiej komórce (to jego jedna z pierwszych jazd na tych nartach, po przesiadce z juniorskiego GS), jakbyś wszedł w ten mój kanał na YT, są tam filmy z jego jazdą z lat ubiegłych (trochę już jeździ na nartach i nie po 10 dni w sezonie) gdzie jeździ na różnych nartach. Nauka jazdy na nartach to pewien proces, podobnie zresztą jak każda inna nauka. Wiem, że każdy chciałby zaczynać edukację od doktoratu, ale tak się nie da. Ja uważam, że jesteś obecnie na dość początkowym etapie (każdy z nas na nim kiedyś był), to od Ciebie, Twoich chęci, czasu temu poświęconego, pieniędzy w to zainwestowanych itp. będzie zależało jaki otrzymasz efekt. Narty w Twoim przypadku, w mojej ocenie, będą miały charakter wtórny (po co w nie inwestować, jeszcze moim zdaniem, nie teraz, dlatego polecam jakiekolwiek używane, ze sprawdzonego źródła). Poszukałbym dobrego szkoleniowca, który chciałby z Tobą popracować, umówił się na konkretne szkolenie (jest tu kilku na forum, są też inni). Po takim szkoleniu, pojechałbym na kolejny wyjazd w inne miejsce, poćwiczył sam, wrócił do szkoleniowca. A i żeby była jasność, ja nie piszę tu o godzince z instruktorem. Spotkania z innymi forumowiczami są też doskonałą metodą nauki, jak już piszemy o moim synu, to jeździł on z kilkunastoma chłopakami z tego (i sąsiedniego) forum, za co już im wcześniej dziękowałem, jeździł też z instruktorami, a do bardzo dobrej jazdy jeszcze mu daleko, potrzebuję trochę pokory, cierpliwości i ciężkiej pracy. Ja też nie unikam spotkań na stokach (parę osób zna mnie osobiście), wspólnej jazdy. Czasem wystarczy coś pokazać, wytłumaczyć w dwóch zdaniach na stoku, a pisząc na forum wyjdzie z tego cały referat (mało zrozumiały dla kogokolwiek).
    5 points
  17. Nie idź na skróty! To co napisałeś, odnosi się tylko do osób, które mają już jakieś doświadczenie w jeździe na nartach i są nastawione na samorozwój. Przepracuj jeden pełny sezon w wybranej Szkole, "postaw na narty" od zera! z 300 osób, mając na to tylko godzinę lub dwie, wówczas przekonasz się, ilu ludzi nie potrafi na dzień dobry zrobić pozycji płużnej w miejscu na sucho bez nart, a co dopiero kiedy mają je na nogach. Zaczynają się wtedy "tańce egipskie", kto ma jakie buty czy narty, jest wtedy najmniejszym problemem dla instruktora a czas leci, rodzina, znajomi kursanta patrzą i wymagają szybkich postępów, bo każda godzina kosztuje i to srogo. Stacja narciarska też wymaga, aby po Twojej lekcji lub najlepiej podczas niej, kursant poszedł kupić karnet bo z punktu widzenia ON tylko to się liczy i po to jesteś. Doświadczony Instruktor da sobie radę i nie musi jeździć co roku na unifikację, bo ma swoje patenty, które wyrabia sobie sam, przez całe instruktorskie życie. Można dobrze jeździć na nartach, co zajmuje dużo czasu ale jednocześnie być słabiutkim instruktorem, bo stawanie sie tym dobrym, również wymaga wielu lat pracy i doświadczeń. Pozdrawiam.
    5 points
  18. Proponowałem konkretny model kilka stron wcześniej, nawet znalazłem w umiarkowanej cenie. I narty proponuje z uwzględnieniem niskiej wagi wickermana, o czym większość zapomina. Adam czy Mitek ważą bliżej 90kg, ja ważę 62kg, więc znacznie bliżej mi do autora tematu. Inżynierowie długo pracowali nad optymalizacją produkcji. Czyli żeby była jak najtańsza. Dlatego robi się deski z pianki i dodaje plastikowe bajery. Marketingowcy wciskają ten szmelc, co roku pisząc o "rewolucyjnych" technologiach. W dobrych nartach na przygotowany stok, nic istotnego się nie zmieniło od 20lat. Full camber, szerokość <70mm, solidny rdzeń drewniany i 1-2 blachy z alu (szumnie zwanego titanalem) to podstawa tak samo w 2002 jak i w 2022. Tak, mam też nowoczesne, szersze AM z rockerami - szrot taki że żal pisać. Ne trzymają na krawędzi, podskakują na nierównościach, a w kopnym śniegu też niespecjalnie coś ułatwiają.
