Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 12/26/2021 in all areas

  1. Przyszła pora na podsumowanie mojego dotychczasowego nartowania. Zacytowana konkluzja jest niestety lub stety niewątpliwie trafna ....ale od początku. Pierwszy raz w życiu stanąłem na nartach 27 stycznia 2018 roku w Krajnie, zatem w wieku 48 lat. Do grudnia 2021 miałem 30 dni na nartach (w tym te dni godzinowo były różne od 4 godz. do powiedzmy całych dni jak podczas pobytu w Krynicy w 2019). Teraz istotny aspekt czyli "instruktor". Pierwszy raz w Krajnie była młoda dziewczyna i lekcja 1 godzinna dla dwojga, ale gdy zobaczyła, że szarpię się równolegle, nie przewracam...zajęła się małżonką. Druga lekcja, to na wariata zorganizowana lekcja w duecie z obcym facetem na Słotwinach (1 godzinna), podczas wieczornej jazdy (tak, taki byłem grzeczny i głupi, że nie skorzystałem z namiaru danego mi przez Mitka na szefa tamtejszej szkółki). Efekt - zapamiętałem ćwiczenie "spider man", że mam niby za luźno zapięte buty i ćwiczenie polegające na jeździe w poprzek stoku, wychylając się w przód i w tył. Niestety także mojemu partnerowi lekcyjnemu poświęcono główną uwagę, bo się przewracał. I tyle. Nigdy w żadnym z tych przypadków nie zapamiętałem jakichkolwiek wskazań czy tłumaczeń o postawie i biomechanice. Bazowałem zatem na swoich teoretycznych zdobyczach forumowych, wydrukowanym na kartce poradniku Mitka na temat prawidłowej postawy, filmikach HH (dzięki Plus) oraz Morgana, tłumaczonych przez Andrzeja (potem doszedł kurs Morgana). Potem przyszedł czas na spotkanie oko w oko z forumowym Duchem, ale znów lekcje głównie dla żony, syna i córki, a ja "złapałem" jedną 50 minutówkę. Znów mało, ale dopiero tu była rozmowa o samokontroli i jakiegoś rodzaju zależnościach w łańcuchu ruchowym. Wówczas najbardziej utkwił w głowie sposób samokontroli rozpoczynania skrętu poprzez rotację tułowia i szczerze bingo. Podczas wyjazdu do Aprici (styczeń 2020), na filmikach wyraźnie widać, że metoda skuteczna, bo skrętu nie zaczynałem od ruchu korpusem, ale jednocześnie moja "obowiązkowość" na takim poziomie, że bardzo statyczna i sztywna jazda. Oswojenie z nartami na nogach wzrastało, jakaś pewność w równowadze itp. ale zadowolenia z postawy lub bardziej postawy i ruchu wciąż jak na lekarstwo, raczej frustracja, że jestem słaby i "nie taki" na stoku. Analiza i padła "noga wewn." , brak układu dośrodkowego i sztywność. Mam pewną wadę charakteru polegającą na zbytnim poczuciu narzucania się i przez to niezawracanie komuś tyłka chyba tracę. Zatem nie chcąc być natrętnym dla Adama, podrzuciłem filmik jeszcze 2 zupełnie obcym osobom, zakładając "najwyżej pomyślą jakiś wariat i nie odpiszą". Na szczęście mimo negatywnej samooceny, pojawiło się coś optymistycznego bo odpisali i ich analiza była zbieżna z Adama...+ jedna z tych osób zwróciła uwagę na budowę moich nóg. "I like the way you are skiing with a strong forward flow and speed. You are carving your turns and you have good rhythm. After the 4th turn or so when you start carving it looks very good. Your arms out front and a fairly centred stance. On the flat part of the video half way through and onward your skiing looks really good."..."The first thing that I would like for you to work on would be leaning outwards in the turn, “angulation”, to help with “outside ski pressure”. This you can learn the easiest by wedging." "Nice turn shapes and flow in this video as well but as I said above, your wide stance causes you to stand on your inside foot and you loose grip on your outside ski." Zatem było światło w tunelu, skoro 3 bardzo dobrze jeżdżących zwraca uwagę na to samo, "masz szansę lepiej jeździć" pomyślałem. Niestety wybuchło wariactwo Covid i nie dało się pojechać na lekcje do Adama w sezonie 20/21, ale opaczność pomogła i w marcu 2021 całkiem nieoczekiwany kurs grupowy. Fakt grupa zbyt duża (z 19 osób) ale metodycznie tłukliśmy podchodzenia, łuki płużne i skręyt z pługu. Z pozoru banał ale w praktyce już zdecydowanie nie, a że warunki tzw. kartoflisko to lekcje bardzo cenne. Kilku znajomych widząc zdjęcia stoku powiedziało "stary tu się odpina narty i schodzi do knajpy, a nie jeździ". I dotarliśmy do teraz - piękny grudzień z wyjazdem do Drei Zinnen i...znów wróciły moje demony frustracji. No niby wiem co, ale chyba nie wiem jak. Wieczorny alkohol, wiadomość do wiadomo kogo i prośba o pomoc (tylko jak baran nie pomyślałem, jak ma Ci człowiek pomóc 1200 kilometrów od Ciebie), no ale bardziej chodziło chyba o pomoc mentalną i nadeszła, w formie starego druha, co to rozumie co Cię męczy. Pomogło, dalszy wyjazd pogodzony z sytuacją, spędziłem na nabijaniu kilometrów. I teraz kilka dni wolnego i wbrew aurze wreszcie lekcje z Adamem, 3 godziny jednym ciurkiem i wreszcie wskazanie 3 aspektów, które połączone w całość robią różnicę i w stylu i w odczuciach. Warunki były chyba dość trudne na stoku (nie czuję się kompetentnym aby jednoznacznie to stwierdzić). Jak mawiają jednak "co Cię nie zabije, to wzmocni". Filmik polekcyjny pokazał, wszystkie błędy i potwierdził, ale też nie liczyłem, że nagle stanę się lepszym. Jednak już drugiego dnia i trzeciego były chwile gdy udawało się wykonać i dodać do jazdy wskazania z lekcji. Teraz pozostała cierpliwość, mnóstwo pracy i jak najwięcej okazji na stoku. Nie chcę wyjść na reklamodawcę ale jeśli zaczynasz, uczysz się, warto poszukać kogoś kto niesztampowo do Ciebie podejdzie. Oszczędzisz pieniądze, nerwy i czas. Teraz jeszcze chwilka na temat butów....z bootfiterem ustaliłem (miał informację że jadę na lekcję do znajomego instruktora), że nie zakupię butów przed odbyciem lekcji, aby optymalnie być świadomym braków w jeździe, do czego dążę, bo to mocno rzutuje czego potrzebujemy szukać. Podsumowując - dziękuję całemu forum (nie będę wymieniać po Nickach, aby nie pominąć), trzeba przesiać jak zawsze to co czytamy, ale od wielu osób coś "otrzymałem" i "wyciągnąłem", a co istotne w obecnych czasach, chyba nikt mi nigdy nie odmówił pomocy jeśli mógł pomóc, to budujące. W każdym razie wierzę w siebie zdecydowanie bardziej, niż jeszcze 4 dni temu, no i całemu forum ulży, gdyż powinienem już mniej się żalić 😜
