Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez sese

  1.   Nikt się nie wycofał do dzisiaj, więc zakładam że jedziemy w komplecie. Szczęśliwcy którzy jadą będą raczej zadowoleni:
  2.   Na chwilę obecną jest nas 5 czyli komplet. 
  3.   Była. W listopadzie ale nie wiem którego roku, mógł być 2009, 2010, 2011 lub 2012 (ale na 99% jednak nie 2011). Przynajmniej 2 dni jeździliśmy ze sobą. Przegadaliśmy też sporo czasu na tarasie w Eisgracie (pamiętam nawet że opowiadałeś coś o wojsku   ). Nie zapisałem się w pamięci? Nic dziwnego, było nas tam z forum sporo.   I może będę jednym z niewielu których stać na szczerość na tym forum, ale powiem, że do czasu tej wspólnej jazdy, na podstawie jedynie Twoich postów na forum, uważałem Cię za co najmniej narciarskiego "półboga". Stety lub niestety później zobaczyłem live Twoją jazdę i nastąpił upadek ideału. Wybacz, ale zupełnie nie podoba mi się Twoja jazda, nie chciałbym się czegokolwiek od Ciebie uczyć, ani nie chciałbym jeździć tak jak Ty.   Może się nie znam i nie potrafię docenić technicznego kunsztu, ale nie. Nie podoba mi się i już.      Ja też takie odniosłem wrażenie.   Co do wstawienia filmu z jazdą Harpii - nie było to po to żeby Ci "dokopać", ale żeby uzmysłowić Ci że jest coś takiego jak finezja, płynność ruchów, wykańczanie każdego skrętu, balans. A nie tylko szarpane i sztywne skręty, nawet jeśli jest ich 734 w tym 3 po betonie przy kasach   Nie wiem czy jazda Jurka spełnia wszystkie kanony PZN i  wszystkie techniczne wymogi poprawnej jazdy, ale mi osobiście się podoba (zresztą oceniając Twoją jazdę napisałem: moim bardzo subiektywnym zdaniem) A chyba jeszcze bardziej podoba mi sie:     Może poznajecie?    Tak chciałbym właśnie kiedyś jeździć i mam nadzieje że jeśli tylko dyskopatia i kręgozmyk pozwolą, to będę
  4.   Fredo wiem, że nie darzymy siebie sympatią. Zresztą nigdy się nią nie darzyliśmy. Widzieliśmy się może ze trzy lub cztery razy w życiu, w tym przynajmniej raz wspólnie nartowaliśmy na Stubaiu. Możesz napisać o mnie, że jestem kiepskim narciarzem (bo faktycznie jestem), ale bardzo bym Cię prosił żebyś mnie nie obrażał. Widziałem Twoją jazdę, widziałem też jazdę tych, których tak zaciekle krytykujesz  i moim bardzo subiektywnym zdaniem chociażby Twój wróg #1 czyli Harpia jeździ na nartkach "trochę" lepiej od Ciebie. I nie zmienią tego żadne konkursy na ilość skrętów rodem z piaskownicy. Szanuję Cię za wytrwałość, za ciekawą osobowość (tą w realu a nie tą wirtualną) i za to, że jesteś prawdziwym Masterem w swojej kategorii wiekowej, ale obrażając wspomnianego wyżej Harpię nie staniesz się z automatu lepszym narciarzem, ani nie przekonasz mnie czy innych do swoich racji.  Jeśli tak bardzo chcesz udowodnić Mitkowi, Harpii, masterowi32, kordianowikw czy Śpiochowi że jesteś numerem uno to umów się z nimi na narty i pokaż im gdzie ich miejsce. Wiem, że to trochę niesprawiedliwie z uwagi na Twój wiek, ale skoro notorycznie mieszasz ich z błotem to może warto się z nimi zmierzyć na białym. Mimo wszystko serdecznie pozdrawiam.  
  5.   Nie zawsze ilość skrętów jest najważniejsza. Czasami liczy się po prostu jakość...       Pozdro
  6. sese

