-
Liczba zawartości
1 077 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Zawartość dodana przez sese
-
Sezonówka za 333 Euro - Dachstein West i okolice
sese odpowiedział sese → na temat → Wyjazdy zagraniczne
Mała aktualizacja, Promocyjna cena sezonówki (333 Euro) jest aktualna jeszcze tylko przez tydzień. Od 20.11 cena wzrasta do 432 Euro a od 6.12 będzie kosztować 498 Euro. Mamy już uzgodnione pierwsze terminy wyjazdów: 1) 3-7 stycznia 2019 roku. Pięciodniówka. Wyjazd 2 stycznia po pracy. Po drodze planowany nocleg w okolicy Ceskych Budzejowic, żeby na spokojnie posilić się smażonym serem i Budweiserem, a 3 stycznia o 9:00 zameldować się pod stokiem. Na tą chwilę są 3 osoby na 100% zdecydowane, 2 kolejne się wahają i dadzą znać do końca tygodnia. Noclegi będą w okolicach St. Martin - Annaberg, żeby podskoczyć 6 stycznia do Bischofshofen na ostatni konkurs TCS 2) 26 stycznia - 31 stycznia, ew.1/2 lutego. Pięcio- sześcio- lub nawet siedmiodniówka. Znajomi zabierają dzieciaki i już klepnęli dla siebie tygodniowy nocleg w Gosau od 26.1 do 2.02. Ja wprawdzie nie planuję aż 7 noclegów, ale na pewno planuje pierwszy dzień (26.01) poświęcić na obejrzenie zjazdu w Kitzbuhel. Zawsze go chciałem zobaczyć i tym razem zrobię wszystko żeby ten plan zrealizować. To w sumie tylko 130 km z Gosau... Pozdrawiam Seba -
Link już poprawiony. Zresztą działał na Chromie, a z nieznanych powodów nie działał na IE. Teraz powinien działać na obu przeglądarkach. Dziwne, że z automatu nie wyświetla się w formie okna na SF...
-
Mniej więcej tak: https://youtu.be/9FbctVdczmY
-
Sezonówka za 333 Euro - Dachstein West i okolice
sese odpowiedział sese → na temat → Wyjazdy zagraniczne
Być może, ale ekonomia wzięła górę - kupowanie karnetu na Lungau bez Obertauern (za 356 Euro) mija się dla mnie z celem bo Grossecka bardzo nie lubie, a cały sezon jeździć na Ainecku/Katschi to też słabo. Z kolei rozszerzone Lungau, czyli Lungo kosztuje już 516 Euro, czyli prawie 200 Euro więcej niż Dachstein. Wole teraz wziąć Dachstein, a w zamian uderzyć na majówkę do Tyrolu, w którym na dobrą sprawę nie byłem już 4 sezony... Zdaje sobie sprawę, że bida będzie, ale może będą jakieś freeridy na Krippensteinie, a Werfenweng też jakoś najgorzej nie wygląda (860 m przewyższenia) -
Mimo wielkiej chęci dołączenia do Jurasowej ekipy i wspólnego eksplorowania zakątków Salzurgerlandu i Tyrolu, przeliczyłem zarówno środki w skarbonce, jak i wolne dni urlopowe i uznałem, że totalnie bez sensu jest płacenie 725 Euro za SSSC skoro wyjazdy mógłbym zacząć dopiero w styczniu 2019 roku. Dlatego wczoraj zamówiłem sezonówkę na Dachstein West za 333 Euro (ta cena obowiązuje do 20 listopada 2018 roku) Sezonówka działa od 1 grudnia do 31 marca w poniższych ośrodkach: 1) Dachstein West - czyli Gosau, Russbach, Annaberg https://www.bergfex....berg-lammertal/ 2) Werfenweng