    10 points
  2. Witam. Chciałbym opisać przypadek mojej kontuzji i fizjoterapii jaka została zastosowana, być może komuś to sie przyda (oby nie było takiej potrzeby)? Kontuzja była wynikiem wypadku komunikacyjnego we wrześniu tego roku w wyniku którego doznałem mnogiego złamania podudzia wraz z zerwaniem więzozrostu piszczelowo-strzałkowego oraz innych więzadeł w stopie. Efekt, operacja zespolenia stawu skokowego oraz unieruchomienie w ortezie. To tyle gwoli wyjaśnienia jak wyglądał początek. Od razu przestrzegam każdy organizm jest inny, ma inną odporność na ból, inne możliwości adaptacji i regeneracji w w związku z tym proszę podchodzić do opisu mojego przypadku jako jednostkowego postępowania a nie jak do poradnika "nowoczesnej rehabilitacji". Pierwsza sprawa to psychika, w moim przypadku przejechanie się kilkadziesiąt metrów pod motocyklem po asfalcie w jednym momencie spowodowało ze mój świat się "zawalił' , wszystkie plany poszły w odstawkę, a perspektywa unieruchomienia na pół roku wydawała sie przerażająca. Dlatego bardzo ważne jest wsparcie (modny wyraz) bliskich i przyjaciół, możliwość przekazania części obowiązków (w moim przypadku to byli pacjenci których prowadziłem w prywatnej praktyce) oraz zadbanie o sprawy firmowe co udało się zrobić dzięki pomocy mojej wspólniczki. Gdy juz głowa była spokojniejsza musiałem zastanowić się jak zacząć przywracać sprawność. Nie mogłem obciążać nogi więc jedyne co mi pozostało to intensywne ćwiczenia mięśni tułowia w tym mięśni brzucha, grzbietu i obręczy biodrowej oraz co bardzo ważne przy poruszaniu sie o kulach mięśni obręczy barkowej. Dodatkowo należało zadbać o kręgosłup który na wskutek leżenia mógł zacząć doskwierać. Pierwszy tydzień po operacji; nastawiony zegarek i co 2 godziny systematycznie powtarzane ćwiczenia na kręgosłup oraz dwa razy dziennie po pół godziny ćwiczenia na mięśnie tułowia i obręczy barkowej. Dodatkowo zabiegi drenażu limfatycznego i kinezjotapingu celem zmniejszenia obrzęku i odprowadzenia krwiaków oraz okłady z lodu. Drugi i trzeci tydzień; zacząłem częściej sie poruszać po domu o kulach więc zmniejszyłem intensywność ćwiczeń na kręgosłup na 4-5 razy dziennie za to dołożyłem ćwiczenia na obręcz biodrową i kończyny dolne realizowane oczywiście w ortezie (but airwalker). Od czwartego tygodnia; pomału dokładałem ćwiczenia w leżeniu tyłem bez ortezy, bez obciążania nogi i pomału starałem sie angażować mięśnie uda i pośrednio poprzez irradiację mięśnie podudzia. Na siedząco w ortezie pomału zacząłem obciążać nogę do granicy około 30 % ciężaru ciała oraz wychodziłem na spacery o dwóch kulach obciążając nogę przy przetaczaniu w podobnym zakresie. Oczywiście przez cały ten okres stosowałem dietę oparta na spożywaniu naturalnego kolagenu w postaci galaretek. Po pięciu tygodniach orteze zakładałem tylko w przypadku chodzenia na zewnątrz, po domu poruszałem sie o dwóch kulach ale bez ortezy. W tym czasie dołożyłem więcej ćwiczeń z obciążaniem kończyny dolnej (głownie odbudowa siły mięsniowej mięśni uda) za pomocą gum. Taki program realizowałem do dziesiątego tygodnia do momentu operacji usunięcia zaopatrzenie ortopedycznego z nogi. Ortezę sztywną zamieniłem na ortezę miękką po wcześniejszym wykonaniu zdjęcia RTG które uwidoczniło początek zrostu. Przez cały ten okres starałem sie rozciągać mięśnie obręczy biodrowej oraz mięsnie czworogłowe i proste uda które miały tendencje do tzw. przykurczy. Po sześciu tygodniach mając ortezę na nodze i but sznurowany powyżej kostki zacząłem prowadzić samochód, po wcześniejszej próbie na placu manewrowym. Po dziesięciu tygodniach, pod koniec listopada została usunięta śruba stabilizujaca staw skokowy. Po tygodniu poruszałem się juz bez kul lekko utykając. Pierwsze dwa tygodnie po zabiegu to była reedukacja chodu celem powrotu do naturalnych wzorców ruchowych. Teraz po sześciu tygodniach od drugiej operacji jestem w stanie przejść szybkim marszem dystans kilku kilometrów, jeżdżę na stacjonarnym cykloergometrze, trenuję już prawie normalnie do powrotu na stok. Obciążam kończynę po operacji wykonując stanie na jednej nodze, skacząc i stosując ćwiczenia równoważne na niestabilnych powierzchniach. Pomału zaczynam truchtać. Ostatnio robiłem test wydolności tlenowej i okazało sie ze ten parametr tez pomału wraca do normy. "Wykręciłem" wynik 47,5 %. Wnioski; 1. Nie załamywać się i nie obwiniać całego światu za zdarzenie. Nie analizować dlaczego i po co tak sie stało tylko wziąć sie w garść i zaplanować swoje dochodzenie do sprawności. 2. Nie czekać do momentu aż nam zdejmą gips, orteze itd... tylko brać sie do roboty i ćwiczyć adekwatnie do stanu funkcjonalnego w danym okresie rekonwalescencji. 3.Zastosować odpowiednią dietę 4. Starać sie jak najszybciej (w granicach zdrowego rozsądku) usamodzielnić 5. Znaleźć dobrego fizjoterapeutę który pomoże w dochodzeniu do sprawności. 6. Słuchać personelu medycznego w kwestii zaleceń i porad. To wszystko po to żeby skrócić czas na dojście do formy. Zamiast średnio 20 tygodni po 12 tygodniach poruszać sie bez kul. Poniżej dwie fajne fotki jak to wyglądało :)
    9 points
