Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 077
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez sese

  1. Estka, kolorystycznie są bardzo podobne bo atomici z sezonu 16/17 vs
  2.   Może jakaś awaria. Do tej trasy można dojechać przez lasek od strony nowego krzesła. Tylko przy krześle są kolejki, a do orczyka zazwyczaj było pusto
  3. Do jutra trzeba podjąć decyzję w przedmiocie damskich butów: Atomic Hawx Magna 90 W vs Salomon Quest Pro 100 W oba leżą idealnie, cena identyczna, nawet kolorystycznie oba się tak samo podobają Co wybrać??? W obu przypadkach można wygrzewać i botka i skorupę, Salomony mają niby wyższy flex, ale są 3 klamrowe, więc chyba na jedno wychodzi. Salomon ma system Hike&Ski (ponoć w tym modelu niezawodny), zaś Atomic ma jakby obszerniejszą górną część cholewki (język i tylna część buta głębiej na siebie zachodzą przy opasaniu łydki). Może któraś z forumowiczek ujeżdżała te modele i może coś powiedzieć o ich plusach dodatnich i plusach ujemnych?
  4. Jeśli chcesz jechać na Ga-pa to jadąc od strony Norymbergi jedziesz do końca autostrady A9, potem wewnętrznym ringiem Monachium aż do wylotu A95 na Ga-pa. Wszystko bardzo czytelnie oznakowane. Przejazd wewnętrznym ringiem nie wymaga posiadania umweltplakette (umweltzona kończy się właśnie na ringu). Sama A95 jest oczywiście luźniejsza od A8 i A93, ale w samym Monachium można stracić nawet półtorej godziny w korkach. Około 40 minut to standard. Dodatkowo cały czas ograniczenie prędkości do 80.  Skrzyżowanie o którym mówi Fredo jest na południowym - wschodzie Monachium, ale A99 nie ma bezpośredniego połączenia z A95. Moim zdaniem nie warto pchać się na A99, tylko po to żeby później na skrzyżowaniu z A8 wracać się w stronę centrum Monachium. Lepiej jechać tak jak napisałem wyżej, ewentualnie ominąć centrum A99 ale w przeciwną stronę (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara)
  5.   Od momentu incydentu sprzed 3 lat kategorycznie odmawiam zabrania na krzesło więcej niż 2 dzieciaków... Jechaliśmy wtedy we dwie osoby dorosłe na 8 osobowym krześle, a instruktor dosadził do nas 5 maluchów właśnie z kategorii "nie dostaje do podnóżka ani do oparcia". Jazda jakimś cudem przebiegła bez zakłóceń, ale podczas  wjazdu na górny peron i to jeszcze przed otwarciem poręczy, cała piątka jakby na komendę postanowiła zeskoczyć z krzesła. Dwóch niedoszłych spadochroniarzy udało mi się złapać prawie w locie, ale do trzeciej dziewczynki niestety nie sięgnąłem. Spadła z wysokości około 1 metra, na szczęście na śnieg a nie beton... Nic się jej nie stało. Od tego czasu nie pozwalam dosadzić do siebie więcej dzieciaków niż mam rąk...
  6. sese

    Mam ochotę na zdradę...

