Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 24.07.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. W ostatni weekend ponownie udało się wyskoczyć na krótką dwudniówkę rowerową - tym razem cel to Jeseniki. Z Piaseczna startujemy bladym świtem(no może nie takim do końca:-) około 5:30. Kwaterę mamy zaklepaną w Dolnych Moravicach na którą docieramy przed południem. Szybkie przebieranie się, odbiór kluczy i ruszamy od razu na pierwszy z dwóch dużych podjazdów - Pradziad. Praktycznie podjazd zaczyna się od samej kwatery na szczyt - 18km i około 900m przewyższenia. Sam podjazd wchodzi całkiem gładko, jedynie dźwięk trzaskającego suportu trochę mnie irytuje - dopiero w domu okaże się, że to tylko niedokręcona prawa miska/łożysko. Na górze troche odpoczywamy i ruszamy na drugi podjazd tego dnia czyli górny zbiornik Dlouhe Strany, ale najpierw zjazd do drogi nr 44. Tu widać, że zdecydowana większość ruchu odbywa się od przystanku autobusowego na szczyt Pradziada i z powrotem. My odbijamy na drogę po lewej gdzie ruch jest już znacznie mniejszy. Do Svycarny jeszcze trochę ludzi, później już sporadycznie. Tuz za Svycarna zaczyna się też najgorszy kawałek drogi czyli kamienny chodnik. Kawałek ma niecały 1km długości, więc nie ma tragedii. Później jest całkiem fajna szutrówka, a ostatnie kilka kilometrów zjazdu do drogi nr 44 to równiutki asfalt. Po prawej widoczny nasz drugi cel czyli górny zbiornik Dlouhe Strany Zjazd szybko mija i docieramy do dolnego zbiornika Dlouhe Strany. Czas rozpocząć podjazd - około 14 km długości i przewyższenia 750 metrów. I już na górze po drugiej stronie:-) Początkowo zjazd nie jest zły, ale gdy nachylenie rośnie zaczyna się bardzo mocna rąbanka ze sporym luźnym szutrem i kamulcami. Całość paskudnego zjazdu to około 4km. Ale w końcu trafia się asfalt i od razu wiatka, więc dajemy rękom i ramionom chwilę wytchnienia. Na koniec dnia zjeżdżamy do Rymarova i tam po chwili poszukiwania znajdujemy całkiem fajną pizzerię. Ostatnie 7km na kwaterę to jazda w blasku lampek, co wcześniej praktycznie nam się nie zdarzało. I statsy 1 dnia Drugi dzień czas zacząć, głównym celem są położone na południowy wschód dwa zbiorniki retencyjne na rzece Moravica: Slezska Harta i Kruzberk. Dzisiaj długich podjazdów nie będzie, ale będzie sporo górek po 1-2km długości. Jazda interwałowa, która jak się okaże na końcu będzie bardzo wymagająca:-) Zdarzają się ładne terenowe odcinki takie jak ten za za Dolni Vaclavov. Piękna pusta, leśna droga do Valasov. Zbiornik Slezska Harta W okolicy Razovej zjeżdżamy na świetna ścieżkę rowerową wzdłuż zbiornika. I za chwilę znajdujemy znakomite miejsce na popas. Elektrownia wodna przy zaporze Zapora tworząca drugi zbiornik Kruzberk. Tu też spędzamy dłuższa chwilę, bo zmęczenie jakieś weszło w nogi...i głowę. Od zbiornika Kruzberk robimy właściwie nawrotkę i wracamy na kwaterę. Droga przez 20 km będzie się stopniowo wznosić, a my razem z nią:-) Przed Lomnicami osiągamy najwyższą dzisiaj wysokość - 720 m. n.p.m. Końcówka trasy to jazda bardzo ładną ścieżką rowerową wzdłuż Moravice statsy 2 dnia Około 17:00 ruszamy w drogę powrotną, zatrzymując się w Bruntalu na małe co nieco. Około 23:30 melduję się w domku. Podsumowując Dwudniówka jak zwykle bardzo udana, pierwszy dzień kapitalny, z pięknymi widokami i długimi podjazdami/zjazdami. Mimo iż występowały (na szczęście krótkie) odcinki dróg wybitnie niegravelowych, jazda dała mnóstwo frajdy. Drugi dzień widokowo było również bardzo ładnie no i ruch samochodowy na trasie właściwie symboliczny. O dziwo jednak okazał się znacznie bardziej męczący niż wydawało się podczas planowania trasy. Mocno interwałowa jazda + 108km i ponad 1600 m przewyższeń dały w kość, no ale nie pojechaliśmy tam dla przyjemności:-)
    8 punktów
  2. Ta rozkosz wkładania butów -bezcenna 🥳 Dzień dobry z lodowca temp -4 na dole u góry pokazuje 0 sami swoi 🇵🇱 dziciaki tłuką tyki standardowo nuda 🥱 🥳
