Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 09.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
A co do wymiany zdań Edwina i Śpiocha to powiem tak. MTB to jazda po górach. Jazda po lesie to zupełnie inna para kaloszy. Oczywiście granica jest płynna i wszystko na wszystkim można pojechać. 30 lat temu też jeździło się downhill na sztywniaku i dało się. Czy to było dobre - zdecydowanie nie i nie ma się co spierać. Technologia rowerowa w ostatnich 5-10 latach poszła baaardzo do przodu (co nie sprawia że starsze rowery straciły rację bytu). Po wprowadzniu kół 29 potrzeba było kilku lat, żeby producenci wraz z zawodnikami doprowadzili do odnalezienia "złotego środka" (tak, nie jedynej dobrej opcji, ale najlepszej). I nie ma co się spierać, że stary rower będzie jeździł tak samo jak ten o nowszej geometrii, bez względu na to jakie by nie były w nim komponenty. Szanujemy każdego rowerzystę i to co nas łączy to pasja do odkrywania świata, obcowania z nim itp. To na czym jest to robione, szczerze Wam powiem większość osób ma głęboko w dupie. Masz to co Ci się podoba, na co Cię stać, co dostałeś w spadku - nie ma znaczenia. Jak jedziesz obok kogoś na trasie i obydwaj jesteście tak samo umęczeni i ubłoceni, ale gęby Wam się obydwu śmieją - to jest to o co chodzi. Wszystkie dyrdymały na temat tego że stare jest takie samo dobre jak nowe - sorry, nie jest. Ale czy to ma np. dla mnie znaczenie na czym Edwin ma ubaw na wycieczce? Zupełnie żadnego. Więc zluzujcie gacie obydwaj i cieszcie się celem, a nie środkami do jego osiągnięcia. Czy stare konstrukcje są obiektywnie i mierzalnie gorsze - TAK. Czy to ma znaczenie dla amatora na wycieczce - NI CHUJA6 punktów
-
Z ciekawości - czy znasz jakikolwiek przypadek w ostatnich latach, że z winy pieszego zginęli podróżujący samochodem? I jeszcze ciekawa tabelka - w wypadkach z udziałem pieszego w roku 2025 w Polsce zginęły 3 osoby inne niż piesi. Przy czym w dalszym ciągu nie wiemy czy w tych 3 przypadkach to pieszy był sprawcą, bo raport podaje tylko relacje kto z kim uczestniczył w wypadku. Piszę to dlatego, że wg mnie powinniśmy zajmować się w pierwszej kolejności obszarami zaznaczonymi poniżej kolorem czerwonym, potem pomarańczowym, żółtym i dopiero jak się to wszystko ogarnie zobaczyć co nam zostało. Dla mnie twierdzenie, że pieszy może spowodować wypadek, w którym zginie 50 osób to takie bardziej teoretyzowanie - pytanie po co takie koncepcje podaje się jako argument? ps. podkreślam - jestem za tym aby piesi uważali, mają się rozglądać, obecnie coraz więcej jest pieszych nieogarnietych, ale nie wymyślajmy teorii nie popartych faktami.6 punktów
-
oczywiście - piękna kobieta, zgrabna, wysportowana, świetnie jeździ na nartach, zdobyła Koronę Ziemi, zwiedziła ponad 120 krajów na 6 kontynentach, pisze książki, jest kierowcą rajowym, zrealizowała i realizuje niezliczone projekty charytatywne.4 punkty
-
Sytuacje które opisujesz nie bardzo mają związek z widzeniem stereoskopowym. Najechanie na tył innego auta to raczej słaba koncentracja lub czas reakcji. Reagujesz na samo światło stopu. Nie wiem dlaczego nie widziałeś też nierówności na nartach, bo nie powinno to wystąpić. Być może były jeszcze jakieś inne zaburzenia wzroku. Widzenie 3d działa na zasadzie nałożenia dwóch obrazów różniących się minimalnie i wyliczenia odległości. Jest to istotne w sytuacji statycznej bez żadnych punktów odniesienia. W normalnym życiu mózg orientuje się w przestrzeni za pomocą światłocieni i/lub rejestrowania obrazów następujących po sobie w sytuacjach