Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 05.09.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Cześć Wszystkim, przypadkiem gdzieś mi się pojawił fragment z moim nazwiskiem 🙂 Dawno mnie tu nie było i mam nadzieje , że u wszystkich ok i nie możecie się tak jak ja doczekać zimy chociaż sezon skończyłem 2 tygodnie temu 😉 I tak na odnośnie filmiku o którym dyskutowaliście to nie byłem ja. Chłopak jedzie bardzo ładnie , ale inicjuje skręt wewnętrznym ramieniem co na stromym stoku go od razu położy bo ma zbyt mały docisk na zewnętrznej. Drobny błąd do łatwej poprawy. Ale ważniejsze , że przesyłam Wam filmik z Chile, na którym jadę z Kosmą Szafrańskim. Zapraszam do subskrybowania bo będzie masa , ale to multum filmów które nagrywałem przez ostatnie 3 lata , a z tego sezonu nagrania m.in. ze Stefano Belingherim, Thomasem Mermilod-Blodin, czy Larą Culturi to tylko część tego co będę wrzucał. Pozdrawiam serdecznie Bartek8 punktów
-
7 punktów
-
U mnie w górach żadnych grzybów. No prawie, jedna mała kania, jedna kurka. Za to wciąż dużo jeżyn. Aha, no i 50 lat minęło jak jeden dzień. 50 lat małżeństwa. 🙂 Na zdjęciu 50 róż od dzieci.6 punktów
-
6 punktów
-
Skupieni, ale często groźni. Niedaleko stąd do stwierdzenia, że czują się pewniej od innych kierowców i jeżdżą od nich bezpieczniej. Ponoć tak uważa 75% kierowców. Podobnie jest z samooceną. Większość uważa, że jest lepszymi kierowcami od innych. A w ogóle to prawie wszyscy kierowcy uważają, że są dobrymi kierowcami. BTW, ja też uważam, że jestem lepszy od większości kierowców. 🙂 A już na pewno lepszy w parkowaniu na kopertę. Podobnie uważam, że jestem lepszym (wciąż :)) narciarzem od większości nartujących. 🙂6 punktów
-
Byłem w Lądku na Festiwalu Gór + Bike Festiwal Glacensis, udało mi się tam spotkać Panią Aleksandrę Mirosław, Martynę Wojciechowską, Marcina Mellera, Justynę Kowalczyk-Tekieli, Maję Włoszczowską, Szymona Godźka i wiele innych osób. I szczerze, to poza Panem Marcinem wszyscy są w takiej formie, że pozazdrościć. Impreza świetna, zaliczone zawody Enduro (niestety DNF) i Uphill na Trojak (turystycznie bez spiny).6 punktów
-
A tak wracając do mojego beskidzkiego komina. Dzisiaj 2 godziny spaceru po lesie. W koncu popadało, ale to za mało. Na zupę wystarczy. Dodatkowo na działce wyrosło mi 15 rydzów.5 punktów
-
5 punktów
-
.. podobnie działa podarowanie statusu "świętej krowy" pieszemu na pasach... .. ja bym założył takie.. ..ci w pociągach czuli by sie bezpieczniej a i niejeden kretyn może by sie jednak zastanowił5 punktów
-
Pochodzi z Mikołowskich źródeł z dzielnicy Gronie gdzie rurociąg dostarcza ja do browaru.Dlatego długo była marka Tyskie Gronie.5 punktów
-
Moja pańcia wygrzewa się w Kalabrii mówi że mega tanio w restauracjach a każdy znajdzie coś dla siebie ciekawego a woda cieplutka tylko jakoś w moje gusta tak plaże ich nie trafiają 😤 zdecydowanie wolę te portugalskie czy nawet morza północnego czyli długie i szerokie bez parawanów czy lokalnych leżaków knajpowych - czysta natura 😉5 punktów
-
