Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.11.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. W B. Sląskim sniegu ok 20 cm, działa chyba tylko łączka na Sampopolu ale trzeba by sprawdzic. Prxyszly tydzien niestety ocieplenie i snieg zniknie, ale na razie jest bajkowo.... 8
    9 punktów
  2. E, nie było tak źle z regulacją. Niby jednopunktowy wtrysk benzyny był w Niemczech standardem w latach 80., ale jeździło się też niemieckimi garbusami. Regulacja gaźnika w nim nie była specjalnie trudna. Ja takim garbuskiem jeździłem ponad 10 lat, w tym kilka razy jechałem nim do Francji. ABSu nie było, chłodzenia płynem też nie, nawet wspomagania kierownicy nie było, ale był duch. Poniżej np. nasz lekko 🙂 załadowany garbusek w trakcie powrotu w sierpniu 1985 r. z Francji po rocznym pobycie. 🙂
    6 punktów
  3. Wskazywało to że bylismy ok 20 lat do tyłu. Ale samochod, nawet tak maly, oprocz wyprodukowania potrzebuje jeszcze serwisu. Zapewne mozesz sobie wyobrazic co by się stalo gdyby zdecydowano sie na produkcję czegoś bardziej zaawansowanego technicznie? Kto to miałby serwisować? A malucha uruchomił kazdy kowal.... Ciekawostka przy okazji małych autek - wczoraj miałem okazję podjechać (jako pasażer) na Krzakowską Skałę - taka gorka prosto na Wisłą, między Stożkiem a Skolnity. Samochod to Panda 4x4, a droga to typowy gospodarczy podjazd bez lub z resztkami asfaltu. Poludniowe zbocze, wiec wiecej lodu niż sniegu a o odgarnianiu czy sypaniu to zapomnij. Jechało jednak toto na jedynce jak na wciagarce, a nachylenie było zacne. Szok. Nic dziwnego, że to bardzo popularny pojazd do uzytku gospodarczego w Alpach.... Foto stamtąd: Ławaczka widokowa Stożek Nowy potworek na Skolnity Widok na zachod
    5 punktów
  4. Jazda na nartach nie jest najistotniejszą cześcią zlotu...... 😉
    4 punkty
  5. Może to i dobrze że będzie nas mniej ,nikt nam nie będzie do kieliszka zaglądał 🤪 Rano spokojnie wyjdziemy na stok bez obaw że ktoś nas podpierdoli ...
    3 punkty
  6. Cześć. Weekendowy rozruch w Czarnej Górze. Warunki bardzo przyjemne, czynna eFka, orczyk Biba, LuxTorpeda, trasa B. Kamieni brak. 😉 Miłośników białego szaleństwa umiarkowana ilość. Resort od przyszłego weekendu ma już kręcić na okręta. W tygodniu do 16, sobota do 20. Serdecznie pozdrawiam.
    3 punkty
  7. W sumie na początek dużo tego - proponuje skupić się bardziej na butach a nie nartach... wpływ na jazdę dobrze dobranych butów w stosunku do doboru nart 90 / 10%..(jak nie lepiej - szacunkowo)
    3 punkty
  8. Cze Takim kalkulatorem, można się podeprzeć, szczególnie na początku tej drogi. I chyba moim zdaniem do pewnego momentu powinno się mieć niskie nastawy, wolna i statyczna jazda - bo tutaj chyba upadki są częstsze i bardziej kontuzjogenne, ale już przy wyższych umiejętnościach i prędkościach chyba gorsze dla narciarza i bardziej niebezpieczne jest samoistne wypięcie się narty. Przy szybkiej i dynamicznej jeździe w razie W i tak się wypną niezależnie od nastawów, nawet wysokich dostępnych we wiązaniach dla amatorów. Pewnie są tacy, co zgubią nartę po drodze i tego nie zauważą, ale większość zalicza spektakularną glebę. Wbrew pozorom, czasami to dużo nie trzeba siły aby narta się wypięła. pozdro
    2 punkty
  9. Kurteczka, jak Moruniek pisał, Rytro bez kolejek. Ja jutro Arena, bo dzisiaj było bardzo mało ludzi. Ale chyba w weekend to trudno wyczuć, zależy ile będzie tras otwartych. Na Jaworzynie pewnie będą treningi, to może być wąsko. Najlepsza góra w okolicy. Ale w tym okresie może nie będzie jeszcze aż tak tłoczno. Nie wiem co Ci do radzić. Alpejski, to tylko Jaworzyna. pozdro
    2 punkty
  10. Jak na pierwszy dzień to otwarli dużo i przygotowali w miarę ok. Jest twardo ale na żyletki to warun idealny ☝️ Wystarczy bo już są tłumy a jeszcze ktoś dojedzie PS. ale te tłumy najczęściej siedzą we knajpie albo skaczą przy scenie w rytmie ums ums ums 😁 Super rozpoczęcie sezonu dało się super pojeździć. Pozdrawiam
    2 punkty
  11. 2 punkty
  12. Nie jest to wszysto takie oczywiste. Część środowiska uznaje że obite drogi powinno być ograniczone do minimum. Zrozumiałem że zrobili to zgodnie z podpisanym jakmś tam porozumieniem tatrzańskim z 2004. poczytajcie sobie wspinanie.pl i oświadczenie wykonawców od szlifierki kątowej: https://wspinanie.pl/2025/11/oswiadczenie-zadni-koscielec/
    2 punkty
  13. O matko córko… „a Kopernik też była kobietą”… 🤦🏽‍♀️ zdaje się, że nic nie zrozumiałeś. Pozwól, że ugryzę się w język i nie odpowiem na forum. Przepraszam. Pogadajmy na wizji, ok? 😇 😉
    2 punkty
  14. Nigdy w Szczyrku nie byłem, ale przyznaję, że ugruntowałeś mi poglądy. Tylko wiesz, niebieskie puste lotnisko... Pozwól mi pomarzyć jeszcze przez chwilę, tylko dopóki @kordiankw nie odpowie 🙂
    2 punkty
  15. Cześć Szymek a czy równie dobrym wyznacznikiem będzie to, że ja się nie wybieram? 😉 Pozdro
    2 punkty
  16. Andrzeju tak z boku patrząc to Mitek rację ma. Jechałeś środkiem dość wolno i nie skanowałeś tyłów może przez ten kask z drugiej wojny światowej widoczność ograniczona.