  3. Witam Wszystkich w Nowym Roku. Składam Wan najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności.....i to by było na tyle🤣 Materiał który przedstawię pochodzi z płyty CD dołączonej do programu nauczania PZN i nie ma on na celu krytykowanie instruktorów realizujących ewolucję a jedynie wskazane że daną figurę można wykonać bardzo dobrze lub doskonale. Serdecznie zapraszam do oglądania a własną czysto subiektywną ocena pozwolę sobie zamieścić po filmie: Opis ewolucji jest jasny prosty i zwięzły....wystarczający.......ale wykonanie diametralnie różne. Instruktor ewolucje wykonuje poprawnie..wręcz bardzo dobrze ale pasywnie, natomiast instruktorka doskonale, aktywnie, agresywnie i rozwojowo. Na pierwszy rzut oka wszystko jest takie same ale gdy zerkniemy troszkę z boku wyraźnie widać zdecydowanie większe ugięcie kolan demonstratorki. Tu zaznaczam ten sam stok te same warunki. Przekraczanie linii spadku stoku - pozycja wysoka, minimalne zgięte kolana, brak angulacji, środek ciężkości nadmiernie przesunięty do wnętrza skrętu - jazda "na emeryta" - kładziemy się na stok - poprawna ale w tej fazie bardzo pasywna, na trasach o małym nachyleniu lub bardzo reaktywnej pokrywie dopuszczalna - nic się nie dzieje,, muchy w nosie - spokojnie da się jeszcze to zmienić. W tej samej fazie instruktorka w sylwetce nieco obniżonej, wyraźnie kształtująca się angulacja i tendencja do obniżenia środka ciężkości. Już w tym momencie demonstratorka jest zw stanie zrobić z skrętem co chce podczas gdy instruktor powyżej już niejako będzie w "plecy" Środkowa faza sterowania - sylwetka frontalna, niewielkie zgięcie kolana nogi prowadzącej skrę uniemożliwiające wprowadzenie nart w skręt cięty. Na trasach o większym nachyleniu lub oblodzonych/twardych raczej nie wyjdzie - narta zewnętrzna "odjedzie" i demonstrator będzie ratował się wymuszonym przeciw skrętem Ta sama sekwencja skrętu.... Pozycja prawie niska - można sobie zadać pytanie czy to jeszcze skręt w technice klasycznej czy też już cięty. Instruktorka obniżyła swoją pozycję przez co dała pole manewru swoim stopom i kolanom. Ma pełną możliwość regulacji skrętu - może utrzymać dotychczasową formę lub też "dociąć" skręt poprzez zwiększenie zakrawędziowania stóp. Dwie ewolucje podstawowe a jakże inne wykonanie - bardzo dobre i doskonałe...wychodzi więc na to iż diabeł tkwi w szczegółach. Kochani pracujcie w stawach kolanowych.....nie myślcie o separacjach, angulacjach, szybkości przekrawędziowania i tym podobnych pierdołach, Niech jazda na nartach dla Was stanie się naturalna, intuicyjna, miękka i elastyczna i tego Wam na ten Nowy Rok serdecznie życzę. PS W dniu dzisiejszym 26 letnia dziewczyna ćwicząca Krav Magę ogarnęła łuki płużne w 10 minut....wystarczyło cofnąć wykroczną, obniżyć i wyrównać gardę......
    9 points
  4. Sarajewo ma swój klimat , jest tam sporo do robienia/zwiedzania oprócz szusowania. Jeżeli chodzi o narty to jest duży, doinwestowany ośrodek Jahorina i mniejsze - Bjelasnica i Igman , , gdzie jest najwyższy szczyt i największe przewyższenie w tej części Europy - mi osobiście bardziej pasuje ta druga opcja - jest to chyba najtańsza opcja porządnego wyjeżdżenia się za 15 e dziennie , amatorzy "knajpingu" również będą zadowoleni, jest tu typowy bałkański klimat - mi to pasuje i jestem tu już trzeci i na pewno nie ostatni raz zimą. Kopaonik jest większy , ale poza nartami nie ma za bardzo co tam robić - totalnie inny klimat. Na granicach ogólnie luz , na bośniackiej niby coś wołali , ale to tylko pro-forma , nie ma żadnego problemu z czymkolwiek , jedno słowo załatwia wszystko ;-)...
    9 points
  5. Czyż nie jest to pytanie z którym wielu narciarzy się boryka? Bioderko czy narta? Czy włożyć biodro czy balansować na zewnętrznej narcie, zwiększajac zakrawedziowanie. Im większy kat zakrawedziowania tym biodro niżej. Wstawiam kilka zdjęć na których w zależności od kata krawędzi moje biodro jest bliżej sńiegu. Pozdrowienia
    8 points
  6. Widzisz może trudno jest zrozumieć Mitka, gdy pisze o "zepsutych" nartach. ADucha, gdy pisze o wąskich pod butem jako tych lepszych....warto na chwilę się zastanowić. Ja jestem melepeta (3 lata stażu) i nie wiem czy 30 lat temu było tylu ludzi na stokach co teraz, ale myślę, że nie. Ogólnie świat poszedł w stronę komercjalizacji wszystkiego. Wyobraź sobie teraz, że Pan Piotr, z Panią Ulą chcą pojeździć na nartach. Idą do wypo i z miejsca dostają odpowiednio 140 i 155 cm deski, głównie Rosi Pursuit 100 lub RTM 7.4. Bo ma być "łatwo", mają mieć wrażenie, że jeżdżą, ogarniają ten sport od początku, od pierwszych minut. Po X wypadach przestają czuć strach przed stromizną i czerwone/niebieskie, nie ma problemu. I się cieszą górami, jedzeniem w knajpce na stoku, swoją aktywnością...jednym słowem szczęśliwi ludzie, po cholerę zawracać sobie dupę dłuższą nartą, jej geometrią, butami narciarskimi czy też techniką jazdy? Toż to strata czasu, głupota i zwyczajnie psucie sobie urlopu. Państwo Piotr i Ula po jakimś czasie używają sformułowania "sztruksik" I opowiadają jak kochają na tym jeździć, na trasę około południa, z północną ekspozycją mówią "oj odsypy, muldy, krytyczne warunki" Zatem producenci nart kombinują z szerokościami, sztywnością wzdłużną i poprzeczną aby narta w tych "krytycznych" warunkach, jak najmniej psuła wrażenia Piotrka i Uli, tym bardziej, że pogoda na urlop też nie zawsze jest perfekt. Finalnie jako zapaleni narciarze nawet często kupują nowe narty np. pierwszy sklepowy GS w długości 165cm lub też zmieniają swoje stare 150cm na 140 bo się lepiej jeździ. I rynek wypełnia wszelkie luki...mercedes także kiedyś nie produkował A klasy. I wyprzedzając ewentualne ataki, ja nie krytykuję Piotrów i Ul, przedstawiam rzeczywistość. Jednocześnie prosząc o zrozumienie dla tych co chcą trochę więcej od "nart" aniżeli zaliczenie urlopu w górskiej scenerii, bo także mają do tego prawo. Podsumowując - każdy ma taki paździerz jaki mu potrzebny, dopóki jest świadomy swoich celów.
