Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez sese

  1.   Jak latem byłem na rowerku to cały kompleks Schatzi był w remoncie. Wykarczowali pewnie jakiś lasek pod nowe trasy
  2.   Kolo, spotkajmy się w realu to z przyjemnością Ci wytłumaczę who is who i jakie mam bądź miałem z nim związki... Wpadnij na Mitkowe spotkanie na Pracicę albo na Memoriał Niko to wszystko stanie się jasne. Męczą mnie już trochę twoje zagrywki, bo niby coś tam wiesz, ale mylisz osoby, fakty, miejsca i okoliczności. Jeśli tak bardzo Cię to mierzi, to mogę Ci to wszystko wyjaśnić... Chyba, że w realu jesteś tą osobą o której myślę, że jesteś, a to by znaczyło że już kiedyś mieliśmy przyjemność się ze sobą spotkać... A jeśli tak jest, to tym bardziej nie powinieneś mnie personalnie wiązać z "pewnym wrocławskim serwisem".
  3.       No chyba że kupiłeś Fischery Vacuum poza oficjalną siecią dystrybucji i bez udziału bootfittera Przy tych butach nie ma że boli - trzeba je najpierw dopasować. Śmieszą mnie sytuację, gdy ktoś przymierza Vacuumy  bez formowania i sypie komentarzem typu: najdroższe w całym sklepie a najmniej wygodne. Niech zapłaci, uformuje i dopiero się wypowiada. Z pierwszej ręki - od osoby która jest zarówno długoletnim użytkownikiem tych butów a wcześniej była autoryzowanym bootfiterem Fischera - wiem, że obecnie na rynku nie ma ani bardziej dopasowanego, ani wygodniejszego buta. Warunkiem jest skorzystanie z bootfitera któremu po pierwsze chce się poświęcić parę godzin ze swojego życia na zrobienie ci idealnych butów a po drugie który ma odpowiednie przeszkolenie i praktykę (sugeruje zacząć rozmowę od pytania kto go szkolił z obsługi Fischer Custom Fit. Jeżeli napomknie coś o tygodniowym szkoleniu w fabryce Fischera w Austrii to znaczy, że będzie dobrze ) 
  4. Szukaj na wyszukiwarkach typu booking, hrs itp. Zajrzyj też na niemieckiego groupona. Mi się kiedyś udało trafić 4* hotel przy samym Ringu za 19,99 Euro za dwójkę Namiarów bliższych nie podaje po regularna cena ponad 100.
  5.   Może nie zauważyłeś, ale są to deski dla beskidzkiej grupy GOPR. Wiem, że mają na swoim terenie Pilsko, ale poza nim to szersze/dłuższe narty raczej by im się nie przydały. Sztuka dla sztuki. Poza tym krótsze bardziej poręczne i łatwiej na skuter czy inny środek transportu załadować
  6. Ujeżdżam drugą pod rząd parę Salomon Impact CS (teraz mam flex 110, wcześniej miałem 100). Mają termoformowalnego kapcia i częściowo wygrzewalną skorupę. Ponieważ od początku użytkowania buty leżą idealnie i nie czuje żadnych niedogodności, to zrezygnowałem z ich wygrzewania. Myślę że mogłaby tu zadziałać zasada "lepsze jest wrogiem dobrego" Z drugiej strony mam świadomość, że jeśli rano zapinam buta prosto po wyciągnięciu  grzałek to jakieś termoformowanie i tak następuje... Jako ciekawostkę natomiast dodam, że zawsze do suszenia wyciągam kapcia ze skorupy. Gdy tego nie robiłem to mimo stosowania grzałek kapeć nie zdążył wyschnąć (w środku buty niby były ciepłe i suche, ale widać było krople wody na styku skorupy i kapcia, a po jego wyjęciu okazywało się, że w obrębie palców jest on cały mokry). 
  7.   Tego się spodziewałem - poprzeglądałem niemieckie strony i wychodzi mi na to samo.W sumie tylko na jednej stronie znalazłem informację o przełożeniu terminu wprowadzenia winiet ze względu na skargę Komisji Europejskiej https://www.kfzkompa...e/recht/maut/# Ciekawostką jest to że Niemcy będą mogli kupić tylko winiete roczną i będzie ona opłatą za wszystkie drogi, a nie tylko autostrady, natomiast w przypadku obcokrajowców będą winiety 10 dniowe i 2 miesięczne i obowiązywać one będą tylko na autobahnach. Co do kosztów to niezależnie od wprowadzenia winiety w D, w tym roku będę testować opcję czeską, więc koszty będą następujące: - 1500 kC roczna winieta CZ - 2 x 25,70 E - dwie dwumiesięczne winiety AT Jakby jeszcze Czesi nie mieli tak masakrycznego opóźnienia z autostradą D3, to byłoby idealnie - od Liberca aż po Salzburg jechałoby się autostradą. Pocieszeniem jest to że budują i mają skończyć do max 2017. 
  8. Przychylam się do prośby. Mam nadzieje, że "czterodniówkarze" podzielą się informacjami z drogi. Przy okazji jeszcze jedna kwestia - wchodzą winiety na Niemcy od 01 stycznia czy nie?
  9. sese