    6 punktów
  3. Zdążyłem na zachód słońca do lasu, coś zaczyna sie dziać. Na śniadanie wystarczy.
    6 punktów
  4. Cze Dawno żem nie pisał, bo nie mam czasu. Więcej przebywam w Beskidach niż w Krakowie. Trochę o rowerze elektrycznym typu SL - mały silnik i mała bateria. Więc nieco kumam czaczę bardziej o co w tym wszystkim biega, kiedy działa a kiedy ma mnie w dupie. Mimo małej baterii, można sporo na nim przejechać, ale trzeba mocno elektronów pilnować. I tak, pojeździłem trochę z kumplem, co ma opanowane trasy i generalnie traktując rower jak rower, zużycie jest niskie, ale trzeba się namęczyć i to sporo. Przykładowa trasa z 1000m przewyższenia (40km), ale podjazdy dość "łagodne" to zużycie na poziomie 40% w trybie eco+ i tour+ - mieszany z naciskiem na Eco+. Jadąc z kumplem to musiałem szybciej pedałować i na większych zębatkach, aby dotrzymać tempa jazdy. Natomiast zużycie po trasie identyczne, w obu rowerach, z tym że on miał baterie 800 a ja 500 - procentowe baterii. W trybie eco+ to odnosiłem wrażenie, że wspomagania nie ma, albo z rzadka, jak mu się zachce. Natomiast wyczaiłem, że wbudowane czujniki mocy i kadencji za to odpowiadają, a raczej limity tam ustawione. Ja mam fabrycznie 80 kadencja i 170 moc. I tak jak za niska kadencja to pomaga popedałować do 80 pod warunkiem, że czuje na pedałach opór (moc). Jak jej nie czuje, to nie pomaga, a tylko wyświetla komunikat zmień bieg. Jak tego nie zrobisz to ma wszystko w dupie i się nie włącza. W tour+ plus jest podobnie ale limity są niższe i jakby szybciej i nieco mocniej to działa. Inne tryby nie wiem - nie próbowałem. Elektroniczne przerzutki. Działają bardzo dobrze, ale.. trzeba uważać przy zmianie na najtwardsze biegi, bo mniej więcej od połowy pilnuje mocy na korbie. Jak nie odpuścisz z pedałów, to nie zmieni, można przeklinać kilka za dużo. Początkowo myślałem że to lag jakiś, ale nie. Tak to jest chyba z silnikiem skomunikowane. Zrzucanie działa bez problemu. Na plus, to regulacja na szybko, z poziomu manetki/aplikacji. To jest fajne, bo jeśli gdzieś są problemy ze zmianą, można to łatwo i szybko poprawić. Niestety nie każdy bieg z osobna, ale wszystkie - czyli położenie wózka względem zębatek. Każdy klik to 0,2 mm. Zakres klików chyba z 10. Wystarczy chwilkę pojeździć i poklikać i znaleść najlepsze położenie. Wczoraj kółko z Małżowiną po naszych kopcach itp. w sumie 40km i 500m przewyższenia, 23% baterii poszło. Ale na prostych bez prądu jedzie się identycznie jak na analogowym fulu enduro. W mojej ocenie to nie ma różnicy. Jechałem blisko 3 dych przez ok 6 km na powrocie po płaskim, na klocku (Żonę zgubiłem po drodze), nie ma takiej opcji, przynajmniej dla mnie. Masa i opony robią swoje. Zawieszenie chodzi perfect i bardzo dobrze sobie radzi nawet w trudnym terenie, oczywiście gorzej na zjazdach niż typowe enduro, ale jako tako do jazdy terenowej jest idealnie poskładany. Fani analogów mogą być mile zaskoczeni, tak samo się zmęczą, bo sam nie pojedzie, ale zasięg większy. Może komuś się ta opinia przyda - wahającym, czy też niezdecydowanym. Na analogu skoczyć na obiad na Mały Rachowiec - no pewnie bym dojechał, ale chyba siły bym już nie miał jeść. A tak byłem i golonko na kapuście wpier..łem 🙂 . pozdro ps. Póki nie mam garażu na działce jeżdżą oba do Krakowa, troszkę za drogie zabawki, aby samopas je zostawić. BTW to jeszcze z 10 mth i będę mistrzem koparki. Trochę pogoda krzyżuje plany, a busa już na działce utopiłem, ale koparka pomogła i go wyciągnęła - jakoś.
