Jump to content

Adam ..DUCH

Members
  • Posts

    2,058
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Adam ..DUCH

  1. Janek i tak i nie. Tak z uwagi na fakt iż SL i GS uczą skrętu wymuszonego, uczą myślenia, rozpoznania, wyboru techniki - zobacz Sam na tym zdjęciu - trzy skręty trzy techniki - tego nie da się osiągnąć w luźnej i choćby zadaniowej jeździe a mądry ustawiacz jest w stanie na 10 bramkach/tyczkach - 2 pułapki ustawić - to doskonale widać u juniorów sekcje rytmiczne idą ok a zwykły przelot lub łokieć wybija z trasy. Nie bo pod okiem nieoświadczonego prowadzącego mogą poprowadzić nas w błędne koło "sztuczek" gdzie jedynym kryterium jest czas. Jeżeli mam czas i mam kursanta przewidzianego na nieco dłużej niż 1-3h to wprowadzam skręt wymuszony nawet z poziomu łuków płużnych. Zresztą zapytaj Pawła jak wyglądało jego zetknięcie na pierwszym takim "sportowym" GS w sytuacji jazdy po betonie na dwóch przelotach i nieco wyciągniętych w rytmie niektórych bramkach, z pomiarem czasu i to na oślej górce w Zwardoniu???, "Nasza" Beata też doświadczyła kilku bramek i też wrażenia były......pal licho z techniką - ważne że włącza się tryb "race"....i banan....a ten uśmiech......
  2. Bardzo ale to bardzo kolego dziękuję Ci za ten wpis - nie będę pisał ile to zdjęcie przemieliło fachowców jednakże nadmienię iż większość z nich zdecydowanie podzieliło twoje zdanie - czyli w sumie dosyć niewielkie różnice nas dzielące. Celem wpisu mojego było uzmysłowienie iż z pozoru błahe niuanse (takie jak umiejętność prawidłowego podchodzenia) mogą prowadzić do sukcesu mało tego nie trzeba szukać skomplikowanych motorycznie rozwiązań. Na marginesie - nie ukończyła przejazdu...
  3. Odejdę nieco od reguły tego wątku albowiem chcę zobrazować nieco do czego prowadzą z pozoru proste i niemalże statyczne ćwiczenia. Poniżej poklatka z przejazdu SL nieco zapomnianej aczkolwiek wybitnej alpejki Marlies Schild. Zdjęcie opatrzyłem własnym graficznym komentarzem obrazującym kierunki w jakich przemieszczają się kończyny/stawy/siły. Tytułem wstępu wyraźny obłok śniegu tuż za pierwszą "prostą" niebieską wskazuje że lekko "przegięła" z gazem a dalsze zachowanie wskazuje iż po mistrzowsku nadrabia linię - musiała sporo podchodzić w trakcie treningów: Wyraźnie widać że tyci spóźniła skręt - wchodzi w tyczkę jedynie gardą ciężar, na dwóch nartach i dalej dzieje się już magia - zostawia/odstawia górną nartę zmieniając jej krawędź i "zabiera" w górę dolną nartę - biodra zostają pomiędzy nartami dalej to działa już tylko fizyka praktycznie w koncepcji 0-1. W ujęciu 3 to już praktycznie jest po zawodach - siła odśrodkowa ją "przepchała" więc wystarczy jedynie "dobić" kolano i wio. Skręt nr 2 to już inna bajka to widoczna jest wyraźna antycypacja w skręcie NW, skręt nr 3 to z kolei skręt w kompensacji z wykorzystaniem oporowego zabicia kijka (tak mi się wydaje - ta odstawiona mocno lewa ręka z grotem do tyłu) Tak że kochani widzicie - trzy skręty i każdy wykonany w innej technice. Dla mnie istotny jest ten pierwszy bo niejako nawiązuje do ćwiczenia zaproponowanego albowiem jest wstępem do bardzo dynamicznej jazdy. Tak więc odstaw - zabierz nartę - rotacja stóp - obniżenie i powolutku zbliżamy się do linii spadku stoku.
