Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez sese

  1. sese

    Jazda... po wiedzę? :)

    Nie wdając się w gorącą dyskusję przedmówców, polecam wszystkim przyszłym i obecnym kierowcom odpalenie youtube'a i wejście na profil "polskie drogi" https://www.youtube....igdJ8tOw/videos Są na nim dwie serie: "polskie drogi" - 55 odcinków i "wyprzedzacz" - 2 odcinki. Każdy odcinek trwa kilka minut. Wszystkie sytuacje pochodzą wyłącznie z Polski. Po obejrzeniu ich wszystkich radykalnie zmieniłem styl i taktykę jazdy samochodem. Zasada ograniczonego zaufania też nabrała zupełnie nowego znaczenia... Moim zdaniem powinni te filmy pokazywać na kursach na prawo jazdy a już obligatoryjnie przed ponownym egzaminem (po zabraniu uprawnień za punkty... )
  2.   Też doszedłem do takiego wniosku... Zastanawiam się jedynie nad formą finansowania: crowdfunding, kredyt hipoteczny czy sprzedaż nerki
  3.   Odwaliłeś kawał dobrej roboty zamieszczając na forum pełną serię ćwiczeń wraz z opisami i zdjęciami. Szacun wielki. Wśród nich są te które stosuje od wielu lat, ale kilka z nich to dla mnie całkowita nowość (te z podparciem o fotel/stół i te w klęku "zwykłym", nie podpartym). Widać też, że jest to przemyślana i kompletna seria na wzmocnienie gorsetu. Fajnie łączy elementy rozciągania z core trening. Od grudniowej przygody kręgosłup raczej o sobie nie przypominał w jakiś drastyczny sposób, co pozwoliło spędzić mi kilkadziesiąt dni na nartach (dzięki Juras ), przejechać kilkaset km na rowerze i kilkadziesiąt na rolkach. Oczywiście czasem coś strzyknie, czasem zaboli, czasem lewa stopa delikatnie pomrowi, ale da się z tym żyć. W razie W ćwiczenia (zwłaszcza te przedstawione przez Ciebie w części II tutorialu) oraz ewentualnie TENS. Teraz na pewno będą częściej powtarzane w ramach przygotowania do sezonu oraz będą uzupełnione o zaprezentowane przez Ciebie nowości. Jednego się w międzyczasie nauczyłem - jeśli mam podnieść coś co waży więcej niż 20 kg to bezwzględnie robię to w pasie ortopedycznym. Bez pasa od razu pojawiają się jakieś niepokojące objawy... Pozdrawiam
  4. Już się miałem w ciemno zgłosić, ale przezornie spojrzałem na mapkę i jakoś nie mogę na niej dojrzeć wyciągów które mogłyby pomóc w wędrówce na horu... Zatem chyba podziękuję - po ostatnim weekendzie  w Libercu i Spindlu oraz przypadkowym pomyleniu tras skutkującym koniecznością pokonania 30 km pod górę stałem się zatwardziałym zwolennikiem opcji "tylko w dół". No chyba że ból tyłka minie do soboty a amor się też jakoś naprawi do tego czasu to wpadniemy do Was na jeden dzień. PS macie ogarnięte jakieś noclegi?
  5. Jaro koniecznie weźcie narty   http://www.skiforum....23-zaczelo-sie/  