Do przejazdu kolejowego mam 400 metrów. Zanim wybudowano tunel, były dzielone rogatki po obu stronach torów i dróżniczy. I jak źle trafiłam z porą, to te 400 metrów przejeżdżałam nawet 40 minut. Nawet jak ktoś się wpakował na przejazd podczas zamykania rogatek, to dróżniczy wstrzymywał rogatki wylotowe. Na innych przejazdach można było spokojnie zjarać fajkę. Teraz rogatki zamyka automat, na 13-20 sekund przed przejazdem pociągu . No nie zdążysz piernąć a pociąg już jest. Nic nie zrobisz. Moja klientka , pani maszynistka, prowadząc skład widzi jak zamykają się rogatki. I jeśli przejazd jest na długiej prostej i jest dobra widoczność, i jeśli coś się na torach działo, to czasami udawało jej się wyhamować skład - Inter potrzebuje ok 1 km, ma dość młody i nowoczesny tabor, ale jeśli leci starszy skład, to już nie jest tak kolorowo. Skrócono czas czekania na przejeździe dla upłynnienia ruchu drogowego. Czy dobrze? Modernizowane teraz torowiska, przejazdy kolejowe, stacje i pomiędzy nimi, mają montowane puszki, które zbierają informacje i przekazują je między sobą. Gdy pociąg przejeżdża je sczytuje i wyświetla na monitorze, automatycznie przełączają sygnalizację świetlną i semafory, mogą też z automatu taki skład wyhamować lub spowolnić, ale jest ich bardzo mało.4 punkty
-
Jak skład jedzie 100 km/h a pociągi ekspresowe czy Pendolino o wiele szybciej, to jak zobaczysz coś na przejeździe kilometr przed składem to już jest za późno, żeby zatrzymać się przed przeszkodą. A teraz wyobraź sobie, że jedziesz autem 100 km/h, czy jesteś w stanie z odległości kilometra ocenić, czy auto kilometr dalej zepsuło się, czy może zgasło i za chwilę zjedzie ci z drogi? A czas leci, a ty musisz podjąć decyzję w ułamku sekundy, a i tak będzie spóźniona. Miałem kiedyś taki przypadek, że ciągnąłem z Dęblina do Małaszewicze skład z cementem na ruskich wagonach. One mają inny sposób łączenia wagonów na tzw. auto szczepy, przez co cały skład jest bardzo sztywny. Miałem chyba na haku coś około 2000 ton. Na tarczy ostrzegawczej był sygnał, że na semaforze jest "stop". Do semafora było jakieś dwa kilometry, jechałem nie więcej niż 50 km/h, było lekko z górki i padał deszcz. Zatrzymałem się kilka metrów za semaforem. Ludzie sobie nie zdają sprawy jaka jest bezwładność takiego składu.4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Cze Aktywiści nie są reprezentantami większości, bo to trudno stwierdzić. Natomiast nie rozumieją pewnych zależności, bo zwykle nie mają o tym pojęcia. Dla mnie spora ich część, to oszołomy, pomijam fakt, że spora część nie robi tego bezinteresownie, wręcz z tego żyją i to nieźle. Jeśli ich postulaty, miałyby na celu dobro zwierząt, pewnie bym je poparł. Ale np. ograniczenie pojemności bryczek, zależność np. ilość koni i pojemności wozu, dla mnie to postulaty, które są racjonalne. Konie które nie będą miały roboty (a to konie pociągowe), tak czy siak pójdą do rzeźni. W gospodarstwie każde ze zwierząt jest przydatne i spełnia określona rolę (kot łowi myszy, pies ujada w nocy na obcych czy też dziką zwierzynę, kury niosą jaka etc.). To jest swego rodzaju folklor i tradycja i nie ma sensu tego likwidować, wystarczy zmodernizować do obecnych standardów i tyle. Elektrobusy niech wożą tych, co faktycznie nie mogą tam dotrzeć o własnych siłach, a chcą to zobaczyć, bo mają do tego prawo, gdzie opłata powinna być symboliczna a bryczki niech wożą łosi, którym się nie chce i są gotowi za to słono zapłacić. pozdro4 punkty
-