    5 points
  19. Cześć. Widocznie trafiałeś do takich sobie wypożyczalni. W dobrych wypożyczalniach, masz możliwość wybrania sobie danej pary nart, chodzi mi tutaj o konkretny model i długość, tylko wcześniej trzeba ją sobie zarezerwować albo być przed otwarciem wypożyczalni, czyli o 8:30 bo zazwyczaj otwierają od 9:00. Wypożyczasz narty na wybrany pobyt, (dwa, trzy dni, jak pisałeś, pewnie jeździsz w weekendy) i tutaj pozostaje już kwestią dogadania się z pracownikami wypożyczalni (zapłacenia drobnej kwoty, tak żeby komuś się chciało), aby po każdym dniu jazdy naszykowali Ci narty (ostrzenie, smarowanie) na kolejny dzień. Druga sprawa "chciejstwo", chcę czuć postępy i narty mają dawać radę w każdych warunkach. Przyznam, że tak po cichu, to zastanawiam się, czy czasem nie robisz sobie psikusa i masz za sobą o wiele większe doświadczenie niż te, które tutaj przedstawiasz. Było wałkowane z milion razy, że narty same nie jadą. Jeśli chcesz robić postępy, to trzeba jeździć bardzo dużo, często i gęsto w każdych warunkach, deszcz, śnieżyce, odwilż, beton, silne wiatry, we mgle, czy w pięknym Słoneczku. Rozwodzenie się teraz odnośnie co do samych nart, to fajna sprawa, bo poznajesz ich różne rodzaje, zastosowania, technologie, trzeba jednak pamietać, że ma to znacznie edukacyjne, ale tyko w teorii, bo i tak najważniejsze są godziny, dni, lata, spędzane na doskonaleniu jazdy w praktyce. Jeździj z upatrzonym instruktorem/instruktorką, zapisz się na jazdę sportową lub wyjazd szkoleniowy i ćwicz. Pozdrawiam.
    5 points
  20. oooo taaaak.... ps. przepraszam @Adam ..DUCH, nie mogłam się powstrzymać 😉 poza tym, w temacie nart to idealny przykład że można
    5 points
  21. Cześć Uwielbiam takie wywoływanie salw śmiechu. Parę lat temu w Czarnym Groniu jeździłem na GS Salomona Equipe 3100 w najdłuższej wersji Pr8 = 208cm. Kumpel musiał mi je przywieźć samochodem bo mieliśmy wtedy pickupa i do niczego się nie mieściły. Obecnie już dokonały żywota u Adasia w Zwardoniu. 🙂 W tym roku brat mojej żony (to chyba szwagier ale słowo jest tak koszmarne, że wyrzucamy je z języka polskiego, zresztą jak większość słów opisujących koligacje rodzinne) pojechał na Pomorska 500 na facie. Człowieku jakie wywoływał salwy śmiechu wśród gravelowców na wycieniowanych rowerkach. Śmiechy skończyły się na trasie gdy okazało się, że w terenie ciągnie wszystko a po asfalcie też da radę założyć 30km/h. Śmiechy zmieniły się w kopary. Uwielbiam takie właśnie sytuacje i niemalże do nich dążę bo wielką przyjemnością jest wykazać "w praniu", różnym teoretykom i miłośnikom bajerów jakimi są leszczami. Takich nart jest w tej chwili na stoku bardzo mało. Jeżeli zdarzają się osoby na deskach z przed ery nart taliowanych to są to zazwyczaj jacyś niereformowalni dziadkowie na zwykłym złomie, który serwis widział ostatni raz w zeszłym wieku. dobra sportowa narta to rzadkość, dlatego tak fajne jest to co robi np. nasz AdamDuch reanimując różna starocie i pokazując jak znakomicie da się na nich jeździć. Pozdrowienia serdeczne
    5 points
  22. @wickerman mysle, ze na portalu Polki.pl, mozesz zamówić żonie nowy tusz do rzęs albo grzebień do włosów, i to byloby na tyle, wiekszych glupot dawno nie czytalem. Jak możesz po tak konkretniej dawce wiedzy, która uzyskujesz tutaj czytac takie popeliny
    5 points