  4. Nie zrobisz😉. Wszystko jest ok po prostu lepszego filmu nie znalazłem. Tak masz rację demonstrator w większości skrętów stosuje niewielkie poszerzenie ale ty zwróć uwagę na techniczny aspekt skrętu w przedziale 0.40-0.43 ideał tego co chciałem przekazać. Zwróć też uwagę na moment prze krawędziowania - bardzo wczesny, sposób dociążenia - prawie równocześnie z zmianą krawędzi i w jaki sposób to robi - dociążenie przez odciążenie zewnętrznej - biodra niemalże się nie przesuwają w linii czołowej - on pozwala się przewrócić od stokowo - wie że sie nie przewróci bo siła odśrodkowa go utrzyma ale zanim ten skręt sie wykona on już jest ustawiony - to pierwsze kroki do jazdy sportowej a przy najmniej dynamicznej bardzo. Dlaczego w proponowanym ćwiczeniu nie stosować poszerzenia : raz że to jest wcześniejsza w rozwoju ewolucja, dwa że jest kątowa (a dążymy do równoległej)trzy poszerzenie ma charakter przyśpieszający a dążymy do kontroli prędkości, cztery dominują narty o krótkich promieniach które sztucznie wkręcą nas w skręt cięty. Nożyc też nie z uwagi iż będziemy "pchali jazdę", przy nożycach zawsze wkrada się nieco rotacji przy inicjacji oraz niestabilność pasa barkowego. Troszkę pogrzebię i wkleję zdjęcie jak wygląda ta ewolucja w jeździe sportowej na tyczkach
  5. Jak w temacie kupię narty https://www.skionline.pl/sprzet/narty,14-15,voelkl,racetiger-speedwall-sl-racing-world-cup,7891.html Jeżeli ktoś ma taki sprzęt w stanie dobrym lub wyżej proszę o info....
  6. W trakcie realizacji zajęć szkoleniowych wielu kursantów pyta się czy istnieje jakieś uniwersalne ćwiczenia - takie które kształtuje wiele pozytywnych nawyków a jednocześnie nie pozbawia Nas radości z jazdy. Skręt oszczepniczy jest takim ćwiczeniem ale jak już wyżej napisałem jest stosunkowo trudne do wykonania w formie prawidłowej. Więc na zadane pytanie odpowiem tak jest takie ćwiczenie - skręt przestępowaniem. Zamieszczony poniżej film (taki jedynie znalazłem) tylko w kilku momentach prezentuje prawidłowe wykonania tej ewolucji. Zanim jednak zaczniemy jazdę proponuję poćwiczyć i bawić się podchodzeniem bokiem. Nie podpierać się kijkami, utrzymywać prawidłową sylwetkę i koncentrować się jedynie na prawidłowej pracy nóg, przestępować z głębokim obniżeniem sylwetki i wysokim wyjściem w górę. W tej statecznej ewolucji zadbać o prawidłowe zakrawędziowanie i pedantyczne wręcz równoległe ustawianie nart. Ćwiczyć na stokach o dużym nachyleniu lub wykorzystać kryzy śnieżne, garby. Absolutnie nie stosować poszerzenia kątowego jak i innych ustawień kątowych, skręt z rotacji stóp i "szukanie krawędzi" poprzez obniżenie sylwetki - uwolnienie stóp i kolan. Warto pobawić się głową - wyprzedzać skręt - patrzeć nie tam gdzie jedziemy ale tam gdzie chcemy się znaleźć. Ćwiczyć na nartach o dłuższych promieniach.
  7. Mitek to były fajne/niezwykle czasy. Teraz poznałem gościa który z Katowic robił trzydniówki w Szczyrku. Spał w Bielsku w wieżowcach w windowni bo mu się nie opłacało wracać do Katowic
  8. Nie rób mięśni tylko gibkość.....a tak na poważnie zbieram się do kilku pytań do Naszego eksperta i być może uzyskane odpowiedzi pomogą przełożyć pozytywy i negatywy na poziom jazdy na nartach.
