Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 12/31/2022 in all areas

  1. Cześć Wszystkim, Gdyby ktoś się zastanwiał gdzie jeździć na nartach pomiędzy 28.01-04.02 to z powodu, że zostałem oficjalnym ambasadorem ośrodka narciarskiego SKI AREA SAN PELLEGRINO 🙂 będzie można kupić karnet na dowolną ilość dni pomiędzy 28.01-05.02 z 10% zniżką 🙂 Wystarczy wejść na moją stronę www.gocarv.com i na głównej stronie wypełnić formularz. Otzymacie zwrotny Voucher , który można wykorzystać w kasie ośrodka. Dodatkowo chciałem się pochwalić , że chyba jestem pierwszym polakiem, którego SKI MAGAZINE wrzucił na wszystkich swoich kanałach. Prosze nie zrozumieć , że się tym przechwalam, ale bardzo się cieszę , że nie tylko szwajcarzy, amerykanie czy austryjacy są zauważani 🙂 https://fb.watch/ie0W3O3Lvr/ Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na stoku 🙂
    12 points
  2. I zupełnie nieplanowo Marek zrobił mi wstęp i ułatwił pisanie epilogu. Pierwsza rzecz @Marcos73 jest niezwykle sympatyczną osobą i już drugi raz miałem przyjemność spędzić z nim troche czasu na stoku, no i mowe ma lekką. Jakby ktos miał problemy natury pierwszych kontaktów z płcią przeciwną, cóż ...po dwóch zjazdach mieliśmy już 3 nowe koleżanki, dobrze, że wracał do domu, bo budowanie dalszych relacji w termach Bania byłoby nie do uniknięcia 😉. Że nie samymi rozmowami narciarz żyje, Marek starał się także coś wychwycić i podpowiedzieć w mojej jeździe, ba nawet pochwalił, że mam fajną kurtkę aby zmaksymalizować moją samoocenę 😀. Dzięki za spotkanie i wpis w wątku!!! A teraz do rzeczy. Uznaliśmy z @Adam ..DUCH, że tyczki będą przydatne. Zatem poszperałem, podzwoniłem, popisałem i finalnie odbyłem trening w sobotę i niedzielę, każdy u innego trenera i na innym stoku. I teraz nawiązanie do tematu z innego wątku czy odciążenie jest NW czy inne i czy wkładamy biodro czy przechylamy stopy (i jak ma sie to do polskich sukcesów w konkurencjach alpejskich)? Żaden trener nie znał mojej historii i problemów (celowo) otrzymał jedynie info, że jestem zupełnym amatorem i od jakiego czasu usiłuje jeździć na nartach. Trener 1 - zjedź sobie zapoznawczo i zaczniemy. Generalnie miałem zdezerterować, 7 rano, słaba widocznośc+trema, ale finalnie zostałem. " musisz wkładać mocniej biodro, opierać się na zewnętrznej i węziej jechać. Idź mocniej na przód, przysiadasz na tyłach". Trener widział mnie tylko na ściance przed metą, na której skraju był wydłużony skręt i czysty betonowy lód. Trener 2 - odszukałem, przywitałem i....."chodź zjadę z Tobą cały slalom i powiem gdzie i na co zwracać uwagę." No i patrzę a człowiek na nartach czuję się jak ja w wannie. Ześlizg boczny na takiej swobodzie i ogólny luz, że się zawstydziłem. "Poczekaj, stanę niżej i będę obserwował Twój zjazd, na dole jak skończysz, poczekaj aż dojadę i przeanalizujemy". Jak powiedział tak zrobił. "Za szeroko prowadzisz narty i to prowadzi do dalszych kłopotów. Staraj się cały czas czuć języki butów, na stromszych obowiązkowo jeszcze mocniej nakrywaj narty. Bark w leciutkiej kontrze idzie w tyczkę", " jeśli jesteś zbyt z tyłu narta jedzie gdzie chce, a ma jechać gdzie Ty chcesz i ogólnie tracisz sterowanie". I teraz najważniejsze " kolano wkładaj w skręt i bliżej siebie" Tu się zatrzymamy. Jedno to wiedzieć teoretycznie co powoduje, że nasze ciało wykonuje jakiś ruch, ale komenda od trenera musi być krótka i prosta. Dla mojej osobowości zdecydowanie skuteczniejsza w odbiorze jest wersja z wkładaniem i pilnowaniem kolan. Działa też bardzo dobrze przekręć stopy, ale że te powinienem węziej prowadzić, to nakładają mi się dwa polecenia na tę samą rzecz i przekaz jest już bardziej złożony. Powiecie nie ma różnicy, bo efekt ten sam? Jesteście w błędzie, zapnij się w narty lub nie, przyjmij pozycję i wydaj do mózgu komendę włóż biodro a potem wydaj rozkaz włóż kolano i poczujesz różnicę. W praktyce nie ma już czasu na atlas anatomiczny, potrzeba prostego przekazu. Wiadomo im dłuższa praktyka, tym więcej rzeczy dzieje się podświadomie. Pierwsze kilka zjazdów Trener obserwował i informował gdzie jest poprawa, nawet użył sformułowania "teraz było ładnie, nawet widać po śladzie" , "Pamiętaj w jeździe wolnej także cały czas staraj się piszczelami iść na języki" i walcz o tą węższą pozycję". Niedzielny trening był mega przez podejście trenera (Mistrz Polski w konkurencjach alpejskich). @Marcos73napisał, że sprzętowo ogarnąłem wszystko....pozostała jedna rzecz, która zdaniem trenera 2 także pomoże, przestawiam cholewki swoich Atomiców na agresywniejszy kąt w przód. Teraz narty, ten temat męczy wielu, nie jest do końca oczywisty i skorzystałem z okazji aby poznać opinie trenerów w tym aspekcie. Trener 2 "Ta Twoja narta jest bardzo dobra, no do GS mogłaby być 180, ale w wolnej jeździe może czasami 180 być przy dużo dla Ciebie" "pytasz czy dalej jest dobrym wyborem do czynienia postępów? Tak" Trener 1 "Narta ok, jak poprawisz technikę, zastanowimy się co dalej" "mogę zobaczyć krawędzie? Ok są ostre". Trener 3 "do amatorskiego sportu potrzebny Ci GS 175 i damska SL 155, a jak do jazdy wolnej i doskonalenia SL Master 168" Już pomijając fakt, że zwyczajnie piękne są moje narty 😉 i jak mam je na nogach pewnie się na nich czuję. Zatem jak pisał @Bruner79 tłuc, aż się rozlecą. Reasumując treningi GS, obaj trenerzy fajni ludzie, ale niedzielny z racji na bardziej kameralne podejście dla mnie skuteczniejszy. Trening w Suche (2 linie) bardziej liczny, nawet z jedną bardzo znaną personą, ustawiony na całą długość stoku i miejscami z betonowymi zlodowaceniami. Dwa wydłuźone skręty (ten drugi przed ścianką) Ten na Litwince (3 linie), kameralniej. Nieco krótszy niż zazwyczaj, bo na końcówce ratrak rozgarniał zmagazynowany śnieg. Ogólnie petarda, dla mnie mega sprawa. Był młody zawodnik (z 17 lat)narta Atom G9 FIS 193 R30. Teraz wróćmy jeszcze do soboty...odjechał Marek, zmarzniety w dziwny sposób, miałem dość, ale kolega z którym byłem...nie. Zatem wypiłem herbatkę, zrobiłem rozgrzewkę i mówię mało ludzi, spróbuj wolniej i wąsko, jak się wyglebisz nikt Cię nie przejedzie. I zacząłem próbować. Okazało się, że można i nawet w kilku sekwencjach skrętów poczułem dziwny stan lekkości. Takie coś, że ooo samo się robi?! W niedzielę znikło, wróciło kilka razy po rozjeżdżeniu. Zatem, co rozmawialiśmy z Markiem, teraz pozostało jeździć, jeździć (i tak 1000×) i pozyskiwać swobodę i pewność. Gdy odpowiednio wąsko prowadzisz narty zwyczajnie wewnętrzna, naturalnie wręcz przestaje istnieć. @Kubis napisał "Gabrik jedzie na duża góra" 😀. Symbolicznie tak, wjechałem, teraz trzeba z niej bezpiecznie i coraz lepiej zjeżdżać. Ten miły i rozkoszny etap radosnej fascynacji się zakończył. Teraz trudniejszy, bo wymagający lepszego przygotowania fizycznego, świadomości swoich błędów, ale i ograniczeń. Marek napisał "moguls"? Odpowiadam wchodzę, ale na łagodnym na początek stoku. Finalnie wszystkim dziękuję za doping ten pozytywny, jak i ten mniej. Wszelkie wskazówki i tropy, gdyż wszystko w jakiś sposób wpływało na moją narciarską przygodę na tym etapie. Sobie i innym osobom mojego pokroju życzę dojścia do takiej swobody. Wątek "narciarz z przebiegiem 48h" czas wygaszać, a @KrzysiekK obiecuję publicznie - nagram filmik podsumowujący ten czasookres.
