Na jednym z wyjazdów w Austrii wyleczyłem się z jedzenia w knajpach na stoku. Cała nasza 8 jadła gulasz zupe w knajpie a później były tylko dwa kible 😄 .Od tamtego czasu nie ryzykuję mam mały plecak ( bez ABS :)) w środku sznita chleba ,pora bombonów i baton enegetyk , do tego mało flaszka wody bo ze względu na zdrowie muszę dużo pić. Waga tego plecaka totalnie nie odczuwalna i nic kompletnie nie przeszkadza.