Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 21.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Gdy-byś-cie to wi-dzie-li…. no żenuła jakaś 😉 Ale bardzo dziękuję za słowa wsparcia, to pewnie wszystko przez tą pogodę, no słońce i słońce, te betony i odsypy, cukry i proszki czy coś tam 😉 Pozdrawiamy Was! 🙂14 punktów
-
Zbyt dużo akceptacji i dlatego wjechałem kumplowi w dupę? No co Ty, to była przecież czysta rozkosz, marzyłem o tym przez całe 6 dni 😱. Chciałem się przytulić, tylko nie wiedziałem jak to wyrazić. Wjechanie w dupę było najprostsze. No ręce mi od tej sugestii tak zmiękły, że w klawisze już nie trafiam.14 punktów
-
13 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
11 punktów
-
11 punktów
-
Dziś dzień bajka, w nocy mróz mocno chwycil do samego dołu, rano beton, który z upływem dnia puszczał. Na trasach chyba właśnie beton przegonił ludzi bo zwykle oblegane trasy świeciły pustkmi. Trasy w super stanie do końca dnia.11 punktów
-
11 punktów
-
11 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
3Z zgodnie z oczekiwaniami pełna lampa, mróz w nocy i ratrakowi zrobili swoją robotę. Rano twardo i trasy w lepszym stanie na koniec dnia niż wczoraj w połowie. Słońce dziś mocno grzało, powoli dochodzę do wniosku że czas zainwestować w jakieś cienkie rękawiczki i kurtkę bez ocieplenia.10 punktów
-
PODSUMOWANIE: Wyjazd bardzo udany, poza moimi problemami z kolanem i chorobą która nas teraz męczy już w domu. Finansowo: · nocowanie na kamperparku 4 x 42,60 zł (nocowanie + opłata klimatyczna) = 170,40 euro · winiety – jak dla osobówki · paliwo – spalanie 11,1l/100km (2 x ok. 890km) = 260,94 euro (+ jedno tankowanie w PL ok 300zł) generalnie tankujemy na tańszych stacjach po drodze sprawdzając w aplikacji fuelflash; mamy ogrzewanie z diesla więc trochę też schodzi na postoju (ale niewiele) · karnety – 2 x Dolomiti Superski na 6 dni (436 euro – niestety kupowaliśmy z dnia na dzień, a jest drobna zniżka przy zakupach min. 2 dni wcześniej) = 872 euro Najdroższe są karnety narciarskie, tutaj się nie powalczy, jedzenie we Włoszech jest w przyzwoitej cenie – to już wg indywidualnych preferencji.10 punktów
-
10 punktów
-
Ten stok który kojarzy mi się raczej nie tyle z klimatycznością ale już mocną jazdą. Niestety trafiłem na mega płaskie światło więc jeździło mi się tak o ale jak najbardziej akceptowalnie. Duzy parking, świetna infrastruktura. Dwa wyciągi krzesełkowe typu starszego, z taśmami. Pierwszy wyciąga do ,,połowy,, a drugi wyżej. Dolna część łagodniejsza ale nie jakoś mega płaska. Coś a la stare slotwiny albo wierchomla. Pagórki, wypłaszczenia, a jak się rozpędzisz to czasem może gruntu zabraknąć pod nartami. Cześć górna to już inna bajka. Szerokie i strome lotnisko na górze. A jeszcze wyżej prowadzi talerzyk. Początek stromo łagodnie idzie w średnio stromo. Fajny śnieg między lancami. Dla mnie bomba bo można się bujać smigiem. Część główna stworzona do fajnego ciętego. Polecam. Aż widzę tam @Marcos73 @Mikoski 🙂 . Miamy płaskie i możemy wybierać czy dalej czerwono niebiesko do środkowej bazy czy w lewo na coś jakby czarną/birdową przecinkę i boczną trasa z trawersami… i dalej do środkowej bazy stoku. Generalnie stok fantastyczny do zapier…. I bardzo szeroki. Polecam.10 punktów
-
