cyniczny
Members-
Liczba zawartości
333 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Zawartość dodana przez cyniczny
-
Dzięki, też właśnie włączyłem i widzę nie ma nigdzie Vingegarda. Zacząłem czytać a tu taka lipa. Z tego co wyczytałem na live letour, to zderzył się z del toro.
-
Jak dla mnie albo Vingegard dał z siebie prawie wszystko na podjeździe pod Col du Tourmalet i nie miał siły agresywnie zjeżdżać albo uznał, że zjazd potraktuje mocno zachowawczo. Generalnie więcej czasu stracił na kilkunastokilometrowym zjeździe niż na ostatnich 4-4,5 km podjazdu pod Col du Tourmalet gdy Pogacar urwał wszystkich. Tak czy siak nie licząc jakichś nieprzewidzianych wypadków to nie widzę szans, aby mógł nawiązać walkę z Pogacarem.
-
Obejrzałem przed chwilą skróty i według nich pierwszy strzał (niecelny) Maroko oddało bodajże w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, a pierwszy strzał celny w 82 minucie.
-
W Słowackim Raju byłem ze trzy razy. Trasy piękne, ale podobnie jak w Pieninach najlepiej w tygodniu i poza sezonem. Kiedyś w marcu byłem z młodym i jednego dnia przez 5h nie spotkaliśmy nikogo, coś pięknego. Podobnie też zwiedzaliśmy skalne miasto w Czechach, tyle że tym razem wybraliśmy się późną jesienią. Pojechaliśmy na pogodę i to pięknie zażarło. Było słoneczko, lekki mrozik i bardzo pusto.
-
No generalnie było naprawdę pusto, a zwłaszcza drugiego dnia się bałem, bo jednak bardzo turystyczne rejony zwiedzaliśmy. Hehe jakby tu powiedzieć i nie skłamać, ani 3 lata temu ani teraz nie zsiadaliśmy i udało się zjechać w jednym kawałku:-) Ale powiem szczerze, że w przypadku dużej liczby ludków w tym miejscu, dla bezpieczeństwa pewnie bym zsiadł.
-
Apropo Czorsztyna:-) w ubiegły weekend udało się w końcu wyskoczyć gdzieś w górki. Baza była w Nowym Sączu. Dzień 1 to pętla Nowy Sącz - Krynica - Nowy Sącz. Pierwsze 16 km to nudna i ruchliwa droga do Boguszy. Po zjeździe z głównej zaczyna się bardzo fajna trasa i taka już jest do samej Krynicy. Trafia się kilka całkiem soczystych podjazdów z konkretnymi ściankami. Od Krynicy jest jeszcze 2 km remontowanej drogi do Tylicza, ale sam zjazd jest ok. Tylicz mijamy bokiem i drogą nad Muszynką przez Powroźnik (nota bene bardzo ładna cerkiew) docieramy do Muszyny. Od Muszyny jedziemy częściowo po trasie, którą przebyliśmy 3 lata wcześniej rozpoczynając nasza wycieczkę po Słowacji. Jest tak samo pięknie:-) Cała droga do mety to jazda wzdłuż Popradu, czasem ścieżką rowerową (trafia się też świetny kawałek szuterku) czasem lokalną zwykłą drogą, jest pięknie. I statsy 1 dnia Drugi dzień w planach mieliśmy trasę na północ od Nowego Sącza do Zakliczyna i z powrotem, ale sąsiad z którym wieczorem pogadaliśmy polecał Velo Czorsztyn, zwłaszcza że pogoda nie miała być idealna to i ludzi na niej nie powinno być dużo. Stąd szybka zmiana planów, rano wstajemy śniadanko, pakujemy się i samochodem podjeżdżamy do Szczawnicy. Udaje się zaparkować na bezpłatnym parkingu/zatoce. Szybko się ogarniamy i lecimy na trasę dookoła jeziora Czorsztyńskiego. Najpierw do Czerwonego Klasztoru fantastyczną drogą wzdłuż Dunajca, wiele razy o niej czytałem i zniechęcały mnie opisy o dużej liczbie ludzi. Dzisiaj jest praktycznie pusto. Później Velo Dunajec przez Sromowce Wyżne do Niedzicy, tam mały popas. Ludzi przybywa więc uciekamy stamtąd na trase wokół jeziora. Jest kilka twardych podjazdów, ale ludzi nie ma więc jest bardzo fajnie Jadąc z powrootem druga stroną jeziora łapie nas lekki deszczyk. Póxniej chwile odpoczywamy po solidnej ściance przed Czorsztynem i lecimy do samochodu ponownie przez ściezke nad Dunajcem W drodze powrotnej już trochę ludzi jest, ale jeszcze bez tragedii. Około 14:00 kończymy trasę i ruszamy w drogę powrotną do domu, udany weekend Statys 2 dnia
-
Ech nie doceniasz mistrza podstępu i tytana intelektu, zastawił mega sprytną pułapkę (robił w te fotoszopy i robił), no ale niestety jedyny, który się złapał to poplecznik w "jeżdżę szybko i bezpiecznie", "lubię zapierdalać" i "z drogi zawalidrogi". Nosz Bareja by się napewno uśmiechnął i ja również nie omieszkałem:-).
