Victor Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu (edytowane) 23 minuty temu, Estka napisał: A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia. Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata. Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia. Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło... Wszystko da się bo to nasza natura 😉 Edytowane 3 godziny temu przez Victor Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
KrzysiekK Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 35 minut temu, Estka napisał: A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia. Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata. Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia. Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło... W punkt. Dochodzą jeszcze znienawidzone zajęcia. Nas w podstawówce na wf prowadził zawodnik kosza. Do uje..ania koszykówka aż się na wymioty zbierało. Miało to swoich fanów, do tego stopnia że propozycja siatki, nogi na hali czy na polu spotykało się z hejtem. Do ch nie podobny taki wf. Czasem na zastępstwo wpadł ktoś inny - były ćwiczenia, rozciąganie, pokazanie techniki, techniki relaksacyjne. Człowiek się dowiadywał że wf to nie tylko kosz. Do dziś mam alergię … ale wtedy to byly czasy słusznie minione … a zresztą … nie wejdę w politykę. W każdym razie wiele dzieciaków nabrało wstrętu jak mówisz. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 2 godziny temu Autor Udostępnij Napisano 2 godziny temu 8 godzin temu, star napisał: ten makijaż oznacza, żeby skręt długi był długi? Dokładnie tak - nawet jeżeli następuje złamanie jazdy po łuku. Wyjdźmy z podstawy - dzieci postrzegają otaczający ich świat w sposób intuicyjny (oczywiście są wyjątki ale nie o nich rozmawiamy) i tak się w ogólnym zarysie dzieje +- do 12 roku życia. Owa intuicja błędnie prowadzi ich do sylwetki odchylonej w sytuacji kiedy stoją w linii spadku stoku a to prowadzi do wniosku, iż zadaniem WZORCA jest ograniczenie stania w linii spadku stoku do minimum a maksymalizowanie stania w trawersie - nawet jeżeli oznacza to złamanie jazdy po łuku. Zadaniem WZORCA jest zatem umiejętne prowadzenie będącego po opieką dzieciaka i bieżące korygowanie błędów a to wszystko sprowadza się do pojęcia czasu. Każdy kursant ma mieć czas na uporządkowanie swojej jazdy a ten czas daje mu tylko i wyłącznie długi skręt. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu Godzinę temu, Victor napisał: Tragizm polega na tym że to „my” rodzice którzy kiedyś bylismy bardzo aktywni a dziś głaszczemy pociechy nie pozwalać im na wiele we własnej samodzielności albo widzimy w nich niespełnione własne aspiracje z przeszłości . Niekoniecznie. O sobie jako dziadku nie będę wiele pisał. Zasadniczo jestem dla wnuków zbyt łagodny i tolerancyjny. Dziadowski przywilej. 🙂 Ale dzieci, zwłaszcza mocno zapracowana córka z trójką dzieci już takie nie są. Choć zmęczona, bynajmniej nie głaszcze swoje pociechy. Rozdziela robotę (szkolne zdania, jakieś ćwiczenia logiczne, itp.), pilnuje jej wykonanie i ewentualnie pozwala na krótką rozrywkę typu gra (Roblox jest na tapecie) czy bajka w TV lub na komputerze. A gdy przychodzi czas na różne tenisy, pływalnie, itp., wygania z domu. Da się. 🙂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 6 minut temu, a_senior napisał: Niekoniecznie. O sobie jako dziadku nie będę wiele pisał. Zasadniczo jestem dla wnuków zbyt łagodny i tolerancyjny. Dziadowski przywilej. 🙂 Ale dzieci, zwłaszcza mocno zapracowana córka z trójką dzieci już takie nie są. Choć zmęczona, bynajmniej nie głaszcze swoje pociechy. Rozdziela robotę (szkolne zdania, jakieś ćwiczenia logiczne, itp.), pilnuje jej wykonanie i ewentualnie pozwala na krótką rozrywkę typu gra (Roblox jest na tapecie) czy bajka w TV lub na komputerze. A gdy przychodzi czas na różne tenisy, pływalnie, itp., wygania z domu. Da się. 🙂 A kromkę chleba potrafią posmarować masłem ? 