    Komórki - indeks twardości

    Z tym LABem u Salomona to dziwnie jest - niby komórka ale dostępna dla wszystkich w oficjalnej sprzedaży (to samo dotyczy butów, kasków etc)... Czyli sklepówka A raczej komórkowa sklepówka Chociaż z drugiej strony komórkowe Volkle czy Heady też oficjalnie i bez kombinowania można kupić u każdego dystrybutora...
  10. sese

    Komórki - indeks twardości

      W Atomicu mają maszynę, natomiast u Fischera test twardości przebiega zgoła inaczej. W hali gdzie paruje się narty są zamontowane dwa sztywne pręty pomiędzy którymi blokuje się piętkę, a następnie ręcznie wygina nartę. Tak więc parowanie dech według ich twardości następuje wyłącznie "na oko". Powyższy proces dotyczy wprawdzie pierwszych sklepówek, ale nie zmienia to faktu, iż skompletowanie dech mających w nazwie słowo "worldcup"  następuje na podstawie organoleptycznych odczuć pracownika fabryki. 
  11. sese

    Pożegnanie

      Może admini lub modowie będą przyjmować zamówienia na akty ułaskawienia. Najbardziej pożądane są te in blanco, na okaziciela i z bezterminową datą ważności. Nie wiem jak władze forum ale Kancelaria Prezydenta pewnie już ma przyszykowane odpowiednie druki
  12. W takim razie konkurencja na ilość śmigowych skretów powinna zostać koronną dyscypliną w IV Memoriale Niko,o ile takowy się w tym sezonie odbędzie, a mam szczerą nadzieję, że tak. Dzikowiec idealny do tego. Biorąc natomiast pod uwagę ilość posiadanych przez forumowiczów kamerek, zarejestrowany podczas takich zawodów materiał zapewni nam bazę do rozważań o smigu na długie lata
  13. sese

    Śmig

      Janie albo oficjalne albo bezstronne. Oficjalne dane są na stronie internetowej ośrodka:   "Even experienced skiers and snowboarders get nervous just thinking about Harakiri, which has an average grade of 78 %!"   oraz w mailu który cytowałem, a który wysłałem do M-B właśnie po to by rozstrzygnąć wątpliwości pojawiające się w innym wątku na forum. Jeśli mam do wyboru informację z wikipedii i od zarządcy ośrodka to wierzę tej pochodzącej od zarządcy. Każdy bowiem narciarz ze wspomnianym przez Tadzia pierdylimetrem w komórce mógłby zmierzyć faktyczne nachylenie i potem wrzucić takiego screena z pomiarami do sieci. Dla ośrodka byłaby to wizerunkowa katastrofa... Więc skoro na oficjalnej stronie piszą average grade to ja im wierze. Zresztą nie istotne bo jak słusznie Tomal stwierdził trasa jest przereklamowana. Nie można jej jednak odmówić stromizmy przynajmniej w tej części bezpośrednio za zakrętem Szukając "bezstronnych" danych znalazłem holenderską stronkę http://www.winterspo...e-pistes-alpen/ Jechał ktoś langer zug w Lechu? Ponoć 142 %
  14. sese