Da się, a raczej dało się bo jak teraz jest nie wiem. 🙂 Teściowie moich dzieci też mają podobne przebiegi. Ale patrząc wstecz myślę, że znalezienie drugiej połówki to niełatwa sprawa. Dużo w tym przypadku czy zrządzenia losu, szczęścia albo jego braku przy złym doborze :). A i potem, już po znalezieniu tej połówki, łatwo nie jest. Tyle że jak łatwo czy niełatwo jest w tym wspólnym życiu wiele zależy od nas samych.3 punkty
-
3 punkty
-
Edukacja ogólnie zawodzi. Ludzie nie wiedzą jak przejechać skrzyżowanie dróg równorzędnych i jak zastosować regułę prawej ręki gdy do skrzyżowania zbliżają się 2 !!!! pojazdy (w tym jeden to ich). Skoro tego nie potrafią ogarnąć i zastosować... to jedyne wyjście stosować system, który "myśli za nich" lub uniemożliwia im w dużym stopniu zrobienie czegoś głupiego. Tylko że potem mamy auta, które same hamują (nie wszystkie, co udowodnił BYD 😉 ), same trzymają się pasa ruchu, same skręcają kierownicą. Następny krok, same będą upewniać się że mogą wjechać na przejazd - niebezpieczne, auto się zatrzymuje a kolejne robią to samo. I tym sposobem durna część ludzkości zapewni całej reszcie pełne ubezwłasnowolnienie. Idiota zawsze sprowadzi Cię do swojego poziomu...3 punkty
-
Dzisiaj działa i bez tego 😉. Strajk maszynistów i jazda z prędkością 20 km/ h przez wszystkie przejazdy 😂, powinno być bezpieczniej.3 punkty
-
Marek, trochę się jednak zmienia i na samych torach, Pendolino do Gdańska, Krakowa, czy Katowic jedzie z prędkością 160-200 km/h. Przystosowywane są tory do prędkości 200-250. Żeby pociągi mogły jeździć takimi prędkościami, tory trzeba było do tego dostosować. W mojej bliskiej okolicy modernizowane są tory z Warszawy do Otwocka, a torowisko powiększane o cztery tory, tak aby ruch lokalny nie blokował pociągów dalekobieżnych. Kolejną w planach jest modernizacja linii z Warszawy do Mińska Mazowieckiego również do standardu cztero torowego. Coś się jednak dzieje. Jeżeli pociągi jeżdżą dwa razy szybciej niż 40 lat temu. To tym bardziej nie wolno wjeżdżać na przejazd przy zamykającym się szlabanie. Kierujący autem nie stosujący się do tych przepisów, powinni mieć świadomość, że za wjazd na zamknięty przejazd grozi kara śmierci bez możliwości apelacji. I jeszcze jedno, większe prędkości na torach, to warunek, że nie może być przejazdów niestrzeżonych, czyli tylko awaria szlabanów mogłaby być przyczyną wjazdu pod nadjeżdżający pociąg. Jednak przepisy ruchu drogowego nawet przy otwartych szlabanach nakazują zwolnić i sprawdzić czy nie nadjeżdża pociąg. Ograniczone zaufanie nie ogranicza się tylko do innych kierowców. PS. Mikar był szybszy. Dodam jeszcze jedno, te 30-40 lat temu, tory były budowane z kilkudziesięciometrowych szyn łączonych klamrami ze szczeliną i na podkładach drewnianych. Obecnie są to szyny jednolite i spawane na podkładach betonowych. Trochę się jednak zmieniło.3 punkty
-
Akurat jesli chodzi o zużycie wody, to tłuką nam do głowy, żeby ją oszczędzać, nie napełniać basenów, nie podlewać ogródków i najlepiej kąpać sie całą rodziną w tej samej wodzie, oczywiście tata na końcu 😅 Prawda jest taka, że na gospodarstwa domowe w Polsce przypada mniej niz 20% ogólnego zużycia. Reszta to wszystkie sektory gospodarki. Wielokrotnie pracując w chłodnictwie wylewałem hektolitry wody do kanału tylko po to, żeby sprawdzić jeden czujnik, jedną grzałkę, albo inne urządzenie. Nikt nie robił z tego problemów. Woda dla przemysłu jest chyba zbyt tania i nie ma regulacji wymuszajacych jej odzysk, który technicznie jest możliwy, przez budowę zbiorników, odwroconej osmozie i filtracji, a następnie ponownym uzdatniania. To sie po prostu nie opłaca, lepiej wylać w kanał.3 punkty