  23. Cześć Na cztery dni zamieniłem rower na kajak. Sapina z Węgorapą. Sapina to właściwie ciąg rzecznych przepustów miejscami kanałów łączący jeziora położone na E od ciągu Wielkich Jezior Mazurskich. Widokowo fajnie, technicznie nie dzieje się zupełnie nic poza płyciznami w Kruklankach oraz wiatrem na jeziorach. Przepłynęliśmy jez. Stręgiel ale na Święcajty już nie wypłynęliśmy. Wiało 4/5 stopni - po rowerowemu 7m/s do 14m/s w porywach. Uznaliśmy, że chcemy przeżyć więc załatwiliśmy transport za Węgorzewo. Węgorapa jest rzeką pustą i dziką ale bardzo solidnie przyciętą, nawet w rejonie za Ołownikiem, gdzie podobno nikt nie pływa. Na rzece technicznie nic się nie dzieje przeszkody można policzyć na palcach jednej ręki. Trzeba uważać na spora ilość głazów w nurcie na odcinkach przełomowych. Te - w okolicach Wężówka oraz za elektrownią w Ołowniku - są naprawdę piękne i warte zobaczenia. Woda super czysta. Trzeba uważać na nachalną ruską sieć bo granica z obwodem blisko. Skończyliśmy przy moście w Mioduniszkach pod okiem miłego Pana ze straży granicznej. Jeden nocleg na Gołdopiwie był nawet bez namiotów bo znaleźliśmy zadaszony pomost. Było dość chłodno ale deszcz specjalny nie padał a słońce też się pokazywało. Pozdro
    5 points
  24. Cze Dzisiaj nici z Niepołomic, pogoda nie dopisała ale było okno pogodowo/rodzinne 🙂. Czasu nie było bo mocno sobotni czas się skurczył, niespodziewanie córka wpadła z wizytą na weekend, więc syna na 9.00 na ogólnorozwojówkę na AWF-ie, w międzyczasie zakupy (przyszło zlecenie z góry - a ja w sklepie to jak goryl we mgle, ale jakoś poszło) i pakowanko na jakąś traskę. Czasu niewiele - 2 h, o 13.00 odbiór syna. Na Wisłostradzie takie puchy jak nigdy dalej nie było gorzej, wymarłe miasto a ledwo mżawka była No więc atak na krakowski Mont Blanc 😉 Zdobyty i pyszna kawusia na osłodę. A takie widoczki z tarasu Trzeba się zbierać bo czas goni, pierwszy singiel 🙂 Drugi już standardowy, ale błoto niemiłosierne było - mocno padało, ale wszyscy wiedzieli że byłem na rowerze 🙂 Ktoś kajakiem po Wiśle, ale pustki niesamowite. Wisłostrada wymarła, może to i dobrze, bez tłoku. Pierwsza barka - to Namysłów - niestety bo złej stronie zacumowała 🙂 Mocak z super kawiarnią i mega widokiem mijam po drodze. I plażę na którą często przyjeżdżamy - powiedzmy rzut beretem od domu, są leżaczki, piwko, można pograć w siatkę etc. A tu chciałem się pochwalić najnowszym nabytkiem - po dwuletniej batalii z gminą Kraków udało mi się kupić pomieszczenie w mojej kamienicy (była kotłownia), już wysprzątana - będzie warsztat narciarsko/rowerowy. I się tam, nie śmiać wszyscy użytkownicy wolnostojących domów, 32 m/2 w centrum miasta to nie byle co, no i grzanie za darmo - bo rury z mpec-u spowijają cały sufit . Ale jaki wjazd 😉 A tak póki co wygląda, i to nasze rowery - nie wypożyczalnia 🙂 pozdrawiam ps. okno pogodowe się robi - a Kolna czeka .... 🙂
    5 points
  25. Ja pamiętam Internet z czasów jak jeszcze nie było WWW, jak jeszcze słowo Internet pisało się z wielkiej litery, bo była to nazwa własna. Jak występowałem jako prelegent na konferencji naukowej w zeszłym roku, kolega przedstawił mnie, "oto dinozaur Internetu". Fakt, faktem że większość mojego życia zawodowego jest związana z tym medium, a fora internetowe, pojawiły się dużo później. Teraz już (dla mnie niestety) powoli zanikają. Pozwalały one budować relacje międzyludzkie, poznawać nowych znajomych, podzielających wspólne pasje, zainteresowania. Często te znajomości przekształcały się w coś więcej, czasem w przyjaźnie trwające latami.