dynamicznych. Ja dowiedziałem się że nie mam widzenia 3d ani nawet obuocznego w wieku 20-kilku lat na badaniach do pracy. (Widzę względnie dobrze każdym okiem, ale nie używam obu na raz). Taka wada ma jedynie uporczywy skutek prawny. Nie zarejestrowałem problemów w czasie jazdy samochodem, uprawiania wspinaczki (wraz z dynamicznymi skokami do chwytów), jazdy na nartach (w tym na zawodach w GS i SL, na muldach, w lesie, przy słabej widoczności itd) Wydaje mi się że mogę sobie radzić minimalnie gorzej przy parkowaniu czy pracach typu wózek widłowy ale też nie sądzę by było to dyskwalifikujące. Autem parkuje tam gdzie muszę i obcierek nie mam. Nawet bez czujników. A przepisy są tak durne, że np. w USA bez widzenia stereoskopowego możesz być pilotem, w tym linowych samolotów a w PL nawet kontrolerem lotu nie zostaniesz.4 punkty
-
Cze Paweł, no chyba nie przeczytałeś to co napisał Mitek, ze zrozumieniem. Przecież to nie była skierowane do Ciebie, ani do zachowań uznawanych za normalną komunikację z innymi kierowcami. Co zresztą przytoczyłeś w postaci przykładów. Mitek miał na myśli agresywne zachowania innych kierowców, jak siedzenie na zderzaku i napierdalanie długimi żebyś się przeteleportował w trakcie wyprzedzania, czy też trąbienie niepotrzebne w formie opierdolu nie mówiąc już o dohamowaniach i "policjantowanie" na drodze. Owe poganianie to pojęcie względne i nie wiem czemu u nas to tak działa. Ja osobiście długich rzadko używam, bardziej awaryjne (ostrzeżenia lub podziękowania) lub kierunki. Oczywiście wpuszczając kogoś, mrugnę długimi, dając sygnał, bo przecież nie będę dzwonił, bo i tak numeru nie mam. Wkurwia mnie jedynie fakt dbania przez większość kierowców tylko o swoją dupę, nie zważając na innych (mnóstwo przykładów można napisać od parkowania do ....). Kierowcy Tir-ów podczas wyprzedzania nagminnie mrugają długimi, przecież się nie poganiają tylko informują, że wyprzedzający może bezpiecznie powrócić na prawy pas. Samo mrugnięcie długimi niestety w odbiorze wielu jest jakąś formą "poganiania". Dla mnie to forma komunikacji między użytkownikami. No przecież jak jadę szybko powiedzmy w nocy na autostradzie i widzę w oddali samochód na moim pasie, to mrugnę ze dwa razy informacyjnie "Jadę szybko, daj pola stary". Natomiast ze względu na naturę rodzimych kierowców przekaz dociera zniekształcony "spierdalaj z pasa kutasie tym złomem". Nie wiem dlaczego tak jest, ale wpływu na to nie mam. Generalnie jak już kogoś dojadę, to kierunek i delikatnie informuję o chęci wyprzedzenia. Ale są betony, co nawet tego nie widzą i nie kumają czaczy. Ludzie nie myślą na drogach, ale są chcą być poprawni do bólu. Dla mnie normalną sytuacją jest mając gaz i hamulec, w sytuacji gdy ktoś chce mnie wyprzedzić podejmuję decyzję, albo but i zjeżdżam przy najbliższej możliwej okazji, albo zjeżdżam od razu, żeby nie zwalniać innego użytkownika. Przy wyprzedzaniu tak samo, jeśli ktoś ogarnięty mi zjechał i widzę, że ma ciężarówkę przed sobą, toż kurwa się nie wlekę na tempomacie 5km/h szybciej, tylko przyśpieszam i wyprzedzam go sprawnie, aby mógł się płynnie włączyć ponownie na lewy pas bez utraty prędkości. To chyba normalne powinno być. U nas (a może nie tylko u nas) kierowcy w znacznej części nie potrafią się poruszać po drogach. Ostatnio jechałem do Milowy zadupiami i gość jechał traktorem z przyczepą, korek jak chuj, bo jedzie za nim jakiś pacan i nie potrafi traktora wyprzedzić. No chuj że podwójna ciągła jak wszystko widać. Na szczęście traktorzysta się zreflektował po 5km i zjechał na przystanek. Potem S-ka jednopasmowa i jedzie kolejny buc 60km/h, no ja pierdole jest 100 - walimy 100. 