Jump to content

Dany de Vino

Members
  • Posts

    1,176
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Dany de Vino last won the day on February 27

Dany de Vino had the most liked content!

Recent Profile Visitors

1,370 profile views

Dany de Vino's Achievements

Mentor

Mentor (12/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine

Recent Badges

211

Reputation

  1. W marcu na Alpe Cermis mieliśmy okazję spokojnie obejrzeć i dotknąć nart GS zrobionych dla zawodnika. Naprawdę nie podejrzewałem, że krawędzie mogą być do tego stopnia ostre! Naprawdę trzeba było bardzo delikatnie tego dotykać. Tnie naskórek przy najlżejszym dotyku. To jest już ostrość jaką pamiętam z naostrzonych łyżew hokejowych. Na czymś takim naprawdę można jechać po "żywym lodzie"! A swoją drogą takie małe odkrycie z jazdy na "twardym". W pewnym momencie pojawiał się na stoku tak zwany "beton", czy też "marmurek". Próbując delikatnie, czy narta "trzyma" - no cóż? Nie trzyma. Uślizgi i tyle. Wreszcie najechałem na taki fragment stoku ze sporą szybkością przygotowany na ewentualne przejście na "szuranie". O dziwo (dla mnie) narty wcinały się się w ten marmurek bezbłędnie. Wystarczyło trochę dynamiki i pewnego, zdecydowanego dociśnięcia krawędzi. Super! Narty ostrzę od kilku sezonów sam. Używam trzech par nart i jeżdżąc zwykle około 36 dni w sezonie dwie pary ostrzę zazwyczaj dwa razy w sezonie. Trzecią parę, jako że najmniej używaną, raz. Co kilka dni delikatne przetarcie diamentem i wystarczy. Czasem, jak warunki twardsze, trzeba jednak zebrać drut po jeździe.
  2. Jeszcze się nie łapię... Coś wymyślimy ale to dopiero gdzieś na jesieni. Raczej to będzie Italy, tyle że oni odsłaniają się ze skipasami sezonowymi zazwyczaj we wrześniu. Damy znać. Masz do mnie nr. tel?
  3. Po prosu sprawę trzeba potraktować "zadaniowo" i problem rozwiązany...
  4. Przejdzie, nic się nie martw, przejdzie! Przytoczę ci fragment rozmowy z zawodowym hokeistą, byłym reprezentantem Polski niejakim Kaczorkiem (było ich dwóch braci, chyba bliźniaków). Był starszy ode mnie mniej więcej o pokolenie. Ja wtedy miałem 48 lat. Rzecz się odbywała w US gdzie osiadł na emeryturę. Graliśmy często w tenisa. Był upał około 40 stopni i wilgotność ponad 80%, a my trzy pełne sety (ponad dwie godziny). Potem usiedliśmy przy zimnym piwie i gaduła... Zapytałem go czy nie obawia się grać w takim upale, bo przecież jest z przeproszeniem sporo starszy ode mnie. Odpowiedział tak: "... wiesz co? Są tacy co się już starzy urodzili i im nic nie pomoże. A ja jestem zdrowy, nic się mnie nie czepia pewnie właśnie dlatego, że nie odpuszczam i trenuję" . Potem zamyślił się na chwilę i dodał: "...a jak będzie trzeba umrzeć, to się umrze, kropka!" Faktycznie, wyporność organizmu i kondycję miał zdumiewającą. Super facet. Wrodzona inteligencja i wrażliwość w pełni zastępowała w jego wypadku braki w edukacji. Zawsze było o czym po grze pogadać, a nie skończył nawet podstawówki. Jak sam mawiał o sobie: "..z zawodu jestem hokeistą, a z wykształcenia kapralem" (grał w klubie wojskowym). Co się dochrapał stopnia kapitana, to nałożył po gębie jakiemuś oficerowi i go stale degradowali. Taki strasznie honorowy gość, a w wojsku, jak w wojsku, godność człowieka bywa pomijana... A wracając do nart, temat który już ktoś tu poruszał ale zlekceważyłem. Jeżdżąc nie używałem kijków, choć się o to starałem. Przeszkadzały mi jakoś. Kolega zwrócił uwagę, że być może mam za długie? Wziąłem na jeden przejazd jego kijki o pięć cm krótsze i od razu dało się ich używać i w dodatku pomagały w jeździe. Przed następnym wyjazdem kupiłem nowe kije (tamtych nie ma jak skrócić). Kupiłem składane (te na filmiku) bo nie byłem pewny jaką długość faktycznie potrzebuję i chciałem móc wypróbować dowolną długość. Okazało się, że potrzebuję jeszcze krótsze, w sumie o 10 cm od tych, których z uporem dotychczas używałem. Niby drobiazg, a różnica naprawdę duża. Pozdrowienia 🙂 .
