Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 077
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez sese

  1.   Dokładną cenę napisałem wyżej - profesionalny serwis spodów wykonany na samym kamieniu kosztował 200 złotych w pewnym sieciowym serwisie (z tego co pamiętam była to jedna z pozycji w zwykłym cenniku ). 7 przejazdów narty po kamieniu i voile
  2.   Chyba mnie z kimś pomyliłeś - ja uważam, że całkowicie niemożliwe jest uzyskanie narty ze strukturą i nie podniesioną krawędzią. Natomiast jeśli godzimy się na nacięcie struktury na krawędzi, lub zrobienie nart bez struktury, to zero prawdopodobnie jest wykonalne. Na 100 % tego nie wiem, bo nigdy osobiście nie stałem przy maszynie... Zapytam się w zaprzyjaźnionym serwisie i dam znać... A jeśli chcesz wiedzieć już teraz jak zrobić zero to uderz do Worta - on wie  Zresztą osobiście nigdy nie zależało mi żeby nie podnościć krawędzi - jak dostałem Volkle podniesione o 1,5 to byłem zachwycony...
  3. Krzychu, a zaczarowałeś pogodę dla SFL na grudzień??? Mimo, że planuję uderzyć dopiero 13/12 to z coraz większym niepokojem patrze na te zielone łąki na kamerkach i na prognozy które nie wróżą nic bialego... Wiem, że wystarczy jedna dobra noc, ale mogłaby ona choć pojawić sie w 14 dniowej prognozie...
  4.   Ja się czepiam słówek??? A kto w dwóch tematach fanzoli o tym, że w ogóle nie podnosi krawędzi i że podnoszenie krawędzi jest be, bo "podniesiona krawędź jest bardziej tępa i nie trzyma na lodzie" Gdybyś choć raz podczas wizyty w serwisie przystanął na chwilę i zobaczył co serwisant robi z każdą nartą jeszcze zanim ją wrzuci na kamień to byś nie pisał głupot o braku podnoszenia krawędzi w Twoich nartach.     Ja raz miałem robiony szlif spodu tylko kamieniem (zresztą dopiero dzisiaj się o tym dowiedziałem) Przełożenie jest podobno takie 1 przesuw taśmą = 5 przesuwów kamieniem (z 10 to przesadziłem ) Efekt 200 zł za sam serwis spodów     Ciepło, cieplej...     Podziękowanie jest bo pytanie zacne. Tyle "serwismanów" na forum, tyle poważnych dyskusji o serwisie, a tutaj jedno proste pytanie i... cisza... ZONK A potem - gdy  wyszło na jaw, że krawędź przed robieniem struktury musi być jakimś cudem podniesiona, to z tył głowy laików pojawia się kolejne pytanie - jakim prawem jest ona podniesiona jeszcze przed robieniem spodu i struktury, skoro krawędź co do zasady robi się jako ostatnią z czynności serwisowych...   Mam nadzieje, że kolo wiesz o czym mówisz i że osobiście zdejmowałeś strukturę z krawędzi... Skoro to robiłeś to wiesz dlaczego  w każdym serwisie kolejność jest taka ze najpierw podnosimy a potem tniemy strukturę... Odwrotnie też się da - sam widziałem, ale jak to wtedy wygląda to oboje wiemy...
  5. Twierdzisz że nie podnosisz i że narty masz na "zero" poza wymyślonym przez Ciebie "micro-rockerem" polegającym na podniesieniu krawędzi na tipach. To ja się w takim razie pytam czy na tych nartach zrobionych ręcznie (raszpla) i maszynowo na "zero" masz strukturę, a jeśli tak to w jaki sposób ją naciąłeś? 
  6.   Będę milczeć jak grób, bo nie chcę odbierać przyjemności Hesławie...   uchylę tylko rąbka - w "zwykłym" serwisie diament wycina strukturę na całej powierzchni kamienia, a przynajmniej na taką szerokość, żeby na jednym kamieniu machnąć i narty i deski snb.   Więc jeśli serwis piotrka96 nie miał dedykowanego wąskiego kamienia tylko do struktur (a na 99% nie miał), albo nie zaprogramował do wycięcia na kamieniu jedynie wzoru kilkucentymetrowej struktury (a pewnie nie bo to nie ekonomiczne) to jego odpowiedź nie jest do końca poprawna. Natomiast jeśli miał taki kamień to jak najbardziej odpowiedź jest prawidłowa... 