-
Jeździłem z nią i się przyjaźnimy 🙂 bardzo miła i super jeżdżąca dziewczyna 🙂 Pozdrowienia3 punkty
-
Cześć Ja raczej nie jestem żadnym ekspertem. Uważam, że liczy się smak a na skład produktów raczej nie patrzę. Co do lagerów - bo o nich mowa - to jest to rodzaj piwa, którego receptura jest najmłodsza i trudna. Obecne przemysłowe browary robią praktycznie to samo co robi się kiedyś tylko na wielką skalę. Znam jedynie browar w Tychach i robi niesamowite wrażenie skalą ale i technicznym dopieszczeniem procesów, np wszystkie gazy powstające w procesie produkcji są odzyskiwane i wykorzystywane. Linie konfekcjonujące są poza terenem starego browaru i prowadzi do nich piwociąg pod drogą. Największa linia puszkująca robi 100000 puszek na godzinę! Wytworzenie piwa jest bardzo wodochłonne - przeciętne zużycie wody na litr piwa to nawet ponad 10 litrów a tu mamy około 3l. Swego czasu Kompania piwowarska podjęła próbę wytwarzania piwa tyskiego w Dojlidach w Białymstoku. Woda wykorzystywana to ważenia piwa w Tychach pochodzi z podziemnych odwiertów w rejonie i jest kluczem do smaku produktu. W laboratorium oczyszczalni browaru zmierzono wszystkie możliwe parametry fizykochemiczne i odtworzono wodę o takim samym składzie w Dojlidach i ... nic. Okazało się, że produkt smakuje zupełnie inaczej i pomysł nie wypalił - chodziło o obniżenie kosztów transportu do Warszawy gdzie sprzedaż Tyskiego była gigantyczna. Pozdro3 punkty
-
A wystarczyło się zatrzymać i spojrzeć w dwie strony i czego nie rozumiesz? Zabrał bym mu prawko co najmniej na kilka lat bo jest niebezpieczny w ruchu drogowym.3 punkty
-
U mnie na odcinku 30 km do Warszawy Centralnej, PKP wybudowała dwa tunele w Sulejówku, obecnie trwa budowa dwóch kolejnych w Wesołej i Rembertowie. Dodatkowo wybudowano wiadukt w ciągu ulicy Chełmżyńskiej w Warszawie i pomiędzy Halinowem i Cisiem, ten drugi jednak to na drodze technicznej przy autostradzie, więc to GDDKiA. W planach kolejny tunel w Halinowie i wiadukt pomiędzy Halinowem a Sulejówkiem Miłosną. Coś się dzieje w tym kierunku. Moim zdaniem wiadukt jest lepszym, pewnie też i tańszym rozwiązaniem, ale nie wszędzie da się go wybudować. Tunel w Sulejówku chwilę po oddaniu został zamknięty na kilka miesięcy, bo kierowca lawety z przekroczoną skrajnią, miał w poważaniu ograniczenia wysokości i uszkodził pierwszą belkę rozporowa na wjeździe do tunelu.3 punkty
-
A Ty "biedactwo, pewnie zapier......", oficjalnie żeby na życie było...(czytaj na narty) 😂😉3 punkty
-
Też zdawałem na początku lat 70. W Krakowie. Było parkowanie, chyba była jazda po łuku do tyłu, ale i solidna jazda po mieście. A samochodów już wtedy w mieście nie brakowało. O mały włos nie oblałem, bo skręciłem ruszając w lewo a z przodu startował na wprost samochód. Tyle że był dość daleko. Egzaminator stwierdził, że zebrałem się jak na początkujacego wyjątkowo sprawnie i to mnie uratowało. Terminowałem na dużym fiacie i to było dydaktycznie lepsze niż mały fiat. Potem jeździłem sporadycznie małym fiatem ojca i dopiero tuż przed stanem wojennym kupiłem nasz pierwszy samochód. Srebrny garbus - VW 1302. Niejedno widział i niejedno przeżył. 🙂 Np. to.3 punkty
