Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 23.09.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Cześć Przestań pieprzyc Janku. Sam wiesz ile było przez te prawie 20 lat złotów, spotkań, zawodów i nigdy nie byłeś, więc nie wykręcaj się tą sympatyczną strzelistą dziewczyną. Ja niestety raczej nie pojadę do Szwajcari czy Francji bo...po co. Wszędzie na nartach można zjechać z zadowoleniem i niezłą zabawą. Ale... Fajnie jednak byłoby Cię poznać. Te same pretensje mam np. do Andrzeja, który ma rzut beretem a już nie mówię o grimsonie, którego stać na to aby wstawać o 2 w nocy i jechać do Czarnej Góry. Wiem, fajnie jest zachować tajmniczą twarz, bo przy spotkaniu bezpośrednim pewne mity mogą upaść ale.... warto to chrzanić dla fajnej zabawy i poznania fajnych ludzi. Wiem, że trudno jest pozbyć się obciążenia oceny ale warto to po prostu olać. Warto się zbliżać niż oddalać, zwłaszcza wtedy gdy oddalanie się zaczyna być w modzie. Pozdro8 punktów
-
Cze Małżeństwo z UE było po części z rozsądku a głównie dla pieniędzy. Wpompowali w naszą gospodarkę i infrastrukturę miliardy. W obecnej sytuacji geopolitycznej to strzał w kolano dzielić się zamiast łączyć. Przewodnictwo mają największe gospodarki eu, nie wiem czemu się temu dziwić. Wyznaczają kierunek zmian wspólnie z innymi krajami członkowskimi, bo wyjścia innego nie ma. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Żałuję, że w okresie prosperity nie weszliśmy w strefę Euro, bo oczywiście byłoby to kosztowne, ale mielibyśmy stabilną walutę, bez możliwości jej spekulacji. Ile ta odmienność stwarza problemów, zarówno w gospodarce jaki w normalnym życiu. Trzeba trzymać się razem, bo tylko w tej jedności stanowimy siłę. Mamy we krwi zapędy wolnościowe, ale nikt nas nie ciemięży przecież. Pozdro6 punktów
-
może mi się uda wpaść . 7ego wracam z Japonii a 9-tego mam kolejny Camp we Włoszech wiec 8-my jest jak najbardziej możliwy 🙂6 punktów
-
1). Skoro tak twierdzisz, to nie mam pojęcia po kiego grzyba kupowałeś mieszkanie? Trzeba było wynająć, jak to jest w Japonii. 2). Nie na papierze, tylko w rzeczywistości, w JPN na dzień dzisiejszy jest ok 10 mln. opuszczonych domów/mieszkań. Nikt tego nie chce. A jeśli nawet, to zakup gotówkowy, bo dom jest bezwartościowy. Zięć z córką są zafascynowani Japonią, byli już tam 3x. Mieli nawet pomysł na przeprowadzkę podjarani niskimi cenami domów. Ze względu na niż demograficzny (w Japonii od kilkunastu lat 3x więcej umiera ludzi niż się ich rodzi, bo się społeczeństwo zestarzało i wynosi się do metropolii), dużo bardziej przychylnie rząd japoński patrzy na rezydentów. I tak, zakup starego domu na przedmieściach. Japończycy, podobnie jak my, kredytują swoje domy, biorą kredyty praktycznie dożywotnie (niskooprocentowane). Dom w dobrym stanie pod miastem. Sprzedający krzyczy 30 mln jenów, bo dom jest w dobrym stanie wizualnym. Prawo Japońskie vs banki. Bierzesz papiery i idziesz do banku. Bank sprawdza średnią cenę gruntu w prefekturze, wiek domu i mówi Ci że dostaniesz 12 mln kredytu. Banku nie interesuje stan domu, tylko wiek. Ty jako kupujący - negocjacja ceny, jeśli chcesz kupić. Dokument stwierdzający rok budowy, dokument o ostatniej ochronie antykornikowej (bo większość domów jest drewniana), dokument o klasie sejsmicznej oraz książkę remontowa domu, do której musi być wszystko wpisane, nawet malowanie, nie mówiąc już o innych grubszych remontach. Potem ekspert - który bada całość pod względem przydatności i poprawności wykonania wg książki remontowej. Możesz tam zrobić remont kapitalny, z punktu prawa japońskiego jest on nie istotny, jak i zasad bankowych, ważny jest dokument stwierdzający pierwotny rok budowy. To wynajem długoterminowy opłacany z góry. Finalnie, nie ważne ile zainwestowałeś, jakąś wartość przedstawia tylko grunt i to jest wadium na poczet wynajmu, które w zależności od położenia może nieznacznie wzrosnąć. Natomiast sam budynek nie stanowi żadnej wartości i dostajesz go niejako w gratisie. Budynki ze starymi normami sejsmicznymi - sprzed 81 roku są tylko do wyburzenia. A i nawet jeśli chcesz postawić