    4 points
  26. Cześć Myślę, że jeżeli ktoś po prostu ma kampera to ma wybór. Inne opcje kamperowe są z założenia nieekonomiczne. Najbardziej ekonomiczna opcja na nartowanie to: - zainwestować w szkolenie (badać szkoły narciarskie, dobrych instruktorów, możliwości szkolenia itd.) - jak najszybciej osiągąć poziom pozwalający na robienie uprawnień kadrowych - przyłożyć się do jazdy i (to bardzo ważne) zbierać doświadczenia w szkoleniu - zrobić uprawnienia Instruktora PZN oraz międzynarodowe - zahaczyć się w dobrej szkole lub nawiązać kontakt z dobrym biurem podróży organizującym wyjazdy narciarskie - łapać się na kontrakty sezonowe lub na organizację szkolenia na wyjazdach - jeździć za darmochę i jeszcze Wam za ro płacą I... nie wiązać się na stałe z narciarstwem w sensie jedynego źródła dochodu, bez przeszłości zawodniczej i wyciągniętych z niej niezbędnych elementów - bez szans. Nie kwękać, nie szukać dziury w całym, jechać na narty nawet jak trzeba będzie jeździć w foliowym worku na deszczu czy spać w stodole byle korzystać. Pozdro
    4 points
  27. Hej, Na kajakach się nie znam. Wędrówki, rowery czy bieganie można uprawiać cały rok, a na narty trzeba cierpliwie czekać. Mamy początek października. Realnie patrząc to jeszcze ze 2 miesiące do startu sezonu. Póki co jesteśmy na narciarskim głodzie i jeszcze przez 20 stron nie znajdziemy dobrej narty dla @wickerman. Jak ruszą wyciągi to już każda się nada. 😉 Pozdro
    4 points
  28. no bo takie jest forum, Kurdziel ma rację - to nie miejsce doboru odpowiednich nart, tu można się pochwalić uprawnieniami, żoną, dzieckiem a nawet grzybem😀 Widzisz zresztą że nawet nasi zacni instruktorzy mają różne zdania na ten temat. Wracając do pierwszego Twojego pytania to widzę że kochasz narty ale nijak chcesz się do nich dobrać. Białka, Szczyrk a tym bardziej sztuczna górka w Poznaniu nie są miejscem do nauki i ćwiczenia długich karwingowych łuków na krawędzi - tu potrzeba gazu oraz szerokiej pustej trasy bez drzew po bokach coś w tym stylu:
    4 points
  29. @wickerman powyżej odpowiedzi na nurtujące cię pytanie. Dalej szukasz narty zamiast drogi do celu. Chcesz iść w ślady młodego Moruńka bo na SL jeździ - proszę bardzo tylko zapytaj swojego Taty czy jest dyspozycyjny i będzie z Tobą jeździł, Cię obcyndalał, poprawiał i kręcił filmy. Bo z tego co wiem to Maciek nigdy w swojej karierze narciarskiej sam na nartach nie był a nie daj Boże jeździł. @Mitekjuż dawno pisał, zadałeś pytanie - dostałeś odpowiedź - do dzieła. pozdrawiam ps. @Marxx74 mam nadzieję że uda nam się spotkać i poznać w tym roku, córę poznałem i miałem przyjemność chwilkę z nią pogadać, Ty byłeś zajęty, choć nie ukrywam że wolę dobrze jeżdżące dziewczyny niż dobrze jeżdżących facetów 😉