12 km tak chuj jechał. Masz 100km do przejechania i jedziesz 2 h, kurwa dramat. Jadę kiedyś z Nowego Targu S-ką, pusta, 2 pasy, znam na pamięć drogę. Dojeżdżam gościa w Stelvio, na lewym pasie, włączam kierunek i czekam, prawy cały pusty. Z 3 km za nim jechałem, nie wiem może nie widzi, to na prawy i ogień, no i .... kutas mnie widział, ale zaczął przyśpieszać, żebym go przypadkiem nie wyprzedził. Ludzie maja najebane pod deklami zdrowo. Jakim trzeba być idiotą, żeby takie coś robić. pozdro4 punkty
-
Cze Z tej tabeli wynika, że piesi "przetrwali" 3 wypadki z pojazdami mechanicznymi bez szwanku (oczywiście nie ma wskazania kto jest winny w tej tabeli - tylko suche dane). Ale z danych wynika, że 166 ofiar pieszych z całości - to wyłącznie ich wina. Czyli prawie połowa z 354 wypadków śmiertelnych. Zgadzam się z @mikar, że Mitek nieco teoretyzuje, co oczywiście nie znaczy, że nie może się wydarzyć. Ale zaostrzanie przepisów i zrzucanie odpowiedzialności całościowej na tylko 1 grupę działa tylko do pewnego momentu. W przyrodzie mniejszy uważa na większego, czy tez słabszy na silniejszego. Ale my jesteśmy trochę bardziej rozwiniętym gatunkiem zwierząt, a przynajmniej tak się nam wydaje, więc jest jak jest. Wszyscy jesteśmy pieszymi, rowerzystami i kierowcami, więc powinniśmy mieć doskonały ogląd i wszystkie punkty widzenia z każdej możliwej strony. Ja osobiście sam dbam o swoje bezpieczeństwo, a przepisy traktuję jako zbiór wskazówek. Nie wjadę na przejazd rowerowy nie mając pewności, ze samochód w prawoskręcie ustąpi mi pierwszeństwa. Nic mi nie da manifestowanie swojego prawa, bo jestem z góry na przegranej pozycji. Mogę stwierdzić, że żaden (no chyba ze idioci) z kierowców z premedytacja nie przejeżdża pieszego czy rowerzysty, jednak równocześnie zauważam, że niektórzy piesi, a rowerzyści w szczególności z premedytacją manifestują swoje prawa próbując coś udowodnić, dla mnie to idiotyzm. Jak pisał Mario, siedząc w puszce, która ma sporo martwych stref, nie zawsze wszystko widać. Ja zawsze stosuję zasadę ograniczonego zaufania, jeśli stwierdzę, że istnieje pewne ryzyko kolizji, czy też wypadku. Będąc pieszym, nie pcham się na pasach pod samochód, bo to bez sensu, taksami na przejściu ze ścieżką rowerową. I tu zauważam zdecydowana poprawę wśród kierowców, którzy znacznie chętniej przepuszczają pieszych na pasach (nawet nie chodzi o przepisy, ale kultura jazdy się nieco poprawiła), natomiast rowerzyści to dramat. Tu niewielki odsetek chyba zna jakiekolwiek przepisy, rzadko kto się zatrzymuje i przepuszcza pieszego. A najgorsi to napierdalacze na szosach, sorry, ale tak jest. Większość manifestuje swoje prawo do poruszania się po jezdni, a będąc na ścieżce już wszystkich mają w dupie. W sumie to raz zachowałem się jak "policjant" nad morzem, gdzie na 1 kierunkowej mało ruchliwej drodze jedno jezdniowej wynikła awantura między rowerzystą a kierowcą. Otóż kierowca wyjeżdżał z bocznej drogi i zajechał mimo starań rowerzyście drogę. Mógł go nie widzieć, bo było mnóstwo zaparkowanych samochodów wzdłuż chodnika. Gość zapierdalał, ale wyhamował, co zjebał babę, mało jej nie pobił. Kobieta się zatrzymała przed włączeniem się do ruchu, jednak go prawdopodobnie nie widziała przez zaparkowane samochody. My akurat kupowaliśmy lody więc widzieliśmy cała sytuację. Kobieta go przepraszała, a ten buc jechał jako po burej suce. No ale my chcieliśmy przejść na drugą stronę - przez przejście oznakowane. Wyobraźcie sobie, stoimy i jedzie ten buc, nie wiem czy wkurwiony - chuj mnie to obchodzi, nawet nie zwolnił. To się wjebałem na przejście, pacan z piskiem hamował i mało co się nie wyjebał. Oczywiście zaczął się rzucać. To mu pokazałem znak i spytałem czy choć trochę zna zasady ruchu drogowego, przywołując przed chwila zaistniałą sytuację, zamknął gębę i więcej się nie odezwał. To chyba najgorszy sort ludzi. pozdro4 punkty
