Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Zdecydowanie wiosna 😭 w Wengen po 16tej było +16 🥴 Dzionek solo jakie lubię ale dziwny dzionek bo z jednej fascynacja ze w końcu narty po miesiącu posuchy a z drugiej od pierwszego zjazdu ból - nogi odmawiały współpracy aczkolwiek nie poddałem się i chyba to ten dzień gdzie zrobiłem pierdylion skrętów . Ogółem 102km 60km samego zjazdu coś +70kmh na SL wskazało Suunto 🤨 . U góry twardo bardzo twardo ale od połowy wiosna i roztopy. SL dynki kolejny raz jestem pod wrażeniem tej narty a może też i ciut lepszych własnych umiejętności ale narta prze chu…aczkolwiek trzeba silnych i zwinnych nóg na cały dzień w takim miejscu . W końcu odwiedziłem First z czego jestem zadowolony, widoki fenomenalne trasy choć krótkie ale wystarczające do zabawy . A reszta ON 🤷♂️ no cóż kto nie był warto odwiedzić . Wiśnia na torcie 💪 ⛷️ja lubię tu wracać . Fis zaliczony 😂14 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
10 punktów
-
10 zjazdów i coś dla ducha. A później dalej ujeżdżam kasze, cukier i ciape. Uwielbiam takie wiosenne warunki. @Adam ..DUCHAdam szykuj leżaki na sobotę 😎10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
Nikt nie pyta więc napiszę 🙂 Oczywiście startowałem. Podziałów na grupy jak na amatorskie zawody było mało i musiałem „ścigać” się z 28 lat młodszymi młodzieńcami. Oczywiście grupa obsadzona najliczniej. Jedynie chłopców juniorów było tyle samo. Ponieważ to był GS a ja ( jak wiadomo jestem zadeklarowanym slalomistą) jechałem na nartach na których stałem pierwszy raz 🙂 To znaczy miałem ze sobą SL i GS. Pierwszy zjazd rano na GS i totalna porażka. Kompletnie mi nie leżą. Przesiadka na SL i jest lepiej ale nie doskonale. Po prostu jest koszmarnie twardo. Wjeżdżam się w SL i z czasem jest całkiem OK. Zanim zaczęły się starty temperatura powietrza miała już ok 14 stopni więc spróbowałem zjazdu na GS i to było to czego oczekiwałem ale dalej to raptem dwa kilometry przejechane na tych nartach. Czuję, że są szybsze od SL i szybciej się rozpędzają. Stwierdziłem, że jadę na nich. Na samej trasie dalej bardzo twardo i oglądając poprzednich zawodników ( mój numer startowy 172) widziałem sporo „obślizgnięć” i nawet wywrotek. Polecam film wyżej po przejechaniu wszystkich zawodników. W końcu mój start. Trzecia bramka w lewo i solidy „obślizg” Dalej już całkiem dobrze ale kilka bramek przed metą solidne spóźnienie skrętu i aby się ratować walka na granicznych kątach zakrawędziowania i ostre zacieśnienie. W efekcie zostałem na tyłach i mocno mnie posadziło. Byłem przekonany, że po zawodach ale jakoś się wybroniłem i szerokim łukiem objechałem następną bramkę. Straciłem tylko tam co najmniej sekundę ( tak gdzieś na oko 🙂 ) Nie wiem jak , ale czwarte miejsce 🙂 W tej sytuacji uznaję je za sukces 🙂10 punktów
-
Jeszcze raz Chopok - z włoską pogodą i w towarzystwie wybornej kompaniji.. dzięki za dwa wspaniałe dni na śniegu - Żaneta @AdrianW i @Adam ..DUCH Krzesło ma swój urok.. Tutaj służby w akcji9 punktów
-