nowy, to musisz to zrobić w tym samym roku kalendarzowym co wyburzenie starego, bo Ci dojebią pełny podatek za niezagospodarowanie terenu (a tak płacisz 1/6). Tam nie ma, że coś stoi, tylko musisz mieć do tego dokument urzędowy poświadczający ukończenie budowy. Podobnie z wyburzeniem. To co Tobie wydaje się kolorowe, w rzeczywistości takie nie jest. Dlatego młodzi nie przejmują nieruchomosci po rodzicach, bo im się najnormalniej nie opłaca tego robić, bo generują tylko koszty, a sprzedać się tego nie da. Bloki w miastach. Sytuacja podobna, tylko okres amortyzacji dłuższy - 47 lat z nowymi normami sejsmicznymi. A więc kupujesz w mieście, kredytowanie analogiczne jak w przypadku domów jednorodzinnych, ale utrata wartości niższa. Ale po tym czasie dochodzi do sytuacji, gdzie o ile są chętni na wynajem lub są lokatorzy, którzy płaca czynsz, to budynek funkcjonuje, ale w pewnym momencie koszty utrzymania są tak duże, że najem nie pokrywa tych kosztów, szczególnie w starych budynkach, że sprzedaje się te bloki za cenę gruntu (a w miastach jest kosmiczna), ale ze względu na sposób i normy budowlane, udział w gruncie jest mały. Żaden inwestor nie kupuje takiego obiektu do remontu, tylko aby go zburzyć i postawić nowy i dać mu życie na kolejne 50 lat. Tu sejsmika odgrywa dużą rolę w całym tym pomyśle na budownictwo w Japonii. Bardzo mocno rosną opłaty remontowe w takich budynkach. Następną rzeczą, to bardzo korzystne prawo własnościowe, niepłacących bardzo trudno pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo bardzo dobrze ich chroni. Kolejnym problemem są pustostany bez włascicieli w starych blokach. Utrzymanie jest przerzucane, na tych co płacą. Więc decyzja o zakupie, jest zwykle decyzją na całe życie, a im później tym gorzej podjąć jakąś decyzję o zmianie. Jedynie co to rekompensuje nieznacznie to podatek od nieruchomości, po okresie amortyzacji płaci się podatek praktycznie tylko od gruntu, ale to małe pocieszenie. Mnie bardziej podoba się model europejski, ale różnica w naszych poglądach jest zasadnicza. Ja jak większość z nas ma rodziny, dzieci, wnuki i myśli o tym co pozostawi po sobie. Coś co pomoże przyszłym swoim pokoleniom w życiu. Nasze wysiłki nie przechodzą bez echa. Pozostawiamy trwały ślad, choćby materialny. pozdro6 punktów
-
Cześć No te dwie rzeczy się zupełnie kłócą koncepcyjnie Mario. Płacenie za to, że ktoś żyje jest absolutnie demoralizujące i należy to natychmiast zmienić - oczywiście nikt tego nie zmieni w tej chwili ale tych, którzy to wprowadzili należałoby rozstrzelać. Natomiast dopłacanie do wykształcenia jest wysoce wskazane w interesie społecznym. Pozdro6 punktów
-
Problem nie leży w EU, tylko w sukcesie krajów Europy i jej otwartości. Dlaczego Ty przeprowadziłeś się do Belgii i tam mieszkasz? Bo żyje się tam super. Stąd mamy wiele różnych wpływów, które niekoniecznie działają dobrze na nasze rynki. Jeśli dzisiaj jest Ci źle w Belgii, to przeprowadź się do Azji, wtedy zagłosujesz nogami i dasz świadectwo swoim teoriom. Problem drogich mieszkań i najmu krótkoterminowego (np. przez Airbnb) to domena lokalnych przepisów. Państwa członkowskie i poszczególne miasta (jak Barcelona czy Wenecja) mają pełne prawo wprowadzać podatki dla zagranicznych flipperów czy ograniczenia w wynajmie – i coraz częściej to robią. Porównanie kosztów życia w Belgii do Tajlandii też jest mało miarodajne, bo w Azji Południowo-Wschodniej koszty pracy, podatki i realia gospodarcze są całkowicie inne, stąd niższe ceny. Dla mnie to jest jednak śmieszne, jak ktoś wybiórczo porównuje koszty wynajmu w Europie i w Azji. To jest prostacki populizm, który Ty reprezentujesz na tym forum wręcz masowo. Jak uważasz że w Azji żyje się lepiej, to się tam przeprowadź. Za rok nam zdasz relacje.5 punktów
-