😉 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 2 godziny temu Autor Udostępnij Napisano 2 godziny temu Godzinę temu, Estka napisał: A ja rozumiem dzieci, które unikają WF i rozumiem rodziców, którzy załatwiają swoim dzieciom zwolnienia. Lekcja podczas której wykonujesz ćwiczenie, którego nie potrafisz, a reszta stoi, gapi się i komentuje, a potem ci dokucza może zostać traumą na lata. Większość z nas miała ćwiczenie, a którym sobie nie radziła. Ja miałam takie: "bieg+przewrót przez dwie ławeczki (jedna stała na drugiej)". Pamiętam do dzisiaj, jak nauczyciel zasłaniał twarz, kiedy zbierałam się do biegu 😒. Godzinami ćwiczyłam to w domu na wersalce i w końcu mi się udało. Stresowałam się, że nie potrafię, na szczęście nikt się ze mnie nie śmiał. Tylko, że ja byłam szczupła, raczej wysportowana, dobrze się uczyłam i miałam fajne koleżanki. Nie każdy ma tyle szczęścia. Dopóki WF będzie wiecznym sprawdzianem umiejętności, a nie po prostu zajęciami sportowymi (najlepiej do wyboru) - niewysportowane dzieciaki będą tych lekcji unikać. Oczywiście tak powstaje błędne koło... Absolutnie nie zgadzam się z Twoim wpisem i idącymi za nim wnioskami. Powiem więcej, neguję taką postawę jako bierne podejście do problemów które każdego z Nas spotkały/spotkają. Pomiędzy rozumieniem a tolerancją jest gigantyczna różnica. Ja realizując szkolenia dzieci staram się odnaleźć czas....ten moment w którym dzieciak jest mentalnie gotowy i tu podkreślę mentalnie. Z własnej praktyki, to znam rzesze dzieciaków doskonale przygotowanych fizycznie do uprawiania narciarstwa a które ledwie opanują przemieszczanie się z pkt A do B a w ich kontrze stoją dzieciaki które są kompletnie nie przygotowane (tu się domyśl) ale mentalnie przerastają tych pierwszych o głowę. W tym momencie jeszcze wrócę do twojego wstępu....."załatwiają"?? czyli co?? oszukują??. Dążymy do WZORCA a wzorzec oszukuje - no ja to tak rozumuję??? 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu 1 minutę temu, Victor napisał: A kromkę chleba potrafią posmarować masłem ? Tak, choć niechętnie to robią. Ale w swoich pokojach mają niezły burdel jak się to mówi a ja nie mogę sobie przypomnieć czy moje dzieci też tak miały. 😉 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 2 godziny temu Autor Udostępnij Napisano 2 godziny temu 4 godziny temu, a_senior napisał: A jak porównać z czasami mojego dzieciństwa, latami 50 i 60. Do domu wracało się na jedzenie a potem znów do kumpli na podwórko z trzepakami, zośką (pamięta to ktoś jeszcze), rzadziej z piłką, dziewczynki z klasami. Ale nie ma co narzekać na dzisiejszą "młodzież" i dzieci. Moje dzieci zostały wychowane w aktywności ruchowej by nie powiedzieć sportowej. Ciągnąłem ich na rower (mój bzik), grałem z nimi w kometkę (w swoim czasie mój drugi bzik), na basen, na wycieczki górskie. O nartach nie wspominając bo to oczywiste. I widzę, że te moje dzieci robią to samo ze swoimi dziećmi. Wszelkie dostępy do komputerów, gier i smartfonów są mocno limitowane. Zajęcia typu tenis, dżudo, pływanie - obowiązkowe. W chwilach wolnych - rower, bieganie, chodzenia. Wszelkie wakacje, w tym ferie zimowe, w ruchu. Nie ma siedzenia i byczenia się. Da się więc i dzisiaj. Na ten moment w domu mojego wnuka a także tam gdzie on aktualnie przebywa "niebieski ekran" każdego rodzaju jest zakazany. Karolina doprowadziła do sytuacji że ja i żona boimy sie w obecności wnuka dotknąć telefonu. Stary uwierz jest na ostro i bez trzymanki 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu Możesz być spełniony- dobrze wychowałeś jeżeli córka pozwał żyć im we własnym syfie 👌 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Godzinę temu, Victor napisał: Możesz być spełniony- a Twoja pociecha jeszcze chce z Tobą jeździć ? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu W dniu 14.02.2026 o 21:51, MarioJ napisał: Jestem książkowym przykładem że forum mi pomogło w rozwoju, powiem więcej, ustawiło mnie w rozwoju i przedstawiło drogę. Zrobiłem pomocnika instruktora, żeby lepiej jeździć i później prowadzić córkę. Inspiracja na podstawie forum. Teraz córka robi pomocnika z własnej chęci, bez żadnego przymusu. Dzisiaj jest samodzielną narciarką. Ja dalej jestem jej wsparciem, serwismenem, sprzętowcem etc. Na kursie kadrowym zobaczyłem skiturowców, było to w Murowańcu. To mi się spodobało. Później z pomocą Wujota wszedłem w ten temat. Dzisiaj mam za sobą kilka wyjazdów do Norwegii, które były dla mnie najpiękniejszymi doświadczeniami narciarstwa. Na trasach podzielam filozofię bezpieczeństwa od Mitka, którą wtłaczam córce na każdym kroku, jak się da. Aczkolwiek mam problem. Córka zaliczyła dotychczas dwa dzwony ze swojej winy. Ona je rozumie, ale trudno jest młodemu człowiekowi przestrzegać zawsze tych zasad bezpieczeństwa, jak się jest w euforii zjazdu. Fora są przydatne. Niezbędnym elementem są na nich eksperci jako stali bywalcy. Bądźcie dla siebie bardziej wyrozumiali. Dziękuję za ten wpis....Ja