Jump to content

Wujot

Members
  • Posts

    2,858
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    24

Wujot last won the day on October 15 2022

Wujot had the most liked content!

Recent Profile Visitors

863 profile views

Wujot's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine

Recent Badges

483

Reputation

  1. Na takie okoliczności nasz skiturowy guru (Robert Róg) ukuł powiedzenie - "zdobywanie niskości". To przez analogię do "zdobywania wysokości". Parę razy w życiu byłem dosłownie szczęśliwy jak się znalazłem cały na dole.
  2. Jeśli narta pójdzie pod powierzchnię śniegu to nie ma problemu. Wcześniej czy później się ją wykopie. Zdecydowanie gorzej gdy pójdzie w las, wtedy często jest nie do znalezienia. Kilkaset metrów dalej kolorowa wstążka raczej nie pomoże. Prędzej pomyślałbym nad czipem z gps.
  3. Podstawowa jest taka, że na stromym się nie upada.
  4. Teraz to nazywa się lonża i kosztuje w firmowym wydaniu około 100 zł (a nędzne z deca za pół ceny). Są nawet carbonowe (ATK).
  5. Co do nomenklatury to mamy szreń i lodoszreń. Powierzchnia pierwszej łamie się pod naciskiem narciarza, drugiej - nie. Czyli różnią się grubością warstwy lodu. Jazda w szreni może być łatwa gdy górna warstwa lodu jest cienka (np odpuszcza od słońca) albo bardzo trudna gdy warstwa dolna jest słaba. Taki ekstremalnie trudny warun powstanie na przykład, gdy po opadzie deszczu przyjdzie obniżenie temperatury. Wracając do jazdy, dużym ułatwieniem jest radykalne przyspieszenie, wtedy narta robi się bardziej manewrowa. Metoda jest o tyle ryzykowna, że upadek w szreni może nie tylko pociąć ciuchy ale i solidnie poranić narciarza. Czyli rekomendowałbym ostrożność. Jazda po lodoszreni nie jest możliwa (chyba, że na wypłaszczeniu do paru procent). Ściągamy narty, czekan do ręki i zakładamy raki. I oby to były uczciwe i ostre raki stalowe!
  6. W rankingu DxO, któremu powiedzmy, że ufam (a to z racji kilkunastu lat korzystania z tego serwisu jako zawodowiec) są jeszcze trzy smartfony przed iPhonami https://www.dxomark.com/smartphones/ Szczególnie ciekawie wygląda tutaj druga pozycja - czyli Google Pixel 7, który jest najtańszy z czołówki. Co może Was zainteresować ma dobry długi koniec. Czyli nadawałby się od biedy do zdjęć "sportowych". Oczywiście tutaj różnica do lustra z dobrą 300-ką nadal będzie olbrzymia, ale w stosunku do dotychczasowych możliwości smartfonów jest to spory krok naprzód.
  7. Brak czujności i to aż dziwne. Wystarczyłoby przecież sprzedać te opony po złotówce i całe ryzyko, jak widać niemałe, przejęłaby fundacja. Wulkanizator płaci za ich błędy. Ciekawe nawiasem mówiąc gdzie oni są, i czy stają tak bardzo w jego obronie? Podejrzewam, że kluczowe w tej sprawie jest to, że obwiniany sam "podrzucił" opony na teren PN. W kwestii zaś zachowania się urzedników UM to z doświadczenia wiem, że robią co im polityczne hieny (niezależnie które) każą. Więc to raczej nie jest przypadek, ktoś chce go zniszczyć i tyle... W każdym razie trzymam kciuki aby wyszedł cały. Gdyby fundacja oświadczyła, że składowanie było na jej wniosek to chyba darczyńca nie powinien być za to obarczany? W każdym razie widać, że sprawa jest zawikłana, sporo było na gębę a nakaszaniła OPP. Jak to było - zawinił szewc kowala powiesili?