    10 points
  3. Paweł, Szymek, Krzysiek, Brachol itd......absolutnie nie są zafiksowani są kompletnie jebnięci i bardzo dobrze....wręcz wyśmienicie....tak sobie myślę że jak rzucę "majówka" na Pilsku to kilku już nogami przebiera🤣........... PS Karolka jest równie walnięta jak Wy A Pilsko z rana wygląda tak.....29.01.2023r
    10 points
  4. Jurgów dzisiaj. Czynna jest tylko trasa wzdłuż orczyka. Zostało na niej nieco starego podkładu, który zamarzł w nocy. Na to spadło 30 cm śniegu. Zrobiły się wyborne warunki. Na koniec znajomi zaprosili nas do uroczego, drewnianego domku, na małą przegryzkę. Mają wspaniały widok na Tatry. Ostatnie dwa zdjęcia.
    10 points
  5. Dziś dużo pracy że śmigiem. Wychodzimy że skrętu stop kończącym się kontrrotacją, uwalniamy narty do obrotu wychodząc w górę, obrót stop i skręt stop w drugą strone. Fajne, bo statyczne ćwiczenie wprowadzające. Idealnie dla mnie. Natalia lekka, więc smig wychodził jej lepiej. Były momenty że robiła to bardzo ładnie. Ja często jeszcze mam problem z W nartą i jednoczesnym ruchem nóg. Pomaga smig z podskoków unoszących piętki nart. Trzeba być świeżym, to się udaje. Jak się już nogi zmęczy, to lipa. Generalnie kawał pełnego szkolenia narciarskiego, jazda na różnych nartach, włącznie z ołówkami i porządnymi GSami. Serdeczne dzięki dla Adama. Twoje zaangażowanie, rozkminianie co tu zrobić, jak pomóc, za Twoje zamyślenia w których ja widziałem jak bardzo starasz się znaleźć klucz do naszych glow, by wyzwolić jak najwięcej. Jeszcze raz dziękujemy. Mój sposób na pobyt tu serdecznie polecam. Noclegi w ciepełku, za nieduże pieniądze, w Lalikach. Wszelkie info o noclegach udzielę na priv. Do Zwardoń.ski miałem 10 min. Pobudka o 7, śniadanie i wyjazd o 8.20. Ubieranie się przy aucie, wyjście do stacji dolnej, rozgrzewka jak się patrzy, żeby nie tracić czasu trenera i jazda od punkt 9. 3 godziny na 2 osób ... Bardzo skuteczny szablon. Dla 3 osób byłoby mało, proponuje 4h wtedy. Ja osobiście to zostałbym tu na drugi tydzień szkolenia. I tak taniej sumarycznie niż ... Wiecie gdzie.... A korzyść .... Niebo a ziemia.
    8 points
  6. Kochani powiem tak ....kompletnie nie zmuszony zastanawiam się nad "forumowym" zebraniem na terenie SN ZW ZKI pt. "tańce hulanki i swawole". Co jestem w stanie załatwić: 1. Noclegi w pensjonacie "ZGODA" - prowadzi nasz "ratrakowiec" Adam Fiedor.....warunki "normalne", ceny negocjowalne, "dupna" wspólna kuchnia, fantastyczna gospodyni, przeurocza córka gospodyni - Julka (będzie z dziewczyny świetny instruktor i w mojej głowie ta sprawa), swojskie wyroby i te grzeczne i te nie grzeczne 2. Karnety - myślę że w dobrej cenie - tak myślę roboczo 50 dyszek cały dzień 3. Opieka nad dzieciakami - tu upustu niestety nie mogę zapewnić ale za to personel już tak. I tak mi się zdaje na granicy pewności że "mały wyciąg" w gratisie 4. Porady techniczne z mojej strony - a ja chętnie czegoś nowego się nauczę Termin: marzec 2023
    8 points
  7. Jest fajny śnieg tak powyżej 1000m Wczorajsze foto z 'lodowca Salmopol' i ścieżki na Malinow i Baranią. Nie samym zjezdzaniem czlowiek zyje..... ;-))) ale i człapaniem w biegówkach pod górę i z gory. Po pół godzinie już mniej przeszkadzaly.... I nie byłem tam jedyny...
    8 points
  8. Świadomość błędów jest ważna i pomaga. Nr3 nie popełniam osobiście, ale widuję i nie chciałbym paść jego ofiarą, jakoś mocno negatywnie go odbieram...
    8 points
  9. Panowie dziękuję za popchnięcie w stronę działania, tak to wyszło.
    8 points
  10. Sugerujesz że są buty do baru I na stok? Chyba masz racje... patrząc na sposób stania osób w kolejce to większość ma te pierwsze. A w temacie podniesienia pięty to warto byłoby poprosic nasze Panie by przetestowały..........
    7 points
  11. Takich przełomów było kilka i to dzięki ludziom z forum, którym się chciało rozkminiać (w tym Maćki dwa), oraz pojedynczym instruktorom na stoku (tu duży ukłon do Adama @Adam ..DUCH, chociaż nie wszystko dało się przerobić w Zwardoniu, bo to dość płaski stok, a także do Filipa @filinator, który ma świetne oko do wyłapywania niuansów i dał kilka cennych wskazówek, a zwłaszcza pilnował ich w trakcie wielogodzinnego wspólnego jeżdżenia). Bo wcześniejsze jazdy z instruktorami były sztampowe z powielaniem podobnych ruchów i brakiem zwracania uwagi na przyczyny pewnych problemów. A potem powolne rozkminianie i teraz robię to wszystko intuicyjnie, a jak coś spieprzę to już wiem co. Pewnie znowu będą uśmieszki, ale pieprzyć, może się komuś przyda. 1. prawidłowe stanie na całych stopach z balansem przód i tył - tutaj nieocenione porady ze starych wypowiedzi Mitka, wcześniej stałem głównie na piętach z naciskiem na podudzia, z resztą uwagi Mitka do filmów były bezcenne 2. przy wchodzeniu na krawędź; ruch zaczynający się od stóp, w przypadku wolniejszego przechodzenia z krawędzi na krawędź, plus pewne poczucie, że krawędź stopy daje przedłużenie w postaci krawędzi narty (może się to wydawać głupie, ale jadąc na krawędzi możemy nacisk stopy mieć na wewnętrznym brzegu buta dolnej narty - wtedy "lepsze trzymanie" lub na zewnętrznym, wtedy jest tendencja do ześlizgu), dokładnie z tego wynika trudniejsze jeżdżenie na szerszej narcie - zupełnie inna dźwignia (tu ten wyśmiewany kąt platformy się kłania). Z pewnych doświadczeń: założyć but narciarski i spróbować wprowadzić go na wewnętrzną krawędź dwoma różnymi ruchami, jeden to próba pronacji stopy, z błyskawicznym uciskiem na but kostką przyśrodkową i bardzo szybkim przechyleniem buta małym wysiłkiem, a drugi to ruch od kolana mięśniami przywodzicielami uda, będzie to znacznie wolniejsze i angażujące większe grupy mięśni. Ruch od stopy jest znacznie szybszy, silniejszy (bo robi to silniejszy mięsień) i od razu lepiej ustawia nacisk na wewnętrzną krawędź. 3. rola wewnętrznej nogi w zacieśnianiu skrętu i odpowiednie jej prowadzenie 4. nabycie dobrej narty i wreszcie zaufanie jej, że jest w stanie utrzymać przy większej prędkości i sporym pochyleniu, zwłaszcza przy odpowiednim bucie (bo błędy w doborze były, ale to już dość dawno), tu przełamywanie barier się kłania 5. ostatnio odpowiednie ustawianie tułowia (wyśmiewana angulacja), dzięki temu biodra idą bardziej dostokowo z pewniejszym ułożeniem stopy i odpowiednim kątem narty, dzięki temu pozbywam się uślizgiwania w skręcie ciętym, ale tu jeszcze długa droga; przy okazji to samo przy jeździe trawersem z ciągnięciem dolnego kija po śniegu od razu poprawiło skręty na stromym, bo tułów sam ciągnie w dół, a narty jadą za nim, to odkrycie ostatnich wyjazdów. 6. już nie mówiąc o gnębieniu przez wszystkich po kolei, a ostatnio głównie przez Filipa (bo przez kilka dni, bo było chyba sednem sprawy), aby jeździć niżej z bardziej z przodu ustawionymi rękami, i to wreszcie zaczyna przynosić efekty. Jest to teraz coraz bardziej intuicyjne, a dla wielu wręcz będzie zabawne, bo robią to od dawna i doszli do tego sami. Ale taka była u mnie kolej rzeczy, uświadomienie sobie problemów, znalezienie teoretycznego powodu i rozwiązania, a potem jeżdżenie. Nieco z rozrzewnieniem czytam te dyskusje sprzed 10 lat, gdy tak sporo osób dyskutowało o technice.