-
Cześć Mitek, z pieszymi największy problem pojawił się kiedy w przestrzeni publicznej zaczęto mówić o bezwzględnym pierwszeństwie na przejściu dla pieszych. Obserwując zachowanie pieszych widzę same minusy takiego przekazu. Co ciekawe w innych państwach EU piesi zanim wejdą na pasy to rozglądają się. pozdro4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Tym razem rzeki Litwy: Kiewna + Żejmiana ... + Wilno Kiewna - od j. Ejsiata do rz. Żejmiana Żejmiana - od rz. Kiewna do rz. Wilia3 punkty
-
Mamy w końcu w Młynie realizację planów. Stawiają nowe krzesło i kończą nową trasę. W grudniu ma to ruszyć. Gondola ma być w przyszłym roku zbudowana i wtedy domknie się połączenie dwóch części Młyna. https://www.skiareal.cz/informace/o-nas/projekt-propojeni3 punkty
-
Cześć Jeśli chcesz jeździć tylko single, to wystarczą Ci tak naprawdę ochraniacze kolan, łokci i rękawiczki. Koniecznie kask, lepiej jeśli jest trochę bardziej zabudowany tak jak np. POC Cularis Pure (bardzo dobry i dobrze wyceniony skąd inąd kask). Same ochraniacze - wygodne w użytkowaniu i praniu są np. IXS Carve EVO+ lub ich odświeżony model IXS Carve 2.0. Carve EVO+ dobierasz w rozmiarze swoim lub 1 więcej, wersję 2.0 do rozmiaru (jest trochę luźniejsza, mam obydwie wersje). Szukaj ich w sklepach w Polsce, albo na BikeInn (dostawa trwa ze 2-3tyg., ale często cena jest bardzo dobra), podobnie Bike24 (Niemcy - tu dostawa trochę szybciej). Jeśli chcesz kupić taniej, kup za granicą (2 wymienione portale) na firmę, dostaniesz FV bez VAT (a nie musisz tego wrzucać w koszty). Warto jednak najpierw przymierzyć w Polsce 😉 Ochraniacze mieszczą się pod w miarę luźnymi koszulkami i pod spodniami rowerowymi. Są całkowicie miękkie i elastyczne, pianka utwardza się dopiero przy uderzeniu. Przetestowane w Alpach, również uderzeniowo. POLECAM. Rękawiczki jakiekolwiek, najlepiej pełne palce - jeśli będzie gleba najpierw podpierasz się dłońmi jeśli zdążysz i łatwo jest obetrzeć to i owo. A żebym nie był gołosłowny:3 punkty
-
Tak jak naprawdę jeśli zdejmiesz wszystkie napisy to jest to tylko jedna z setek wariantów nart. Jeśli Ty uważasz że dla Ciebie jest najbardziej uniwersalna, to tak jest i nic nikomu do tego. Jedyny który nie daje się zaszufladkować. Popieram.3 punkty
-
Jeżdżę tak, aby nie trzeba było weryfikować moich umiejętności. Jednak techcnika w autach idzie ciągle do przodu i kiedyś uczono mnie innego omijania przeszkody w nagłej sytuacji, a teraz uczy się, że należy mocno kopnąć w hamulce i manewry wykonuje się z wciśniętym w podłogę hamulcem albo do pełnego zatrzymania, albo do momentu gdy uda się nam bezpiecznie wykonać manewr.3 punkty
-
Jako pieszy zawsze zatrzymuję się na przejściu i sprawdzam obie strony czy mogę wejść na przejście, jako kierowca edukuję ciemną masę oczywiście zatrzymuję się otwieram okno i pytam ty głupia cipo lub ty głupi ciulu nie nauczyli cię w przedszkolu stań popatrz w lewo prawo lewo i wchodzi dopiero na przejście. Dla bardziej rozmownych mam jeszcze jedno że puknę go na pasach sąd rozstrzygnie czy moja wina😕 ale na trumnie powinien mieć dupny napis To ja miałem pierwszeństwo😁 ja dostanę mały wyrok za dwa lata wyjdę a on nawet nie zgnije w tym czasie.3 punkty