    Śmig

      Jestem tego samego zdania. Krótka ścianka,  nachylona w jedną stronę a do tego obstawiona licznymi "strażnikami stromizny", którzy najchętniej zeszliby na piechotę ale jak to zrobić skoro kumple z krzesła patrzą...   Nie zmienia to faktu, że to chyba najłatwiej dostępne miejsce do zmierzenia się z 40+...
  15. sese

    Śmig

      Tu się nie zgodzę. Otóż pewnie 99% tutaj piszących miało kontakt z Harakiri w Mayrhofen. Dla wielu była to walka o przetrwanie, ale dla innych była to kaszka z mleczkiem. Tymczasem zgodnie z informacją otrzymaną mailem od Mayrhofner Bergbahnen:   "You're right, the announced incline of 78% percent is just the average incline of the Harakiri Slope. There are places where the Harakiri has 100% (45 degrees) incline. We hope we could help you. With kind regards, Your Mayrhofner Bergbahnen-Team"   Tak więc jakoś dali radę i to bez podręcznego nocnika... Pytanie tylko czy śmigiem? Na wypadek gdyby ktoś miał ochotę napisać że to zbyt stromo na śmig, to ja oświadczam, że to co uskuteczniali na Harakiri Brelo z Namorem było w moim mniemaniu czystym i jak najbardziej poprawnym śmigiem. Szkoda że nie ma z tego filmiku.
  16. A propos częstotliwości skrętów w śmigu - kiedyś z nudów wymyśliłem pewnego rodzaju rywalizację, która w każdym z jej uczestników budziła wielką wolę walki a i śmiechu było co nie miara. Dodatkowo konkurencja ta nie daje żadnej przewagi "demonom prędkości" i dlatego znajduje uznanie  także u płci pięknej. Otóż - na dość stromym stoku (idealna do tego okazała się środkowa część Dzikowca) wyznaczamy sobie dwa punkty - górny i dolny, a następnie rywalizujemy kto na tym odcinku wykręci jak największą ilość skrętów. Wszyscy uczestnicy liczą skręty aktualnie startującego zawodnika (co by nie było kombinowania), natomiast takie ewolucje jak chwilowe zatrzymanie lub przejście do pługa (niektórzy próbowali ) oznaczają natychmiastową dyskwalifikację. Nigdy nie sądziłem, że tak się można spocić na  głupich 100 metrach... Próbujcie !
  17. Jak dla mnie wszelka próba likwidacji szkody z ubezpieczenia KL autora wątku będzie trochę spóźniona. Zasada jest zawsze jedna: jak jesteś przytomny i nie zostałeś przewieziony do szpitala bezpośrednio ze stoku to NAJPIERW dzwonisz na numer alarmowy ubezpieczyciela, a dopiero POTEM idziesz do lekarza. Na szczęście Alpenverein jest na tyle łaskawe,że jeśli zgłosisz szkodę później to nie odmawiają jej pokrycia a jedynie limitują wysokość odszkodowania do 750 E. Zatem dzwoń w te pędy do Alpenverein i zgłoś szkodę ze swojego ubezpieczenia KL (porada lekarska i taxi) Jak policja da ci raport i będziesz miał dane sprawcy to albo wycofujesz likwidację z Alpenverein i uderzasz do sprawcy bądź jego ubezpieczyciela, albo bierzesz odszkodowanie z Alpenverein a oni idą z regresem do sprawcy bądź jego ubezpieczyciela. Jeżeli oprócz odszkodowania będziesz chciał dostać zadośćuczynienie (za ból, za przerwany urlop, za traumę pourazową i napadowy lęk przed narciarstwem, co niestety zaprzepaści Twoją karierę w Pucharze Świata ) to zgłaszasz roszczenie z tego tytułu bezpośrednio do  sprawcy bądź do jego ubezpieczyciela (Twój ubezpieczyciel może pośredniczyć jedynie w regesie tego co sam ci wypłacił)
  18.   Jaki daszek? Jaki kask? w najwyższych kręgach wtajemniczenia używa się jedynie ręcznie dzierganej czapki, zaś role kasku pełnią gogle typ oversize koniecznie z lustrzanymi szybkami w conajmniej trzech kolorach. A tak na serio to:   12. Dopiero posiadanie powder leash'ów zapewni Ci odpowiednie poważanie w środowisku. Im dłuższe i bardziej oczojebne tym lepiej (za każde 10 cm powyżej 180 cm otrzymujesz dodatkowy 1 punkt do umiejętności) Uwaga: stosowanie powder leash'ów w kolorze tęczy (jak niżej) może skutkować trwałym wykluczeniem ze społeczności  
  19. sese