https://www.bergfex.at/werfenweng/ 3) Krippenstein https://www.bergfex.at/krippenstein/ 4) Zinkenliften https://www.bergfex....ein-duerrnberg/ 5) Karkogel https://www.bergfex.at/abtenau/ 6) St. Martin https://www.bergfex....artin/panorama/ 7) Feuerkogel - Ebensee https://www.bergfex.at/feuerkogel/ 8) Lungotz Wiem, wiem - czterech liter nie urywa, ale to moja jedyna szansa na uratowanie drugiej połowy sezonu w jakiś rozsądnych pieniądzach. Troje moich znajomych też zakupiło tą sezonówkę więc jakiś tam trzon ekipy mam, ale oni raczej ograniczą się do 3 wyjazdów w sezonie. Gdyby ktoś również zdecydował się na ten skipass to proszę o kontakt - może dogramy wspólne wyjazdy. Pozdrawiam Seba
-
Obejrzałem sobie mapki w/w ośrodków. Planneralm mnie przekonuje Zresztą mniejsza o mnie... Arkadiusz będzie zachwycony
-
Eeeee tam... Nie są przewidziane takie perełki jak Fageralm, Hochkeil, Rauris czy Dachstein... Nie jadę... Oczywiście żartuje... W tym sezonie budżet wprawdzie lekko ograniczony ale na jakieś 6 - 7 wyjazdów może styknie. Trochę chora cena za SSSC - 725 Jurków, znaczy Euro Ale człowiek uczy się na własnych błędach i w tym sezonie nie będę już kombinować z sezonówką SkiAmade za 610 Euro...
-
Porównajmy : Twoje narty Dynafit Nanga Parbat z ATK = ok. 2400 gramów, moje Chamy z Marker Jester Schizo = ok. 7000 gramów Twoje buty Atomic Carbon to kolejne 2400 gramów, a moje Salomon X Max 120 to aż 5500 gramów
-
Sam nie wiem czy tego nie odbierać w kategorii "opowieści sandałowego drzewa", bo w tym wątku Porter pisał, że kwaterka kosztowała ich od 18 do 27 Euro od osoby za dzień (post #98), ale osobiście słyszałem, jak na stoku ktoś z warszawskiej grupy chwalił się, że nocleg w Saas Fee kosztował 11 franków już z kurtaxą i burgerpassem...
-
Ad 1) W pełni się zgadzam, choć czas drogi powrotnej bardzo się wahał - powrót z ostatniego wyjazdu zajął nam zaledwie 13,5 h (do Wro), ale był też wyjazd gdy ta sama trasa zajęła 18,5 h... Kluczowe dla skrócenia czasu powrotu okazało się wybranie wariantu z pociągiem i ominięcie korków w Bazylei. Przy lepszym zaplanowaniu tankowania, można byłoby zejść do 12 - 12,5 h. Ad 2) Z relacji grupy warszawskiej wynika, że w samym Saas Fee kurtaxa wynosiła "jedynie" 3,5 franka, a kwatery można było ustrzelić nawet za 8-10 franków za dobę, więc jest jakieś pole do zbicia kosztów... Niestety espresso lub piwo na stoku to minimum 8 franków i tego się nie przeskoczy... Ad 3) To faktycznie kuleje - skibusy działające jedynie w weekendy (na początku sezonu), hektary do przejścia na piechotę między wyciągami, brak przygotowania stoków od samego rana i nieśmiertelny komunikat "nachste info um 11:30", minimum 45-50 minut żeby przemieścić się z dołu na samą górę. Ad 4) Tu miałem szczęście - na tyle wyjazdów trafiłem tylko na jeden dzień w którym nic nie działało... Trzeba jednak mieć na uwadze fakt, że w Saas Fee góry są znacznie