Victor Napisano 20 godzin temu Udostępnij Napisano 20 godzin temu 1 godzinę temu, Jan napisał: potrafisz rozpoznać "dobre ręce" ? Janek,na tym etapie jest to raczej bez znaczenia aczkolwiek myślę sobie, że wszyscy potrafimy rozpoznać „dobre ręce” dla naszych pociech bo tu w początkowym etapie trzeba kogoś uśmiechniętego, miłego żeby nasze pociechy mu zaufały. Później trzeba fachowca dlatego też są fora narciarskie na których takowych można odnaleźć . My trafiliśmy na starcie przygody przesympatycznego młodego chłopaka 20/30 lat ze szkółki pod Nosalem . Miał trzech chłopców w podobnym wieku w grupie i wszyscy poszli za nim jak w ogień . Kolejnego dnia dostałam namiar od znajomych nazakopiańskiego instruktora gdzie już umówiłem się na dłuższy czas dziennej jazdy coś 3/4 h dziennie i też był spoko . Miał dobry kontakt i się dogadywali świetnie . Po przyjeździe zapisałem go na halę i tu mi się nie podobało aczkolwiek syn nie narzekał i bardzo lubił te zajęcie więc chodził dalej . Dlaczego mi nie bo grupa była większa i na totalnie innym poziomie . Dużo uwagi dobry narciarz i instruktor musiał poświęcać tym powiedzmy słabszym którzy nie nadążali za tylni powiedzmy lepszymi choć nie lubię takich porównań. Więc tracił czasowo bo często po danym zadaniu musiał czekać na dole i to trwało co oczywiście też kosztowało . Dlatego szukałem dalej i na forum tu SF znalazłem Adama. Telefon wykonałem i z rozmowy wyszło że konkretny facet więc pojechałem do PL bo to nie problem . Na miejscu chwila gadki zapoznawczej bo przecież nikt się nie znał wcześniej , wspólny zjazd i zaczęli szkolenie . Dostał takie zadanie gdzie niejeden dorosły by podziękował -mianowicie blokada góry przez kijki tył i przód . Byłem zdziwiony taką metodą ale nic się nie odzywałem bo zaufałem ale też widziałem że syn nie protestuje nie dyskutuje tylko również zaufał i robił to o co instruktor go poprosił oczywiście będąc cały czas tuż obok niego . Także gdybym miał dużo bliżej to zdecydowanie byśmy dalej kontynuowali naukę . A tak młody w między czasie narty jak to stwierdził są mu zbędne postawił na piłkę bo ja ma pod nosem każdego prawie dnia a ja nie naciskam sam widzi,że mi na nich zależy więc może kiedyś sam wróci -oby i mam taką cichą nadzieję . Jak mu się znowu zechce to wiem gdzie pukać . 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
.Beata. Napisano 19 godzin temu Udostępnij Napisano 19 godzin temu 8 godzin temu, filok napisał: A gdzie tam bliźniaki 🙂 jeden od starszej córki a drugi od młodszej .Różnica wieku między nimi 2 tygodnie 😄 a mają teraz 5 miesięcy Oj tam, to prawie bliźniaki, super się siory zgadały 😄. Tak czy siak, dwóch naraz - będziesz miał wesoło 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
filok Napisano 19 godzin temu Udostępnij Napisano 19 godzin temu 1 minutę temu, .Beata. napisał: Oj tam, to prawie bliźniaki, super się siory zgadały 😄. Tak czy siak, dwóch naraz - będziesz miał wesoło Już mam 😛 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 17 godzin temu Udostępnij Napisano 17 godzin temu (edytowane) Cześć Nie sądziłem, że ten temat ma przyjąć obraz: "Wspominamy początki naszych dzieci/wnuków". Tym bardziej szkoda, że mi trochę chyba nie wypada ich wspominać. W każdym razie pojawił się wątek rozpoznania "dobrych rąk". No i co? Tylko nie piszcie jakichś dyrdymałów jak to był x lat temu. W punktach czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. Pozdro Edytowane 16 godzin temu przez Mitek 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
