Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 19.10.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
8 punktów
-
I trzecia wycieczka, jednodniówka po północnej części Corfu. Będąc z rodzinką na Corfu udało mi się wygospodarować chwilę czasu dla siebie i wypożyczyć rower na jeden dzień. Samo wypożyczenie gravela to koszt 25 jurków za dzień, pani z wypożyczalni przywiozła i odebrała go z hotelu , więc dla mnie bezproblemowo. W trasę udało mi się wpleść bardzo fajne 3 podjazdy: - podjazd na Pantokrator, główny cel czyli najwyższy szczyt wyspy, z hotelu miałem około 18 km podjazdu z czego pierwsze 3 km to konkretna rzeźnia i nachylenia rzadko spadały poniżej 15%, pozostała część bardzo przyjemna z nachyleniami nieprzekraczającymi 10%, opócz ostatniego 1200 metrów, gdzie ponownie nachylenia były grubo powyżej 10%, - podjazd do opuszczonej wioski Old Perithia, tu główny podjazd miał około 6km z czego 4 km mocno mnie zmęczyły mimo iż nachylenia nie przekraczały 8%. Była to po prostu dość żmudna wspinaczka, bez praktycznie żadnych serpentyn, - podjazd na bezimienną przełęcz pomiędzy Kassiopi i Kentromą w celu uniknięcia jazdy główną ruchliwą drogą wzdłuż wybrzeża, przed tym podjazdem trochę podjadłem i ruszyłem pełen werwy. Cały podjazd miał również 6km z czego pierwsze 3 km to nachylenia średnie 10%, a trafiło się i kilka ścianek po 14-15%. Za to cały podjazd robię w zupełnej samotności, coś pieknego. Same widoki jak to na południu Europy boskie, bo są i góry i woda i pogoda, więc nie mogło być brzydko:-)6 punktów
-
Wrześniowe rowerowanie. We wrześniu udało się odbyć kilka wycieczek, poniżej krótkie opisy 3 z nich: 1. Trzydniowe Rudawy czyli Krusne Hory. Pierwsza wycieczka "na ciężko" w tym roku. Miało być wysokogórsko, włoskie lub austriackie Alpy, ale niestety niż genuański jaki nadszedł w środę poprzedzająca nasz wyjazd pokrzyżował te plany. Nastąpiła szybka ich zmiana, a ponieważ zawsze mam w zanadrzu kilka wycieczek wybór zarówno pod względem trudności jak i pogodowym padł na Krusne Hory czyli Rudawy. Miejsce startu Telnice ze względu na w miarę łatwy dojazd samochodem. Trasa pierwszego dnia dość wymagająca, udało się dojechać do Klasterec nad Ohri. Pogoda tego dnia była najsłabsza, generalnie pochmurno i dość chłodno - u mnie jazda praktycznie cały czas na długo. Sama trasa świetna, sporo szutrówek i bardzo mało uczęszczanych asfaltów + sporo podjazdów, no i kilka ustrzelonych mały ośrodków narciarskich m.in. zaraz na początku dnia Telnice. Drugi dzień Pogoda już lepsza zwłaszcza po południu. W tym dniu dwa główne punkty programu czyli podjazdy na szczyty Klinovec i Fichtelberg + fantastyczna droga od Bozi Dar przez park krajobrazowy Złoty Kopiec. W tym dniu w okolicy Bozi Dar robimy już "nawrotkę" i powoli wracamy do punktu startu. Trzeci dzień Dzisiaj sporą część trasy jedziemy niemiecką stroną, są bardzo fajne szutry i ponownie puste asfalty, no dobra, niektóre byłby bardziej puste gdyby nie było grzybiarzy:-) Trasę mieliśmy zaplanowaną na 4 dni i tego dnia mieliśmy w planach dotarcie w okolice Łaby przy Lovosicach, by 4 dnia wzdłuż Łaby dojechać do Decina i później do samochodu. Niestety śledząc prognozy pogody już dzień wcześniej widzieliśmy spore załamanie jej w niedzielne przedpołudnie. Stąd postanowiliśmy