-
moja rowerowa droga mocno ewoluowała przez lata:-) Zacząłem od trekingowego Herculesa (jazda przez około 2-3 lata, sporadyczne wycieczki w tym kilka z sakwami) Potem był MTB HT Kona Nunu - ten rower służył mi ładnych kilknaście lat i wiele wiele kilometrów przejechanych w tym sporo wycieczek z sakwami) potem szosa Felt o dość sportowej geometrii i cienkich oponkach 23c (powiedzmy około 4 lat i tez sporo kmów ) a później odkrycie roweru szosowego typu endurance czyli znacznie wygodniejsza rama/pozycja i tu były/są dwie szosy: Fuji sportif 1.3 (rozmiar 56 cm, niestety rama wzięła i pekła) i aktualny Cube (rozmiar (53) No i ostatni nabytek czyli kupno ramy gravelowej Fuji Jari (rozmiar 56 cm) i poskładanie sobie samemu z częsci, które zostały po sportifie oraz z nowych głównie napęd i hamulce. Samo przejście z Cuba na Fuji Jari obyło się własciwie bez żadnych problemów. Po prostu to rowery do trochę różnych aktywności. Cuba traktuję jako małego zapierdalacza w koło komina (choc w górach tez nim byłem), a gravela m.in jako wyprawówkę na wycieczki kilkudniowe, bo rama jest większa i więcej się mieści, dodatkowo jakość nawierzchni czasem okazuje się inna w rzeczywistości niż podczas planowania trasy:-). Do każdego z tych rowerów był jakiś czas przystosowania, żeby zaczęło mi się jeździć całkiem wygodnie. W jednych bardzo krótki, praktycznie wsiadłem coś tam ustawiłem standardowo i bajunia (tak było w gravelu), a np. w Cube chyba najdłużej kombinowałem z ustawieniami, żeby mi się jeździło wygodnie - możliwe, że wpływ miała najmniejsza rama z dotychczasowych sprzętów. Generalnie jest wiele zmiennych, które mimo dobrze (w sensie wielkości) dobranej ramy trzeba mieć na uwadze typu ustawienie klamek, siodła, kiery, czasem wymieniałem mostek na dłuższy/krótszy lub o innym nachyleniu, no last but not least ustawienie bloków w butach. Na szczęście lubię sobie grzebać przy rowerach + testowanie różnych ustawień robię na ustalonych trasach wkoło komina lub do roboty i całkiem sporo frajdy z tego mam:-)
-
No to skoro obecnemu rowerowi nic w sumie nie brakuje (ewentualnie jakieś koło), to zmieniam zdanie i na Twoim miejscu kupiłbym gravela. Na cioranie w trudniejszym terenie miałbyś dalej scotta, a na szybsze jazdy w terenie, ale mniej wymagającym i po asfalcie gravel jak znalazł:-) Dodatkowo widzę ogromną zaletę posiadania dwóch rowerów, gdy jeden się powiedzmy psuje, czekasz na części lub na serwis dalej masz czym jeździć na co dzień.