Karol - proszę cię, nie pierdol, jak się na tym nie znasz. Żebyś trochę liznął wiedzy, a nie wietrzył teorii spiskowych, może ja, jako z wykształcenia wiertnik .... naftowy rozjaśnię Ci nieco w tej pustej pale. Otóż ARA to Amsterdam Rotterdam i Antwerpia, Holendersko/Belgijski mix przetwórczy i łącznik europy ze światem. Holendrzy + Belgowie to kraje zajmujące się głównie przetwórstwem i w przypadku paliw płynnych jest nie inaczej. To oni ustalają ceny paliwa na europejskiej giełdzie, btw. Holandia jako jeden z nielicznych krajów który jest w stanie zaspokoić swoje potrzeby w paliwa bez importu z zewnątrz, oprócz tego Niemcy oraz Hiszpania. Nigdzie tego nie wożą, bo wszystko jest usytuowane w pobliżu portów. Amsterdam może obsługiwać supertankowce wszystkie - nawet te największe na świecie. Jako ze jesteśmy w unii i tak czy siak musimy importować gotowe paliwo, to cena w całej unii nie może zbytnio odbiegać od siebie. I tez tak jest, to zapobiega spekulacjom paliwem w unii. Ceny w PL na stacjach są bardzo podobne, są kosmetyczne różnice, ale nikt nie będzie woził paliwa z Krakowa do Warszawy bo jest 5 groszy tańsze. Jest taki wskaźnik Nielsena określający nowoczesność instalacji rafinerii i możliwości przetwórcze. Instalacja w Amsterdamie, to ogromna rafineria o ogromnych mocach przerobowych ale o niskim wskaźniku Nielsena (chyba 6,5), czyli wsadowo musi mieć dość dobra ropę brent, a wyjściowo nie potrafi przerobić i ma straty na paliwa wysokomarżowe, więcej zostaje mniej opłacalnych odpadów, stąd wyższe ceny gotowego paliwa na notowaniach giełdowych. Ale to królowie przerobu półproduktów na wyroby gotowe. Giełda jest notowana w dolarach, bo w takiej walucie jest kupowany półprodukt, czyli ropa brent. Na czym polega fenomen Orlenu i jego gigantyczne zyski które są nieomal takie same chociaż mamy mniejsze instalacje od Holendrów? Otóż mamy jedne z najnowocześniejszych instalacji w Europie. Średni wskaźnik w grupie Orlen jest na poziomie 10, a rafineria nad morzem ma 11,5. Amerykańska średnia to 9,5. Najnowocześniejsza instalacja jest w indiach i ma kosmiczny wskaźnik blisko 22. Obrazowo, Holandia kupuje dość dobrej jakości ropę i przerabia to na paliwa, my kupujemy od ropy jaką kupują holendrzy po fryturę i robimy z tego paliwa z mniejszym niż Holendrzy niskobudżetowym odpadem, a hindusi przerabiają wszystkie gówna z kanałów i Gangesu robiąc z tego paliwo lotnicze. Poniał? Ja się cieszę, że Orlen urasta do roli lidera, ciesze się że dysponuje ogromnymi środkami na rozwój (co tez robi), cieszę się że mamy w tym udziały i gro środków z zysku spółki trafia do budżetu państwa. Niemcy wszystkie swoje rafinerie oddali kapitałowi zagranicznemu, który powoli się zwija, odcinają tylko kupony z należnych opłat i tyle. Ale oczywiście przezornie wprowadzili już dawno podatek od nadmiarowych zysków w wysokości 33%. W PL ON na stacjach jest poniżej cennika hurtowego Orlenu, natomiast Pb jest stosunkowo droga. Ale Orlen nie może obniżyć ceny PB, bo utopi importerów gotowych paliw, którzy straty na ON odrabiają na PB. A bez nich będziemy w dupie. Problemem jest oparcie gospodarki na ON w europie, zużywamy 3x więcej ON niż PB. I choćbyśmy się zesrali wszyscy do kupy w całej Unii, to nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb w ON, a wynika to z proporcji po rafinacji. Cierpimy na pernamentny niedobór ON, a możemy się utopić w PB. W wyniku rafinacji 1 l ropy wychodzi 0,5l PB, 0,25 l ON + opałówki (dlatego w zimie jest gorzej), 0,15 paliwa lotniczego, reszta to oleje ciężkie, smary etc. Bez holendrów bylibyśmy w dupie, bo cała nadwyżkę PB wysyłają w świat (głównie USA), a i do nich przypływa gotowy ON. pozdro5 punktów
-
Lekarze (zwłaszcza Ci dobrzy) nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem pracy w sektorze czy to państwowym czy prywatnym, ofert jest za dużo w stosunku do liczby dostępnych specjalistów. Jeśli nawet byłaby opcja wykształcenia większej ilości młodych lekarzy, to jeszcze trzeba ich zatrzymać w kraju, a nie jak teraz - że skończą studia (darmowe), robią specjalizację (pracując) i wyjeżdżają w świat. Musieliby mieć obowiązek odpracowania tych lat, w czasie których zdobywali wiedzę i doświadczenie na koszt nas wszystkich.5 punktów
-
W poprzedniej kadencji rząd był nad wyraz tolerancyjny względem poglądów wyznawanych przez opozycję 🙃 po prostu ani słowa krytyki, peany pochwalne w każdym pasku Wiadomości 😂4 punkty