Ubolewam nad tym, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa sezon zimowy już zakończyłam. Był niezły, choć mógłby być dłuższy, ale nie samymi nartami żyje zając, więc czasem trzeba również wziąć pod uwagę inne okoliczności przyrody. Chciałam wrócić do zakupionych po poprzednim sezonie Voelkli Deacon 84 - po pierwszym sezonie użytkowania – może kogoś zainteresuje garść wrażeń poniżej. Narty zadebiutowały w grudniu w Val di Sole na stokach Marillevy, Madonny, Pinzolo i Pejo. Miałam jednak lekką tremę ze względu na długość i szerokość desek – przypomnę że zakupiłam je w długości 167cm, bo takie były w dobrej cenie (mam jakieś 165cm wzrostu). Niby jeździłam już na nartach o długości wzrostu, ale były to wąskie deski, a np. moje skiturowe narty maja 86mm pod butem ale 10cm mniej długości i znacząco mniej ważą – więc też nie były żadnym porównaniem i nie wiedziałam czego tak do końca się spodziewać. Narty założyłam chyba po 2 czy 3 dniach jazdy na SL, kiedy przybyła strefa opadów, stoki zaczęły być uroczo miękkie, a opad był dosyć intensywny. W podobynych warunkach dzień wcześniej jeździłam jeszcze na SL – też mi się dobrze jeździło, ale uznałam że trzeba wyciągnąć narty AM stworzone do takich okoliczności. I właściwie zaskoczona byłam że ich długość i szerokość nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, nie powodowała jakiegoś zmęczenia po całodniowej jeździe, albo problemów ze sterowaniem. Przez lekkie odsypy narty idą jak czołg, a większe objeżdżam bez problemu, bo dzięki rokerom z przodu nie ma problemu z manewrowaniem. Deacony okazały się też bardzo przyjemne już w ładnej pogodzie na pustej czerwonej trasie z Pejo 3000, gdzie trzymały się bardzo stabilnie przy większych prędkościach (dodam że moje większe prędkości to tak 60-65 km/h bo tyle rejestruje np. Strava jako Vmax – nie pędzę). Jedynie w całkowicie świeżym 0,5-metrowym opadzie miałam już lekki problem z jazdą, ale bolało mnie wtedy kolano i miałam ogólnie dzień kryzysowy, więc nie mogę po jednym razie przesądzać, choć mam wrażenie że więcej radości dałyby mi jeszcze szersze i lżejsze deski. Tylko że takie warunki jak dotąd trafiałam rzadko więc póki co nie widzę potrzeby dalszego inwestowania w sprzęt 😉 Generalnie jestem zadowolona i polecam. Dla osób jak ja – średnio jeżdżących ale nie mających problemów ze zjeżdżaniem każdą trasą, to może być właściwie narta uniwersalna, która będzie się sprawdzać w każdych warunkach, taka narciarska Skoda Octavia albo może bardziej VW Passat 😄 Osobiście nie zrezygnuję z zabierania na wyjazd przynajmniej 2 par nart, w tym jednej sportowej, ale "VW" Deacon jako narta AM jest bardzo w porządku i mogę polecić 😊7 punktów
-
Marku, również! Było nam bardzo miło☺️ Trudno było dotrzymać Ci kroku na nartach, super doświadczenie 💪 Do zobaczenia i dzięki za cenne rady 😉5 punktów
-