wyższe i o wiele bardziej lawiniste niż gdziekolwiek indziej (widzieliśmy na YT lawinę schodzącą na Saas Fee od strony Doma, który przecież ma 4545 mnpm). To moja osobista obserwacja, ale przez ponad 20 lat jeżdżenia do Austrii nigdzie nie widziałem tyle mniejszych i większych lawinisk tuż obok trasy, a już totalną "nowością" były lawiny schodzące na trasy. Co do sezonówek na nadchodzący sezon to z wersji budżetowych zauważyłem też Ski&Fun Card, która jest bardzo zbliżona do Sunny Card, ale ma też Dachstein West i Krippensteina: Snow&Fun - Hinterstoder, Wurzeralm, Hochficht, Kasberg, Feuerkogel, Dachstein West, Dachstein Krippenstein za 428 Euro w jesiennej promocji (cena z 2017 r) Sunny Card - Hinterstoder, Wurzeralm, Hochficht, Kasberg, Heiligenblut, Ötscher, Kössen, Hochkar i Maso Corto za 405 Euro w jesiennej promocji (cena z 2017 r)
-
Jeżdżenie wąskim śladem nie ma nic do rzeczy. Mimo wieloletnich prób odzwyczajenia się sam nadal jeżdżę stanowczo za wąsko - wewnętrzne powierzchnie butów mam wręcz masakrycznie skatowane krawędziami. Natomiast żadna z posiadanych przeze mnie nart (Volkl Racetiger, Volkl Gotama, Salomon Enduro, Dynastar Cham 107, Rossi Bandit SC 80) poza kilkoma, czasami kilkunastoma ryskami na dziobach nie ma żadnych śladów mogących stanowić efekt mojego stylu jazdy. Autor wątku miał najwidoczniej peszka i trafił na wybrakowaną parę. @ Yankee - wyślij te zdjęcia do SAT albo do głównej siedziby Volkla powinni zareagować. Świetnie byłoby gdybyś dołączył zdjęcie paragonu.
-
Miałem miejscówkę ski in/ski out (dosłownie 8 m od trasy 22a) na samym końcu Hinterglemm. Znajomi uparli się, że chcą mieć Francję w Austrii Wyszło po 25 Euro/osobę/dzień
-
Skoro mowa o przebiegach. Dla Jurka (z Byd) i jego ekipy przebieg dzienny poniżej 70 km/10.000 m przewyższenia to poważny powód do wstydu. Zazwyczaj tych kilometrów jest więcej. Dużo więcej. I tak dzień w dzień... Czasami nawet 100 dni w sezonie... Podziwiam. Jeżdżąc z nimi zazwyczaj w połowie drugiego/trzeciego dnia mówiłem pas, częściowo z powodów kondycyjnych, a częściowo z chęci zatrzymania się, wypicia kawy lub zjedzenia ciacha... W tym sezonie robię zaledwie po 20-30 km dziennie w obawie o stan kręgosłupa, ale 16 marca 2016 roku był taki dzień... Magiczny dzień... 120 km jazdy 22.000 m przewyższenia skiline 16.03.2016.pdf 53,06 KB 250 Ilość pobrań Jak widać na wykresie był czas i na piwo i na dwa espresso. Nie ograniczałem się do jednej trasy - jeździłem tam gdzie mi się podobało. Od niebieskich po czarne. Jak mi się nudziło to zmieniałem stok... Zresztą aż do przerwy przed 13:00 nie zdawałem sobie sprawy że tego dnia mogę pobić życiówkę. Wtedy sprawdziłem GPS i uznałem, że "idę na rekord". Zaczął się wyścig z wyciągami i uciekającymi minutami. Nie wiem czy kiedykolwiek to powtórzę, ale wiem jedno - to było chyba najlepszych osiem godzin w moim życiu...