    5 punktów
  5. Macie pozdrowienia od @jan koval
    5 punktów
  6. Jakiś kompletnie nieżyciowy i nieogarnięty jest ten gość - po prostu mówisz - też Cię kocham i tęsknię za Tobą, i spieszę się bardzo aby Cię jak najszybciej zobaczyć. I z tego zdania można już płynnie przejść do końca rozmowy (bo trzeba teraz uważać, bo wjechałeś na odcinek gdzie nie pogadamy ale zadzwonię później jak już będę mógł itd) ---------------------- Taką rozmowę należy odczytywać tak: - ona dzwoni bo chcę sprawdzić czy przypadkiem nie masz nieautoryzowanego dostępu (najczęściej), ewentualnie: nudzi mi się, pamiętaj, że mnie masz i czy on mnie kocha? - on (jeśli kuma czaczę) - zapewnienie, że ją kocha to dowód w sprawie, że nie ma nieautoryzowanego dostępu (przy kochance raczej nie wypada tego mówić), szum wiatru w mikrofonie też mówi, ze jedzie plus może jakaś uwaga o ruchu (muszę uważać na tego idiotę). Nie ma co przeciągać tej rozmowy - wszystkie punkty odhaczone. Kończymy sprawę! Można też przeciągnąć opowiadając, jak to jest pięknie i że szkoda, że Cię tu nie ma i wysłać jakąś fotę ze swoim pyskiem.
    5 punktów
  7. Też tak macie jak chcecie trochę pokręcić na rowerze 😉? https://www.facebook.com/share/r/17NCdDc1hN/?mibextid=wwXIfr
    5 punktów
  8. 4 punkty
  9. Czas na elektrolity Wasze zdrowie 🍻 Za idealnie wyratrakowane ale pokryte lekkim puchem stoki ,adrenalinę ,kondycji w kolanach i wyborny nadchodzący sezon 🎿
    4 punkty
  10. Król Julian i inne takie:
    3 punkty
  11. No już nie róbcie z nas potworów 😇
    3 punkty
  12. Ja się boje takich telefonów i nigdzie nie jeżdżę.
    3 punkty
  13. Wiem, że przynudzam. 🙂
    3 punkty
  14. W końcu jeden, który napisał to z autopsji o czym wujek (czyli ja) prawił tu od miesięcy. Na ebike idziesz nawet zmęczony i robisz swoje. Na analu - nie. Ja jestem po kilku dniach codziennie w terenie na rowerze, dzisiaj też miałem iść - ale odpuściłem. Regeneracja. Głowa chce - ciało inaczej czuje.