    Opony zimowe jesienią

      Jesteś pewien Jaro? Nie dotarłem do źródła tj. austriackiego kodeksu drogowego, ale na stronach PZM w zakładce Austria jest taki wpis "W okresie od 1 listopada do 15 kwietnia obowiązek wyposażenia pojazdów w opony zimowe. Opony zimowe muszą być zamontowane na wszystkich kołach i być oznaczone symbolem M+S lub M&S o głębokości rzeźby bieżnika min. 4 mm." Żródło: https://www.pzmtrave...zepisy,659.html   Co innego jest na austria.info: "W przypadku samochodów osobowych, samochodów z lekką lub ciężką przyczepą albo lekkich samochodów dostawczych (a więc do 3,5 t, wymagających prawa jazdy kat.   istnieje obowiązek posiadania wyposażenia zimowego w zależności od panujących warunków pogodowych w okresie od 1 listopada do 15 kwietnia." Zwrot "w zależności od panujących warunków pogodowych" robi znaczną różnicę... Źródło: http://www.austria.i...enia-pojazdow-w
  20. sese

    Pożegnanie

    Żeby wiedzieć kto wróg, a kto przyjaciel trzeba najpierw ustalić która twarz danego jegomościa jest prawdziwa - ta wirtualna czy ta z reala... Problem komplikuje fakt, iż w prywatnych rozmowach część forumowiczów przyznało, że w wirtualnym świecie z premedytacją przekraczają cienką czerwoną linię tylko po to by "zobaczyć reakcję rozmówcy" i sprawdzić "wytrzymałość materiału". Taka forma badań socjologicznych chciałoby się rzec
  21. sese