    7 points
  12. Czy coś pisać 🤔 chyba wystarczą fotki... S pozdravom
    7 points
  13. Cześć Sporo fajnych spostrzeżeń ale chciałem Wam uświadomić i uczulić Was na jeden fakt - wspomniany zresztą w postach ale jakoś tak "przy okazji" a jest zasadniczy. Otóż: Nie możecie zaburzać proporcji pomiędzy szkoleniem/szkoleniem się a jazdą wolną. Chodzi o to aby nie popaść w dość częstą uliczkę zniewolenia szkoleniem. To w jeździe wolnej nabieramy swobody, nawyków, doświadczenia i tak naprawdę tutaj możemy łamać bariery i czynić postęp. Szkolenie ma nam tylko uświadomić pewne rzeczy ale jazda wolna pozwala nam objeździć się na stoku i zdjąć z nas obciążenia psychiczne związane z niemożnościami czy niepewnością. Piszę to na podstawie dziesiątek przypadków osób, które miałem okazję szkolić, a które wcześniej praktycznie - jak wychodziło z wywiadu - nie jeździły samodzielnie tylko zawsze z instruktorem lub kimś kto cały czas uczył. Sporo z tych osób było technicznie w miarę ogarnięte ale nie potrafili mentalnie przestawić się na jazdę samodzielną. Nie potrafili ocenić swoich możliwości - tak w sensie samooceny, jak i ( co jestem bardzo symptomatyczne) nie potrafili przełożyć posiadanej techniki na samodzielną jazdę. Dochodziło często do sytuacji, że ktoś mówił np. że tu nie pojedzie i... przekonywanie nic nie dawało. Potrafili zjechać dany kawałek ćwicząc - samodzielnie nie, nie potrafili podjąć decyzji i to z różnych względów. Królował strach - irracjonalny - bo naprawdę były to osoby jeżdżące. Na którymś z wyjazdów doszło do tego, że celowo wybrałem taką trasę aby musieli zjechać - nie mieli innej drogi na dół. Musiałem im kazać i koniec. Okazało się, że jak zostali zmuszeni przestawić się z trybu szkoleniowego na jazdę samodzielną, że się da. Da się nie myśleć o tym czy ten śmig jest w 100% poprawny czy tylko w 80%. Bo to jest tak naprawdę nieważne a testem jest skuteczność a nie 100% zgodność z ideałem. Dążenie do tej pełnej zgodności blokuje. Nie idźcie tą drogą bo zgubicie radość i swobodę, która jest niezbędna by czynić postęp. Pozdro
    7 points
  14. Jest progres w pozycji. Potrafię wreszcie prowadzic narty na szerokość bioder. Choć w trakcie jazdy zwlaszcza szybszej na stromym, jeszcze się to chwilami sypie. Zrozumiałem slogan "ciśnij na języki". Nie potrafię dokładnie opisać tej zmiany ale....to nie kwestia siłowania się z butami aby je zgiąć w przód. Raczej forma oparcia się piszczelami o buty, w taki dość subtelny sposób. Dziś pojawił się lekki siniaczek na prawej nodze, czy odgniecenie. Do tej pory ten element postawy szwankował. Niestety zmienia się także podejście. Nie ma już takiego ślepego zauroczenia nartowaniem. Teraz przechodzi to w świadomość potrzeby cięższej i trudnej pracy aby móc zrobić dalszy progres. To już chyba koniec radosnego etapu gonienia króliczka. Obserwuję włoskich instruktorów podczas obecnego wyjazdu, zadziwia i fascynuje mnie ich lekkość jazdy i kontrola szybkości. Mam wrażenie, że na łącznikach gdzie ja przyśpieszam, oni ładnie utrzymują jednostajne tempo. Choć miałem też kilka razy odczucie, że w brzydszym stylu, ale udało się to trochę zrealizować.
    7 points
  15. Cześć A ja przeczytałem i nic nie zrozumiałem. Takie rozkminy to w temacie "Nartowanie Marcela, Mikaeli i Marco", nie Krzyśka, Leośki i Rafała (bez urazy). Nie znam się to napiszę z punktu widzenia totalnego amatora. Tu się zgadzam z @Kubis czy impuls jest poprzez przetoczenie stopy, drżenie kostek, a kąt skrętu reguluje ruch małego palca zatopionego w bucie flex 120-140, póki co to ma dla mnie poboczne znaczenie. Tak samo nie zastanawiam się ile życia straciłem mrugając powiekami, a także czemu ten obraz jest ciągły chociaż de facto powinien być przerywany. Identycznie leżąc wieczorem z Żoną nie zastanawiam się czy impuls był z przepony czy sześciofałdu - ważne że ten mięsień twardnieje - nawet nie wiem czy to mięsień - ale odpukać w niemalowane, jeszcze działa. Zaawansowani narciarze jak @Chertan i jemu podobni mogą takie niuanse rozkminiać (szczególnie Piotrek, jako lekarz zna dość dobrze anatomię człowieka i rozumie co mówi). Reszta początkujących potrzebuje prostego przekazu i tricków, jak Tu @Mitek wskazałeś: Patrzeć w dół a ciało jakoś samo się ułoży automatycznie. Proste i przyswajalne dla przeciętnego amatora. Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest: dobra baza i duuuuuużo jazdy. Potem to można muskać i wygładzać. Warto sobie przypominać proste ćwiczenia, nawet nie tyle aby coś poprawić, ale sprawdzić jak się czujemy wykonując je. Jeśli nie sprawiają nam trudności, znaczy to że nasza jazda osiąga co raz wyższy poziom. Wczoraj nawet skręty z pługu robiłem dla zabawy, nadzwyczaj łatwo się to robiło i dziwo narty się mnie słuchały. Czy było idealnie zgodnie z SiTN/PZN i Bóg wie czym jeszcze, nie wiem. To mógłby ocenić @Adam ..DUCH, byłoby być może: "siadaj - dwója" lub "troche do poprawy, ale nieźle" - także nie wiem, ale moje odczucie było takie, że wykonuję tę poniekąd nie najłatwiejszą ewolucję z przyjemnością. Wczoraj będąc z @Gabrik usiłowałem mu na swój sposób wytłumaczyć jak powinien układać ciało w skręcie, jak ten ruch powinien wyglądać. Trudno było, moje zdolności są marne, ale kolega @star, mistrz grzebania w necie pomógł, dokładnie chodzi o gosteczka w żółtych gaciach i niebieskiej kurtce (Paweł po nartach poznałem że to nie Ty, ale przez chwilę była konsternacja 😉). Tak to ma wyglądać! https://fedewenzelski.com/fore-aft-balance-in-skiing-dynamic-is-the-way-to-go/ Póki co @SzymQ nie ch Krzysiu i Rodzinka jedyną Platformę którą powinni znać, niech będzie ta, Obywatelska, na razie na ich etapie to wystarczy. pozdrawiam narciarsko.