    2 punkty
  15. Cze Fauza w opiniach są mocno awaryjne, a ponadto firma zakończyła działalność. Jeszcze realizują reklamacje, ale jak długo - tego nie wie nikt. Ja osobiście bym nie ryzykował. Lepiej postawić na sprawdzone marki. Bosch, Yamaha, Shimano. Chodzi o ewentualne wsparcie pogwarancyjne jaki software-owe. Wszystko jest już skomputeryzowane i bez apki ani rusz. Elektryk w takim wydaniu daje analogowcom nowe możliwości bez odbierania radości z jazdy mocno wysiłkowej co daje tradycyjny rower. Różnice są na zasadzie, tam gdzie byś pchał, jeszcze jedziesz, a tam gdzie byś już musiał wracać jedziesz dalej, bo jesteś nieco szybciej i masz więcej czasu. Co do wspomagania, to jak pisałem, w trybie najsłabszym i to z + jest duża zależność kadencji i mocy na pedałach. Zauważyłem, nawet jak zbyt wolno kręcisz, ale masz niską moc na pedałach, to i tak nie wspomaga, jedynie wyświetla komunikat o zmianie biegu. Natomiast przykładając odpowiednią moc na pedały (np. na podjazdach) zaczyna pomagać, ale przestaje jak osiągniesz odpowiednią kadencję. Trudno to mi teraz dokładnie sprecyzować, ponieważ wyświetlacz ma ograniczone możliwości i pokazuje albo moc, albo kadencję, a zanim to przeklikasz, to mija sporo czasu. Dlatego też na stromych podjazdach posiłkowałem się trybem tour+, bo nie wiedziałem czy eco+ mnie w konia nie zrobi, bo w tym trybie odczucia są mocno analogowe. Prawdopodobnie te zakresy można modyfikować w aplikacji, ale jeszcze do tego nie doszedłem. Mnie to daje dużą motywację i sporo frajdy, bo wstając rano i napier....jąc cały dzień na budowie mam ochotę na rundkę wieczorną i nie mam z tym problemu. Niestety na analogu często bym odpuścił, bo tam wszędzie jest pod górę na dzień dobry. A tu jedziesz jakbyś się dobrze wyspał i wstał pełni sił. Moim zdaniem liczy się sam ruch, bo i tak siłę trzeba w jazdę włożyć. Sam nie pojedzie. Dość inteligentnie pomaga, natomiast mnie jeszcze nieco brakuje do niego troszkę zaufania że mnie nie zrobi na podjeździe w wuja. Dzisiaj jadę do Milwaukee (Milówka w żargonie lokalsów) 😉 na Rancho. pozdro
    2 punkty
  16. Niska pozycja ułatwi + kółka o odpowiedniej twardości..
    2 punkty
  17. @grimson to ty się w……s w kadr 😂 jednak nauka nie idzie w las 🥳
    2 punkty
  18. ja też, poniższe koniecznie z dźwiękiem:
    2 punkty
  19. Podobna sytuacja 🤣 https://youtube.com/shorts/pqJECb0lyWM?is=G1Tp4UiYNyqFuPs1
    2 punkty
  20. Nie wiem czy na narty… taka sytuacja
    2 punkty
  21. Nic nie przynudzasz pikne tereny 😏 Ja dziś trafiłem w takie miejsce jadąc lasami 🥴 ps . Teraz przeczytałem że to największe niemieckie cmentarzysko poza granicami Niemiec . Obszar 16h i 39 tys poległych żołnierzy. Faktycznie końca nie było widać .. Powiem tak widziałem już wiele w tym beneluxie np lodowisko w kościele ale obok krypty czy mauzoleum cmentarnego żeby lał się browar dla spragnionych rowerzystów to już lekka paranoja 🥴
    2 punkty