    8 points
  7. Hej, Bardzo mi się podoba sam nose butter, ale to co na widać na filmie... to już nie wiem jak wyrazić swój zachwyt... 😮
    7 points
  8. To niesamowite, leczą jak ich wyszkolono, cóż za inwektywa. No tak, ci samodzielni powinni pieprznąć całą wiedzą, szkiełko i oko powinni być ich religią, a najlepiej to leczyć wbrew podręcznikom, bo przecież nie można się skalać czytaniem, zwłaszcza, że te książki to pewnie sponsorowane. Fantastyczne takie slogany, jak to potrafią poprawić samopoczucie. Taka zawoalowana obelga, niby w eter, ale tak, żeby kogoś obrazić. Zięba się cieszy, więcej klientów będzie miał.
    7 points
  9. Cześć wszystkim, Podsyłam filmik na 3 równych nartach z jednego kadru. ( filmik niepubliczny - tylko dla WAS 🙂 ) 180 cm R 18 170 cm - R 14,5 165 cm - R 12,3 można wytykać błędy - będę bardzo za to wdzięczny. P.S. cały kurs Carvingu niedługo na www.gocarv.com 🙂 Pozdrawiam, Bartek
    7 points
  10. Chyba z karton-gipsu 🙂
    7 points
  11. Bo jazda w slipach to do przyjemności nie należy, a w ciuchach nie ma takiego nieskrępowania, zawsze coś trze, uciska i trudno się tak obrócić.
    7 points
  12. Podobnie jak TVP, ale to ja mam w ręku pilota i to ja decyduję co chcę oglądać. Ja pamiętam czasy gdy był tylko jeden program w telewizji. Nie tęsknię za tamtymi czasami.
    7 points
  13. Hola, hola... co prawda z pewnymi problemami, ale jeszcze żyję.... 😁😁😁
    7 points
  14. Dzięki Chertan, To bardzo jasno i dobrze obrazuje aktualny stan wiedzy. Ja to rozumiem bardzo dobrze i chyba większość tutaj czytających też. Myślenie naszych forumowych kolegów jest na innym poziomie, bo jednak jest taka ogromna przepaść między specjalistą, który na co dzień w tym siedzi, a laikiem.
    6 points
  15. Babcia nakręciła dziadka G_Mos_przełamanie.mp4
    6 points
  16. Startuję za godzinę na Mosorny. Z Kubą. Obiecałem, że jak odbędzie darmowe korepetycje u mnie z wektorów, to pojedziemy razem. Ostatni raz przy lampach jeździłem kilka lat temu na Czarnym Groniu. Gdzie jeden starszy pan, na płaskiej zupełnie części, był uprzejmny mnie od tyłu staranować. Jechałem prawie prosto, a on to już idealnie prościutko. Leżeliśmy zgodnie na śniegu. Kuba robi dobre filmy, nawet jadąc za filmowanym. Może uda się mnie sfilmować. Jak wyjdzie coś w rodzaju demonstracji to może uwiecznię się na YT. To ważne dla propagacji zjazdów. I dla zdrowego, pocovidowego życia seniorów.
    6 points
  17. No właśnie dlatego, że znam temat, to po prostu Ci nie wierzę. Wypisywać sobie możesz do woli, co tam fantazja podpowie. Dawaj dalej, po co się tak ograniczać? W VAERS było nawet zgłoszenie, że ktoś się w Hulka zamienił.
    6 points
  18. Ważne jak się kończy, choć wtopiliśmy podobnie.
    6 points
  19. Cześć, Pozdrawiam wszystkich po długiej przerwie. Wygląda mi na to że temat 'własne filmy' nie został odzyskany z kopii zapasowych po awarii (przynajmniej nie mogę znaleźć) więc wrzucam nowy/stary wątek. Wreszcie pierwsze zjazdy w dobrym śniegu i to już w grudniu. Nocne wyjście na Pilsko, nocleg w schronisku i szybka akcja z rana: https://www.youtube.com/watch?v=FKSKtESPxA4 P.S. aby utrzymać obiektywny poziom relacji tam muza musiała się tam znaleźć także z góry przepraszam wytrawnych melomanów 🙂
    6 points
  20. Bardzo ciekawy wpis który daje mi wiele do myślenia - masz rację narciarstwo to umiejętność przełamania własnych ograniczeń - dzisiaj spotkałem na stoku mojego dawnego kursanta - obecnie spokojnie prezentuje poziom PI - wielki chłop 190 wz. ok 140 kg żywej wagi wiek 45lat- stwierdził jednoznacznie - instruktor jak najbardziej tak ale ważniejsze są setki - setki godzin na nartach - świadomej jazdy.