    6 points
  16. Człowiek wraca z nart a tu coraz ciekawiej. Popcorn już przygotowany....
    6 points
  17. Emocjonujecie się tym jakby to było nie wiem co. Nie bywam już tam na forum, ale katalog sprzętu od lat fajnie wszystkim służy. Tworzenie go to czas, pieniądze. Nie dziwię się że chłopak nie chce, żeby każdy ot tak kopiował zawartość. Zróbcie i utrzymajcie taki serwis za swoje, to będziecie mogli oceniać. A to że blokowanie prawego kliku może być irytujące... Trudno edit: jeśli Wam to bardzo bardzo przeszkadza, wystarczy zablokować w swojej przeglądarce w ustawieniach działanie JavaScript dla www.skionline.pl przykład dla mojej przeglądarki Opera i działa
    6 points
  18. Cześć Na wstępie, Adam sorka, bo to Twój temat, ale po części z nim związany. Otóż po sobotniej przygodzie ze świeżym tępym luźnym śniegiem, zauważyłem niesamowity progres jeśli chodzi o jazdę mojej szanownej Małżowinki. Wcześniej tego nie zauważyłem, chociaż będąc w Krynicy na 5-cio dniowym wypadzie były już symptomy że coś dobrego zaczyna się dziać. Te ciężkie, pancerne, nie skrętne i długie sklepowe "GS"-y zrobiły robotę. Ta żmudna nauka (2 sezony z 30 dni łącznie) skrętu równoległego zaowocowała. Generalnie warunki już jej nie przeszkadzają, "tanki" idą po wszystkim jak burza. O ile w Kluszkowcach z rana jeździliśmy jakoś w samotności - bo było pusto, a po 9.00 już doprane nas maxa ludzi na tylko 1 czynnej trasie, to na Rusińskim już jeździliśmy raczej jeden za drugim. Na Rusinie z kanapy doskonale widać, jak narciarze radzą sobie w takich warunkach. Ja widziałem raptem 3 osoby dobrze jeżdżące, starszy facet (ok 6 dych) na SL head - jakieś chyba komórki starsze bo z czerwonym napisem, ale umiejętności slalomowe na bardzo wysokim poziomie, było widać że gość jeździł coś więcej niż amatorsko, drugi to chłopak - zawodnik, w płaszczu, uczył swoją dziewczynę jeździć - tam też już nieźle sobie radziła, ale raczej dość szerokie łuki. Reszta to osoby uczące się, jazda typowo amatorska - czyli walka z warunkami na stoku. Masa wywrotek, bez stłuczek bo mało ludzi było na szczęście. Trzecią osobą była moja Żona. Zjeżdżaliśmy jeden za drugim z odstępami w kolejności losowej, ale zazwyczaj Żona jechała pierwsza, twierdząc że jedzie, abyśmy na nią nie czekali (był z nami jeszcze nasz kolega). Początkowo zostawialiśmy jej więcej miejsca, aby jej nie dojechać i tak to szło parę razy. Ale zagadani schodząc z kanapy pojechałem zbyt szybko za Żoną. To się wtedy okazało, że kobita ciśnie na krawędziach jak wściekła, za cholerę jadąc normalnie swoim tempem nie idzie jej dogonić, narty idą równo, krzty ześlizgu, uślizgów, bardzo pewna jazda i stanie na nartach. Więc wywiad na kanapie, co i jak - super stacja, świetny warun (a na stoku trup się ściele gęsto) brakuje tylko słoneczka. Przestała się bać prędkości, nauczyła się poprawnej postawy oraz przede wszystkim poprawnie skręcać. Więc w mojej ocenie dobór sprzętu prawidłowy oraz chyba te puzzle narciarskiej układanki w dobrej kolejności zastosowane. Nie twierdzę że stało się to w 2 sezony, bo wcześniej, a praktycznie od dziecka miała styczność z narciarstwem, ale dopiero te narty sprawiły że zaczyna jej to sprawiać radość i widać te efekty na stoku. Oczywiście że jeszcze sporo do poprawy, ale to chyba będzie łatwiejsze. Najgorsza robota zrobiona. Może coś nagram, to wrzucę do oceny, może mnie się tylko wydaje, bo to moja lepsza połowa i mogę być nieobiektywny, ale chyba coś jest na rzeczy, skoro to wychwyciłem. Mam kolejnego towarzysza na narciarskie stoki. pozdrawiam
    6 points
  19. Cześć No właśnie. znam przynajmniej parę osób, które w moim rozumieniu o poprawnej technice jazdy pojęcie mają nikłe ale... Mają to w d... e i po prostu dużo jeżdżą przez co objeżdżeniem nadrabiają z nawiązką brak czystości śladu czy lekką "kanciastość jazdy". Nie wyglądają idealnie ale w dowolnym GS kładą mi parę sekund a jak się trafi próg czy hopa to nie hamują w panice tylko lecą te 8-10 metrów i jadą dalej. A na pytania o angulacje, separacje, odpowiadają - nadążysz za mną? I nie jest to jazda na pałę tylko szybkość pewność i pełna kontrola. Pozdro
    6 points
  20. Jest jeszcze drugi sposób: Wybierasz najtrudniejszy stok w okolicy w możliwie najgorszych warunkach i katujesz 20x góra dół. Po iluś takich dniach, dalej będziesz miał technikę niezgodną z programem SITN, ale pojedziesz na luzie po wszystkim.
    6 points
  21. Ja akurat lubię francuskie ośrodki, ale nie zależy mi na trasach przygotowanych jak stół. Mają duże ośrodki, długie trasy, piękne widoki, nocuje się zwykle przy stoku, albo bardzo blisko. Co kto lubi. W Les 2 Alps mi się podobało, klimatyczne miasteczko, super lodowisko, fajne, trudne trasy. Niebieska potrafi nagle stać się czerwoną, niektóre ratrakują co drugi dzień. Co do ubezpieczenie to kiedyś korzystałem z porady lekarskiej i było załatwione bezgotówkowo z PZU. Z tym angielskim to opowiadacie o starych czasach. Teraz większość Francuzów mówi po angielsku.
    6 points
  22. Alpe Cimbra (Folgaria/Lavarone) - podsumowanie. Dojazd do ośrodka poprzez Czechy/Austrię. Wersja 1 - Wien, Salzburg, Brennero. Wersja 2 - Wien, Graz, Villach, Udine. W wersji 1 - autostrada we Włoszech 11E+11E Brenner+winiety Austria 10E, Czechy 310CZK W wersji 2 - autostrada we Włoszech 25E+winiety Austria 10E, Czechy 310 CZK Paliwo przy autostradzie 2.20E (Austria), w Velden (niedaleko Villach, minimalny zjazd z autostrady) 1.70E, we Włoszech 1.89E w miasteczku, 2.4E autostrada. Noclegi - my spaliśmy w Serradzie (300 metrów od krzesła). Standard bardzo ok, jedynie Chorwaci mocno balowali, z reguły do 12-1 w nocy. (Dostali opieprz i kończyli raczej potem 23-0). Sklep 150 metrów, pizzeria 50m, bar i kiosk z fajkami 50m. Teraz narciarsko/trasowo - Folgaria podaje 70km, Lavarone 30 km Obecnie nieczynne trasy to: Folgaria 6 od połowy do dołu. Lavarone 16 cała, 10 środkowy odcinek, 13. Trasy Folgaria: 14a, 14b, 9 górna i dolna od drugiej połowy, 9b, 1b, 1c, niebieski odcinek przy połowie czerwonej 16, to łączniki średnio szerokości na samochód osobowy. UWAGA - na dużej części brak zabezpieczenia siatkami, wśród początkujących budzi to respekt i obawy, bo można "pójść" w stromy las. 1 niebieska - łagodna trasa dla początkujących i z obawami. 5 niebieska - początek łagodny i szeroki, środkowa część ciut stromiej i stromiej, ostatni odcinek czerwona ścianeczka. 12 niebieska - po środku po krzesłem płasko, a tak typowo z dwiema krótkimi i jedną dłuższą (pod koniec trasy) niebieskimi ściankami. 25b początek łącznik, potem trasa. Lavarone: 22 niebieska - początek ścianka czerwona potem falowania się wypłaszczają 19/17 niebieska - przez lasek, z zakrętami i zmianami nachylenia, 14 to już dojazdówka wąska do krzesła. 6 niebieska - łagodna, z chyba 2 czy 3 mini ściankami niebieskimi. Wszystkie czerwone trasy to petardy. Naprawdę każdy tu znajdzie coś dal siebie. Są takie typu równe, acz solidne nachylenie, jak i z wypłaszczeniami, zakrętami, garbami. Zalecam jedynie pierwszy przejazd zawsze ostrożniejszy, gdyż czasami ścianki są zaskakujące i strome na czarno, pędząc bez rozpoznania i nieodpowiedzialnie, można spokojnie się połamać, a nawet zabić. Czarna Agonistica - lotnisko. Zawsze przedzielona na pół (a i tak dalej szeroko). Tutaj zawodnicy tłuką na jednej połowie zawsze slalom lub giganta i to w trzech rzędach jednocześnie. Czerwona 28 - wspominałem wcześniej. Trasa dla wszystkich. Równo nachylona, szeroka, długa, w lesie. Jej wada to bardzo wolne krzesło (czteroosobowe). Oczywiście kilka poletek dla maluchów i zupełnie stawiających pierwsze kroki. Podsumowując trasy - wbrew ocenie po samym kolorze na mapie, zdecydowanie więcej czerwonych. Ośrodek (mam bardzo nikłe doświadczenie) bardzo dobry jeśli ktoś nie musi mieć grzanych i krytych kanap lub gondoli.