  7.   Mam rozumieć, że według Ciebie struktura jest wycinana kamieniem o szerokości 6 cm a bardziej prawidłowo mówiąc kamieniem na którym wcześniej diament wyciął wzór struktury o szerokości 6 cm???   Widzę, że niby bez odbioru ale jednak spróbuje @ wort: w tym wątku napisałeś m.in.         pomijam posty w bliźniaczym wątku "Ręczny serwis - typowe problemy" w którym temat planowania/wyrównywania ślizgu potraktowałeś dość szczegółowo. Rozumiem, że skoro spodów krawędzi nie ruszasz, a ślizgi wyrównujesz najpierw raszplą a potem wygładzasz je maszynowo nie ruszając przy tym krawędzi dolnej to sądzisz, że nie masz podniesionych krawędzi ??? Mhmmm...  Pytanko w związku z powyższym: masz  strukturę??? Jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi TAK, to pozwolę sobie zadać kolejne : ją naciąłeś na ślizgu???     Co kombinuję i co manipuluję ?
  8. Michał chodzi o to, że wszyscy którzy mają jako takie pojęcie o tym co się dzieje z nartami oddanymi do serwisu chętnie by zobaczyli na własne oczy nartę z wyrównanym ślizgiem, nałożoną strukturą i  bez podniesionych krawędzi... To taki serwisowy święty grall  
  9. Jak już wszyscy odpowiedzą sobie na poniższe pytanie:     to niech się głęboko zastanowią nad sensem tych swoich wypowiedzi, w których pojawiają się zdania typu: "ja zlecam serwisowi tylko maszynowe wyrównanie/planowanie ślizgu, krawędzie natomiast zawsze robie sam, bo nie chcę ich podnosić", "ja mam narty bez podcięcia bo tak lubię", "nigdy nie podcinałem krawędzi - planuje ślizg na równo z krawędziami i potem tylko strukturka i gotowe" itp.   Dla zwolenników nie podciniania jeszcze jedna rada: pójdźcie do dowolnego serwisu i poproście/zażądajcie (pewnie będą wymagać pisemnego oświadczenia, że robią to na waszą odpowiedzialność) aby docisnęli narty na maxa przy wyrównywaniu spodów i nacinaniu struktury (pójdzie w diabli trochę ślizgu ale czego nie robi się dla dobrej zabawy ) Dostaniecie nartę zrobioną właśnie "na zero", czyli taką jaką chcecie ale z dodatkową niespodzianką Wrażenia murowane.
  10.   Z tymi dwoma stwierdzeniami nie mogę się zgodzić. W wielu sprawach sądowych o wypadki drogowe dowodami są zapisy z miejskiego monitoringu a nawet zapisy z kamer obsługujących bankomaty. Żadna z tych kamer nie ma stosownej homologacji, ale biegli z zakresu technik audiowizualnych na podstawie parametru fps (klatek na sekundę) danego nagrania oraz prędkości przesuwu zarejestrowanego pojazdu są w stanie jednoznacznie wyliczyć prędkość tego pojazdu i taka opinia jest jak najbardziej dowodem w sprawie.   Co do drugiego akapitu to pani mecenas zapomina o czymś tak istotnym jak art. 240 par. 1 k.k.: "Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, 118a, 120-124, 127, 128, 130, 134, 140, 148, 163, 166, 189, 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Oczywiście większość z tych przepisów dotyczy ciężkich i rzadko spotykanych przestępstw, ale np. art 189 k.k. (pozbawienie wolności) zdarza się dosyć często i pewnie rownie często jest mniej lub bardziej przypadkowo nagrywane.   W tym świetle stwiedzenie, iż "polskie przepisy, co do zasady, nie przewidują prawnego obowiązku zawiadamiania organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa/wykroczenia" jest niedorzeczne.
  11. Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Mam tylko dwa pytania: 1) dlaczego to szkolenie nosiło nazwę "szkolenie serwisowe - II stopnia"??? 2) dlaczego to "szkolenie serwisowe - II stopnia" kosztowało dwa razy więcej od szkolenia podstawowego - I stopnia??? Jak ktoś mi logicznie odpowie na te pytania to obiecuje, że nie napisze ani posta więcej w wątkach serwisowych.