  6. Dzisiaj rano - podczas pierwszego zjazdu - uznałem, że jest wymarzony dzień na bicie życiowego rekordu. Suma sumarum udało się - 22.140 m przewyższenia, 120 km zjazdu i 47 "wciągnięć" różnej maści wyciągami. Niestety gdzieś tak w 4-5 godzinie jazdy zaczął pojawiać się potężny ból głowy w okolicy prawej skroni. Występował tylko podczas zjazdów i był proporcjonalny do rozwijanej prędkości (ta zazwyczaj nie była mała - wiadomo chodziło o rekord ) Kilka razy musiałem zwolnić a nawet się zatrzymać bo ból uniemożliwiał dalszą jazdę... Na wyciągu odpuszczał.  Miał ktoś coś podobnego??" Zacząłem się zastanawiać czy to może kwestia odwodnienia albo nadzwyczaj gwałtownych zmian ciśnienia, tylko o jakim ciśnieniu tu można mówić skoro amplituda przewyższeń wahała się od 800 do 2095 mnpm Pozdrawiam
  7. Chyba że ktoś jedzie sam lub w dwie osoby... Wtedy oszczędności są znaczne...  
  8. Ja dzisiaj w południe opuściłem gościnne progi Czarnego Gronia... To były fantastyczne trzy dni... i jeszcze lepsze dwie noce Dzięki Wszystkim za wszystko...
  9. Pytanie techniczne - ja na 100 % będę na Praciakach już od czwartkowego wieczoru, aż do niedzieli. Na forumowe spotkanie chętnie wybrałaby się natomiast pewna bardzo niedoświadczona narciareczka, pod warunkiem, iż będzie mogła skorzystać na miejscu z aktywnej pomocy instruktora. Ja wobec dużych braków pedagogicznych i jeszcze większych technicznych nawet nie śmiałbym brać się za szkolenie kogokolwiek, natomiast zobowiązałem się do zebrania wywiadu odnośnie kadry instruktorskiej stacjonującej na Czarnym Groniu. A wiec pytam: ktoś tam w ogóle szkoli, a jeśli tak to na jakich warunkach i za ile? Oficjalną ofertę talarinio.pl i praciaki.pl już znam, ale nie pogardzę innymi namiarami i osobistymi doświadczeniami.  Ps: Potencjalna uczennica dotychczas spędziła jedynie 2 dni na stoku ale za to non stop w towarzystwie instruktora, a jej życiowym osiągnięciem było zjechanie drugiego dnia z Jaworzyny Krynickiej.  
  10. Przychylam się do głosu przedmówców. Albo robić coś dobrze albo w ogóle... Ktoś, kto nigdy nie był na KW będzie miał po przeczytaniu relacji Robsona co najmniej mocno wypaczone pojęcie o tym jak wyglądają trasy w tym rejonie, natomiast Ci, którzy tam byli choć raz, po prostu się tylko zaśmieją. Do autora relacji mam jedno pytanie: zjechałeś chociaż raz trasą w kotle goryczkowym? A może chociaż pokonałeś trawers nad doliną Cichą i spojrzałeś na goryczkową z góry? Niestety pewnie nie... Gdyby tak bowiem było, to wiedziałbyś o czym piszesz i co widać na Twoim ostatnim zdjęciu...    Ps. Najbardziej spodobał mi się fragment o "wracaniu do Kuźnic poprzez śmiganie w Kotle Gąsienicowym". Muszę tego koniecznie spróbować
  11.   Ja się deklaruję - kto był kiedykolwiek z Jurasem na jakiejkolwiek czterodniówce ten wie, że 7:30 to tzw "zwyczajowa" godzina wyjścia na stok Bilans ostatniego wyjazdu 4 dni na nartach, 3 noclegi na kwaterze, w tym łącznie około 11 godzin snu, z czego 5 godzin w ostatnią noc - "bo trzeba się wyspać przed drogą"
  12. sese