star Napisano 14 godzin temu Udostępnij Napisano 14 godzin temu (edytowane) 3 godziny temu, Mitek napisał: Cześć Nie sądziłem, że ten temat ma przyjąć obraz: "Wspominamy początki naszych dzieci/wnuków". Tym bardziej szkoda, że mi trochę chyba nie wypada ich wspominać. W każdym razie pojawił się wątek rozpoznania "dobrych rąk". No i co? Tylko nie piszcie jakichś dyrdymałów jak to był x lat temu. W punktach czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. Pozdro Empatyczny i sympatyczny. Bez punktów. Na początek wystarczy. PS wątki ewoluują - na szczęście. Edytowane 14 godzin temu przez star 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 9 godzin temu Udostępnij Napisano 9 godzin temu 7 godzin temu, Mitek napisał: czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. załóż taki temat ale po 7 poście może być już dyskusja o pieluchach 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 9 godzin temu Udostępnij Napisano 9 godzin temu Hmmm. ciekawe. Znam dziesiątki osób spełniających te kryteria. Niestety o nartach i narciarstwie maja pojęcie takie jak ja o rachunku różniczkowym - Ci najlepiej zorientowani. Bycie miłym nie wystarczy aby być fachowcem niestety ale aby pozalewać, że się jest znakomicie działa. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 8 godzin temu Udostępnij Napisano 8 godzin temu 44 minuty temu, Mitek napisał: Bycie miłym nie wystarczy aby być fachowcem niestety ale aby pozalewać, że się jest znakomicie działa. Czytaj ze zrozumieniem bo widzę że czepiasz się bez sensu. Rozumie że rodzice oddający pierwszy raz swoje pociechy pod Twoje skrzydła egzaminowały Cię z wiedzy i oczywiście sprawdzały Twoją jazdę z slalomu i giganta?! oke można i tak 👍 Mi ta wiedza na początkowym etapie była totalnie zbędna . W innym wątku Andrzej wstawił film o trzech instruktorach francuskich-jeden prowadzi zajęcia z najmłodszymi i taki instruktor ( pedagig) jest dla mnie wystarczający na takim etapie który ma empatię -wczuwa się w emocje jest uśmiechnięty, miły , ciepły i sympatyczny . Dziecko będzie mu ufało a nie będzie się go bało . To wystarczy . Później szukamy jeżeli dziecko złapie bakcyla i chce więcej fachowca . Wydaje mi się że to oczywista droga . 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 8 godzin temu Udostępnij Napisano 8 godzin temu (edytowane) 47 minut temu, Victor napisał: Czytaj ze zrozumieniem bo widzę że czepiasz się bez sensu. Rozumie że rodzice oddający pierwszy raz swoje pociechy pod Twoje skrzydła egzaminowały Cię z wiedzy i oczywiście sprawdzały Twoją jazdę z slalomu i giganta?! oke można i tak 👍 Mi ta wiedza na początkowym etapie była totalnie zbędna . W innym wątku Andrzej wstawił film o trzech instruktorach francuskich-jeden prowadzi zajęcia z najmłodszymi i taki instruktor ( pedagig) jest dla mnie wystarczający na takim etapie który ma empatię -wczuwa się w emocje jest uśmiechnięty, miły , ciepły i sympatyczny . Dziecko będzie mu ufało a nie będzie się go bało . To wystarczy . Później szukamy jeżeli dziecko złapie bakcyla i chce więcej fachowca . Wydaje mi się że to oczywista droga . Cześć Ja czytam dokładnie i ze zrozumieniem Pawełku. Wczorajszy dzień spędziłem w Białce i między innymi zerknąłem sobie na cenniki szkoły Stok - bardzo dobrej i renomowanej szkoły wiodącej w Białce. Tam pakiety dla dzieci to jakieś tysiące PLN gdzie szkolenie na nartach to jest 10-12h a reszta to są np. animacje. Zadałem pytanie czego oczekują osoby, które są narciarzami (nawet z wieloletnim doświadczeniem) i wypowiadają się o szkoleniu. To ludzie, którzy powinni mieć jakąś wizję szkolenia więc postawiłem pytanie. Rozumiem, że oczekiwana jest miła opieka na stoku a reszta ma znaczenie marginalne. Hm... Jako, że