Jump to content

Wujot

Members
  • Posts

    2,763
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    21

Wujot last won the day on September 20

Wujot had the most liked content!

Recent Profile Visitors

670 profile views

Wujot's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine

Recent Badges

354

Reputation

  1. Dla mnie nie ma większego znaczenia czy jadę na 72 czy 105. Bo to co mam na nogach musi wystarczyć. I tego zasadniczo się trzymam. Trzeba zaadaptować technikę do warunku i desek. Z moich obserwacji wynika mi, że bardziej zresztą przeszkadza w terenie narta zbyt sztywna jak zbyt wąska. Zdarzyło mi się kiedyś zabrać lekki set turowy i "pech" - spadło multum puchu. Ekipa kumpli na szerokich freeridówkach a ja na tlt5 i haganach 72 mm. I na pewno nie miałem takiego funu jakbym miał na Mantrach i powiedzmy w Beastach (buty) ale przy odrobinie większej uwagi dalej zabawa była przednia. Koledzy stwierdzili, że jadę ciut mniej pewnie jak zawsze ale w zasadzie to nie widać było podobno wielkiej różnicy. Oczywiście w puchu łatwo się jeździ na wszystkim. W śniegach wiosennych już ta różnica szerokości jest bardzo odczuwalna. Ale te centymetry liczone na wartości typu 5% to bardziej nam w głowach siedzą niż są rzeczywistym problemem. Przekonałem się o tym kiedyś jak mi spadła narta na lodowcu kilkaset metrów w dół i pożyczyłem od kolegi narty 156 cm aby po nią zjechać (i wdrapać się powtórnie). Ponieważ były to jedyne narty to zgodnie z zasadą z pierwszego akapitu byłem szczęśliwy, że je mam. A śnieg był ciężki wiosenny i puszczało już mocno. I przechodząc do wniosku - nie widzę problemu żeby zjechać na czymkolwiek w każdych warunkach. Natomiast widzę kolosalną różnice w zwrocie na stromym stoku (na podejściu) między +5 cm a -5 cm - bo najnormalniej wynika to z długości mojej nogi. Między dużymi a małymi nartami jest też około 0,8 kg różnicy wagi co jednak nawet na podejściu się czuje. Patrząc na skituring jako efektywne zarządzanie środkami, więcej zyskuję na mniejszej narcie na podejściu jak tracę na zjeździe. Mniejszą nartę łatwiej też obsłużyć na przepinkach (mówię o tych bez odpinania butów). F&L górą. -------------- Miałem Waybacki (ekonomiczny wybór) , ok 172 i 94 mm, w zestawie freetour . Przez pierwsze 20 dni intensywnej jazdy była to całkiem fajna narta. Później zrobił się kapeć.
  2. Na szybko: Kije dość ciężkie i drogie. W mniej jak połowie ceny masz Milo FR, które po drobnej interwencji są na lata. I są lżejsze. Wiązania Dynafita - naprawdę??? Ponad 1 kg! Kto kupuje Dynafita jak jest ATK? O nartach się nie wypowiem bo nawet wagi nie ma, ani konstrukcji. Geometria jest akceptowalna do skituringu. O butach tym bardziej.
  3. Im lepiej jeździsz tym krótsze narty. Standardem jest -5 do -10 cm (nie mówię o wąskich żlebach bo tam jeszcze krócej). Z krótkich nart jest multum korzyści. Na przykład w podejściu na fokach w bardzo stromych żlebach (ludzie już 35-40 stopni potrafią na luzie robić). Podejście z buta też wygodniejsze. W ciągu tych 20 lat narty się nieznacznie poszerzyły i trochę skróciły. Ponieważ w aktywności skiturowej więcej czasu spędza się na podejściu to, nawet kosztem komfortu jazdy, opłaca się mieć je szybsze i wygodniejsze. A tutaj mniejsza i wąska narta daje bardzo duże korzyści. Trochę inaczej jest w freetour gdzie narty są szersze (powiedzmy 90 mm) i w okolicach wzrostu. Raczej na lekkim drewnie Dłuższe i szersze (i cięższe) narty używa się we freeride.
  4. Tak. Kupowanie butów skiturowych to zupełnie inna liga jak zjazdowych. To są konstrukcje z cienkim botkiem a przeznaczone pod wielogodzinne a często wielodniowe podchodzenie. Moim zdaniem proces jest tak z 10x bardziej wymagający jak zjazdowy. W dodatku naprawdę ciężko dostać i porównać różne modele. I teraz jeśli doświadczony sprzedawca poświęci sporo czasu (tak ze dwie godziny) aby dobrać dobry model a ludź wyjdzie i konkretny model kupi na necie to chyba 100 zł to nie jest dużo. Nawet malutko. Czy to się opłaca to inna sprawa bo przeważnie jest spora zniżka na odbarczanie, tę stówę odejmuje się też od ceny. Wychodzi prawie na to samo albo i to samo. Poza tym na naprawę (często zawinioną przez użytkownika) w ekspresowym tempie można liczyć. Sprzedawca dba o swoich klientów, warto zadbać o niego.
  5. Skoro porysowane narty upiększa się lakierem do paznokci (w dodatku hybrydą) to... to... chyba tak!
  6. Myślę, że to dwa okazy młode i jeden dojrzały. Choć wszystkie trzy zostały dojrzane. "Dojrzeć albo nie dojrzeć oto jest pytanie" Od Wujota
  7. Z grzybami rurkowymi ryzyko kłopotów po zjedzeniu jest minimalne Ale to najprawdopodobniej jest złotoborowik wysmukły. Czyli amerykański ekspata.
  8. Absolutnie się nie zgadzam. 2 x 30 dni powinno zrobić w te dwa sezony całkiem ogarniętego narciarza ale 10 lat po 6 dni to jest ciągle poziom początkującego. W każdej nauce trzeba przekroczyć próg. Nie nauczysz się pływać poświęcając godzinę w miesiącu przez dwa lata. Ale jeśli będziesz chodził 3 razy w tygodniu to w miesiąc, lub dwa na pewno się nauczysz. Z moich obserwacji wynika mi, że na nartach należałoby mieć minimum 14-20 dni w sezonie. A skoro mówimy o poziomie wciąż zaczynającego to dyskusja o nartach jest przedwczesna. Po prostu po rocznej nauce pierwsze trzy dni to jest przypominanie sobie koordynacji, propriocepsji itd. Załóżmy, że jeden dzień wypadnie z powodów pogodowych lub zmęczenia. Czyli co roku przybywa efektywnie 2 dni doświadczenia. To bardzo mało. Aby czuć i efektywnie wykorzystywać różnice między nartami trzeba mieć pewnie z 50-100 dni realnego doświadczenia.
  9. Do łączenia, dzielenia tracków, modyfikowania są wygodne aplikacje. Ja używam Locusa Pro (do wszystkiego) tam można połączyć na przykład roczną aktywność w jeden plik gpx nadać temu kolor sprawdzić statystyki. Można oczywiście skleić, dodawać połączenia (lub nie).
  10. To są nartki od skibobów. Właściwie to "do".
  11. Wujot