-
Mitku zazwyczaj podpisuje się obiema rękami pod Twoimi postami, ale nie tym razem. Skoro oddalony ode mnie o 300 km ośrodek narciarski gorąco zaprasza mnie na nartowanie i zapewnia, że warunki śniegowe są doskonałe, a trasy przygotowane rewelacyjnie, to jadąc tam chcę dostać dokładnie to co mi oferowano i o czym mnie zapewniano. Jeśli w tzw. międzyczasie nie było halnego, ani ulewnego deszczu, ani innej katastrofy klimatycznej to mam pełne prawo spodziewać się, że warunki śniegowe będą nie mniej, nie więcej ale doskonałe, a trasy przygotowane rewelacyjnie. Nie po to wydaję kasę na paliwo, bramki na A4, jedzenie, karnet i ewentualnie nocleg, żeby na miejscu, na własnej skórze, przekonywać się o tym, że ktoś ewidentnie zaklina rzeczywistość lub wręcz mnie oszukuje... Oczekuję tylko, albo aż tego, aby włodarz danego ośrodka był w stanie obiektywnie i rzetelnie ocenić produkt który mi oferuje. Jeśli ma deficyt śniegu lub nie ogarnia kwestii związanych z przygotowaniem stoku, to niech napisze wielkimi literami na swojej stronie: "Uwaga! Przetarcia i kamienie". Tylko wtedy będę miał szansę ocenić czy 89 zł za jazdę po przetarciach i kamieniach to dobra oferta czy nie. Skoro właściciel ośrodka liczy sobie za karnet jak w Austrii, infrastrukturę do utrzymania stoku ma taką samą (albo lepszą) jak w Austrii i dodatkowo zapewnia mnie, że w Szczyrku poczuje się jak w Austrii (albo lepiej), to do cholery mam prawo wymagać tego żeby warunki na stoku i poziom obsługi klienta były "jak w Austrii". Zresztą ostatni weekend pokazał mi, że przy odrobinie dobrych chęci można zrobić ośrodek "jak w Austrii" oddalony zaledwie 147 km od Wrocławia... A jeśli ktoś próbuje robić mnie w przysłowiowe bambuko to powinien spodziewać się 2 rzeczy: 1) że do upadłego będę walczyć o zwrot wszystkich poniesionych kosztów 2) że moja noga więcej w tym ośrodku się nie pojawi (vide Czarna Góra w której od momentu powstania tego ośrodka pojawiłem się zaledwie 3 razy) PS. Wszedłem przed chwilą na stronę szczyrkowski.pl i znalazłem określenie: "Jak na tą porę roku warunki na trasach wyśmienite." To ma być rzetelna informacja o warunkach na stoku ?!? Mitek pewnie będzie wiedział czego się spodziewać, ale 90% klientów SMR już nie...
-
Świetny wątek. Rzetelny, wyczerpujący i w miarę obiektywny (wbrew tytułowi) przegląd niemal wszystkich ośrodków oferujących večerní lyžování Dla mnie odkryciem sezonu jest Kopřivná. Spędziłem tam ostatni weekend i jestem pod wielkim wrażeniem. Jest to przykład, że można zrobić namiastkę alpejskiego ośrodka pośrodku totalnej czeskiej wsi. Przyjemny i rewelacyjnie utrzymany stok, wyśmienita i szybka infrastruktura, fajne możliwości noclegowe i restauracyjne... Trzy minusy: - nie wiem jakiego rodzaju bramki zastosowali włodarze ośrodka i czy są oryginalne bramki Leitnera, ale tylko jednej osobie z naszej czwórki karnet działał zbliżeniowo. Pozostałe trzy osoby (w tym ja) zmuszone były do każdorazowego wyciągania skipassu. - po zakończeniu nocnej jazdy praktycznie brak szans na zjedzenie czegoś na miejscu. Hotelowe restauracje w dwóch hotelach umiejscowionych na stoku wypraszają swoich gości punkt o 22:00, a kuchnie są zamykane jeszcze wcześniej. Szkoda bo jedzonko w hotelu Kopřivná jest po prostu wyśmienite.. - małe kombinowanie z cenami w hotelach - pojawiliśmy się w hotelu Brans bez wcześniejszej rezerwacji i miła pani w recepcji skasowała nas na cenę 2 razy wyższą od tej która jest oferowana na booking.com. Co ciekawe, gdy byliśmy na miejscu to booking.com w ogóle nie wyświetlał Bransa jako dostępnej lokalizacji, a dosłownie kilka minut po zameldowaniu hotel ten nagle pojawił się w ofercie wyszukiwarki... Pozdrawiam PS. Rung został Ci Zieleniec i Dziku
-
Na youtubie jest blisko pięciogodzinna relacja z zawodów (nie mogę w tej chwili podlinkować). Organizacja robi wrażenie. Szacun. Obiecuję, że za rok przyjadę w charakterze cheerleadera...
