Skocz do zawartości

Szkolenie/nauczanie dzieci


Adam ..DUCH

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, Victor napisał:

Więc Bode czy ktokolwiek inny z tv nie jest istotny tak jak brat czy siostra starszy jeżeli jest - to jest prawdziwy i niepowtarzalny WZORZEC ! 

Myślę że masz rację, ja bardzo dobrze pamiętam mój pierwszy wyjazd na narty do Szczyrku.

Miałem lat 8,5 i zabrał mnie wujek (ojciec chrzestny),

podobało mi się jak jeździł tak pięknie i wąsko - wszyscy mówili że jak Karl Schranz

karl-schranz.thumb.jpg.6a9e3ac0e9e55610071b312374036f41.jpg

 

i on był też jego idolem (wzorcem)

Schranza nie znałem więc moim wzorcem był wujek

 

 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Jan napisał:

podobało mi się jak jeździł tak pięknie i wąsko - wszyscy mówili że jak Karl Schranz

 

To miałeś szczęście mając takiego wujka. 🙂 Mnie, jak już pisałem wielokrotnie, w narciarstwo wprowadził ojciec i to od zjazdu z Kasprowego. 🙂 I bynajmniej nie był moim wzorcem a tym bardziej WZORCEM. W innych dziedzinach też nie był. Ojciec jeździł w pewnym sensie brzydko (technika kątowa), choć skutecznie. Taka jazda mi się nie podobała, zwłaszcza obserwując, że można jeździć dużo ładniej i jeszcze bardziej skutecznie. Myślę, że dla moich dzieci to ja do pewnego stopnia byłem narciarskim wzorcem bo jeździłem podobno ładnie i skutecznie.

Ale wracjąc do mojego ojca. Nie był moim wzorcem, nawet wstydziłem się pewnych jego zachowań, ale po latach widzę, że bezwiednie, chcąc nie chcąc, przejąłem pewne jego cechy i elementy zachowania. Może to geny a może jednak ów niedoceniany w dzieciństwie wzorzec. 

  • Like 1
  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Victor napisał:

Nie Mitku, żyje i stąpam twardo, piszę to co myślę choć możesz się z tym nie zgadzać takie Twoje prawo w tej dyskusji ale mnie nikt nie uczył jak być rodzicem oprócz wyniesionych spostrzeżeń z domu w którym się wychowałem. Także albo modyfikuje albo podążam tym samym punktem widzenia moich rodziców co w czasie nie ma  przełożenia bo jednak nie oszukuje się i najbliższych w rzeczywistości w której przyszło na żyć . Błędy w wychowaniu to norma bo na błędach się uczymy, najważniejsze żeby je dostrzec i wyciągnąć wnioski .
Dziecko do lat 5 nic nie pamięta później już jak najbardziej i jakieś wartości można/trzeba wprowadzać oby tylko nie przesadzić a umożliwiać jak najwięcej w naszych  możliwościach oby nie przesadzić z własną ambicją  . 
Moim wzorcem był mój brat choc 9 lat starszy czyli przepaść ale wyniosłem wiele z jego towarzystwa żeby poradzić sobie w moim życiu . A sport to temat trudny trzeba być kurewsko ambitnym żeby być Wielkim ! A to nie każdy w swojej drodze życia potrafi.

Cześć

Sugeruję Paweł nie pisać co mi się wydaje ale poczytać choć trochę.

Okres wczesnodziecięcy to okres kluczowy w kształtowaniu się człowieka. Od momentu narodzin, nawet w okresie prenatalnym dziecko już AKTYWNIE uczestniczy we własnym kształtowaniu się w sensie przyszłych cech człowieka dorosłego. Co więcej ten okres jest wręcz kluczowy dla kształtowania pewnych przyzwyczajeń, nawyków, zachowań, kształtowania się osobowości człowieka. Rozumiem, że tak może się wydawać bo się "nic nie pamięta" ale raczej nie można przeczyć całej psychologii rozwojowej.