    Sytuacja w UA

    Jest wiele aspektów o których nie mamy pojęcia. Na przykład czy za tę naszą pomoc dostajemy kasę czy nie. Albo czy dostaniemy ją w przyszłości. Czy będziemy brali udział w odbudowie Ukrainy. Czy nowi obywatele nie zwiększą dobrobytu naszego kraju w stopniu większym jak wydatki. Czy dzięki temu nie zbudujemy silniejszego militarnie kraju, wymieniając po drodze stary sprzęt na nowy. Ale co najważniejsze państwo oddzielające nas od Rosji (i tkwiące jak cierń w jej dupie) warte jest każdych pieniędzy. Dla mnie. W kwestii zaś pomocy wojskowej - mówi się o kwocie 10 mld zł. Czyli 5x więcej jak przekop Mierzei Wiślanej. Uważasz, że to są jakieś pieniądze? I z miłych informacji - popatrzmy na małą Litwę, jakoś potrafią zrezygnować z ruskich pieniędzy. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/litwa-zablokuje-kaliningrad-jest-zwrot-akcji/46lfxgs i odpowiadając na Twoje pytanie. Tak. Tak, będzie to miało realny wpływ na wynik. Jak w ukamieniowaniu - każdy kamyczek jest malutki i nikomu większej krzywdy nie zrobi. Ale ich suma zabija. Tego się trzymajmy.
  12. Wujot