-
3 punkty
-
Andrzej, a co i kto wyznacza standard bezpiecznej jazdy? Czyli Ty jadąc z kolegą jako pasażer, który jeździ podobnie do Ciebie, gremialnie stwierdzisz że jeździ dobrze, jadąc ze mną jako pasażer, ze jeżdżę za szybko a co za tym w myśl zasady niebezpiecznie, ja znowóż będąc pasażerem jadąc z Tobą dojdę do konkluzji, że jeździsz na zasadzie w całym kawałku z punku A do B potrafisz dojechać, a ja jadąc z np. Grimsonem dojdziemy do wniosku, że obaj potrafimy jeździć i to dobrze. Gdzie leży prawda i co jest wyznacznikiem owej bezpiecznej jazdy? No przecież nie przepisy, Lublin pokazał, że da się supernowoczesną drogę obwarowaniami spierdolić, nie mówiąc już o komplikacji interpretacji znaków przez kierowcę. Czy ramy prawne tworzone przez super specjalistów od ruchu drogowego takich jak Jarek co ukradł księżyc są wyznacznikiem? Ten co przemierzył setki km w foteliku na tylnym siedzeniu jest opiniotwórczy? Toczysz boje z Mitkiem, narciarskie, że nie da się w 100% bezpiecznie jeździć na nartach, bo zawsze ktoś w Ciebie może wjechać i tam chyba przytoczyłeś przykład (tu z pamięci - a ta jest zawodna) jak chyba w Twoją Żonę (nomen omen doświadczoną narciarkę) wjechał narciarz. Czy można było tego uniknąć, no oczywiście że tak. Ale to następny level umiejętności narciarskich. Widocznie jeszcze tej umiejętności w tamtym czasie nie posiadała. Teraz pewnie już jest mądrzejsza. Reasumując, wiem, że są osoby które potrafią jeździć o kilka poziomów lepiej ode mnie, ale skoro udało mi się przejechać myślę grubo ponad 2mln km w jednym kawałku z oględna znajomością przepisów, to coś tam musze jednak umieć i cos tam muszę o poruszaniu się po drogach wiedzieć. pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
Cześć Ja bym powiedział, nic zaskakującego. Mieszkańcy tamtych terenów są znani z pewnych typów zachowań. Patrzenie na świat jedynie przez pryzmat własnych interesów i pewne ślepe umiłowanie tradycji w ;połączeniu z porywczością oraz pewną dozą tzw. chłopskiego rozumu i efekt gotowy. Pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
wychodzę z założenia, że kto się czubi, ten się lubi. jestem więcej jak pewien, że jak będzie nam dane któregoś dnia się spotkać, to dnia będzie mało, żeby na wszystkie tematy pogadać. tego się trzymajmy!3 punkty
-
Jeśli ktoś ma potrzebę zapierdalania to powinien jechać na tor w Polsce głównie techniczne .W Niemczech jest kilka tam już można V-max wyciskać. Córka z zięciem korzystają bo na cywilnych drogach się boją mają auto z silnikiem 5L coś 450 koni i się bawią tam gdzie można, wszystko zabezpieczone,czasy zmierzone i filmy nagrane. Tylko trzeba zapłacić a nie gołodupcy którym się wydaje że mają szybkie auta 🤪mistrzowie A1.3 punkty
-
Generalnie z tych dyskusji ja mam taki smutny wniosek. Kierowcy, którzy krytykują restrykcje prędkości na autostradach, to kierowcy którzy jeżdżą bardzo szybko. To się bardzo łączy ze sobą. Jeżdżą 180-200 po autostradzie i OPP na 120 wyprowadza ich z równowagi. Ograniczenia prędkości bez radarów mają serdecznie w dupie. Swoje argumenty opierają głównie na „ograniczeniu wolności kierowców” albo na „represyjnym państwie chcącym doić kierowców”. Poczytajcie sobie wypowiedzi kolegów, i to się bardzo czytelnie ze sobą łączy. @grimson @PaVic @Spiochu Każdy z nich podawał że lubi szybko jeździć, podawali swoje prędkości w różnych wpisach. A co za tym idzie każdy z nich łamie znacząco przepisy ograniczenia prędkości.3 punkty