    5 points
  21. W nocy sypnęło nam trochę białego, więc cóż? Biegówki, Puszcza Knyszyńska i hajda..!
    5 points
  22. Trochę słońca dla wszystkich forumowiczów 😏 Na pierwszym zdjęciu po powiększeniu nożna się doliczyć około 10 tras .
    5 points
  23. Spróbowałem w internecie znaleźć tablice barwnego tego materiału ale nic z tego. Nie ma. Pewnie mam to w piwnicy gdzie przygotowałem ze 100 kg czasopism i książek do wydania do biblioteki grupy fotograficznej i tam na pewno to jest. Może tam zajrzę ale chyba aż tak zaciekły nie jestem. Czyli tak czysto teoretycznie gadając - rodzaj światła nie ma znaczenia, tylko ilość jaką dostaje materiał. Przy pewnej ekspozycji uzyskamy największą gęstość. Prawdopodobnie ten materiał był beznadziejny i jedynie obecność światłocienia dawała jako taki obraz. Choć jak widać po Twoich obrazkach zbyt duży kontrast materiałowi też nie służy. W każdym razie w czasach gdy pracowałem na materiałach odwracalnych (oczywiście najlepszych jakie były) to bardzo starannie regulowałem kontrast oświetlenia aby nie był zbyt wysoki. A dokładnie to nawet tak aby dokładnie wykorzystywał cały użyteczny odcinek naświetleń. O paradoksie po rewolucji cyfrowej robiłem podobnie nawet obniżając ten kontrast aby w post produkcji poprzez kontrastową obróbkę odsunąć cienie od szumu. Teraz większość młodszych fotografów pewnie nawet nie wie o czym mówię. Inną ciekawą sprawą jest Twoje podejście do odmładzania materiału foto przez koloryzację i odszumianie. Moje było dokładnie odwrotne. Nadałem subiektywną "artystyczną" tonację oraz wzmocniłem ziarno. Pierwszy temat zrobiłem tak. Drugi zaś bardziej tradycyjnie Wydrukowałem to na rozkładówkach 60 cm, gdzie ziarno jest dobrze widoczne. Zestawione z moimi najlepszymi albumami z współczesnych aparatów cyfrowych nie odbiega na krok. Powiedziałbym nawet, że jest solidnym zadziorem bo pokazuje, że świat przed epoką idealnej reprodukcji był inny ale... równie fascynujący. Jak nie możesz skutecznie grać na boisku przeciwnika to stwórz własne i ze swoimi regułami!
    5 points
  24. Tydzień w Francji wczoraj rozpoczęty,paszport kowidowy sprawdzany codziennie maseczki tylko wtedy kiedy w kolejce więcej osób przydarzyło się dwa razy a kolejka na 2 ...3 minuty
    5 points
  25. Big White 2021, Parachute Bowl I Surprise Pozdrowienia
    5 points
  26. i co najważniejsze czerpiesz z tego ogromną radość czego nie widzę w tej teoretycznej dyskusji innych użytkowników. Muszę poszukać ale gdzieś chyba nagrałem kawałek Twojej jazdy w Zinal. Dam Wam na rozweselenie kawałek jazdy na gibona
    5 points
  27. Kreuje się tu wizerunek pracownika roku: - chce zarabiać gruby hajs, - nie chce ciężko pracować, - nie chce się doszkalać, - jak braknie urlopu weźmie L4 na wyjazd narciarski, - za wszelkie swoje niepowodzenia obiwnia układy polityczno-firmowe,
    5 points
  28. 2 - 3 dzień to Miedvied i Misiu mnie bardziej zauroczył. Dłuższe trasy choć tylko jedna kolej! cóż trzeba odstać swoje ale nie było katastrofy. W szczycie 10 min max 15. Na Hromovce jest zawsze alternatywa przeskoczyć albo na Leitnmerka 6 albo na starą 4 a tu niestety. Ale trasy dłuższe, szersze i jeszcze raz dodam przygotowane perfekcyjnie. Dwie trasy: czerwona super trasa i... jest czarna! bardzo fajna trasa z kilkoma ściankami. Jest jeszcze drugi stok z nową kanapą ale to raczej do nauki, taka fajna długa, szeroka ośla łączka. Byliśmy tam raz ale to tak jak dwa bo "pierwszy i ostatni" 🙂
    5 points
  29. 1 dzień to główne parkovisko i Hromovka i temp. -10. Czynna była tylko niebiesko-czerwona ale trasa w sumie bardzo fajna bez extrimów ale też bez wypłaszczeń. Taka luziacka z kilkoma ściankami w dolnej części trasy czerwonej. Powróciliśmy na tą górkę 4 dnia przed wyjazdem to otwarta już była druga czerwona z super warunkiem! Co prawda pogoda nie rozpieszczała ale zobaczcie fotki:
    5 points
  30. Miałeś tu nie pisać. Twierdziłeś, ze szambo, wiec trzymaj się z daleka aby ci czasami perfum się nie zmasakrował. Teraz gówno z kolei. Same kloaczne skojarzenia. Ciekawe.
    5 points
  31. Pogoda tym razem rozpieszczała aż dziwne jak na tą kople Widoki powalały!
    5 points
  32. @Plus80 Amatorski poziom? Nie obrazaj tych chlopakow. Ty ogladales AZS Wintercup z za sznurka. Ja w tych zawodach kilkakrotnie startowalem. Dla amatora to czesto byla walka o zycie, by w ogole dojechac do konca. Poziom czolowki stratujacych kosmiczny, uzyskany dzieki wielu latom profesjonalnych treningow. Tylko zeby sie o tym przekonac, trzeba samemu sprobowac. Zobaczyc jak to jest, gdy predkosc duza a na trasie dziury i lod przy tyczce. Wiadomo, ze to nie PS ale z Twoim podejsciem to i tam znalazlbys przyklady jak "kalecza technike". Profesjonalne narciarstwo to nie tylko urywki z idealnych przejazdow Hirschera. To rowniez tysiace bledow, ominietych tyczek, spoznionych reakcji i upadkow. Wspomniany Ilewicz, kilkakrotnie startowal w PS. Niestety nigdy nie awansowal do 30. Rozumiem jednak ze 35 miejsce w WC to juz amator?
    5 points
  33. MasterSki Tylicz - pełen szacunek. Śniegu multum, owszem są drobne przecierki, przetopów brak. Jak rozpoczynałem, siąpił deszcz, po 15 minutach przestało padać. Trasy trzymają dobrze, miejscami miękko, miejscami dość twardo. Pełen szacun dla ośrodka za przygotowanie tras, tras a nie trasy głównej jak na Arenie. W lesie dużo śniegu, trasy objazdowe dobrze utrzymane. Deszcz wystraszył ludzi. Jazda praktycznie cały czas od odbicia do odbicia. Uśmiech mojego syna. Warunki. Warunki cd. W oddali TyliczSki. Jak będzie nowa kanapa i nowa trasa, to wcale nie będzie tak w oddali. A to już lasek. Miejscami wyjdzie podkład, ale jest naprawdę dobrze. Stok trzyma dobrze. I widok w drugą stronę. Stok trzyma cały czas. A to już wieczór ?
    5 points
  34. Białka - zdjęcia autorstwa mojego szwagra. Pełna lampa, ludzi brak. Warunki jak to w Białce - bardzo dobre. I tak. Pełna lampa.
    5 points
  35. Ja rozgrzewam przez nartami kolana, biodra i pas barkowy. Dziwnie się czuję, bo na stoku...nikt albo prawie nikt tego nie robi. Patrzą na mnie jak na zombie. Potem ja patrzę, jak pełne tobogany jadą w dół stoku.