3 Zinnen trochę chmurek i ludzi, słońce czasem wyjdzie, wczoraj i w nocy była dostawa białego wiec stromsze fragmenty tras juz w odsypach.10 punktów
-
10 punktów
-
A tymczasem Zwarrdoń..... I El Profesore @Adam ..DUCH..... Dzięki Adaś za spotkanie i poświęcony czas.....9 punktów
-
9 punktów
-
DZIEŃ 6 – ALTA BADIA W piątek rano było jeszcze pochmurno, ale miało się z biegiem dnia rozpogadzać. Mojego partnera rozłożyła choroba, prawie przestał mówić, więc nie pojechał na narty bo bał się że nie będzie w stanie potem kierować samochodem. Pojechałam więc sama, najpierw realizując wczorajszy pomysł dotarcia do Badii, gdzie jest piękna, łagodna i długa niebieska trasa z nową gondolą. Mogę polecić jeśli ktoś chce się zrelaksować. Rano jeździłam tam praktycznie sama, jak zaczął się ruch szkółek narciarskich, przejechałam z powrotem na główny teren Alta Badii kierując się zasadą jazdy tam gdzie najmniejszy ruch. Dojechałam znowu do góry Cherz, ale widząc narciarskie mrówki i rozjeżdżone stoki po drugiej stronie Passo Campolongo, postanowiłam zostać po swojej stronie przełęczy. Wróciłam trochę wcześniej żeby mój luby już nie musiał długo czekać, zjedliśmy obiadek z zapasów kamperowych i zaczęliśmy podróż powrotną, która przebiegła sprawnie, z noclegiem po drodze w Austrii przed autostradą. Wracaliśmy to samą drogą, którą przyjechaliśmy czyli: Bruneck / Brunnico, Villach, Graz, Wiedeń, Katowice. Droga powrotna przebiegała spokojnie, nie piszę ile trwała bo kamperem jedzie się inaczej niż osobówką i też zatrzymuje się na trochę dłużej żeby sobie np. przygotować posiłek czy kawkę, herbatkę, etc. Dojechaliśmy do domu przed 18-tą w sobotę czyli w bardzo przyzwoitym czasie.9 punktów
-
Dziś rozjazd, a bardziej robienia za przewodnika córki, żony i teścia. Początek na Mont Elmo, później większość dnia Croda Rosa. Jak pisałem odysypy zrobiły się bardzo szybko, nocny opad, słońce i temperatura (między 2 a 4 stopnie na plusie) zrobiły swoje. Ludzi trochę było, ale kolejki minimalne. Jutro liczę na nocny mróz i pracę ratrakowych. Po nartach szybkie zakupy w jednym otwartym sklepie w okolicy, czyli Toblach. Nagle do sklepu wpadają 2 szwedki, w narodowych barwach, łącznie z wielką wymalowana flagą na twarzy. Widać że Szwecja to inny klimat, bo ubranie nadawały się bardziej na późną Polską wiosnę. A tak wyglądało ich autko, którym przyjechały dopingować na IO.9 punktów
-
Niewyspanie poszło się paść, jak jest taki fantastyczny warun. Mogę tu zamieszkać. Pare widoków, w tym z czarnej 5.9 punktów
-
Stacjonarnie, wyjazd rodzinny, córka ma od jutra szkolenie, więc trochę mało czasu żeby jeszcze gdzieś jeździć. Jest i słońce!9 punktów
-
ale to nie były ich absolutnie pierwsze kroki ? moje wnuczki 3 i 5 w swojej pierwszej godzinie z nartami na nogach i bez kijków pół roku później 1 zapięcie nart w górach, już z kijkami9 punktów
-
Wczoraj w końcu słońce i -10 na budziku. W końcu również fajny twardy zmrożony śnieg, a nie jak ostatnimi czasy - coś czego nie widziałem od lat - betono- mąko-cukier 😉 i jeszcze puszczający. W każdym razie wiosna się zbliża - więc w marcu będzie to, co misie lubią najbardziej - a więc wiosenne jeżdżenie 😉9 punktów
-