dużo czasu spędziłem na stoku szkoląc właśnie dzieci w różnym wieku w grupach i indywidualnie w kraju i za granicą mam jakiś w miarę skrystalizowany pogląd co daje efekty długotrwałe a co nie ale skoro wystarczy w miarę dobra przedszkolanka to ok. I jeszcze: Wczoraj byłem świadkiem takiej sceny: Mama w butach narciarskich czekała na dole i zjechała Instruktorka z jej synem. to był już duży chłopak - może 10 lat. Zjechali. Instruktorka podjechała do mamy i zaczęła odpowiadać na wiele szczegółowych pytań. Chłopiec stanął obok i zaczął wołać: Mamo, odepnij mi narty. Bez odzewu ani ze strony Pani instruktorki ani mamy. Czy to była dobra instruktorka? Pozdro Edytowane 8 godzin temu przez Mitek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
kordiankw Napisano 8 godzin temu Udostępnij Napisano 8 godzin temu (edytowane) 5 minut temu, Mitek napisał: Cześć przedszkolanka Przedszkolanka to dziewczynka uczęszczająca do przedszkola. Personel to nauczyciel lub pomoc nauczyciela 😄. Edytowane 8 godzin temu przez kordiankw 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu (edytowane) Godzinę temu, Mitek napisał: Zadałem pytanie czego oczekują osoby, które są narciarzami (nawet z wieloletnim doświadczeniem) i wypowiadają się o szkoleniu. To ludzie, którzy powinni mieć jakąś wizję szkolenia więc postawiłem pytanie. Rozumiem, że oczekiwana jest miła opieka na stoku a reszta ma znaczenie marginalne. Tak, masz rację. Trochę zależy od wieku początkującego dzieciaka. Dla małych 4-5-latków ma być ktoś miły, ciepły. I to wystarczy na początek. Lepsza pani, ale może być ktoś taki jak ten z francuskiego filmiku. Dla starszych to trochę inna bajka. Tylko jak się dowiedzieć, że ten czy tamten osobnik/osobniczka jest dobrym instruktorem. Metodą prób i błędów? Z internetu, z forum? 🙂 Najczęściej nie masz wpływu na wybór i zdajesz sie na los. Nie ma sensu roztrząsać punkty wartościujące poszczególnych instruktorów bo i tak przeważnie nie wiesz na kogo trafisz. Trochę tak jak nauczyciele w szkole. Oczywiście są lepsi i gorsi, niektórzy nawet fatalni, ale przeważnie nie mamy na to wpływu jako rodzic a tym bardziej uczeń. 🙂 Na szczęście moje wnuki jak dotąd dobrze trafiają. I jeszcze raz powtórzę. Jeśli tylko to możliwe oddajcie swoje dzieci do klubów. To najlepsze dla ich nauki. Instruktorzy + rywalizacja, podgladanie innych, itp. Oczywiście wcześniej warto sprawdzić co to za klub, ale przeważnie nie ma wtopy. A tak zaczynał narciarstwo mój niespełna 3-letni wnuk. Sympatyczny austriacki instruktor. https://photos.app.goo.gl/azoE2ShRJF8tccyt7 Edytowane 6 godzin temu przez a_senior Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 22 minuty temu, a_senior napisał: Tylko jak się dowiedzieć, że ten czy tamten osobnik/osobniczka jest dobrym instruktorem. Metodą prób i błędów? Z internetu, z forum? 🙂 Andrzeju to jest problem głównie ludzi z nizin takich przypadkowych osób które chcą dotknąć tematu na wakacjach bo ludzie z gór czy bliskości gór czy tych co jeżdżą już dobrze( byli szkoleni i znają temat) to oni wiedzą doskonale gdzie lub co mają czynić żeby było dobrze . Taki „Kowalski” który nie jeździł na nartach dotąd bo fokus czy życie ułożyło się tak lub inaczej na inne sprawy w takim np.Zębie itp doskonale wie gdzie i w które drzwi pukać żeby jego dziecko było pod dobrą i fachową opieką .. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