    Nasze deski

    Też miałem Jantary w secie z M46. Tylko moje były turkusowe... Aż się łezka w oku zakręciła
  7. Znajomi nie dostali urlopu... Niestety korporacje żądzą się własnymi prawami - zamknięcie roku, bilanse, podsumowania, zebrania, narady itd Tak więc nadal mamy 2 wolne miejsca na wyjazd 2-7 stycznia 2019 roku. Jeżeli sprawdzą się poniższe prognozy i w drugiej połowie grudnia nie przyjdzie jakieś ocieplenie:     to może nawet Krippenstein i jego wielki potencjał freerideowy stanie się dla nas dostępny
  8. Popyt przekroczył podaż. Dwie osoby się już zadeklarowały, ale dopiero w poniedziałek będą wiedzieć czy dostaną urlop. Kolejne dwie mają tak samo... Tak więc do poniedziałku obowiązuje lista rezerwowa...
  9. Mamy 2 wolne miejsca w apartamencie na pierwszy wyjazd w sezonie. Termin: 3-7 stycznia 2019 roku czyli pięciodniówka. Jak już pisałem wyjazd 2 stycznia po pracy. Po drodze planowany nocleg w okolicy Ceskych Budzejowic. Rano 3 stycznia szybka pobudka i przed 9:00 jesteśmy na stoku. Powrót 7 stycznia po nartach - około 24:00 planowany przyjazd do Wrocławia   Śpimy jednak w Russbach - apartament 65 m2, 2 osobne sypialnie (czyli nie ma spania w kuchni ), salon, w pełni wyposażona kuchnia, osobne łazienka i WC Warunki można obejrzeć tutaj: https://www.hausvanderleij.com/   https://www.booking....er-leij.pl.html   Wolne zostały 2 miejsca do spania na łóżku piętrowym w jednej z sypialni (na miejscu można zrobić małe przemeblowanie - w razie takiego życzenia bez problemu mogę wynieść się z jednym łóżkiem do salonu) Apartament jest w samym centrum Russbach, 450 m od dolnej stacji gondoli. Jakby dla kogoś było to zbyt daleko to można podjechać skibusem - przystanek 110 m od apartamentu W celach porównawczych - to ten biały domek na pierwszym planie   Planujemy podskoczyć 6 stycznia do Bischofshofen (50 km w jedną stronę) na ostatni konkurs TCS. Na razie jest nas troje - ja i znajome małżeństwo (wiek 40-45)  Jedziemy Citroenem C4 Grand Piccasso z boxem, więc na upartego zmieścimy się w piątkę do jednego auta. Można też dojechać do nas własnym transportem (wtedy można nie brać spania po drodze - my bierzemy na pewno). Cennik: - koszty noclegu w Czechach - max po 70 zł za osobę  - koszty noclegu w Russbach - 2770 zł / 5 = 554 zł za osobę z kurtaxą i sprzątaniem - koszty dojazdu (jeśli pojedziemy jednym samochodem w 5 osób ) wyjdą po 200-250 zł (po prostu koszt paliwa i 2 winiet dzielimy na 5, ile wyjdzie, tyle wyjdzie)   Śnieg będzie - na dzisiaj wygląda to tak (dolna stacja w gosau)   Pozdrawiam
  10. Tak sobie przeglądam te mądre rady, złote myśli, fachowe wskazówki i przyjacielskie podpowiedzi i zastanawiam się czy każdy z piszących w tym wątku postawiłby dolary przeciwko orzechom, że Garbikowi faktycznie o niebo lepiej będzie się jeździć na narcie o 5 cm dłuższej lub krótszej albo o 3 mm węższej lub szerszej... Czy naprawdę bronienie "najmojszej racji" warte jest aż tyle zachodu... Zrozumiałbym personalne przepychanki w wątkach takich jak ten, gdyby producenci nart płacili Wam za reklamę i promocję, ale jakoś nikt nie opatruje swoich postów dopiskiem "uwaga-lokowanie produktu". Jak dla mnie wątek powinien się skończyć na Mitkowym poście # 5 bo w nim jest zawarte wszystko co istotne przy wyborze nart... A wymienienie w jednym doradczym wątku zarówno nart SL jak i big mountain chyba nikomu nie ułatwi wyboru.  W swoim życiu jeździłem już zarówno na: - ołówkach o słusznych 217 cm - "pseudobigfootach" o długości 99 cm; -  gigantkach; - komórkowych slalomkach - Armadach TST mających w talii skromne 132 mm - a nawet na pochodzących z Makro "full-pianka montażowa-core'ach" i nikt poza mną samym nie zadecyduje na czym jeździło mi się lepiej i dlaczego. Blisko dwa lata temu założyłem wątek: http://www.skiforum....2022-fat-short/dopuszczając się niemal obrazy narciarskiego majestatu. Nie słuchając nikogo kupiłem upatrzone Dynastar Cham 107 o długości 175 cm z sezonu 15/16 (przy moich 191 cm, 81 kg) i po ostatnim sezonie stwierdzam, że są to najlepsze narty jakie kiedykolwiek miałem. Po raz pierwszy od co najmniej 8 lat na wszystkie tegoroczne wyjazdy zabierałem tylko jedną parę nart czyli właśnie Chamy. Wbrew katalogowym opisom i forumowym mędrcom świetnie jeździło mi się i na betonie i poza trasą i nawet na mini szkoleniu tyczkowym... A gdybym posłuchał jedynie słusznego głosu forum to pewnie nie kupiłbym tych Chamów i nie miałbym za sobą tych dwudziestu paru dni frajdy...