Trasa Spinale Direttissima reklamowana jest w ON jako najlepsza czarna. parametry jak niżej. Fota miejsca o którym pisał @Marcos73 także niżej. wije się niemiłosiernie, odcinki gdzie jest duże nachylenie są szerokie, wypłaszczenia regularnie pojawiające się są już na wąsko. Dobrze że są wypłaszczenia, bo stetryczałe odnóża kroczne wymagają pauzy. wizualnie śniegu na trasie sporo, powinna jeszcze pociągnąć.8 punktów
-
DZIEŃ 4 – SELLARONDA Mając 1-dniowe doświadczenie przeprawy przez Alta Badię w stronę Sellarondy, ruszyliśmy z rana zwarci i gotowi na objazd grupy Sella. Chciałam zacząć trasę w Corvarze, ale wybraliśmy złą trasę i powtórzyliśmy podłączenie do Sellarondy jak poprzedniego dnia czyli zaczęliśmy od Passo Campolongo w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Miałam wrażenie że po drodze tylko przybywało ludzi, w okolicy południa dotarliśmy do naprawdę długiej kolejki do gondoli (nie pamiętam już nazwy) i zaczęliśmy odczuwać potrzebę przerwy, ale jakoś wszędzie było pełno ludzi, co nas zniechęcało i przystanęliśmy dopiero na niebieskiej 40-tce w Cofosco. Tam też trochę pokręciliśmy się po innych trasach (bocznych od Sellarondy) żeby wykorzystać czas przed domknięciem objazdu i powrotem przez Passo Campolongo i górę Cherz w stronę naszego miejsca pobytowego. Sellarondę chętnie zrobię jeszcze raz ale przy mniejszym natężeniu ruchu, nic tak nie męczy jak kolejkowanie do wyciągu – lepiej trzymać się z daleka od utartych szlaków 😉 Sellaronda raczej nie jest trudna, ale niektóre czerwone trasy, zwłaszcza popołudniu mogą się dać we znaki słabiej jeżdżącym narciarzom. Oczywiście jeśli ktoś się nie mazgai to przejedzie nawet jak odsypy robią się już powyżej kolan. P.S. Moje kolano profilaktycznie zaczęłam bandażować, bo niestety cały czas mi o sobie przypominało. Rozważaliśmy czy by się nie przemieścić w stronę Cerezzy, gdzie planowaliśmy również pojeździć i nocować „na dziko” pod wyciągiem, ale ostatecznie ze względu na prognozowane duże opady śniegu pozostaliśmy w rejonie cywilizacji gdzie właściciele kamperparku zapewne zadbają o odśnieżenie dojazdu.8 punktów
-
DZIEŃ 3 – ALTA BADIA Tutaj widok z kamperparku: Rozpoczęliśmy dzionek o 8:30 przemieszczając się stopniowo z naszego peryferyjnego wyciągu Gardenaccia na główny teren narciarski Alta Badii – no proszę Państwa, co za widoki! Pięknie, po prostu pięknie! Jeździliśmy zupełnie bez planu, gdzie nas narty poniosły, dojechaliśmy tym sposobem do Arabby i potem zaczęliśmy wracać w obawie (niepotrzebnej) że mamy długą drogę powrotną do pokonania. Teren Alta Badii polecam przede wszystkim jeśli ktoś jedzie rodzinnie lub z mniej doświadczonymi osobami, ilość niebieskich tras jest powalająca. Fakt że ruch był też spory, ale to jednak połowa lutego i szczyt sezonu – nie ma się co dziwić. Warunki wyśmienite, podobnie jedzenie, no i piękne widoki gdziekolwiek człowiek oko zawiesi 😊. W rejonie Arabby za to świetne trasy czerwone z Porta Vescovo. Na następny dzień zaplanowaliśmy Sellarondę pomarańczową.8 punktów
-
Zbudowaliśmy masę na kolacji. W knajpie La Buca połowa to rodacy. jutro na stok wrócimy silniejsi.8 punktów
-
pamiętam że Lily (ta mniejsza) zrobiła straszną awanturę jak powiedziałem że kończymy jazdę 1,5 roku później jeździły samodzielnie8 punktów
-