  9. Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest oczywista i wymaga pewnego wstepu/wyjaśnienia. Przygodę z "rolkami" zacząłem w 88r za namową dwóch moich starszych kolegów Maurycego i Drozda - skończyłem gdzieś w połowie lat 90tych. Skąd oni wzięli sprzęt nie wiem. Naszym stokiem bazowym była Czantoria a same zjazdy bardziej przypominały Paryż Dakar niż obecną formę F1 grassski. Zabawa jest mega kontuzjogenna - stosunkowo duże prędkości zestawione z dosyć twardym podłożem oraz awaryjnością (wysoką) sprzętu powodowały iż za każdym razem do domu wracaliśmy niemiłosiernie poobijani. Tylko Drozdu ograniczał ochraniacze do minimum - ja miałem gorset, kask, naramienniki hokejowe. Koszulki z uwagi na ostrężyny szły w drzazgi - bardzo dobrze sprawdzały się koszulki chirurgiczne te zielone. Technika jazdy bardzo zbliżona do narciarskiej za wyjątkiem łuków płużnych - da się ale na bardzo wolnych obrotach. W skrętach wykorzystuje się "zakrawędziowanie" gąsienicy połączone z rotacją stopy. Zabawa bardzo wysiłkowa - przełożenie nierówności terenowych na nogi w formacie 0-1. Do tego ciągła kompensacja. Porównując - w tamtych czasach "zrobić" Czantorię 20-25 razy to nie był dla mnie żaden problem - ograniczeniem był jedynie czas pracy kolei, na rolkach góra 7-8 razy i "zgon" - uda spalone do cna. Poniżej sprzęt który posiadam - a został on zrobiony ręcznie przez Drozda (zdolny inżynier). Teraz nie pamiętam czy są one krótsze od fabrycznych czy też dłuższe - wydaje mi się że nieco krótsze. Z pewnością są znacznie krótsze od obecnych. A jak wyglądała jazda: Na filmie Drozdu i Maurycy. Obaj nie byli dobrymi narciarzami. Drozdu sylwetka mocno odchylona i gaz, gaz, gaz, Maurycy znacznie lepszy ale bez iskry Bożej - każda ewolucja najpierw w głowie została opisana wzorem matematyczno fizycznym. Odnośnie Rajczy - to nie moja inicjatywa ale się chyba podepnę - stok jest fajny wystarczy go przewalcować i będzie OK. Sprzęt - nie wiem czy w PL jest dostępny, kiedyś chyba także za pośrednictwem SF nawiązałem kontakt z gościem z Brennej (tam była sekcja sportowa grasski) - twierdził iż ma cały garaż sprzętu z którym nie wie co zrobić. Sumarycznie temat zarzuciłem bo wszystkich srok za ogon się nie da ciągnąc.
  10. Uwierz widły to podstawa.....2019 dwa domy ode mnie......
  11. To ja to może uproszczę troszkę - kiedy płonie chałupa sąsiada (nawet tego którego nie lubię) biorę widły i wiadro aby pomóc.......tu wykształcenie, status społeczny, finansowy nie ma żadnego znaczenia ....w tej sytuacji domorosłych geopolityków mam głęboko w dupie zwłaszcza, iż ogień może przemieścić się na mój dach - ot taka prosta robotniczo chłopska zasada...... Co o tej tezie myślisz???
  12. Oczywiście.....właśnie żonka z czeluści piwnicznych wyciągnęła sprzęt mój abym go oczyścił, napastował, wypolerować i coś tam jeszcze......
  13. Kolego serdecznie zapraszam - jak ruszy. To nie jest moja inicjatywa. Temat rozwija jakoś gościu z Korbielowa - ja zgłosiłem gotowość użyczenia tyczek i kolanówek ale jak to wbija się w ziemię nie mam bladego pojęcia. Zobaczymy - to trzeba stok przewalcować - to nie jest takie proste.....zobaczymy. ze swojej strony mogę temat pilnować......
  14. Odpowiadając Tobie propagandowo: czy napadnie czy nie mam to w głębokiej d.......ie albowiem jak nie napadnie to nic się nie stanie ale jak napadnie to ja i cała moja rodzina ma "1" . Jednego jestem pewien G. Śląska Rosjanie nie ruszą. A Ty jaką masz opaskę?????