    5 points
  36. Panowie Ciekawy temat zapodany przez @Mitek, nie poruszany na forum i takie prześmiewcze wypowiedzi? Nie rozumiem. Często czytam tutaj stwierdzenia forumowiczów "jak już skończyłeś 4 dychy to już musisz uważać - nie jesteś już nieśmiertelnym hero, popuść wiązania bo kości i stawy już nie te co były". Zawsze wykonuje delikatną rozgrzewkę na górze stoku + 1 zjazd treningowo/rozgrzewkowy, mimo iż czasami mnie korci widząc pusty stok i mega warun. Nie jest to jakaś super solidna rozgrzewka, ale kolana obowiązkowo, obręcz barkowa i okolice głowy. Po siedzeniu z 2h za kółkiem poświęcenie 5-ciu minut na rozgrzewką i 1 zjazdu, nie wydaje mi się dużym kosztem w stosunku do profitów jakie można uzyskać. Inaczej się zachowuje organizm nawet w przypadku delikatnej stłuczki, która nawet na "pustym" stoku może się każdemu przydarzyć, nie mówiąc już o psikusach które może nam zafundować stok (oblodzenie, kopny lub hamujący śnieg) którego możemy nie zauważyć sugerując się sztruksem na górze. Nie mówiąc już o tzw. roztruchtaniu po intensywnym dniu na nartach - przydatne ale nie obowiązkowe. pozdrawiam
    5 points
  37. Dziś dzień z cyklu "coś dla małżonki". Zatem padło na planowane w zeszłą zimę, a nigdy nie odwiedzone Klepki w Wiśle. Najpierw N.Osada abym buty dla siebie wypożyczył, tu tłok, więc na Soszów, a tam połowa tras close i....Klepki planowane na później. Stoczek dla początkujących ok, ale też tłoczno. Do kanapy 15-20 minut, zatem talerzykiem wciągaliśmy się o połowę szybciej. Trasa z luźnym, sypkim śniegiem na lodowym podkładzie. Na jutro żona już zapowiedziała, że znów Zwardoń. Podziękowania dla kolejnego forumowego kolegi. Star dzięki za przekazane mi narty Rossignola 165. Dzięki wsparciu Adama wiązanie przekręcone i dziś mnie woziły. Odczucia pozytywne, a dodatkowo klepkowa stylówka wyszła 😉, wsio w kolorze (buty też Rossi). Niestety muszę jeszcze Adama @Adam ..DUCH "zaczepić", kawał skurczybyka z niego. Gdy wkładam jego trzy główne uwagi do mojej jazdy, wszystko zaczyna inaczej funkcjonować i wyglądać. Odczucia lepsze. Nadal, coś przeoczę, zapomnę czy źle zrobię i nie tak, że nagle jestem Girardellim na stoku ale...nawet żona dziś stwierdziła, "jakoś te nogi masz już nie tak szeroko". I zupełnie odeszła frustracja, jakoś wreszcie dotarło do pecyny, że teraz potrzebny cierpliwy "trening".
    5 points
  38. Przypomnę, że podczas głosowania w sprawie Lex-TVN konfederacja wstrzymała się od głosu, czyli nie przeszkadzało im ograniczanie obywatelom wyboru jaką TV chcą oglądać. A teraz płacz, że ktoś śmiał im odciąć dostęp do fejsa, to się nazywa hipokryzja. Nie oceniam czy to dobrze, stwierdzam fakty.
    5 points
  39. Piotrek masz całkowitą rację w tym co napisałeś. Samo zdjęcie niczego nie obrazuje bo najważniejsza stop klatka jest zakryta a to właśnie ta pozycja ma kluczowe znaczenie dla całości zaprezentowanej ewolucji. Problem dzisiejszych narciarzy chcących doskonalić swoje umiejętności polega na tym, iż jedynie w niewielkim stopniu korzystają Oni w skręcie z sił które na nich działają a które sami wytwarzają i tak oto powstaje słynne "włóż kolana" lub jeszcze bardziej kuriozalne "włóż biodro". Owszem jeżeli chcemy jeździć pasywnie to można tak robić ale jeżeli mamy jeździć aktywnie to może warto się zastanowić czy przypadkiem nie lepiej "dać się przepchać" sile odśrodkowej tyle tylko że najpierw należy ją wytworzyć.
    5 points
  40. Head i.Magnum to paździerze są 🤣 jestem po pięćdziesiątce i uważam że nigdy wcześniej nie jeździłem bardziej świadomie jak teraz ,znaczy lepiej , komórek używam od 20 lat przez jeden sezon nie wiedziałem do czego służą,teraz wiem i korzystam 💪 do jazdy ! a nie wożenia się na Magn...... Nie rób z siebie ramola pięćdziesiątka wymiata 😏
    5 points
  41. Czytając wpisy dotyczące nauki lub poprawy techniki jazdy na nartach mam odczucie, że części kolegów trochę się pewne rzeczy mylą. Oczekiwania, że po dwóch - trzech sezonach któryś z kolegów będzie jeździł jak (lub podobnie jak) trenujący zawodnik są wyrazem tej pomyłki. Dwa - trzy sezony dla amatora to na ogół od 10 do 90 dni na śniegu (powiedzmy, że najczęściej około 30) rozdzielonych wieloma (8 - 10) miesiącami przerwy. Nasza jazda może być tylko i wyłącznie jazdą rekreacyjną i nic więcej nie uzyskamy. Nie ma szans! I nie taki powinien być cel naszej jazdy i usiłowań aby ją poprawić. Uzyskując w miarę lepszą (poprawną lub zbliżoną do poprawnej) technikę łatwiej się nam jeździ i możemy czerpać z tego sposobu rekreacji więcej radości i o to głównie się rozchodzi w sporcie amatorskim. Wszelkie niemądre ambicje lub próba realizacji jakiś niespełnionych marzeń typu "We are the Champions" są śmieszne, naiwne i prowadzą dość często (jak widać np. z wpisów Grabika) do frustracji, braku satysfakcji i zmarnowanego urlopu. Bo narciarstwo może być dla nas jedynie rodzajem hobby, oraz jednym ze wspaniałych sposobów spędzenia wolnego czasu! Niczym więcej. I tym (tak pojętym uprawianiem sportu amatorskiego) właśnie należy się cieszyć i z tego czerpać jak najwięcej radości! Też staram się poprawić "moją jazdę" i z tych usiłowań też czerpię sporo radości ale zawodnikiem nie zostanę choćbym się nie wiem jak starał. Zresztą nie chciałbym. Gram też w tenisa, jeżdżę na rowerze, jak są warunki biegam na biegówkach i to jest wszystko sama radość. Nie potrzebuję nawet startować w amatorskich zawodach bo mi to do niczego nie jest potrzebne. Konkuruję, owszem, czy chcę czy nie chcę, z konieczności i na poważnie jedynie w swoim zawodzie i to z innymi zawodowcami na poziomie ogólnopolskim. Ale tu łaski nie robię. To jest mój zawód, który ma mi przynieść oprócz satysfakcji pieniądze, czyli środki do życia (również te umożliwiające amatorskie uprawianie sportu). I tu "nie ma pomiłuj". A uprawianie sportu to, jak już pisałem, sama radość!