Ale piękny dzień. @Friski zaciągnąłem języka i impreza dzisiaj dobiega końca. Bank PKO sie bawił w najlepsze. Jutro cześć osob odjeżdża, niektórzy idą jeszcze rano na narty, ale stok będzie cały otwarty. Jak zobaczyłem te ponad 200 osob, to chciałem jechac na Soszów. Ale dobrze, że zostałem, bo było przynajmniej z kim pogadać na wyciągu i na kawie. Rano pierwsze 10 zjazdów na krawędziach. Później pod wyciągiem zrobiła sie taka wąska wyjeżdżona rynna i mozna było tam fajnie pojechać smigiem do samego dołu. Super warunki, świetny dzień na stoku, wszystkie warianty tras otwarte, całkowity brak kamieni i przetarć. Spokojnie z dwa tygodnie jeszcze wytrzyma. Mogłem jechac na Czantorię, jest wiecej cienia, bylo pusto i trasa pewnie lepiej sie trzymała. Ale celowo wybrałem najbardziej nasloneczniony i nisko położony stok.5 punktów
-
5 punktów
-
Generalnie dość pusty temat i jak zawsze największy ból tyłka mają osoby najmniej zorientowane i najmniej zainteresowane, ale to przypadłość homo sapiens, jedynie nie wiem, czy regionalna, krajowa, czy jednak gatunkowa. P.S. Jak doliczysz Mateusz zakup nart, to ten Gabrik Cię na totalną finansową minę wsadził, całe szczęście, że wiesz gdzie gościa szukać. A jak coś to pomogę, 400 metrów za znakiem w prawo (stacja MOL), 50 m w lewo, ostatnia prosta kolejne 500 m i go masz...5 punktów
-
niestety mają tylko czynne do 28 marca, ale ciąg fantastycznej pogody wykorzystujemy aby wjechać na najwyższy punkt ośrodka Brienzer Rothorn 80 osobowa kabina pokonuje w 7 minut, 1040 metrów w górę Fantastyczna panorama najwyższych szczytów Alp Berneńskich Północna ściana Eigeru aby rozpocząć zjazd w dolinę należy perzemaszerować dobre 400m tunelem Po drugiej stronie coś w rodzaju Kotła Gąsienicowego z 4 os. krzesełkiem .4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Może macie rację, i tak powoli te narty się kończą, krawędzie coraz cieńsze. Na razie sięgnę do magazynu podręcznego i coś tam pewnie wyciągnę nadającego się do jeżdżenia. PS Carpani to po kolejnym szkoleniu kupię, teraz nie ma się co spieszyć i tak nie będę pierwszy w PL... pozdro3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Jaram się tym zdjęciem jak Norweski Kościół po wizycie Varga Vikernesa 🙃 To był moment: "shut up and take my money". Dowód na to, że mając 35 lat, do kryzysu wieku średniego już bliżej jak dalej 🙃 Skarżyć się nie będę 🙂3 punkty
-
Ten schemat żywieniowy podobał mi się tylko pierwszego dnia😁🫣. 2,5h kolacja to dramat😁3 punkty
-
Pytał 😉 Szacun! Tak niewiele do podium... Musisz się zrehabilitować w nast edycji 😀 Pozdro3 punkty
-
SÖRENBERG Niewielki ośrodek położony w południowej części kantonu Lucerna, pomiędzy wioską Sörenberg na wysokości 1160 m i szczytem Brienzer Rothorn 2350. Tylko 42 km tras - przeważają niebieskie i łatwe czerwone zdjęcia z pierwszego tygodnia marca 2026 ....2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Paweł Ty się na mnie nie wybielaj😝 Ja nie wnikam jakie ustalenia były między wami. Ale też nie bardzo rozumiem.... Bo co ma moje jęczenie do Twojego przyjazdu? Ja uważam Ciebie za wartość dodaną i gdybym wiedział wcześniej, to namawiał bym Cię do przyjazdu. Nauki też by starczyło i dla Ciebie. Pozdro2 punkty
-
To spoko że była taka opcja. Też nie lubię kolacji w hotelach - 3 posiłki naraz od 19-tej: najpierw się naczekasz głodny, a potem objesz niepotrzebnie 😁2 punkty
-
