Skocz do zawartości

Co się zmieniło?


Estka

Rekomendowane odpowiedzi

22 godziny temu, Spiochu napisał:

Zmiany można opisać matematycznie. Jest 2x drożej, 2x więcej ludzi i 2x mniej śniegu. 

I tu mnie zaskoczyłeś. Bo zawsze mówiłam, że dobry narciarz to i bez śniegu pojedzie, ale nie sądziłam, że za takie warunki trzeba będzie dopłacać... 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, grimson napisał:

I gitara, zaraz będzie 8x mniej ludzi. tym lepiej dla nas.

Więcej, nie mniej. W ostatnich latach ilość narciarzy na stoku bardzo wzrosła. Nawet w Alpach są dzikie tłumy. Mam wrażenie, że wiekszości to nie przeszkadza. Nie znają narciarstwa z poprzedniej, lepszej epoki. 

 

8 godzin temu, Jan napisał:

jakie mniej śniegu ???
 

Mieliśmy kilka razy zawody froumowe na Dzikowcu. Kiedy ostatnio był czynny (główne krzesło)?  Chyba przed covidem.

Procę na CG otwierają na tydzień w roku i nie w każdym sezonie.  Kasprowego nawet przy tym ataku zimy jeszcze nie otworzyli. Pilsko nieczynne, Stożek kończy działalność.  Ale jest 3cm śniegu we Wrocku, normalnie epoka lodowcowa.

Ja pamiętam jak na Kasprowym jeździłem na nartach w połowie czerwca, w maju przechodziłem przez środek Wielkiego Stawu Polskiego, a w listopadzie śmigałem na Stożku w Wiśle. Pamiętam puch na Skrzycznym kiedy w lesie zapadałem się po pas w nartach albo  freeride pod Gondolą w Bielsku.  Były całkowicie puste stoki poza sezonem, które wtedy opłacało się uruchamiać oraz lokalne bary gdzie tanio i dobrze zjadłeś na stoku. Jedyne czego nie było to tych wypasionych krzesełek.

 

  • Like 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A propos otwierania i zamykania. Stok, na którym stawiałam pierwsze ślady to Brenna Węgierski. Kilkanaście lat temu był zapuszczony, ale kilka przyzwoitych tras miał (niby 5 km). Potem go zamknęli i ponoć nikt go nie chciał, bo "nie ma zim, więc się nie opłaca". A teraz wiedzę, że działa Brenna Ski Dolina - nowa kanapa, itd. Ktoś coś wie, czemu to zrobili, a tamto nie?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Spiochu napisał:

Więcej, nie mniej. W ostatnich latach ilość narciarzy na stoku bardzo wzrosła

czekaj, przy wzroście cen karnetów, zaraz zacznie być pustawo na stokach.

obecnie mamy etap "dobrobytu" w PL:

- karnet 2 godz Zieleniec: 105zł

- karnet 2 godz CG: 100zł

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, grimson napisał:

czekaj, przy wzroście cen karnetów, zaraz zacznie być pustawo na stokach.

obecnie mamy etap "dobrobytu" w PL:

- karnet 2 godz Zieleniec: 105zł

- karnet 2 godz CG: 100zł

Na razie nie widać zmniejszenia ilości, ceny wysokie i kolejki długie. Moim zdaniem sporo osób ma pieniądze i nie odpuszczą wyjazdu na narty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, brachol napisał:

Na razie nie widać zmniejszenia ilości, ceny wysokie i kolejki długie. Moim zdaniem sporo osób ma pieniądze i nie odpuszczą wyjazdu na narty.

Poczekaj, jeszcze trochę naszego „dobrobytu” i zauważysz spadek ilości ludzi na stokach.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, brachol napisał:

Na razie nie widać zmniejszenia ilości, ceny wysokie i kolejki długie. Moim zdaniem sporo osób ma pieniądze i nie odpuszczą wyjazdu na narty.

Cześć

Piotrek, kolega dopasowuje fakty do wniosków przez pryzmat własnych poglądów - już wiesza narty na kołku ze względów finansowych aby potwierdzić własne tezy. Zobaczysz. 🙂

Pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty. 

  • Sad 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Estka napisał:

Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty. 

