Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Mój 10-letni wnusio. Z okrzykami zachęty mamuśki. 🙂 https://photos.app.goo.gl/Xt7rNqRDDpgLLZQc78 punktów
-
Chopok c.d. - pochmurnie na dole, pochmurnie na górze, po środku okienko z widocznością. Na trasach po godzinie warun tragedia, jak ktoś za to płaci 70e to pozostaje współczuć. Dlatego też kolejny dzień poza trasą, w okolicach starego wyciągu na Vyhliadce. Na deser przejazd legendarnym krzesłem na Konský Grun, bo patrząc na wystającą i wypadającą gąbkę to trudno to nazywać kanapą. Normalnie wizytówka TMR 😀6 punktów
-
sorki byłem niedostępny no i miałem proplemz logowaniem do forum.. Byłem od soboty 17.02.2026 do soboty 24 czyli tydzień, wyjeżdżaliśmy z Pruszkowa w piątek w nocy o czwartej aby jeszcze w sobotę kumpel zdążył do wypożyczalni tzn byliśmy w sobotę wieczorem ale już nie dotarliśmy do wypożyczalni:-)5 punktów
-
Zdecydowanie przegapiłeś potrzebę zaufania do nart przez każdego narciarza. Nawet w codziennej jeździe. Przy dobrze zrobionych nartach, jak widzę na moim torze jazdy wyślizgane lodowisko to dociskam krawędź bo wiem, że mnie nie puści. Nie boję się obsunięcia i utraty kontroli. Dodatkowo po dobrej maszynie krawędzie są wypolerowane co przedłuża ich trwałość.5 punktów
-
3 punkty
-
Marek dyskutujesz z botem, który za chwilę podlinkuje cudownego specjalistę co to uzdrawia salcesonem.3 punkty
-
3 punkty
-
https://skimagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/11/struktury-1.pdf Było już ale to dość dobre kompendium wiedzy o strukturach pisane przez fachowca a nie przypadkowego serwisanta. Pozdro3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Właściwie sam sobie odpowiadasz. Usługa na ultraprecyzyjnej maszynie kosztującej solidnie ponad milion złotych nie może kosztować tyle co ręczne dłubanie. Moje narty po zrobieniu w Kraków Sport jeżdżą lepiej niż kiedykolwiek. Lepiej jak nowe.2 punkty
-
2 punkty
-
Nie byłem w Baltowie, i nie znam tamtejszego ON. GK ma 750m długości stok. Z pracy mam 12 min autem, co jest bardzo blisko. Doceniam, jak białe mam wyciągnięcie ręki. Zupełnie, jak pod domem. Moja mała Góra Kamieńsk, ze mną od 3 tygodni:2 punkty
-
Cześć. Czy na Górze Kamieńsk można się w rzeczywistości spodziewać choć trochę dłuższego stoku niż w Bałtowie? Według mapek obydwu górek to różnica powinna wynosić przynajmniej 200m . Jak w realu? Doznałem szoku po wczorajszej nocnej w Bałtowie. W sumie nastawiałem się na to ale rzeczywistość jednak była bardziej.... przytłaczająca 🙂 Widziałem, że @star i @grimson jeżdżą sporo na GK a perspektywy na jednodniowy wypad nie ma... Pozdrawiam2 punkty
-
Ja też, Loara to taki ersatz. Ale są czasem jakieś zwykłe burgundy choć i te tanie nie są. Co do tychże degustacji to najtrudniej było wbić się pierwszym razem, przy słabej znajomości francuskiego ciężko było się wykłócać. Potem znałem już organizatora. Roczniki 2006, 2008, 2009 te degustowałem. Co roku na gwiazdkę. Aubert de Villaine już od 2022 nie doradza w DRC. Czy nadal są te degustacje w Grains Nobles tego nie wiem? Polecam nie tylko tym co lubią wina ten artykuł napisany przez mego przyjaciela. Poetę. Miedzy innymi z nim dzieliłem winną pasję http://www.sstarwines.pl/drupal-6.10/node/3222 punkty
-