  15. Paweł rolki rolkami a tu być może odwiedzisz mnie latem???https://www.facebook.com/111823117414461/posts/456583619605074/
  16. Wystarczy mieć jako takie wykształcenie, pracę, przeczytać parę książek, co jakiś czas przeprosić się np z teatrem, kinem,znać swoje (poziom) oczekiwania społeczne, prawidłowo realizować stosunki rodzinne/sąsiedzkie a coś takiego jak bańka informacyjna nie będzie istnieć
  17. Kolejne pytanie. Podaj swoje imię i nazwisko- ja swojego się nie wstydzę- gdzie pracujesz/jaki zawód, z jakimi Ukraińcami masz do czynienia???
  18. Na jakich niejawnych materiałach swoje tezy opiera przedmiotowy profesor???. Podkreślam nie chodzi czy się z nimi zgadzam czy nie - pytanie na jakich??
  19. Oddajemy sprzęt wraz z ludźmi czy sam sprzęt???
  20. Jest to bardzo dobra informacja.
  21. Czytam, czyt....cz....i nie wierzę....nie ogarniam, nie jestem w stanie zrozumieć i tym bardziej zaakceptować wypowiedzi niektórych użytkowników forum. Będzie rzewna (wg. Spiocha) wypowiedź: Miałem ten zaszczyt że w okresie 01-23.04.2022 wizytowali mnie goście z Ukrainy - zaszczyt bo mimo dzielących nas różnic - podziałów historycznych zaufali mi/nam (żonie) i zdecydowali się na schronienie u nas. Kiedy wojna na Ukrainie wybuchła (ta w 2022) Julka była w Polsce - pracowała w szwalni w Wrocławiu, kiedy bomby zaczęły spadać na Kijów natychmiast pojechała po swojego syna do Kijowa gdzie był po dopieka babci. Do Polski z Kijowa jechała z Matviejem 6 dni. Sumarycznie po 13 dniach tułaczki trafiła do mnie...przespała 20 h jednym ciągiem. Matvii - cudowny 6 latek ale kiedy widzi się małe dziecko które na każdy głośny dźwięk chowa się w szafie to serce ściska. Julka i Matvi mieszkali na stałe gdzieś pomiędzy Lwowem a Kamieńcem i razem z jej partnerem Żenią budowali malutki domek na przedmieściach Kijowa. Żenia - rosjanin z Ługańska - potomek przymusowej rusyfikacji Ukrainy - w sercu Ukraina. Dwa domy dalej Tania - baba i to fest baba (taka fest dziołcha) z charakterem z Kamieńca Podolskiego - super dziewczyna taka mocna, jej mąż Igor - Ukrainiec rosyjskiego pochodzenia, ich dzieciaki David 12 lat - intelektualista mądry dzieciak, Igor 10 lat - kozak i to widać ogień w oczach - geny robią swoje. I teraz wyobraźcie sobie imprezę słownikowo - tłumaczeniową - przy jednym stole wódkę pijemy: góral z gór, hanys, Ukrainki dwie, dwóch ukraińców rosyjskiego pochodzenia.....pijemy wódkę, jemy ukraińskie jedzenie i tłumaczymy każde słowo z ukraińskiego na polskie - śląskie - góralskie...mało tego na moście tureckim w Kamieniu Podolskim zawieszamy Litewską, Białoruską, Polską i Ukraińską flagę...... To były jedne z najpiękniejszych dni mojego życia...... PS Barszcz Ukraiński to najlepsza zupa na świecie..........
  22. Czy mógł byś to stwierdzenie konstruktywnie rozwinąć??
  23. To jest tak że z łyżwami nie miałem żadnego problemu....pamiętam czasy liceum jak mnie koledzy wyciągnęli do Spodka (to czasy fascynacji NHL - transmisje w środku nocy) ...pamiętam jak koledzy zdziwko zrobili.....no jak pierwszy raz to jest niemożliwe.....możliwe bo jak się na deskach jeździ to to jest możliwe. Z rolkami mam duży opór ...raz że nie bawi mnie jazda na płaskim a dwa że jazda na pochyłym raczej połamie moje "stare" kości.....jak powiedział mi kiedyś Michał Bąk - Adam nie ma czasu kurcze nie ma czasu.....
×
×
  • Create New...