    6 points
  23. Jutro o 6 rano wyjeżdżamy, odległość do pokonania to blisko 900 km, zatem pewnie ,,brutto'' ok 9,5 - 10 godzin. Do boxa wchodzi 4 pary nart, 3 pary butów i 3 kaski, zatem miejsca w bagażniku starczy na torby podróżne, prowiant itepe. W ramach przygotowań: - zapoznaliśmy się z terenami narciarskimi w teorii - znamy najważniejsze adresy w okolicy i marszruty, właściciele kwatery wiedzą kiedy powinniśmy dojechać - sprzęt został przygotowany - € zakupione Zaktualizowany plan wyjazdu: dzień 1 - Plose (ok. 40 km tras) dzień 2 - Gitschberg Jochtal (ok. 50 km tras) dzień 3 - 6 - jw + Kronplatz (>100 km tras) przy czym dolne stacje na ok. 110 m, zaś górne na ok. 2300 - 2500 m , więc spodziewamy się wielu długich zjazdów. -Po południu Panie jadą do Aquareny, a mężczyźni ?? się zobaczy. Na dziś warunki pogodowe dobre: prognoza na wyjazd głosi średnio -9 do -4 na stokach i nieco ciepłej w mieście, możliwe niewielkie opadu śniegu, średnio ok 5 h dziennie suonka. Finanse: Karnety - najpewniej na pierwsze 4 dni kupimy lokalny na Plose i Gitschberg (196 €), Kronplatz 2 dni to 122 €, czyli razem ok. 320 €. Kwatera na osobę 1000 zł; Paliwo ok. 160 € + 300 zł do podziału; Wstęp na Aquarena 12 € / 3 h za osobę; Na stoku kawa + deser ok. 12; Podatek lokalny ok 11 € / osobę za tydzień. Jutro lub pojutrze kontynuacja relacji. Ps. No w końcu jedziemy!!!!! Będzie bajka + krew i łzy 😄 Kronplatz: Gitschberg Jochtal: Plose:
    6 points
  24. 1. Czarne trasy przeważnie są nieratrakowane. 2. W niektórych ośrodkach nieratrakowana jest nawet połowa czerwonych. 3. Poziom przygotowania tras co do zasady dużo słabszy, nawet na trasach ratrakowanych, albo gorsze maszyny, albo brak umiejętności albo olewactwo. Najbardziej podejrzewam to trzecie. 4. Oznaczenia tras nie stałym numerem a kolorem wraz z pozostającą do końca ilością tyczek czyli malejącym numerem. Zaprawdę francuska logika, jakby to miało jakieś znaczenie ile tyczek do końca pozostało dla narciarza, który nie wie czy jedzie właściwą trasą. 5. Dużo pułapek typu uskok, niezabezpieczony ostry zakręt, etc. Raz mi całkiem dobrze jeżdżący kolega wypadł z takiego zakrętu i poleciał ze 30 metrów w dół. Na szczęście nic mu się nie stało i udało się go wyciągnąć z zaspy. 6. Jeśli wyznacza się routy i opisuje je jako możliwe do jazdy trasy to wypadałoby tak ustawiać tyczki, żeby nie prowadziły do przepaści, tak jak w moim wypadku. 7. Dogadanie się w innym niż francuski języku graniczy z cudem. 8. Generalnie olewactwo i zlewactwo wszystkiego co możliwe. Francuzi mają w dupie wszystko co nie jest francuskie, przyjeżdżających turystów traktują jako konieczne zło. Jeśli potrzebujesz jakiejś pomocy typu zepsuł Ci się autokar, itp. musisz liczyć na siebie. Nie wiem po co mają te centra obsługi narciarzy czy punkty informacyjne, skoro są one zupełnie bezużyteczne. Ego oraz etnocentryzm w najgorszej postaci. 9. Apartamenty w których nie ma gdzie postawić walizki, a jak są 4 osoby to mijając się muszą wspinać się po drabinkach żeby się zmieścić. 10. Filozofia marketingowa - byle barachło za niską cenę, tak aby przyciągnąć nie wymagającego klienta a następnie traktować go jak powietrze.
    6 points
  25. Mój syn, jak miał około 5 lat, znalazł w domu kalkulator. Próbował zadzwonić z niego do babci.
    6 points
  26. Dzień 2- chyba można nazwać pracowników ośrodka fachowcami w swoim fachu. Wczesnym wieczorem zratrakowali stoki, a potem rozpoczęli śnieżenie tak do 10(niektóre fragmenty stoków cały dzień). Efekt - fajne do jazdy masełko. Świadomie zjechałem dzisiaj czarną trasą 10 (Agonistica) Po dzisiejszym dniu...kilka tras niebieskich to dość długie łączniki, szerokości 3 - 5 metrów. Niebieska 1 to typiwa dla stawiających pierwsze kroki lub chcących się jeszcze oswajać z nartami. Czerwone trasy fajne mają, na jutro pozostała do odkrycia górna część ośrodka.