-
Zobacz gdzie byliśmy 40 lat temu a gdzie dzisiaj czy bez uni bylibyśmy w tym samym miejscu? a może jeszcze dalej ?🤔 proszę o odpowiedź.4 punkty
-
Na nartach głównie ..............jeżdzę na nartach. Filmy kręcę incydentalnie. Z moją jazdą mam mniej jak 10 w całym narciarskim życiu i ani jednego z poprzedniego sezonu. p.s. zależy Ci aby zobaczyć jak jeżdżę ? Dawaj do Zwardonia na zlot !!! Nie może przecież zabraknąć tak aktywnego forumowicza jak Ty. Będziesz szczerze rozczarowany bo z moją jazdą jest lepiej niż liczysz, że jest 😄 No i zabierz wnuczkę. Zobaczysz. Znacząco poprawię jej jazdę w kilka przejazdów.4 punkty
-
Po przyjeździe pozdrowię bankowo 👌 Tu nie ma co komentować 😉 równowaga jest istotna a ze zima za rogiem trza jakos naładować baterie a tu moja pogoda ciepło bez słońca choć coś próbuje się przebić 😤 jest co jesc jest co pić,fale i bujna roślinność też jest pozdrawiam 🌴4 punkty
-
Cześć Hehe.. I bardzo dobrze. Bartek dzięki wielkiej pracy połączonej z odwaga i zelazelnej konsekwencji wpisał się do grona światowych demonstratorów i trenerów. Zapracował na nazwisko i renomę - to po pierwsze. Po drugie, godzina nauki face to face z bardziej lub mniej przypadkowym gościem kosztuje minimum 100E za 45 minut więc 3000 za zaplanowany cykl z pełną obsługa u takiego gościa jak Bartek to po prostu cena rynkowa. Za 50 Euro to możesz sobie pogadać z Kurdzielem przez telefon o oczywistosciach. :) BREWOLUCJA!!! Pozdro4 punkty
-
Oczywiście ze chętnie napisze. To nic nie kosztuje 😉 , ale Wy tu sie swietnie i wspieracie i rowniez analizujecie swoja jazdę. Poza tym , nie wiem czy rady nstruktora, który podczas jazdy "macha rekami" i jeździ po utwardzonych trasach podobnym skrętem będzie dla Ciebie Janie jakimkolwiek punktem odniesienia Ale żeby jakiekolwiek efekty z tych informacji były to najlepsze rozwiązanie to dołączyć do szkolenia 🙂 Pozdrawiam, Bartek4 punkty
-
Hej wszystkim. Wrzucam nowy filmik, chyba najlepiej pasujący do tego wątku 🙂 Jest jeszcze niepubliczny, ale można oglądać 🙂 to jest mała cześć wszystkich i nie wrzucałem tylko tych co zrobili duży postęp. Pozdrowionka i może na nagraniach before ktoś zobaczy podobne błędy u siebie a ja służę pomocą jak je wyeliminować i złapać FLOW Ten film pokazuje czym ja się tak naprawdę zajmuje w głównej mierze w trakcie sezonu oprócz nagrywania filmików z rana 😉4 punkty
-
Taka ( możliwe, że dziwna) myśl mnie naszła. Jak oglądam te wszystkie filmiki, tych doskonałych, znakomicie jeżdżących narciarzy to myślę , że jeżdżenie na nartach jest strasznie nudne. Wszyscy to samo i tak samo. Nuda na maksa. Brrrrr. Wolę nie umieć 😉4 punkty
-
Piotrek, trzeba zrozumieć mechanizmy. W PL dom/mieszkanie jest lokata kapitału, a w JPN dobrem konsumpcyjnym. W JPN dom po 22 latach jest nic nie wart. Jego wartość jest równa zero. W miastach w budynkach betonowych po 47 latach osiąga amortyzację i także jego wartość wynosi 0. Jedynie grunty są coś warte, ale jest inne prawo budowlane niż w PL. Wg. naszych standardów, to patodewloperka. Ponadto wraz ze starzeniem się mieszkania, nie dość że traci na wartości i dąży do zera to koszty użytkowania drastycznie rosną. Ceny gruntów w Osace są horendalne, ale budując 20-piętrowce z mikro mieszkaniami (czego w PL się praktycznie nie da zrobić), możesz wynająć mieszkanie taniej. Koszty obsługi są wysokie i lepiej je komuś wynająć niż za to płacić. Te koszty rosną z roku na rok, a mieszkanie traci na wartości. Druga rzecz - praca. Tam panuje system lojalnościowy. Czyli podejmując pracę, dostajesz 10 dni urlopu po 0,5 roku ciągłej pracy, a 20 dni po 6,5 roku. Podwyżki zależą od stażu, nie od umiejętności. Brak L4. Jak jesteś chory, to bierzesz urlop. Jak zmienisz pracę, to się resetuje wszystko, tracisz wypracowany staż w poprzedniej firmie oraz urlop. Zaczynasz od zera. Czyli najniższa pensja i 10 dni po 0,5 roku ciągłej pracy. Kupując nowe mieszkanie dostajesz na dzień dobry wysoką opłatę wstępną + na dzień dobry z 20% tracisz z wartości mieszkania. Z czasem kosztuje Cie coraz więcej, jego wartość spada. Czyli tak de facto, nie kupujesz, a raczej