a_senior Napisano 15 Sierpnia Udostępnij Napisano 15 Sierpnia 11 godzin temu, Wujot2 napisał: Wiertło leczy takie problemy. Ale fakt trzeba to zrobić odpowiednio wcześniej. Trochę szkoda poszerzać. 2 mm szerzej. Chyba, że przechodzimy na dętki z wentylem samochodowym. BTW zawracanie głowy z tymi różnymi wentylkami. Rozumiem presta (ten wąski) w szosówkach, może gravelach i crossach, ale w MTB z szerokimi oponami? Na swoje usprawiedliwienie dodam, że z żoną przeważnie jeździłem crossem, gdzie w podsiodłówce trzymam zapasową dętkę z wentylem presta, bo w crossie też takie mam. 11 godzin temu, Mitek napisał: No świetnie sobie poradziłeś - szacun. Z zamianą kół. I b. dobrze, bo bylibyśmy w kłopocie. Żona od kilku dni cierpi na lumbago i chodzenie dla niej jest męką. A na rowerze całkiem, całkiem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kubis Napisano 15 Sierpnia Udostępnij Napisano 15 Sierpnia (edytowane) 1 godzinę temu, cappo napisał: Po prostu kamulce, korzenie i cały czas na hamulcu to nie moja bajka. Swego czasu coś tam skakałem na hopach i nawet kilka tricków umiałem, ale to dawne dzieje 😉 To element doskonalenia. Poza tym nie darowałbym sobie nie przejechać takiej trasy w Leogang. Ja też wolę dobre flow traile. Niestety akurat w Leogang większość band ma tarki bo zbyt wiele osób robi na nich mocne dohamowania. Ale już w Saalbach czy Hinterglemm trasy są inne i nie trzeba tyle rąbać. Może później zmontuję taką trasę i wrzucę. Edytowane 15 Sierpnia przez Kubis 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mikoski Napisano 15 Sierpnia Udostępnij Napisano 15 Sierpnia (edytowane) 6 godzin temu, a_senior napisał: Trochę szkoda poszerzać. 2 mm szerzej. Chyba, że przechodzimy na dętki z wentylem samochodowym. BTW zawracanie głowy z tymi różnymi wentylkami. Rozumiem presta (ten wąski) w szosówkach, może gravelach i crossach, ale w MTB z szerokimi oponami? Na swoje usprawiedliwienie dodam, że z żoną przeważnie jeździłem crossem, gdzie w podsiodłówce trzymam zapasową dętkę z wentylem presta, bo w crossie też takie mam. Z zamianą kół. I b. dobrze, bo bylibyśmy w kłopocie. Żona od kilku dni cierpi na lumbago i chodzenie dla niej jest męką. A na rowerze całkiem, całkiem. Prawie każda nowa mała pompka ma dwa otwory na oba standardy, po co wymyślać świat na nowo 🤔 Edytowane 15 Sierpnia przez Mikoski 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 15 Sierpnia Udostępnij Napisano 15 Sierpnia 3 godziny temu, Mikoski napisał: Prawie każda nowa mała pompka ma dwa otwory na oba standardy, po co wymyślać świat na nowo To nie kwestia pompki, ale dętki. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Bruner79 Napisano 17 Sierpnia Udostępnij Napisano 17 Sierpnia W dniu 15.08.2026 o 12:22, Kubis napisał: To element doskonalenia. Poza tym nie darowałbym sobie nie przejechać takiej trasy w Leogang. Ja też wolę dobre flow traile. Niestety akurat w Leogang większość band ma tarki bo zbyt wiele osób robi na nich mocne dohamowania. Ale już w Saalbach czy Hinterglemm trasy są inne i nie trzeba tyle rąbać. Może później zmontuję taką trasę i wrzucę. W takich bike parkach gładkie flow to marzenie 🙂 tarki takie że można zeby zgubić 😉 a dzisiaj 6 dzień z rzędu na rowerze - czuć eksploatację organizmu - ale głowa dalej chce 😎 niestety pogoda coś ma się