    2 punkty
  17. Wiesz co Andrzej, ja tutaj nie będę robić wywodów na ten temat, ale też jeżdżę przy jednej krawedzi stoku, a jak przejeżdżam na drugą, albo chcę zmienić rytm, to zawsze zwalniam i się oglądam mimo, że jestem niżej i teoretycznie mam pierwszeństwo. Zasadę ograniczonego zaufania uważam za konieczność.
    2 punkty
  18. W butach ważny jest krój skorupy i dopasowanie. Flex jest mniej ważny.
    2 punkty
  19. Asystent pasa szybko nauczy Cię uzywać kierunkowskazow zgodnie z przepisami..... ;-))
    2 punkty
  20. No i tak możemy sie droczyć bez końca. I bez sensu. 🙂 Pamiętaj, że zarówno szwagier jak i ja jesteśmy starymi narciarskimi wygami. Jeździmy na nartach regularnie dłużej od Ciebie. 🙂 Po prostu nie da się wszystkiego przewidzieć, bo to jest niemożliwe. Na nartach i w życiu. Gdyby stosować wszystkie możlwie zabezpieczenia to należałoby zostać w domu na kanapie. I dobrze zakręcić kurki gazowe oraz byc pewnym, że żaden dron czy rakieta na nas nie spadnie. 🙂
    2 punkty
  21. Ja ostatnio jechałem naszym nowym scudo, który na pierwszym zakręcie już zaczął napierdalać, myślałem że coś się zepsuło, a ten idiota zauważył znak z ograniczeniem do 40km/h. Potem siłowanie na jezdni z asystentem pasa. Nówka samochód i spróbuj to wyłączyć, jak nie wiesz gdzie co i jak. Lepszy był wspólnika koreańczyk, jedziemy autostradą, jak przypierdolił po hamulcach sam, to myślałem że przez szybę wylecę. A ten matoł odczytał znak ze zjazdu równoległej drogi - 60km/h tam było. A najgorsze, ze nie da się tego wyłączyć. pozdro
    2 punkty
  22. 1 punkt
  23. Mirek. Dzięki za uznanie ale bez przesady proszę. Zwłaszcza do drugiej częsci.
    1 punkt
  24. Ja byłem w czwartek i były pustki totalne. Powinno być pusto w tygodniu, na obu Tyliczach w tym terminie, w weekend raczej nie. Ceny mają identyczne i niskie. Są bardzo blisko siebie. Jeśli szukasz plaskacza, to Tylicz jest dobrym wyborem. Bardzo blisko Krynica z Jaworzyną i Areną. pozdro
    1 punkt
  25. Spoko, Jurek jeździ dobrze i niech jeździ jak chce :). Tymbardziej wątpię jednak, że podczas rekreacyjnej jazdy wypinają mu wiązania. Gdyby już nawet musiał upaść to upilnuje nart, żeby nie zahaczyły (a może nawet wstanie po efektownym fikołku). Nie oceniałem nigdzie jego umiejętności ani przeciążeń. Doceniając jego 11 w jeździe agresywnej, napisałem wręcz, że w jeździe rekreacyjnej może podnieść do 18 i dalej sobie krzywdy nie zrobi. 🙂
    1 punkt
  26. Cześć He he ... aleś nie trafił Szymonie. Nie znam bardziej agresywnego narciarza w jeździe rekreacyjnej. Natomiast jako zawodnik z czołówki MPA też raczej Jurek nie wozi dupy. Osobiście: Pytający będzie się poruszał w 6-8 myślę ale... i 4 DIN może być czasami za dużo przy odpowiednio działającym wektorze. W każdym razie wiązania 10 starczą z pewnością. Pozdro
    1 punkt
  27. W Szpindlu jest na czarnej właśnie takie przełamanie, nigdy nie najeżdżam na nie na pełnej piź...
    1 punkt
  28. I tu się mylisz. Zawsze jak to tylko możliwe szukam okazji do przekraczania swoich umiejętności. Dbam abym nie był niebezpieczny dla innych ale uwielbiam przekraczać własne granice. Tylko to gwarantuje rozwój i poprawę własnej jazdy.
    1 punkt
  29. Cześć O.. to dobry pomysł. Z pewnością znajdziesz czas - w sensie godziny dnia ale i pustych przelotów, że da się pojechać swobodnie. Pozdro
    1 punkt
  30. A wiecie może czy Master Ski w Tyliczu przed sezonem wpisuje się w kategorię niezbyt obleganych niebieskich lotnisk ?
    1 punkt
  31. Cześć To rzuca nieco inne światło na całą sprawę. Dzięki za linka. Teraz nie wiem czy moja jednoznacznie krytyczna reakcja była uzasadniona. Pozdro
    1 punkt
  32. Zaczęłaś dyskusję na temat tego, że churrr... durrrr... kurła, kiedyś to było, bo się jeździło 126p do Bułgarii, to Ci napisałem jak wielki jest to Bullshit. Wracając do afery kaskowej, to z gównoburzy pod postem Tadeusza wyłuskałem dwa ciekawe wątki / komentarze I mam zajebiste Deja Vu z wpinaczkową "Aferą Szlifierkową" Tak dla kontekstu, to o czym mówie jest opisane tutaj W aferze pojawiły się też nowe wątki. Jak się słusznie wydawało za zniszczeniem dróg wspinaczkowych stał ktoś trzeci, dokładnie pewien mocno skonfliktowany z innymi instruktor z kwitami wydanymi przez PZA. Omotał tą dwójkę do tego stopnia, że Ci zgodzili się mu zrobić za pożytecznych idiotów i jednocześnie operatorów szlifierki kątowej. Mój - sarkastyczny i prześmiewczy komentarz w screenie poniżej. Gdzie to deja vu? Mierzi mnie, że człowiek z będący instruktorem zawodowym PZN wypisuje takie rzeczy i kompletnie się z nim nie kryje. Jeszcze ktoś weźmie to na serio i będzie powtórka z Zadniego Kościelca. Ktoś potraktuje Tadeusza jak autorytet i faktycznie uzna, że kask jest dla idiotów. No i to jeszcze głębokie przeświadczenie Tadeusza, że jemu się nic nie stanie, bo jeździ 55 lat. JPRDL! Jak bym Mitka czytał.