.Beata. Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu Mitek, zaczęłam narciarstwo 7 lat temu. Moje doświadczenia są jeszcze malutkie. Skąd mam wiedzieć, jak powinno wyglądać wkręcenie małych dzieci w narty? Moje miały 10 i 19 lat. Rzuciłam hasło i poszło. Wjechali instruktorzy (marni i fachowcy) i tyle. Nie było wkrętek, podchodów i sprzeciwów. Nie było takiej potrzeby. Mam do czynienia jeszcze z pieluchami, nie z przedszkolakiem. Nie za bardzo wiem, jak do takiego maluszka podejść i przekonać go do zamontowania desek do nóg i założenia kasku. Owszem, posłużę się swoją intuicją i zabawą, ale moja wizja „szkolenia” maluszków nie istnieje. Istnieje wizja mojego szkolenia, dorosłych. Jak będzie starszy, to go pokieruje. Zatem przydadzą się wskazówki, porady, chwyty i myki, jak w ogóle zacząć, w domu, gdzie maluszek zna otoczenie i czuje się bezpieczny. Trzeba wziąć też pod uwagę, że ja jestem babcią, nie mamą i nie na wszystko Niko mi pozwoli. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Estka Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 10 godzin temu, Mitek napisał: W punktach czym się powinien charakteryzować instruktor, któremu powierzyłbyś dziecko. 1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek". 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu 36 minut temu, Victor napisał: Andrzeju to jest problem głównie ludzi z nizin takich przypadkowych osób które chcą dotknąć tematu na wakacjach bo ludzie z gór czy bliskości gór czy tych co jeżdżą już dobrze( byli szkoleni i znają temat) to oni wiedzą doskonale gdzie lub co mają czynić żeby było dobrze . Nie tyle z nizin co z dużych miast lub tych z pobliża dużych miast. Ci z gór to margines i nawet nie ma co sobie nimi zawracać głowy. Ja mogę powiedzieć o sytuacji mojej rodziny/znajomych w Krakowie, Warszawie, Gdańsku i trochę w Poznaniu. I wszędzie wygląda podobnie. Mam na myśli szkolenie dzieci. Szkolenie podstawowe, tzw. pierwsze kroki, u miłych pań/panów, potem już stałe lub okresowe szkolenie w klubach lub, czasem zagranicznych, instruktorów. Niestety narciarstwo, szkolenie i wszystko to co z tym jest związane, wymaga dużo kasy. Taki rodzinny wyjazd na tydzień z klubem i szkoleniem to b. duży wydatek. Na tyle duży, że można sobie postawić pytanie czy warto. Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
star Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu (edytowane) 2 godziny temu, Mitek napisał: Cześć Ja czytam dokładnie i ze zrozumieniem Pawełku. Wczorajszy dzień spędziłem w Białce i między innymi zerknąłem sobie na cenniki szkoły Stok - bardzo dobrej i renomowanej szkoły wiodącej w Białce. Tam pakiety dla dzieci to jakieś tysiące PLN gdzie szkolenie na nartach to jest 10-12h a reszta to są np. animacje. Zadałem pytanie czego oczekują osoby, które są narciarzami (nawet z wieloletnim doświadczeniem) i wypowiadają się o szkoleniu. To ludzie, którzy powinni mieć jakąś wizję szkolenia więc postawiłem pytanie. Rozumiem, że oczekiwana jest miła opieka na stoku a reszta ma znaczenie marginalne. Hm... Jako, że dużo czasu spędziłem na stoku szkoląc właśnie dzieci w różnym wieku w grupach i indywidualnie w kraju i za granicą mam jakiś w miarę skrystalizowany pogląd co daje efekty długotrwałe a co nie ale skoro wystarczy w miarę dobra przedszkolanka to ok. I jeszcze: Wczoraj byłem świadkiem takiej sceny: Mama w butach narciarskich czekała na dole i zjechała Instruktorka z jej synem. to był już duży chłopak - może 10 lat. Zjechali. Instruktorka podjechała do mamy i zaczęła odpowiadać na wiele szczegółowych pytań. Chłopiec stanął obok i zaczął wołać: Mamo, odepnij mi narty. Bez odzewu ani ze strony Pani instruktorki ani mamy. Czy to była dobra instruktorka? Pozdro Lepsza przedszkolanka niż psychopata - a tych wśród sportowców niestety sporo. Ciekawe czy są psychotesty choćby takie jak na kierowcę jak się chce wozić ludzi? Edytowane 5 godzin temu przez star Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
star Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu (edytowane) 4 godziny temu, Jan napisał: załóż taki temat ale po 7 poście może być już dyskusja o pieluchach Jeśli nie o pedofilach. Ręce może i dobre ale dotyk zły? Edytowane 5 godzin temu przez star Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu W dniu 15.02.2026 o 10:25, a_senior napisał: W Twoim przypadku tak. 🙂 Naraziłeś się ludziom... nartami. Za dużo jeździsz na nich, za dużo fajnych ośrodków odwiedzasz i w ogóle za dużo jest nart w Twoim życiu. Do tego te irytujące zdjęcia. No i jeszcze dodać należy, że masz na narty czas, nawet za dużo czasu i stać Cię na nie. Tego ludzie nie lubią bo są jacy są. Bardzo ludzcy. 🙂 Andrzej, nie jest to zgodne z prawdą. To, że go stać, to nikomu tego nie ukradł, tylko na to zapracował. A że ma na to obecnie czas, więc jeździ. Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL. Wyjazd w Alpy jest zasadny, jeśli już coś potrafimy i będziemy się mogli z tego cieszyć. Koszty nie są małe i nie ma sensu takich wyjazdów realizować, jeśli obciąży to znacznie czyjś budżet, a wrażenia z wyjazdu będą słabe. Bo trafimy na niepogodą, czy też ośrodek o zbyt trudnych trasach vs nasze umiejętności, albo jedno i drugie, pojawi się frustracja i zniechęcenie. Nie każdy ma taką możliwość, więc realizuje to na swój sposób, który akurat jest możliwy do wykonania. Byłeś chyba ostatnio z wnukami w Kasinie podczas ferii. Dość niedawno. Czemuś z nimi w Alpy nie pojechał? Stać Cię a i czasu masz sporo, a na popierdółkach jeździsz i to dobitych po sufit - bo w ferie. pozdro 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
star Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu (edytowane) 15 minut temu, Marcos73 napisał: Andrzej, nie jest to zgodne z prawdą. To, że go stać, to nikomu tego nie ukradł, tylko na to zapracował. A że ma na to obecnie czas, więc jeździ. Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL. Wyjazd w Alpy jest zasadny, jeśli już coś potrafimy i będziemy się mogli z tego cieszyć. Koszty nie są małe i nie ma sensu takich wyjazdów realizować, jeśli obciąży to znacznie czyjś budżet, a wrażenia z wyjazdu będą słabe. Bo trafimy na niepogodą, czy też ośrodek o zbyt trudnych trasach vs nasze umiejętności, albo jedno i drugie, pojawi się frustracja i zniechęcenie. Nie każdy ma taką możliwość, więc realizuje to na swój sposób, który akurat jest możliwy do wykonania. Byłeś chyba ostatnio z wnukami w Kasinie podczas ferii. Dość niedawno. Czemuś z nimi w Alpy nie pojechał? Stać Cię a i czasu masz sporo, a na popierdółkach jeździsz i to dobitych po sufit - bo w ferie. pozdro Co więcej Jan pogardliwie wypowiada się o górkach, jakby tylko zjazd z k2 uczył czegoś, cóż nie on jeden prezentuje geocentryczną wróć egocentryczną teorię wszechświata narciarskiego, a dróg jest wiele, nie wszystkie prowadzą na manowce, cudne manowce;-) pamiętam sagę z Niko gdy Fred objezdzony alpejsko też dezawuował sudeckie górki, a Niko niejedną osobę nauczył na tychże górkach porządnej jazdy, nadmienię, że to z Fredem zdarzyło mi się jeździć, a nie z Niko. Edytowane 4 godziny temu przez star 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