Kruca bomba, jest słońce, jest impreza. Warun boski, plus 8 st na starcie gondoli w Folgarida. Niebieskie przy gondolach trzymają się zacnie, czarna bez zarzutów. Jest też i polski akcent:8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Zapraszam na relację z tygodniowego pobytu kamperem w Południowym Tyrolu i Dolomitach 🙂 - będzie w odcinkach, bo mi się trochę tekstu zebrało. Mieliśmy zaplanowany czas na wyjazd narciarski z początkiem lutego do Cervini / Zermatt, ale pogoda cały czas nie była optymalna na tyle, żeby liczyć na większość dni pogodnych umożliwiających bezproblemowe transfery między włoską i szwajcarską częścią ośrodka. Opóźnialiśmy wyjazd, ale w końcu musieliśmy podjąć decyzję o wyjeździe, a ponieważ Alpy zachodnie spodziewały się rekordowych padów śniegu w 3. tygodniu lutego (co się sprawdziło), wybraliśmy inny rejon Włoch tj. Południowy Tyrol i Dolomity. To rejon narciarski, w którym nie byliśmy do tej pory (aż dziwne), a strategia zakładała dojazd do pierwszego dużego ośrodka przy granicy czyli 3 Zinnen i stopniowe przemieszczanie się na południe – na ile nam się spodoba dalsze jeżdżenie w danym miejscu. Miejscówek na postój kampera jest w tej okolicy sporo, ale w większości są odpłatne, nawet jeśli są tylko parkingami dla kamperów. Celowaliśmy w miejsca noclegowe bezpośrednio pod wyciągami narciarskimi albo w odległości krótkiego dojścia pieszego żeby nie używać skibusów. Pod ośrodek 3 Zinnen dojechaliśmy późnym popołudniem w sobotę 14.02, nie było jeszcze ciemno więc mogliśmy sprawdzić pierwszą możliwą opcję na nocowanie – gruntowy nieoficjalny parking w Versciaco pod Monte Elmo. Okazało się że stoi tam klika kamperów i jest jeszcze komfortowe miejsce dla nas: Zatem pierwsza miejscówka w punkt – pyszne jedzonko w lokalnej pizzerii i nocowanie pod stokiem. Dla zainteresowanych miejscem dla kamperów: https://maps.app.goo.gl/fcNB1m4zFBnw443AA Na miejscu jest toaleta 24h w stacji kolejowej (wystarczy przejść na drugą stronę drogi) lub w ośrodku narciarskim w godzinach pracy 8:00-18:00. DZIEŃ 1 – 3 ZINNEN Na wstępie niedzielnego dnia zaliczyliśmy małą wtopę, bo sprawdziłam godziny pracy i gondola miała startować o 8:30 tymczasem gdy wyszliśmy z kampera po 8:00 to już chodziła – lekkie zdziwko, ale potem znalazłam informację o „early skiing” od 7:30 w wybrane dni i to był właśnie ten dzień. Byłam zła, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo wiadomo – niedziela i raczej nie ma co liczyć na niską frekwencję, a spaliśmy dosłownie pod stokiem więc można to było wykorzystać. No ale trudno, rozpoczęliśmy wjazdem na Monte Elmo 6-osobową starszawą gondolą, która od nowego sezonu będzie zastąpiona nówką jak na poniższym zdjęciu: Trasy rano piękne i równe, ale już niestety nie sztruks… Pojeździliśmy trasami w rejonie Monte Elmo – świetne, zwłaszcza czerwona 13 i 14 przypadły nam do gustu. W momencie jak zaczęło przybywać więcej ludzi, rozpoczęliśmy „Giro delle Cime” żeby dostać się do Croda Rossa. Lubimy narciarskie wycieczki, więc i ta nam się spodobała. W drodze powrotnej już było sporo ludzi, odsypów, i końcówki południowych stoków w okolicy Sexten mocno mięciutkie. Wszystkie trasy były w sumie ciekawe, średnio długie i atrakcyjne widokowo. Na koniec dnia drugi zonk: na polance przy gondoli Helmjet Sexten rozłożyło się w międzyczasie stoisko Stoekli – można było przetestować narty, ale my plątaliśmy się w innych rejonach i niestety nie skorzystaliśmy z okazji… No trudno, na koniec 2x zjazd 13-tką prawie