    Dziennik pokładowy

    Jak ja Ci zazdroszczę że masz sensowny stok zaledwie 25 km od domu... My mamy na Dzikowiec trzy razy dalej i drogą trochę innej kategorii... Poza tym Dziku w tym sezonie nie odpalił jeszcze  krzesła i góry, więc pozostaje mi się pocieszać Salzburgerlandem raz na trzy tygodnie
  13. sese

    Elan 2016/2017

    A mi się marzy relacja z tzw. ślepego testu - tzn. wszystkie narty oklejone jednolitą folią, najlepiej strukturalną, żeby nie było widać charakterystycznych elementów narty (szyna, płyta itd) Problem byłby jedynie z wiązaniami (producenta zdradza sama budowa tego ustrojstwa), ale chyba możliwe byłoby zastosowanie na czas testów tych samych wiązań w nartach różnych producentów. Testerzy nie wiedzieliby na czym jeżdżą i dopiero po wystawieniu końcowej oceny folia byłaby zrywana. Król jest nagi... Wiem że to nie przejdzie - żaden producent nie byłby tym zainteresowany, ale za to ile sprzętowych dogmatów być może by upadło...
  14. A propos Oberży to mam nadzieje, że przez te parę lat od ostatniej wizyty smak serwowanego tam jadła się nie zmienił. Mniam  
  15. Pamiętam tą dyskusje bardzo dobrze. Maszyna łapała tam gdzie miała łapać czyli na całej długości krawędzi mającej kontakt z podłożem...
  16. Wszystko zależy od stopnia umiejętności. Jeśli podana przez Ciebie w profilu 4 jest autentyczna, to na Twoim miejscu bym tępił. A jeśli chodzi o pytanie "po co?" to próbuje przeprowadzić test: bezpośrednio po naostrzeniu i bez tępienia zabierz narty na stok i zjedź parę razy. Będziesz wiedział wszystko.
  17. Co do nart używanych to z moich obserwacji wynika że 99% z nich pochodzi z austriackich, francuskich czy szwajcarskich wypożyczalni. Czasami handlarzowi nie chce się nawet naklejek i kodów paskowych usuwać, a jeśli nawet to zrobi to rodzaj i stan wiązań mówi wszystko. Może się nie znam na tym businessie, ale wychodzę z założenia, że jeśli właściciel wypożyczalni zdecydował się oddać jakieś narty polskiemu handlarzowi za mniej niż 10 % pierwotnej ceny to musi to być po prostu do niczego się już nie nadający złom.  Przecież równowartość odsprzedaży takiej narty ona zarabia w ciągu maksymalnie 3-4 dni wypożyczenia... Tak więc pierwsza zasada: widzisz ściorane wiązania rentalowe - nie tykasz tej dechy!!! Druga zasada: kupujesz i oglądasz dechy z kimś znającym się na nich lepiej od ciebie. Na ostatnim wyjeździe było mi bardzo żal jednego z forumowiczów, który podrzucił  mi do ostrzenia swoje nowo zakupione, używane Nordicy Dobermanny. Dodam że kupił je za ok. 1.000 zł. Co więcej kupował je w serwisie prowadzącym giełdę, a sprzedający miał te narty zachwalać jako "jeżdżone kilka dni, stan idealny". Problem w tym, że krawędź jednej dechy w paru miejscach można było mierzyć jedynie w mikrometrach!!! Aż bałem się dotknąć tego pilnikiem - całe szczęście że nadmiar ABSu wykluczał jakiekolwiek ostrzenie, a ja nie miałem ze sobą pazura. Pierwszy raz się bałem, że ręczne ostrzenie może się okazać tym ostatnim... Handlarza, który sprzedał takie gówno i to za grubą kasę powiesiłbym dosłownie za jaja... Ale cóż taki mamy klimat i dopóki ludzie będą odpuszczać i nie zgłaszać takich rzeczy na policję/do sądu to "cfaniakom" będzie się żyło dobrze. Działa prosta zasada - jesteś profesjonalistą, prowadzisz serwis to wiesz co sprzedajesz i musisz udzielić rzetelnej informacji ewentualnemu klientowi. Próbujesz robić wała to ciężko za to płacisz. W przypadku nart przynajmniej nikt nie będzie mógł powiedzieć: "ja tego licznika nie cofałem, ja już go z takim przebiegiem kupiłem" 
  18. Super wiadomość z tym skibusem, szkoda tylko że będzie jeździł przez niecałe 1,5 miesiąca. Do dzis nie zapomnę gdy za taxi Duszniki - Zieleniec zapłaciliśmy w sylwestra parę lat temu 300 zł i to po długich negocjacjach oraz po użyciu tambylczych znajomości, bo nikomu z 2 lub 3 ówczesnych dusznickich taksówkarzy nie chciało się jechać.
  19. sese