-
Jak co roku - serdecznie zapraszam do skorzystania z oferty Biura Turystyki Zagranicznej. Telefon kontaktowy 730-389-980 Karolina. W rozmowie proszę powołać sie na moja osobę lub SF. Szczegóły ewentualnego szkolenia - terminarza, cennika również u Karoliny.2 punkty
-
Bez żadnych PIT-ów, no chyba że Brada chcesz to się ogarnie, ale on podobno się rzadko myje więc radzę się mocno zastanowić... Beata spokojnie, to takie luźne gaTki🥸 Chodzi o to, że Ty masz siłę przebicia, posłuch na forum - tzw pierdolnięcie😁 Ja prawie nikogo osobiście nie znam. A po co Szabir i co tu z resztą organizować? Karolina zorganizuje, Adam będzie musiał jechać, my za nim, Ty z Elą za nami i dalej reakcja łańcuchowa....😆 Marka się oszuka że tam karnet z TMR 😂 Trochę ponamawiać... Ja to widzę 😎2 punkty
-
Czekamy ze znajomymi z planami wyjazdowymi na styczeń do 25 września bo wtedy ma być ogłoszona lokalizacja i co dla bas najważniejsze wielkość apartamentów 17 PZJU (na nartach 10-15 stycznia). Jeździmy busem w 8 osób wiec celujemy we Francji w 10 osobowe apartamenty z 2 wakatami . W zeszłym roku odpuściliśmy wyjazd z Szabirem z powodu małych apartamentów, wiec jest chęć spotkania starych znajomych z PZJU . Jak Szabir da fajną ofertę to pewnie zbierzemy 2 busy2 punkty
-
Pitu Pitu Ty mnie lepiej nie uaktywniaj 😅 Był tu i jest w dalszym ciągu na FB Szabir, nie pamiętam którą już z kolei, organizuje narciarskie pielgrzymki w Alpy, są tu ludzie, którzy z nim jeżdżą. Organizacja zlotu w ZWARDONIU! jest ciężkie 🤦♀️, więc uprzejmie proszę mnie w to nie mieszać, acz o ewentualnych planach informować 😏 amen2 punkty
-
Ja jak zacząłem chodzić na kurs czyli chyba w marcu 1992 to jeszcze nie było cofanie po łuku, jak poszedłem na egzamin w lipcu to już był łuk (można było patrzyć w tył), parkowanie prostopadłe, równoległe, górka i miasto, do wyboru Maluch albo Duży Fiat. Było chyba 20 testów z pytaniami i wystarczyło się nauczyć wszystkich i się zdawało bez problemu. Mój ojciec zdawał na prawko na początku lat 70-tych i z tego co opowiadał to musiał pojechać do przodu i cofnąć i to wszystko. pozdro2 punkty
-
😄..ja też w 81 nie miałem - po kursie kazali mi czekać na egzamin aż skończę 16.......następny egzamin miałem w 97'.. następny w 98 ..i jeszcze jeden w 2008.. wszystkie "od szczała" zdane.2 punkty
-
2 punkty
-
Pewien zapaleniec wywalczył pewne zmiany, ale wciąż jest tam sporo kontrowersji:)...2 punkty
-
Mario Zgadzam się z Grimsonem, wiemy o tych wypadkach, ponieważ są bardziej spektakularne - czyli z reguły giną w nich jakieś osoby, lub są bardzo mocno poszkodowane. Statystycznie kierowcy TIR odpowiadają za ok 3% wszystkich wypadków w PL, a jeśli przeliczymy to na km (np. każde 100 000 przejechanych to jest ich nie cały 1%). Równie dobrze można przypisać transportowi lotniczemu jako niebezpieczny, bo zwykle w katastrofie lotniczej giną wszyscy, ile ich tam jest na pokładzie. Kierowcy TIR to grupa ludzi którzy wręcz sobie pomagają na drodze, życzyłbym sobie aby wszyscy kierowcy osobówek mieli takie pojęcie o jeździe. Wyprzedzanie - zwykle wyprzedzany zjeźdźa na tempomacie o parę km aby wyprzedzający szybciej i sprawniej