    1 punkt
  33. Jechałem swoim średnim tempem. Nie takim znów wolnym. Pustym stokiem. Czy naprawdę trzeba cały czas skanować co sie dzieje za tobą? Paranoja. Kask może nieco ogranicza widoczność na boki, ale tylko trochę. Gdybym jechał bokiem też mógłbym zostac najechany przez jakiegoś palanta. Tak mnie kiedyś trafił w Zawoi jakis koleś. Tyle, że w Siusi był młody chłopak, któremu można sporo wybaczyć, a w Zawoi dorosły palant, którego chyba czymś zdenerwowałem. Mam nawet świadka tamtego wydarzenia z forum. 🙂
    1 punkt
  34. Zawsze jedzie się bokiem - nigdy środkiem - to Twój błąd. Reakcja intuicyjna - drugi błąd. Ja zawsze jeżdżę świadomie - nie mnie ani bardziej - tylko w pełni. Ruszamy gdy jest mniej ludzi na stoku ale i gdy będzie mniej ludzi na stoku. I jeszcze... Jazda bokiem ma sens właśnie na pustych trasach ze względu na znacznie większe prawdopodobieństwo spotkania jadącego szybko, którego możesz wcześniej nie zauważyć bo zbliżacie się do siebie z prędkością ponad 100km/h. Na stoku zatłoczonym nie wybierzesz ścisłej linii bo ludzie blokują możliwość przejazdu i musisz ich wymijać, np chyba, że należysz do tych wymijanych ale wtedy to już naprawdę narażasz się na uderzenie. Pozdro
    1 punkt
  35. Michał, ale przecież ich używam. Niemniej jednak kierunkowskazy mają tylko i wyłącznie funkcję informacyjną o zamierzanym manewrze. A żeby było w temacie, bo się Janek przyczepi, bo jakby nie ma świadomości, że nie każdy jest na emeryturze, a z reguły pracuje pon-pt i ma ograniczony wymiar urlopu. W czwartek byłem w Tyliczu na rozpoczęcie sezonu, miałem jechać w niedzielę, ale po sobotnich opadach nocnych Google wskazał czas dojazdu ponad 3h. Wszystko było na czerwono, a Tylicz to popierdółka. Byłem w czwartek i tradycji stało się zadość. Pustki na drodze w obie strony. Jazda zadupiami. Przekroczenie linii podczas jazdy pustą drogą to dla mnie normalna rzecz i siłowanie się z samochodem jest bezsensem. Wracałem w nocy i w sumie to powrót mi zajął 1:50min. I to busem, a autostrady mam raptem 35 km na 150km trasie. Światła matrycowe w Mercedesie to bardzo udana konstrukcja i generalnie w nocy jedzie się lepiej niż za dnia. pozdro
    1 punkt
  36. Dokładnie, nie ten wątek. Myślałem że tu poczytam coś o warunkach na stokach. W piątek ruszyło wiele ośrodków w Sudetach i w Beskidach pewnie. A tu tylko jeden wpis z Alp zauważyłem. Beznadziejnie macie tutaj to wszystko zorganizowane. Leczcie się. 😉
    1 punkt
  37. Cze Pierwsze kup buty, dobrze by było, jakby był jakiś wybór. Przy Twoich parametrach fizycznych to flex 100-120. Przed zakupem nart sprawdź zakres wiązania, czy Twój but wejdzie, bo nawet nie wiem jaki to rozmiar, 30??? Jak kupisz buty, pewnie z grip walk, upewnij się czy wiązania także mają grip walk. Jeśli nie, to buty nie będą pasować do wiązań! Jeśli w butach będzie podeszwa alpine (płaska) to pasuje do wszystkich wiązań. Na skorupie buta zwykle jest nabita wielkość skorupy, np. 343mm - wiązania muszą tą długość obsługiwać! pozdro
    1 punkt
  38. Dzięki. Absolutnie nie na nartach. Tylko ma na to wpływ co robiłem kiedyś,a trochę żelastwa przerzucałem w tamtych czasach ,a przestałem, to ma bardziej związek z pracą bo robię meble na wymiar i czasem trzeba podźwigac. Paradoksalnie moja kariera narciarska była przerywana dwa razy z powodu kolana ,szyta łąkotka i naderwane więzadło ,ale nie miało to związku z nartami.
    1 punkt
  39. Owszem jest. @MARCOS 73 byłeś kiedykolwiek na torze lub jeździłeś w rajdach? Ja w latach 70-80 jeździłem w rajdach 126 i 20 lat temu amatorsko w wyścigach. Pomimo już trochę "starego" wieku jeżdżę z sukcesami i młodzież nawet w "profi" furach przegrywa. Mam jedno motto od wielu lat, jechać nie bać się ( obojętnie auto czy narty )
    1 punkt
  40. Cze Szczerze mówiąc, to chyba jeszcze nie miałem okazji korzystać z ABS-u i jego dobrodziejstwa. Natomiast w moich samochodach na szczęście ESP można wyłączyć z guzika na pulpicie. Pewnie w sytuacjach krytycznych i tak zadziała, ale w gorszych warunkach pogodowych mnie osobiście przeszkadza a nie pomaga. W zimie, to standardowa u mnie procedura, start/stop + ESP do wyłączenia. Niektóre są nadwrażliwe, a ten co nie czuje i nie wie co się z samochodem dziej podczas jazdy to raczej woźnica niż kierowca. Dobrze jest znać granice pojazdu, którym jeździmy. pozdro
    1 punkt
  41. skonsultowałem z wiesz kim - OK, 3 Króli zadziała.