-
Wczoraj analizowałem przez dłuższą chwilę wyniki NoLimit i moją uwagę zwróciły właśnie te same nazwiska - Małgorzata Tlałka - Długosz i Hanna Miśniakiewicz. W PESEL-ach dzieli je aż 33 lata, a na mecie zaledwie dwie sekundy. Nieprawdopodobne... Dodatkowo fascynujące jest to, że filigranowa dwudziestojednolatka objechała tylu chłopa... This girl is on fire!!!
-
Średnio Średnio Zaawansowany - kolejny natręt szuka nart
sese odpowiedział Bacek → na temat → Dobór NART
Tylko takie opinie "szczypiorków" mogą spowodować wiele niepotrzebnych nerwów albo prowadzić do bezsensownego wydania niemałych przecież pieniędzy. Proponuje poprzestać na zasadzie, że rad udziela ten kto się zna, a nie ten któremu się wydaje, że jego narta jest najlepsza na świecie. Czymś innym jest też wyrażenie opinii o użytkowanej przez siebie narcie (po warunkiem że trochę się na niej przejechało i sprawdziło się ją w każdych warunkach) a czymś innym jest sugerowanie zakupu posiadanego przez siebie sprzętu przy jednoczesnym wmawianiu, że jest to istny narciarski Święty Graal. Niezwykle łatwo jest doradzać wówczas, kiedy doradca wydaje nie swoje pieniądze i doradza anonimowemu forumowiczowi z którym prawdopodobnie nigdy się nie spotka na stoku. Osobiście wziąłem odpowiedzialność jedynie za doradzanie sprzętu dla swojej lepszej połowy i w tym doradzaniu kierowałem się jedną zasadą - kupno jak najbardziej profesjonalnego sprzętu za jak najniższą cenę. Według tego klucza "na pierwszy raz" zakupione zostały buty o flexie 100 oraz jeden z najwyższych modeli damskich desek Salomona - Salomon Constellation Gemma. Wiem, że prześmiesznie na takim sprzęcie wygląda osoba jadąca pługiem, ale żadna narta nie morduje i narciarka z pewnością z czasem dorośnie do swojego sprzętu . -
Średnio Średnio Zaawansowany - kolejny natręt szuka nart
sese odpowiedział Bacek → na temat → Dobór NART
Mam propozycję do osób które krytykują Mitka czy Harpię, bądź wręcz ich obrażają: najpierw spędźcie tyle tysięcy godzin na stoku bądź to jako instruktor (a propos Mitka), bądź w jeździe sportowej (a propos Harpii), a dopiero potem bierzcie się za doradzanie komukolwiek nart, bądź formułowanie kategorycznych ocen która narta jest dobra, a która nie. Jeśli nie jesteście instruktorami i nie interesuje Was jazda sportowa, to zawsze możecie iść w ślady Jurka Byd i spędzać w sezonie średnio 100 dni na totalnie amatorskim "zwożeniu się". A to że takie zwożenie najczęściej oscyluje w granicach 70-100 km dziennie to zupełnie insza inszość Dziwnym zbiegiem okoliczności osoby które przejechały na nartach co najmniej kilkadziesiąt tysięcy kilometrów zaledwie po paru skrętach potrafią ocenić czy dana narta jest warta swej ceny... -
A propos kasków. Wczoraj kurier przyniósł mi Poc'a Fornix. Kupiony w sklepie internetowym, fabrycznie zapakowany, z metkami, naklejkami itd. Na pewno nie był używany. Szkopuł w tym, iż przez sam środek skorupy przebiega bardzo wyraźna pręga - wybrzuszenie. Mam nadzieje, że widać to na zdjęciach. Przyjrzałem się zdjęciom kasków Poc'a w necie i żaden tego feleru nie ma. Może ktoś z użytkowników tej szwedzkiej firmy da znać czy tak ma być czy to jakiś defekt. Reklamacja/zwrot będą problematyczne bo sklep zagraniczny...