wykonał ten manewr, a mrugnięcie światłami na koniec to nie opierdalanie, a informacja że minął jego zestaw i bezpiecznie może powrócić na prawy pas. Twoje wywody przypominają mi moją Teściową, która wychwalała mojego "przyszywanego" Teścia, jaki to ON jest zajebsitym kierowcą, bo przez X lat jak jeździ nigdy nie miał wypadku ani nigdy mandatu nie dostał. Ja wówczas łapałem punkty, jakbym mógł je wymienić na jakieś nagrody w programie lojalnościowym. A prawda jest taka, że Teść kupił mazdę 626 w Pewexie i w ciągu 16 lat zrobił nią 68 tys. km, a ja w 6 lat busem 1,5mln. To takie porównanie mniej więcej. Raz w niedzielę jechał do kościoła, a trasę nad może planował 2 tygodnie z międzylądowaniem, jakby miał tacho w Maździe. Mario, z Twojej opowieści wynika, że zrobiłeś prawo jazdy stosunkowo niedawno i w późnym wieku. Ja osobiście nie pamiętam nic ze szkolenia, bo to było tak dawno, że już chyba nie prawda. Większość doświadczenia nabyłem w praktyce tłucząc km i będąc świadkiem wielu zdarzeń, w tym także tragicznych. Żadne opowieści instruktorskie tego nie zastąpią. Mario, ja jestem za zdroworozsądkowym podejściem do życia, przepisy, to pewne ramy, w których należy się poruszać, ale są takie, które należy bezwzględnie przestrzegać, a są i takie, które w zależności od sytuacji można naciągać nie powodując zagrożenia, czy wręcz naciąganie ich to bezpieczeństwo poprawia. Prozaiczna sytuacja z soboty, podjazd na przełęcz Kocierską, droga stroma i kręta, miejsca do wyprzedzania nie uświadczysz, brak jakiegokolwiek pobocza. Ruch umiarkowany, ale jest. Ulubiona droga rowerzystów, ze względu na podjazd. Na tej drodze nie jesteś w stanie wyprzedzić rowerzysty bez złamania przepisów. Przede mną kilkanaście samochodów, na szczęście wszyscy byli ogarnięci i sprawnie tych rowerzystów po kolei wyprzedzają - przede wszystkim zachowując bezpieczny dystans od wyprzedzanego, natomiast wszyscy przekraczają podwójną ciągłą. O dziwo cała trasie jak nigdy trafili mi się "ogarnięci" kierowcy tam gdzie 50 - to max 60 jechali, a tam gdzie 90 to maks 100. Ja na tej trasie oprócz rowerzystów wyprzedziłem tylko traktor i 1 busa - to się mi nie zdarza (oczywiście tak mało). Ala jazda była nad wyraz płynna. A teraz wyobraź sobie jakiegoś prawego kierowcę, co jedzie za tym rowerzystą, myślę, że po kilometrze i daję sobie głowę uciąć, że któryś z całego tego sznura by wyskoczył, tworząc spore zagrożenie, a tak wszyscy wyprzedzali tych rowerzystów (na szczęście nie było żadnej ustawki, a tylko pojedyncze osobniki) zachowując pełne bezpieczeństwo, mimo iż wszyscy zmotoryzowani złamali przepisy (może z wyjątkiem jednośladów). Nie wiem co by było, jeśli w tej kolumnie zaplątałby się wóz policyjny. Pewnie byśmy te parę km z godzinę jechali. A tak poszło sprawnie i bez nerwów. Jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek pouczania innych użytkowników dróg, bo nie mam do tego ani mandatu, ani uprawnień. Takie zachowania trzeba tępić, ale też bardzo łatwo jest do nich nie dopuścić. Mnie osobiście nigdy to się nie zdarzyło chociaż nie raz jakiś oszołom siedział mi na zderzaku. Zasada jest prosta o ile jesteś inteligentny, po takim manewrze, zjeżdżasz na lewy i w momencie wyprzedzania przez oszołoma podnosisz rękę i przepraszasz. Może tym samochodem jechać rozjuszony byk, po tym geście zawsze