Skocz do zawartości

Szkolenie/nauczanie dzieci


Adam ..DUCH

Rekomendowane odpowiedzi

23 minuty temu, Estka napisał:

A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia.

Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata.

Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło...

Wszystko da się bo to nasza natura 😉

 

Edytowane przez Victor
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, Estka napisał:

A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia.

Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata.

Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło...

W punkt. Dochodzą jeszcze znienawidzone zajęcia. Nas w podstawówce na wf prowadził zawodnik kosza. Do uje..ania koszykówka aż się na wymioty zbierało. Miało to swoich fanów, do tego stopnia że propozycja siatki, nogi na hali czy na polu spotykało się z hejtem. Do ch nie podobny taki wf. Czasem na zastępstwo wpadł ktoś inny - były ćwiczenia, rozciąganie, pokazanie techniki, techniki relaksacyjne. Człowiek się dowiadywał że wf to nie tylko kosz. Do dziś mam alergię … ale wtedy to byly czasy słusznie minione … a zresztą … nie wejdę w politykę. W każdym razie wiele dzieciaków nabrało wstrętu jak mówisz.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, star napisał:

 ten makijaż oznacza, żeby skręt długi był długi?

Dokładnie tak - nawet jeżeli następuje złamanie jazdy po łuku. Wyjdźmy z podstawy - dzieci postrzegają otaczający ich świat w sposób intuicyjny (oczywiście są wyjątki ale nie o nich rozmawiamy) i tak się w ogólnym zarysie dzieje +- do 12 roku życia. Owa intuicja błędnie prowadzi ich do sylwetki odchylonej w sytuacji kiedy stoją w linii spadku stoku a to prowadzi  do wniosku, iż zadaniem WZORCA jest ograniczenie stania w linii spadku stoku do minimum a maksymalizowanie stania w trawersie - nawet jeżeli oznacza to złamanie jazdy po łuku. Zadaniem WZORCA jest zatem umiejętne prowadzenie będącego po opieką dzieciaka i bieżące korygowanie błędów a to wszystko sprowadza się do pojęcia czasu. Każdy kursant ma mieć czas na uporządkowanie swojej jazdy a ten czas daje mu tylko i wyłącznie długi skręt.   

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Victor napisał:

Tragizm polega na tym że to „my” rodzice którzy kiedyś bylismy bardzo aktywni a dziś głaszczemy pociechy nie pozwalać im na wiele we własnej samodzielności albo widzimy w nich niespełnione własne aspiracje z przeszłości .

Niekoniecznie. O sobie jako dziadku nie będę wiele pisał. Zasadniczo jestem dla wnuków zbyt łagodny i tolerancyjny. Dziadowski przywilej. 🙂 Ale dzieci, zwłaszcza mocno zapracowana córka z trójką dzieci już takie nie są. Choć zmęczona, bynajmniej nie głaszcze swoje pociechy. Rozdziela robotę (szkolne zdania, jakieś ćwiczenia logiczne, itp.), pilnuje jej wykonanie i ewentualnie pozwala na krótką rozrywkę typu gra (Roblox jest na tapecie) czy bajka w TV lub na komputerze. A gdy przychodzi czas na różne tenisy, pływalnie, itp., wygania z domu. Da się. 🙂

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, a_senior napisał:

Niekoniecznie. O sobie jako dziadku nie będę wiele pisał. Zasadniczo jestem dla wnuków zbyt łagodny i tolerancyjny. Dziadowski przywilej. 🙂 Ale dzieci, zwłaszcza mocno zapracowana córka z trójką dzieci już takie nie są. Choć zmęczona, bynajmniej nie głaszcze swoje pociechy. Rozdziela robotę (szkolne zdania, jakieś ćwiczenia logiczne, itp.), pilnuje jej wykonanie i ewentualnie pozwala na krótką rozrywkę typu gra (Roblox jest na tapecie) czy bajka w TV lub na komputerze. A gdy przychodzi czas na różne tenisy, pływalnie, itp., wygania z domu. Da się. 🙂

A kromkę chleba potrafią posmarować  masłem ? 
 

😉

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Estka napisał:

A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia.

Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata.

Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło...

Absolutnie nie zgadzam się z Twoim wpisem i idącymi za nim wnioskami. Powiem więcej, neguję taką postawę jako bierne podejście do problemów które każdego z Nas spotkały/spotkają. Pomiędzy rozumieniem a tolerancją jest gigantyczna różnica. Ja realizując szkolenia dzieci staram się odnaleźć czas....ten moment w którym dzieciak jest mentalnie gotowy i tu podkreślę mentalnie. Z własnej praktyki, to znam rzesze dzieciaków doskonale przygotowanych fizycznie do uprawiania narciarstwa a które ledwie opanują przemieszczanie się z pkt A do B a w ich kontrze stoją dzieciaki które są kompletnie nie przygotowane (tu się domyśl) ale mentalnie przerastają tych pierwszych o głowę. W tym momencie jeszcze wrócę do twojego wstępu....."załatwiają"?? czyli co?? oszukują??. Dążymy do WZORCA a wzorzec oszukuje - no ja to tak rozumuję??? 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, a_senior napisał:

A jak porównać z czasami mojego dzieciństwa, latami 50 i 60. Do domu wracało się na jedzenie a potem znów do kumpli na podwórko z trzepakami, zośką (pamięta to ktoś jeszcze), rzadziej z piłką, dziewczynki z klasami.

Ale nie ma co narzekać na dzisiejszą "młodzież" i dzieci. Moje dzieci zostały wychowane w aktywności ruchowej by nie powiedzieć sportowej. Ciągnąłem ich na rower (mój bzik), grałem z nimi w kometkę (w swoim czasie mój drugi bzik), na basen, na wycieczki górskie. O nartach nie wspominając bo to oczywiste. I widzę, że te moje dzieci robią to samo ze swoimi dziećmi. Wszelkie dostępy do komputerów, gier i smartfonów są mocno limitowane. Zajęcia typu tenis, dżudo, pływanie - obowiązkowe. W chwilach wolnych - rower, bieganie, chodzenia. Wszelkie wakacje, w tym ferie zimowe, w ruchu. Nie ma siedzenia i byczenia się. Da się więc i dzisiaj.

Na ten moment w domu mojego wnuka a także tam gdzie on aktualnie przebywa "niebieski ekran" każdego rodzaju jest zakazany. Karolina doprowadziła do sytuacji że ja i żona boimy sie w obecności wnuka dotknąć telefonu. Stary uwierz jest na ostro i bez trzymanki 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...