-
Ze wszystkim powyżej się zgadzam. Mój post w reakcji na zdanie Mitka był próbą (mam nadzieję, że skuteczną) zwrócenia uwagi, że bez względu na to, po której stronie leży wina, ostatcznie ginie biorący udział w zdarzeniu pieszy. I w zasadzie zgadzam się, że te 166 ofiar wśód pieszych to śmierć na własne życzenie (czyli prawie połowa z całkowitej liczby ofiar), z jednym zastrzeżeniem, na które wpadłem ostatnio i mnie zaciekawiło - gdzieś czytałem, że w przypadakch gdy pieszy przeżył i był w stanie przedstawić swoją wersję zdarzenia, wina przypisywana jest kierowcy znacznie częściej niż gdy pieszy zmarł? Interesujące, nieprawdaż? Postaram się później znaleźć stosowne dane - muszę to zwryfikować, bo słabo to wygląda, jeżeli to prawda. Podsumowując - wszystkim przydałoby się więcej empatii na drodze. Nie zakładajmy, że jeżeli ktoś popełnia błąd to robi to celowo. I patrzmy przede wszystkim na to, co możemy poprawić u siebie (będą kierowcą, rowerzystą bądź pieszym) zamiast szukać błedów u innych. Karol3 punkty
-
A Tu macie też z Leogang jak zwycięzca DH w ELICIE jedzie po tej trasie na "vintage MTB". Da się? Da. Czy to jest coś w stylu ścigania się retro samochodami przed wyścigiem F1? no .. jest. Dodam tylko, że kiedyś trasy nie były tak wymuskane jak teraz 😉2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj zawody pucharu świata enduro w Leogang. Trzymamy kciuki za Sławka Łukasika - naszego mistrza świata z zeszłego roku. Natomiast tak wygląda dzisiejszą rozpiska: Zawody drugiej rundy Pucharu Świata Enduro 2026 zamkną wyścigowy weekend w Austrii i odbędą się w niedzielę. Łączny dystans do przejechania to niecałe 72 kilometry, podjazdy zamkną się w niecałych 700m (+4.6km wyciągami), a zjazdy to przewyższenie łączne na poziomie 5300m.2 punkty
-
2 punkty
-
Gówno sie z czasem rozłoży, troche cuchnie, ale prawdziwym problemem są śmieci. Szlag mnie trafia jak ide w góry na spacer, albo do lasu na grzyby i znajduje butelki, puszki, opony i inne dziadostwo. Przecież w każdym mieście mozna nieodpłatnie oddać gabaryty, opony, a nawet odpady budowlane. Tutaj system kaucyjny ma swój wyraźny plus. Przynajmniej opakowania pet i puszki znikają.2 punkty
-
Cześć To skandal, żeby się zwierzęta pętały po lasach i straszyły ludzi. Powinni coś z tym zrobić. Pozdro2 punkty
-
Cze Zapomniałem, w sobotę koło 17.00 jechałem z Milówki do Zwardonia na rowerze. I na początku Rajczy (nawet do Adasia chciałem na kawkę wstąpić, ale go nie było) jedzie się ścieżką takim wąskim laskiem między Sołą a drogą. W pewnym momencie po mojej lewej stoi Jeleń tuż przy ścieżce. Zauważyłem go gdy był z 2 m przede mną. Byk grubo ponad 300kg z ogromnym porożem stał i obgryzał liście z krzaka/drzewa. Omc się nie zesrałem ze strachu. Jakby skoczył to koniec. Na szczęście mnie olał i był mały ruch, tylko ostrzegłem raptem 2 rowerzystów jadących z przeciwka. Mogło być grubo. Dawno się tak nie wystraszyłem. No ciulik mnie zaskoczył😀. pozdro2 punkty
-
A kto ci broni kręcić bączki w miejscu do tego przeznaczonym? Ciekawe, czy jakbym zaczął kręcić bączki quadem na twoim wypielęgnowanym trawniku, czy nadal byłbyś taki tolerancyjny. Trochę poszanowania dla cudzej własności, a taki parking przed biedrą, czy lidlem to nie ODT.2 punkty
-
2 punkty
-
