Jump to content

Chertan

Members
  • Posts

    933
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Chertan

  1. Jak dla mnie Chełm jest dużo bardziej wymagający od Kasiny, góra porównywalna ze ścianką w Kasinie, jedynie w środkowej części jest pewne wypłaszczenie, dolna bywa bardzo trudna po kilku godzinach. Jest węższa, szybko muldy i przetarcia lodowe. W Kasinie tego nie ma. Zgodzę się, że narciarze z okolicy znają Chełm, jest po prostu zdecydowanie mniej przyjazny. Dzięki temu niezatłoczony. Wolne krzesło też nie zachęca. Profil na FB działa całkiem podobnie jak Kasiny, promocji nie robią takich, ale na pewno jest widoczny od co najmniej roku, filmy, informacje. Parking zdecydowanie mniejszy, ale jest sterowany w weekendy, żeby miejsce było wykorzystane.
  2. Poza tym np. w przypadku płaskostopia (u mnie akurat poprzeczne) jest tendencja do wypłaszczania łuku stopy, czyli dobijania koścmi śródstopia do podłoża. W przypadku dość wąskiego buta narciarskiego powoduje to ucisk głów kości śródstopia z boku i ból, a w pewnym stopniu i utrwalanie tego płaskostopia. Wkładka wysklepiona temu zapobiega. Stąd informacje z filmu nie wszystkim spasują. Ja bez wysklepionej wkładki musiałbym mieć bardzo szeroki but w śródstopiu i wąski w pięcie i kostkach, a takich nie ma.
  3. Nie będzie sporej różnicy, pewnie akurat tego za bardzo nie odczujesz jeżeli chodzi o te 4 mm.
  4. W nauce generalnie weryfikuje się (np. dzięki nowym metodom badawczym) nie raz tezy uznawane kiedyś za aksjomat, więc w tym kontekście rzeczywiście chodzi o czynnik ludzki. Możemy zbadać to, co w teorii znamy, czasem tylko wpada się na odkrycie przypadkiem. Natomiast udowadnianie twierdzeń naukowych też się opiera na prawdopodobieństwie, stąd mowa o pomyłkach. Im więcej doświadczeń potwierdza teorię, tym prawdopodobieństwo, że jest błędna jest coraz mniejsze. A w pewnej chwili dochodzi się do wniosków, że jest tak małe, że kolejne badania nie mają sensu.
  5. Chrust mam za płotem, dam radę. Możemy iść pozbierać razem, każdy z własną flaszką.
  6. To tego wywodu nie rozumiem. Bo jedno się z drugim uzupełnia. Pończocha robi dokładnie to co trzymanie nóg w górze. Jeżeli jesteś w stanie trzymać nogi w górze siedząc, to pończochy nie będziesz potrzebować, w przeciwnym razie będzie przydatna. Po prostu komunikacja zawiodła, każdy pozostał przy swoim zamiast się spotkać w miejscu kompromisowym. Doświadczenie potrafi być bardzo zawodne, bo wynika z ograniczonych obserwacji. Bardzo ostrożnie podchodzę do obserwacji przeczących np. wyliczeniom czy wynikom badań. Przy ograniczonej liczbie obserwacji wnioski mogą być fałszywe wg rachunku prawdopodobieństwa (z resztą okres epidemii świetnie to pokazał). Podobnie jak w przypadku majstra od schodów, może i zrobił 5-10 takich i się nie zawaliły. Czy to upoważnia do negowania wyliczeń wytrzymałościowych? W przypadku schodów w domu ryzyko bierze na siebie mieszkaniec. A w przypadku mostu polegalibyście na takim doświadczeniu?
  7. Na 2-4-godzinne wypady z Krakowa bardzo dobre miejsce. Ogromna zaleta to względnie mało ludzi nawet w szczycie sezonu w weekendy. W tygodniu wręcz pusto. Solidna czerwona traska z wypłaszczeniem w środku. Na drugim stoku krócej a stromiej. Dość wolne krzesło. Najlepiej trzymajmy się jednego wątku o Myślenicach, nie będzie rozmywania tematu. Jak ktoś będzie jechał zawsze może skrobnąć. Na pewno kilka razy w sezonie tam jestem, dzielę między Mosorny i Kasinę (no i Alpy czy tam Dolomity)
  8. Już kiełbasę gromadzę zatem (i chrust, co oczywiste :-)). Mi na czas zimowy pewnie trenażer będzie pozwalać formę utrzymać, chociaż jeszcze jak pozwoli aura to coś się pokręci.