zepsuć, dlatego trzeba korzystać do bólu 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 17 Sierpnia Udostępnij Napisano 17 Sierpnia 39 minut temu, Bruner79 napisał: W takich bike parkach gładkie flow to marzenie 🙂 tarki takie że można zeby zgubić 😉 a dzisiaj 6 dzień z rzędu na rowerze - czuć eksploatację organizmu - ale głowa dalej chce 😎 niestety pogoda coś ma się zepsuć, dlatego trzeba korzystać do bólu Wpadł mi ostatnio taki filmik 😤 no trzeba zaufać na maxa tym czym się jedzie pomijając już własne umiejętności 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 17 Sierpnia Udostępnij Napisano 17 Sierpnia 4 godziny temu, Victor napisał: Wpadł mi ostatnio taki filmik 😤 no trzeba zaufać na maxa tym czym się jedzie pomijając już własne umiejętności Eeee, lokals zaspał do roboty😉. Szkoda że tylko jeden. pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 17 Sierpnia Udostępnij Napisano 17 Sierpnia 3 godziny temu, Marcos73 napisał: lokals zaspał do roboty Gamon przecież można 5 min wcześniej wstać a nie na złamanie karku 😤 😂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Spiochu Napisano 19 Sierpnia Udostępnij Napisano 19 Sierpnia Mtb po wietnamsku ;) 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 21 Sierpnia Udostępnij Napisano 21 Sierpnia cze Wczoraj z Maxem kolejny raz próba znalezienia trasy do Swojskich Klimatów na M. Rachowcu którą jechałem z kumplem. Znowu porażka😀. Tylko 24km i 800m up. Powrót PKP, bo taka ulewa była, że głowa mała. Ale są plusy, w pewnym momencie pojawił się drogowskaz „Do Rachowca”. Więc dzida. Jedziemy, znak o konieczności łańcuchów, sugerował, że będzie stromo i qurwa było. Zabawa się skończyła jak się skończył asfalt. Noż kurteczka, jakby ktoś kliniec wysypał ino go zapomniał zagęścić. Na środku bruzda i z prawej na lewą i niekończący się podjazd. Raz stanęliśmy to było wleczone, bo się ruszyć nie dało. Myślałem że się to nie skończy. Nagle jest górna stacja …. Rachowca, ale Dużego😀. No ale po X latach ponownie z Dużego Rachowca zjechałem, ale na rowerze. Dotarliśmy do Swojskich i zaczął się Armagedon. Jak qurwa zaczęło lać, wiać i błyskać. Zjechaliśmy na pociąg. Wysiadka w Milówka Zabawa😉. A te siodełka z dziurą to porażka, tak woda z opon naparzała, że mi w gardle bulgotało, bo mi zwieracze nie wytrzymały naporu wody😀. Podjazd na Rachowiec to 3km i 550m w górę, jakiś szlak 3 Zbójników, raczej pieszy. W sumie prawie 2h jazdy … na elektrykach. Mało nie padłem. Analogowo - tylko dla Kozaków. pozdro 1 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
AdrianW Napisano 21 Sierpnia Udostępnij Napisano 21 Sierpnia 13 minut temu, Marcos73 napisał: A te siodełka z dziurą to porażka, tak woda z opon naparzała, że mi w gardle bulgotało, bo mi zwieracze nie wytrzymały naporu wody😀 Dobreee😆 Trza było sobie liść z rabarbaru podłożyć albo jakiej innej kapusty😜 To w zimę będziecie często na Zwardoniu urzędować skoro tak blisko🙂 Pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