-
Hehe, w sumie to ja też odebrałem, że rozważasz gravel i patrząc na to gdzie i jak jeździsz miałem Ci odradzać jego kupno,ale zająłem się napędem i zapomnialem:-) Co do spotkania to ja również żałuję, że nasze szlaki jeszcze się nie przecięły, ale może kiedyś...jak widac czasem zjeżdżam z asfaltu, ale nie za często bo jednak asfaltowy stwór ze mnie.
-
ja zdecydowanie wolę mieć uniwersalny napęd czyli jeden i na góry i na płaskie, właśnie żeby uniknąć zbędnego grzebania. I większa Ilość rzędów z tyłu na to pozwala. Niby to zazwyczaj tylko wymiana kasety, bo wymiana korby to już trochę więcej roboty(dochodzi konieczności regulacji przerzutek,zwłaszcza przedniej) ale i przy samej kasecie trezba zazwyczaj coś jeszcze lekko podregulowac itp itd. Dodatkowo u mnie wyjazd gdzie to zazwyczaj spontan i jazda tam gdzie pogoda najładniejsza 😀
-
Na Twoim miejscu kupowalbym napęd 2x11. Jak wybierzesz gravela no to standard czyli 46x30 z przodu a z tyłu kaseta 11-34, ewentualnie można później zmienić jak Ci będzie brakowało najlżejszych przełożeń. Taki napęd w płaskim terenie na asfaltach i twardych szutrach da Ci całkiem dobre, ciasne zestopniowanie, jednocześnie będziesz miał do dyspozycji też w miarę lekkie biegi górskie/terenowe. Taki napęd mam w swoim gravela (w szosie przód mam kompakt czyli 50x34) i bardzo sobie chwalę. Dodatkowo wymiana całego napędu po zuzyciu (korba, kaseta łańcuch) nie zabija cenowo bo zmieścisz się w 600-700pln z grx600 i kaseta CS hg 700. Testowałem kiedys różne opcje jeżdżenia(częsta wymiana łańcuchów, metoda dwóch łańcuchów co 1tys km) i generalnie podsumowując koszty cenowo wychodziły podobnie jak dojeżdżanie na amen napędu na jednym lanuchu i wymiana wszystkiego na raz, a bez zbędnego pierdzielenia z tymi wymianami. W szosie zazwyczaj zmieniam napęd co 12-14 tys. Km, w gravelu nie wiem bo niewiele jeszcze nim przejechałem, coś koło 5 tys. Pewnie będzie częściej bo warunki pracy gorsze:-)
-
Dokładnie, podobnie jest z szosami, np. Felt advance w pełnym carbonie i mechaniczna grupą 105 (napęd 2x11), na sztywnych osiach i hydraulice da się kupić w okolicy 6-6.5 tys. Jak chcesz mieć napęd 2x12 to około 1 tys trzeba dopłacić. Dopiero na di2 kwoty przekraczaja 10 tys. W podobnych cenach i osprzetach są też rowery Fuji. Oczywiście mowa tu o nowych sprzętach. Rzecz jasna są to rowery na stockowych kołach, ale na pierwszy rower myślę, że nie ma sensu więcej wydawać, choć kto bogatemu zabroni 😀
-
Pogoda w końcu dopieściła w weekend stąd padł pomysł na mała wycieczkę tym razem grawelową. Start i meta w Świętej Katarzynie, pierwsze kilometry trasą dawnej kolejki wąskotorowej - jedyny legalny szlak rowerowy w Świętokrzyskim Parku Narodowym. Później podjazd do Jeleniowskiego Parku Narodowego i tam trafiamy na świetny szuter omijając główne pasmo od południowej strony. Łagów omijamy od wschodu i południa. Jedna z szutrówek miała kilkukilometrowy odcinek prostej jak strzała drogi, na szczęście pofałdowanej więc aż tak bardzo się nie nudziło. Czasem zsiadaliśmy z roweru co by rozprostowac nogi:-) Do Daleszyc ciśniemy przez Cisowsko-Orłowiński Park Krajobrazowy Końcówka trasy od Daleszyc to jazda asfaltem ze sporym ruchem samochodowym, na szczęście była cały czas ładna asfaltowa droga rowerowa, więc jechało się dobrze. I małe statystyki
-
