Jump to content

Dany de Vino

Members
  • Posts

    1,185
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Dany de Vino last won the day on February 27

Dany de Vino had the most liked content!

Recent Profile Visitors

1,592 profile views

Dany de Vino's Achievements

Mentor

Mentor (12/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine

Recent Badges

226

Reputation

  1. Zna ktoś ten stok w Myślenicach? Ponieważ zamierzam przenieść się już na stale do Krakowa, to może to jest jakaś opcja na krótkie wypady narciarskie (2 - 3 godzinne) pomiędzy poważniejszymi wyjazdami? Bardzo proszę o podzielenie się opiniami i o info. czy ten stok rzeczywiście działa. Pozdr.
  2. Ja po dwu tygodniach takiej codziennej jazdy po 5 -6 h dziennie, po powrocie zazwyczaj nadaję się do sanatorium. Gdzie nie usiądę to zasypiam... Ale to tygodniu mija. 🙂
  3. Marcps, Myśmy tego nie wybierali. Byliśmy jak co dzień na jakieś 2500m i tam zaczynaliśmy zjazdy. Słońce itp... W pewnym momencie pojawiły się obłoczki i troskę wiatru. Nic nie zapowiadało zmiany pogody. Potem dosłownie z minuty na minutę wzmagał się wiatr. Poszedłem na siusiu i gdy wyszedłem to już chmury i sypie. My w dół a tam coraz gorzej. Byliśmy we dwójkę. W Szwajcarii oznakowania tras są nie takie jak w Austrii (rzadsze). Za cholerę w tej zamieci nie było widać następnej tyczki. Trasy zasypane i nie wiesz czy jeszcze jesteś na trasie czy już cholera wie gdzie. A tam jest gdzie spaść, to nie Italia gdzie wszystko jest "wylizane" i uładzone. Wiedzieliśmy, że poniżej nas jest stacja pośrednia. "Zjeżdżaliśmy" dosłownie po metrze lub pół metra bo nie wiesz czy zaraz ziemia się nie urwie. Często zsuwaliśmy się bokiem. Trwało to ponad godzinę. Wreszcie znaleźliśmy. Nawet sobie nie wyobrażasz jaka to ulga. Kolejka była zatrzymana ale postanowili wciągnąć nas na górę. Ośrodek już był zamknięty, wszyscy ewakuowani. Tam po około godzinie zwieźli nas z częścią obsługi na dół. Ot, przygoda... 🙂
  4. Szwajcaria 3 lata temu. Pogada nam się załamała i to pod wieczór. Musieliśmy się jakoś "doczołgać" do stacji pośredniej (jakieś ponad kilometr). Wiatr wywracał i niewiele było widać. Trudno by to było nazwać jazdą, ale żyjemy.
  5. Nie. Lubię widzieć gdzie i po czym jadę i planować co i jak chcę z nartami i sobą zrobić. Na razie mi się to nie znudziło i bawię się przednio! Jazda z zamkniętymi oczami i garbate striptiserki to tylko dla koneserów... 🙂
  6. ...no i w nocy odpalili armatki i śnieżą! 🙂
  7. ...pogoda tam zazwyczaj jest (podobno około 300 dni w roku słońce). W tamtym roku z 36 dni na śniegu wypadło nam 2 dni, z tym że jeden można było jeździć ale mgła mnie zniechęciła. Kumpel jeździł. Cholera, boję się mgły bo o kontuzję wtedy nietrudno i sezon z głowy.
  8. Witajcie w nowym sezonie! Jedziemy tam znowu już za dwa tygodnie (3 grudnia). Czeka nas 12 dni na śniegu! Bajka. Mamy zaplanowane w tym sezonie 3 takie wyjazdy, więc już przebieramy nogami. Pozdr4all 🙂 .
  9. W marcu na Alpe Cermis mieliśmy okazję spokojnie obejrzeć i dotknąć nart GS zrobionych dla zawodnika. Naprawdę nie podejrzewałem, że krawędzie mogą być do tego stopnia ostre! Naprawdę trzeba było bardzo delikatnie tego dotykać. Tnie naskórek przy najlżejszym dotyku. To jest już ostrość jaką pamiętam z naostrzonych łyżew hokejowych. Na czymś takim naprawdę można jechać po "żywym lodzie"! A swoją drogą takie małe odkrycie z jazdy na "twardym". W pewnym momencie pojawiał się na stoku tak zwany "beton", czy też "marmurek". Próbując delikatnie, czy narta "trzyma" - no cóż? Nie trzyma. Uślizgi i tyle. Wreszcie najechałem na taki fragment stoku ze sporą szybkością przygotowany na ewentualne przejście na "szuranie". O dziwo (dla mnie) narty wcinały się się w ten marmurek bezbłędnie. Wystarczyło trochę dynamiki i pewnego, zdecydowanego dociśnięcia krawędzi. Super! Narty ostrzę od kilku sezonów sam. Używam trzech par nart i jeżdżąc zwykle około 36 dni w sezonie dwie pary ostrzę zazwyczaj dwa razy w sezonie. Trzecią parę, jako że najmniej używaną, raz. Co kilka dni delikatne przetarcie diamentem i wystarczy. Czasem, jak warunki twardsze, trzeba jednak zebrać drut po jeździe.