    1 punkt
  42. Nie ma czegoś takiego jak za dużo nart 😉 Tylko czasami magazynek na szpej jest trochę za mało pojemny 🙂 170. Też nie widziałem innej długości poza tymi dwiema, chodź oczywiście ze względu na wiek nie ma już tego dużo. Przy okazji po wczorajszym muszę też przyznać, że subiektywnie nieco lepiej jeździło mi się na Adamowych SL9 (tzn nowszych SL9 a nie Beta SL9). Różnica jest jednak bardzo nieduża i może wynikać po prostu z tego, że te narty mają pewnie ponad 20 lat i chcąc - nie chcąc są już nieco wyklepane. No a dzisiejszy dzień zaczyna nam się tak jak poniżej. Jak wstałem o 5:30, to padał jeszcze regularny, drobny śnieg. Teraz zaczyna padać poklejona krupa i to dość intensywnie, co jest znakiem wzrostu temperatury. W nocy był mróz, teraz jest już pewnie nieco powyżej zera ale nie chce mi się nosa wystawiać za drzwi 🙂 Niestety w ciągu dnia może się z tego zrobić deszcz a przestać padać ma dopiero po 12 😞
    1 punkt
  43. Każdy kto jest wesołym posiadaczem włoskiego automobilu zgodzi się, że są to samochody do bólu rozsądne. No może nie tak, że jest to alternatywa jak kogoś nie stać na Deutsche Wagen albo coś Japońskiego. Włoszczyzna też dobra no ale z jakiegoś bliżej niewytłumaczalnego powodu, pomimo tego, że Turyn jest raczej zdecydowanie na północy i powinni tam wiedzieć jak wygląda zima, tak zabezpieczenie blach przed korozją jest tam. No cóż. Powiedzmy, że też z rozsądku a nie miłości do długowieczności. No więc mój bolid do przewozu szpejów przeróżnych również zaczął poważnie chorować na rudą. Lewy próg wymagał już zdecydowanie ostrej interwencji diaksem i migomatem, podwozi też takie se. No ale dlaczego akurat ja mam takiego pecha, że termin u blacharza był dopiero wtedy jak akurat przyszła zima? 😒 😭 Nałogi mają (na szczęście) to do siebie, że wyłączają rozsądek i każą robić rzeczy irracjonalne. Podejrzewam, że gdyby nie było tego PKSa, to pewnie poszedł bym na piechotę. No na szczęście w B-B PKS jeszcze dycha. Ups. no przepraszam >>Komunikacja Beskidzka<<. Nazwę zmienili chyba dlatego, że PKS chyba jednak za bardzo kojarzył się z Autosanem H9. Sami wiecie, licencyjne diesle Leylanda robione w Andrychowie i takie tam. Panewki stukają, zawory klepią, wał korbowy tańczy tango a pan kierowca właśnie zapodał luz i będzie się toczył do następnego przystanku. Komunikacja publiczna odpycha mnie strasznie, zwłaszcza w wydaniu autobusowym. O ile kolej z trakcja elektryczną toleruję z racji na zawód, tak jak widzę autobus mam zaraz przed oczami krzyki Greci, Klausa Sz. >>Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy<< i takie tam wysrywy. No ale przecież nałóg. Nie pamiętam już kiedy Biały Krzyż otwierał się w Listopadzie a BSA początkiem grudnia. To wystarczy, żeby schować do kieszeni dość specyficzne poglądy. Do rzyci z tym autobusem! Niech już mnie zawiezie do tego Szczyrku! Ja chce na narty!! 🎿 ⛷️ Początek nie wyglądał najlepiej. Rozkład jazdy jest oczywiście absolutnie nie zsynchronizowany z ośrodkami narciarskimi. Autobus odjeżdża albo o 6:26 i pod BSA jest o 6:56, albo o 10:26 i na miejscu jest o 11:00. I tak, wiem oczywiście, że można podjechać do Centrum linią, która jedzie prosto na Salmopol. Wiem, że tamtych połączeń jest więcej a na piechotę nie jest już tak daleko. Ale jeżeli miałbym się już czepiać, to skoro się chur. dur. centra przesiadkowe. skibusy itp. To niech do cholery, te autobusy będą zsynchronizowane do godzin pracy ośrodków. Fajnie się tak pieniążki zarabia na narciarzach, co nie? To może by coś w zamian za te pieniążki dać? No dobra, bo się zaś nakręciłem a myśmy mieli tu o nartach. Warunki były. No kurde super były, biorąc pod uwagę, że mamy hm.... 8 grudnia? I w zasadzie to oficjalnie jest jeszcze Jesień a do Zimy jest tak ze dwa tygodnie 😄 Naprawdę nie pamiętam kiedy tak wcześnie zaczynałem sezon, no ale nie jeżdże jakoś bardzo długo. W zasadzie pierwszy >>taki prawdziwy sezon<< to 2017/18. O ile tamto można w ogóle nazwać jakkolwiek jazdą na nartach. BSA nie otworzyło się jeszcze w całości. Nieczynny jest tunel i fragment trasy za nim. Nieczynna jest jeszcze trasa czarna. Prawdopodobnie jest to kwestia małej ilości śniegu w samym tunelu. Na czarnej też często spod śniegu wystają kamienie i gruz. Jedna i druga jest też oczywiście nie ratrakowana i szczerze powiedziawszy nie za bardzo nawet widać, żeby obecnie jakoś intensywnie pracowały armatki. Odniosłem wrażenie, że dużo z tego po czym teraz się jeździ, to naturalny opad z niedużym dodatkiem sztucznego. Nie widać, żeby poza trasą śniegu było jakoś dużo mniej niż na trasie. Ludzi było tak średnio z tendencja do mało. Zacząłem jeżdzić o 11:30 na karnecie na 4 godziny. W zasadzie cały czas wchodziłem na wyciąg z marszu, bez żadnych kolejek przed bramkami. Na samej