  22. Cześć Krótka relacja z naszej wyprawy do Alta Badia Ilość osób: 3 (tata plus dwie córki) Ze względów rodzinnych musieliśmy wyjechać w Poniedziałek zamiast w Sobotę. Wyjazd z domu 5.20, standardowa droga TG -> Gliwice -> Ostrawa -> Brno -> Mikulov -> Wiedeń -> Graz -> Lienz -> Brunneck -> Badia Abtei. Jechał się bardzo płynnie, korek jedynie w Brnie na remontowanym odcinku około 15 minut. Reszta spokojnie, w miarę pusto na drogach. Tankowanie również standardowo: Mikulov, Lienz. Dojeżdżamy okoł 17:30 do naszego miejsca zakwaterowania w Badia Abtei. Po rozpakowaniu krótki spacer pod najbliższy wyciąg po karnet dla najmłodszej córki. Aby dziewczyny nie marudziły policzyłem kroki na wyciąg aby w jak najmniejszym stopniu jeździć samochodem. Plan na 4 dni jazdy następujący: Wtorek - Marmolada (ze względu na pogodę) Środa, Czwartek (objeżdżanie ośrodka) Piątek - Armentalora, Lagazuoi W wtorek wyruszamy samochodem do Corvary na parking pod wyciąg Boe, aby trochę przyspieszyć (nie wiedziałem jak młodsza córka będzie sobie radzić i aby nie tracić czasu). Pogoda piękna, z rana około -11 stopni. Około godziny 11 docieramy na szczyt Marmolady. Ludzi sporo, trasa rozjeżdżona, odsypy wszędzie. Dostaje litanie od młodszej córki 🙂 spodziewała się czegoś innego. W drodze powrotnej przystanek na obiad w Rifugio Bec de Roces i powrót pod Boe, jeszcze trochę pojeździliśmy na trasach koło Corvary Drugi dzień z opadem śniegu ale widoczność nie była zła. Zaczynamy w Badia Abtei (od tego momentu bez samochodu 600 kroków do i z wyciągu z sprzętem) wjazdem na la Crusc, ładna nowa gondola, potem Praduc i podjazd pod godolę w La Villa. W głównej mierze jeździmy na trasach pomiędzy San Cassiano i Corvarą. Młodsza zwiedza wszystkie snow parki delektując się jazdą. Dzień trzeci, podobny do drugiego, niestety pogoda trochę się zepsuła i rano dość mglisto, słaba widoczność, po południu przejaśniło się i jeszcze trochę jazdy było. Młodsza widząc innych młodych narciarzy uskuteczniała jazdę na krechę, jeździliśmy głównie w rejonie Colfosco. Ostatni dzień jazdy, po lekkim ociepleniu w Czwartek, przywitał nas mroźny poranek, stoki zrobiły się twarde. Standardowo zaczynamy na La Crusc, po czym przemieszczamy się w kierunku Armenaroli aby przejechać skibusem pod Lagazuoi. Niestety i tutaj nas czeka niespodzianka, okazuję się, że Lagazuoi zamknięte z niewiadomych przyczyn, Tofana też zamknięta od 26.01 ze względu na igrzyska. Młoda zawiedziona :(, ale obiecaliśmy jej za rok. Zostało nam pojeździć lokalnie. Dziewczyno o 13 poprosiły czy mogą wcześniej skończyć bo trochę czują już nogi. Po małej naradzie wracamy do Badia Abtei pod La Crusc. Zjeżdżają ze mną dwa razy i idą an kwatery. Ja zostaje do 16:45 aby jeszcze pojeźdić. Wieczorem pakowanie, rano o 7:20 wyjazd. W drodze powrotniej ruch praktycznie do Lienz, potem mały korek Brno i oczywiście Mikulov. O 19:00 meldujemy się w domu cali i zdrowi, co najbardziej cieszy małżonkę. Średnio dziennie na nartach (wjazdy i zjazdy) około 80 km. Koszty ? Noclegi - 800 EUR Karnety - 772 EUR Paliwo - 200 EUR Jedzenie - 350 EUR Dodatkowo oczywiście winiety, ubezpiecznie. Plusy: - dużo tras - super pogoda - zadowolenie córek Minusy: - Marmolada przereklamowana - Pod koniec dnia, stoki zdegradowane, a że musieliśmy wracać przez cały ośrodek, to był męczący - W Piątek zrobiło się tłoczniej na tokach, Włosi zjechali na weekend Dodatkowo mogę dodać, że omijać stoki z Sellarondy, Marmolady. Raz zrobić, zobaczyć a potem jeździć z dala. Na koniec kilka fotek
    1 punkt
  23. spoko, tylko wiesz, u nas decyzja wyjazdowa jest często mocno ad hoc. O tej zdecydowaliśmy w piątek rano i mieliśmy po robocie jechać, ale jednemu kumplowi coś wypadło i przełożyliśmy wyjazd na sobote rano. Generalnie szybka akcja:-D
    1 punkt
  24. Generalnie jest nas trzech muszkieterów:-) ale czasem jednego zatrzymają obowiązki domowe, stąd niektóre wycieczki jeździmy we dwóch, a niektóre we trzech.