  10. Jeszcze się nie łapię... Coś wymyślimy ale to dopiero gdzieś na jesieni. Raczej to będzie Italy, tyle że oni odsłaniają się ze skipasami sezonowymi zazwyczaj we wrześniu. Damy znać. Masz do mnie nr. tel?
  11. Po prosu sprawę trzeba potraktować "zadaniowo" i problem rozwiązany...
  12. Przejdzie, nic się nie martw, przejdzie! Przytoczę ci fragment rozmowy z zawodowym hokeistą, byłym reprezentantem Polski niejakim Kaczorkiem (było ich dwóch braci, chyba bliźniaków). Był starszy ode mnie mniej więcej o pokolenie. Ja wtedy miałem 48 lat. Rzecz się odbywała w US gdzie osiadł na emeryturę. Graliśmy często w tenisa. Był upał około 40 stopni i wilgotność ponad 80%, a my trzy pełne sety (ponad dwie godziny). Potem usiedliśmy przy zimnym piwie i gaduła... Zapytałem go czy nie obawia się grać w takim upale, bo przecież jest z przeproszeniem sporo starszy ode mnie. Odpowiedział tak: "... wiesz co? Są tacy co się już starzy urodzili i im nic nie pomoże. A ja jestem zdrowy, nic się mnie nie czepia pewnie właśnie dlatego, że nie odpuszczam i trenuję" . Potem zamyślił się na chwilę i dodał: "...a jak będzie trzeba umrzeć, to się umrze, kropka!" Faktycznie, wyporność organizmu i kondycję miał zdumiewającą. Super facet. Wrodzona inteligencja i wrażliwość w pełni zastępowała w jego wypadku braki w edukacji. Zawsze było o czym po grze pogadać, a nie skończył nawet podstawówki. Jak sam mawiał o sobie: "..z zawodu jestem hokeistą, a z wykształcenia kapralem" (grał w klubie wojskowym). Co się dochrapał stopnia kapitana, to nałożył po gębie jakiemuś oficerowi i go stale degradowali. Taki strasznie honorowy gość, a w wojsku, jak w wojsku, godność człowieka bywa pomijana... A wracając do nart, temat który już ktoś tu poruszał ale zlekceważyłem. Jeżdżąc nie używałem kijków, choć się o to starałem. Przeszkadzały mi jakoś. Kolega zwrócił uwagę, że być może mam za długie? Wziąłem na jeden przejazd jego kijki o pięć cm krótsze i od razu dało się ich używać i w dodatku pomagały w jeździe. Przed następnym wyjazdem kupiłem nowe kije (tamtych nie ma jak skrócić). Kupiłem składane (te na filmiku) bo nie byłem pewny jaką długość faktycznie potrzebuję i chciałem móc wypróbować dowolną długość. Okazało się, że potrzebuję jeszcze krótsze, w sumie o 10 cm od tych, których z uporem dotychczas używałem. Niby drobiazg, a różnica naprawdę duża. Pozdrowienia 🙂 .
  13. No i niestety już nastał czas na podsumowanie naszych tegorocznych wypraw narciarskich. W sumie to był nasz trzeci wyjazd do Włoch w tym sezonie, dokładnie do Val di Fiemme. Do dyspozycji mieliśmy tam trzy ośrodki narciarskie: Alpe Cermis, Latemar, Alpe Lusia. Każdy o trochę innej specyfice ale wszystkie godne polecenia. Udało się zrobić tam trzy wyjazdy, każdy po 12 dni na śniegu (razem 36 dni). Dziennie przejeżdżałem średnio około 45 - 50 km, co daje ponad 550 km w czasie jednego wyjazdu, czyli razem ( trzy wyjazdy) ponad 1650 km zjazdu na nartach (dalej niż droga z Krakowa do Szwajcarii)! Pogoda poza nielicznymi dniami folderowa, co też miało spory wpływ na to, że cały sezon w naszym odczuciu okazał się bardzo, b. udany. Przy okazji to i owo udało się w jeździe poprawić, coś tam dodać ale najważniejsze to to, że frajdy i radości mieliśmy po kokardkę! Szczerze możemy polecić te ośrodki, a w przyszłości zamierzamy poznać inne włoskie tereny. Wklejam jeszcze jedno "wspomnienie", które niestety musi nam wystarczyć aż do grudnia! Pozdr4all 🙂 !
×
×
  • Create New...