    Dzięki za rady. Jestem goofy   W celu zabezpieczenia nadgarstków zamierzam upchnąć ochraniacze rolkowe pod rękawice narciarskie. Mam nadzieje że to wystarczy. Nad ochroną czterech liter też się zastanawiam - wszyscy znajomi snowboardziści jeżdżą w ochronnych spodenkach, więc chyba wiedzą co robią. Z tym przewracaniem może nie będzie tak źle. Pamiętam, że w chyba w 1995 albo 1996 dostałem na godzinę za darmo snowboard w ramach jakiejś promocji w intersporcie na kitzsteinhornie. Miał twarde wiązania i pasowały do niego buty narciarskie. Jak przystało na nie słuchającego nikogo nastolatka, pierwsze co z nim zrobiłem to zabrałem go do gondoli jadącej na samą górę i jakimś cudem zjechałem na nim z powrotem do alpincentrum. Nie miałem za bardzo wyboru bo narty zostały na dole. Nie bardzo pamiętam samego zjazdu, ale chyba nie było aż tak źle, skoro nie mam żadnych traumatycznych wspomnień, a ponadto udało mi się pokonać w jednym kawałku te 500 m w pionie... 
  7. Z góry przepraszam za tak obrazoburczy wątek na tym forum, ale muszę się przyznać, że od dłuższego czasu mam wielką ochotę na zdradę... Jeszcze jakiś czas temu w ogóle o tym nie myślałem, a wręcz mnie to brzydziło, ale ostatnio coraz częściej o tym myślę i niestety chyba się skuszę... Mowa oczywiście o chęci spróbowania swych sił na SNOWBOARDZIE, zaś okazją ku temu  są spore wyprzedaże w sklepach snb   Za 300 - 350 PLN można na wyprzedaży kupić porządne miękkie buty, a to dla mnie podstawa do rozpoczęcia przygody z jedną deską (jakoś nie wyobrażam sobie skorzystać z wypożyczalni butów snb, narciarskich czy łyżew). W związku z tym parę pytań do kozaków śmigających na parapetach: - jaką wziąć deskę z wypożyczalni, biorąc pod uwagę że będzie to mój pierwszy raz na snowboardzie, a moje gabaryty to 191 cm i około 84 kg? - jak ustawić wiązania (prostopadle czy bardziej pod skosem) przy uwzględnieniu tego, że moja stopa do małych nie należy (rozmiar buta narciarskiego to 29)? - kupować buty sznurowane czy z BOA? - od razu brać instruktora czy próbować we własnym zakresie? Może te ponad 25 lat na dwóch deskach do czegoś się przydadzą? - na co jeszcze zwrócić uwagę i co robić żeby ten pierwszy raz nie był zbyt bolesny ? Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam za snowboardowy off... 
  8. Witam wszystkich. Wczoraj, a właściwie dzisiaj w godzinach nocnych dane mi było dołączyć do Waszej zacnej ekipy.   Co do ręczników i napojów się nie wypowiem, ale z przyjemnością zabiorę głos odnośnie miejsca na bagaż w białej strzale pędzącej na trasie Wrocław - Gliwice - Ostrawa - Schladming. Ponieważ autko jest raczej średnich rozmiarów (Astra IV w sedanie) osoby które będą ze mną podróżować proszone są o daleko posuniętą wstrzemięźliwość w kwestii objętości bagażu, zwłaszcza, że narty będą podróżować raczej w środku. Sam zamierzam się upchać do jednej torby wielkości kabinówki + torba z butami + kask luzem + narty. Dzisiaj zrobiłem przymiarkę i jest to najmniejszy mój bagaż narciarski ever. Patrząc na prognozy pogody to SL-ki i AM zostają w domu, a na wyjazd zabieram tylko Gotamy. Jeżeli ktoś podróżujących ze mną zamierza zabrać drugą parę nart, albo jego/jej narty są dłuższe niż 180 cm to niech da znać, bo trzeba to będzie logistycznie jakoś rozwiązać. W razie potrzeby mogę wziąć boxa, pytanie tylko czy jest sens? Z organizacyjnych spraw to z uwagi na zasilanie białej strzały podtlenkiem gazu planowane są następujące postoje "techniczne" : - Gliwice - Mikulov - Liezen   Swoją drogą dziś się zastanawiam jak to się stało, że zBerek w 10 minut namówił mnie do zmiany trasy i jechania przez Gliwice  (nadrabiam 100 km, rezygnuje z noclegu w Czechach + jeszcze płatna A4) Gorsze jest to że nawet nie musiał za bardzo namawiać   PS. Pytanie do głównodowodzącego - jak daleko od kwatery jest przystanek skibusa? Spojrzałem na rozkład i czerwona linia startuje z Pruggern o 8:20, o 8:40 jest w Hausie a o 8:55 pod Planaiem. Jeśli przystanek będzie akceptowalnie blisko to wydaje mi się to doskonałą opcją. Doświadczenie wskazuje, iż dojazd pod stok plus rozpakowanie się i ogarnięcie na parkingu zajmie więcej niż te marne 20 minut w skibusie.   PS2. Ktoś z uczestników wyjazdu zBerka rozważał w piątek podskoczenie do Bischosfhofen na skoki? Mamy tam 50 km a turniej zaczyna się o 17:00. Na głodniaka po nartach byśmy spokojnie zdążyli. Są jeszcze bilety w cenach 15, 20 i 30 Euro w zależności od odległości trybuny od zeskoku skoczni.
  9.   Już mi tak nie słodź Po prostu sobie nie wyobrażam żeby w tym roku mogło mnie zabraknąć na Memoriale...      Marzec zapowiada się naprawdę gorąco - jeżeli Czarny Groń i Dzikowiec wypalą, to każdy marcowy weekend będzie narciarski Jestem pewien, że Radcom z Arky'em nie dopuszczą do pokrywania się terminów
  10. Praktycznie jak co roku o tej porze w głowie kiełkuje jedna myśl - a może znowu porzucić siedzenie w ciasnej knajpie/na nudnej domówce na rzecz sylwestra na stoku. Opcje są dwie - Czarna Góra albo Zieleniec. W obu wersjach rozważam jedynie wariant z tzw. express narty czyli wyjazd autobusem z Wrocławia o 16:30 a powrót o 4:00 rano w Nowy Rok. Organizuje to jedna z firm, zresztą reklamuje się na naszym forum. Korzystałem z tej opcji 2 lata temu i wszystko zagrało bez problemów. Na stokowym sylwestrze w Zieleńcu byłem już 5 albo nawet 6 razy. Za każdym razem impreza była bardzo udana. Raz byłem nawet bez nart i też było super Zastanawiam się czy teraz nie uderzyć do Czarnej i mam tylko jedną obawę - czy impreza stokowa na Czarnej oraz nocna infrastruktura (bary, ogniska, DJ, jedzenie czy w końcu WC) dorównuje warunkom z Zieleńca. Ktoś był? Coś wie? A może ktoś z forumowiczów uderza na sylwestra w te kierunki z nastawieniem na zabawę na stoku? Pozdrawiam
  11. sese