  11. Dla wszystkich marudzących, narzekających i gderających, że nisko...; że ciepło...; że śniegu nie będzie...; że ogólnie lipa... mam złą wiadomość: w sobotę w Gosau odpalili armatki i żeby było śmieszniej nie śnieżą tylko na górze: ale również od samego dołu czyli na poziomie 780 m.n.p.m. To chyba jakieś czary bo temperatura na dole wynosi teraz +2,5 a po południu ma być nawet +6...   Za promocyjną cenę karnet można kupić jeszcze tylko dziś i jutro  
  12. Mała aktualizacja, Promocyjna cena sezonówki (333 Euro) jest aktualna jeszcze tylko przez tydzień. Od 20.11 cena wzrasta do 432 Euro a od 6.12 będzie kosztować 498 Euro. Mamy już uzgodnione pierwsze terminy wyjazdów: 1) 3-7 stycznia 2019 roku. Pięciodniówka. Wyjazd 2 stycznia po pracy. Po drodze planowany nocleg w okolicy Ceskych Budzejowic, żeby na spokojnie posilić się smażonym serem i Budweiserem, a 3 stycznia o 9:00 zameldować się pod stokiem. Na tą chwilę są 3 osoby na 100% zdecydowane, 2 kolejne się wahają i dadzą znać do końca tygodnia. Noclegi będą  w okolicach St. Martin - Annaberg, żeby  podskoczyć 6 stycznia do Bischofshofen na ostatni konkurs TCS 2) 26 stycznia - 31 stycznia, ew.1/2 lutego. Pięcio- sześcio- lub nawet siedmiodniówka. Znajomi zabierają dzieciaki i już klepnęli dla siebie tygodniowy nocleg w Gosau od 26.1 do 2.02. Ja wprawdzie nie planuję aż 7 noclegów, ale na pewno planuje pierwszy dzień (26.01) poświęcić na obejrzenie zjazdu w Kitzbuhel. Zawsze go chciałem zobaczyć i tym razem zrobię wszystko żeby ten plan zrealizować. To w sumie tylko 130 km z Gosau... Pozdrawiam  Seba
  13.   Link już poprawiony. Zresztą działał na Chromie, a z nieznanych powodów nie działał na IE. Teraz powinien działać na obu przeglądarkach. Dziwne, że z automatu nie wyświetla się w formie okna na SF...
  14.   Mniej więcej tak:   https://youtu.be/9FbctVdczmY
  15. Być może, ale ekonomia wzięła górę - kupowanie karnetu na Lungau bez Obertauern (za 356 Euro) mija się dla mnie z celem bo Grossecka bardzo nie lubie, a cały sezon jeździć na Ainecku/Katschi to też słabo. Z kolei rozszerzone Lungau, czyli Lungo kosztuje już 516 Euro, czyli prawie 200 Euro więcej niż Dachstein. Wole teraz wziąć Dachstein, a w zamian uderzyć na majówkę do Tyrolu, w którym na dobrą sprawę nie byłem już 4 sezony... Zdaje sobie sprawę, że bida będzie, ale może będą jakieś freeridy na Krippensteinie, a Werfenweng też jakoś najgorzej nie wygląda (860 m przewyższenia) 
  16. Mimo wielkiej chęci dołączenia do Jurasowej ekipy i wspólnego eksplorowania zakątków Salzurgerlandu i Tyrolu, przeliczyłem zarówno środki w skarbonce, jak i wolne dni urlopowe i uznałem, że totalnie bez sensu jest płacenie 725 Euro za SSSC skoro wyjazdy mógłbym zacząć dopiero w styczniu 2019 roku.   Dlatego wczoraj zamówiłem sezonówkę na Dachstein West za 333 Euro (ta cena obowiązuje do 20 listopada 2018 roku) Sezonówka działa od 1 grudnia do 31 marca w poniższych ośrodkach:   1) Dachstein West - czyli Gosau, Russbach, Annaberg  https://www.bergfex....berg-lammertal/ 2) Werfenweng  https://www.bergfex.at/werfenweng/ 3) Krippenstein  https://www.bergfex.at/krippenstein/ 4) Zinkenliften  https://www.bergfex....ein-duerrnberg/ 5) Karkogel  https://www.bergfex.at/abtenau/ 6) St. Martin  https://www.bergfex....artin/panorama/ 7) Feuerkogel - Ebensee  https://www.bergfex.at/feuerkogel/ 8) Lungotz    Wiem, wiem - czterech liter nie urywa, ale to moja jedyna szansa na uratowanie drugiej połowy sezonu w jakiś rozsądnych pieniądzach.  Troje moich znajomych też zakupiło tą sezonówkę więc jakiś tam trzon ekipy mam, ale oni raczej ograniczą się do 3 wyjazdów w sezonie. Gdyby ktoś również zdecydował się na ten skipass to proszę o kontakt - może dogramy wspólne wyjazdy. Pozdrawiam Seba
  17. sese