brachol Napisano 21 Sierpnia Udostępnij Napisano 21 Sierpnia 2 godziny temu, AdrianW napisał: Dobreee😆 Trza było sobie liść z rabarbaru podłożyć albo jakiej innej kapusty😜 To w zimę będziecie często na Zwardoniu urzędować skoro tak blisko🙂 Pozdro Tylko jeszcze musi tą drogę dobrze poznać, bo zimą na rowerze z nartami to nie ma miejsca na błądzenie... PS Tak to jest jak się oszczędza na siodełku i kupuje dziurawe. pozdro 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 23 Sierpnia Udostępnij Napisano 23 Sierpnia Komentarz zbędny 🤷♂️ 🥱 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 23 Sierpnia Udostępnij Napisano 23 Sierpnia 28 minut temu, PaVic napisał: Komentarz zbędny 🤷♂️ 🥱 i to do wyciągu, który robi 180 m przewyższenia Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 1 Września Udostępnij Napisano 1 Września Świat się zmienia. I to jak. Kiedyś, jakieś 10-15 lat temu regularnie jeździłem rowerem z Krakowa do Ojcowa terenową trasą tzw. Pękowicką. Tuż za rogatkami Krakowa zaczynała się ścieżka miejscami przechodząca w gruntową, a nawet asfaltową drogą, aż do początku Doliny Prądnika i dalej do Ojcowa. Jeszcze kilka lat było to możliwe. A dziś? Dalej możliwe, ale z urozmaiceniami cywilizacyjnymi. Np. przekroczeniem północnej obwodnicy Krakowa, którą zaczęto budować kilka lat temu. Dziś wygląda to tak, jak na zdjeciach. Na planie pokazałem niebieską linią jak kiedyś jechałem. Przekraczało się wąska lokalną drogą. Dziś trzeba skorzystać z kładki rowerowej, z której można podziwiać prace budowlanych. 🙂 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 2 Września Udostępnij Napisano 2 Września (edytowane) Dziś byłem przy Bramie Krakowskiej w Dolinie Prądnika blisko Ojcowa. Co wg was oznacza poniższy znak przy Źródle Miłości? Edytowane 2 Września przez a_senior 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 4 Września Udostępnij Napisano 4 Września W dniu 2.09.2026 o 17:50, a_senior napisał: Co wg was oznacza poniższy znak przy Źródle Miłości? Sam sobie odpowiem. Najprawdopodobniej znaczy woda niezdatna do picia bez przegotowania. Kran i kubek, który bardziej wygląda na kosz na śmieci. Trochę dziwne w takich okolicznościach przyrody, ale badania wykazały obecność w źródle "złych" bakterii. Ale dlaczego zadałem pytanie? Bo zapytałem google co znaczy ten znak. No i AI raz zobaczyła zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych, raz dodała do tego zakaz picia wody a raz nie wiedziala co odpowiedzieć proponując podanie dodatkowych informacji. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
AdrianW Napisano 5 Września Udostępnij Napisano 5 Września Bardziej jak pisuar Andrzeju😉 Obserwuję, że Ty cały czas w ruchu. Tak trzymać!💪 Pozdrowionka 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 5 Września Udostępnij Napisano 5 Września 38 minut temu, AdrianW napisał: Bardziej jak pisuar Andrzeju😉 Obserwuję, że Ty cały czas w ruchu. Tak trzymać!💪 I pewnie dlatego ten kubek wyglądający na pisuar zmylił AI. 🙂 Fakt, trochę roweruję. Oczywiście emerycko. Na ulubionym crossie. Tak sobie myślę, że to mój najlepszy w życiu rower jakim jaździłem. Najlepszy w sensie najbardziej pasujący do sposobu i miejsc mojego rowerowania. A w życiu trochę tych rowerów przejeździłem. M.in. na słynnym Jaguarze (kultowa szosówka w PRL, choć wtedy mówiło się kolarka) przez dobrych kilka lat i Wigry 3 w dojeździe do pracy i szwendania się po mieście. No i ten cross (Giant Roam z jakimś numerkiem z dołożoną sztycą amortyzowaną) idealnie mi podchodzi na podkrakowską mieszankę asfaltu, szutru i wertepów. Trzymaj się. 🙂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