    Nowe narty za 499 PLN

    Ja mam inną propozycję: zrzućmy się w 5 osób po 100 zł na te cuda i sprawdźmy w boju co to jest, jak jeździ i jak długo wytrzyma. Myślę, że zabawy będzie mnóstwo. Jeśli narty wytrzymają to odda się je na cele charytatywne. Jeśli polegną to zgłaszamy reklamację i odzyskujemy kasę. Trzeba tylko dograć 5 udziałowców spośród uczestników jednego wyjazdu i do tego mających podobną długość skorupy buta. Jedno trzeba przyznać decathlonowi - maksymalna precyzja i szczerość opisu: "Skład: 5.0% Stal, 5.0% Polietylen wysokiej gęstości (HDPE), 90.0% Poliamid 6 (PA6)" Czegoś takiego nie widziałem w żadnym opisie. Zawsze jest jakaś marketingowa ściema o super, hiper wypasionym rdzeniu bądź to struganym ręcznie z tysiącletnich sekwoi,bądź będącym pianką wykradzioną z laboratoriów NASA. Tutaj kawa na ławę: stal, HDPE i PA6... Nie wiem tylko co autor miał na myśli w rubryce solidność: "Narty z jednego materiału, bardzo wytrzymałe na przecięcia krawędzią" Pełny opis tutaj: http://www.decathlon...id_8370478.html  
  12. sese