-
Nie "umi" i jeszcze długo nie będzie "umić". Zdolność w miarę kontrolowanego i bezpiecznego zsunięcia się z górnej stacji wyciągu do dolnej nie jest równoznaczna z nauczeniem się jazdy na nartach. Z instruktora Dorota będzie korzystać do czasu opanowania jazdy na krawędziach, co połączone pewnie będzie z dodaniem kijów.
-
Niewierny Tomaszu, znaczy się Jurku Ostatnio oddałem moją lubą pod skrzydła pewnej doskonałej instruktorki. Zresztą w swoim czasie instruktorka ta udzielała się na forum, wyjeżdżała na forumowe wyjazdy i pewnie zna ją większość "starej forumowej braci". Nie będę podawał nicka, żeby nie było że jakaś reklama czy cuś... Pierwsze co nakazała Pani Instruktor to całkowite odłożenie kijów i ten stan ma trwać dopóki Dorota nie zacznie jeździć na krawędziach. Dwukrotnie się zapytałem czy oby na pewno bez kijów i czy celowe jest pozbawianie kijów 35 letniej kobiety, a w odpowiedzi usłyszałem że tak ma być i koniec. Nie kwestionuję w żaden sposób metod szkoleniowych wychodząc z założenia, że nie wtrącam się w coś na czym się nie znam. Rezultat dotychczasowego - trzygodzinnego szkolenia jest oszałamiający, bo z poziomu osoby stojącej drugi raz w życiu na nartach Dorota weszła na level "jestem w stanie bez problemu zjechać z każdego stoku w Zieleńcu" Mimo wrodzonej niechęci do bezkijkowców muszę zatem przyznać, że na bardzo wstępnym etapie szkolenia nawet dorosłej osoby to jednak ma sens... Pozdrawiam
-
A w takiej Szwajcarii Zermatt i Saas Fee odcięte od świata. Zamknięta główna droga w Saastal i kolej Tasch - Zermatt. Z oczywistych względów wszystko stoi. Wydali nakaz pozostania w domach/hotelach. W Saas Fee są nasi. Ze zdjęć na FB wynika, iż za bardzo nie przejmują się nakazem pozostania na kwaterze. Coś tam foczą, coś turują...Niby z ABC i ABS i po dolince, ale przy lawinowej piątce to moim zdaniem igranie z życiem... Mam nadzieję, że wiedzą co robią... Ciekawe czy uda im się jutro opuścić dolinę? Szczęśliwego powrotu do domu. Damy Helwetom 2 dni na ogarnięcie się i w piątek wracam tam z Wami
-
Buty formowane typu vacuum
sese odpowiedział Spiochu → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Spiochu skrobnij w sprawie Vacuum'ów do Hesi - przez 4 lata używała tych butów (może nadal w nich jeździ), a dodatkowo jako jedna z pierwszych osób w Polsce była bootfitterem Fischer Vacuum Fit (po kursie odbytym w fabryce Fischera) -
Po co smarujemy narty? - krótkie objaśnienie
sese odpowiedział Lukaszo86 → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
Mitku w moim poście było jednak trochę sarkazmu. Sam powiedz co Twoim zdaniem jest lepsze dla narciarskiej latorośli (nawet tej startującej w amatorskich zawodach i mającej parcie na zwyciężanie): 1) wydanie kilku tysięcy złotych na fluorowe mydełka, thermobagi i inne gadżety? 2) wydanie kilku tysięcy złotych na kilkadziesiąt godzin indywidualnych zajęć z instruktorem? 3) wydanie kilku tysięcy złotych na co najmniej dwa wyjazdy szkoleniowe z tyczkami, wideoanalizą itd?
