Skocz do zawartości

Moje wybory 2020


figozmakiem

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem czy śledzicie wybory w Stanach. Ja tak. Bo co można robić w górskim domku, między spaniem, jedzeniem, chodzeniem po górach, paleniem w piecu (właśnie to robię), czytaniem gazet. Oczywiście internet, który tu mam całkiem mocny. No więc m.in. śledzę elekcję amerykańską. Fascynująca. Obraz zmienia się z godziny na godzinę. Wydaje się, że Biden już wygrał, ale nie postawiłbym zbyt dużo pieniędzy na zakład, że wygra. Pewnie będą odwołania, przepychanki. Oby nie doszło do czegoś gorszego.

 

Ale co jest w tym najbardziej niezwykłe. Podział społeczeństwa. Fifty fifty, no prawie. Jak u nas. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy śledzicie wybory w Stanach. Ja tak. Bo co można robić w górskim domku, między spaniem, jedzeniem, chodzeniem po górach, paleniem w piecu (właśnie to robię), czytaniem gazet. Oczywiście internet, który tu mam całkiem mocny. No więc m.in. śledzę elekcję amerykańską. Fascynująca. Obraz zmienia się z godziny na godzinę. Wydaje się, że Biden już wygrał, ale nie postawiłbym zbyt dużo pieniędzy na zakład, że wygra. Pewnie będą odwołania, przepychanki. Oby nie doszło do czegoś gorszego.

Ale co jest w tym najbardziej niezwykłe. Podział społeczeństwa. Fifty fifty, no prawie. Jak u nas. :)

160 000 000 głosowało, a różnica w 4 stanach decydujących o ostatecznym zwycięstwie to ledwie kilkaset głosów jak w Georgii podzielonej na dwie 49.9% połówki lub kilka do kilkunastu tysięcy głosów w innych stanach.

Prowincja głosowała 70-85% na Trumpa, a miasta 70-85% na Bidena - poważną mają tam polaryzację społeczeństwa, tak jak u nas.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

„Telewizja Polska informuje, że przyznanie ochrony Prezesowi TVP, Jackowi Kurskiemu nastąpiło bez udziału Spółki. Pan Prezes Jacek Kurski zastosował się do tej decyzji.”

Nie, no teraz wszystko jasne.
Ta ochrona mu się po prostu należała! Za ciężką i uczciwą pracę jako Minister Propagandy!

 

Tak jak napisałem, mogę tylko spekulować/bawić się w wróżkę/analizować/postawić się w określonej sytuacji. Pobawmy się więc. Uprościmy do 4 przypadków/grup:

1) ktoś Kurskiego lubi/popiera i uważa, że zabicie prezesa tvp (funkcja) byłoby szkodliwe dla Państwa (choćby wizerunku), 

2) ktoś do Kurskiego ma stosunek obojętny (albo nawet negatywny) ale uważa, że zabicie prezesa tvp (funkcja) byłoby szkodliwe dla Państwa (choćby wizerunku), 

3) ktoś do Kurskiego ma stosunek obojętny (albo nawet negatywny) ale ma gdzieś, że pełniący obowiązki prezesa tvp (funkcja) zginie,

4) ktoś Kurskiego nie lubi lub 4a) nienawidzi Kurskiego i ma gdzieś czy zginie czy nie prezes tvp (osoba pełniąca funkcje). 

 

Przy groźbach (zakładam, że poważnych) osoba odpowiedzialna za decyzje, podjęła by decyzje pewnie bazując na przynależności do określonej grupy:

1 - przyznałaby ochronę,

2 - pewnie przyznałaby ochronę,

3 - pewnie nie przyznałaby ochrony,

4 - na pewno nie przyznałaby ochrony, 4a) nawet pomogła potencjalnemu zamachowcowi. 

 

Zakładam, że minister należy do 1). Mi najbliżej do 2)  bo nie chciałbym brać na siebie takiego brzemienia jak 3) w przypadku, kiedy jednak coś by się wydarzyło.