    Czarna Góra

    Właściwe przygotowanie stoku to podstawa. W zeszłym sezonie w grudniu ze szczękami na ziemi obserwowaliśmy jak jest przygotowane podłoże na zimę w Saalbach. Wygląda jak boisko piłkarskie bądź wręcz pole golfowe - ani jednego kamyczka, trawa przycięta na 3-4 cm. Dzięki temu wystarcza kilkanaście centymetrów naturalnego/sztucznego opadu i można szaleć.
  13. Przykra sprawa... Pomijając kwestię winy, bo nie o to chodzi w tym wątku, na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że dziewczę raczej nie doznało żadnego ciężkiego urazu, a jedynie widzi szanse na szybkie i łatwe wzbogacenie się kosztem Twoim, lub Twojej ubezpieczalni. To tak na pierwszy rzut oka, bo zawsze  nie powinno się wyrabiać zdania nie znając relacji drugiej strony. Bardzo dobrze, że utrzymywałeś z nią kontakt, dopytywałeś o stan zdrowia itd... Skoro wtedy nie zgłaszała żadnych roszczeń i twierdziła, że jest ok, to każdej rozsądnej osobie powinna zapalić się lampka ostrzegawcza, że coś tu jest najprawdopodobniej kombinowane... Podstawowe pytanie - z jakiego tytułu zgłasza roszczenia? Co jej się takiego stało? (trwały uszczerbek na zdrowiu? zadośćuczynienie za krzywdę?)  Na początku tygodnia popytam znajomych prowadzących kancelarie polsko - niemieckie, czy zgodziliby się przynajmniej pogadać z Tobą i coś Tobie doradzić. Nie wiem czy mają praktykę w podobnych sprawach, ale wiem, że znają niemiecki na takim samym poziomie jak polski, a dodatkowo mają ichniejsze przepisy w jednym palcu. Dodatkowo są zapalonymi narciarzami  (napisz czy roszczenia opiera na prawie austriackim czy holenderskim) Nie będę natomiast ujawniać danych osoby o której pisałem w innym wątku (do którego linkował brelo), bo po pierwsze ona sobie tego nie życzy, a po drugie tam sprawa zakończyła się dosyć smutno - brak OC, obciążające zeznania w austriackim Sądzie, względnie poważny uszczerbek na zdrowiu "poszkodowanego"  i zasądzone odszkodowanie, która ta osoba spłaca do dziś...
  14. Trzy razy byłem na marcowym wypadzie do Zillertalu. Za każdym razem była to tygodniówka. Dwa razy baza w Mayrhofen, raz w Zell am Ziller. Za każdym razem wszystko działało i we wszystkich ośrodkach była możliwość zjazdu na sam dół (działał nawet zjazd z Ahorna i Eberharter Goldpiste w Kaltenbach) Raz trafiłem w marcu na grudniowe warunki - było 10 na minusie i codziennie zamieć. Jako najlepszą rekomendację marcowego terminu powiem jeszcze to, że z tych18 dni w Zillertalu tylko 2 spędziłem na Tuxie
  15. W Saalbach "imprezowałem" jedynie popołudniami, więc nie wiem co się tam wyrabia późną nocą. W Hinterglemm było tak jak już wyżej opisałem. Bardzo możliwe, że są tam jakieś dłużej czynne lokale, ale podczas moich trzech pobytów do nich nie trafiłem. Zresztą po dwukrotnym doświadczeniu zamknięcia imprezy o 21:00 i to w największych i najbardziej reklamowanych miejscówkach, odpuściłem sobie Hinterglemm by night... Gdzie te czasy, że z knajpy w Mayrhofen szło się prosto do... Penkenbahn...
  16. Porównywalne są. W Saalbach masz jedną "imprezową" ulicę prowadzącą od Bernkogelbahn do Schatberg X-press. W Hinterglemm knajpy skupione są wokół U-bahna na którym jest jazda nocna i wzdłuż drogi prowadzącej z U-bahna do przystanku skibusa. Jest jeszcze jedna bardzo popularna knajpa po drugiej stronie Hinterglemm - na stoku pod Reiterkogelbahn. Trzeba się do niej wdrapać jakieś 200 metrów pod górę bądź zjechać do niej na sankach w ramach nocnej jazdy tym razem sankowej Co ciekawe wybija punkt godzina 21:00 i największe imprezownie są zamykane na amen. Muzyka cichnie, światło gaśnie, ludzie wychodzą... Dwukrotnie złapałem się na tym, że liczyłem na fajną zabawę po zakończeniu nocnej jazdy (zarówno narciarskiej jak i sankowej), a tu wszelka zabawa skończyła się przed końcem nocnej jazdy. Ponoć nigdy nie miałem takiej smutnej miny, jak w czasie zamykania knajpy w Hinterglemm o równej 21:00... Po 21:00 zostają w Hinterglemie jakieś niedobitki knajpiane, najczęściej przyhotelowe. Nic nadzwyczajnego. Chcesz dużej dawki imprez - jedź tam gdzie główne hasło brzmi: "relax if you can" Ewentualnie możesz też jechać z Szabirem do Francji - na wieczorno - nocnych rozrywkach się nie zawiedziesz
  17. sese

