Jump to content

Mitek

Members
  • Posts

    8,736
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

Everything posted by Mitek

  1. Cześć Ale ja mam wrażenie, że przed Dziadkiem Kuby jeszcze był jakiś inny pseudonim... A może nie..? A co do "dziadka" to w sobotę wspominaliśmy z przyjacielem nasz mecze w piłkę i przypomniał mi historię jak graliśmy z jakimiś studentami. Mieliśmy wtedy już po 35 czy nawet więcej lat ale w piłkę zawsze się orientowaliśmy więc stanowiliśmy trzon drużyny wzmocnionej okolicznymi kilkunastolatkami. W pewnym momencie gdy szykowaliśmy się do egzekwowania rożnego usłyszeliśmy krzyk kogoś z drużyny przeciwnej: "Piotrek, Ty kryj grubego a ja dziada". Do dzisiaj nie wiemy, który z nas był którym. 🙂 Pozdrowienia
  2. Cześć Czyli Plus 80 to Veterean?? Już mi zrobił widać Szanowny Kolega całkowitą wodę z mózgu tymi zmianami ników. Pozdrowienia
  3. Cześć Jeszcze tytułem komentarza. Jest na to bardzo dobry sposób Piotrze. Jeszcze szkoląc grupy zawsze go stosowałem. Gdy np. przy zjeździe wolnym grupa lub jej część ruszała ławą zawsze ich zatrzymywałem i kazałem "zapierdalać" pod górę do miejsca z którego zaczynali jazdę. W wypadku grup dziecięcych używałem oczywiście bardziej parlamentarnego słowa. Działało zawsze na długo. Co więcej, jeżdżąc już na wyjazdy czysto prywatne w gronie, w znakomitej większości doświadczonych narciarzy sytuacje ruszania ławą zdarzały się również wielokrotnie i starałem się je pacyfikować w ten sam sposób - nadal działa. Drugą sprawą jest kwestia osób, które lubią jeździć blisko. Zauważyłem przez lata, że są takie osoby. przy pierwszych symptomach należy natychmiast ochrzanić solidnie. Proszenie tu nic nie daje bo goście nie zdają sobie sprawy z tego, że są niebezpieczni - a są to w 99% faceci. Znam jedną taką dziewczynę ale do niej absolutnie nic nie dociera w żadnej dziedzinie więc po prostu z nią na nartach nie jeżdżę. Pozdrowienia
  4. Cześć Veteran to Eugeniusz i tak dalej - jak pisała Michał Mig. Zapewniam. Znam go. Oczywiście z Andrzejem to też nie ma nic wspólnego. Pozdro
  5. Cześć 100% pewności zawsze. Co innego gdy jestem sam, na wydzielonym stoku, poza trasą. Trochę kontuzji bywało, ale w normalnym ruchu.... Im jesteś lepszy tym możesz większy bufor bezpieczeństwa, i o to chodzi.' Pozdrowienia
  6. Cześć Na ogólnie dostępnym stoku wśród ludzi masz obowiązek - jak dobry narciarz - jeździć tak aby być 100% pewnym i bezpiecznym. 100% to znaczy 100% a nie 99.5%. "Zapas", który stosujemy powinien być na tyle duży aby wyeliminować całkowicie niebezpieczeństwo zderzenia czy uderzenia w kogoś a także bycia uderzonym. Pisał o tym na przykład Śpiochu w bardzo prostych słowach - w tłoku się nie jeździ bo nie ma bezpiecznego sposobu jazdy. Jeżeli jesteś zmuszony poruszać się w tłoku to znaczy, że dokonałeś błędnego wyboru stoku, pory, dnia...i powinieneś to natychmiast naprawić idąc do domu. Cześć Ja nie mam pretensji do jakiejkolwiek prawniczej wiedzy, piszę tylko jak powinni moim zdaniem być traktowani potencjalni stokowi zabójcy i koniec. Takie osoby na każdej górce są i są do wyłuskania w ciągu dwóch zjazdów. Nie raz zdarzało mi się brać udział w relegowaniu takich gości ze stoku, czasami niestety za późno. Tu nie ma mowy o błędach - jeżeli ktoś jeździ ryzykowanie, szybko, brawurowo w normalnym ruchu narciarskim to jest to wynikiem jego świadomej decyzji a nie przypadkowego błędu. Pozdro