 

Do której grupy byś zakwalifikował Siebie? Jeśli jakieś grupy brakuje (za bardzo zamknięty katalog) to możesz dodać. 

 

Ps, Jeśli byłbym cynicznym draniem i wyznawcą PiS, lubił Kurskiego ale już miał gdzieś funkcje prezesa tvp i stawiał na interes partii  = powiedzmy grupa 0) to nie przyznałbym ochrony = męczennicy są w cenie i uniknięcie napierdzielanki medialnej o przyznaniu ochrony.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak jak napisałem, mogę tylko spekulować/bawić się w wróżkę/analizować/postawić się w określonej sytuacji. Pobawmy się więc. Uprościmy do 4 przypadków/grup:

1) ktoś Kurskiego lubi/popiera i uważa, że zabicie prezesa tvp (funkcja) byłoby szkodliwe dla Państwa (choćby wizerunku), 

2) ktoś do Kurskiego ma stosunek obojętny (albo nawet negatywny) ale uważa, że zabicie prezesa tvp (funkcja) byłoby szkodliwe dla Państwa (choćby wizerunku), 

3) ktoś do Kurskiego ma stosunek obojętny (albo nawet negatywny) ale ma gdzieś, że pełniący obowiązki prezesa tvp (funkcja) zginie,

4) ktoś Kurskiego nie lubi lub 4a) nienawidzi Kurskiego i ma gdzieś czy zginie czy nie prezes tvp (osoba pełniąca funkcje). 

 

Przy groźbach (zakładam, że poważnych) osoba odpowiedzialna za decyzje, podjęła by decyzje pewnie bazując na przynależności do określonej grupy:

1 - przyznałaby ochronę,

2 - pewnie przyznałaby ochronę,

3 - pewnie nie przyznałaby ochrony,

4 - na pewno nie przyznałaby ochrony, 4a) nawet pomogła potencjalnemu zamachowcowi. 

 

Zakładam, że minister należy do 1). Mi najbliżej do 2)  bo nie chciałbym brać na siebie takiego brzemienia jak 3) w przypadku, kiedy jednak coś by się wydarzyło.

 

Do której grupy byś zakwalifikował Siebie? Jeśli jakieś grupy brakuje (za bardzo zamknięty katalog) to możesz dodać. 

 

Ps, Jeśli byłbym cynicznym draniem i wyznawcą PiS, lubił Kurskiego ale już miał gdzieś funkcje prezesa tvp i stawiał na interes partii  = powiedzmy grupa 0) to nie przyznałbym ochrony = męczennicy są w cenie i uniknięcie napierdzielanki medialnej o przyznaniu ochrony.

Ale człowieku weź się ogarnij. Jacek Kurski NIE JEST URZĘDNIKIEM PAŃSTWOWYM a tym samym SO PAŃSTWA nic do niego. Jest prezesem Spółki działającej na zasadach prawa handlowego (pomijam niesłuszne dotacje), nięc niech sobie ta Spółka prezesa chroni za własne pieniądze (chociaż to i tak by było za nasze). Tak trudno to pojąć. Mitek masz rację szkoda nerwów biorę gitarę do ręki. Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale człowieku weź się ogarnij. Jacek Kurski NIE JEST URZĘDNIKIEM PAŃSTWOWYM a tym samym SO PAŃSTWA nic do niego. Jest prezesem Spółki działającej na zasadach prawa handlowego (pomijam niesłuszne dotacje), nięc niech sobie ta Spółka prezesa chroni za własne pieniądze (chociaż to i tak by było za nasze). Tak trudno to pojąć. Mitek masz rację szkoda nerwów biorę gitarę do ręki. Pozdrawiam.