  9. Po prostu przyjechał, stanął, machnął fotkę i pojechał z powrotem. Na butach ani grama śniegu nie widać. 😁
  10. HR rzeczywiście jest mocno indywidualny (HRMax oczywiście też), tu mniej chodzi o to jak się odczuwa konkretne tętno, tylko jaki wysiłek do niego doprowadza. Z jednej strony porządny trening sprawia, że ten sam wysiłek jest wykonywany na niższym tętnie, a z drugiej poprawia tolerancję wyższego tętna (a raczej wysiłku do niego doprowadzającego, co obserwuję u siebie po ponad roku mocniejszej jazdy na szosie, mimo prawie 50 na karku i bloku przewodzenia w sercu). Przykładowo wysiłek doprowadzający do tętna 170 to było już mocne zipanie, a w tej chwili jestem w stanie dobrych kilkanaście minut tak ciągnąć, choć przyjemne to nie jest. A co do pozycji, to w góralu miałem niedawno mocno wysoki mostek też z uwagi na ból plerów. Teraz po ponad roku szosy znacznie to zmieniłem i to z kilku powodów. Jeden to ogólne przyzwyczajenie się i pewnie wzmocnienie niektórych mięśni core. Bikefitting i rozmowa z fitterem zmieniła pogląd na właściwą sylwetkę w kontekście i wygody, ale też efektywności pedałowania (przodopochylenie miednicy), co włącza do działania mięśnie pośladków mocniej. Stąd ta sportowa sylwetka jest bardziej efektywna i to co Marek zrobił z siodłem również wpływa na włączenie niektórych mięśni. Kolejna rzecz to siodło, które umożliwia to pochylenie miednicy, kość łonowa musi mieć miejsce, w przeciwnym razie będzie ucisk i odruchowe cofanie miednicy. Pochylenie miednicy również umożliwia prostowanie kręgosłupa i zmniejsza naciągnięcie mięśni. To takie moje obserwacje, innemu mogą nie pasować.
  11. To jak już masz licznik, to pora na czujnik tętna na klatę i monitoring pełen. Wtedy też sobie możesz interwały robić na szybszym tętnie. 203 to patologia w naszym wieku, no da się przeżyć, ale wysiłek musi być straszliwy, ja do 180 staram się rzadko dochodzić, a to już skrajne pedałowanie.
  12. Jeden duży rezerwat trudno przeciąć, jak kilka małych to się między nimi da przecisnąć. W ogóle tendencje są do niszczenia takich enklaw. Teraz awantura o S7 od Krakowa do Myślenic. Jest fajne rozlewisko Wilgi, naprawdę dziki i mokry obszar, gdzie póki co nic się nie dało budować, jedyny korytarz nawiewu powietrza do Krakowa od południa. I sobie wymyślili tam ekspresówkę, wszystko trafiłby szlag. Na palach wszystko się da technicznie zrobić, ale chyba nie o to powinno chodzić.
  13. Akurat w tę stronę jechałem 2x luźno, raz z żoną innym razem spacer, więc tempo rzędu 28 km/h, wg Strava ten segment od Kolnej do Mostu najszybszy przejechał na szosie 48 km/h; a żeby utrzymać te 34 km/h, to wielu generuje przez ok 9 minut moce rzędu 200 W (z pomiarem, zakres od 180-250 tak mniej więcej), co jest sporo licząc jazdę na zewnątrz. Natomiast miałem okazję szybciej jechać na szosie po drugiej stronie Wisły od Piekar do Mostu Zwierzynieckiego i wg Strava tam utrzymać średnią 35 km na 9 km to trzeba się było zdrowo nakręcić. Wiatr jest tu decydujący. Co też widać z generowanych mocy. Z tego prostokąta co wkleiłeś powyżej ze średnimi na poszczególnych km to za cholerę nie wyjdzie średnia 34 km/h. W sumie to ani to parzy, ani ziębi. Grunt to się sponiewierać fizycznie. A to widać po tętnie, 175 to już jest ostro.