wynajmujesz całe życie mieszkanie. Tylko za ten wynajem płacisz z góry. Czyli po 50 latach dostajesz 1/500 wartości gruntu na którym stoi. Wartość mieszkania jest zerowa. Japonia mocno tego pilnuje. Czyli w PL, kupujesz dom w którym wychowujesz dzieci, a na emeryturze dochodzisz do wniosku, ze mieszkanie w Bloku Ci wystarczy, sprzedajesz dom, kupujesz mieszkanie i jeszcze Ci coś z tego zostanie. W Japonii, kupujesz dom, po czym sprzedajesz za cenę wartości gruntu i znowu musisz kupić mieszkanie, albo do końca życia cos wynajmować, lub do końca życia mieszkać w domu. Porzucone domy pod miastem w Japonii to standard, bo są gówno warte. Lepiej jak stoją, bo są niższe podatki, za zagospodarowaną przestrzeń. pozdro4 punkty
-
Kilka opinii ludzi którzy zamieszkali w Polsce. Przyjechali do Polski z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoch, USA. Przywiodła ich tu miłość, możliwość lepszej, ciekawszej pracy albo brak perspektyw we własnym kraju. Co ich zdziwiło? Carlosa z USA – że Polacy strasznie narzekają na swój kraj i siebie nawzajem. Gary’ego z Irlandii – że ludzie walczą, by wejść jako pierwsi do pociągu, choć mają miejscówki. Dla Paula z Wielkiej Brytanii zdumiewający jest brak możliwości zawarcia małżeństwa jednopłciowego. Carlos: – Dwa razy zgubiłem na siłowni w Gdańsku małą kamerę i za każdym razem ktoś zwrócił ją do recepcji. W Ameryce to by się nigdy nie zdarzyło. Paul: – Jest Blik, profil zaufany, budynki lepiej trzymają ciepło niż w Wielkiej Brytanii, a cały transport publiczny jest lepszy i tańszy. Gary: – Polska staje się jednym z najpotężniejszych decydentów w UE, a w sektorze IT – a zwłaszcza AI – jedną z głównych sił napędowych w Europie. Poziom życia? Paul uważa, że w Polsce ma wyższy. Stać go na wyjście do baru, restauracji. – Tu mam finansowy luz. W Wielkiej Brytanii moi znajomi przez astronomiczne koszty życia – czynszu, jedzenia, rozrywki, transportu – nigdzie nie wychodzą – mówi.3 punkty
-
skiforum_poziom.aiskiforum_poziom.svgskiforum_poziom.pdf3 punkty
-
Cześć A jaką proponujesz alternatywę? Bo jeżeli jest jakaś lepsza - ja o niej nie wiem ale moja wiedza z pewnością w tych kwestiach jest wysoce niepełna. Nie jest ani historykiem, ani ekonomistą czy prawnikiem albo specjalistą od stosunków międzynarodowych więc to oczywiste. Zaznaczam, że widzę sporo wad unijnych rozwiązań i nie uważam jej za twór idealny. Pytam poważnie. Pozdrowienia serdeczne3 punkty
-
A bardziej poważnie pełzającym autorytaryzmem, ale jak stwierdził Benjamin Franklin "Ci, którzy rezygnują z niezbędnej wolności, by zyskać odrobinę tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują ani na wolność,ani na bezpieczeństwo".3 punkty
-
3 punkty
-
Punkt wyjścia to jedno, a drugie to materiał do obróbki, a ten może być trudny i upierdliwy, i szkolenie może nie zakończyć się tak szybko i spektakularnie.3 punkty
-
Cze Film Bartka, w mojej ocenie zasługuje na pochwałę, bo jako jeden z nielicznych pokazuje to, co tak naprawdę dają szkolenia. Nie ma tutaj fajerwerków, tylko poprawa płynności jazdy. Podobny film wrzucił Tadeo, ale tam w dużo dłuższej perspektywie czasowo szkoleniowej, stąd dużo bardziej spektakularny postęp. Tutaj obraz rzetelny co po tygodniu na śniegu można osiągnąć w zależności od punktu wyjścia. pozdro3 punkty
-
Nie, Damiano, nikt do jego pracy nie dokłada. Popyt-podaż, to kształtuje cenę. Analogia z paliwem, skoro transporty są zaburzone, podaż jest niższa od popytu, to cena jest wysoka. Jeśli chętnych do pracy w weekend byłoby dużo nikt by Pawłowi tyle nie płacił, proste, a że ich nie ma, to na tym zarabia i to dobrze. @Victor apropos cen paliw, to nie wina Europy, bo ceny kształtuje ARA, a o ile się orientuję, to Antwerpia leży w Belgii. To Wy do spółki z Holandią odpowiadacie za ceny paliwa w całej Europie. Więc pisz do swojego rządu, bo Parlament Europejski za to nie odpowiada. Wasze kraje to kraje przetwórcze, więc rolnictwo wam nie jest potrzebne, skoro wszystko możecie sprowadzić i we własnym zakresie przetworzyć. Co też robicie. A to że macie rozbudowany socjal, kraj mlekiem i miodem płynący to zasługa Twojego rządu, a nie UE. Transformacja energetyczna w UE jest konieczna, bo nigdy nie będziemy w stanie zaspokoić swoich potrzeb we własnym zakresie, teraz jest doskonały przykład, jak mocno to nas dotyka. pozdro. ps. Przeprowadź się do Tajlandii to zobaczysz ile paliwa kupisz za miesięczną pensję. O 2 dniach pracy w tygodniu to raczej możesz zapomnieć, nie wiem czy 6 wystarczy żeby jakoś żyć.3 punkty