    4 points
  30. Poszła w korpo.....Szczyrk....to raz a dwa zaręczyła się........taki nygus zabiera mi Bąbelka......
    4 points
  31. No wreszcie..... 😉 Też kiedyś myślałem że sprawdzę narty przed zakupem biorąc je z wypożyczalni. Po kilkunastu próbach dotarlo do mnie, ze to niewykonale. A to egzemplarz wyklepany, o to wczoraj było twardo a dziś miękko, a to akurat długość ktoś podebrał wcześniej, a to ....itp. Za to zauważyłem cos innego. Na każdych jedzilo się dobrze.... w końcu zostało to co oczywiste. Na trasy narta o "sportowym" wnętrzu szerokości max70mm na oko nie szersza od buta. I nauczyć się na niej jeździć w każdych warunkach. Sportowa to zn z drewnianym rdzeniem i jedną ( dwiema - to pozniej) blachą. Tak produkuje się narty od 50 lat i dlugo jeszcze będzie.
    4 points
  32. A jak bę A jak będziesz ustawiał wiązania na nartach? Centralnie , czy 1 lub 2 centymetry w przód lub tył ?🤔Takie ustawienia diametralnie zmieniają charakterystykę narty.🤨
    4 points
  33. Cześć Ale ZERO można rozumieć również: Wyszedłem zabierając GSy ale przy opadzie śnieg zmiękł więc wróciłem po szerszą deskę ale gdy pojawiłem się na stoku przestało padać i temperatura spadła więc wróciłem po GSy bo zrobiło się twardo. Ale słoneczna pogoda spowodowała, że zrobiło się dużo ludzi więc poszedłem zamienić GSy na SL, bo to polskie stoki a na GSach miedzy ludźmi się nie da. Ale gdy wróciłem i już miałem pod butami SL to zaczął intensywnie padać śnieg więc jednak wróciłem po szersze deski bo wiadomo, że po opadzie tylko na szerokiej narcie ale ludzie rozgrzebali ten śnieg i narta okazał się za wąska więc poszedłem do samochodu po naprawdę szeroką FR i już miałem nadzieję na pierwszy zjazd a tu padać przestało i wyjechały ratraki bo wiadomo, ludzie płacą za przygotowany stok więc poszedłem po GSy i gdy już je zapinałem zadowolony, że jest pusto a stok idealnie przygotowany to okazało się, ze pusto jest dlatego bo już zamknęli wyciągi więc... ZERO jazdy było. 😉 POzdro
    4 points
  34. Zauważ, że tutaj wypowiadam się o tym, w czym mam doświadczenie. Nie dyskutuje w temacie, jak nauczyć bombelka pługu w 3h. Sam byłem amatorem z ambicjami. Bez żadnych tradycji wśród rodziny i znajomych w kilka lat nauczyłem się dobrze jeździć. Potem zaczłem uczyć innych i szybko robili postępy. Kolega @wickerman właśnie wydaje się być ambitny. Nie jest jeszcze stary, nie jest gruby i drąży temat na forach a nie idzie do pierwszej lepszej wypożyczalni. Pisał, że chce jeździć dobrze, uczyć się na krawędzi a nie zwozić się bez wysiłku i podziwiać widoki. W takiej sytuacji, podaję mu dokładną receptę co zrobić i to jest droga sprawdzona. Niekoniecznie jednak łatwa. Dlatego polecam slalomki, a nie lajtowe klepki. Może trochę powalczy na początku, może się bardziej zmęczy w gorszych warunkach, ale to utoruje mu drogę do dobrego narciarstwa. Co do kolegów instruktrów, to w zasadzie mają podobne poglądy. Każdy poleca twardsze, sportowe narty. Różnimy się jedynie w kwestii długości i promienia. Jeśli chodzi o doświadczenie to wśród naszej trójki nie ma osoby, którą nazwałbym instruktorem zawodowym: - Ja szkolę tylko amatorsko, więc "przerobiłem" niewielką ilość kursantów. - Mitek ma doświadczenia szkoleniowe głównie z przed 20 lat i osiągnął umiarkowany(jak na instruktora) poziom jazdy. - Adam ogranicza się do lokalnej górki, gdzie szkoli głównie bardzo początkujących, z niewiadomych przyczyn nie jeździ na szkolenia i unifikacje, ma też ograniczone doświadczenie w jeździe sportowej czy poza trasą. Czołowi polscy instruktorzy, są lepsi od nas w każdej dziedzinie i cały czas się doszkalają, żeby mieć jeszcze wyzszy poziom. To moim zdaniem są zwodowcy.