Cześć To jest normalne zachowanie człowieka na poziomie a jako manię mogą poczytywać to tylko durnie i Ci co śmiecą. Ja Andrzeju przez dobrych parę sezonów w Tatrach zajmowałem się zbieraniem śmieci na szlakach. Nie masz pojęcia ile śmieci znajdowaliśmy np. na takiej Orlej Perci, gdzie, wydawałoby się, chodzą tylko turyści a nie hołota. Od Zawratu dawało radę dojść najwyżej do Kulczyńskiego i trzeba było schodzić bo worki ważyły po 40 kg. Życie Andrzej. Dlatego zawsze piszę, że przyroda powinna być ściśle reglamentowana tylko dla tych co dorośli a reszta niech siedzi w domu. Pozdro serdeczne2 punkty
-
Każdy ma swoje fixacje. Moją są śmieci na chodnikach, drogach... Często idąc zbieram i wrzucam do napotkanego kosza na smieci. Gdy idę z małżonką ta wstydzi się mnie i oddala się na pewną odległość. 🙂 W górach, chodząc po okolicy albo schodząc do wioski, zbieram napotkane śmieci do plastykowych worków i wrzucam do kubłów przysklepowych. Wyraźna mania, która zapewne ma swój mądry, naukowy termin. 🙂2 punkty
-
Podzielę się z Wami jeszcze jednym przemyśleniem. Cierpię, kiedy widzę koślawo ubrane dzieci. Współczuję maluchom, które noszą czapki z pomponami tak wielkimi, że nie mogą patrzeć prosto przed siebie, tylko muszą zadzierać głowy do góry. Do tego ogromny szal z wielkim węzłem pod szyją, do którego przyczepia się śnieg. A jakby tego było mało - czapka jest zawiązana na cienki sznurek, który wrzyna się pod brodą. Koszmar. Kiedy siedziałam w karczmie (bo tak ostatnio "nartowałam"), to co chwilę, ktoś koło mnie ubierał dziecko na narty: kominiarka (lub czapka - wiadomo), kask, gogle, spodnie, jakieś polary, itd. Wielokrotnie miałam ochotę zabrać tego dzieciaka (zwłaszcza dziewczynkę z długimi włosami), uczesać, założyć kominiarkę tak, aby przez dziurę wystawały tylko oczy, nos i usta, a nie włosy i pół ucha, potem założyć kask symetrycznie i równiutko, a potem zapiąć ten kask porządnie. Poprawiłabym polary w spodniach. Odwróciłbym poprzekręcane szelki. Zdjęła wiszące szaliki. Ale najpierw nie pozwoliłabym rzucać ubrań gdzie popadnie, najczęściej na mokrą podłogę. Kilka razy widziałam, jak rodzic nawet nie patrzył na dziecko, któremu zakładał kominiarkę i kask. Siedziałam naprzeciwko i czułam, że swędzi mnie całe ciało na ten widok.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na Stelvio jest taki specyficzny lód, śnieg trudno to określić (nie jestem i nie byłem ścigantem na tyczkach) ale szarpało mnie tam poważnie, że uda paliły. Po kilku zjazdach tylko częścią trasy (resztę przygotowywali na Puchar Świata końcem grudnia 2025) dałem sobie spokój.1 punkt
-
Naturalne to akurat są poza trasą i tam akurat jest bajka. To, że mi się nie podobają to nie znaczy, że nie umiem w takim warunku jeździć, po prostu mi się nie chce 😀1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Niesamowicie zabawne, bardzo merytorycznie ponadto. Pytanie było o serwis w Katowicach. Nie wiem kto jedzie 160 km na wycieczkę żeby zawieźć, a potem drugie 160 żeby odebrać narty, ale nie ja.1 punkt
-