    Nieaktualne

      Obejrzałem sobie mapki w/w ośrodków. Planneralm mnie przekonuje Zresztą mniejsza o mnie... Arkadiusz będzie zachwycony  
  18. sese

    Nieaktualne

    Eeeee tam... Nie są przewidziane takie perełki jak Fageralm, Hochkeil, Rauris czy Dachstein... Nie jadę... Oczywiście żartuje... W tym sezonie budżet wprawdzie lekko ograniczony ale na jakieś 6 - 7 wyjazdów może styknie. Trochę chora cena za SSSC - 725 Jurków, znaczy Euro Ale człowiek uczy się na własnych błędach i w tym sezonie nie będę już kombinować z sezonówką SkiAmade za 610 Euro...
  19. sese

    Nieaktualne

      Porównajmy : Twoje narty Dynafit Nanga Parbat z ATK = ok. 2400 gramów, moje Chamy z Marker Jester Schizo = ok. 7000 gramów Twoje buty Atomic Carbon to kolejne 2400 gramów, a moje Salomon X Max 120 to aż 5500 gramów
  20. sese

    Nieaktualne

    Sam nie wiem czy tego nie odbierać w kategorii "opowieści sandałowego drzewa", bo w tym wątku Porter pisał, że kwaterka kosztowała ich od 18 do 27 Euro od osoby za dzień (post #98), ale osobiście słyszałem, jak na stoku ktoś z warszawskiej grupy chwalił się, że nocleg w Saas Fee kosztował 11 franków już z kurtaxą i burgerpassem... 
  21. sese