    4 points
  35. Chąc się wypowiedzieć w temacie sprzętu, nauki siebie samego, innych, musiałbym, co najmniej: - mieć dziesięć lub więcej par nart, dedykowanych do różnych stoków i śniegów, - spędzić na śniegu w sezonie wiele dni na każdej z tych par, - nauczyć tysiące osób jeździć na nartach tak, aby potem powiedziały miałem, miałam jednego dobrego instruktora w swoim życiu. Ponieważ mi nieskończenie daleko od tego. Więc po blisko sześciesięciu latach ubijania stoków jestem totalnie zagubiony w sprawach doboru sprzętu i metod nauki. Zanim za chwilę siądę na rowerek stacjonarny(sezon) to zdradzę, jaki wg. mnie są dwa kluczowe elementy do dobrej jazdy: Pierwszy - to całkowita świadomość i opanowanie jazdy na zewnętrznej narcie. Co nie oznacza, że musi się na niej wyłącznie jechać. I nie oznacza, że nie może się jechać wyłącznie na wewnętrznej. Drugi to brak statyzmu w trzech podstawowych stawach: kostki, kolana, biodra. Czyli "zwijanie" ciała i jego "rozwijanie". To jest proces ciągły, w tak podstawowej ewolucji jaką jest skręt narciarski.
    4 points
  36. Cześć Brachu, 1. Spokojnie przeczytaj co napisałeś. 2. Idź do dowolnego narciarskiego sklepu gdzie mają wysokie modele sportowych nart, może być nawet DH. 3. Weź taką nartę w jedną rękę, albo niech ktoś Ci ją przytrzyma na krawędzi i naciśnij ją w centralnym punkcie jednym palcem. 4. Może wziąć tą samą nartę postawić na dwóch krzesłach końcami i naciśnij ręką. 5. Weź tą samą nartę, oprzyj piętką o ziemię, drugą ręką przytrzymaj za dziób i naciśnij ręką w centralnej części. Jeżeli po tych prostych doświadczeniach nadal napiszesz takie głupoty jak: "Bo Jak sam powiedziałeś jadąc lekko na krawędzi bede robił dłuższe skrety a taką nartę trzeba postawić pod kątem 45 stopni by jechała na pełnej krawędzi w przeciwnym razie bedzie to jazda na piętach i dziobach co przy prędkości może skutkować wypadek" to naprawdę nie wiem jak Ci pomóc. Panowie, ja rozumiem, że każdy, nawet zupełnie początkujący, ma swoje doświadczenia i chce się nimi podzielić - i dobrze. Ale... nie piszcie głupot. Opisujcie to co przeżyliście i to co wiecie a nie to co się Wam wydaje albo gdzieś usłyszeliście. Przykład: Brachol napisałeś: "Pytanie kto na SL będzie cisnął cały dzień ostro na krawędziach?" A ja ci odpowiem, każdy kto umie jeździć. Spiochu czy mój syn wychodzi na narty na dwie trzy godziny, najlepiej jak mają pusty stok i parę tyczek i idą maksem przy każdym skręcie - i to jest fun i po max trzech godzinach jesteś wypruty. Dla Piotrka Spiocha taka jazda jedynie ma sens i rozumiem to i bardzo szanuję ale proszę nie pisać, że inaczej się nie da bo to bzdura. Można też jechać cały czas czystym skrętem na krawędzi zupełnie bez wysiłku (bo na to pozwalają współczesne taliowane narty) po prostu się wozić na promieniu a przycisnąć gdzie trzeba a dalej jazda zupełnie odpoczynkowa. Każda narta jedzie tak, i w taki sposób jak chce narciarz a jedynym warunkiem jest wiedzieć jak nią sterować. Warunek to...NIE HAMOWAĆ - co 95% robi - tylko pozwolić narcie jechać a kontrolować prędkość zacieśnieniem skrętu. Pozdro
    4 points
  37. Krótko na temat jak nauczysz się na dłuższych to będziesz jeździł na wszystkim, długie, krótkie, szerokie, wąskie. W drugą stronę to niestety nie działa 🙁 nauczysz się na krótkiej i po zmianie będzie kapa, narta nie taka, śnieg ciężki, lub serwis coś zepsuł 😁