pod drzwi kampera, szybkie przygotowanie do wyjazdu i przejazd do drugiego ośrodka – Kronplatz. Kilka zdjęć z pierwszego dnia: Pod Kronplatz jechaliśmy dobrą chwilę, bo droga była zakorkowana, dojechaliśmy po zmroku i zajęło nam chwilę gdzie właściwie stanąć pod stokiem, bo główny parking nie życzył sobie postoju kamperów. Kampery stały za to na nieutwardzonym parkingu poniżej – link: https://maps.app.goo.gl/JvkoTqgRjgxvyzkB6 Żeby było ciekawiej, przy wjeździe był zakaz kamperowania 😄 ale spytaliśmy obecne na miejscu załogi czy można stać i zeznali, że nie ma problemu. Następnego dnia okazało się że właściwy parking dla kamperów jest połączony z miejscami dla autobusów i kosztuje 16euro/noc, a my akurat przespaliśmy już nockę więc zostaliśmy w pierwotnym miejscu.7 punktów
-
Czas na podsumowanie dnia. Pojezdzone uczciwie na Folgaridzie, Marilleva tez zaliczona. Poszedł także kierunek na Madonnę, ale po zjechaniu czerwona 10 zawróciłem w kierunku na Folgaride. Dzis niezmienne dużo słońca i dużo Polaków. Dobra połowa na stoku to rodacy. Przyjeżdżają nie tylko osobówkami/busami, lecz widziane także sporo autokarów na polskich blachach. Warun także bez zmian, do około 1700m n.p.m. miękko z odsypami (na co bardziej stromych fragmentach czerwonych i niebieskich). Powyżej stoki trzymają się zacnie. Zaliczona dziś czarna trasa Little Grizzly, tutaj na największej stromiźnie nawet równo, niżej jeszcze lepiej. Wrzucam jej fotkę wykonaną z dystansu. Wieczorem weszły kalorie, płyny także uzupełnione. Jutro wrócę na stok silniejszy, w planie Madonna.7 punktów
-
Od 4 sezonów tam jeżdżę w grudniu, w ostatnim było wyjątkowo mało śniegu, a najeździliśmy się po uszy 🙃7 punktów
-
DZIEŃ 2 – KRONPLATZ Kronpaltz robi wrażenie bardziej „austriackiego” ośrodka – duża stacja, duże parkingi, dużo gondoli. Cóż, poranek przywitał nas mgłą i opadami śniegu. Ruszyliśmy klasycznie na otwarcie wyciągu ale zaliczyliśmy podwójny kurs gondolą bo w kamperze zostawiliśmy portfel z kasą i dokumentami 😄 więc trzeba było po niego wrócić, a nie było się do czego śpieszyć – na górze jedna wielka mglistość. Kompletnie nic nie było widać nawet przez przezroczyste gogle (chwała Panu, że takie kupiłam przed wyjazdem). Miałam pomysł na zwiedzenie w tym czasie Muzeum Messnera, ale nie umieliśmy go zlokalizować przy braku widoczności na tym rozległym czubku góry. Poza tym na górze był tłum – dosłownie tłum jak na Krupówkach, od razu chciałam uciekać, ale zwalczyłam odruch odwrotu i przebrnęliśmy w rejon wschodnich niebieskich tras zjazdowych, które wydawały się odpowiednio bezpieczne na jazdę po omacku. Pierwszy zjazd po tym szerokim stoku był taki, że jechałam po prostu za innymi nie wiedząc kompletnie gdzie, masakra jakaś. Na szczęście w okolicy 11:00 zaczęło się lekko przecierać i potem było już tylko lepiej. Zrobiliśmy małą przerwę zmęczeni jednak tłumem narciarzy i szkółek w rejonie tych niebieskich tras i ruszyliśmy w stronę południowo-zachodnią tj. Piz de Plaies. Jak tylko wyszło słońce, stoki zrobiły się miękkie, ale przynajmniej była widoczność. Przejechaliśmy przez Furkelpass, ale zaczęłam mocno czuć lewe kolano, co mnie lekko zaniepokoiło i spowodowało że odpuściłam czarne trasy 40 i 45. Jak się okazało słusznie, bo kolano spuchło mocno i wyglądało na koniec dnia nieciekawie. Ogólnie