-
3 punkty
-
Wróciłam do kraju i przeprosiłam PKP, MPK i nawet nie nie pogniewałam na spóźniony samolot…3 punkty
-
Cześć Oczywiście ale napisałem, że nie mówimy o przykładaniu się tylko o zwykłej amatorskiej jeździe. SL Cię nie męczy bo to "Twoja narta" - to samo byś zrobił na GS ale... żeby to zrobić musisz mieć dwa razy większą prędkość co generuje samo w sobie duże siły, które musisz opanować. Pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
Jak wyczuwam wazelinę, to włącza mi się lampka ostrzegawcza 😂. Coś musi się za tym kryć, jest jakiś deal do zrobienia 😀? A na poważnie, to jestem sprawny jak na swój wiek i w porównaniu z rówieśnikami, ale do sprawności którą miałem 30 czy nawet 20 lat temu to przepaść.3 punkty
-
Coś w tym jest. Średni skręt carvingowy na pustych, wygładzonych stokach. Zresztą tak się nie da pojechać w realu. Mnie najbliżej do tego co poniżej. Stare to, ma kilkanaście lat. Ale jare. 🙂 Swoboda, pełna kontrola w urozmaiconym terenie. I radocha. Bynajmniej nie nudne. I chce się tak jeździć. Tyle że... ale pomarzyć zawsze wolno. 🙂3 punkty
-
Cześć No to ja 3 razy mniej od Ciebie bo tylko jedną kotkę. Ostatnio nawet na wakacjach ujawniła zdolności łowieckie (wszystkie złowione myszy zeżarte w całości) oraz obronne - dziki kot miejscowy pogoniony tak, że podobno mało nie zabił się o mur. 🙂 Tytułem małej wesołej dygresji w tym niewesołym temacie (sorry). Pozdro3 punkty
-
Cześć Tak mi się wydaje, że chodzi o tego właśnie kota... (trochę się na kotach znam, bo mam 3 sztuki w domu) pozdro3 punkty
-
Raczej to co się sprzeda, wszyscy myślący są za zlikwidowaniem (lub przynajmniej ograniczeniem 800+) a nikt w rządzie tego głośno nie powie. Swoją drogą ciekawe, jakby się zdecydowali to ogłosić, jak by im spadło poparcie. Albo wiek emerytalny - kolejny temat tabu. Wiadomo że będą musieli go podnieść, bo system się załamie przy tej sytuacji demograficznej jaką można przewidywać w niedługim czasie. A i jeszcze dochodzi świetny temat służby zdrowia - teraz będzie ładne zamieszanie z dostępem do specjalistów jak poograniczają lekarzom ilość etatów. Nie zaszkodzi to lekarzom, tylko zwykłym ludziom bo pozamykają oddziały w szpitalach, kolejki się wydłużą, itd. itp.3 punkty
-
Flow Up z Cristiano, w odpowiedzi na chęć ubiegłorocznych uczestników, już jest w fazie finałowego dopięcia. Gdyby Piotr nie wyrażał gotowości przylotu i poprowadzenia zajęć, to nie ruszałbym tematu. Ogólnie jak prześledzisz ubiegłoroczny temat, to wyłowisz ciekawą metaforę o strzelaniu z armaty (co zresztą natchnęło mnie na post z Abramsem). Moje doświadczenia edukacyjne mówią co innego. 4 level CSIA (czy inny adekwatny) nie oznacza, że @PSmok będzie uczył kosmiczne trudnych rzeczy. Oznacza pewność otrzymania prostego przekazu, na skomplikowany temat. Otrzymujesz chirurgicznie precyzyjną diagnozę błędu, zamiast rąbania problemu siekierą. Relacje z Panami mam bardzo dobre, więc wszystko zależy na co pozwolą okoliczności i co, oraz kiedy realnie da się wprowadzić w życie. Ogólnie na teraz jak w pierwszym zdaniu, spinam wyjazd od 23 stycznia.3 punkty
-
U mnie z tego co wyczytałem jest pompa ciepła, dodatkowo zastosowane są promienniki podczerwieni w formie maty grzewczej, które ogrzewają nogi i kolana zanim pompa ciepła podgrzeje układ ogrzewania. To rozwiązanie powoduje, że błyskawicznie skierowany jest strumień ciepłego powietrza na nogi kierowcy i pasażera z przodu. Również fotele przednie i kierownica są podgrzewane. Jeżdżę tym autem dopiero od końca maja i dotychczas tylko raz temperatura z rana oscylowała wokół zera. Średnie zużycie energii oscyluje w moim aucie około 12 kWh w warunkach miejskich. Tego dnia gdy temperatura na zewnątrz wynosiła 1-2 *C, zużycie energii podczas porównywalnego ruchu i na tej samej trasie wynosiło około 16 kWh.3 punkty