    4 points
  38. Niejako wywołany do tablicy informuję Cię Piotrze iż doskonale zdajesz sobie sprawę jakie jest moje stanowisko w tej sprawie. Kolega powinien sobie kupić nartę bez udziwnień a przede wszystkim wąską pod butem, nawiązując do chyba ostatniej wypowiedzi @Spiochu winien zacząć swoją edukację od technik klasycznych a do tego celu najlepiej nadają się narty nieco dłuższe i mniej taliowane. Wielokrotnie pokazywałem że narta GS w żadnym stopniu nie ogranicza skrętności a w zamian ogranicza możliwość niekontrolowanego przeskakiwania etapów szkolenia. Odnośnie szerokości pod butem - każde przesunięcie siły nacisku z osi stopy na jej wewnętrzną krawędź pogarsza czucie (granie) krawędzią narty co ma kluczowe znaczenie w procesie nauczania. Zabawa w super naostrzoną slalomkę która ma wymusić trzymane jest w zasadzie zarezerwowana dla osób które w sposób naturalny mają tendencję do jazdy równoległej - dla innych kończy się to zazwyczaj niepowodzeniem a wręcz kontuzją.
    4 points
  39. Cześć Adasia to trzeba pokazywać z bliska bo jego sympatyczna twarz z wiecznym uśmiechem nastraja niesamowicie pozytywnie, jeszcze w tym szlafroku... Pozdrowienia
    4 points
  40. Cześć No jak widzisz z autopsji Twojej Żonie też dłuższe narty pasują - nawet dłuższe w stosunku do jej wzrostu niż w moim przypadku. Powinienem napisać, ale po tylu latach to już mi się wydaje że wszyscy tak mają, modliszki na pewno - samiec jest mniejszy. Ale daję fotę (tu Jaworzyna - pusta z rana) i moim zdaniem nie wygląda jak Małysz co pomylił obiekty 😉 pozdrawiam ps. To o czym piszesz - obawa przed długością jest zakodowana przez wypożyczalnie/poniekąd przez sprzedawców, instruktorów i obiegowe opinie. Większość chce tylko zjechać z góry na dół, a w krótszych łatwiej zarzucić dupą i rotować ciałem aby skręcić. My wiemy że nie o to chodzi, ale gro ludzi już nie. Klienci mają być zadowoleni, nauka jest jakby przy okazji, ale nie najważniejsza. Po 2/3 h z instruktorem to trudno to spamiętać - nie mówiąc juz o wprowadzaniu w życie na stoku. Sami instruktorzy - czemu się wcale nie dziwię - polecają takie narty - bo ma z pacjentem 1/2 h - a ten oczekuje cudów. Tak jest łatwiej, początkowy progres jest zauważalny przez klienta - i o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli jest to długotrwały proces (np. szkółka/klub/ojciec/mama z synem/córką) wiesz, że zaczyna się od podstaw drobnymi krokami, efekty są ale w dłuższej perspektywie czasowej - ale wszystko później widać na stokach. Kto umie a kto się "naumiał".
    4 points
  41. He He - 182cm - przy moim 175cm - a jak miałem jeszcze włosy to było 176cm - taką modeleczkę wyhaczyłem. pozdrawiam
    4 points
  42. Mitek, daj spokój. Kolega kupi narty, jakie będzie chciał. Nie każdy potrafi wykorzystać czyjeś błędy i ich nie powielać. Ale faktycznie, w sklepach dla początkujących sprzedają -15 a nawet -20 cm od wzrostu, w wypożyczalniach tak samo, o wagę i rodzaj jazdy nikt nie pyta. Kurdziel swoje, Ciszak swoje a rozkmina na temat sztywności i rodzaju nart może być kosmosem. ps. @wickerman zaczynałam na nartach 74 pod butem i 142 dł. 5 lat temu. Za poradą na tym forum kupiłam 155/68, przy 162 wzrostu i 53 kg. Latam na nich 3 sezony. Dobry instruktor i nie ma zmiłuj. Powodzenia!