AdrianW Napisano 5 Września Udostępnij Napisano 5 Września Hehe, choć jestem przeciwnikiem tego jak szybko technologia idzie do przodu, to jednak ostatnio coraz częściej korzystam z AI. Ale te chodzące roboty humanoidalne to już mnie przerażają... Mam nadzieję, że nie doczekam czasu, że będę się musiał przed nimi chować... Wigry pamiętam, jeździło się w zimę po zamarzniętych rozlewiskach na polach takim sprzętem 😄 U nas na wsi było sporo Ukrain . Taki Wujo 150cm z hakiem wzrostu i pewnie z (strzelam)50kg wagi jeździł na pola z kosą takim sprzętem. Do tej pory się zastanawiam jak do pedałów sięgał 😅 Fajnie, że umiesz Andrzeju znaleźć rzeczy które Ci odpowiadają i się po prostu nimi cieszyć, to wbrew pozorom też nie lada sztuka 😉 No i mam nadzieję - widzimy się 🍻⛷️ (będę nalegał 😉) 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Bruner79 Napisano 11 Października Udostępnij Napisano 11 Października Sezon jeszcze trwa, to takie małe pitu pitu na rejonie 😎 https://youtube.com/shorts/VOx3oIKDAqU?is=4mw6wtFmrNg9JJt9 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
AdrianW Napisano 11 Października Udostępnij Napisano 11 Października 1 godzinę temu, Bruner79 napisał: Sezon jeszcze trwa, to takie małe pitu pitu na rejonie 😎 https://youtube.com/shorts/VOx3oIKDAqU?is=4mw6wtFmrNg9JJt9 Jeden krótki film czasem mówi więcej niż dziesiątki stron pi... pisania 😉 Pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
cyniczny Napisano 55 minut temu Udostępnij Napisano 55 minut temu Wrześniowe rowerowanie. We wrześniu udało się odbyć kilka wycieczek, poniżej krótkie opisy 3 z nich: 1. Trzydniowe Rudawy czyli Krusne Hory. Pierwsza wycieczka "na ciężko" w tym roku. Miało być wysokogórsko, włoskie lub austriackie Alpy, ale niestety niż genuański jaki nadszedł w środę poprzedzająca nasz wyjazd pokrzyżował te plany. Nastąpiła szybka ich zmiana, a ponieważ zawsze mam w zanadrzu kilka wycieczek wybór zarówno pod względem trudności jak i pogodowym padł na Krusne Hory czyli Rudawy. Miejsce startu Telnice ze względu na w miarę łatwy dojazd samochodem. Trasa pierwszego dnia dość wymagająca, udało się dojechać do Klasterec nad Ohri. Pogoda tego dnia była najsłabsza, generalnie pochmurno i dość chłodno - u mnie jazda praktycznie cały czas na długo. Sama trasa świetna, sporo szutrówek i bardzo mało uczęszczanych asfaltów + sporo podjazdów, no i kilka ustrzelonych mały ośrodków narciarskich m.in. zaraz na początku dnia Telnice. Drugi dzień Pogoda już lepsza zwłaszcza po południu. W tym dniu dwa główne punkty programu czyli podjazdy na szczyty Klinovec i Fichtelberg + fantastyczna droga od Bozi Dar przez park krajobrazowy Złoty Kopiec. W tym dniu w okolicy Bozi Dar robimy już "nawrotkę" i powoli wracamy do punktu startu. Trzeci dzień Dzisiaj sporą część trasy jedziemy niemiecką stroną, są bardzo fajne szutry i ponownie puste asfalty, no dobra, niektóre byłby bardziej puste gdyby nie było grzybiarzy:-) Trasę mieliśmy zaplanowaną na 4 dni i tego dnia mieliśmy w planach dotarcie w okolice Łaby przy Lovosicach, by 4 dnia wzdłuż Łaby dojechać do Decina i później do samochodu. Niestety śledząc prognozy pogody już dzień wcześniej widzieliśmy spore załamanie jej w niedzielne przedpołudnie. Stąd postanowiliśmy dojechać w okolice Litvinova i tam przy obiedzie patrząc