trasie zdarzały się jednak momenty mocniej zagęszczone, zwłaszcza na początku. Potem zrobiło się luźniej. Warunki oczywiście też nieco pogorszyły się z czasem. Najbardziej przegięcina na wysokości tunelu. Tutaj oczywiście szybko porobiły się muldy, gdyż miejsce wymaga najmniej nieco zwolnienia aby z zaskoczenia kogoś nie staranować. Do tego ścianka zaraz za przegięciną standardowo wylodzona i muldy na samym końcu. Nic jednak, czego bym się bardzo czepiał a nie jeżdzę jakoś wybitnie. Oczywiście cały czas musiałem pamiętać, że jestem uwiązany tym cholernym autobusem i muszę uważać, żeby jakoś nie utknąć. Po trzech i pół godzinach jazdy non stop - jak wspomniałem zero kolejek to wyciagu) stwierdziłem, że tyle tego dobrego. Zszedłem z trasy, odszpeiłem się. Zabrałem co swoje ze skrytki za 5pln i poszedłem z buta w stronę centrum Szczyrku. To autobusu teoretycznie jeszcze czasu i jest możliwość ogarnąć obiad w tamtejszej Żabce (no przecież nie będe płacił w restauracji 😅). W sumie żabka niczego sobie. Nawet jest mała strefa restauracyjna ze stolikami i siedzeniami. Wypad normalnie jak na Orlenie w Buczkowicach 😄 . Akurat po wyjściu z Żabki udało się złapać PKS nazad do B-B. Wariant linii, który nie jedzie przez BSA tylko od razu z/na Salmopol. No i w taki oto brawurowy sposób zacząłem sezon 2023/24. Pomimo jakiegoś wrodzonego odpychania od komunikacji zbiorowej nawet się udało! No to teraz czas przyładować z grubej rury, czyli do Zwardonia dp @Adam ..DUCH! EZT na odcinku od Rajczy do Soli jedzie w brawurowym tempie żwawego piechura! Słowem, czekają mnie niezapomniane przygody narciarskie! Stay tuned, jak to mawiają jutuberzy....
    1 punkt
  44. Piszę w tym miejscu a nie w dedykowanym wątku, bo silnik forum ma jakiś problem techniczny. Przy próbie przeskoczenia na ostatnią stronę wyskakuje błąd "Sorry, there is no post to show" No to dzisiaj byłem na Mosornym Groniu. Jeden z moich ulubionych górek, która jednak dzisiaj trochę u mnie straciła. To nie tak, że od razu jest be, bo za długo posiedziałem we Włoszech i zapomniałem, że PL to jednak nie są Dolimity. Tak się składa, że 20 stycznia 2018 również byłem na Mosornym i co śmieszne, to również była sobota. Minęło bardzo dużo czasu, ze mnie robi się powoli stary boomer i jednak wtedy było jakoś tak... hm.... Taniej, to na pewno - reszta poniżej Obłożenie: Przyjechałem o 9:15 i wtedy było pustawo. Gęba mi się szczyżyła i już miałem nadzieję na pusty stok. No może nie całkiem pusty stok, tak jak w Sappadzie no ale, że ludzi będzie jednak mało. Już przed 11 zrobiło się czujnie. Nie jakoś tłumnie ale trzeba było już uważać. O 12 było już po prostu tłoczno a do wyciągu momentalnie robiły się kolejki. Na szczęście o 13 zaczęło się to rozluźniać a po 14 zrobiła się całkiem luźna jazda. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jest środek ferii, super pogoda a w zasadzie nawet te "kolejki" nijak mają się do tego, co czasami trzeba było odstać w 2018. Warunki śniegowe: Rano oczywiście był elegancki sztruksik. Potem niestety szybko dały o sobie znać ostatnie odwilże. Od środowego wieczora do nocy z czwartku na piątek na Markowych Szczawinach (vis a vis Mosornego, na tej samej wysokości co góra wyciągu ale na zboczach Babiej Góry) był lekki plus. Na dole pewnie w ogóle z +4 stopnie i zgaduję, że podobnież jak w B-B padał deszcz. Już po półtorej godziny na górze zrobiło się standardowo: na środku duże muldy a po bokach wyślizgane do twardego lodu. Lodu naprawdę twardego i były to subiektywnie gorsze warunki niż ostatnio na Rachowcu. Końcowa ścianka to już w ogóle 100% beton. W sumie to nawet lepiej, bo muld tam z jakiegoś powodu prawie nie było. Warunki Pogodowe: Rano i popołudniu bezchmurnie, wiatr zachodni, na stoku do 3m/s . Górą wyraźnie mocniejszy. Temperatura około -5 stopni. W okolicach południa od północnego zachodu nadeszła strefa całkowitego zachmurzenia, które zmniejszyło odczuwalną temperatura i komfort jazdy. Na szczęście po około godzinie znowu się rozpogodziło, do w zasadzie czystego nieba. Jerry of Today: Pewien Pan z udającą puch poliestrową kurtką w kolorze ceglano-ciemny-pomarańcz i spodniami w szkocką kratę. Widok z tych: "co się raz zobaczyło, to się już nie odzobaczy". Materiał kurtki wyglądał trochę tak, jak by ją z reklamówki uszyli 😄 Dzieciak, który stwierdził, że jazda na krechę już mu się znudziła i teraz będzie jechał na krechę siedząc na rufach nart i z dziobami zadartymi w powietrze. Mnie tam na kursie żeglarskim uczyli, że najszybciej się płynie a łódź najmniej odpada jak kadłub idzie miej więcej równo, ale co ja się tam znam. Pan na nartach, z lustrzycą w zaawansowanym stadium, w czarnej kurtce i z czarnym kaskiem, który nieporadnie próbował nauczyć syna jeździć na Snowboardzie. Nawet jak na