Ja tam lubię poczytać, jak akolici wiją się by uzasadnić/usprawiedliwić rozpasanie władzy.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale człowieku weź się ogarnij. Jacek Kurski NIE JEST URZĘDNIKIEM PAŃSTWOWYM a tym samym SO PAŃSTWA nic do niego. Jest prezesem Spółki działającej na zasadach prawa handlowego (pomijam niesłuszne dotacje), nięc niech sobie ta Spółka prezesa chroni za własne pieniądze (chociaż to i tak by było za nasze). Tak trudno to pojąć. Mitek masz rację szkoda nerwów biorę gitarę do ręki. Pozdrawiam.

 

Nie musi być Urzędnikiem Państwowym. Przeczytaj przepis. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zakładam, że minister należy do 1). Mi najbliżej do 2) bo nie chciałbym brać na siebie takiego brzemienia jak 3) w przypadku, kiedy jednak coś by się wydarzyło.

Sam przydzieliłbyś funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa do ochrony Jacka Kurskiego bo nie chciałbyś brać na siebie takiego brzemienia w przypadku, kiedy jednak coś by się mu stało???

Musisz go bardzo lubić.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na konserwatyzm, wiarę czy na PiS? Bo to ogromna różnica. :)


Wartości... wartości są kluczowe :-)

Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wartości... wartości są kluczowe :-)

Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)

 

Na wiarę nie musisz mnie nawracać, na konserwatyzm też, Niestety z pis'em nie wyjdzie nawet w obliczu śmierci zdania nie zmienię :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wartości... wartości są kluczowe :-)

Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)

Pisząc tak sugerujesz, że moje wartości są złe. Masz tą świadomość, czy tak ci wyszło.

 

Widzisz cała sprawa polega na tym, żebyś miał, takie wartości jak sobie chcesz ale wara ci od moich.

 

Na przykład:

Ja nikomu nie bronię chodzić do kościoła ale nich nikt mi nie wtyka wartości chrześcijańskich na siłę bo ich nie chcę. Mam swoje równie dobre. Równie dobre...czaisz?

 

Pozdrowienia

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wartości... wartości są kluczowe :-)

Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)


Daj spokój. Jakbyś spekulował teraz, że Trump wygra wybory. Można tylko to nieprawdopodobne.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wartości... wartości są kluczowe :-)
Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)

Tutaj sie bardzo z Tobą zgadzam.... każda wiara jest pomocna przy umieraniu.
W obliczu śmierci dla mnie osobiście najważniejsze jest kto mnie będzie trzymał za rękę i gładził mój policzek.
A wartości wiary jak niżej.

Załączone miniatury

  • C06CAE2E-8D88-4DB6-87C4-5D91CF27A6E8.jpeg
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W obliczu śmierci dla mnie osobiście najważniejsze jest kto mnie będzie trzymał za rękę i gładził mój policzek.
.

Tak! Jeżeli nadchodzi koniec świata to chciałbym, żeby powiedziała mi o tym Krystyna Czubówna.

 

A  jeśli chodzi o śmierć to z mojego doświadczenia wynika, że śmierć dotyczy wyłącznie innych.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zupełnie się nie dziwie (choć nie popieram) rosjanom, że popierają Putina. Postaw się w ich sytuacji: Parę rubli mniej w portfelu (w kursie) ale Krym, Olimpiada, Kaukaz, Syria i paradoksalnie wolność (oprócz krytyki władz). Minusem, który może ich nie dotknął, albo umieli sobie z nim radzić (traktowali jako dodatkowy podatek) jest korupcja/niesprawiedliwość (zawsze obacna przy władzy autorytarnej). A może przed Putinem z korupcją i sprawiedliwością było jeszcze gorzej. Pytanie ile mieliby gdyby Putina nie było, czy nie byłoby większego dziadostwa?