  7. Cześć SL to ja tu nie widzę. Może za krótka przy GS i się nie złapała w kadrze? Pozdro
  8. Cześć A próbowałeś zmienić czy zawsze podchodzisz do wszystkiego na zasadzie moje na wierzchu? Ja jestem synem trepa. W wojsku nie byłem a ojciec mi kiedyś powiedział, że jakbym kiedyś chciał być, to nie będzie chciał mnie znać. Zna wojsko i zna wojnę (rocznik 1930). Pozdrowienia
  9. Cześć Widzisz Elioran to jest właśnie najgorsze. Część ludzi - tych zwykłych ludzi, bo przecież politycy też z takich się wywodzą - ma tę wojnę zakodowaną genetycznie. Dosłownie oczywiście też, ale myślę, że na tym ma polegać właśnie dorobek ludzkości aby zeszła ona na plan dalszy. Niestety świadomość takiej hołoty kształtuje obraz naszych (jako ludzkości) działań. Mogę to poniekąd zrozumieć jako osoba o wykształceniu przyrodniczym ale nie mogę tego niczym usprawiedliwić. Zbrojenie się i wojowanie w imię jakichś sztucznym wymyślonych idei religijnych, narodowych czy jakichkolwiek innych to największa głupota ludzkości. Widzę fajnych młodych ludzi bez napięcia, uśmiechniętych, skorych do współpracy i rezygnacji z własnych potrzeb i idei w imię ogólnie pojętego dobra. I widzę jak się starzejąc zmieniają, jak my dorośli ich zmieniamy, jak "uczymy ich życia" i jak stają si,ę w końcu zwykłymi skurwysynami. Swego czasu, jeszcze w liceum, przytoczyłem na lekcji historii czy jakiegoś WO, sytuację z hymnem narodowym odgrywanym z okazji zawodów sportowych. Zostałem prze Panią nauczycielkę zjebany jak pies bo hymn można przecież tylko i wyłącznie grać/śpiewać przy okazji wojny, walki o wolność itd. Nie będę przytaczał nazwiska Pani bo osoba znana i zasłużona w walce z komuną wielce. I to jest chore. Pozdrowienia
  10. Cześć Z pewnością są plusy, które np. w Twoim wypadku, przeważają. Ty jesteś generalnie nieortodoksyjny, poczynając od stylu jazdy ( co nie przeszkadza Ci być bardzo skutecznym i wyróżniającym się na stoku pełną kontrolą - wiem bo wiedziałem), poprzez strój a na kasku z szybą kończąc. I jeżeli to Ci odpowiada to moim zdaniem zajebiście! Pozdrowienia serdeczne
  11. Cześć Każdy rząd, który ma na celu dobro kraju inwestuje w edukację, naukę i technologię. Na cholerę nam zbrojenia??? Pozdro
  12. Cześc W taki razie ponawiam pytanie. Dlaczego nie jest w ogóle stosowany w sporcie skoro jest (jak piszesz), w każdym sensie funkcjonalnym, jak zestaw kask gogle? Pozdrowienia
  13. Cześć Tylko jest jedno małe ale Nikon. W porównaniu do Harpii kolega Ferrari nigdy nawet na nartach poprawnie nie skręcił. Pozdrowienia
  14. Cześć Ja tu nie jestem anonimowy, Wujot też nie jest anonimowy więc kto jest? Jedynie trzech osób (włączając Ciebie) z udzielających się w tym temacie nie znam osobiście... Pozdrowienia
  15. Cześc Dlaczego tak źle oceniasz przyszłość Piotra??? Pozdrowienia