  14. Wstyd się przyznać, ale niedawno się dowiedziałem o jakimś unikatowym dzikim lesie łęgowym przy Wiśle w centrum Krakowa. Łęgi się w sumie zdarzają w wielu miejscach, więc nie wiem, czemu akurat ten unikatowy, ale tak piszą spece. Kamieniołom też w centrum mamy z jeziorkiem i tak można wymieniać.
  15. Nie wejdę kilka dni na forum a tu stosy postów i się trzeba przebijać. Słońce czy nie, to jechać trzeba. Chłopaki mnie w niedzielę wyciągnęli na Kudłacze z Myślenic, podłoże w większości zmrożone, więc jazda była spoko, a po południu nieco słoneczka się przebijało, więc było warto. A co do 34 km/h na góralu na prostym przez wiele kilometrów to szacun, na szosie to taka "przelotowa" prędkość dla prostego amatora. Kręć Marek kręć, na wiosnę powtarzamy górki.
  16. To będziemy okiem patrzeć, czy pan patrzy, i się opierdzielać jak nie będzie patrzeć. Zostało ze szkoły.
  17. A tak, taki jest plan, zgłoszone, zaliczka zapłacona, klamka zapadła. Teraz byle zima dopisała. Łaskawca normalnie, nogi wrosną na orczyku nie powiem gdzie, a potem męczarnie. Jak żyć?
  18. Filip, ale chyba nie będziesz nas męczył na orczyku? No litości 🙊🙏
  19. Nie jesteś na bieżąco, Bruner wperswadował mi WRC Blizzarda, też czerwona, więc już coraz bliżej, coraz bliżej...Teraz w istocie jeździć trzeba coraz mniej. Chociaż te Stockli nadal w garażu są, więc czuć ten hamulec zaciągnięty.
  20. Marek, no marnujesz się chłopie na tym niszowym forum, skrzydła literacko-kabaretowe powinieneś rozwijać. Myślałem, że jesteś już dobrym narciarzem, a Ty co najwyżej do średniego aspirujesz, bo wiadomo, im lepszy, tym trzeba mniej jeździć. A ten drut z Atomica da się tak wyjmować i wkładać w celu podrapania?
  21. Ha, ile to razy już w ubiegłym i tym roku słyszałem. Nie da się Panie, za bardzo jesteś wsiąknięty w temat.
  22. No nie rób ze mnie takiego autystyka, czy aspergerowca, który drugiego dna nie dojrzy 🤦‍♂️. Jak będzie trzeba to się jakoś obronię 👌, nie sądzę, aby tu trzeba mnie było tłumaczyć. Wyraziłem swoją dezaprobatę dla takiego uogólnienia po prostu. Większość z nas jednak to euro kupuje, więc dokłada się to do kosztów wyjazdu znacznie.
  23. Przekąs przekąsem, ale u Ciebie to nigdy nic nie wiadomo, co na poważnie, a co nie, tak serio serio. I nawet nie chodzi o emotikonki, ale o wyrażane treści.
  24. Zaczynam oprócz nart też uczestniczyć w nurkowaniu, nadal sporo wyjazdów nad Morze Czerwone, czy do Azji i na Karaiby, i ludzie jeżdżą. Po prostu często tego typu hobby mają ci zamożniejsi, którzy będą w stanie tę dodatkową kasę wyłożyć. Zapora pozostanie dla tej mniej zamożnej grupy, nazywanie ich gówniarzami nie jest OK. Poza tym też by chcieli popróbować. Na pewno sporo podwyżek jest na wyrost, tylko, że ustalić próg zasadności - niemożliwe. Więc trzeba z tych 30% więcej wyskoczyć. Sama waluta podrożała 20%.
  25. Ostatnio głównie na szosie, ale na góralu używam takiego samego smaru. Natomiast przyznam się, że nie lubię błotnistej jazdy. W takich warunkach w jakich jeżdżę smary woskowe sprawdzą się bardzo dobrze. Piasku nie łapią prawie wcale. W sumie podsunął mi je kumpel gravelowiec.
×
×
  • Create New...