Już nawet czysto logicznie rozumując jakiż sens - gdyby Twoje słowa były prawdziwe - miałoby całe wychowanie w tym okresie. Nic nie pamięta no to uczymy tylko podstawowych odruchów a reszta w szkole jak już będzie coś pamiętać...??? Paweł chyba coś nie tak przekazałeś myśli.

W momencie jak człowiek idzie do szkoły to jest już ukształtowany w sensie podstaw zachowań, struktury działań społecznych, reakcji na wzorce itd. dalej to już jest modelowanie wcześniej zakodowanych form zachowania, odruchów i postaw.

Druga sprawa oczywista sprawa to kwestia ciągłości procesów poznawczych.

Na nartach w miarę uzdolnione ruchowo dziecko w wieku 6 lat może być już pełnoprawnym partnerem w jeździe powiedzmy na Twoim obecnym poziomie e sensie narciarskiej świadomości odruchowej i tylko będzie się rozwijać ale ten rozwój jeżeli nie będzie na przykład poparty wyczynowym treningiem, nie będzie już tak szybki i spektakularny jak te pierwsze przedszkolne lata.

Moje doświadczenia czy zgadzanie się czy nie nie ma tu znaczenia.

Sugeruję nie przeczyć podstawom nauki.

Pozdro

 

Edytowane przez Mitek
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, Mitek napisał:

Cześć

Sugeruję Paweł nie pisać co mi się wydaje ale poczytać choć trochę.

Okres wczesnodziecięcy to okres kluczowy w kształtowaniu się człowieka. Od momentu narodzin, nawet w okresie prenatalnym dziecko już AKTYWNIE uczestniczy we własnym kształtowaniu się w sensie przyszłych cech człowieka dorosłego. Co więcej ten okres jest wręcz kluczowy dla kształtowania pewnych przyzwyczajeń, nawyków, zachowań, kształtowania się osobowości człowieka. Rozumiem, że tak może się wydawać bo się "nic nie pamięta" ale raczej nie można przeczyć całej psychologii rozwojowej.

Już nawet czysto logicznie rozumując jakiż sens - gdyby Twoje słowa były prawdziwe - miałoby całe wychowanie w tym okresie. Nic nie pamięta no to uczymy tylko podstawowych odruchów a reszta w szkole jak już będzie coś pamiętać...??? Paweł chyba coś nie tak przekazałeś myśli.

W momencie jak człowiek idzie do szkoły to jest już ukształtowany w sensie podstaw zachowań, struktury działań społecznych, reakcji na wzorce itd. dalej to już jest modelowanie wcześniej zakodowanych form zachowania, odruchów i postaw.

Druga sprawa oczywista sprawa to kwestia ciągłości procesów poznawczych.

Na nartach w miarę uzdolnione ruchowo dziecko w wieku 6 lat może być już pełnoprawnym partnerem w jeździe powiedzmy na Twoim obecnym poziomie e sensie narciarskiej świadomości odruchowej i tylko będzie się rozwijać ale ten rozwój jeżeli nie będzie na przykład poparty wyczynowym treningiem, nie będzie już tak szybki i spektakularny jak te pierwsze przedszkolne lata.

Moje doświadczenia czy zgadzanie się czy nie nie ma tu znaczenia.

Sugeruję nie przeczyć podstawom nauki.

Pozdro

 

z tym prenatalnym to chyba musi być coś na rzeczy. 
Miałem przed laty taką bardzo dobrą tatrzańską przyjaciółkę i ona w 7 miesiącu ciąży jeszcze jeździła na nartach na Kasprowym. Urodziła dorodnego syna, który jest bardzo dobrym narciarzem 

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Sugeruję Paweł nie pisać co mi się wydaje ale poczytać choć trochę.

Okres wczesnodziecięcy to okres kluczowy w kształtowaniu się człowieka. Od momentu narodzin, nawet w okresie prenatalnym dziecko już AKTYWNIE uczestniczy we własnym kształtowaniu się w sensie przyszłych cech człowieka dorosłego. Co więcej ten okres jest wręcz kluczowy dla kształtowania pewnych przyzwyczajeń, nawyków, zachowań, kształtowania się osobowości człowieka. Rozumiem, że tak może się wydawać bo się "nic nie pamięta" ale raczej nie można przeczyć całej psychologii rozwojowej.