dojechać w okolice Litvinova i tam przy obiedzie patrząc na najnowsze prognozy zdecydować czy wracam tego dnia do samochodu czy jedziemy zaplanowaną trasą. Niestety prognozy jeszcze bardziej się pogorszyły i wychodziło, że padać zacznie wczesnym rankiem w niedzielę, stąd postanawiamy skrócić trasę i wrócić w sobotę pod wieczór do samochodu. Po dojechaniu do samochodu postanawiamy przespać się w pobliskim pensjonacie i rano w niedzielę ruszyć do domu. Prognozy okazały się sprawdzone, bo w niedzielę około 8:00 zaczęło najpierw lekko padać, a później konkretnie lać i raczej końca nie było widać, stąd mimo że mieliśmy w planach ewentualnie jeszcze jakiś spacer, załadowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do domku. Koniec6 punktów
-
Żeby była innowacyjność musi być duży zysk firmy tak, aby mogła sfinansować ryzykowne i kosztowne badania. Jeśli zbytnio dzieliłaby się z pracownikami, to firma stałaby w miejscu i pracownicy nawet nie widzieliby że ich konkurencja wkrótce zje, bo nie rozpasa pracowników tylko płaci za najprostsze prace tyle ile trzeba żeby mieć tych pracowników. Kwestie szkolenia nowych - dba się tak o pracownika, jak kosztowne i czasochłonne jest pozyskanie nowego w jego miejsce. To bardzo proste. Optymalizacja polega m.in. na zwiększaniu efektywności operacyjnej, likwidacji zbędnych kosztów (często również pracowniczych - też po to żeby reszta pracowników mogła pracować w dalej istniejącej firmie), adaptacji do warunków rynkowych (po stronie kosztów ale też podaży / popytu). Rotuje się pracownikami łatwymi do zastąpienia, lub takimi, na których rotację firma może sobie pozwolić biorąc pod uwagę więcej czynników. Firma to nie przechowalnia pracowników na lepsze czasy, tylko żywy organizm który musi działać zawsze, na dobre i na złe. Od pracowników zależy też to (choć nie zawsze), czy staną się niezbędnymi - tudzież oferując swoje doświadczenie, wyjątkowość, efektywność itp. "dobry" pracownik nie musi oznaczać wyjątkowo dobry, a jak trzeba ciąć koszty bo zmienił się rynek itp, to zostawia się wyjątkowych i niezastąpialnych (nawet słabych i wkurwiających, ale o kluczowych umiejętnościach). No i jest takie stare przysłowie - nie ma ludzi niezastąpionych. Na świecie jest niewiele firm, które pracują jak "komuna". Czy raczej spółdzielnia. Zawsze muszą to być średnie lub małe firmy, bo tylko w takich da się utrzymać odpowiednią "lekkość" i sprawną komunikację. Przykład to Orbea (rowery), w której pracownicy są udziałowcami - współwłaścicicielami firmy. I tylko wtedy z tego powodu zalezy im na czymś więcej niż końcu własnego nosa. No tak, ale to trzeba być właścicielem... Inaczej wszyscy w firmie patrzą tylko na siebie - zarówno pracownicy etatowi, jak i zarząd i właściciele. Tak to już jest. Wystarczy założyć firmę, spróbować, posmakować, i dopiero mieć zdanie inne niż "bo ja..."6 punktów
-
Załóż działalność, zatrudnij pracowników, a się przekonasz, jak to jest być prezesem…6 punktów
-