    Box na narty - pytanie

    Prawidłowo zamontowany box nie odleci i przy prędkości 130 km/h i przy 150 km/h, a nawet przy 200 km/h. Siły są wprawdzie duże, ale nie aż tak żeby go zdmuchnąć z dachu. Zresztą jechałem już jako pasażer samochodem który pędził z boxem ponad 200 km/h. Poza masakrycznym spalaniem wszystko było ok. Problem pojawia się przy nagłym hamowaniu, a pogłębia się przy słuczce/wypadku. Bezwładność zarówno samego boxa, jak i rzeczy w nim się znajdujących jest tak wielka, że żadne quick gripy ani nawet metalowe cybanty tego nie wytrzymają. Czysta fizyka i koniec. Zresztą jeżeli nawet wytrzyma mocowanie to sam box się "otworzy" jak na filmikach z testów (polecam playliste 27 filmików na YT - trzeba otworzyć film w YT i po prawej jest cała lista):     Każdy będzie pakować boxa tak jak chce i każdy z nim będzie pędził z taką prędkością jaka mu się wydaje odpowiednia. Życzę jedynie wszystkim aby nigdy nie musieli sprawdzać wytrzymałości swoich boxów. Zresztą myślę, że przy niemieckich prędkościach autostradowych i tak nikt nie będzie się przejmował jakimś tam boxem czy nartami. Podejrzewam, że już niczym nie będzie się przejmował
  20. sese

    Box na narty - pytanie

    Na najbliższy wyjazd pożyczam od kumpla do przetestowania boxa z włókna szklanego polskiej firmy Jost. Jestem bardzo ciekawy jak będzie on się spisywać w porównaniu do używanych przeze mnie wcześniej boxów z ABS. Na pierwszy rzut oka sztywność i masywność nieporównywalnie większa, ale co wyjdzie w praniu to zobaczymy... Ma ktoś jakieś doświadczenia z fiber-glass'owymi boxami?
  21. sese

    Box na narty - pytanie

    Obecnie ujeżdżam swojego 3 boxa, korzystałem też z 2 albo 3 pożyczanych modeli. W każdym z nich były pasy i nigdy nie przyszło mi do głowy żeby ich nie zapinać (może naoglądałem się za dużo testów, albo po prostu mam wyobraźnie). A propos boxa mam jeszcze jedno spostrzeżenie - nośność belek dachowych oraz punktów montażowych zarówno w boxie jak i w dachu wynosi zazwyczaj 75 kg, z czego 20 kg zabiera sam box. Zostaje do wykorzystania 55 kg czyli mniej więcej 5 - 6 par nart. Jeśli poza tymi 5 - 6 parami ładujecie do boxa jeszcze 2 snowboardy, buty narciarskie, łańcuchy, słoiki z żarciem albo butelki z mlekiem to możecie być pewni, że już przy gwałtownym hamowaniu z prędkości autostradowej do zera albo przy jakiejkolwiek stłuczce box wam po prostu odleci w krajobraz... Pozostaje się wówczas modlić żeby nic ani nikt nie znajdował się w polu rażenia zarówno samego boxa jak i jego zawartości
  22. sese

    Dziennik pokładowy

    W waszym wątku wyjazdowym miałem wątpliwości czy współczuć czy zazdrościć tego snowmageddonu. Teraz - po zobaczeniu fotek, a przede wszystkim Twojej uśmiechniętej miny, nie mam już żadnych wątpliwości - mogę tylko ZAZDROŚCIĆ. Wprawdzie w niedziele wróciłem z mega udanego wyjazdu do Schladming, ale u nas "puchu" było max 15 cm a freeride był delikatnie mówiąc "dla ubogich". Na szczęście już za dwa tygodnie kolejny wyjazd, a wg bergfexu we Flachau cały czas sypie, więc mam nadzieje na warun przynajmniej zbliżony do waszego:)  
  23. Rewelacyjny film Gratulacje. W pewnym momencie, aż syknąłem pod nosem bo byłem przekonany, że stworzysz z Raso jedną wielką kulę śniegową z tyczką na czubku  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...