    Pożegnanie

    Tak mi się coś nasunęło... Podczas niedawnego spotkania u Alojza w Pawłowicach poruszony został temat forumowej hipokryzji, a może nawet schizofrenii występującej w sytuacji, gdy osoba będąca "w realu" świetnym gościem, a wręcz zaliczająca się do grona bliskich znajomych, w warunkach "wirtualnych" jedzie ostro po rajtach, nie stroniąc od personalnych wycieczek, a nawet wyzwisk czy obelg.  Po samym przeczytaniu tego wątku raczej nie chciałbym nikogo z przedmówców spotkać na stoku, a przecież wiem, że w realu jesteście naprawdę git (przynajmniej Ci z Was, których dane mi było poznać osobiście). Problem w tym, że 99% nowych forumowiczów poprzestanie na samym czytaniu i tym samym nie da nam szansy aby poznać się w realu. Obawiam się, że po przeczytaniu "pożegnania" większość z nich nawet nie zajrzy na forum po raz drugi...
  22.   Radcomie potwierdź proszę tę rewelację. W niedziele wybierałem się do Zieleńca, ale jeżeli całość Dzika ruszy to niezwłocznie zmienię destynację
  23.   To nie tak, ale jeżeli ktoś od pierwszych słów postu zaczyna krytykować jeden z lepszych ośrodków w AT (mam na myśli Zillertal w ogólności) to moim zdaniem trzeba zareagować. W innym przypadku po wirtualnym świecie rozniesie się fama, że ten Zillertal, a w szczególności Mayrhofen to syf totalny, sto razy gorszy od takiej Białki. W najlepszym przypadku ktoś sobie pomyśli - nie jedziemy do Zillertalu bo to nie jest miejsce na rodzinny wyjazd. I jedno i drugie stwierdzenie będzie fałszywe i wypaczone. Dodatkowo autor wątku na potwierdzenie swojej krytyki podnosi niezwykle subiektywne i zmienne okoliczności, takie jak pogoda, mgła, kolejki do wyciągów, czy kolejki do WC. Problem w tym że 3 dni przed jego przyjazdem i 3 dni po jego wyjeździe żaden z wymienionych przez niego problemów mógł nie zaistnieć. Przykładowo podczas moich czterech czy pięciu tygodniowych pobytów w Zillertalu nigdy i nigdzie nie trafiłem ani na mgłę, ani na kolejki dokądkolwiek. Raz trafiłem na Tuxie na 80 cm opad śniegu (tyle spadło w przeciągu 4 godz) i raz na niesamowitą wichurę, która uziemiła wszystkie wyciągi w całej dolinie (z tego co miejscowi mówili to taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz w historii Zillertalu). Nie przyszło mi do głowy narzekać, bo przecież to są wysokie góry, a jak jest w takich miejscach z pogodą to chyba każdy narciarz wie, albo przynajmniej wiedzieć powinien. A skoro daje się on zaskoczyć pogodzie albo nie potrafi do niej dostosować to niech nie narzeka, bo tym samym bezpodstawnie psuje opinię całemu, świetnemu moim zdaniem, ośrodkowi. Nie zamierzam się w tym miejscu wdawać w dyskusję o wyższości AT nad I bo tak nie jest. Nartowałem już w AT, I, CH, F i w sumie wszędzie było bardzo dobrze albo jeszcze lepiej. Z logistycznych powodów (koszty dojazdu oraz upierdliwość podróży) najczęściej wybieram AT, ale do głowy by mi nie przyszło żeby hate'ować Włochy czy Francję. 
  24. Ja powiem tak - autor wątku przed wyjazdem do Finkenbergu po pierwsze nie odrobił pracy domowej. Czyli nie zapoznał się wirtualnie z mapkami, topografią, rozkładem stoków, tras i wyciągów. Wskutek powyższego nie wiedział że takie harakiri do rodzinnej jazdy się raczej nie nadaje. Nie zwrócił też uwagi na bijącą po oczach czerwień poprzeplataną gdzieniegdzie czarnymi wstążkami. Po drugie nie spojrzał na kamerki i nie zauważył że w okresie feryjnym pomiędzy Knoren a Horbergiem przewalają się niezliczone tłumy narciarzy, które lubią się kumulować w okolicach 8 osobowej kanapy Tappenalm. Po trzecie "zafixował" się na ośrodku Penken/Rastkogel/Eggalm, pomimo tego że na tym samym karnecie miał dostępne 400 km innych, może nawet lepszych tras.   W głowie mi się nie mieści jak można być w centrum Zillertalu i narzekać na cokolwiek... Jeśli szukamy czegoś odpowiedniego dla rodzinnych zjazdów i koniecznie nie chcemy ruszać samochodu to wbijamy się na Rastkogel i tam szalejemy na krótszych bądź dłuższych niebieskich trasach. Jest ich niewiele, to fakt, ale przecież wiedzieliśmy że jedziemy do Finkenbergu a nie do Białki.   Jeśli przeszkadza nam mgła to albo wsiadamy w ekspresowego busa i za 20 minut jesteśmy przy dolnej stacji Tuxa, a potem modlimy się o to żeby potrójny Gletscherbus wywiozł nas wysoko ponad mgłę czy chmury. Ewentualnie uderzamy na Ahorna w Mayrhofen i tam upajamy się  niesamowitą trasą o przewyższeniu 1300 m. Zjeżdżamy nią 10 razy i idziemy do domu . Zgubić się na niej nie zgubimy (nawet w dzikiej mgle) bo cała trasa, poza górną polaną, idzie cały czas w lesie. A jeśli uznamy że jednak możemy wsiąść za kółko to w poszukiwaniu słońca ruszamy w stronę Zillertal Areny, Hochzillertalu czy Hochfugen... I pewnie to słońce w końcu znajdujemy. A jeśli i to nam nie pasuje to po prostu jedziemy w marcu do Włoch i nie narzekamy na forum
×
×
  • Dodaj nową pozycję...