    1 punkt
  25. Trzeba było rękę z telefonem za okno wystawić, może wtedy by złapał...
    1 punkt
  26. Toś Ty pchał czy ciągnął ten samolot? 😅
    1 punkt
  27. To jest foto z systemu rozrywki na pokładzie samolotu linii Neos. Probowalem nagrać tracka moim Sports Tracker ale nie byłem w stanie złapać sygnału GPS wewnątrz samolotu, z winy przyciemnianych elektrycznie szyb w B789. Wyszło tylko coś takiego:
    1 punkt
  28. Lodowiec Góra Kamieńsk czeka cierpliwie na swoje otwarcie.
    1 punkt
  29. Wiesz Mareczku to jest dramat wręcz dla kibica bo jak spojrzymy w ostatnich latach na nazwiska i kluby to wstydzić się nie musieliśmy - było kilku którzy w swoich klubach grali pierwsze skrzypce niektórym nawet murale w podzięce malowali , tylko jakoś w tej reprezentacji grać im się nie chciało 🤷‍♂️
    1 punkt
  30. Wybaczcie, ale tego nie da się czytać…
    1 punkt
  31. Bartek to ten, który więcej skręca na filmie.
    1 punkt
  32. Ja bym za wcześnie się nie cieszył, już kiedyś zero szumnie się rozstawał, o potem wrócił z podkulonym ogonem.
    1 punkt
  33. Mistrzuniu, jakoś tak jadę jadę i dojechać nie mogę 🥴 ale coś przysłali promke urodzinową więc jak młodego nie namówię na rower w bliskości Alp to w następnym może już dojadę 🤔
    1 punkt
  34. Może nie na narty ale z okazji dzisiejszej zadymy mi pasuje 🤪
    1 punkt
  35. ..daleko nie masz
    1 punkt
  36. Mądrość i doświadczenie życiowe - bezcenne 😉
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Nie wiem jak Wy ale ja to bym już gdzieś poszurał 😜
    1 punkt
  39. zwierzakow w okolicy w nadmiarze... lubią cisy, zywotniki, zeżarły tez 3 5letnie daglezje. Ogrodzenia jednak nie bedzie, niech sobie jedzą. Co cenniejsze drzewka osiatkowalem ew oblożylem berberysem....
    1 punkt
  40. Też mam kamerę, ale u mnie zarejestrowała tylko sąsiada, który podlewa mojej żonie jej palmiarnię. Po czym wypija piwo, które mu zostawiłem 😅
    1 punkt
  41. Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód. Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole. A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej!
    1 punkt
  42. W tematyce rowerowej: https://www.radiobielsko.pl/cieszyn/rowerem-z-wisly-do-gdanska-w-jeden-dzien-nauczyciel-z-cieszyna-jedzie-dla-swoich-uczniow/90064/ 630km - no to jest wyczyn, trzymam kciuki! link do zrzutki: https://zrzutka.pl/k57v67?fbclid=IwY2xjawTHDVtleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBZQURvVlVsa25GSzR2OE9Nc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHl08u3SXyPpqorgNdyGDUCogneYWiKx1k8iNqRMUfUNq5vAi2jYOb7OIq-uQ_aem__2zz4kg-WNf3vpZeVVHsxg
    1 punkt
  43. I kanapa na Julianach, ta akurat by się przydała, odciążyłaby kanapy z Solistka. Szkoda, bo jest tam kilka wariantów niewykorzystanych z braku naśnieżania. Przez ostatnie 10 lat dziewiątkami jeździłem chyba tylko jeden sezon wspólnie z @moruniek
    1 punkt
  44. Tu masz rację, z przodu mniej mdli. Tył to wiadomo , że bardziej odczuwasz. Ale wtedy do tyłu wyrzucimy małżowinę, trzeba by ją uśpić jakoś na tą drogę 😂
    1 punkt
  45. a rankiem kolejnego dnia już tylko lampa i tak już do końca tygodnia parę zbliżeń 4- tysięczników widocznych z ośrodka Espace Killy jako ciekawostka od prawej Masyw Monte Rosa, Laskamm, Castor i Pollux Grand Combin Grandes Jorasses, Grań Rochefort i Ząb Giganta no i wszystkim znana Biała Góra
    1 punkt
  46. Trochę fotek podsumowujących 6 dniowe zjeżdżanie 8-13.12.2024 temperatury nawet - 19 stopni powyżej 3 tysięcy
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...