Czyli jednak już pkt w Niemczech są bardziej dotkliwsze niż w Polsce? Godzinę temu co innego sugerowałeś:-) Co do porównywania mandatów do siły nabywczej już Ci @Pavic napisał, że to bez sensu. Wspominałeś też (niby usunałeś/wyedytowałes wpis, ale internet nie zapomina) cyt. "interesujące, że tylko w Polsce są tak restrykcyjne przepisy, drenujące kieszenie kierowców. w myśl pustej idei, żeby było bezpieczniej. a tak naprawdę chodzi o pompowanie budżetów." To przytoczę Ci jeszcze wysokości mandatów na Węgrzech, na Litwie i Łotwie. Zakres prędkości Polska Węgry (1HUF=0,01 PLN) Litwa Łotwa do 10 km/h 50 zł 0 od 11 do 15 km/h 100 zł 50tys 12-30 20-40 od 16 do 20 km/h 200 zł 50tys 12-30 20-40 od 21 do 25 km/h 300 zł 50tys 30-90 40-100 od 26 do 30 km/h 400 zł 70tys 30-90 40-100 od 31 do 40 km/h 800 zł 70tys-100tys 120-170 100-160 od 41 do 50 km/h 1 000 zł 100tys-140tys 170-230 160-320 od 51 do 60 km/h 1 500 zł 140tys-210tys 450-550 240-460 od 61 do 70 km/h 2 000 zł 312tys-468tys 450-550 360-680 powyżej 70 km/h 2 500 zł 468tys 450-550 1400-2000 Jak widać są to porównywalne lub wyższe kwoty zwłaszcza na Węgrzech (w Rumunii też mają grubo), gdzie zaczynają się praktycznie od 500 PLN. No cóż, możesz sobie tupać nóżką ile wlezie, a jaka prawda jest, to można wyczytać sobie wprost z danych, bez posiłkowaniem się AI. W Polsce mandaty są na średnim poziomie, natomiast sprzed tych kilku reform były na dramatycznie śmiesznym poziomie (maks. 500 pln).
-
AI podpowiada Ci te przykłady:-)? Przekroczenie prędkości 26-31: Niemcy - przekraczasz drugi raz...słownie drugi raz prędkość o minimum 26km/h i tracisz prawko na miesiąc, Polska - dostajesz kolejne 5 pkt czyli masz razem 10 pkt i do straty prawka dzieli Cię jeszcze 15. Możesz jeszcze "bezkarnie" dwa razy przekroczyć prędkość o tyle, co w Niemczech poskutkuje ponownie stratą prawka na miesiąc. Nie muszę dodawać, że w wielu przypadkach strata prawka nawet na miesiąc, moze skutkować utrata pracy Przedawnienie,kasowanie punktów: Niemcy - limit jest 8pkt, ale punkty znacznie dłużej się przedawniają, 1 punkt przedawnia się po 2,5 roku, 2 pkt po 5 latach, 3 pkt - po 10, Polska - punkty przedawniają się rok po opłaceniu mandatu, Redukcja punktów poprzez udział w szkoleniu: Niemcy - możliwa redukcja maksymalnie 1 pkt na 5 lat, czyli 12,5% limitu (wg strony dojczland.info limit jest 8pkt, a nie jak podałeś 7) Polska - możliwa redukcja co pół roku 6 pkt karnych, co w ciągu roku daje 12 pkt czyli 50% limitu, Kurtyna:-) w jednym się z Tobą zgodzę - syndrom sztokholmski faktycznie się rozpanoszył:-)
-
Wiesz, to również problem w PL. Jak donoszą media rekordzista u nas ma 23 zakazy prowadzenia pojazdów w tym 6 dożywotnich... no to jest kpina do kwadratu.
-
Tu mała korekta do Danii w obrębie 1-10km/h mandaty są z przedziału 1200-1800 DKK, czyli najniższy nie jest jak pisałem 1800 a 1200. Źle założyłem, że skoro przy +10km/h jest 1800 to cały przedział tyle ma. Nie zmienia to faktu, że mała szansa, aby średnia wynosiła 200 euro. No chyba, że tam nikt drastycznie nie przekracza prędkości właśnie z uwagi na wysokość kary:-)
-
Dania Najniższy mandat, to 1800DKK (1DKK to 0,57 PLN), w euro sobie policz sam. chcesz powiedzieć, że w Danii wystawiane są tylko te najniższe, bo mniej więcej taką średnią podałeś, a właściwie przekopiowałeś z AI:-) Finlandia Maks nawet 200% pensji, to byś dopiero kurwa płakał jakby u nas to wprowadzili, Niemcy Utrata prawka na miesiąc za dwukrotne przekroczenie prędkości o ponad 26km/h w ciągu roku, Holandia Postępowanie karne za przekroczenie prędkości powyżej 30km/h, cud malina:-) Naprawdę, te powyższe kary są mało dotkliwe, u nas w PL to dopiero horror. Dalej nie chce mi się komentować i dla mnie na tą chwilę EOT.