moją wiedzę o metodyce szkolenia narciarskiego, to coś tam mocno nie pykło. Pewne dwie głupie piz____e, wyprowadzające pieska bez uwięzi na spacer wzdłuż stoku w połowie jego wysokości (na wypłaszczeniu na wysokości byłego baru) . Pies, jak to pies. Nie jest to zbyt inteligentne stworzenie i nagle stwierdził, że będzie gonił narciarza. Do kompletu brakowało, żeby głupia właścicielka pchlarza wbiegła komuś prosto pod dzioby ratując swoje, tylko trochę głupsze od niej stworzenie. Subiektywne podsumowanie i mały rant. No cóż. Jednak nie prędko zaś pojadę na Mosorny. To, co mnie dzisiaj chyba poirytowało najbardziej, to sam wyciag. Jeździ wyraźnie wolniej niż kiedyś. No cóż inflacja i trzeba przykręcił na falowniku. Zabawne jest tylko to, że Mosorny jest ośrodkiem resortowym i racji na to, jeszcze w tamtym roku ceny były tam wyraźnie niższe niż gdziekolwiek indziej. Partia chciała tym pokazać, że w cale to nie tak z inflacją. No cóż. Przyszła kryska na matyska. Co gorsza na Mosornym postawili ostatnio tą wieże widokową, którą widać na zdjęciach. Problem w tym, że dla Grażyn i Januszów wyjście na szczyt na piechotę to wysiłek podobny do tego, jaki ponosi zimowy turysta w drodze na Rysy. Słowem kanapa nie dość, że już "by default" jedzie wolno, to jeszcze co chwila przerzuca na wolniejszy bieg, bo co chwila jakaś Grażyna z Januszem wsiadają albo zsiadają z tej kanapy. Jest to naprawdę irytujące a przy dużym zachmurzeniu pogarszało znacznie komfort termiczny. Z mojej jazdy byłem dość słabo zadowolony. Tu wyszło szydło z worka, że we Włoszech warunki są o gro lepsze niż na takim Mosornym, gdzie jest wąsko, tłum ludzi, albo muldziasto albo bardzo twardo. Do puki myślałem co robię, tak było nawet OK - nawet w trudniejszych warunkach. Przez myślałem mam na myśli powtarzanie sobie w pustym łbie: nie podpieraj się środkową nartą, morda w upad stoku a nie w bok, gdzie te łapy! Dłonie na wysokości kolan a nie pod rzycią. Pracuj kolanami itp itd. Problem w tym, że nie ma tu pamięci mięśniowej, żeby po prostu jechać. Instynktownie dalej robię coś innego niż powinienem. //// //// //// ///// //// //// ///// //// //// /////
    1 punkt
  45. Kilka godzin nazad wróciłem do Bielska-Białej z, no wstyd przyznać ale z pierwszego zagranicznego wyjazdu na narty. Stoki mojej narciarskiej historii jakoś zawsze były, że tak powiem słabo wyratrakowane i pokrzyżowane ze sobą. Odcinając grubą kreską szczątkowe podrygi przed 2017 rokiem można powiedzieć, że jakoś bardziej na poważnie zacząłem się w to bawić po przeprowadzce w Beskidy. Niedosyt niestety cały czas był coraz większy zamiast mniejszy. Lokalne warunki i Szczyrkowskie korki to jedno, umiejętności do drugie. Jak to dla mnie typowe zawsze starałem się patrzeć ku lepszym sobie i równać raczej w górę, niż w dół. Pierwszy jako-taki progres poczyniłem u mojego znajomego, Przemka Czerwińskiego w jego szkole w Szczyrku (szkiszkola.pl czy jakoś tak to się nazywa). Poświęcił mi dużo czasu, dał zniżki >>po znajomości<<. Niestety przez rosnące i rosnące ceny karnetów w SMR nie dało się tego tak dalej ciągnąć. W związku z tym przerzuciłem się na Mały Rachowiec do @Adam ..DUCH. Pozostał jednak problem warunków i Beskidzkich Zim, na co nikt nie był w stanie cokolwiek poradzić. W końcu moja irytacja prognozami pogody urosła do tego poziomu, że stwierdziłem, że faktycznie za miedzą będzie tak samo drogo ale za to słonecznie, śnieżnie i w ogóle cud-miód-orzeszki. No to teraz kwestia znalezienia instruktora. Wyjazd na południe bez połączenia tego ze szkoleniem, to IMHO trochę strata czasu i pieniędzy. Zdefiniowanie co to znaczy umieć jeździć na nartach jest dość zawiłym problemem, ale jeszcze długo (jeżeli w ogóle) nie będe się łapał w tą definicję, jakkolwiek byśmy jej nie określili. Przypadkowo znalezione ogłoszenie @Tadeo , kilka telefonów tu i ówdzie i decyzja zapadła. W końcu nadszedł czas wyjazdu do Sappady. Po przyjeździe na miejsce poczułem się jak w innym świecie. Pierwszego dnia pogoda była wprawdzie dość kiepska ale kolejne dni, to po prostu bajka. No i te góry. Sam nie wiem co ja w nich takiego widzę ale zawsze uważałem siebie za chłopa z gór. Wychodzi na to, że może i przyszywanego górala ale ten drugi człon ma jednak zdecydowanie pejoratywne znaczenie i za bardzo kojarzy się z Krupówkami i Gubałówką. Każdy dzień podzielony był na dwie części. Rano kilka godzin jazdy swobodnej a potem między 3 a 4 godziny szkolenia w grupie 4 osób + Tadeusz. Pierwszy wyjazd pod schronisko Cima Sierra to było coś ciężkiego do opisania. Przede wszystkim, po pierwsze: prawie puste stoki. Po drugie: baaaaardzo szerokie stoki. Po trzecie: idealnie przygotowane stoki. Kompletnie inny świat, który spowodował zwarcie w moim mózgu. Zacząłem się zastanawiać dlaczego