Cześć Ja dokładnie nie liczyłem (nie robię takich zestawień), ale wyszło mi na pewno taniej niż Matiemu. Są stałe składowe ceny mianowicie koszt szkolenia, noclegu i skipassów i to było chyba 3000 zł (może 3100), do tego dojazd 490 (trasa długa i po drodze kręta), na stoku prawie nic nie kupowałem, jakieś piwo (biorę jedzenie i herbatę w plecak, nie lubię podczas jazdy jeść za dużo), jedzenie kupowane w sklepie i pizza nie kosztowały więcej niż 300 zł, więc wydałem około 4000 zł, czyli cena podobna jak u Tadeo. pozdro2 punkty
-
1 punkt
-
Cześć Wiesz to gdzie nie ma dla mnie już od naprawdę długiego czasu, żadnego znaczenia, liczy się tylko z kim. Dlatego np. jeżdżę do Zwardonia czy Czarnego Gronia bo tam mogę spotkać ludzi, których lubię. Mogę nawet nie jeździć na nartach, dlatego zupełnie inaczej to postrzegam. A jak już jeździć to jedyne co mnie interesuje to żeby było pusto. Może być gigantyczna kolejka ale ma być pusto na stoku. Pozdro1 punkt
-
Cześć. Mitku, jaki dziwny? Przecież tam są dwie trasy gdzie ich średnia długość to ok 1000m . Na Zwardoniu jest jedna podobna trasa i super mi się jeździło. Jurek napisał, że nigdy nie ma tam kolejek. Biorę tę informację za wytyczną. Na weekend w czasie ferii, co więcej dla takiego uczniaka jak ja potrzeba? No chyba że to "nigdy kolejek" mam traktować z przymrużeniem oka . Pozdro1 punkt
-
Mało widziałeś, podeszwa na pół i to prawie codziennie na dużych muldach Stożka w połowie lat 80. Moje Lange wtrzymały ale Rossi na czubkach się rozkleiły. Kijki musiałem skracać. Polsporty nieistotne jakie, dużo innych porozklejane przody, tyły czasami całe. Takie były zimy bez ratraków, że po sezonie 45-50 dni na muldach gimnastyka była wspaniała bądź co bądź na "ołówkach.1 punkt
-
Za dużo myślisz Paweł. Mam Dynki i jestem zadowolony, generalnie chyba z wszystkich co mam. Bier Campari - się to jakoś odrobi i przeboleje. pozdro1 punkt
-
Adaś, wiem że logistycznie lekcja nie może trwać 60min, bo byłby bałagan godzinowy. Ale uczciwie napisać 50min zamiast godzina. Bo u Ciebie jest 50min, gdzie indziej 45min etc., wszyscy inni są jebani za takie zapisy - nierzetelne. Owszem jest w regulaminie zapis ile lekcja trwa, ale w cenniku dobrze rzetelnie klientów informować. Oczywiście, że jeździć da się nauczyć na małej górce, ale wiesz warto sprawdzić jak z orlika wyjdzie się na pełnowymiarowe boisko. To niewątpliwy + stacji o różnorodnych trasach, bardzo łatwo sprawdzić, czego się kursant nauczył. pozdro1 punkt
-
Nie chcę nic mówić, ale jak musiałam dać zrobić wklejkę (podobna lokalizacja) w moich SL-dynkach, to dodałam im do towarzystwa nowe Voelkle i Heady jr @Marcos73a , tak że ten tego - Carpani jak nic 😉😁1 punkt
-
Michał Topór to jeden z naszych najlepszych zawodników w DH i kolarstwie Enduro. Myślę, że - biorąc pod uwagę po czym Pan Michał jeździ zazwyczaj - to jazda po przygotowanym stoku narciarskim nawet setką jest niewinną zabawą.1 punkt
-
Luzik chyba tylko dzisiaj. A i tak nie jest źle jeżdżę objazdem albo pod podporami smigiem. Jest petarda bym powiedział Ja się zorientowałem ze cos dużo ludzi jak juz bylem z nartami pod wyciągiem. Wiec mogłem jechac na Soszow tam widać pustki. Ale juz zostałem tutaj i nie żałuję. Słońce mocno grzeje jest bajka1 punkt
-