Ja mam takie rodzinne doświadczenie, które oczywiście nie może być podstawą do uogólniania, ale wpisuje się w skandynawski trend, mianowicie mój szwagier kupił motor, zrobił prawko pojechał na szkolenie na tor i tydzień po szkoleniu wylądował w rowie, pół roku śpiączki, potem jeszcze żył prawie dwa lata jako leżący, kontaktujący pacjent i zmarł. Moim zdaniem zgubiło go szkolenie, za pewnie się poczuł. pozdro2 punkty
-
W kwietniu tego roku już po raz kolejny brałem udział w takim szkoleniu na torze w Bednarach. Tego typu szkolenia nie da się zrobić w normalnym ruchu ulicznym, tylko na przygotowanym torze w ODT. I niestety swoje kosztuje. Raczej dla zamożnych kierowców. Za to bardzo otwiera oczy na to jak bardzo na wyprowadzanie auta z poślizgu wpływa wzrost prędkości nawet o jeden kilometr. Szczególnie na płycie poślizgowej z szarpakiem.2 punkty
-
Cze Fajna dyskusja i wymiana poglądów, szkoda że się zjebała przez wyciąganie brudów. pozdro2 punkty
-
Ok, to już jest spór semantyczny - dla mnie brak myślenia i umiejętności to jednak nie celowość. Pisząc to, byłem chyba zainspirowany audycją w Polskim Radio Kierowców, gdzie pani psycholog opowiadała o badaniach dotyczących agresji na drodze. Wynikało z nich, że często do zachowań agresywnych dochodzi właśnie gdy jedna ze stron zakłada celowe zachowania innych uczestników, mimo że tamci wcale nie mieli takich intencji. Potem jest eskalacja i coraz większe nerwy niejednokrotnie prowadzące do sytuacji bardzo niebezpiecznych (jak zajeżdżanie drogi, hamowanie, wychodzenie z samochodu celem pouczenia sprawcy itd.). Ostatecznie jednak wygląda na to, że zgadzamy się co do meritum. pozdrawiam, Karol2 punkty
-
Cześć Fajny spokojny post - dzięki. Ale... pieszy - pomimo, że nie ma specjalnych uprawnień - wkraczając w przestrzeń drogi publicznej musi stosować się do przepisów, może być ukarany mandatem, może spowodować śmiertelny wypadek itd. Uprawnienia dla kierowców wiążą się z weryfikacją umiejętności jazdy i znajomości przepisów ruchu, budowy samochodu itd. Stopniowanie uprawnień wiąże się ze stopniem skomplikowania pojazdów i odpowiedzialnością za to co na pokładzie - przepisy, do których muszą się stosować kierowcy, piesi czy rowerzyści są takie same. Pieszy niefrasobliwie wkracza na jezdnię, kierowca autobusu - ratując mu żucie próbuje go ominąć ale autobus pomimo niewielkiej prędkości wpada w lekki poślizg zahacza o krawężnik i leci w przystanek po czym zapala się - ginie powiedzmy 50 osób. Myślę, że aby nic się nie stało powinno zależeć każdemu uczestnikowi ruchu. Natomiast podejście przerzucające gro odpowiedzialności na kierowców powoduje u części rowerzystów czy też nawet pieszych poczucie bezkarności i bezmyślności bazujące na tej "świętej krowie" o której napisałeś. Pozdro2 punkty
-
Nieśmiało mogę powiedzieć że po minionym sezonie - sl jest moją narta numero uno. Odważne oświadczenie jak na mnie, ale tak jest! Przerobiona ostatnio w Alpach od ciapy po totalny beton. Jeszcze mogę dodać - uważam ją za najbardziej uniwersalną narte! A co! 😎2 punkty
-
Żadnego! Nie otwierałem linków. Elektryki są fajne w górach. Można mieć kupę frajdy i nawet się zmęczyć. Ale Ty jesteś twardy zawodnik. Nie tylko możesz podjechać 600m ciągiem ale i 2km. (przewyższenia) Olej e-bike, próbuj jak najczęściej na zwykłym a dokup stacjonarny, żeby pokręcić jak nie ma pogody. Codziennie 1h i za rok podjedziesz wszystko co chcesz. Dla motywacji, możemy się spotkać za rok na Stogu Izerskim, jak podjedziesz bez pchania to napiszę na forum że miałeś rację ;) A tak dla porównania co jest możliwe. Rekord podjeżdżania na mtb w 24h to 17 753 metrów przewyższenia. To ok 10 baterii przeciętnego e-bike.1 punkt
-