  5. No i niestety już nastał czas na podsumowanie naszych tegorocznych wypraw narciarskich. W sumie to był nasz trzeci wyjazd do Włoch w tym sezonie, dokładnie do Val di Fiemme. Do dyspozycji mieliśmy tam trzy ośrodki narciarskie: Alpe Cermis, Latemar, Alpe Lusia. Każdy o trochę innej specyfice ale wszystkie godne polecenia. Udało się zrobić tam trzy wyjazdy, każdy po 12 dni na śniegu (razem 36 dni). Dziennie przejeżdżałem średnio około 45 - 50 km, co daje ponad 550 km w czasie jednego wyjazdu, czyli razem ( trzy wyjazdy) ponad 1650 km zjazdu na nartach (dalej niż droga z Krakowa do Szwajcarii)! Pogoda poza nielicznymi dniami folderowa, co też miało spory wpływ na to, że cały sezon w naszym odczuciu okazał się bardzo, b. udany. Przy okazji to i owo udało się w jeździe poprawić, coś tam dodać ale najważniejsze to to, że frajdy i radości mieliśmy po kokardkę! Szczerze możemy polecić te ośrodki, a w przyszłości zamierzamy poznać inne włoskie tereny. Wklejam jeszcze jedno "wspomnienie", które niestety musi nam wystarczyć aż do grudnia! Pozdr4all 🙂 !
  6. W grudniu w knajpach na stoku sprawdzali (wybiórczo). Teraz jeszcze się nie zdarzyło. Nikt mnie ani razu nie zaczepił w sprawie QR. Jeździliśmy tam dwa dni temu... (Predazzo)
  7. Nie wydadzą ci skipass'a bez "paszportu kowidowego". Jeśli masz jeszcze ważny w dniu odbioru to odbierzesz. Jednak jest to uaktualniane codziennie (albo poprzez ich apkę, albo w automacie skanującym "paszport kowidowy" przy kasie). W dniu, w którym skończy ci się ważność "paszportu kowidowego" już nie przejdziesz przez bramki.
  8. Nie Hamletyzuj, tylko pakuj graty i wal do nas! Jesteśmy tu do soboty... 🙂. Pozdrowienia.
  9. Jakoś się trzymam. Trasa 2500m - przewyższenie 550m i dajemy radę 🙂 . Wiesz jak to jest: kondycji przybywa w miarę jedzenia..., a gęby nam się śmieją jak głupie 🙂 !
  10. Minęły już cztery dni naszej obecnej przygody. Pogoda jak na załączonym niżej obrazku, rewelacyjna! Jeździmy do oporu, to jest w moim przypadku 5-6h dziennie. Zabawa jest naprawdę super duper! Pozdr4all 🙂 !
  11. Znowu tu jesteśmy! Przyjechaliśmy w niedzielę po 15 godzinnej jeździe z Krakówka (jechaliśmy na jednego kierowcę). Ponieważ byliśmy za wcześniej (12am) zatrzymaliśmy się 3 godzinki w bardzo fajnym, starym miasteczku Bolzano. Super! Przy poprzednim pobycie zwiedziliśmy w ten sam sposób Trydent. Uroczy spacerek, pizza itp... A więc przyjemne z przyjemnym i jakoś tam dla nas pożytecznym... A od rana oczywiście nartowanie! Pogoda folderowa +. Na dzisiaj wybraliśmy Alpe Lusia. Warunki super. Przygotowanie stoków wzorcowe. Ludzi niewiele, tak w sam akurat. Odległe pasma górskie przesłonięte delikatną, dodającą im uroku błękitną mgiełką. Niestety nie da się oddać uroku tego widoku za pomocą aparatu w telefonie. Naprawdę chciało się jeździć! Jak sprawdziłem trackera, to okazało się, że nabiliśmy sporo kilometrów choć nie to było przecież naszym celem. Na jutro planujemy Alpe Cermis. Jest odrobinę mniejszym ośrodkiem od Alpe Lusia, ale za to niektóre czarne trasy ma bardziej wymagające. No, a teraz koleżanki i koledzy, czas wypić jakieś piwko... Wklejam kilka fotek z dzisiaj.
  12. Będziemy w tych okolicach od 6.03 do 19.03.
  13. Współczuję, naprawdę może człowieka rozerwać... Powodzenia w dochodzeniu do zdrowia!
  14. Trzeba zobaczyć: Internet oszalał na punkcie tego filmiku. Zapomniana przeszłość Wołodymyra Zełenskiego (msn.com)
×
×
  • Create New...