Facet, który zastąpił mało trzezwego Jelcyna i pozwolił Rosjanom na choćby chwile potęgi.... Z ich punktu widzenia mąż opatrznosciowy. A obiektywnie.... gdy posłuchać czy zobaczyć poważną konferencję ( poważną, bo lubi tez pajacować) czy wywiad w jego wykonaniu to niestety w porównaniu do naszych orłów to nawet nie inną liga, to przepaść. I konsekwencja w działaniu. Szkoła GRU daje wyniki..... można nie lubić, ale warto docenić.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Biden wydaje się wygrany. Bez względu na różnicę w głosach powszechnych i liczbę elektorów (wydaje się, że będzie miał ich dużo) walka była bardzo wyrównana. W poszczególnych swing states różnice są rzędu 10-20 tys. głosów na kilka mln głosujących w każdym z tych stanów. Po cichu kibicowałem Bidenowi. Z różnych powodów. Antypatyczny Trump, Biden wydaje się gościem z klasą, a przede wszystkim to dobry wybór dla Polski i Polaków, choć niekoniecznie dla obecnej władzy. Natomiast dla Amerykanów? Nie mój problem, ale będąc nim miałbym problem z wyborem.

 

Gdzieś na początku tego roku spotkałem się z kumplem z przed lat. Mnóstwo przygód razem przeżyliśmy, w tym kilkukrotne wyjazdy na saksy do różnych krajów. Od 35 lat w Stanach, chyba w Bostonie lub okolicach. Elektronik, wciąż pracujący. Projektuje wymyślne płyty drukowane, chyba dla wojska, ale pewny nie jestem. Przyjechał dopilnować polskiej emerytury. Niewiele, ale zawsze coś. Zapytałem go na kogo głosował 4 lata temu. Na Trumpa. Dlaczego - zapytałem. I tu podał mi kilka sensownych argumentów. A to że przyhamował zapędy Chińczyków, że próbował ogarnąć imigrację, że Stany osiągnęły niezłe wyniki gospodarcze. Niewątpliwie zaszkodził mu Covid, choć przyszłość oceni jego postawę wobec problemu,

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pisząc tak sugerujesz, że moje wartości są złe. Masz tą świadomość, czy tak ci wyszło.

 

Widzisz cała sprawa polega na tym, żebyś miał, takie wartości jak sobie chcesz ale wara ci od moich.

 

Na przykład:

Ja nikomu nie bronię chodzić do kościoła ale nich nikt mi nie wtyka wartości chrześcijańskich na siłę bo ich nie chcę. Mam swoje równie dobre. Równie dobre...czaisz?

 

Pozdrowienia

 

Wartości i religia to dwie różne sprawy choć też się łączą. Nie napisałem, że "chrześcijańskie", nie oceniałem co jest lepsze, na siłę Ci nic nie wciskam... a już na 100% chodzenia do kościoła :-) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wartości... wartości są kluczowe :-)

Ps. Co do wiary... no cóż było już dużo ateistów, nawet wojujących, a w obliczu śmierci zmienili zdanie :-) Bóg jest cierpliwy. Zresztą mam też coś dla logików, naukowców: https://pl.m.wikiped.../Zakład_Pascala
:-)

 

Coś w tym wątku dużo jest o wierze. 

Ja napiszę coś a propos. O wierze, ale i o kościele...

Przez długie lata byłem daleko od kościoła. Wynikało to z tego, iż byłem wręcz zniesmaczony postawami zarówno niektórych kościelnych hierarchów, jak i niektórych "najzwyklejszych" księży . Do tego doszło rosnące z biegiem lat doświadczenie zawodowe i bezpośredni wgląd w te kwestie, o których bardzo delikatnie (z mojego punktu widzenia) opowiadali Panowie Sekielscy w swoich ostatnich filmach.

Jak niektórzy wiedzą prawie rok temu zaręczyłem się, a narzeczonej bardzo zależało na ślubie kościelnym.

Uznałem, że jak już coś robić to porządnie i podjąłem decyzję o odbyciu pełnego kursu przedmałżeńskiego. Bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej. W najbardziej purytańskiej parafii we Wrocławiu.