    6 points
  27. Cześć Wypowiem się, bo chyba jako jedyny jeździłem na tych nartach (18Ti-to ta sama narta tylko brzydsza), a nie czytałem bzdur marketingowych. Podkreślam - to bardzo dobre narty - stworzone do nauki. Bzdurą jest rocker z tyłu i z przodu. Głównie chodzi o naklejone wzmocnienie z Carbonu na zewnątrz narty,( bo drewno i blacha jest po całości) - w kształcie choinki - widać na zewnątrz - stąd też są kierunkowe - są "sztywniejsze" od strony laminatu, taki był zamiar producenta, dając rdzeń nieco bardziej elastyczny (bez buka), ale można jeździć na odwrót, nie ma wpływu w normalnych warunkach śniegowych. Błędem kolegi jest wybór za krótkich nart, 160 to chyba dla karła, ten rodzaj narty (a parametry fizyczne mam podobne do kolegi - 2 cm wyższy i 3 kg lżejszy), ja jeździłem na 178 - czyli w maksymalnej długości. To nie są narty slalomowe, choć mają stosunkowo mały promień! Narty łatwe i przyjemne, bardzo skrętne i elastyczne. Szerokość 73 pod butem nie przeszkadzała mi wcale i była akceptowalna - bo nie jestem zwolennikiem szerokich nart, a w już w zrytym stoku nadal sprawowały się wyśmienicie. Narta bardzo dobrze trzyma i nic tam nie kłapie nawet przy szybszej jeździe, a można na nich dość szybko pojechać jak na amatora możliwości, może na super betonie zaczną wychodzić jakieś mankamenty, ale tego nie miałem okazji sprawdzić, rano było twardo i szybko, ale nie betonowo. Najlepszym przykładem błędnych wyborów i szukanie nart "łatwych" jest moja szanowna Małżonka, której walkę obserwuję już ponad 30 lat. Przełom nastąpił 2 sezony temu, chcąc nie chcąc musiała zapiąć sklepowego GS-a dla ludu, 178 cm promień chyba z 18 m. Ciężkie i nie skrętne dla niej wcale, długie i nieporęczne. Ale po godzinie jeżdżenia okazało się że są dobre, potem bardzo dobre, a w końcu zostały przejęte bez możliwości zwrotu - przez zasiedzenie. Finał. Bardzo duży progres jeśli chodzi o jazdę, pewność, złe warunki już nie przeszkadzają, skręt pełny bardzo pewny, na bardziej płaskich odcinkach pojawia się jazda na krawędzi. Teraz w Krynicy nie chciała schodzić ze stoków, na Arenie już o 12.00 było tak miękko, że nam z synem już nie chciało się jeździć, a Żona nie odpuszczała. Już przełamuje strach przed prędkością oraz stromymi stokami. Na Tylicz Ski na starym krześle (a było twardo, wręcz betonowo i szybko) wybrała oczywiście pozornie najłatwiejszą trasę ze ścianką na końcu. Oczywiście przejechała lasek i przerażenie w oczach, objazd był, ale jej nie powiedziałem, tylko ją przekonałem że da radę. Zjechała bez najmniejszego problemu. Potem jeszcze 4 x z rzędu musieliśmy z nie tam jechać. Bardzo się spodobało. Strach ustąpił, a i jazda znacznie się poprawiła. Nigdy nie miała parcia na bardzo dobrą jazdę, spędza na nartach w ciągu roku góra 15 dni, ale od teraz będzie więcej - bo zaczęła z tej jazdy czerpać przyjemność. Tu moim zdaniem bardzo dużo pomogły właśnie narty, umiejętność panowania nad nimi znacznie poprawiły technikę jazdy, tutaj dupą nic się nie da obrócić, szczególnie że Żona jeździ dość wolno i tu trzeba dość dobrze opanować odciążanie aby na nich skręcać. Na chwilę założyła moje Kastle SL, początkowo był banan, jednak po paru zjazdach doszła do wniosku, że dla niej jednak "GS" lepszy. pozdrawiam
    6 points
  28. No generalnie chodzi o nie spowodowanie pośrednio upadku innego narciarza. Tylko że każdy ma inną strefę bezpieczeństwa i nie da się za każdym razem zagwarantować "nie przestraszenia". Często właśnie zdecydowane przejechanie obok kogoś innego mniej mu zrobi kłopotu niż wolniejsze. Podobnie objeżdżanie narciarzy za nimi zamiast przed nimi. Jeśli za - może być blisko (tory nie są zbieżne), jeśli przed, z odpowiednim zapasem. Poza tym analizujesz ludzi i wiesz, czy ktoś Cię widzi czy nie - jeśli Cię widzi, możesz jechać szybko byle zdecydowanie ciałem pokazać kierunek swojego toru jazdy i nie zmieniać go niespodziewanie. Czyli nie zawsze "nie straszyć" znaczy jechać wolno. Należy jeździć przewidywalnie dla tych, którzy Cię widzą gdy jedziesz nad nimi - a w odpowiedniej do sytuacji odległości gdy Cię nie widzą. Tak ja to widzę w skrócie.
    6 points
  29. Trudno jeździć na nartach po możliwościach i potencjale ośrodka, znacznie łatwiej po śniegu.....
    6 points
  30. Zawsze można poprosić kolegów o pomoc .. M. received_1226142847982126.mp4
    6 points
  31. Edit: narty Nordica Belle DC72 sprawdzone na tygodniowym wyjeździe do Nassfeld (gdzie mieliśmy pełen przegląd warunków ze względu na pogodę) sprawdziły się bardzo dobrze - zarówno w bardzo dobrych jak i słabych warunkach, przy bardziej kopnym śniegu i słabo ubitym stoku po opadach jak i na nieco bardziej oblodzonch trasach. Stabilne i zwrotne. Godne polecenia, długość moim zdaniem dobrana została bardzo dobrze (-6cm do wzrostu) i uważam, że dłuższe narty nie byłyby w tym wypadku lepsze (w sensie narciarz, który nie jest zaawansowany wg mnie nie odczuje różnicy na plus przy kilka cm dłużych nartach), natomiast mogłyby być nieco trudniejsze w opanowaniu dla średniozaawansowanego narciarza o drobnej budowie ciała. W porównaniu z poprzednimi nartami czuć było że są to narty nieco bardziej wymagające, cięższe, ale dające za to nieporównywalnie więcej stabilności.
    5 points
  32. Za niewielkie pieniądze można na allegro kupić pasy na plecy wełniane w różnej długości, https://allegro.pl/oferta/pas-welniany-na-plecy-korzonki-ocieplajacy-100-110-12484554605
    5 points
  33. Druga strona medalu to rzesza podstarzałych playbojów którym sie wydaje, którzy wiecznie żyją wspomnieniami i snami o potędze... we wszystkim trzeba zachować zdrowy balans Kolego..... i jazda bez kamizelki czy kasku czy rękawic upływu czasu nie zatrzyma - ludzie którzy musza udawać kogoś innego niż są żeby sie dowartościować wypadają dość żałośnie bez względu na poze jaką przybiorą - 80 letniego młokosa z "rozwianym włosem"czy 30 letniego herosa o doświadczeniu mędrca co to na zawsze już jest mistrzem świata. Ja wiem że internet to super miejsce do udawania ale to nie wstyd być sobą - ja sie nie wstydzę.... no chyba że ktoś faktycznie ...... 🙂 A buńczuczne deklaracje jaki to kozak jestem mi pleców nie ogrzeją.......
    5 points
  34. Marek tak się zastanawiałem czy punktować każdy Twój akapit in plus i in minus ale wydaje mi się że głębszego sensu to nie ma bo generalnie masz rację. Skupię się więc na tym stwierdzeniu które zacytowałem. - narty to zabawa bardzo techniczna więc owa "baza" wymaga, z naciskiem na wymaga podstaw teoretycznych - brak tych podstaw jest zarezerwowane dla osób z bardzo niewielkiego kręgu które mają "palec Boży" do nart - cała reszta niestety musi w mniej lub większym zakresie ogarnąć teorię...niestety. Natomiast bardzo złym jest zbytnie "demonizowanie" teorii dla potrzeb poprawy własnej jazdy i tu kłania się druga część twojej wypowiedzi??? - duuużo jazdy (chyba za mało "u" - się nie gniewaj 🤣) - po czym??? po maszynowo przygotowanych stokach na których ja, Ty, Mitek, i wielu wielu innych narciarzy osiągają przyjemność z jazdy po godz. 16 kiedy wszystko jest zryte do bólu, kiedy można na odsypach przy krawędzi stoku "zabłysnąć" śmigiem????, Na ściankach płaskich jak stół bilardowych??. Na komercyjnych GS-ach płatnych jak za zboże....... gdzie Ty i ja jeździliśmy co tydzień na spartakiadach, obozach, zawodach szkolnych - pamiętam do dziś oczy Pawła na betonowym Zwardoniu w przelocie na GS-ach..... Czy Te nasze rozkminki teoretyczne przyniosą pozytywny skutek - nie wiem ale jeżeli chociaż jedna osoba zrozumie i zastosuje to Kolego jest: 1 narciarz - 0 kanapiarz.......
    5 points
  35. ...kontynuując wątek. W sobotę wyruszamy znowu do Val di Fiemme. Czeka nas 12 dni na śniegu, a i pogoda szykuje się fajna! Teraz jeszcze praca, praca... Trzeba się pilnować, bo coraz częściej myśli już uciekają w góry. Postaram się zdać jakąś krótką relację jeszcze stamtąd. Pozdr4all 🙂 !