Druga wycieczka tym razem dwudniówka na lekko - kierunek Pogórze Ciężkowickie. Bazę mieliśmy w Zakliczynie. Pętla pierwszego dnia obejmowała Jamnę, Cieżkowice i Lubinkę. Trasa naprawdę ciężka, bo jak to na pogórzu mnóstwo krótkich albo bardzo soczystych podjazdów. Ścianki 1-2 km z nachyleniami grubo powyżej 10% nie były żadnym wyjątkiem, stąd urąbaliśmy się konkretnie. no ale nie pojechaliśmy tam dla przyjemności ;-). Ale było też widokowo, bo był to ostatni ciepły weekend przed nadchodzącym ochłodzeniem i pogoda pięknie zażarła. Nawierzchnia bardzo różna, od asfaltowych dywaników, przez szuterki, kończąc na leśnych wykrotach i jeździe po łące, więc było też ciekawie:-) Drugi dzień to pętla Cięzkowice - Bobowa-Rożnów i jezioro Rożnowskie. Rowerowo dzień bardzo podobny do poprzedniego, czyli krótkie ścianki + różna nawierzchnia. Pogoda dalej przepiękna więc jazda była bardzo przyjemna. I koniec:-)5 punktów
-
Gdy mieszkasz(amy) na styku byłych granic 3 państw, w rejonie nasyconym imigrantami z roznych epok, to kombinacje bywają przeróżne. Moja Babcia 4 krotnie zmieniała przynależność państwową przeprowadzając się przez całe życie raptem o 100m... Matka ojca miała zdecydowanie niemieckie nazwisko, udzielając się w lokalnym towarzystwie Matek Polek.Matka żony z kolei o pięknym szlacheckim nazwisku z Małopolski wschodniej, dostala nakaz pracy w Rybniku by polonizować tutejszą szkołę... gdzie poznała męża o zdecydowanie czeskim nazwisku... moja wnuczka ma dziadka ( tego drugiego) wywodzącego się z Tatarów podlaskich i ma zauważalnie azjatyckie oczka... Znakiem czasu może też być sasiad mulat, świetny w remontach łazienek.... Szowinizm narodowy to jednak straszna choroba....5 punktów
-
Ale przecież granice sie zmieniały, ludzie migrowali, wojny, handel, praca itd. Mnie w ogole śmieszy to szufladkowanie. Ktoś ma kompleksy, to potrzebuje sie dowartościować przynależnoścą do jakiejś "lepszej" grupy. A czy to Śląsk, Warszawa, osiedla A, czy B , Wisła, czy Legia to bez znaczenia. Sam mam korzenie od strony ojca czeskie i austriackie. Z resztą nazwisko też czeskie. Śląsk to region na styku granic, kultur i narodowości. A moj znajomy Warszawiak, porządny facet z którym przez lata współpracowałem podczas wyjazdów na hutę mówił tak. Jak wychodzę w Święta Bożego Narodzenia na spacer, to widać ile osób jest z Warszawy. Mniej niz połowa osiedla sie świeci, reszta wyjeżdża do rodziny.5 punktów
-
Tu masz najnowsze dane o średnich pensjach w Polsce w przedsiębiorstwach. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/srednie-wynagrodzenie-w-polskich-firmach-we-wrzesniu-2026-r-gus-podal-nowe-dane/1f7w8e4 Wyjaśnię wykres - zmiana nominalna to jak kwotowo wygląda wzrost, zmiana realna to wzrost minus inflacja. Tylko jak była kosmiczna inflacja to przez rok trend realny był na minusie. A tak to od 10 lat pensje średnie rosną szybciej niż inflacja. Faktycznie wszyscy biednieją, zwłaszcza po podniesieniu pensji minimalnych. A Przedsiębiorcy, którzy płacą oprócz podatku dochodowego dodatkowy drugi ukryty podatek dochodowy w ZUS wprowadzony przez poprzedni rząd w imię dobra uciśnionych to mają tylko lepiej. Gówno prawda. Powiedz ile płacisz procentowo podatku dochodowego średnio rok do roku (bez VAT, tego na PIT) to zobaczymy. Ja płacę 19% + 4,9% = 23,9% już od pierwszej zarobionej złotówki. Nie wspomnę jakie są to kwoty nominalnie. A jak firma ma stratę, to nie dostaję nic, nikt mi nic nie wypłaca, żadnego socjalu, żadnego L4 NIC, żadnej 13ki, wczasów pod gruszą i innych pierdolansów. Ta sama kolejka do lekarza, emerytura jeśli sam odłożę. Więc niech każdy etatowiec zgorzkniały zamilknie - a jak nie to niech założy firmę i przestanie pierdolić o wyzysku. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Proste.5 punktów