Już nawet czysto logicznie rozumując jakiż sens - gdyby Twoje słowa były prawdziwe - miałoby całe wychowanie w tym okresie. Nic nie pamięta no to uczymy tylko podstawowych odruchów a reszta w szkole jak już będzie coś pamiętać...??? Paweł chyba coś nie tak przekazałeś myśli.

W momencie jak człowiek idzie do szkoły to jest już ukształtowany w sensie podstaw zachowań, struktury działań społecznych, reakcji na wzorce itd. dalej to już jest modelowanie wcześniej zakodowanych form zachowania, odruchów i postaw.

Druga sprawa oczywista sprawa to kwestia ciągłości procesów poznawczych.

Na nartach w miarę uzdolnione ruchowo dziecko w wieku 6 lat może być już pełnoprawnym partnerem w jeździe powiedzmy na Twoim obecnym poziomie e sensie narciarskiej świadomości odruchowej i tylko będzie się rozwijać ale ten rozwój jeżeli nie będzie na przykład poparty wyczynowym treningiem, nie będzie już tak szybki i spektakularny jak te pierwsze przedszkolne lata.

Moje doświadczenia czy zgadzanie się czy nie nie ma tu znaczenia.

Sugeruję nie przeczyć podstawom nauki.

Pozdro

 

Jestem na gromadzyn - jest tu szkółka narciarska na niezłym poziomie zawodniczym. Jeżdżą właśnie takie małe brzdące. Nie wiem ile mają. Na stówę mniej niż dziesięć, może z siedem. Wstyd jeździć obok. Stety. 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, johnwick2 napisał:

Jak to co. Ich własna wolna wola. Pytanie z dupy.

Bardzo zasadne pytanie. Ciekaw jestem ilu waszych znajomych, lub dzieci znajomych, już jeżdżąc w miarę dobrze na nartach, przesiadło się na deskę. Ja takim nie znam (z jednym wyjątkiem), ale pewnie się trafią.

To własna decyzja, ale powód wynika z buntu młodych, potrzebie odróżnienia się od starych. Gdy moje dzieci chodziły do klubu narciarskiego padło pytanie do prowadzących klub dlaczego nie przyjmują snowboardzistów. Bo to rodzaj subkultury - padła odpowiedź, bunt, potrzeba wyróżnianie się z otoczenia a nie miłość do gór czy sportu. Przeważnie mija z czasem, jak to u młodych, gdy dojrzeją. Choć zdarzają sie wyjątki. Kiedyś umówiłem się ze znajomym fizykiem na trasie w Soelden. Patrzę a tu podjeżdża ów znajomy - 50-letni snowbordzista z dorosłym synem, też na desce. Znajomy wcześniej jeździł przez lata na nartach.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Sugeruję Paweł nie pisać co mi się wydaje ale poczytać choć trochę.

Okres wczesnodziecięcy to okres kluczowy w kształtowaniu się człowieka. Od momentu narodzin, nawet w okresie prenatalnym dziecko już AKTYWNIE uczestniczy we własnym kształtowaniu się w sensie przyszłych cech człowieka dorosłego. Co więcej ten okres jest wręcz kluczowy dla kształtowania pewnych przyzwyczajeń, nawyków, zachowań, kształtowania się osobowości człowieka. Rozumiem, że tak może się wydawać bo się "nic nie pamięta" ale raczej nie można przeczyć całej psychologii rozwojowej.

Już nawet czysto logicznie rozumując jakiż sens - gdyby Twoje słowa były prawdziwe - miałoby całe wychowanie w tym okresie. Nic nie pamięta no to uczymy tylko podstawowych odruchów a reszta w szkole jak już będzie coś pamiętać...??? Paweł chyba coś nie tak przekazałeś myśli.