    4 points
  43. Chcesz zostac na etapie poczatkujacego na zawsze to kup 155, ale nie obrażaj sie jak panienka, gdy ktoś Ci prawdę pisze trochę bardziej dosadnie. Nastawiłeś się na krótsze i szukasz potwierdzenia swojego wyboru. Tu go nie znajdziesz, bo w odróżnieniu od damskich portalikow piszący tu mają pojęcie o temacie.
    4 points
  44. …tia….i Polonia też…nam wybrała
    4 points
  45. Cześć Wszystkim, Jako że sezon się zbliża wrzucam krótki filmik. 30 skrętów . Dobrze się ogląda na TV w 4K 😉 Jak zawsze proszę o krytyczne uwagi 😉
    4 points
  46. Deseczki wydają się w porzadku dla początkującego, nie bój się długości, jeśli trafia się 172cm, bierz śmiało, kiedyś sobie podziękujesz za ten wybór. Nie myśl o deacanach czy innych specjalistycznych nartkach w głęboki śnieg, kup sprzęt"dla ludu", napewno większość jak nie całość jazdy będziesz spędzał na przygotowanym czy lekko rozjeżdżonym stoku, nie ma sensu szukać udziwnień, masz po prostu jeździć jak najwięcej, najlepiej jak najwięcej pod okiem osoby z uprawnieniami dopóki nie poczujesz, że kontrolujesz narty w każdych warunkach śniegowych (i nie mam tu na myśli jażdy w puchu między drzewami - na to może kiedyś przyjdzie czas, wiadomo pierwszy raz nie samemu). Sprzęt ma być zawsze nasmarowany i naostrzony - to jest ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa i gotowości w razie zmiany właściwosci podłoża Skup się na butach, są ważniejsze od nart, jeżeli je odpowiednio dopasujesz do stopy to bez problemu pojezdzisz w nich cały dzień. Z czystym sumieniem polecam ski fanatic w Warszawie, nie bój się jeśli chłopaki będą proponować buty, które będą wydawać ci się za małe - tak ma być Kask i gogle są bardzo indywidualna sprawa, zasada jest prosta - sprzęt musi być dobrze dopasowany. Wybij sobie z głowy gogle razem szyba, po za aspektem marketingowym i design to nie wypał, od większej prędkości zaczyna po prostu podwiewać, a to będzie początek problemów z tym wynalazkiem. Warto szukać i przymierzac, są gogle od uvexa, mogą być masywne, ale to dobry sprzęt napewno pod okulary, przede wszystkim mają mieć polaryzację. Propozycja od Ciebie też jest ok. Pod gogle dopasuj kask, ma przylegać w jak największej powierzchni do głowy, broń Boże poruszać się podczas machania głową. Czerp radość z jazdy na nartach i przestrzegaj zasad bezpieczeństwa, z czasem będziesz świetnym narciarzem!
    4 points
  47. Jak dla mnie robisz dobrą robotę.....taka tyci porada.....nie znajdziesz narty sportowej pow. 70. Takich nart nie ma....kiedyś rosi zrobił GSa chyba 72. A bym się przejechał ....atomic robi X WB one chyba mają 72.
    3 points
  48. 3 points
  49. https://pl.wikipedia.org/wiki/Olivier_Allamand To jazda mistrza w tej dyscyplinie. Do normalności tu daleko (w górę).
    3 points
  50. Mitek To było 30 lat temu, nigdy nie pracowałem w zawodzie - choć mocno jest spokrewniony z eksploatacją złóż, ale ropa, gaz oraz woda. Wstyd się przyznać że moja wiedza w tym zakresie jest tak uboga, a skończyłem Wydział Wiertnictwa Nafty i Gazu - a to część wydziału górniczego - eksploatacja złóż tylko nieco inna . Taki paradoks. Mało co z tego pamiętam, praktycznie w tym co robię na co dzień - nieużyteczna. A jak wiemy nie używany organ zanika 😉 pozdrawiam
    3 points
×
×
  • Create New...