  12.   Mówmy wprost - nie próbował zrobić dym tylko zarzucił dystrybutorowi, że "znakomity wyrób tej firmy" totalnie nie sprawdza się w warunkach polowych do jakich został stworzony. Kwestia wymaga szerszego naświetlenia: Czas i miejsce akcji: nieogrzewana narciarnia w Serfaus, Zadanie: posmarowanie nart na gorąco znakomitym produktem TOKO - irox fluoro Efekt: smar błyskawicznie (jeszcze w locie) krystalizuje się, a w momencie kontaktu ze ślizgiem tworzy punktowe plamy, które nie dają się rozsmarować żelazkiem ustawionym na rekomendowaną temperaturę, a nawet 10 stopni wyższą. Dzięki wrodzonemu uporowi serwisanta jednak po kilku minutach irox zostaje rozsmarowany na powierzchni ślizgu. Według zapewnień TOKO wystarczy teraz odczekać 10 minut, a potem użyć SAMEJ szczotki aby uzyskać perfekcyjny efekt smarowania. Niestety - szczotka nawet nie drasnęła powierzchni smaru, który w międzyczasie zamienił się w megatwardą skorupę. Cyklina ledwo dawała radę, ale wymagała użycia siły zbliżonej do niebieskiego HF...   To samo smarowanie zostało powtórzone na szkoleniu TOKO w temperaturze pokojowej i przy nakładaniu na rozgrzaną wcześniej nartę. Efekt był taki, że smar ładnie rozprowadził się na powierzchni narty i dał się "ściągnąć" za pomocą samej szczotki.   Wniosek: Irox super sprawa, ale tylko do użycia w temperaturze pokojowej. Niestety mój garaż, moja piwnica i wszystkie przeze mnie widziane narciarnie w Austrii nie spełniają tego warunku Dodatkowo ani producent tego "znakomitego wyrobu" ani jego dystrubutor nie wspomnieli na opakowaniu, iż używanie iroxa w temperaturach niższych od pokojowych przynosi więcej szkody niż pożytku. I nie jest ani łatwiej, ani szybciej, ani przyjemniej...        Bardzo byłbym wdzięczny, abyś tego rodzaju nauki/porady pozostawił dla swoich dzieci ewentualnie innych bliskich...   Po raz kolejny proszę abyś odstosunkował się od moich "tyłów". Hesia nie zabrała w tej dyskusji ani jednego słowa, bo to po prostu ani nie Jej poziom dyskusji, ani nie Jej  poziom "serwisanctwa". Jestem wystarczająco zażenowany tym, że zaciągnąłem Ją na omawiane szkolenie i że musiała tego wszystkiego wysłuchiwać. Chciała wprawdzie wyjść po pierwszych kilkunastu sekundach, ale było Jej głupio, bo widziała jak się napaliłem na to szkolenie...       Dokładnie na to liczyłem... Liczyłem, że się czegoś NAUCZĘ... Czegoś nowego... Czegoś, czego nie wiedzą amatorzy po pierwszym stopniu szkolenia i jako takiej praktyce... Liczyłem, że po szkoleniu wskoczę na kolejny "level" serwisowego świata...   PS: Ze strony Hesi tylko jedna, jedyna prośba - aby wort przestał pisać bajki o planowaniu nart/ślizgów/czy innych wakacji... sorry wort
  13. Mniej więcej tak to wyglądało dwa tygodnie temu. Tylko kolor żelazka i imadeł był inny Zmieniła się też trochę technika - wg szkolenia na którym ja byłem już nie machamy żelazkiem w lewo i prawo, a jednostajnym ruchem ciągniemy od tipów do tailów. Dodatkowo robimy to tak, by smar zastygał w odległości około 5-7 cm za stopą żelazka a nie tak, żeby narta "była cała błyszcząca" 
  14.   Ad 1 Racetiger SL - specjalistyczne ??? To zwykła sklepówka jest. Dla połowy tuzów tego forum za słaba by nawet na nią spojrzeć... Ad 2 Nie mierzyłem, wystarczyło mi info dystrybutora/importera Volkla na Polskę.
  15.   To co zrobisz w sytuacji gdy wszystkie Volkle Racetiger SL są fabrycznie podcięte o 1,5 st.?
  16.   Nie napisałem że to dobrze - chodziło mi tylko o to że maszyna była na tyle delikatna że zebrała tylko część krawędzi, nie szlifująć całej jej grubości (z bocznego punktu widzenia) na jeden zadany wcześniej kąt.