też jestem przykładem że to właśnie forum a także rodzina (córka) popchała mnie w własny rozwój. W tym czasie miałem tą przyjemność spotkać ludzi podobnych tobie którzy byli w stanie zrozumieć i to w bardzo szerokim aspekcie czym jest narciarstwo i jak to przełożyć na będących po opieką - znam takich jak Ty @KrzysiekK lub Szymek ale też @Mitek i jego Amelka, @Jan i wnuczki ( pozdrawiam serdecznie z deszczowego Zwardonia) kurcze kto tam jeszcze na zlocie z dzieciakami był......?? a wiem ...ten co z kanapy krzyczał!!! Adam!!! .Kolego nawet nie wiesz jak idealnie wpisujesz się w pewien model - model idealny. WZORZEC - mam sąsiada o imieniu Heniek - Heniek to młody dziadek - czyli ma kilka wnuków i w drodze kilka pra wnuków i te całe stado będzie musiał ogarnąć narciarsko. Co zrobił Heniek - kurs KK i PI....i jest ober 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 32 minuty temu Udostępnij Napisano 32 minuty temu 17 minut temu, Adam ..DUCH napisał: Dziękuję za ten wpis....Ja też jestem przykładem że to właśnie forum a także rodzina (córka) popchała mnie w własny rozwój. W tym czasie miałem tą przyjemność spotkać ludzi podobnych tobie którzy byli w stanie zrozumieć i to w bardzo szerokim aspekcie czym jest narciarstwo i jak to przełożyć na będących po opieką - znam takich jak Ty @KrzysiekK lub Szymek ale też @Mitek i jego Amelka, @Jan i wnuczki ( pozdrawiam serdecznie z deszczowego Zwardonia) kurcze kto tam jeszcze na zlocie z dzieciakami był......?? a wiem ...ten co z kanapy krzyczał!!! Adam!!! .Kolego nawet nie wiesz jak idealnie wpisujesz się w pewien model - model idealny. WZORZEC - mam sąsiada o imieniu Heniek - Heniek to młody dziadek - czyli ma kilka wnuków i w drodze kilka pra wnuków i te całe stado będzie musiał ogarnąć narciarsko. Co zrobił Heniek - kurs KK i PI....i jest ober Ok, a jak się ma wzorzec, jak już był Krzychu wspomniany, który to chyba równocześnie z dziećmi zaczynał naukę jazdy na nartach? We własnym zakresie przecież sami się mordowali na stokach, od czasu do czasu korzystając z pomocy fachowców. Poniekąd rozumiem chęć Krzycha przyswojenie teorii te rozkminy, jeśli miało to na celu pomóc im wszystkim. Co prawda teoria jest pomocna przy większym stopniu zaawansowania, jak ją możemy przełożyć na praktykę, ale nadal twierdzę, że początkowo jej nadmiar przeszkadza. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 25 minut temu Udostępnij Napisano 25 minut temu (edytowane) 2 godziny temu, Adam ..DUCH napisał: Dokładnie tak - nawet jeżeli następuje złamanie jazdy po łuku. Wyjdźmy z podstawy - dzieci postrzegają otaczający ich świat w sposób intuicyjny (oczywiście są wyjątki ale nie o nich rozmawiamy) i tak się w ogólnym zarysie dzieje +- do 12 roku życia. Owa intuicja błędnie prowadzi ich do sylwetki odchylonej w sytuacji kiedy stoją w linii spadku stoku a to prowadzi do wniosku, iż zadaniem WZORCA jest ograniczenie stania w linii spadku stoku do minimum a maksymalizowanie stania w trawersie - nawet jeżeli oznacza to złamanie jazdy po łuku. Zadaniem WZORCA jest zatem umiejętne prowadzenie będącego po opieką dzieciaka i bieżące korygowanie błędów a to wszystko sprowadza się do pojęcia czasu. Każdy kursant ma mieć czas na uporządkowanie swojej jazdy a ten czas daje mu tylko i wyłącznie długi skręt. Cześć Ja bym posunął się dalej i nawet zrezygnował z "bieżącego korygowania błędów". Tylko wzorzec i dlatego jest on tak ważny. Ja starałem się zawsze w trakcie szkolenia (nie tylko własnych dzieci, w trakcie pracy także) stawiać na samodzielność czyli jazda za wzorcem ale za chwilę Ty (Kasiu, Jasiu czy Leosiu) jesteś wzorcem i prowadź do tamtego załamania i później nie ja oceniam a ekipa ocenia czy dobrze prowadził - wszystko wychodzi natychmiast a nawet więcej bo na przykład Kazik powiedział: no dobrze prowadził ale mógł stanąć na słońcu bo fajniej. Chodzi o to aby autorytet był ale rozmywał się na grupę, aby każdy jej członek poczuł samodzielność i odpowiedzialność - wiesz o co chodzi Adaś. W zajęciach sam na sam to trudniejsze, no zwłaszcza na poziomie początkowym ale też da się tak pomyśleć aby płużący poczuł, że decyduje a nie tylko był sterowany. Im mniej teoretyzowania i gadaniny tym lepiej a jeżeli już to najlepsza jest rozmowa o narciarstwie a nie o technice wykonania jakiejś ewolucji bo i tak praktycznie nic nie daje. Pozdro Pozdro Edytowane 23 minuty temu przez Mitek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.