    5 points
  42. Cześć No to nie masz szans na szybki postęp. O "spięciu" nie pisze dlatego bo tak mi się widzi, ale dlatego, że jest to podstawowy i niezbędny warunek dobrej jazdy. Napinka ma dwa podstawowe negatywne aspekty: - bez uzyskania swobodnej sylwetki, w której napięte mięśnie nie blokują stawów a te ruszają się automatycznie jak zawieszenie w samochodzie nie ma mowy o dobrej jeździe. Na stokach jest dziesiątki sztywniaków, którzy wyuczyli się jazdy przez ćwiczenie i jakoś tam skręcają ale zawsze będą tylko betonowymi klocami na nartach. "Rozjeżdżenie" takich gości jest bardzo trudne a często po prostu niemożliwe. To jest rzecz podstawowa i niezwykle ważna a nabierzesz jej jeżdżąc i tylko jeżdżąc. Dla Ciebie najlepsza rada to zabierać się na narty z kimś dobrym kto NIE BĘDZIE, Cię uczył tylko będziecie sobie razem jeździć. - drugi aspekt to aspekt niezwykle upierdliwego klienta i narciarza. Klienta bo co chwila o coś pyta, nie skupia się na słuchaniu czy wykonywaniu ale ma własne koncepcje jazdy lub uzyskiwania poziomu. Gdy siada się spokojnie na browarze koleś nie pozwala Ci się napawać chwilą tylko męczy Cię jakimiś bzdurami o angulacjach czy innych rotacjach. Pozdrowienia serdeczne PS Pojadę z córką do Krynicy po Sylwestrze, można sobie razem pojeździć.
    5 points
  43. Fajnie! No, to i mnie wypada się zastosować. Mam dwa filmiki. Pierwszy jest z przed 4-5 lat z lodowca Kitzsteinhorn. Pierwsza ścianka z orczykiem (teraz podobno zamontowali tam już krzesła) "Klasycznie", bo jeszcze wtedy nie myślałem o jeździe na krawędziach (lubię go bo nie wiedziałem, że kolega filmuje, więc "bez napinki". Drugi z grudnia 2021 roku z Dolomitów, Val di Fiemme. Drugi sezon prób "załapania" jazdy na krawędziach.
    4 points
  44. Dotychczas jakoś nie dopuszczałem myśli, że się zarażę. Dlaczego? Nie wiem. Może mechanizm wyparcia? Teraz coś się zmieniło. Wygląda na to, że z sytuacją pandemiczną (ogólnie na świecie) jest coraz gorzej. Zadałem sam sobie pytanie: "czy boję się coronavirusa (i wszystkich konsekwencji związanych z zarażeniem się tym świństwem)? Jednak tak. Boję się, choć przecież o tym nie myślę. Jednak jakiś rodzaj strachu gdzieś tam z w środku, "tyłu głowy" się czai. Nie rozumiem, nie umiem zrozumieć ludzi, którzy zdecydowanie negują sens poddania się szczepieniu. Nie wiem na ile może mi to pomóc ale statystyki są jednoznaczne. To pomaga. Nie zabezpiecza w 100%, nadal może się zdarzyć wszystko, nawet to najgorsze (czyli nabyte w wyniku choroby kalectwo) ale moje szanse przynajmniej na łagodne przebycie choroby bardzo wydatnie wzrastają. Ta jednak pomaga! W moim podstawowym miejscu pracy (uczelnia wyższa) virus przeszedł jak burza. Głównie wśród studentów. Niektórzy przeszli przez to ledwie zauważalnie, ale część walczyła o życie. Dosłownie. Wyciągnęliśmy wnioski (każdy z osobna) i obecnie procent ludzi zaszczepionych na naszej uczelni (wśród całej społeczności, a więc zarówno wśród studentów jak i pedagogów oraz pracowników administracji) przekracza 95%. Owszem, niektórzy mieli jakieś (niewielkie zresztą) niepożądane reakcje poszczepienne ale nikt w wyniku szczepienia tak naprawdę nie ucierpiał. Więc dlaczego nie zwiększyć swoich szans? Ot tak, poddaję pod rozwagę.
    4 points
  45. No chociaż TY .... 😉 pamiętam w jakim charakterze występował i występuje Kuba - nie mam zamiaru go bronić. Jednak pomimo wszystko nie potrafię (mówimy o światopoglądzie i sposobie jego wyrażania) z tego powodu komuś dokopać, nazwać ciulem - baranem - foliarzem - i co tam jeszcze. W taki sposób żadna argumentacja nie dotrze a wręcz odwrotnie - rośnie ciśnienie. Żadna ideologia nie powinna mieć wpływu na szacunek dla rozmówcy, bez względu na poziom intelektualny. 💘
    4 points
  46. Nowy ośrodek narciarski na podkarpaciu. Wańkowa, gmina Olszanica k. Jasła. Droga od Rzeszowa bardzo dobra, wokół Brzozowa i Sanoka jest nowa obwodnica. https://bieszczad.ski Start ośrodka przewidziano na 9. dnia 08.01.2022. Ze względu na zaspanie jesteśmy na miejscu 9.30 😞 Z dołu stok wygląda niebiesko, tak jak deklaruje ich mapa trasy. Mają automaty do karnetów, mają też zwrotomat. Ceny - jak widać. Krzesło - dość nowoczesna 4-ka, jedzie bardzo wolno. Może się dopiero uczą, a może tryb sobotni (czyt. dużo dzieci, więc będzie wolniej). Po wyjeździe na górę zwraca uwagę dość wysoki próg przed stacją górną. Trzeba pilnować, by dzioby były w górze bo może być smutno... Wysiadka i spojrzenie z góry... Jak to jest niebieska trasa to ja jestem Święty Mikołaj 😕 Dla mnie mocna czerwień. No przynajmniej na początku. Warunki śniegowe - cóż. Stok został otwarty po dwóch dobach mrozów i po potężnej odwilży, więc płytko pod nowym naśnieżeniem skorupa zlodowaciała. Zjeżdzając trafiamy na śnieg trzymający twardy, lodowe kulki od wielkości mandarynki do kalafiora za słupami wyciągu. Generalnie - twardo. Zdarza się też mocno spowalniający puszek. Po kilku godzinach mamy na górze, na stromym lód i cukrowe odsypy. Niżej cieńszy cukier i gips, jeszcze niżej jest fajny, trzymający. Te kulku lodowe to chyba zmora po tej odwilży. Mnie aż takie urozmaicenie śniegu pod deskami przyprawia o zawrót głowy 😄 Na górze zrobili alternatywną traskę przez, która niestety jest niewiele łagodniejsza a dość wąska. Szybko robi się korytko z lodowatym spodem, często zatkane przez wpadające na siebie osoby, które łudziły się że tędy będzie łatwiej ominąć stromiznę. Ogólnie - fajna alternatywa dla Kiczera-Ski. IMHO źle oznakowana trasa. Jest ewidentnie czerwono-niebieska, bez tarasów, dość jednolita... Początek (1/3) stromy. W planie jest uruchomienie dwóch taśm dla dzieci i orczyka. IMHO, jeśli taśmy będą wyciągać dzieci, które potem wyjadą na główną trasę a nie na ośle łączki, to może być niebezpiecznie. Pasowałoby wyodrębnić siatkami ośle łączki. Dojazd generalnie bardzo dobry. Po skręcie w Olszanicy wąska droga, względnie dobrze utrzymana, była mocno posypana piaskiem gdy jechaliśmy. Parking bezpłatny. Pan pokazuje gdzie są miejsca. Parking na poziomie zbliżonym do stacji dolnej, więc nie ma kardio przed zapięciem nart. Warto zadbać o rozgrzewkę :). W lecie ma tu być długa tyrolka. Mam w planie być tu 11.12.2022, więc może coś dopiszę. To wszystko. Pozdrawiam.