    5 points
  36. Cześć Gabrik, dzięki że wczoraj podjechałeś i udało się razem parę godzin pojeździć. Wyszło 17 wspólnych kółek. Trochę Pawła obserwowałem i nasuwają się jakieś wnioski. W stosunku do poprzedniego sezonu jest progres. Przede wszystkim widać pewien stopień tzw. objeżdżenia. Mimo, iż warunki na stoku nie były idealne (choć dobre) jazda w jego wykonaniu jest dość pewna, bez jakichś większych potknięć, jak były - to praktycznie niezauważalne przez postronnego obserwatora, pewnie Paweł to czuł niż można było to zauważyć. Czyli jest dobrze, można zacząć poprawiać inne rzeczy nie skupiając się zbytnio na warunkach i takich tam pierdołach. Cóż, na mój gust to Paweł prowadzi narty za szeroko, ale chyba ma rację, winę raczej ponosi jego budowa ciała. Widać trudność przechylania nóg, szczególnie zewnętrznej, ale się stara. Oczywiście było sporo fajnych skrętów, gdzie udało mu się to stanie zwęzić nieco, wcale tak dużo nie brakuje. Może jazda po muldach pomoże - ale nie wiem bo się nie znam. Słabo widoczne unoszenie ciała, pozycja stabilna, ale brak luzu w tej jeździe i takiej miękkości. Jest to potrzebne, co Paweł pewnie widział, jak próbowaliśmy zjechać, po krótkiej przerwie na herbatkę. Był jakiś taki przenikliwy ziąb, postaliśmy chwilę na górze i zmarzliśmy, sam czułem, że mocno zesztywniałem i ten pierwszy zjazd po przerwie raczej rozgrzewkowy, bo to usztywnienie mocno przeszkadzało, jazda miała być z ikrą, a wyszło lajtowo, mnie osobiście to zesztywnienie mocno przeszkadzało - pasowałoby rozgrzewkę zrobić. Paweł jest zafiksowany narciarsko, ale już nie ma takiej spiny, próbuje różnych rzeczy - co wychodzi na plus, doszedł już chyba do wniosku, że co sprzętowo już mógł poprawić to poprawił, teraz tylko trzeba jeździć. Świetnie spędziłem z nim ten czas, zarówno jeżdżąc jak i na kanapie, za co dziękuję. Kolegę Gabrika, Rafała także pozdrawiam. pozdro
    5 points
  37. Pierwsza rzecz - zadałeś pytanie na forum, gdzie nikt Cię nie widział i nikt nie wie jak jeździsz. Otrzymać możesz sporo propozycji, tylko nie będziesz miał bladego pojęcia na jakiej podstawie podanych. Ponieważ zaczynałem także koło 50tki i nadal wojuję ze swoimi narciarskimi demonami... Jeśli chcesz poprawić technikę jazdy, bo już wiesz, że nartowanie jest fajną aktywnością i Cię zauroczyło, szukaj możliwymi kanałami szkółki/klubu/osoby, która uczy/szkoli. Nawiąż kontakt (pisz, dzwoń, spotkaj się) i jak już wybierzesz (na podstawie opinii własnej czy innych), zdecyduj się na wyjazd szkoleniowy lub cykl zajęć. Unikaj ścieżki typu 1-3 lekcje z instruktorem, którego zobaczysz prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz. To może nawet być super fachowiec i osobowość, ale powinieneś szukać głębszej formy relacji. Wówczas otrzymasz nie tylko lekcję ale kompleksową filozofię nauczania, wraz z doborem sprzętu i argumentacją. To mój punkt widzenia, po 5 latach gonienia "króliczka".
    5 points
  38. Dziś pierwsze nartowanie w Lądek Zdrój. Wybór miejscówki nie przypadkowy, z racji bliskości do Opola, gdzie obecnie pracuje i… stoku czynnego do godz 21. CG jest dalej i kręci tylko do 20, wiec wybór był oczywisty. Trasa prowadziła przez Czechy, wszystko pięknie ładnie w Pepikowie, az mając do granicy z PL jakieś 2-3 km dotarłem do szlabanu, oznajmiającego ze droga jest zamknięta. Dookoła żywego ducha, śniegu dobre 40cm, auto FWD wiec zawróciłem do PL. Tracąc na czasie dojazdu przez Złoty Stok jakieś 50min, w końcu dojechałem do stoku. Na miejscu kameralnie. Działa kanapa 4 os przy niebieskiej trasie i kotwica przy czerwono-niebieskiej. Parkingi pustawe, ludzi niewiele. Pozytywne zaskoczenie przy kasie. Za karnet na 2.5 godz zapłaciłem z kaucja…49zl. Nie wiem, jak to jest liczone, ale cena więcej jak przystępna. Temp na parkingu 0,0 st C wiec wyciągam nowy nabytek- Kastle RX10 177cm. Będzie okazja zrobić testy i porównać do GS FIS Head 193cm, które zostały w bagażniku. Na dzień dobry rozgrzewka i… przywitanie się z @widzewiak_z_gor. Na początek weryfikacja warunu na czerwono-niebieskiej trasie. Podkład twardy, na gorze twardo, lekkie odsypy. Środek i dół już bardziej miękko, ale dalej równo. Stok znakomicie przygotowany. Frekwencja niska, jazda na okrągło. Potem odwiedziny kanapy 4os i niebieskiej trasy. Ta tez trzyma się zacnie, równo po całej długości. Jazda tez na okrągło. W ramach wspólnego jeżdżenia dziś były skręty długie cięte. Kastle to bardzo fajna narta, skręca o wiele lepiej jak FIS GS Head xD. Można pojechać nią szybciej w zakrętach, lubi tez dynamiczniejsza jazdę na wolniejszych obrotach. Mogę polecić Lądek Zdrój jako cenowo atrakcyjne miejsce, kameralne z niska frekwencja. Przy jeździe na okrągło można się wyjeździć. Przy stoku czynna Wypozyczalnia i bary. Sports tracker wypluł 2 godz 23 min jazdy, total 23,07km, V max 76km/godz. Kilka fotek z dzisiaj:
    5 points
  39. Zameldowaliśmy się dziś z Leośką w Lalikach na noclegach, odwiedziliśmy Zwardoń.ski a jutro od 9 na stoku ćwiczymy z Adamem. Trzymajta kciuki 😉
    5 points
  40. Jest dobrze. Bo pada. D i B. Opiekowałem się. Burton.
    5 points
  41. Hej, Wrzucam Wam filmik, on już gdzieś tam krąży w sieci ale wrzuciłem w szerokim kącie i 4K. Fajniej się ogląda na większym ekranie, a wrzucam tradycyjnie na forum przed "premierą" 😉 bez zbędnych logo co niestety w ostatnim czasie muszę robić. Trochę inna perspektywa jazdy 🙂 Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieje że sezon w pełni, choć w Polsce zima nas nie rozpieszcza 🙂
    5 points
  42. Chyba najlepiej wychodzi wynajęcie 8-ki w 6. Ale najważniejsze jest, że te parę top-topowych francuskich ON jest naprawdę kapitalnych. Patrząc tylko na trasy (i możliwości offpiste) to mógłbym zaliczać na zmianę Espace Killy, 3V i Paradiski, reszta to dla mnie jest jednak niżej. Miałem to szczęście, że przez wiele lat zanim "wpadłem" w austriackie karnety sezonowe sporo zaliczyłem tej Francji. Jednak trzeba zauważyć, że o ile Francuzi i Szwajcarzy konserwują status quo to Austria dokonała kolosalnego postępu technicznego, a też rozbudowuje systemy i ta różnica jest już co najmniej częściowo zakopana. Po tym jak się zmodernizował taki Ischgl spokojnie postawię go obok czołówki francuskiej, wielki skok zrobiły też: Arena, SHL z Fieberbrunn, Flachau z Flachauwinkl, St Anton. Najnormalniej w Austrii przejadę więcej i w lepszych warunkach (co nawet dla mnie ma znaczenie). Biorąc jeszcze dodatkowo czas dojazdu to już tak bardzo za Francją nie tęsknię (chociaż konfiguracja w Espace Killy nie ma sobie równej). Nigdy nie rozumiałem fenomenu Francji B (czyli wszystko poza wymienioną trójką i powiedzmy Les2Alpe. Jak się jedzie tyle kilometrów to chyba warto jest jednak pojeździć w topie? Ale każdemu wedle życzeń i możliwości jego portfela.
    5 points
  43. Jutro w kolejce: Pan z Wa-wy: $%##^^^##$$!!!! Marcos: Córciu, nie depcz Panu po nartach! Pan z Wa-wy: : -) Marcos: Bo sobie ślzgi niszczysz!