-
Piotrek, wystarczy, że do tego etatu który już mas dołożysz etat konkurencyjnego sprzedawcy - handlowca, księgowego, kadrowego, bhp-owca, nie będziesz brać L-4 ani urlopów, i nie otrzepiesz się z pyłu dnia pracy po 16-tej, i podzielisz się Twoimi wypracowanymi przez siebie pieniążkami z tych etatów z pracownikami, wykonującymi to co sprzedasz, z tego co przywieziesz, to co zaksięgujesz, przy pomocy innowacyjnych i nowoczesnych maszyn i urządzeń - linii produkcyjnych, które kupisz, o ile nie pójdą na L-4 lub urlop, za który też zapłacisz... A wszyscy będą zadowoleni i żyli długo i szczęśliwie. Proste5 punktów
-
To nie jest tak że zarząd zawsze wymienia pracownika. Ale jeśli pracownik chce podwyżkę od pensji X, a zarząd nie przewiduje tego w budżecie, to zamiast niezadowolonego pracownika czasami woli innego, który na start dostanie pewnie X-y%, i będzie miał nadzieję że jego efektywność wzrośnie do poziomu poprzedniego. Zwłaszcza w dużych firmach każde kółko zębate jest mniejsze i mniej znaczące, więc się je wymienia. W/w pracownik niezadowolony to co innego niż pracownik innowacyjny. Ale piszesz też że ekipa przypilnuje żeby nic się nie zmieniło - tak, bo tacy parszywi są współpracownicy który dbają tylko o koniec własnego nosa i często pomysły innych przedstawiają jako swoje. Tylko zarządowi trudno to często zweryfikować bo firma duża. Każdy kto idzie do dużej firmy musi mieć świadomość, że tam ludzie grają na siebie, nie na dobro firmy. I firma musi być równie bezwzględna, grać na siebie bo pracownicy rozniosą ją w pył w imię własnych korzyści. Udział w zyskach to co innego niż udziały w firmie. Udział w firmie to też udział w stratach = odpowiedzialność. Udział w zyskach to socjalizm. Podsumowując - chcesz mieć wpływ na losy firmy: - załóż swoją, - idź do małej lub średniej firmy gdzie masz szansę przedstawiać swoje pomysły właścicielowi (temu który faktycznie decyduje o stanowiskach i kasie). W przeciwnym razie wpływ pracowników często bywa raczej negatywny, niż pozytywny w stosunku do oczekiwanej neutralności. Nawet jeśli jest ktoś dobry, nawet wielu, to wystarczy że nad nim/nimi jest jakiś dupek, który i tak to rozwali zanim zauważy to osoba faktycznie decyzyjna. Tak już jest5 punktów
-
Życzę Wam dzieciaczki serdecznie wszystkiego o czym zamarzycie na nowej drodze i jeszcze więcej śniegu pod "kilem"...🥂🎆 ..w sumie wątek też pasuje 😉4 punkty
-
Serdecznie zapraszam na wyjazd w termienie 13-20.03.2027. Szczegóły wyjazdu oraz szkolenia BTZ Katowice Karolina Jarczak 730 389 980. Zakwaterowanie na terenie San Candido, karnet Dolomit SuperSKI - czyli możliwość jazdy w pobliskim Kronplatz i nieco dalej w Cortinie. Szkolenia indywidualne (preferowane) lub w bardzo niewielkich grupach. Na tym wyjeździe nie "stawiam" od "0". Kontaktując się proszę Karolinie przekazać że informacja pochodzi z Ski Forum.4 punkty
-
Drobna uwaga do tych rozważań - na B2B odpowiadasz tylko za siebie tak samo jak na etacie. Nie można porównywać mikro czy małego przedsiębiorcy będącego pracodawcą z JDG działającą na B2B. To są dwa zupełnie różne światy i ilość obciążeń m.in. finansowych jest nieporównywalna.4 punkty