na najnowsze prognozy zdecydować czy wracam tego dnia do samochodu czy jedziemy zaplanowaną trasą. Niestety prognozy jeszcze bardziej się pogorszyły i wychodziło, że padać zacznie wczesnym rankiem w niedzielę, stąd postanawiamy skrócić trasę i wrócić w sobotę pod wieczór do samochodu. Po dojechaniu do samochodu postanawiamy przespać się w pobliskim pensjonacie i rano w niedzielę ruszyć do domu. Prognozy okazały się sprawdzone, bo w niedzielę około 8:00 zaczęło najpierw lekko padać, a później konkretnie lać i raczej końca nie było widać, stąd mimo że mieliśmy w planach ewentualnie jeszcze jakiś spacer, załadowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do domku. Koniec 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
cyniczny Napisano 34 minuty temu Udostępnij Napisano 34 minuty temu Druga wycieczka tym razem dwudniówka na lekko - kierunek Pogórze Ciężkowickie. Bazę mieliśmy w Zakliczynie. Pętla pierwszego dnia obejmowała Jamnę, Cieżkowice i Lubinkę. Trasa naprawdę ciężka, bo jak to na pogórzu mnóstwo krótkich albo bardzo soczystych podjazdów. Ścianki 1-2 km z nachyleniami grubo powyżej 10% nie były żadnym wyjątkiem, stąd urąbaliśmy się konkretnie. no ale nie pojechaliśmy tam dla przyjemności ;-). Ale było też widokowo, bo był to ostatni ciepły weekend przed nadchodzącym ochłodzeniem i pogoda pięknie zażarła. Nawierzchnia bardzo różna, od asfaltowych dywaników, przez szuterki, kończąc na leśnych wykrotach i jeździe po łące, więc było też ciekawie:-) Drugi dzień to pętla Cięzkowice - Bobowa-Rożnów i jezioro Rożnowskie. Rowerowo dzień bardzo podobny do poprzedniego, czyli krótkie ścianki + różna nawierzchnia. Pogoda dalej przepiękna więc jazda była bardzo przyjemna. I koniec:-) 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
cyniczny Napisano 17 minut temu Udostępnij Napisano 17 minut temu I trzecia wycieczka, jednodniówka po północnej części Corfu. Będąc z rodzinką na Corfu udało mi się wygospodarować chwilę czasu dla siebie i wypożyczyć rower na jeden dzień. Samo wypożyczenie gravela to koszt 25 jurków za dzień, pani z wypożyczalni przywiozła i odebrała go z hotelu , więc dla mnie bezproblemowo. W trasę udało mi się wpleść bardzo fajne 3 podjazdy: - podjazd na Pantokrator, główny cel czyli najwyższy szczyt wyspy, z hotelu miałem około 18 km podjazdu z czego pierwsze 3 km to konkretna rzeźnia i nachylenia rzadko spadały poniżej 15%, pozostała część bardzo przyjemna z nachyleniami nieprzekraczającymi 10%, opócz ostatniego 1200 metrów, gdzie ponownie nachylenia były grubo powyżej 10%, - podjazd do opuszczonej wioski Old Perithia, tu główny podjazd miał około 6km z czego 4 km mocno mnie zmęczyły mimo iż nachylenia nie przekraczały 8%. Była to po prostu dość żmudna wspinaczka, bez praktycznie żadnych serpentyn, - podjazd na bezimienną przełęcz pomiędzy Kassiopi i Kentromą w celu uniknięcia jazdy główną ruchliwą drogą wzdłuż wybrzeża, przed tym podjazdem trochę podjadłem i ruszyłem pełen werwy. Cały podjazd miał również 6km z czego pierwsze 3 km to nachylenia średnie 10%, a trafiło się i kilka ścianek po 14-15%. Za to cały podjazd robię w zupełnej samotności, coś pieknego. Same widoki jak to na południu Europy boskie, bo są i góry i woda i pogoda, więc nie mogło być brzydko:-) 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.