Tylko wklejka się sprawdzi. W którymś temacie o serwisie nart pisałem jak to ogarnąłem.1 punkt
-
1 punkt
-
To uczciwa cena, 6 dni i 7 noclegów? pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
mieliśmy BB. była opcja dodania kolacji, natomiast finansowo to się nie spinało, w porównaniu do kolacji we włoskiej knajpie, 30m od hotelu.1 punkt
-
no cóż. Na samo żarcie, w tym jedzenie na stoku, kolacje w kanajpach, zakupy w sklepach Coop wydała nasza zacna trójka [2+1] 3 474,45 PLN podczas ostatniego wyjazdu do Val di Sole. Wyjazd z PL 21.02.2026, powrót do PL noc z 27/28.02.2026. Na wadze pokazało mi +2kg po powrocie.1 punkt
-
Ogólnie dzieci są mniej sprawne, to potwierdzają badania warszawskiego AWF. Do tego dochodzi wzrost stopy życiowej, który przekłada się na niższy poziom determinacji. Stąd wzrost znaczenia selekcji w sporcie. P.S. Tak zamykając ten poboczny wątek. Wspomniany wcześniej "mój" koszykarz, wraz z drugim wychowankiem, właśnie zdobyli z Legią Warszawa MP U-19 💪1 punkt
-
5 os-260 PLN. Większa ilość do max 10 stawki negocjowane z managerem stacji. Logistycznie nie da się zrobić 60 min. Aby nauczyć się grać w piłkę nie potrzebujesz stadionu narodowego.😉1 punkt
-
Statyczne zdjęcia zrobione z góry . Jak wysiądziesz z wyciągu w lewo. Start GS 1. na grafice. Często słyszę, że Myślenice nie są łatwe ale tego nie rozumiem. Kiedyś trudna to była Golgota, Nosal , Bieńkula, Sahara a nie takie górki. Moim zdaniem to fajny stok w dolnych strefach trasy czerwonej i we fragmentach solidnej niebieskiej. Może ta w prawo z wyciągu jest czerwona. Start GS2. Jest za to równomiernie nastromiona.1 punkt
-
I po zawodach 🙂 Myślenicka górka jest rewelacyjna. Pierwsze zawody w historii a zrobione fenomenalnie. Nigdy nie widziałem tam tak dużo ludzi ( na szczęście na wyciągu) Trasa bez zarzutu bo większość ludzi to startujący. Organizacja i reszta atrakcji doskonałe. Znakomita atmosfera. Absolutny hit to przygotowanie trasy. Załączam filmik zrobiony po skończonych zawodach i przejechaniu ponad dwustu zawodników! Temperatura powietrza 15 stopni i grama chmurki. Kocham narty na Chełmie.1 punkt
-
Jak już padły nazwiska Oppenheima i Zaruskiego https://muzeumtatrzanskie.pl/mariusz-zaruski-czlowiek-morza-i-gor-wspomnienie-w-80-ta-rocznice-smierci/ w watku o bezpieczeństwie zwanym to warto przypomnieć ich zjazdy narciarskie (gdyby Zaruski nie wyhamował czekanem na Kościelcu to jego bon mot o hańbie nabrałby przewrotnego znaczenia, daleko nie było) https://www.facebook.com/VintageSkiinginPoland/videos/panie-pan-pierwszy-raz-na-nartach/1971686703084331/?locale=pl_PL generated by AI: Obaj narciarze mieli na swoim koncie zjazdy, które w tamtych czasach (i przy ówczesnym sprzęcie!) budziły ogromny podziw i często stanowiły absolutne rekordy taternictwa zimowego. Oto zestawienie ich najbardziej legendarnych zjazdów i wyryp narciarskich w Tatrach: Mariusz Zaruski – pionierskie zjazdy ekstremalne Zaruski przecierał szlaki. Jako pierwszy odważył się zjeżdżać z tatrzańskich olbrzymów, a jego wyczyny nierzadko ocierały się o narciarstwo ekstremalne, co przy użyciu drewnianych nart i jednego długiego kija (alpenstocka) wymagało niesamowitej odwagi. 