dopiero teraz i dlaczego zmarnowałem tak dużo czasu i pieniędzy. Oczywiście to nie tak, że żałuje tego Szczyrku, Mosornego Gronia, Rachowca czy tym bardziej Pilska. Warunki szkoleniowe w Sappadzie to kompletnie inna liga. Sappada to bardzo mały ośrodek i tras jest tam bardzo mało jak na Alpejskie warunki, ale ludzi też tam jest bardzo niewiele a ceny bardzo niskie. Jeżeli ktoś chce trenować jakieś konkretne elementy techniki, to ciężko znaleźć lepsze miejsce. Przez cały dzień stok prawie w ogóle się nie zdegradował i odpada element losowy, lub głupie wymówki, że no warunki trudne bo muldy. Techniki szkoleniowe @Tadeo to przede wszystkim ćwiczenia. Bardzo dużo ćwiczeń o czym lojalnie od początku ostrzegał, gdyż niby niektórzy mają wrażenie, że szkolenie polega na jeździe za instruktorem. Niektóre z nich naprawdę męczące fizycznie. Np Javelin Turn (nie wiem jak to w jednym zdaniu po polsku nazwać) trzymając obydwa kije na sztorc w maksymalnie rozpostartych ramionach prostopadle do upadu stoku. Z innych, równie ciekawych był spadający liść albo jego wariacja: trzy krótkie skręty zakończona wjazdem pod stok i obróceniem się jadąc do tył 😉 W sumie fajny bajer do popisywania się na stoku 😅 Musze poćwiczyć następnym razem na Małym Rachowcu u Adama 😄 Oprócz kompleksu tras pod Monte Sierra byliśmy też po drugiej stronie doliny na Refuggio 2000 oraz na "trasie sportowej" Col de Mughi. No i oczywiście byliśmy na Zoncolan. Widoki na Zoncolan ciężkie do opisania a jak dla mnie to największy ośrodek w którym do tej pory jeździłem. Niestety przyszedł jednak dzień odjazdu. 😕😭 Po ruszeniu z Sappady towarzyszyło nam Depeche Mode - Enjoy the Silence zapuszczone przez radio RTL. Lekko sentymentalna melodia i refren dobrze oddawały mój nastrój. K....a co ja ze swoim życiem robię. Wracam do chlewa, gdzie jeden z sąsiadów jest chorym psychicznie alkusem, który krzyczy w nocy, że sąsiadka truje go gazem. Drugi ostatnio pogonił elektryka nożem a policja nie aresztowała go, bo "on tylko stał w drzwiach z nożem i mówił, żeby wyp_____ć. może akurat cebulę kroił"? Ah... no i Pałac Śledczy, czy tam Areszt Prezydencki. To już przestało być śmieszne i nawet żałosne. To już jest niesmaczne, żeby nie powiedzieć, że rzygać się chcę. Klepie w klawiaturę na akord, tworząc funkcjonalności, które pewnie i tak mało kto użyje. Od takie bajery do elektroniki samochodowej. Użeram się z ludźmi, robię ponad miarę bo terminy a nic nie działa i nikt nie wie dlaczego. To wszystko dla pieniędzy (również) na te narty, po nic innego. Hm..... Ratrakowanie stoku wydaje się być tak interesującym zajęciem. Ratrak to porządna maszyna dla prawdziwych facetów a nie jakieś metroseksualne SUVy, w których jeździ naklepany przeze mnie kod. Ratrak jest esencją narciarskiego utylitaryzmu a nie doraźnie dokręconą przedłużką czyjegoś przykrótkiego dzyndzla. No i ten przyjemny dreszczyk podniecenia, czy tam inny ASMR jak się widzi ten lekko zmrożony sztruksik... Mmmmmmmmm...... /////// //// /// //// //// //// //// //// //// //// //// //// //// /// /// //// //// //// /// //// /// ////
    1 punkt
  46. Stoki ratraktuje się najczęściej po, lub przed także jakieś okienko zawsze trochę pozostanie 😉 Oczywiście z tym zaciąganiem się na pełnoetatowego ratrakowego to trochę taka żartobliwa hiperbola, chodź nie ukrywam, że nie mam zamiaru być programistą dłużej niż jeszcze 5, może 10 lat. To zbyt szkodliwe dla zdrowia (w tym na głowę). Może dla Was wydawać się zaskakujące ale nie jest niczym dziwnym (chodź niekoniecznie częstym), że nagle programista rzuca wszystko i przenosi się do kompletnie innej i dużo mniej dochodowej branży. 🙂 Znam takich, którzy kupili kilkanaście hektarów gospodarki, są tacy którzy np idą w budowlankę itp. Odskocznia na obsługę naśnieżania i ratrakowego na jedną zimę nie wydaje się więc aż tak bardzo odrealniona. 🙂 Żarciki nie zmieniają jednak faktu, że coraz poważniej nie tyle planuje wyprowadzki z PL, co po prostu dochodzę do przeświadczenia, że będzie to niezbędne i konieczne. Bez względu na kwestie rezydencji podatkowej i wynikłe z tego straty finansowe. Wracając do nart. Teraz tak sobie przeglądam ceny tu i ówdzie, żeby zaplanować następny weekend (nie jestem aż tak napalony, żeby dzisiaj jechać gdzieś w PL). Chopok na przyszłą sobotę pokazuję w cenie EUR 59, podczas gdy całodzienny karnet na Sappadę + Zoncolan + jeszcze 3 inne ośrodki to było ledwo EUR 44. Na ceny noclegów już nawet szkoda mi patrzeć, bo weekend w Jasnej wyjdzie pewnie 1/3 tego co 6 dni we Włoszech z dojazdem. Na Mosorny chętnie bym przyjechał, chodź też mam wielką ochotę na wycieczkę skitour na Babią. @Chertan kiedy planujesz pojawić się w Zawoi? Ahh i jeszcze jedna ważna rzecz a propos szkolenia. W sumie to dość zaskakujące ale u @Tadeo