Cześć. Czy jeśli położysz się na plecach na twardym np podłodze i spróbujesz podnieść lekko do góry którąś z nóg to czujesz ból w kręgosłupie? Noga musi być wyprostowana.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Estka napisał:

Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty. 

U mnie pomaga plaster rozgrzewający.

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Estka napisał:

Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty. 

Bardzo przykra sytuacja - z własnego doświadczenia nie radzę przesadzać, bo jak masz jakieś zapalenie to, najpierw trzeba je opanować żeby nie pogorszyć.
P.S. Miałam 2 epizody rwy kulszowej jeden  po drugim (pierwszy zbagatelizowałam bo nie wiedziałam o co chodzi, ten drugi już mnie wyoutował z życia kompletnie na 2 tygodnie), a po badaniach i rehabilitacji zabieg usunięcia przepukliny jądra miażdżystego która była już w formie zwisającego nacieku i mocno naciskała na nerw grożąc jego przerwaniem (przynajmniej tyle pamiętam z diagnozy lekarskiej). Miałam spokój na kilka lat ale od zeszłego roku mocno czuję kręgosłup, na szczęście na nartach nie było problemu, czasem jest na drugi dzień ale trzeba rozćwiczyć. Generalnie potrzebny rezonans i konsultacja lekarska.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Estka napisał:

Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty. 

Pojedz do rehabilitanta ( zawód medyczny) i/lub ortopedy ( lekarz) . Tam opisz zakres dolegliwości i poddaj się badaniu palpacyjnemu  i/ lub diagnostyce obrazowej. Forum cię nie uleczy a nawet może zaszkodzić. 

Edytowane przez Maciej S
  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, Maciej S napisał:

Pojedz do rehabilitanta ( zawód medyczny) i/lub ortopedy ( lekarz) . Tam opisz zakres dolegliwości i poddaj się badaniu palpacyjnemu  i/ lub diagnostyce obrazowej. Forum cię nie uleczy a nawet może zaszkodzić. 

Ja już miałam rwę kulszową i kilka innych przygód, więc mam swoją "ekipę" z przystojnym ortopedą, na czele. Z chęcią do niego pójdę po powrocie 😉.

Teraz kolejny dzień nartowania bez nart przede mną. Dziwne uczucie. Jakbym wróciła do czasów, kiedy moje dziecko uczyło się jeździć, a ja tylko patrzyłam. Pan, który kasował karnety, krzyczał na mnie: "Jeszcze raz zobaczę tu Panią bez nart, to wyrzucę ze stoku". I tak zaczęłam jeździć na nartach. ☺️ 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Estka napisał:

Ja już miałam rwę kulszową i kilka innych przygód, więc mam swoją "ekipę" z przystojnym ortopedą, na czele. Z chęcią do niego pójdę po powrocie 😉.

Teraz kolejny dzień nartowania bez nart przede mną. Dziwne uczucie. Jakbym wróciła do czasów, kiedy moje dziecko uczyło się jeździć, a ja tylko patrzyłam. Pan, który kasował karnety, krzyczał na mnie: "Jeszcze raz zobaczę tu Panią bez nart, to wyrzucę ze stoku". I tak zaczęłam jeździć na nartach. ☺️ 

Zrób chociaż kilka fotek 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z okna karczmy pewne obserwacje można poczynić, więc poczyniłam:

1. Prawie wszyscy jeżdżą w kaskach. Chyba skończyły się czasy panów jeżdżących w czapkach, zwłaszcza w zestawie z okularami. Pamiętam, że zestaw ten narzucał jazdę szybką i niezwykle chybotliwą. 

2. Pod kask sporo pań zakłada... grube, zimowe czapki. Tworzy to ciekawą instalację na głowie, bo kask znajduje się chyba niekoniecznie tam, gdzie powinien, ale widocznie taka moda.

3. W ogóle, mam wrażenie, że się ochłodziło, bo widziałam dzieci w zestawie: kominiarka + komin + szalik. Gdybym lata temu założyła synowi taki zestaw, toby oszalał, a ja razem z nim. 