Miałem wielkie szczęście, że trafiłem na księdza, który po prostu był tylko Księdzem. Nie był politykiem. Nie był księgowym. Nie był homofobem. Nie miał wypasionej plebanii, ani wypasionego samochodu. Całe swoje życie pomagał innym. Mówił dużo i mądrze o rzeczach ważnych z punktu widzenia wiary. Zajmował się tylko swoją działką i robił to naprawdę dobrze.

Najpierw, z uwagi na pandemię, miałem dwanaście godzinnych spotkań internetowych, a potem była wisienka na torcie - trzydniowy wyjazd do jednego z dolnośląskich klasztorów, gdzie odbyły się tzw. dialogi przedmałżeńskie.

Pominę w tym miejscu formę i treść tych nauk i dialogów, kwitując to jednym zdaniem - oceniam te zajęcia jako coś bardzo ważnego i potrzebnego dla osób które chcą zawrzeć związek małżeński, a z jakiś względów  nie rozmawiają ze sobą o wszystkim albo nie są ze sobą szczerzy. Dodam, że forma tych zajęć w bardzo sprytny sposób wymusza szczerość i nie za bardzo można "oszukać system". Ja się na tych naukach niczego nowego nie dowiedziałem - ani o narzeczonej, ani o małżeństwie, ani tym bardziej o sobie.

Natomiast na naukach poznałem ludzi, dla których wiara jest najważniejszą i w sumie chyba jedyną wartością w życiu. I do dzisiaj nie wiem czy mam tych ludzi podziwiać, czy uznawać ich za psychicznie chorych...

Bo jak logicznie wytłumaczyć sytuacje, w której dwoje młodych (dziewiętnastoletnich albo dwudziestoletnich) ludzi, znających się od 3 miesięcy, nie mieszkających ze sobą, nie sypiających ze sobą i nic o sobie tak naprawdę nie wiedzących, mocno wierzy w to, że stworzy trwałe, mocne i szczęśliwe małżeństwo. Czy przysięga złożona w kościele i przed Bogiem wystarczy?

Jak przetrawić i zrozumieć sytuację, gdy jeden ze świeckich coach'y na kursie przedmałżeńskim otwarcie głosi, że bezgraniczna wiara jest jedynym rozwiązaniem na wszystko. Gdy mu zadałem pytanie o choroby, to odparł, że wystarczy się pomodlić. Dodał, że jeśli ktoś z członków jego rodziny jest chory, to całą familią klękają i modlą się i jego zdaniem to wystarcza.

Zazdroszczę. Ja nie mam i chyba nigdy nie będę miał w sobie takiej wiary. Dla mnie powyższe rady były rodem z "Antka" Bolesława Prusa - "położyć dziewuchę na sosnowej desce i wsadzić ją w piec na trzy zdrowaśki. Ozdrowieje wnet, jakby kto ręką odjął!".

Chciałbym się zapytać Mariusza - skąd wziąć taką wiarę ? Skąd on ją bierze?   