    4 points
  47. Może wszystko być ok ale jak nie ma prędkości nie ma skrętu, spróbuj dać nartom jechać i dopiero skręcać tym bardziej w puszku hehee
    4 points
  48. Cześć, NIe ma czegoś takiego jak narta i do SL i do GS 😄 Na jednej i drugiej można pojechać i to i to - tylko jaki to ma sens? Dla fanu, zabawy? ok. Jak do wyższych celów typu rywalizacja to jak coś jest do wszystkiego to jest do d.... Tak jak z oponami do samochodu. Są zimowe, letnie i całosezonowe 🙂 Nie wiem czemu tu niektórzy się tak spinają w swoich wypowiedziach i przegadują. Widać , że kolega po wrzuceniu linku z nartami jakie wypatrzył ma takie pojęcie o narciarstwie jak ja o galaktykach z poza układu słonecznego ( absolutnie proszę się nie obrażać ) 😄 Ale jak już rozpoczęliśmy rozmowy o nartach do różnych dyscyplin , skrętów itd to pozwolę sobie na moją opinię. Mam aktualnie 3 pary nart. Head e-SL 165 R-12m Head e-Race Pro 170 R-14,5 Head e-Speed Pro 180 cm R-18m Jeździłem gigant na ok 35-40 sekund na tych dwóch ostatnich i różnica w czasie była ok 2-2,5 sekundy ale to wynika z długości i z promienia. Podejrzewam , że gdybym założył nartę RD ( komórkę ) to jeszcze bym dorzucił ze 2-3 sekundy. Jechałem też na SL gigant i nie wiem jaka to przyjemność jazda GS na narcie z promieniem 12m kiedy na zrobienie skrętu czekasz i czekasz i czekasz bo w miedzy czasie mógłbyś zrobić dwa skręty.... Można? Wszystko można 🙂 Tylko pytanie jaki jest tego cel. Wiele osób pyta mnie jakie narty najlepiej kupić? Po pierwsze proszę żeby mi pokazał jak jeździ. Jeśli nie ma takiej możliwości to pytam czy woli jeździć szybko i np na 300m robi 20 skrętów czy 10. Potem jaka waga, wzrost i kiedy zazwyczaj jedzie na te narty ( czy rano czy w południe , czy wieczorem) , gdzie itd i wtedy jestem w stanie ocenić i dobrać narty , ale to jest i tak zawsze kompletnie nie współmierna opinia i doradztwo. Najlepiej pójść do wypożyczalni pod stokiem i powiedzieć. Chciałbym wypożyczyć narty na cały dzień ale w międzyczasie chciałbym je zmienić na 2-3 inne pary żeby wypróbować. Myślę, że każdy serwis ( taki na poziomie da bez problemu taka opcję ). Każdy człowiek ma inne preferencje i każdy woli co innego, jedni długi , inni krótki skręt, a każda narta jest inna i nie da się tego porównać jednoznacznie. Wiecie na jakiej narcie najlepiej mi się robi śmig z tych trzech nart wymienionych powyżej? Pan Adam napewno będzie wiedział , ale czekam na propozycje 😉 Nie rozumiem też widząc na naszych stokach ludzi którzy jeżdżą sobie rekreacyjnie na nartach typu komórka. Ja wiem że to najdroższe ale czy najlepsze...???? Narciarstwo o którym piszemy na tym forum to jest narciarstwo rekreacyjne, nie sportowe, wyczynowe, chociaż w przypadku narciarstwa nie ma takiej przepaści jak snowboard rekreacyjny a sportowy... tu to w ogóle można by to nazwać zupełnie innym sportem, od sprzętu po nawet ustawienie ciała na desce. Wiem co mówię bo dzięki snowboardowi umiem na nartach jeździć tak jak umiem. Jak zacząłem jeździć na nartach to jeszcze nie było carvingu. Ubrałem raz snowboard i ze względu na to że był taliowany poczułem przyjemność którą potem odkryłem w nartach jak już się taliowane pojawiły. Moja rada. Idź chłopie do dobrej wypożyczalni pod stokiem, dogadaj się że chcesz spróbować nawet 5 par nart , zapłacisz za to 100 , może 200 zł za cały dzień , ale przynajmniej będziesz wiedział co Ci najbardziej pasuje , na jakiej narcie odczuwasz największą przyjemność z jazdy bo o to przede wszystkim chodzi. My nie jeździmy wyczynowo, przynajmniej wydaje mi się że nie ma tu na forum nikogo z poziomu pucharu europy, świata czy nawet Fis. My jeździmy rekreacyjnie , nawet jeśli ktoś katuje tyczki weekend w weekend lub częście to to będzie amator. Wielokrotnie widziałem że ktoś jeździł na sklepowej narcie o promieniu ok 20 m i wykręcał lepszy czas niż na typowej gigantce 30m ( komórkowej ) Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na stoku. Bartek
    4 points
  49. Na tak poważnym forum tylko "profesjonalne " żelazko byle czego nie używam 😏
    4 points
×
×
  • Create New...