-
4 punkty
-
Cze Była o tym mowa i wnioski takie same jak poprzednio, aczkolwiek to głównie zależy od preferencji narciarza a tego co jedzie. Tadeo ma biegowe i jakoś se radzi. Ten pierwszy wybór wg schematu utartego dla początkujących jest ok, ale ja bym odjął 5cm z pomiaru z biegu. Czyli jak wychodzi 115cm - brałbym 110cm. Większość ma nie regulowane i musi mieć powiedzmy uniwersalne. Moim zdaniem lepsze nieco krótsze, niż zbyt długie - jako uniwersalne. I to co opisała prezenterka, zależ co się jedzie i jak się jedzie. pozdro4 punkty
-
Nie.. nie chcemy - ale sposób widzenia zależy od miejsca siedzenia - nie oceniaj przedsiębiorcy przez pryzmat swojego miejsca - to krzywe zwieerciadło.4 punkty
-
Dokładnie ... nie rozumie ludzi którzy wykonują pracę niewolniczą i z jednej strony płaczą że nie są wolni a z drugiej doceniają że o 16 trzaskają drzwiami i mają spokój..4 punkty
-
Polska powinna to, powinna tamto. Załóż partię, masz tu na forum jeszcze paru kontestatorów wszystkiego, to już niezła siła i pokażcie jak zmieniacie Polskę i Europę na lepsze.4 punkty
-
3 punkty
-
Pewien jesteś że czytasz to samo forum na którym my piszmy? .. przecież tu jest jak w kółku różańcowym3 punkty
-
Z tęsknoty za nartami zrobiłem krótki filmik z tego wyjazdu. https://photos.app.goo.gl/UwfLuAWWN9dJZgG193 punkty
-
3 punkty
-
To może zrobimy na zlocie jakąś ustawkę? Na kulki śnieżne i wyjaśnimy sprawe raz na zawsze kto jest lepszy, Hanysy, Gorole , Pyry, Krakusy, czy jeszcze jakieś inne nacje.3 punkty
-
Tutaj pokutuje odwieczne przeświadczenie że jak masz dwa fakultety, maturę i kursy niektóre to jesteś lepszy od gościa przy betoniarce…. Życie weryfikuje to postkomunistyczne przeświadczenie….wszak jesteśmy w kapitaliźmie - jesteś wart tyle ile ci chcą zapłacić 🙂3 punkty
-
3 punkty
-
Mówisz-masz. Cudze chwalicie, swego nie znacie. Poniżej foto z Ziela, widać kupkę śniegu za ratrakami.3 punkty
-
Cześć Swego czasu, wiele lat temu jechaliśmy na mecz do Chorzowa. Chłopaki siedzieli i zastanawiali się którym Maluchem jechać - jechaliśmy z Sosnowca. Mówię: "Pojedziemy moim wszyscy wejdą przecież" - a Ci się popłakali ze śmiechu. Okazało się, że oni zastanawiali się, który samochód ma bardziej śląską rejestrację a ja chciałem tam się wybrać samochodem z rejestracja WAM czy WAW. Pozdro3 punkty
-
taki filmik jednego z najciekawszych zjazdów w Espace Killy VALLEE PERDUE3 punkty
-
Wg doniesień to miks lewicowych anarchistów ze zorganizowanymi chuliganami którzy dołączają do każdej demonstracji bez względu czego dotyczy.3 punkty
-
Nie.... morał jest taki że ci złodzieje to dodatkowo debile - dobre, markowe buty robocze wysokiej klasy (powiedzmy od S3 w górę) potrafią kosztować ponad 200 euro .... a oni kradli tani badziew 🙂 ... serio myślicie że te powybijane szyby i popalone samochody to sfrustrowani licealiści?3 punkty
-
3 punkty
-
Ale czemu wyzysku. Bo jak firma lepiej zarabia to się należy? A co jak firmie spada sprzedaż i zysk? To może obniżki pensji? A nie nie, to jest wtedy niedozwolone bo to wina zarządu... Przecież pracownicy pracowali tak samo. No właśnie... Tak samo...3 punkty
-