  16. Cześć Nie byłbym takim optymistą. Wyniki sondaży są jednoznaczne i niezmienne. Betonowa 40. Drenowanie kieszeni nie dotyczy tej grupy. To czy Ci tzw. politycy się dogadają nie jest takie oczywiste a patrząc na skuteczność działań i strategiczną głupotę niektórych poczynań oraz brak krwiożerczości (oczywistej w polityce dla drugiej strony) mam wątpliwości czy "liderzy" odrzuca prywatne interesiki ocenią realnie kto ma największe szanse na pokonanie pisu i staną za nim murem. Pozdrowienia
  17. ???? Asystowałem przy ostrzeniu swoich nart wiele razy, sam to robiłem wiele razy i (odkąd weszły narty taliowane) nie widziałem, żeby ktoś coś tępił. Pozdro
  18. Cześć Trochę przeczysz sam sobie (według mojego pojmowania pewnych spraw) ale może to ja błądzę. Pozdrowienia
  19. Cześć Zbędny temat Piotrek. Po co się denerwować. Pozdro
  20. Cześć Mnie też narty robi praktycznie zawsze jeden człowiek bo biorę z jednego źródła. Ja serwisować nie umiem, to znaczy wiem jak to robić i nawet mam sprzęt ale nigdy tego nie lubiłem i unikam odkąd przestałem pracować z dziećmi na stoku (wiesz, miły wieczór, dwadzieścia dwie pary musisz zrobić... ). A jest to zdecydowanie najlepszy sposób na pewność przygotowania nart. A jak robisz narty takie jak np. wspomniany Fischer, bo jak dla mnie musiałby być zrobiona bardzo agresywnie i oczywiście najdłuższa? Pozdrowienia
  21. Cześć W nowych dobrych - masz rację. W nowych przeciętnych zauważam walkę o koszty + to o czym wspomniałeś - GG czyli gówniane gadżety. Przykre ale dość często fajne narty, które wyrobią sobie markę są przez producentów niszczone przez zastosowanie mniej kosztownych technologii i sprzedawane za podobną jak starsze modele wyjściową cenę. O koszmarnym przeszacowaniu popularnych modeli nawet już nie będę wspominał. Natomiast co do drugiej części twojej wypowiedzi... Jesteś doświadczony i jak to się mówi skręcasz, ufam Ci ale, postępuje zupełnie inaczej a raczej moje doświadczenia są zupełnie inne. Również mam zwyczaj jak najczęściej zmieniać narty ale nie ma to nic wspólnego z "testowaniem". Tu wielokrotnie przekonywałem się jak wielkie są różnice pomiędzy nartami testowymi czy też testowanymi w określonych warunkach a jeździe na takich samych w innych warunkach, czy na innej parze, inaczej przygotowanej itd. Z ulubionych przeze mnie Masterów objeździłem chyba ze 25-30 par (tylko Rossi I Dynastar z różnych lat w długościach 180 i 185cm). Każda była inna w odbiorze od pierwotnej euforii przy pierwszym kontakcie do kompletnej załamki. Wszystkie narty z dobrych źródeł dobrze i bardzo podobnie przygotowane... Ja kupuję (biorę bo już od dawna nie kupuję) nartę jaka jest albo jaka mi się spodoba a danej chwili i... nawet nieważne czy to jest SL czy GS. Nie spotkałem jeszcze narty innej niż sportowa, której można w pełni zaufać. Pozdrowienia Pozdrowienia
  22. Cześć jak ktoś jest dobry i się nie wywraca to pewnie nie ma znaczenia. Ja w każdym razie gdzieś do lasu bym w tym nie pojechał - przeraża mnie tak jak rowery turystyczne. 🙂
  23. Cześć To raczej taki "kosmetyczny trening" bym powiedział. Żeby był efekt muszą być obciążenia, wysiłek i pot i konsekwencja w dłuższym czasie. Bez tego lepiej iść na browara. Co do drgających przodów to raczej kwestia lekkiego odchylenia oraz zbyt małej agresji związanej pewnie z obawami np. czy nie puści... O badziewnej narcie już kolega napisał. Pozdrowienia
×
×
  • Create New...