Cześć Ty to jesteś jednak dziwny. Przecież oczywistym jest, że każde narty, które kupisz będą jeździć lepiej jak nowe bo Ty dodajesz im co najmniej 50% do ich klasy. Ze mną jest podobnie tylko nieco mniej dodaję. Pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mareczku jestem zielony w tym temacie 🤷♂️ Damiano napisał coś co wydaje się logiczne ale z perspektywy chyba przeszłości bo technologia maszyn poszła do przodu i to nie ulega wątpliwości i ja nie dyskutuje ale patrząc co podesłał @Mitek znowu mnie zastanowiło . Muszę coś więcej o tym poczytać - pewnie jutro w robocie bo będę miał luzik dzień .1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie przejmuj się. Gdy ja mówię orzech moja StarLet mówi młody znaczy niedojrzały orzech laskowy a ja i tak się cieszę, że trafiłem w orzech. No ale ona pochodzi z dobrej wsi gdzie zacnie się jadało. Tata ma wyszukane podniebienie a mama świetnie gotuje. Tak więc stanowiliśmy udane combo. Natomiast wśród pasjonatów trochę jest konfabulantów. Moim największym sukcesem było gdy Marek Bienczyk serwował nam wino ze skarpety, znaczy butelka w skarpecie i zgadłem nie tylko odmianę i region ale i producenta - ale tylko dlatego, że jego wino było na degustacji tego samego dnia. Tak czy owak uwierzytelniłem się w światku winnym. Obecnie wina prawie nie pijam z powodów zdrowotnych tak więc było minęło… pS bardzo dobre i drogie niestety wina maja w boudzie pod Śnieżką - ostatnio wpadło mi w oko trydenckie San Leonardo a markiz ongiś woził nas jakimś sportowym autkiem z posiadłości znaczy winnicy markiz z Guerrieri di Gonzaga czyli wojowników tak zyskali tytuł1 punkt
-
Szacun Panowie Wina to jakaś tajemna wiedza. Nawet nie mamy w firmie specjalisty od win - posiłkujemy się specjalistami, jak trzeba, ale to są zupełnie jednostkowe. Tym bardziej, że większość lubi słodkie... po prostu. A whisky najlepiej z Colą. Zawsze strasznie cenię takie pasjonackie podejście, choć w wielu wypadkach to czasami jest trochę naciągana sztuka dla sztuki aby utrzymać wyjątkowość i rangę jakiejś dziedziny wiedzy ale jest to uprawnione jak najbardziej. Ja mam smak,węch itd. zdecydowanie upośledzone. Pozdro1 punkt
-
Masz rację - zapomniałem o Morgon. To bardzo dobry trop. I ciągle stosunkowo tani. Np. ten od sp Marcela Lapierra (ups sprawdziłem w PL tanie to jego wina już nie są) http://www.sstarwines.pl/wino6772 ale nie tylko (jakie Morgon Ty najbardziej polubiłeś?) http://www.sstarwines.pl/rejon_Morgon Sorry za spam, ale ten portal już umarł, jak Marcel Lapierre... to raczej pamiętnik tych dobrych (nie)winnych lat minionych... kiedyś z pewnością bym lansował. Nawiasem mówiąc ciekawe kiedy Skiforum padnie... zwykle gdy grupka najbardziej aktywnych użytkowników odchodzi... pożar go nie zmógł... pożyjemy zobaczymy... oby trwał wiecznie!1 punkt
-
Ja polecam jednak Beaujolais szczególnie apelację Morgon, za kilkanaście euro można kupić naprawdę niezłe wina. Gamay to taki młodszy brat Pinota, ale do 20 euro bije pinoty na głowę. Artykuł naprawdę zacny, przyjaciel ma talent.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
U mnie sprzęty narciarskie czyli wszystko łącznie z ciuchami są ogarnianie od razu po nartach i jakby się przydarzył wyjazd w środku nocy to wszystko jest na miejscu i w 15 minut z pakowaniem całej reszty jestem gotowy.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Betonu w tym sezonie to jeszcze nie miałem Gwiazdy na niebie- jutro powinno być dobrze1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
akurat Szwajcarzy mają to bardzo dobrue usystematyzowane. Każde dziecko jest zarejestrowane w systemie i dodatkowo posiada jeszcze książeczkę narciarza gdzie instruktor dokumentuje poczynione postępy. Poprzedni filmik to była 1 klasa, w 2 już jest jazda z kijkami1 punkt