Ciekaw jestem co inni sądzą. Ja nie miałem tego wrażenia, że Włosi "czerwienieją" trasy niebieskie. To jednak subiektywne wrażenie. W Soelden faktycznie tylko region Giggijoch, ale to duży region. Można stąd, fakt - trochę mozolnie, dotrzeć do lodowców Rottenbach i Tiefenbach, gdzie pełno wybornych niebieskich. W Soelden byłem tylko raz i to dawno temu, w 2004 r. Jeździliśmy z początkującą żona kolegi, która radziła sobie całkiem całkiem. Przypomniał mi się krótki filmik, który zrobiłem z tego wyjazdu. Hmmm... dawne czasy. 🙂 https://photos.app.goo.gl/StZ2rQpnTXEA4AM963 punkty
-
Byłam w obydwu ośrodkach, jeśli priorytetem są niebieskie trasy, to nie wybrałabym żadnego z tych wymienionych. Jeśli chodzi o Włochy to może Alpe di Siusi, Alta Badia? W Austrii zazwyczaj jest trudniej, również mam odczucia że niektóre czerwone we Włoszech to niebieskie, zaś niebieskie w Austrii potrafią być czerwone. W Solden praktycznie pozostałby rejon Giggijoch do jeżdżenia. W Gurglach wg mnie w ogóle nie było specjalnie niebiesko, a jeśli do tego są trudniejsze warunki (mało śniegu, wylodzenia) to nie jest łatwo.3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ja tam takich dziwnych uczuć nie odczuwam, ale fakt, kiedyś w Łebie, jak się wydało skąd jesteśmy, to musieliśmy chodzić kanałami, a o dysce czy obiedzie na mieście mogliśmy zapomnieć... sport ponoć łączy, zwłaszcza "narodowy" ⚽2 punkty
-
2 punkty
-
Źle to nie wygląda ale jak dostaje wczoraj takie zdjęcie z polskim Orłem w akcji to zdecydowanie mówię szkoda kasy i czasu póki co na wyjazd gdziekolwiek chyba,że lodowiec halowy gdzie warun bajkowy 🤣2 punkty
-
Teresa, to forum jest jedynym medium internetowym na jakim istnieję. 😁 Taki dziwak.2 punkty
-
Trochę tak jak nasz narodowy malarz - Jan Matejko. Ojciec Czech a matka spolonizowana Niemka. 🙂2 punkty
-
We Francji każdy może mieć ciuchy z Zara i buty z Foot Locker. Zajebiście. Tym to się powodzi...2 punkty
-
2 punkty
-
Bez obrazy Mitek - jasne że miałem na myśli całe mazowieckie województwo ;)....a normalnym jest że jak ferie ma mazowieckie to właśnie ludzie z tego woj. przeważają na stokach i jest ich więcej niż w wypadku mieszkańców innych rejonów w innych terminach bo po prostu są zamożniejsi i na więcej ich stać.. A co do dokładniej lokalizacji Warszawy..sam mieszkałem trochę w Warszawie i zapytałem kiedyś kumpla "skąd jesteś" kumpel odpowiedział z Warszawy... ja: a dokładnie?... on: z Sochaczewa.... ....więc ten 😉2 punkty
-
Cześć Nie dotrze na żadne ferie z pewnością. Warszawa nie jest synonimem bycia debilem, choć... wiem, że na podstawie sporej próby można takie założenie przyjmować. Ale zapewniam Cię Marek, że to Łomianki, Wołomin, Piaseczno i inne, głównie. 🙂 Pozdro2 punkty
-
Obawiam się że po prostu (bez względu na prognozy pogody) nikt nie zainwestuje w przeglądy czy inne atesty talerzyków gdy warunki dzierżawy są niedograne i raczej dograne nie będą....( a w Białce się dało - szacun) 🙂 edit: karnety po 200? - ktoś se jaja robi... ale z drugiej strony Wa-wa i tak na ferie dotrze a potem zamkną..2 punkty
-
Są wyjątki ... u mnie to robi żona - całe szczęście że jest w te klocki dobra bo inaczej strach się bać.. ;D2 punkty
-
2 punkty
-
Dzięki Andrzeju za wspomnienia z tamtego wspaniałego sezonu narciarskiego. W Alpach było mnóstwo śniegu, na lodowcach jeszcze lód był prawdziwy. I jacy byliśmy młodzi i szczupli bez tych garnków na głowach.2 punkty