4. Kijki narciarskie chyba na dobre wychodzą z mody. Z daleka coraz trudniej odróżnić - czy to jedzie narciarz, czy snowboardzista, którego trochę przekręciło. Myślę, że jeszcze sezon - dwa, a narciarze zaczną siadać na stoku, żeby odpocząć.

5. Widziałam kilka rodzin, gdzie jedna osoba uczyła pozostałe. Co ciekawe, ani nauczyciel, ani uczniowie nie używali kijków. Chyba zgodnie z nowymi wytycznymi.

6. Maluchy nadal jeżdżą samotnie pługiem na krechę, oczywiście bez kijków. Ale - albo obserwowałam zbyt płaski stok, albo obecnie pług zmienił się w "prawie szpagat".

7. Widziałam jednego, samotnego malucha z kijkami. Wzruszyłam się.

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Estka napisał:

1. Prawie wszyscy jeżdżą w kaskach. Chyba skończyły się czasy panów jeżdżących w czapkach, zwłaszcza w zestawie z okularami. Pamiętam, że zestaw ten narzucał jazdę szybką i niezwykle chybotliwą. 

Cze

We Francji jest na odwrót, ci w czapkach i w okularach, czy wręcz bez czapek, to zwykłe zajebiści narciarze. 
 

pozdro

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, Estka napisał:

Z okna karczmy pewne obserwacje można poczynić, więc poczyniłam:

1. Prawie wszyscy jeżdżą w kaskach. Chyba skończyły się czasy panów jeżdżących w czapkach, zwłaszcza w zestawie z okularami. Pamiętam, że zestaw ten narzucał jazdę szybką i niezwykle chybotliwą. 

2. Pod kask sporo pań zakłada... grube, zimowe czapki. Tworzy to ciekawą instalację na głowie, bo kask znajduje się chyba niekoniecznie tam, gdzie powinien, ale widocznie taka moda.

3. W ogóle, mam wrażenie, że się ochłodziło, bo widziałam dzieci w zestawie: kominiarka + komin + szalik. Gdybym lata temu założyła synowi taki zestaw, toby oszalał, a ja razem z nim. 

4. Kijki narciarskie chyba na dobre wychodzą z mody. Z daleka coraz trudniej odróżnić - czy to jedzie narciarz, czy snowboardzista, którego trochę przekręciło. Myślę, że jeszcze sezon - dwa, a narciarze zaczną siadać na stoku, żeby odpocząć.

5. Widziałam kilka rodzin, gdzie jedna osoba uczyła pozostałe. Co ciekawe, ani nauczyciel, ani uczniowie nie używali kijków. Chyba zgodnie z nowymi wytycznymi.

6. Maluchy nadal jeżdżą samotnie pługiem na krechę, oczywiście bez kijków. Ale - albo obserwowałam zbyt płaski stok, albo obecnie pług zmienił się w "prawie szpagat".

7. Widziałam jednego, samotnego malucha z kijkami. Wzruszyłam się.

Cześć

Hm. To są takie kabaretowe spostrzeżenia rozumiem... bo z tym co się dzieje na stokach gdzie jeżdżą narciarze nie ma to wiele wspólnego.

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Hm. To są takie kabaretowe spostrzeżenia rozumiem... bo z tym co się dzieje na stokach gdzie jeżdżą narciarze nie ma to wiele wspólnego.

Pozdro

Opisałam, co widziałam.

Nie siedziałam przy ciemnoczarnej trasie, gdzie jeździsz Ty i inni wytrawni narciarze, tylko przy plaskatym, niezbyt długim stoku, gdzie było mnóstwo różnie jeżdżących ludzi. I jeżeli widzę kobietę w czapce i kasku, po chwili kolejną, po chwili kolejną w kasku założonym tak wysoko, że zastanawiam się, czy to narciarski, czy rowerowy, a potem kolejną, która przy mnie zakłada kominiarkę, na to czapkę, a na to kask - to stwierdzam, że to chyba nowa moda 😊. I tak było z resztą spostrzeżeń. 

Oczywiście, nie uważam, że to, co na tym stoku, to na wszystkich stokach świata. I spodziewam się, że na Igrzyskach nadal zawodnicy będą jeździć z kijkami 😉. Pozdro, a jakże.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...