  17.       Najwidoczniej źle zostałem zrozumiany, albo w niewłaściwy sposób to opisałem. Maszyna była bardzo delikatna - aż za bardzo. Spód splanowała w ten sposób, że zebrała tylko tyle ile było absolutnie potrzebne dla wyrównania ślizgu i ani mikrona więcej. Pisząc, że zebrała 1/2 wysokości krawędzi bocznej miałem na myśli, że tylko połowę a nie, że aż połowę - zeszlifowana i zpolerowana została tylko dolna połowa wysokości krawędzi, zaś górna połowa pozostała nietknięta (coś takiego jak przy delikatnym przejechaniu pilnikiem podczas ręcznego serwisu i jednoczesnej zmianie kąta np z 87 na 88)
  18. Kontynując temat tego kombajnu podam coś zaskakującego - jest on tak precyzyjny i delikatny, że nawet nie "ruszy" waszej narty jeśli jest ona za bardzo zajechana, zardzewiała albo pokancerowana. Dlatego serwisant musi najpierw obrobić nartę na mniej skomplikowanej maszynce (i uzupełnić ubytki w ślizgu jeśli to konieczne), a dopiero później może ją oddać w ręce SF1. Śmiesznie wyglądała sprawa gdy zmieniałem na SF1 kąt boczny - maszynka za 120.000 Euro zebrała jedynie 1/2 wysokości krawędzi
  19. Fredo nie idź w półśrodki - polecam Reichmann SF-1  http://www.reichmann...hines/sf-1.html Robi wszystko i to znacznie szybciej niż w 20 minut Cena z tego co pamiętam 120.000 Euro...
  20.   Ciebie nie było, ale był inny Bocian. Nawet do niego zagadaliśmy czy to przypadkiem nie Ty
  21. Odnośnie dymka z żelazka mamy na forum specjalistę może się ujawni i zabierze głos w dyskusji. Jedno mogę zaświadczyć dymek (i to nie mały) go nie przestraszył...   Skoro jesteśmy przy merytorycznych kwestiach a temat zahartowanej krawędzi został wymieniony już w pierwszym poście, to pytanie czym usuwacie takie ustrojstwo. Wiadomym jest że zwykły - metalowy pilnik z tym sobie nie poradzi. Do soboty uważałem że trzeba zastosować kamień i takowego zawsze używałem (w moim przypadku różowy o nazwie universal edge grinder) Na wspomnianym wcześniej szkoleniu zasugerowano natomiast żeby używać do tego diamentu... Pytanie co lepsze i skuteczniejsze? Szukając odpowiedzi natrafiłem na fajną dyskusję na: http://forum.gazeta...._nie_tylko.html 
  22.   Nikt nie pisze, bo ręcznie tego nie zrobisz... A wątek i szkolenia dotyczą zazwyczaj rękodzieła  
  23.   Nerwy mi w tym momencie puściły...  Ustalamy fakty: 1) nie jestem związany z żadnym ani wrocławskim, ani innym serwisem (chyba że za formę związania uznamy oddawanie do jednego z serwisów nart do zrobienia) 2) w życiu nie przepracowałem nawet jednej minuty jako serwisant. Mało tego nigdy nie nasmarowałem/naostrzyłem żadnych nart poza swoimi własnymi 3) na szkolenie TOKO poszedłem jako amator - pasjonat a Hesie zaciągnąłem tam w sumie na siłe. Zresztą zapłaciłem ze swojej kieszeni za szkolenie  na długo przed tym jak Hesia dowiedziała się o tym że ono w ogóle jest organizowane (miała być to niespodzianka)  4) jak doskonale wiesz sam na forum informowałem o tym szkoleniu i wielokrotnie bardzo zachwalałem jego poprzednią edycję (czułem się nawet trochę nieswojo w obliczu tego, że kss, kaja 45 i inni "forumowi serwisanci" organizują swoje szkolenia, a ja reklamuje i polecam to organizowane przez TOKO ) 5) w sobotę Pana Witka widziałem po raz pierwszy w życiu na oczy. Wcześniej nawet nie wiedziałem że ktoś taki istnieje 6) pierwszy raz na stronę Pana Witka wszedłem dopiero po szkoleniu żeby sobie na spokojnie obejrzeć to co było na szkoleniu 7) prywatna wojna z TOKO??? Skoro tak uważasz... Dziwne tylko że na każdym moim serwisowym akcesorium (począwszy od imadeł i żelazka a skończywszy na gumkach do skistopów) jest logo tej właśnie marki 8) pytań nie zadawałem z tego powodu że ich nie miałem (to co robił Pan Witek było dla mnie jasne i oczywiste). Nie neguję tego że można było zadawać pytania tylko o co, skoro nic nowego nie zostało powiedziane...   