    plecak w alpach

    Pamiętam, że jeden z forumowiczów po przyjeździe na Stubai wyciągnął z plecaka pełnowymiarowy... tort urodzinowy Wygląd plecaka oraz sposób wcześniejszego obchodzenia się z nim w żaden sposób nie wskazywały, że zawiera on tak "cenną" zawartość
  18. sese

    plecak w alpach

      Niektórzy wychodzą z założenia, że WSZYSTKO można zrobić w gondolce...
  19. sese

    plecak w alpach

      Nie trzeba wielkiej wyprawy... Wystarczy przez parę godzin gonić za Jurasem, Arasem, Wujotem czy innym Halskim... Wtedy energetyki i elektrolity są towarem pierwszej potrzeby... Bez nich grozi halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla... Taka sytuacja...  Standardowa zeszłosezonowa zawartość plecaka to: - cienki polar - im jestem bardziej zmęczony tym mi zimniej - zapasowe rękawice - powód jak wyżej - 2 radlery - elektrolity - 1 redbull - na wypadek gdyby głównodowodzący wycieczką znów uznał, iż szkoda czasu na poranne espresso - 2 snickersy - co by za bardzo nie gwiazdorzyć - 3-4 belvity - pasza treściwa     Aktualne zwłaszcza przy ekipie która nie uznaje czegoś takiego jak knajpa na stoku. 
  20. sese

    plecak w alpach

    teraz tak piszesz, a potem będziesz żebrać o cosik dobrego z plecakowych zapasów
  21. sese

    plecak w alpach

    Prawie zawsze mam ze sobą na nartach plecak z dodatkowymi ciuchami, czymś słodkim i czymś mokrym. Zazwyczaj ląduje on na wieszaku, parapecie, barierce w pierwszym dogodnym miejscu - czyli takim do którego jestem w stanie szybko dojechać w miarę potrzeby. Czasami go przypinam skiman-em. Jeszcze nigdy żaden plecak mi nie zginął. Zawartość też zawsze pozostawała bez zmian, mimo iż czasami pozostawiony na pastę losu plecak gościł lustrzankę z obiektywami... Od tego sezonu będzie zmiana - został zakupiony plecak o pojemności 7 litrów - mały, wygodny i zgrabny. Nie przeszkadza na krzesełku i będzie zawsze ze mną.
  22. Na Stubaiu jedna z niebieskich tras wzdłuż orczyka na Daunferner nawet nosi oznaczenie "fur Senioren" (jest to wariant 7 położony bliżej orczyka). Niestety obsługuje ją ten orczyk... Można nieco pokombinować i za każdym razem uprawiać kombinacje krzesło Eisjoch + krótki zjazd 6 + krzesło Wildspitz + długi zjazd 7 do Gamsgarten. Cały czas w kolorze blue, wysoko, szeroko, rekreacyjnie Jak się znudzi to skok na Fernau - tam też niebiesko...
  23. Byłem i jestem pewny, że wszystkie wypowiedzi w tym wątku są czytane i pisane z dużym przymrużeniem oka... Na brak niezależności nie narzekam. Nacisku pantofla też jakoś nie czuje. Walczyć o cokolwiek nie muszę a wychowywać kogokolwiek nie widzę potrzeby
  24. Policja domowa odparła, że taki plakat to mogę sobie powiesić najwyżej w piwnicy... No cóż... Pozostaje mi posprzątać piwnicę, powiesić w niej plakat i... upchnąć tam jeszcze telewizor, łóżko, lodówkę, router i kompa  
  25. Ja publicznie zapowiadam, że jak uda mi się ustrzelić Salomon Short Kart 125 cm za akceptowalną cenę, to od razu je kupię
×
×
  • Dodaj nową pozycję...