    5 points
  44. Cześć Wybór dobry ale kryterium złe. Niebieskie trasy to zazwyczaj łączniki bazujące na istniejących drogach, bo one mają najmniejszy średni spadek a takie jest kryterium przyznawania kolorów. Ale nich Ci się na takim łączniku trafi jedna bardziej stroma ścianeczka zakończona nawrotem i osoba początkująca ma wielki problem, Jak się nie umie jej odpowiednio sprowadzić to dupa. Kolor to tylko sugestia i nie należy się nim kierować. Zawsze znajdziesz dobrą trasę do nauczania w ośrodku 100km. Kursant ma robić i jeździć tak jak mu każesz bo sam nie wie a często przestronniejszy nawet stromszy stok jest dla niego bardziej strawny jeżeli dokładnie pokażesz co ma robić i jak, oraz przekonasz go, że może, oraz jeżeli pokłada w Tobie absolutne zaufanie, że go ochronisz - to bardzo ważne aby to pokazać i zdjąć z początkujących przynajmniej część tego ciężaru. Ja dwa razy namawiałem Rybelka i w ogóle naszą ekipę na ten rejon, raz nawet już miałem wynajęty hotel autokar tylko dla naszej grupy. Wynegocjowane ekstra ceny i głąby nie chciały - głównie dziewczyny - bo stwierdziły, że jest za mało tras - głupota po prostu. W lesie - choć niżej i trochę mniej opadów - to jednak śnieg dłużej trzyma, nie jest wywiewany ani tak narażony na słońce więc się te elementy znoszą a jak jest śnieżenie to niższe leśne mają nawet przewagę bo robione są magazyny ze śniegiem w lesie i zasilanie stoku jest na bieżąco. Jestem pewien,. że wrócisz bardzo zadowolony - i o to chodzi! Pozdro
    5 points
  45. Należę do tych co bardzo dokładnie przyglądają się wyprodukowanemu trackowi. Jakkolwiek dotyczy to głównie mojej działalności rowerowej. Ruszyłeś bardzo ciekawy temat. Odróżniłbym dwie sytuacje jazdę w płaskim terenie i stromym. W tym pierwszym włączenie weryfikacji (co w moim Locusie Pro nazywane jest aktualizacją wysokości) zmniejsza sumę przewyższeń w praktyce o 50%. Jednak ten wynik dalej nie jest pewny bo przecież program ma dane z mapy z warstwicami a te są co... 20 m (???). Patrzę na ten zweryfikowany ślad i tam są wysokościowe wahania śladu plus minus 1 m. I dalej nie wiem czy rzeczywiście był tam postęp tego metra na powiedzmy 100 m. Czy program interpolował powiedzmy liniowo kolejne miniwarstwice i dopiero do tego odniósł ślad czy robił to za pomocą jakiegoś algorytmu. W każdym razie dalej nie mam zielonego pojęcia czy pozostawiony wynik jest wiarygodny czy być może dalej należałoby go zmniejszyć o kolejne 50% (raczej tak). Natomiast ślad poziomy przeważnie wygląda wiarygodnie pokrywając się z drogami czy tam ścieżkami na mapie i tutaj weryfikacja zmienia wynik do 10%. W stromym terenie jest inaczej. Włączenie aktualizacji wysokości zmienia wynik o 10%. Jest tak ponieważ ewentualne błędy pomiarowe są mniejsze niż odcinki w pionie pokonane między punktami pomiarowymi. Niejako błędy giną tu w trendzie. Nie chce mi się tego wyjaśniać więc kto rozumie mechanizm to rozumie, o kto nie to nie. Inaczej jest z błędami w poziomie. Te 5 m w górach to można między bajki włożyć, 20 m to normalka, ale rejestrowałem i 50 m odchylenia od pozycji na mapie. Jakkolwiek nie miały one charakteru stochastycznego tylko raczej błędu systematycznego. Czyli moja linia była równoległa do tej na mapie. Oczywiście powstawały też wątpliwości czy mapa jest prawdziwa bo wiem, że bardzo często obarczone są one dużymi błędami. Aby sprawdzić odchylenia pionowe parę razy zsumowałem drogę po trasie za pomocą warstwic i podanych rzędnych i muszę powiedzieć, że zgodność z wynikami z funkcji aktualizacji była wysoka - tak do 10% różnicy. Odległości nie chciało mi się sprawdzać bo musiałbym mieć planimetr i jeszcze przypomnieć sobie jak się go używa. Zresztą i tak zawsze rysuję trasę z funkcją przyciągania i tam są jeszcze inne liczby. Widać, że w przypadku interpretacji śladu potraktowanego programem do usuwania błędów można mieć w miarę wiarygodne wyniki ale dopiero przerysowanie trasy, gdzie komputer ciągnie po cyfrowym modelu wysokościowym, interpolując wszystkie wartości, da coś, co pewnie jest bliskie rzeczywistości. Dlatego ślady, które mam traktuję jako pewnego rodzaju zapiski. Dopiero z nich projektuję trasy, które rozpowszechniam. Jak widać na poziomie większych całości (10-200 km) zapis z GPS może być dobrym narzędziem w kwesti parametrów geometrycznych trasy. Natomiast w pomiarach prędkości chwilowych nie przyszłoby mi do głowy go używać. Pewnie na ustabilizowanym odcinku 500 m drogi o stałym spadzie, po sprawdzeniu zgodności w pionie i poziomie, wynik tak otrzymanej prędkości uznałbym za wiarygodny. Narciarstwo przypominałoby mi jazdę po agrafkach singletracków - tam moje zapisy wyglądaja wprost humorystycznie i nawet nie próbuję z nich cokolwiek wyciągnąć.
    5 points
  46. Co fo filmiku..... gościu jedzie pewnie i raczej obliczalnie. Groźne jest jednak to że pokazywanie takiego filmiku może skłonić do podobnej jazdy tych, którym się tylko wydaje, że potrafią tak jechać....
    5 points
  47. Cześć Szymon 1). Trzeba go przestrzegać, a przede wszystkim znać. 2). Jak osiągniesz wysoki poziom w narciarstwie to zaczniesz go rozumieć i stwierdzisz, że ktosie, którzy go wymyślili, to nie pajace jak nasi rządzący, ale ludzie którzy na nartach spędzili całe życie. 3). Jak dojdziesz do wniosku, że ten dekalog mimo, iż posiada bardzo ogólnikowe zapisy, w gruncie rzeczy jest bardzo precyzyjny, to będzie oznaczać, że jesteś już bardzo świadomym narciarzem. Przykład, znakomity przepis drogowy, zmieniony wspólnie i za porozumieniem z Kacorem (nomen omen świetnym i doświadczonym kierowcą, który spędził w samochodzie pół życia nigdy go nie prowadząc) mówiący o zachowaniu bezpiecznej odległości. Identyczny zapis jak cały dekalog FIS, prosty i precyzyjny. Wjechałeś w kogoś, tzn. nie zachowałeś bezpiecznej odległości, nie wjechałeś - to zachowałeś. A jaka to odległość - po prostu bezpieczna i tyle w temacie. Teraz wymyślili kocopoła dla cyborgów z miernikiem odległości w oczach. Ja nie mam pojęcia ile to 3 metry, a nie daj Boże 70. Natomiast wiem jaka to bezpieczna, taka abym nikomu nie wjechał w "dupę" w każdych warunkach. Tu nawiązuję do filmiku i dyskusji wklejonym przez @nikon255. Oglądałem tylko pierwszy. Nie wiem o czym tu gadać i pisać, a nie mówiąc o krytyce. Gość ma takie umiejętności, że nie ma o czym pisać, 19 sek mówi o nim wszystko. Ma otrzaskany Zermatt jak ja Tylicz 😉, przy jego poziomie, to facet już widzi miejsce w kolejce na krześle, a nie zawraca sobie pierdołami takimi jak śnieg, czy skręt będzie dobry, czy nie dobry, jak pojechać i gdzie. Przy takim zaawansowaniu, to on skanuje trasę i przeszkody na kilometr przed nim. Jego strefa bezpieczeństwa troszkę inna niż nasza, a krytykę zbiera pewnie od psudocarverowców, którzy na muldach już idą z buta, a jazda offpiste kończy się nie jazdą po śniegu, lecz zbieraniem go pod kurtkę. pozdrawiam
    5 points
  48. Ja nie wziąłem nic do siebie... Nie czuję się osobiście dotknięty. A co do rynsztoka na SF: czytujesz najpoczytniejsze i najbardziej zapalne wątki? Czy tylko te o narciarstwie doskonałym? Mitek to Mitek. Są fora gdzie ma bana. Jednak forum narciarskie bez Mitka jest jak narty bez kijów - niby można, tylko po co?!
    5 points
×
×
  • Create New...