W momencie jak człowiek idzie do szkoły to jest już ukształtowany w sensie podstaw zachowań, struktury działań społecznych, reakcji na wzorce itd. dalej to już jest modelowanie wcześniej zakodowanych form zachowania, odruchów i postaw.

Druga sprawa oczywista sprawa to kwestia ciągłości procesów poznawczych.

Na nartach w miarę uzdolnione ruchowo dziecko w wieku 6 lat może być już pełnoprawnym partnerem w jeździe powiedzmy na Twoim obecnym poziomie e sensie narciarskiej świadomości odruchowej i tylko będzie się rozwijać ale ten rozwój jeżeli nie będzie na przykład poparty wyczynowym treningiem, nie będzie już tak szybki i spektakularny jak te pierwsze przedszkolne lata.

Moje doświadczenia czy zgadzanie się czy nie nie ma tu znaczenia.

Sugeruję nie przeczyć podstawom nauki.

Pozdro

 

Mogę napisać że jesteśmy mistrzami  konfabulacji ?  . Przecież to nauka i badania dowodzą że dziecko 10 letnie pamięta coś z 4 latka bo wcześniej nic a jak pamięta to jest to właśnie konfabulacja ! A to że Ty i każdy rodzic uczy przez zabawę w wieku malucha to norma . Dlatego od najmłodszych wchodzi intensywna nauka przez zabawę uczymy dziecko mówić uczymy samodzielności ćwiczymy motorykę  itd ja np pamiętam okres kiedy mój syn leżał w inkubatorze dostawałem go na chwile i leżał na mojej klatce piersiowej to jego/nasze serca biły w jednym tępie - ja to pamiętam jak dziś ale on tego nie pamięta bo mózg nie jest fizjologicznie zdolne do przystosowania czy formowania i zapamiętywania wspomnień w tamtym okresie .Wiec możesz katować dziecko od rana do wieczora czterema pancernymi a i tak jest mała szansa że zostanie czołgista w dorosłym życiu . Każde dziecko potrafi kopnąć piłkę a tylko nieliczni potrafią ją żonglować 🤷‍♂️ a jednostki zostają piłkarzami zawodowymi . Tak to już jest niestety. 

 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, a_senior napisał:

Bardzo zasadne pytanie. Ciekaw jestem ilu waszych znajomych, lub dzieci znajomych, już jeżdżąc w miarę dobrze na nartach, przesiadło się na deskę. Ja takim nie znam (z jednym wyjątkiem), ale pewnie się trafią.

To własna decyzja, ale powód wynika z buntu młodych, potrzebie odróżnienia się od starych. Gdy moje dzieci chodziły do klubu narciarskiego padło pytanie do prowadzących klub dlaczego nie przyjmują snowboardzistów. Bo to rodzaj subkultury - padła odpowiedź, bunt, potrzeba wyróżnianie się z otoczenia a nie miłość do gór czy sportu. Przeważnie mija z czasem, jak to u młodych, gdy dojrzeją. Choć zdarzają sie wyjątki. Kiedyś umówiłem się ze znajomym fizykiem na trasie w Soelden. Patrzę a tu podjeżdża ów znajomy - 50-letni snowbordzista z dorosłym synem, też na desce. Znajomy wcześniej jeździł przez lata na nartach.

Teraz to już nie rodzaj subkultury, jest mnóstwo snowboardzistów w różnym wieku, sama mam sąsiada >50 a on ma znajomych w podobnym wieku, którzy również zasuwają na desce. Mój siostrzeniec (18 l) też jest żywo zainteresowany deską, twierdzi że to musi być zdecydowanie "wygodniejszy" sport biorąc pod uwagę że buty są miękkie, a deskę bierze się pod pachę i jest to tylko jeden element do niesienia. Cóż, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że z wygodą, to prawda, ale są inne (rozliczne minusy), z których najbardziej problematyczne są wypłaszczenia gdzie nie da się odpychac kijami, bo ich nie ma, więc trzeba skakać albo wypiąć jedną nogę i odpychać się "z buta". Co kto lubi - po prostu 😉

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...