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Coś w tym wątku dużo jest o wierze. 
Ja napiszę coś a propos. O wierze, ale i o kościele...
Przez długie lata byłem daleko od kościoła. Wynikało to z tego, iż byłem wręcz zniesmaczony postawami zarówno niektórych kościelnych hierarchów, jak i niektórych "najzwyklejszych" księży . Do tego doszło rosnące z biegiem lat doświadczenie zawodowe i bezpośredni wgląd w te kwestie, o których bardzo delikatnie (z mojego punktu widzenia) opowiadali Panowie Sekielscy w swoich ostatnich filmach.
Jak niektórzy wiedzą prawie rok temu zaręczyłem się, a narzeczonej bardzo zależało na ślubie kościelnym.
Uznałem, że jak już coś robić to porządnie i podjąłem decyzję o odbyciu pełnego kursu przedmałżeńskiego. Bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej. W najbardziej purytańskiej parafii we Wrocławiu.
Miałem wielkie szczęście, że trafiłem na księdza, który po prostu był tylko Księdzem. Nie był politykiem. Nie był księgowym. Nie był homofobem. Nie miał wypasionej plebanii, ani wypasionego samochodu. Całe swoje życie pomagał innym. Mówił dużo i mądrze o rzeczach ważnych z punktu widzenia wiary. Zajmował się tylko swoją działką i robił to naprawdę dobrze.
Najpierw, z uwagi na pandemię, miałem dwanaście godzinnych spotkań internetowych, a potem była wisienka na torcie - trzydniowy wyjazd do jednego z dolnośląskich klasztorów, gdzie odbyły się tzw. dialogi przedmałżeńskie.
Pominę w tym miejscu formę i treść tych nauk i dialogów, kwitując to jednym zdaniem - oceniam te zajęcia jako coś bardzo ważnego i potrzebnego dla osób które chcą zawrzeć związek małżeński, a z jakiś względów  nie rozmawiają ze sobą o wszystkim albo nie są ze sobą szczerzy. Dodam, że forma tych zajęć w bardzo sprytny sposób wymusza szczerość i nie za bardzo można "oszukać system". Ja się na tych naukach niczego nowego nie dowiedziałem - ani o narzeczonej, ani o małżeństwie, ani tym bardziej o sobie.
Natomiast na naukach poznałem ludzi, dla których wiara jest najważniejszą i w sumie chyba jedyną wartością w życiu. I do dzisiaj nie wiem czy mam tych ludzi podziwiać, czy uznawać ich za psychicznie chorych...
Bo jak logicznie wytłumaczyć sytuacje, w której dwoje młodych (dziewiętnastoletnich albo dwudziestoletnich) ludzi, znających się od 3 miesięcy, nie mieszkających ze sobą, nie sypiających ze sobą i nic o sobie tak naprawdę nie wiedzących, mocno wierzy w to, że stworzy trwałe, mocne i szczęśliwe małżeństwo. Czy przysięga złożona w kościele i przed Bogiem wystarczy?
Jak przetrawić i zrozumieć sytuację, gdy jeden ze świeckich coach'y na kursie przedmałżeńskim otwarcie głosi, że bezgraniczna wiara jest jedynym rozwiązaniem na wszystko. Gdy mu zadałem pytanie o choroby, to odparł, że wystarczy się pomodlić. Dodał, że jeśli ktoś z członków jego rodziny jest chory, to całą familią klękają i modlą się i jego zdaniem to wystarcza.
Zazdroszczę. Ja nie mam i chyba nigdy nie będę miał w sobie takiej wiary. Dla mnie powyższe rady były rodem z "Antka" Bolesława Prusa - "położyć dziewuchę na sosnowej desce i wsadzić ją w piec na trzy zdrowaśki. Ozdrowieje wnet, jakby kto ręką odjął!".

Chciałbym się zapytać Mariusza - skąd wziąć taką wiarę ? Skąd on ją bierze?


Nie jestem Mariusz.
Odpowiem.
Przyjaciel Hindus.
Ale może gdzieś usłyszałem.
Wy w Europie stawiacie gorący garnek na zimnej blasze, my robimy odwrotnie. Więc może z tymi młodymi, których spotkałeś nie będzie znowu tak źle. Osobiście wierzę w pracę, choć może to niemodne, szczególnie w tak romantycznych kwestiach.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wy w Europie stawiacie gorący garnek na zimnej blasze, my robimy odwrotnie. Więc może z tymi młodymi, których spotkałeś nie będzie znowu tak źle. Osobiście wierzę w pracę, choć może to niemodne, szczególnie w tak romantycznych kwestiach.

 

O co chodzi z tym garnkiem?

 

Czy Hindusi stawiają zimne garnki na gorącej blasze, a może zimną blachę na gorącym garnku? Albo jeszcze gorącą blachę na zimnym garnku??? Tak czy tak kompletnie bez sensu przypowieść.

 

Co do pracy to masz 100% racji ale warto jednak wyjść od przynajmniej nieujemnego stanu początkowego. 

 

W

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...