    Sytuacja w UA

    Widzisz jestem z pokolenia co musiało przetrwać transformację. Jestem przekonany, że obecne kłopoty przetrwamy o wiele łatwiej. Z łzawych historyjek to mogę Ci opowiedzieć jak chodziłem od domu do domu aby znaleźć miejsce dla naszej młodej rodziny i nikt jak słyszał słowo "dziecko" nie chciał nas przyjąć. A jak już wychodziłem to mieszkanko, to nie stać nas było na wykupowanie kartek żywnościowych, bo wszystko szło na wynajem. O staniu w kolejkach po leki z darów bo synek był bardzo obciążony. O pierwszym kupionym ciuchu dla żony po 5 latach. O comiesięcznych wizytach w poradni porażenia mózgowego i "rozbudowanej pomocy socjalnej". Każde młode pokolenie ma swoją historię i idę o zakład, że wszyscy sobie dzisiaj poradzą. Poradzą bo będą musieli. Prawdziwe kłopoty są wtedy gdy chorujesz, ty lub twoi najbliżsi. Ale to jest niezależne od sytuacji gospodarczej. W kwestii dyskusji forumowej - mamy tutaj agenturę kacapską realizującą sowiecką agendę. Sami trzymają za ryj ruskie społeczeństwo, odcięli go od przepływu informacji ale przez takich "grimsonów" chcą wpływać na kraje demokratyczne. Sączą jad. A to o kłopotach gospodarczych, a to o idei "neutralności". Chcą podważać naszą jedność i siłę psychiczną. Robią to konsekwentnie, od lat, bo od lat przygotowywali się do tego napadu. Do tego i następnych. Pokażmy im środkowy palec, odgrodźmy ten pojebany kraj. Jest nas więcej, mamy więcej kasy, jesteśmy mądrzejsi. Dajmy odpór agentom i, co najważniejsze, wspomagajmy się nawzajem.
  13. Wujot

    Sytuacja w UA

    Bo to jest taki pojebany kraj co przez całą swoją historię tylko podbijał kolejne ludy. Coraz więcej i więcej. Nie ważne, że 40% sra tam pod siebie nie mając toalety w domu. Ważne aby grabić i grabić. Po Ukrainie miała być Mołdawia, przed Ukrainą przyczółek w Gruzji. Później państwa bałtyckie. Na końcu Polska, którąś przecież trzeba odbić. Bo ona ruska jest! Ale się przeliczyliście towarzyszu bo wszyscy przejrzeli na oczy jakimi bandziorami jesteście. I dostaniecie po dupie. Tak, że nawet na propagandę wam zabraknie, bo na kible was nie stać.
  14. Wujot

    Sytuacja w UA

    To jeszcze raz, abyś się biedaku nie gubił. To kacapskie ścierwa napadły na Ukrainę. Głównym i naczelnym naszym zadaniem jest wspomóc Ukrainę w przetrwaniu. Wszystko inne jest wtórne. W tym i kłopoty gospodarcze, które to sowieci wywołali. Jak sobie to poukładasz we właściwej kolejności (przyczyna-skutek) to przestaniesz się miotać. Pomijając, że realizujesz kacapską agendę. Mam nadzieję, że strumień kasy na takich jak ty kiedyś się skończy, a i też na to, że zapłacisz (tak czy inaczej) za wspieranie ruskiej machiny propagandowej.
  15. Wujot

    Sytuacja w UA

    Orban jest ciotą więc jaj nie ma. putin pewnie ma na niego kwity (i w dodatku traktuje go jak ciotę). Przyszłość ma - wide pewien kanclerz były. Pożyjemy trochę i zobaczymy czy Węgry cokolwiek ugrają poza dramatyczną utratą twarzy. Koszt paliw to tylko mała część bilansu państwa, są jeszcze zresztą inne składowe typu siła polityczna. Na razie przy coraz bardziej możliwym scenariuszu przegranej rosji droga orbana wygląda na samobójczą. Jak widać po twoich tekstach oficerom prowadzącym kończą się pomysły w co tu uderzać. Za to Ukraińcom się nie kończą, trzymajmy mocno kciuki aby im jak najlepiej szło.
×
×
  • Create New...