-
2 punkty
-
I słusznie bo ceny dla lokalsow sa kosmiczne jeżeli przejeżdża jeden czy drugi przybysz z drugiego końca Europy czy świata i na legalu kupuje nieruchomość pod wynajem nie mieszkając na miejscu ,podnosi ceny wszystkiego. Dziś pracownik gastronomi ogólnie zarabia 800-1200€ miesięcznie w tych turystycznych południowych państwach Europy i tyle samo oczywiście jak uda mu się znaleźć kosztuje wynajęcie mieszkania a gdzie cała reszta ? Pokój hotelowy na wybrzeżu w Belgii ale nie tylko w Belgii o podwyższonym standardzie to 200-300 i wyżej € za noc 🤣 u Tajów 20€ z wyrkiem King i mięciutkim ręcznikiem bawełnianym a nie frota europejska, zresztą gdzie bazę noclegowa mają tak rozwiniętą na wysokim standardzie że czapką nakrywają biedne Wybrzeże Lazurowe ze swoją bazą i kosmicznymi cenami 🤷♂️ - tylko Mario co dadzą te protesty w pojedynkę w tym tworze UE? Ten twór musi upaść albo drastycznie zmienić swój kierunek to jedyny ratunek dla Europy . Jezeli Urszula z tą całą bandą Tusków ,Weverów zlikwidują gotówkę i rolnictwo do końca co zresztą robią i się dzieje to zamordyzm Europy będzie już szybko postępował . Ludzi będą trzymali za mordę i robili z nimi co tylko będą chcieli bez znaczenia na wykształcenie czy nawet ilość zer konta w banku. Wystarczy wyłączyć lub zblokować konto cyferkowe na monitorze i już - bardzo proste . Zastanawiające że taka wykształcona ta Europa się na to godzi 🤷♂️ Bez handlu i rolnictwa nas nie będzie . No zostanie Lidl z dwoma/trzema produktami do wyboru, jabłkami pokrytymi woskiem żeby miesiąc mogły ładnie wyglądać i czekanie na koniec własnej wegetacji . Przerażające do jakiego punktu doszliśmy w europie w tak krótkim czasie . Ale cóż każdy widzi co chce widzieć i ma do tego prawo oby nie było za późno bo nic nie trwa wiecznie .2 punkty
-
Tak to widzi Gemini Pro Racja, dziękuję za zwrócenie uwagi! Bartek Ziemski faktycznie dopisał Mount Everest do swojej imponującej listy zjazdów w maju 2026 roku, zaledwie tydzień po zdobyciu i zjechaniu z Lhotse. Dokonał tego oczywiście w swoim stylu: bez korzystania z tlenu z butli oraz bez wsparcia Szerpów. Oto zaktualizowana i poprawiona tabela: Ośmiotysięcznik Andrzej Bargiel Bartek Ziemski Mount Everest (8848 m) 2025 (wejście i zjazd bez tlenu) 2026 (wejście i zjazd bez tlenu) K2 (8611 m) 2018 (pierwszy pełny zjazd w historii) – Kanczendzonga (8586 m) – 2024 (pierwszy zjazd w historii) Lhotse (8516 m) – 2026 (pierwszy pełny zjazd w historii) Makalu (8485 m) – 2024 Dhaulagiri (8167 m) – 2023 (pierwszy pełny zjazd w historii) Manaslu (8156 m) 2014 (częściowy zjazd z powodu mgły) 2025 Nanga Parbat (8126 m) 2026 – Annapurna (8091 m) – 2023 (pierwszy pełny zjazd w historii) Gaszerbrum I (8080 m) 2023 – Broad Peak (8051 m) 2015 (pierwszy pełny zjazd w historii) 2022 Gaszerbrum II (8035 m) 2023 2022 Sziszapangma (8027 m) 2013 (z wierzchołka środkowego) – (Cho Oyu nadal pozostaje jedynym ośmiotysięcznikiem nieujarzmionym narciarsko przez żadnego z nich). Rok 2026 dla Ziemskiego okazał się absolutnie przełomowy – ustrzelenie "dubletu" (Lhotse i Everest) w odstępie 7 dni, obu ze zjazdami na nartach do bazy i bez wspomagania tlenem, to jedno z najważniejszych osiągnięć w historii współczesnego skialpinizmu. Oznacza to, że Bartek Ziemski ma na swoim koncie już 9 ośmiotysięczników zjechanych na nartach.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Finał na wysokim poziomie, pierwszy set to już w ogóle gęsty. Gdyby nie technologia to byśmy pierwszy set przegrali, gratulacje dla tego, co wypatrzył dotknięcie siatki. @AdrianW to nie jest kwestia, czy mamy we krwi tylko odpowiedniej selekcji, zauważ, że w lekkiej atletyce też mamy sporo sukcesów. pozdro2 punkty
-