-
Nie dodałem tez po jakim przekroczeniu traci się prawko i na ile czasu - na to sobie tez spójrz. Do Słowacji tez dodać siłę nabywczą, czy ją ominąć, bo nie będzie pasowała do Twojej teori jakoby w PL było najgorzej
-
Poniżej kilka krajów z taryfikatorami za przekroczenie prędkości. Chyba nie chciałbyś dostać mandat w innym kraju niż Polska:-) Czechy Słowacja EURO Zakres prędkości Polska Włochy Niemcy Austria Miasto poza miastem Miasto poza miastem do 10 km/h 50 zł 42-173 EURO 30 EUR 45-100 EUR do 1500CZK do 1500CZK 20 20 od 11 do 15 km/h 100 zł 173-694 50 EUR 45-100 EUR 1500-2000 1500-2000 40 20 od 16 do 20 km/h 200 zł 173-694 70 EUR 45-100 EUR 1500-2000 1500-2000 50 40 od 21 do 25 km/h 300 zł 173-694 115 EUR 60-190 2500-3500 1500-2000 130 50 od 26 do 30 km/h 400 zł 173-694 180 EUR 60-190 2500-3500 1500-2000 200 130 od 31 do 40 km/h 800 zł 173-694 260 EUR 60-190 2500-3500 2500-3500 270-320 200 od 41 do 50 km/h 1 000 zł 543-2170 400 EUR 300-5000 brak mandatu kara administracyjna 7000-25000 2500-3500 370-400 270-320 od 51 do 60 km/h 1 500 zł 543-2170 560 EUR 300-5000 brak mandatu kara administracyjna 7000-25000 600-700 370-400 od 61 do 70 km/h 2 000 zł 845-3382 700 EUR 500-7500 800 600-700 powyżej 70 km/h 2 500 zł 845-3382 800 EUR 500-7500 800 800
-
W męskim wyścigu niby bez niespodzianek, choć po tym upadku Pogacara można bylo watpic, ale pozbierał się podobnie jak na Strade Biance bodajże rok temu i pojechał swoje. Zaskoczeniem było, że Pidkok wytrzymał te wszystkie ataki Tadeja i o zwycięstwo otarł się o grubości opony - duży szacunek. W sumie na mecie nie wyglądał na jakoś mocno rozczarowanego i pięknie podziękował jeszcze na rowerze Pogacarowi.
-
Pewnie, że można i dobrym/uważnym kierowcom się to też zdarza. Tylko wtedy biorę na klatę swoje gapiostwo, a nie jęczę jak to kierowcy są najbardziej uciskana grupą spopeczna. Czy Twoja siostra miała do kogoś pretensje o ten mandat oprócz do Siebie?
-
Możliwe, ale nie mam ochoty tego weryfikować:-) Dokładnie tak. Podam przykład trochę innego OPP, na S7 obwodnica Białobrzeg, dość znany, bo ponad 13 kilometrowy. Często tamtędy jeżdżę do rodziny, zazwyczaj w piątkowe popołudnie/wieczór. To co dzieje się przed i za tym OPP to jest miazga, jazda na zderzaku, często gęsto po na oko 140-150km/h w bardzo dużym ruchu, do tego niebezpieczne próby wyprzedzania prawym pasem, żeby być 3 samochody bliżej. A na samym OPP nagle robi się spokojnie. Każdy jedzie licznikowe 120-125, stąd prędkości względne bardzo niewielkie i nawet w dużym ruchu jedzie się całkiem znośnie. Stąd już się cieszę na nowe odcinki, Tarczyn-Grójec i na obwodnicy Radomia.
-
niecałe 2,5km