    Nieaktualne

      Ad 1) W pełni się zgadzam, choć czas drogi powrotnej bardzo się wahał - powrót z ostatniego wyjazdu zajął nam zaledwie 13,5 h (do Wro), ale był też wyjazd gdy ta sama trasa zajęła 18,5 h... Kluczowe dla skrócenia czasu powrotu okazało się wybranie wariantu z pociągiem i ominięcie korków w Bazylei. Przy lepszym zaplanowaniu tankowania, można byłoby zejść do 12 - 12,5 h. Ad 2) Z relacji grupy warszawskiej wynika, że w samym Saas Fee kurtaxa wynosiła "jedynie" 3,5 franka, a kwatery można było ustrzelić nawet za 8-10 franków za dobę, więc jest jakieś pole do zbicia kosztów... Niestety espresso lub piwo na stoku to minimum 8 franków i tego się nie przeskoczy... Ad 3) To faktycznie kuleje - skibusy działające jedynie w weekendy (na początku sezonu), hektary do przejścia na piechotę między wyciągami, brak przygotowania stoków od samego rana i nieśmiertelny komunikat "nachste info um 11:30", minimum 45-50 minut żeby przemieścić się z dołu na samą górę. Ad 4) Tu miałem szczęście - na tyle wyjazdów trafiłem tylko na jeden dzień w którym nic nie działało... Trzeba jednak mieć na uwadze fakt, że w Saas Fee góry są znacznie wyższe i o wiele bardziej lawiniste niż gdziekolwiek indziej (widzieliśmy na YT lawinę schodzącą na Saas Fee od strony Doma, który przecież ma 4545 mnpm). To moja osobista obserwacja, ale przez ponad 20 lat jeżdżenia do Austrii nigdzie nie widziałem tyle mniejszych i większych lawinisk tuż obok trasy, a już totalną "nowością" były lawiny schodzące na trasy.   Co do sezonówek na nadchodzący sezon to z wersji budżetowych zauważyłem też Ski&Fun Card, która jest bardzo zbliżona do Sunny Card, ale ma też Dachstein West i Krippensteina: Snow&Fun - Hinterstoder, Wurzeralm, Hochficht, Kasberg,  Feuerkogel, Dachstein West, Dachstein Krippenstein za 428 Euro w jesiennej promocji (cena z 2017 r) Sunny Card - Hinterstoder, Wurzeralm, Hochficht, Kasberg, Heiligenblut, Ötscher, Kössen, Hochkar i Maso Corto za 405 Euro w jesiennej promocji (cena z 2017 r)
  22. Jeżdżenie wąskim śladem nie ma nic do rzeczy. Mimo wieloletnich prób odzwyczajenia się sam nadal jeżdżę stanowczo za wąsko - wewnętrzne powierzchnie butów mam wręcz masakrycznie skatowane krawędziami. Natomiast żadna z posiadanych przeze mnie nart (Volkl Racetiger, Volkl Gotama, Salomon Enduro, Dynastar Cham 107, Rossi Bandit SC 80) poza kilkoma, czasami kilkunastoma ryskami na dziobach nie  ma żadnych śladów mogących stanowić efekt mojego stylu jazdy. Autor wątku miał najwidoczniej peszka i trafił na wybrakowaną parę. @ Yankee - wyślij te zdjęcia do SAT albo do głównej siedziby Volkla powinni zareagować. Świetnie byłoby gdybyś dołączył zdjęcie paragonu.
  23. sese

    Wasze dzienne przebiegi

    Miałem miejscówkę ski in/ski out (dosłownie 8 m od trasy 22a) na samym końcu Hinterglemm. Znajomi uparli się, że chcą mieć Francję w Austrii Wyszło po 25 Euro/osobę/dzień
  24. sese

    Wasze dzienne przebiegi

    Skoro mowa o przebiegach. Dla Jurka (z Byd) i jego ekipy przebieg dzienny poniżej 70 km/10.000 m przewyższenia to poważny powód do wstydu. Zazwyczaj tych kilometrów jest więcej. Dużo więcej. I tak dzień w dzień... Czasami nawet 100 dni w sezonie...  Podziwiam.   Jeżdżąc z nimi zazwyczaj w połowie drugiego/trzeciego dnia mówiłem pas, częściowo z powodów kondycyjnych, a częściowo z chęci zatrzymania się, wypicia kawy lub zjedzenia ciacha...  W tym sezonie robię zaledwie po 20-30 km dziennie w obawie o stan kręgosłupa, ale 16 marca 2016 roku był taki dzień... Magiczny dzień...  120 km jazdy 22.000 m przewyższenia    skiline 16.03.2016.pdf   53,06 KB   250 Ilość pobrań   Jak widać na wykresie był czas i na piwo i na dwa espresso. Nie ograniczałem się do jednej trasy - jeździłem tam gdzie mi się podobało. Od niebieskich po czarne. Jak mi się nudziło to zmieniałem stok... Zresztą aż do przerwy przed 13:00 nie zdawałem sobie sprawy że tego dnia mogę pobić życiówkę. Wtedy sprawdziłem GPS i uznałem, że "idę na rekord". Zaczął się wyścig z wyciągami i uciekającymi minutami.  Nie wiem czy kiedykolwiek to powtórzę, ale wiem jedno - to było chyba najlepszych osiem godzin w moim życiu... 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...