Cześć. To jest @Mitek właśnie ta druga strona medalu niestety. Tak by było pięknie i przyjemnie gdyby można było sobie jechać tak jak wspomniałeś. Ale oczywiście trafi się taki, który zapierdziela i miga światłami żebyś zjechał, podczas gdy Ty jedziesz blisko przepisowej prędkości maksymalnej. Ale oczywiście trafi się też taki, który w ostatniej chwili Ci wyskakuje z myślą zmiany pasa i wyprzedzania. I w tym przypadku chyba należałoby mu właśnie tymi światłami strzelić po lusterkach. No bo co innego możesz zrobić ? A kultury nie trzeba wykazywać osobie, która w niekulturalny sposób się zachowuje na drodze. Dzisiaj też pewnie sporo weekendowych kierowców... Przypomniało mi się jak w tamtym roku jechaliśmy rano do pracy w stronę Janek. Kilkaset metrów przed tunelem gościu z prawego pasa zaczął wjeżdżać na mój pas. Wjechałby we mnie ale odruchowo odbiłem na lewy, jadąc środkowym pasem. Dobrze, że akurat tym lewym nic nie jechało. Ale mnie rozjuszył... Zacząłem trąbić a on nic, tylko przyspieszył. Lekka furia mnie dopadła, pootwierałem szyby i złapałem za jabłko i ruszyłem za nim. Chciałem go dogonić i zaj...ć mu tym jabłkiem po szybie ale bus nie dał rady żeby go dogonić i zaraz zaczął się tunel. A później zjechał na Piaseczno. Jechaliśmy we trzech, chłopaki się bardziej mnie wystraszyli ale też nie zauważyli co ten gościu odwalił. Gdy dojechałem na miejsce to z godzinę mi się ręce trzęsły. Dlatego poniekąd nie lubię jeździć samochodem bo często się to kończy podniesieniem ciśnienia i bluzgami a mnie niestety można szybko wyprowadzić z równowagi 😕 Pozdrowienia2 punkty
-
Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć. Pierwszy etap, przed karwingiem to jakieś lata "80. W erze karwingu to bardziej skomplikowane. Pomimo oczywistej utraty dynamiki i siły uważam , że cały czas technicznie się rozwijam. Akcja Gibbon to był jedynie żart. Tam jest więcej błędów niż skrętów 🙂2 punkty
-
Ja też. Miałem. Przez ponad 20 lat. Zawsze spała na mnie. Jeżdziła z nami w góry i nieźle sobie tam radziła. Czasem przyniosła mysz a czasem małego kreta. Gdy musiałem ją uśpić, bo bardzo cierpiała, to długo nie mogłem dobrze spać. A i do dzisiaj mnie męczy czy nie za wcześnie ja uśpiłem. Przecież jeszcze kilka dni mogła pożyć.2 punkty
-
Nie potrzebne są żadne rozgraniczania bo to tylko pole do kombinacji. System emerytalny powinien być jak najprostszy. Na przykład. 1. Każdy pracujący płaci identyczną składkę (jakiś % wynagrodzenia minimalnego), niezależnie czy jest na uop, zleceniu, jdg, jest rolnikiem, policjantem, sędzią itd. 2. Każdy przechodzi na emeryturę w tym samym wieku (np.70lat). Niezdolni do żadnej pracy dostają rentę. Brak jakichkolwiek grup z wcześniejszymi emeryturami. Nieważne czy jesteś górnikiem czy sędziną, kobietą czy mężczyzną wszyscy tak samo. 3. Każdy pobiera taką samą emeryturę lub rentę (kwota wystarczająca na przeżycie), jak chce więcej na starość to oszczędza samodzielnie wcześniej. 4. Przy tak uproszczonym systemie można zlikwidować większość administracji w zus. Oczywiście nigdy nie doczekamy takiej reformy. Będziemy spokojnie czekać aż wszystko się zawali.2 punkty
-
To czemu nie wprowadzić od dnia wejścia w życie ustawy? Zyski byłyby mniejsze, ale może prezydent by podpisał. Chyba że, wchodząc w gdybania polityczne, rzadzącym wcale na podpisie prezydenta nie zależy. Nawet lepiej by nie podpisał, bo się ludowi powie, że rząd chce dobrze, chce obniżyć cenę paliwa, ale prezydent nie pozwala. Czyli nie wina Tuska tylko Nawrockiego. 🙂 A projekt prezydencki to jak się wydaje coś w rodzaju SAFE 0%? Dzięki za wyjaśnienia.2 punkty
-
Stary, za bardzo się czepiasz, nie bądź taki dosłowny. Ja podałem TYLKO przykłady wydatków które w niektórych krajach nie występują. Chcesz to podaj inne. Chodzi o to aby ludzie zaczęli myśleć nie jak za komuny: „dajcie mi”, „zmniejszcie podatki na paliwo”, „zróbcie trzy pasy na A4”. TYLKO podali rozwiązanie, np.: „zlikwidujcie 800”.2 punkty
-
z ogrzewaniem elektryków to chyba nie jest tak wesoło. W grudniu 2024 jechałem na narty do Val dIsere i na samym końcu jakieś 30 km stromego podjazdu pogoda jak na zdjęciach temperatura mocno na minusie, 3 godzinny korek, droga była udekorowana porzuconymi elektrykami, którym brakło prądu. Gandarmeria ewakuowała pasażerów a lawety z Teslami jeszcze jeździły następnego ranka gdy szedłem na narty.2 punkty