odpuszcza. Gorzej z tymi co ich chcesz wyprzedzić, tzw. texas rangers. To są dopiero pojeby. Manewr wyprzedzania, zmiany pasa, a szczególności na drogach szybkiego ruchu, to najniebezpieczniejsze manewry na drodze. W myśl zasady, należy je wykonać w maksymalnie krótkim czasie zachowując maksymalne bezpieczeństwo dla siebie i innych użytkowników drogi. Nie ma tu znaczenia kto jak jedzie, czy przepisowo, czy też nie. Czyt. wyżej. Jeśli ktoś nie potrafi tego w 100% bezpiecznie wykonać, to powinien tego nie robić. Mamy lusterka i każdy powinien potrafić na tej podstawie ocenić odległość i prędkość zbliżającego się samochodu i na tej podstawie powinien podjąć decyzję o 100% przekonaniu że jest słuszna i nie będzie nikomu zagrażać. Odległość: Jest w chuj daleko, daleko, bez problemu się zmieszczę. Prędkość: jedzie tak se, jedzie szybko, zapierdala. To są wstępne wystarczające informacje do podjęcia decyzji co robić. Czy odpuścić, czy jednak się wbić. A już rozpoczęcie manewru z km okładem i z takim okładem jego kończenie jest dla mnie nie zrozumiałe. A już widząc w lusterku zbliżający się inny pojazd (bo patrzę mimowolnie) i utrzymywanie prędkości dla mnie komfortowej jest nie do pomyślenia. Krótkotrwałe zwiększenie prędkości, jest tylko myśleniem o innych, nic więcej. No i nie zabija. Z soboty, jadę końcówkę A4 ze Skawiny do Krk - pare km. Wbijam ze ślimaka na dojazdówkę i rozpędzam się do takiej prędkości, aby swobodnie włączyć się do ruchu. Da się zawsze, no chyba że autostrada cała stoi. Przede mną parę samochodów zjeżdża, dość mały ruch na A4, ale samochody jada głównie prawym jakby stadami. Czyli pare samochodów w kupię i przerwa z km. Wyskoczyliśmy za takie stado. Więc szybkie lusterko i na lewym ciśnie Bejca. Wg. skali, jest daleko, jedzie szybko - kierunek i lewy - jechał ok 160 km/h - przy tej prędkości przestał się zbliżać. Wyprzedziłem stado i prawy, tempomat na 145h i jadę dalej. Bejca po jakimś czasie mnie minęła. Pare takich stad wyprzedziłem, dojeżdżam do 4-go stara i jeden z baranów postanowił się z niego wyrwać, wyjebał się na lewy i jedzie. Jak miał ustawiony tempomat na 125 km/h - tak wyprzedza. On nie myśli o innych - tylko o sobie. Jak już wyprzedził stado, to ja kierunek, no przecież nie będę go op[ierdalał światłami, czyli chcę go wyprzedzić. Zauważy po 2 km , a prawy cały pusty. Dałem mu szansę. Wniosek, kierowcy którzy jeżdżą szybko, albo szybciej niż ustawa przewiduje, zwykle są skupieni na tym co robią, natomiast Ci co przemierzają bezkres rodzimych dróg, zwykle są rozkojarzeni. Maja taki komfort psychiczny, ze nie zwracają uwagi na otoczenie. Z resztą, jadąc poprzedni odcinek przepisowo, łapałem się na tym, ze zaczynam oglądać widoczki, a moja koncentracja zdecydowanie spadła. Uważam, że jeżdżąc szybciej - jeżdżę zdecydowanie bezpieczniej. pozdro2 punkty
-
Jak wyjedzie 20 ecoekektrykow to zdecydowanie OPP trzeba stawiać bo rzeź będzie murowana 😜2 punkty
-
To jest konstrukcja mega zakłamana. „Ty masz jechać bezpiecznie i zgodnie z zasadami.” A koleś który jedzie lewym pasem 200km/h - łamie przepisy prędkości co stwarza niebezpieczeństwo - jego nasz Mitek nie tyka, nie komentuje. Dlaczego ? Bo tym kolesiem na lewym pasie jest Mitek i jemu wszystko wolno, bo jest boski. Aha, sorry, on umie jeździć i dlatego może łamać przepisy!2 punkty