  8. Aby był komplet to dodałem jeszcze te dwie "historyczne trasy" plus droga z Kamieńczyka do Szklarskiej. Z lewej zrekonstruowałem Filutka (niebieski), po drodze są trzy przejazdy przez strumienie (a mostków nie widać). Czyli mogliby tam jechać ci co nie mają z takimi przeprawami stresu. góra Filutka jest w KPN a dół już nie... Razem 2,5 km. Z prawej na mapie Bystra - podobny "strumieniowy" problem. Profil Filutka wyglada całkiem niezgorzej, nawet lepiej od Loli. "Nartostrada" zaczyna się za mostkiem przy schronisku na Hali Szrenickiej (bo tak znalazłem na starej mapie). Gdyby zacząć na górze hali to jeszcze byłoby przyjemniej. Sprawdziłem od razu zjazd z Kamieńczyka do Szklarskiej (po drodze). Dość plaskato - chyba z wolnej pięty byłoby idealnie. Na koniec Bystra (którą parę razy kiedyś zaliczyłem). Spokojna jazda w pięknych okolicznościach. 20-15-10%, jak na offpiste, to szału nie ma, ale mimo wszystko jako droga powrotna byłaby super. Byłaby bo to KPN i teraz jeździć tam nie powinniśmy. Za parę lat zresztą już jej nie będzie... Wszystkim maniakom polecam ten krótki tekst, który bardzo ładnie pokazuje problemy wokół Szrenicy. Było to napisane przed zbudowaniem Karkonosza. Ten ostatni jest zresztą kompromisem, który jednak w jakiś sposób ratuje ten cały kompleks. Szczególnie jak jest się wyposażonym w foki. http://jacekpotocki.pl/files/oc41-57.pdf
  9. Warto wspomnieć o Bystrej -nadal jest do jazdy, choć coraz bardziej zarasta. Pewnym problemem, czy jak wolisz dodatkową atrakcją, jest fakt, że mostek (a właściwie belki) nad potokiem przegnił do końca. Aby więc zamknąć kółko trzeba przeleźć przez strumień. Co jest całkiem czujne.
  10. Cała prawda o Sudety Lift Pomyślałem sobie, że wrzucę tę Szklarską na mapę i sprawdzę jak to dokładnie jest, bo w oficjalnych materiałach (a i relacjach narciarzy) to literatura sf jest. Tako to wygląda. Narysowałem trasy z grubsza po osiach (najkrótszym śladzie). Pierwsza z lewej jest Lolobrygida. Profil niemiłosiernie obnaża wady trasy. Pierwsze 2,3 km ma spad na poziomie 18% - to jest akurat na niebieską. Pozostałe 1,1 km ma, średnio rzecz biorąc, 7%. Tak nie przesłyszeliście się. Akurat na biegówki. Skąd się biorą informacje o 4,4 km - nie mam pojęcia bo u mnie to co jest dostępne z Karkonosza wychodzi 3,4 km. A przecież kawałek do FIS nie ma kilometra, a poza tym w całości nigdy nie jest dostępny. Teraz Śnieżynka i Puchatek. Pierwsze 1,3 km to Śnieżynka przeciętny spad to prawie 20% - kwalifikuje po czerwoną. Puchatek ma 1,9 km i spad pod koniec 7%. SIEDEM. Już wiem dlaczego tam zasypiam. Na końcu FIS. 1,3 km, w pierwszej części mamy średnie pod 40%, na dole 25%. Idzie wytrzymać choć szału nie ma.