cappo Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 2 godziny temu, a_senior napisał: A tak zaczynał narciarstwo mój niespełna 3-letni wnuk. Sympatyczny austriacki instruktor. https://photos.app.goo.gl/azoE2ShRJF8tccyt7 To ja zapytam o Wasze doświadczenia właśnie o instruktorów, którzy nie gadają po polsku? Jak dzieciaki reagują, na ile ma to sens? Póki co córka miała instruktorów Polaków, lub Słowaka który też mówił po polsku. Córka uczy się angielskiego i w szkole i poza nią, ale mimo jest to bardzo wczesny etap, więc nie wiem czy coś z tego wyniesie w razie czego. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu Godzinę temu, Estka napisał: 1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek". Cześć Dziękuję. Jak widać da się. To jest bardzo konkretna i dobra porada, w której chciałem podkreślić podstawowy przekaz. 1. Wybór instruktora, tak jak kafelkarza czy lekarza to pewien proces, który można usystematyzować i badając rynek oraz traktując sprawę poważnie dokonać sensownego wyboru. 2. I drugi bardzo ważny aspekt w kwestii szkolenia dzieci. Piszecie o tym dużo a traktujecie to hasłowo. A koleżanka po prostu to zrobiła. Stworzyła w prosty sposób sytuację w której to młody człowiek dokonywał wyboru. Bardzo dziękuję za ten post. Szacun dla Estki, Estko! Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu Instruktor na początkowym etapie dziecka, to bardzo ważny wybór. Ponieważ na samym początku jest ustawienie pozycji narciarskiej, jest dawanie kijów, jest jazda na talerzyku. Jeśli to się źle zrobi, to zostaje to na lata, zostają błędy postawy, mogą być złe albo dobre wspomnienia. Np. u mojej córki zostało wspomnienie pucharu za pierwszy slalom i ją to bardzo motywowało do następnych wyjazdów. No i została dobra postawa nadana przez instruktora który ze wszystkim dziećmi jeździł tyłem a pot lał mu się litrami. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 15 godzin temu, Victor napisał: Miał trzech chłopców w podobnym wieku w grupie i wszyscy poszli za nim jak w ogień 15 godzin temu, Victor napisał: Miał dobry kontakt i się dogadywali świetnie 15 godzin temu, Victor napisał: syn nie narzekał i bardzo lubił te zajęcie więc chodził dalej 15 godzin temu, Victor napisał: Byłem zdziwiony taką metodą ale nic się nie odzywałem bo zaufałem ale też widziałem że syn nie protestuje nie dyskutuje tylko również zaufał i robił to o co instruktor go poprosił oczywiście będąc cały czas tuż obok niego @Mitek jak widzisz wyżej a ty wyłapałeś tylko „miły” z calosci🤷♂️ także tak możemy dyskutować kto co wyłapie dla siebie interesującego do dalszej dyskusji 😉 pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
star Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 2 godziny temu, MarioJ napisał: Instruktor na początkowym etapie dziecka, to bardzo ważny wybór. Ponieważ na samym początku jest ustawienie pozycji narciarskiej, jest dawanie kijów, jest jazda na talerzyku. Jeśli to się źle zrobi, to zostaje to na lata, zostają błędy postawy, mogą być złe albo dobre wspomnienia. Np. u mojej córki zostało wspomnienie pucharu za pierwszy slalom i ją to bardzo motywowało do następnych wyjazdów. No i została dobra postawa nadana przez instruktora który ze wszystkim dziećmi jeździł tyłem a pot lał mu się litrami. Ten puchar to była bardzo ważna rzecz i dobry kumaty instruktor. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 40 minut temu, star napisał: Ten puchar to była bardzo ważna rzecz i dobry kumaty instruktor. Puchar czy medale to jest akurat znany standard postępowania z dziećmi. Drobne nagroda, wielki efekt. Natomiast to czy instruktor był kumaty czy nie, to była dla mnie loteria. Wybrałem wyjazd dla dzieci, instruktor to była niewiadoma. Miałem dużo szczęścia w historii nauczania swojej córki. W całej jej historii zdarzył mi się tylko jeden słaby instruktor, w Szczyrku. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.