60niuta wystarcza w nowych ebike. Jeżeli chcesz robić tripy większe, więcej przewyższenia i więcej km - to bier mocniejszego. A jeśli chcesz pohasać - pobawić się - to skok 150 w ramie - nie sprawdzałem dobrze info - ale po nazwie roweru wnioskuję że ma 150 skoku - do wszystkiego wystarczy. I tak, pozbędziesz się anala. Prędzej czy później 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Muszę obczaić. Lubie rzeczy od gości z pasją. To tak jak z niektórymi markami sprzętu. Czasem ufasz molochom, a czasem małym firmom, która założył koleś ze swoim frendem - a wcześniej całe życie ostro tłukli na rowerach 😉 jak w przypadku np Transition 🙂 ja znowu jeżdżę na odi rouge. Wcześniej lubiłem esi extra chunky gąbki - ale po jakimś czasie zawsze mi się obkrecaly.1 punkt
-
Mitek, może tą Panią wcześniej goniłeś za przejechanie rowerem na czerwonym? pozdro1 punkt
-
Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej... https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/1 punkt
-
1 punkt
-
dlatego nasz @Mitekjest Hrabią Myszkowskim: - prosty spawacz z Pruszkowa - przekonywał ludzi, że jest Hrabią, otacza się sławnymi postaciami, ma zamek we Francji i prowadzi klinikę. ludzie to kupowali. Idealny farmazon jak nasz kochany mitek. tu można poczytać o poczynaniach naszego spawacza z Pruszkowa: https://www.onet.pl/informacje/kryminalny-patrol/wmawial-kobietom-ze-wyleczy-raka-stosunkiem-wierzyly/fpz057p,30bc1058 a tu zobaczyć dobry materiał na YT:1 punkt
-
1 punkt
-
Wejdź na jego profil zobaczysz, że świetnie jeździ 😉 dodatkowo ma całkiem sporo materiałów szkoleniowych . Przypominam jesteśmy w dziale „materiały szkoleniowe” także film idealny w temacie . Trzym się1 punkt
-
Cze Przyznaję się do pomyłki zawsze i wcale się tego nie boję i nie mam z tym problemu, w tym przypadku błędem .... była kolejna próba dyskusji z Tobą. Niestety masz charakter egocentryka z dużą domieszką egoizmu o narcystycznym zabarwieniu. Tego się nie da zmienić. Wszystko oceniasz tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia i co by było najlepsze dla Ciebie. Mój opis to prosta fizyka, a o wywracaniu się rzeczy i związku środka ciężkości (w tym przypadku rowerzysty i roweru, bo do pewnego momentu się równoważą)i podstawy cały elaborat. Nic nie zrozumiałeś, kiedy i od czego jest zależne wywracanie się przedmiotów. Mówimy o konkretnym modelu, w którym tylny trójkąt rośnie wraz z wielkością ramy. Piszesz głupoty o zależności wielkości ramy i podnoszeniu przedniego koła na podjazdach. Na zjazdach jest ta sama zasada, co na podjazdach. Żona poszła na wprost w pierwszym zakręcie w krzaki. Żona kumpla spanikowała na stole i naderwała ucho. Niestety to był pomysł nasz, aby rodzinnie pojeździć na prostych singlach w Krynicy. Niestety się nie udało, ale dziewczyny nie mają ciśnienia na ekscesy, niestety bez przygotowania (szkolenia) i z ograniczeniami psychicznymi nie da się tego przejechać. Nasze dziewczyny wszelkie aktywności uprawiają dla utrzymania kondycji, poniekąd także dobrej figury, nie zależy im na pokonywaniu barier i mistrzostwie w każdej z ich aktywności. Na zasadzie przyjemne z pożytecznym. Rower wrzucam, bo mogę i mam takie prawo. Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Poruszam się w granicach prawa i nie kpię z nikogo, bo każdy może to zrobić. Przypominam, że w PL każdy Polak bez względu na status społeczny, przekonania, wykształcenie, płeć, orientację seksualną, kolor skóry etc. ma PRAWO do prowadzenia działalności gospodarczej. Założenie firmy jest banalnie proste i nawet z domu nie trzeba wychodzić, wszystko można przez net załatwić. Ponadto nie ma to związku z pracą wykonywaną na etacie, nawet jest to bardziej korzystne z punktu widzenia kosztowego prowadzonej działalności. Więc każdy może nabyć takie "przywileje" bezproblemowo. Mój wkład w postaci wpływów do budżetu jest tak duży, że życia Ci braknie aby chociaż w połowie zasilić wspólną kasę w takim wymiarze jak ja. Ponadto jestem na podatku liniowym i nie mam żadnych ulg, nawet kwoty wolnej od podatku. Nie mam urlopu płatnego czy też nie chodzę na L4, bo nikt mi za to nie zapłaci. Nawet z Żoną wspólnie nie mogę się rozliczyć. Płacę podatek od każdej zarobionej złotówki. Za wszystko odpowiadam ja sam, wszystkie straty pokrywam z własnej kieszeni. Wszystkie zakupy są na FV i wszystkie towary pochodzą z legalnego źródła, co w dużej mierze zasila pośrednio wspólną kasę. Ty uważasz, że jesteś lepszy bo kupujesz coś na Temu, bez cła i innych podatków zasilających wspólną kasę? Nie pisz populistycznych bzdur, bo mnie to nie rusza, budzi tylko u mnie lekki uśmiech i politowanie. pozdro1 punkt
-
Wystarczy nie zapierdalać, będzie to przy okazji antysystemowe, bo budżet nie zarobi. Na pohybel rządowi będę jeździł poprawnie. Może tak? Wtedy nie będzie mandatów i punktów karnych.1 punkt
-
koniec wyjazdu - kilka forek wspominkowo trzeba było uciekać bo lawiny zaczęły wykolejać pociągi pomiędzy 12-18 lutym 2026 ............................1 punkt
-
1 punkt
-
Słowackie schroniska w tarapatach – kluczowi sponsorzy się wycofują! Zgodnie z informacjami przekazanymi przez serwis Korzár, Słowackie Elektrownie, które dotąd chętnie inwestowały dziesiątki tysięcy euro w modernizację tatrzańskiej infrastruktury wstrzymały wypłacanie środków. Najbardziej dotkliwym ciosem jest anulowanie planowanej inwestycji w Chacie pod Rysami. Dotychczasowy obiektu gospodarz, Viktor Beránek (o jego opuszczeniu schroniska pisaliśmy TUTAJ), miał już wszystko uzgodnione z szefostwem Słowackich Elektrowni. Schronisko miało otrzymać za darmo nową, ulepszoną instalację solarną, zasilającą akumulatory i kotły grzewcze. Wartość tego projektu szacowano na ponad 30 tysięcy euro. Sporo straci także Zbójnicka Chata w Dolinie Staroleśnej, która miała otrzymać kosztowną instalację fotowoltaiczną. Podobny los spotkał popularną Chatę Štefánika pod Dziumbierem w Niżnych Tatrach, należące do Igora Fabriciusa. Obiecane finansowanie gruntownego remontu pokoi na pierwszym piętrze – szacowanego na 20 tysięcy euro za jeden z sześciu planowanych pokoi – również zostało anulowane. W liście otwartym zaznaczono, że powodem było "sposób i wynik procesu selekcji związanego z wyborem dzierżawcy schonisk". Słowackie Elektrownie, których szef jest zresztą byłym tatrzańskim nosiczem, wycofały się z obawy przed – jak podaje Korzár - "splamieniem swojego dobrego imienia współpracą ze Słowackim Klubem Turystów". Sedno problemu leży w sierpniowym procesie, w którym KST razem ze Słowackim Towarzystwem Wspinaczkowym JAMES wybierał nowych najemców. Właściciele chat, w tym Beránek i Fabricius, otwarcie skrytykowali procedurę za brak transparentności. Niezadowolenie z działań władz Klubu Turystycznego eskalowało do tego stopnia, że przerodziło się w publiczny protest. Dziesiątki osób zebrały się w Żylinie przed budynkiem, w którym odbywało się walne zebranie KST, by wyrazić swój sprzeciw. Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania przyszłość modernizacji i utrzymania tatrzańskich schronisk. https://portaltatrzanski.pl/aktualnosci/slowackie-schroniska-w-tarapatach-kluczowi-sponsorzy-sie-wycofuja,71471 punkt