Kronplatz mnie nie zachwycił, irytowały mnie gondole – wszędzie, nawet krótkie odcinki przejazdu odbywają się gondolami, czego nie lubię (ściąganie nart, przenoszenie, wsadzanie do kosza, zakładanie z powrotem – marnuje się czas i siły). Poza tym większość tras startuje z bardzo rozległego wypłaszczenia na szczycie, co powoduje kumulację narciarzy w jednym miejscu. Najbardziej mi się spodobała chyba trasa powrotna na parking – czarna 1-ka. Co prawda była już mocno rozjeżdżona, ale w porze popołudniowej bez słońca, trzymała się jako-tako. Z Kronplatzu wyjechaliśmy zadowoleni o tyle, że mimo porannych trudnych warunków udało się przejechać i poznać cały ośrodek. Ruszyliśmy dalej w stronę Dolomitów żeby sprawdzić możliwość postoju na kamper parku w miejscowości La Villa w obrębie ośrodka narciarskiego Alta Badia. Na miejscu okazało się, że zostało jedno jedyne miejsce specjalnie dla nas, a ponieważ musieliśmy już przeprowadzić serwis i mieliśmy stąd parę minut spaceru pod wyciąg, postanowiliśmy zostać na min. 2 dni żeby trochę odpocząć od ciągłego przemieszczania. Namiary na kamper park: https://maps.app.goo.gl/RmLEYMuWtwC4zDGV8 https://www.camperparkingaltabadia.it/en/7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Opisałem kilka stoków nieco celowo omijając Rohace spalena bo wiem, że stok jest generalnie znany i Nasi tam jeżdżą. Miałem ogromną przyjemność tam widzieć się i jeździć z naszym drogim @Lexi. Dziękuję za miłe spotkanie i pokaz świetnej uniwersalnej jazdy w trudnych warunkach w Twoim @Lexiwykonaniu. Mogę za Tobą kije nosić i termos. To doskonały narciarz jest i już . Szacuneczek.7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Na czerwonej i pustej 46 poniosła ulanska fantazja, szedłem sobie dzielnie ciętym w poprzek stoku, trafiłem z twardego na pole miękkiego. Za późno dociążyłem zewnętrzna i przy 30 km/godz Kastle tego nie przeżyły.Nie to, co GS FIS Head, ten poddaje się przy 96km/godz. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wypożyczam na dwa kolejne dni markę, której nie używałem od 1994 roku, foto poniżej. Plus popracuje nad nowym sprzętem na kartofliska.6 punktów
-
To specyficzny stok. Blisko miasta Rozemberok gdzie masowo produkują papier. Ogromne chmury pary wodnej z kominów, ciekawy klimat.. Ale ad rem. Dojazd do stoku świetny, parkingi małe ale bez problemów. Ceny jak wszędzie tam - drogo jak się wcześniej nie kupi. Z parkingu wyciąga stara gondolka na 10 chyba osób. Idzie szybko. Dostajemy się na górę i co widzimy - znajdujemy się na Górce z której widać na wprost najpierw dolną stację talerzyków z infrastrukturą a po drugiej stronie infrastruktury kawał porządnej czerwieni do której prowadzi stara 4 z taśmą. Jedzie dość długo, nawet raz nam zabrakło prądu i wisieliśmy 15 minut. Trudno… trasa główna zaczyna się od niebieskiego i stopniowo przechodzi w czerwień i bordo szerokie jak dwa lotniska. Niżej bordo przechodzi w czerń na krótko i jesteśmy na dole gdzie trzeba być rozpędzonym bo do stacji dolnej krzesła jest krótki przeciw stok. Do knajpy już solidny przeciw stok albo z łyżwy. Uroki stacji dodaje kapitalna nartostrada przez las i bokiem lasu. Generalnie stok może troszkę nudny ale bardzo poprawny. Chociaż stok to mało powiedziane.. bardziej stacja narciarska, stacyjka … 😉6 punktów