  11. Bez Puchatka, bez problemu, mógłby funkcjonować - układ Karkonosz - Lola (i Hala Szrenicka). teraz - układ Karkonosz - Śnieżynka - Puchatek jest wyjątkowo kulawy. Bo nieprzyjemna i nieciekawa trawersowa śnieżynka wpada na zatłoczony płaski stok gdzie długo się snujesz zanim dojedziesz na dół. - układ Karkonosz - Świąteczny Kamień - FIS - Puchatek, jest najsensowniejszą, czasem dostępną opcją, gdzie zjeżdża się najlepszy kawałek Loli i FIS (cały jest OK). Gorzej jak orczyk nie chodzi, bo wtedy trzeba dać z buta (lub ja zakładam foki) aby FIS zacząć od początku (można z wyciągu strawersować, ale nie polecam) Sam FIS (a w zasadzie tereny doń przyległe) to jedyne nadające się do jazdy obszary tego ON. Teoretycznie można byłoby tam skorzystać z krzesełka (które nigdy prawie nie chodzi) ale jest to nieprawdopodobnie wolny wyciąg i podjazd Karkonoszem plus smęcenie Puchatkiem na jedno wychodzi. Zresztą jak napisałem wyciąg raczej nie chodzi. Choć kiedyś nim jeździłem. Puchatek jest za to niezbędny dla skiturowców bo wiosną (nawet po wyłączeniu wyciągów) jest to główna droga powrotu do miasta. Podsumowując. Kompleks w Szklarskiej to jest najbardziej beznadziejny ośrodek narciarski jaki znam. Zawsze zachodzę w głowę jak to mogło tak wyjść, że wszystko jest tam tak głupie. Tak naprawdę to widać dlaczego tak wyszło. Bo trasa z góry - Lola "musiała" pozwalać zjechać z dołu hali. To dość daleko i płasko od miasta. Jechać w wiosennych śniegach się tam więc nie da. Śnieżynka to łącznik ze stacjami starych krzesełek. Więc też wyznaczona bardzo niefajnie. Bo wysokości starczyło tylko na nieprzyjemny trawers. Teoretycznie można byłoby chyba wyciąc płaską półkę i być może zrobić choć jedne fajniejsze S. Ale pewnie to wykraczało kiedyś poza możliwości a teraz to SF. Górę Karkonosza dano na granicy wigwizdowia więc nie łączy się on z FIS-em. Razem dało to przepis na kompletną porażkę.
  12. Aparat (a i smartfon) dobremu fotografowi nie przeszkadza. Zupełnie jak narty narciarzowi.
  13. Jasne, to nie są złe ośrodki, a bez dwóch zdań Francja jest duuużo tańsza od takiej Austrii (czy Szwajcarii). Ma też bez porównanie lepszą muzę (strasznie pod tym względem cierpiałem w Austrii). Jeśli nie wchodzi się w opcję karnetów sezonowych to Francja (i część Włoch) to kosztem dłuższej podróży (czyli straty dnia) zaoszczędza się sporo kasy.
  14. Chyba najlepiej wychodzi wynajęcie 8-ki w 6. Ale najważniejsze jest, że te parę top-topowych francuskich ON jest naprawdę kapitalnych. Patrząc tylko na trasy (i możliwości offpiste) to mógłbym zaliczać na zmianę Espace Killy, 3V i Paradiski, reszta to dla mnie jest jednak niżej. Miałem to szczęście, że przez wiele lat zanim "wpadłem" w austriackie karnety sezonowe sporo zaliczyłem tej Francji. Jednak trzeba zauważyć, że o ile Francuzi i Szwajcarzy konserwują status quo to Austria dokonała kolosalnego postępu technicznego, a też rozbudowuje systemy i ta różnica jest już co najmniej częściowo zakopana. Po tym jak się zmodernizował taki Ischgl spokojnie postawię go obok czołówki francuskiej, wielki skok zrobiły też: Arena, SHL z Fieberbrunn, Flachau z Flachauwinkl, St Anton. Najnormalniej w Austrii przejadę więcej i w lepszych warunkach (co nawet dla mnie ma znaczenie). Biorąc jeszcze dodatkowo czas dojazdu to już tak bardzo za Francją nie tęsknię (chociaż konfiguracja w Espace Killy nie ma sobie równej). Nigdy nie rozumiałem fenomenu Francji B (czyli wszystko poza wymienioną trójką i powiedzmy Les2Alpe. Jak się jedzie tyle kilometrów to chyba warto jest jednak pojeździć w topie? Ale każdemu wedle życzeń i możliwości jego portfela.
×
×
  • Create New...