1. Zjazd z Kościelca (18 marca 1911 r.) To absolutnie najważniejszy zjazd w karierze Zaruskiego i początek narciarstwa ekstremalnego w Polsce. Dokonał go wraz ze Stanisławem Zdybem z okazji zakończenia kursu dla przewodników tatrzańskich. Zjeżdżali północnymi zboczami Kościelca. W trakcie zjazdu Zaruski zaliczył groźny upadek i obsunął się po lodzie – przed śmiercią uratował go tylko refleks i hamowanie czekanem, o którym pisał później: "Czekan szarpał się i zgrzytał po lodzie, czułem jednak, że jestem panem sytuacji". 2. Kozi Wierch i Szeroki Żleb Zaruski (również w towarzystwie Zdyba) zdobył Kozi Wierch (2291 m n.p.m.), a następnie panowie dokonali brawurowego zjazdu stromym Szerokim Żlebem wprost do Doliny Pięciu Stawów Polskich (na zamarzniętą taflę Wielkiego Stawu). 3. Trawersowanie stromizn Siwych Turni i zjazd z Błyszcza Zaruski nie bał się ekspozycji. Znany był z tego, że potrafił trawersować niezwykle strome, zlodowaciałe zbocza (m.in. w masywie Błyszcza i Bystrej), nie odpinając nart tam, gdzie inni woleli schodzić na piechotę w rakach. Józef Oppenheim ("Opcio") – król długich wyryp i stromych żlebów Oppenheim wyznaczał nowe standardy. Zamiast pojedynczych zjazdów, preferował łączenie wielu dolin i przełęczy w gigantyczne, kilkunastogodzinne łańcuchy (tzw. "wyrypy"). Jako jeden z pierwszych szukał na wiosnę legendarnego, twardego śniegu (firnu). 1. Zjazd żlebem "Babie Nogi" z Kamienistej Oppenheim był absolutnym miłośnikiem Hali Pysznej (dziś to ścisły rezerwat w Dolinie Kościeliskiej). Często podchodził stamtąd na szczyt Kamienistej, skąd prowadził stromy, sięgający 40 stopni nachylenia zjazd skalnym żlebem "Babie Nogi". Opcio zjeżdżał tam na wiosnę, wykorzystując wspaniałe warunki firnowe. 2. Pierwszy zjazd narciarski z Niefcyrki (14 kwietnia 1914 r.) Wiosną 1914 roku, podczas wielkiej tatrzańskiej tury z Józefem Lesieckim (zdobyli m.in. Kaczy Szczyt i Furkot), Oppenheim dokonał dziewiczego zjazdu na nartach do Doliny Niefcyrki na Słowacji. Byli to pierwsi ludzie, którzy zostawili tam ślady nart. 3. Starorobociański Wierch Oppenheim w swoim kultowym przewodniku z 1936 roku opisał i spopularyzował fantastyczny zjazd ze Starorobociańskiego Wierchu (2176 m n.p.m.). Proponowana przez niego trasa zakładała m.in. zjazd pod kątem prostym prosto z grani w stronę Doliny Raczkowej lub długi na 8 kilometrów zjazd przez Dolinę Jarząbczą na Polanę Huciska (ponad 1200 metrów przewyższenia!). 4. Wielka Kopa Koprowa (1921 r.) W marcu 1921 r. Oppenheim wraz z grupą narciarzy dokonał pierwszego wejścia i spektakularnego zjazdu narciarskiego z Wielkiej Kopy Koprowej w słowackich Tatrach, przecierając nowe szlaki dla polskiego skituringu. Kto miał lepsze zjazdy? Zjazdy Zaruskiego (jak ten z Kościelca) miały charakter przełamywania barier psychologicznych i sprzętowych – to była walka o życie i udowadnianie, że "się da". Zjazdy Oppenheima (Kamienista, Niefcyrka, Starorobociański) to już dojrzałe, czysto narciarskie wyzwania z ogromnymi przewyższeniami, do dziś uważane za wspaniałe (i trudne) klasyki skiturowe.1 punkt