po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć na wideo jak w ogóle jeżdze na nartach. Tzn nigdy do tej pory żaden instruktor nie nagrywał mnie podczas jazdy i oczywiście w związku z tym żaden nie analizował off-line popełnionych błędów. Mam zresztą te wszystkie pliki zgrane na dysk twardy. Jak będe miał trochę wolnego czasu (hehe), to coś z tego zmontuję i wrzucę. Osobiście przyznam, że byłem naprawdę mocno zaskoczony, że nie jest aż tak fatalnie jak mi się wydawało, że jest. Identycznie, nawet jeżeli patrzeć by maksymalnie krytycznie, to progres przez te 6 dni jest wyraźnie zauważalny. Raz, zdałem sobie sprawę, że przez te 6 dni całodziennej jazdy przebiłem moje coroczne nartowanie, które może i wynosiło do 10 dni ale połowa z tego to tylko 2...3 godziny jazdy wieczornej. Dwa, dopiero teraz w ogóle był czas żeby poznać cały techniczny i biomechaniczny aspekt manewrowania nartami. Może to i dziwne ale do tej pory nie wiedziałem dokładnie co to jest na przykład półpług, łuk płóżny i czym powinien różnić się krótki, długi od ciętego. No jakoś tak wyszło. 😅 Ogarnąłem się, że może jest to trudne ale nie jest to nic, czego nie dało by się w rozsądnym czasie opanować. Kwestia dwóch rzeczy. Po pierwsze pamięci mięśniowej aby nauczyć się tej całej sekwencji ruchów. Dwa, tzw. czucia mięśni głębokich (czy jak to się nazywa), żeby móc domknąć sprzężenie zwrotne zamkniętej pętli regulacji automatycznej i czuć jak napinanie i rozluźnianie mięśni przekłada na pracę nart. Zgruba tak, jak to funkcjonuje na lataniu. W zasadzie nie zastanawiam się jak mam ciągnąć za sterówki, czy przewalać się w uprzęży, po prostu zastanawiam się gdzie chcę polecieć i gdzie są następne noszenia 🙂
    1 punkt
  47. Dzisiaj w końcu udało mi się dojechać do Zwardonia. Trochę późno w sezonie ale najpierw jak pamiętacie auto w serwisie, potem rekonwalescencja po przeciążeniu lewego kolana i wynikłej z tego kontuzji. Po takiej przerwie, bez napinki 2 godziny jazdy wieczorem - idealnie żeby sprawdzić jak kolano. Temperatura powietrza około plus 3 stopnie. Cały dzień silny wiatr południowy. Zanim do jazdy mała uwaga praktyczna: O ile za karnet da się normalnie zapłacić kartą, tak kaucję za samą kartę zbliżeniową trzeba zapłącić w gotówce. Nie wiem czy w moim przypadku zadziałały wdzięki osobiste (hehe) czy aparycja (Ci co mnie widzieli na zjeździe skiforum w ubiegłym sezonie zrozumieją o co chodzi w tym żarcie), ale udało mi się przekonać Panią, żeby mi jednak dała karnet bez kaucji 😉 Kończąc pitolenie i dopływając do brzegu. Warunki jak na taką pogodę nad podziw dobre. Wzdłuż stoku, po lewej stronie patrząc w dół upadu wyślizgana twarda ścieżka. Poza nią mokre muldy, momentami dość spore. Widać wyraźnie, że po dużych opadach przyszła odwilż, po której znowu chwycił mróz i zabetonował podłoże. I to dobrze i to źle, w zależności do tego kto na czym i jak dobrze jeździ. Mi ogólnie pasowało. Dopóki nie przyjdzie jakiś większy deszcz i tego nie spłuka, to będzie spoko. W przeciwnym wypadku, no cóż. Jak widać, poza trasą śniegu to ogólnie za bardzo nie ma. Ludzi raczej średnio. Wystarczająco dużo, żeby już zwracać baczną uwagę na traffic i nie przeginać z prędkością. Jeżeli jednak udało się odpowiednio sfazować, tak można było nieco poszaleć na pustym stoku 🙂 @Adam ..DUCH jak byś(cię) robili jakieś w miarę otwarty trening na tyczkach, to daj znać. Chętnie bym spróbował co to jest ten GS albo SL. Do Szafrańskiego z Bielska jeszcze jestem za słaby a jakoś trzeba się załapać.
    1 punkt
  48. Byłem wczoraj wieczorem na Siglanach. Temperatura powyżej zera i na górze i na dole. Około +2 może +3 stopni. Bardzo duża wilgotność, momentalnie przez stok przechodziła mgła. Warunki śniegowe nad podziw dobre. Ludzi mało itp. Ogólnie fajna górka do treningu 🙂
    1 punkt
  49. Cześć, Długo mnie nie było. No tak długo, że tak jakoś przez przypadek przegapiłem czerwcowe spotkanie 😅 No cóż, tak wyszło. Za to jeżeli chodzi o noszenia termiczne w tym sezonie (albo w przerwie międzysezonowej - w zależności jak do tematu podejść) również mocno wyszło. Żeby nie było, że NTG tak nasz Rachowiec również zapracował 🙂 Akurat podczas tego jednego lotu, kiedy wykręcałem się nad jego północno-wschodnimi stokami nie miałem aparatu 😞 Komin oderwał się jednak nad zabudowaniu w przysiółku poniżej szczytu Wielkiego Rachowca. Potem zdryfowało mnie nad trawers "naszego" albo raczej Ducha wyciągu i dalej już prosto. W stronę na Praszywkę, Muńcół i tak dalej. W zasadzie nie aż tak bardzo dalej, bo nie udało mi się niestety nigdy >>wkleić się w Pilsko<< ale dolecenie do Zlatnej też niczego sobie 🙂 Takie krajoznawcze wycieczki mają swój niesamowity urok 🙂 Posłużę się tu cytatem z samego siebie
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...