9) byłbym bardzo wdzięczny jakbyś łaskawie pominął osobę Hesi w tym wątku. Jak widzisz nie napisała ona ani jednego postu w tym temacie.    Jeszcze jedna prośba na koniec - przestań doszukiwać się jakiejkolwiek "prywatnej wojny" tam gdzie jej nie ma. Nie będę odpowiadać na dalsze Twoje zaczepki ani oskarżenia. Przedstawiłem najlepiej jak potrafiłem swoją subiektywną (bo inna być nie może) opinię o sobotnim szkoleniu, uznając iż było ono do bani jak na poziom którego miało dotyczyć (w przeciwieństwie do poprzedniego szkolenia prowadzonego przez Szwajcara, które było świetne) 
  24.   Świetnie to ująłeś. Ja nie kwestionuje wiedzy ani doświadczenia Witolda Gątarskiego. Serwisem zajmuje się hobbistycznie i na dobrą sprawę się na tym nie znam, a napewno nie tak jak Wy czy Pan Witek. Ale jeżeli dystrybutor czołowej marki serwisowej organizuje szkolenie, dzieli je na dwie częsci - początkujący i zaawansowani, a na dodatek różnicuje cene za oba poziomy - 80/160 zł, to ja chciałbym wiedzieć za co zapłaciłem. Na dzień dzisiejszy mam nieodparte wrażenie, że wydałem 160 zł (a nawet 320 zł bo zaprosiłem na szkolenie Hesie, licząc na to że oboje będziemy mieli sporą frajdę) za: 1) możliwość obejrzenia broszury TOKO wyświetlanej na rzutniku 2) możliwość obejrzenia zdjęć z galerii Pana Witka - dokładnie tych samych, które obejrzałem sobie ponownie dzisiaj na laptopie z kawką w ręce i w domowych pieleszach 3) możliwość obejrzenia "dobrze wykonanej roboty" polegającej na zakofiksowaniu dwóch dziurek, naostrzeniu jednej krawędzi od boku i dołu oraz nasmarowaniu ślizgu 5 smarami (bez urazy, ale identyczny pokaz mogę sobie zrobić w każdym czasie - wystarczy że przyniosę skrzyneczkę narzędziową z piwnicy) Efekt był taki że z tego szkolenia nic nie wynieśli ani zawodowcy (bo przecież to znają) ani początkujący amatorzy (bo z powodów które podałem we wcześniejszych postach szkolenie było niesamowicie chaotyczne i jeśli ktoś pierwszy raz coś takiego widział to i tak się nie nauczył smarować/ostrzyć)   PS. Kwestię szczotek i pilników podałem zupełnie dla przykładu -  doskonale wiem jaka jest prawidłowa kolejność ich użycia, ale niektórzy z kursantów chyba pierwszy raz widzieli coś takiego jak szczotka obrotowa. Problem w tym że Pan Witek nawet do ręki nie wziął diamentu, a na pytanie z sali (prawodopodobnie ze strony totalnie początkujących) "a co z diamentami?" odpowiedział: "nie będziemy tym się teraz zajmować". Jeśli nie tym, to do cholery czym ???!!!???    Po pierwszych 3 godzinach szkolenia straciłem wiarę w to że będzie dla mnie w jakikolwiek sposób odkrywcze, ale liczyłem przynajmniej na to że otaczający mnie jeszcze więksi ode mnie amatorzy (którzy notowali każde słowo Mistrza) poznają chociażby schemat prawidłowego serwisu. Niestety nie poznali...    Przypomniało mi się jeszcze jedno - jeden z punktów szkolenia miał dotyczyć nowości TOKO. Opisano nową klasyfikację smarów, wyjaśniono różnicę między nowym blackiem a starym molibdenem oraz przedstawiono prawdziwy HIT za 2.000 zł - TOKO EDGE TUNER EVO (elekryczna - taśmowa szlifierka do krawędzi). Niestety mogliśmy ją zobaczyć tylko na sucho - w fabrycznym pudełku   PS2. To że TOKO potrafi robić rzetelne szkolenia wiem po szkoleniu podstawowym - na którym byłem 3 lub 4 lata temu. Prowadził je jakiś Szwajcar (przepraszam ale nazwiska po tylu latach nie pamiętam), który jasno, łopatologicznie i przystępnie powiedział jak prawidłowo ostrzy i smaruje się narty. Przekaz był taki, że do dziś pamiętam. Dodatkowo podał mnóstwo ciekawostek z PŚ.  
  25. Wiek mam w profilu - 35... Serwisem się nie zajmuje i nigdy nie zajmowałem. Od mniej więcej 4 lat na własne potrzeby smaruje narty, a od 3 samodzielnie je ostrze... 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...