Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * - 1 głosy

„Kondycja narciarska” - co to właściwie jest?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
263 odpowiedzi w tym temacie

#1 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 30 grudzień 2018 - 10:20

    Mam wrażenie, że w wypadku narciarstwa zjazdowego rozchodzi się trochę o co innego, niż np. „kondycja tenisowa”, czy „rowerowa”, czy w ogóle kondycja niezbędna do uprawiania wszelkich sportów wymagających długotrwałego wysiłku, takich jak bieganie, pływanie, czy wiosłowanie.

Oczywiście, jak do wszelkich sportów „wysiłkowo-sprawnościowych” w narciarstwie zjazdowym (myślę tu o narciarstwie amatorskim), niezbędna jest ogólna sprawność fizyczna. Tu „ni ma pomiłuj”. Ale ponieważ jest to wysiłek interwałowy, gdzie zjazd trwa na ogól od kilkudziesięciu sekund do kilku minut, nie jest niezbędna np. kondycja wydolnościowo-oddechowa. Myślę tu o takiej, jaka jest potrzebna np. do przebiegnięcia na nartach biegowych 10km. W zjeździe na nartach potrzebujemy siły i wytrzymałości mięśni, głównie (choć nie jedynie) nóg i kręgosłupa.

     Jednak, jeśli jeździmy dłużej niż jeden dzień, sprawa już wygląda nieco inaczej. Często słyszę np. o „syndromie trzeciego dnia”. Chodzi oczywiście o kumulujące się zmęczenie mięśni. Z mojego osobistego doświadczenia: wprawdzie nie odczuwam wspomnianego syndromu (3 dnia), ale jeżdżąc najczęściej na 10 dniowe wyjazdy, pod koniec takiego „ciągu”, tak mniej więcej od 7-8 dnia odczuwam narastające z dnia na dzień zmęczenie. Ostatnie dni to nie to samo co kilka pierwszych.

     I tak np.: ostatnio (w grudniu) jeździłem 10 dni na Chopoku. Nie było żadnych problemów z mięśniami zarówno w trakcie wyjazdu jak i po (jeździłem po około 6 godzin dziennie). Zaraz po powrocie spokojnie przesiadłem się na rowerek, a nawet jeden dzień na biegówki.

     Ale np. z trzech zeszłorocznych wyjazdów w Alpy mam zgoła inne doświadczenia. Po każdym takim wyjeździe dochodziłem „do siebie” dobrych kilka dni. Zmęczenie było spore. Zapewne to sprawka dużo bardziej wymagających i sporo dłuższych stoków, oraz trochę dłuższego czasu spędzanego dziennie na nartach. Do puki się jeździ to się jeździ, organizm się mobilizuje i wszystko gra. Jednak w moim wypadku, zmęczenie organizmu po powrocie z takiego wyjazdu jest naprawdę spore. Wręcz wymaga swoistej „rekonwalescencji” polegającej na tym, że przez dobry tydzień nie mam „szwungu” do zaaplikowania sobie jakiegokolwiek wysiłku fizycznego.

     Macie podobnie? Jeśli nie (lub w mniejszym stopniu), to w jaki sposób przygotowujecie się do sezonu zimowego? Jak zwiększacie swoją „wyporność narciarską”?



#2 Maciej S

Maciej S

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 886 postów
  • Na forum od: 01.2008
425
  • Umiejętności: 7
  • Poznań

Napisano 30 grudzień 2018 - 11:06


     Macie podobnie? Jeśli nie (lub w mniejszym stopniu), to w jaki sposób przygotowujecie się do sezonu zimowego? Jak zwiększacie swoją „wyporność narciarską”?

Dwa elementy związane ściśle z nartami:

- Trening na rolkach- podobna motoryka i kapitalne ćwiczenie równowagi ( nie jadę łyżwą tylko slalomem po gładkiej powierzchni świetne przygotowanie do jazdy z odciążeniem w dół) + ćwiczenie równowagi na siłowni.

- przed sezonem, 3 dni tak pod koniec grudnia na nartach poświęcone na ćwiczenia doskonalące jazdę i dostosowanie ruchu do buta narciarskiego.

- potem już na nartach, należę to tego promila narciarzy, którzy  jazdę zaczynają od rozgrzewki.

 

Reszt normalnie dla zdrowia.



#3 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 30 grudzień 2018 - 11:24

 

- potem już na nartach, należę to tego promila narciarzy, którzy  jazdę zaczynają od rozgrzewki.

 

Reszt normalnie dla zdrowia.

Również zawsze się rozgrzewam. Dość metodycznie i programowo, czyli zaczynam "lekko" i za każdym powtórzeniem dokładam intensywności w wykonywanych ćwiczeniach. Około 30 minut ćwiczeń (+ dwie przerwy, które wykorzystuję na mycie, przygotowanie śniadania itp..) - bez wliczania w czas "ćwiczenia" tych przerw. Mam rano długi "start" (na śląsku mówią "długi lajtung"), dlatego wstaję około 2 godziny przed wyjazdem na stok. 



#4 wojtek pw

wojtek pw

    Dekadent

  • PipPipPip
  • 850 postów
  • Na forum od: 03.2008
585
  • Umiejętności: 6
  • Szczecin

Napisano 30 grudzień 2018 - 12:07

U mnie z jak to nazwałeś z "wypornością narciarską" jest słabo. Mam 54 lata, od 12 lat po operacji kręgosłupa o drobnych kontuzjach nie wspominam szczegółowo (m.in. zerwanie stożka rotatorów w lewym barku który się często odnawia, skomplikowane wysokoenergetyczne złamanie kości nadgarstka lewej ręki) ale te zaszłości utrudniają czasami ćwiczenie i to bardzo.

 

Co do nart i ćwiczeń:

1. Wyjazdy w Alpy 6-dniowe, nie mam kryzysu 3 dnia, zmęczenie narasta systematycznie gdyż 5, 6 dnia jest  już naprawdę słabo.

2. Jeżdżę także po ok. 6 godzin dziennie ale 5,6 dnia jak jest trudny zjazd do dolnej stacji na parking to raczej gondolka, nie mam zamiaru dorobić się głupiej kontuzji na zmęczeniu :(

3. Od operacji kręgosłupa:

- ćwiczę systematycznie cały rok (inaczej nie da się funkcjonować) ale tylko rolki i orbitrek + rozciąganie + siłowe z bardzo małymi ciężarami bo nie chcę zmieniać garderoby ;)+ delikatne gumy na mięśnie głębokie.

- przez parę lat po operacji próbowałem wrócić do tenisa, biegania, roweru niestety porażka, po pięćdziesiątce dałem sobie z tym spokój,

- ćwiczę systematycznie ale mało intensywnie średnio co drugi - trzeci dzień.

4. Po powrocie z tygodniówki z zasady robię odwyk od ćwiczeń na 3-5 dni.

 

Pozdrawiam



#5 Maciej S

Maciej S

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 886 postów
  • Na forum od: 01.2008
425
  • Umiejętności: 7
  • Poznań

Napisano 30 grudzień 2018 - 12:18

Również zawsze się rozgrzewam. Dość metodycznie i programowo, czyli zaczynam "lekko" i za każdym powtórzeniem dokładam intensywności w wykonywanych ćwiczeniach. Około 30 minut ćwiczeń (+ dwie przerwy, które wykorzystuję na mycie, przygotowanie śniadania itp..) - bez wliczania w czas "ćwiczenia" tych przerw. Mam rano długi "start" (na śląsku mówią "długi lajtung"), dlatego wstaję około 2 godziny przed wyjazdem na stok. 

Kolejne elementy ochrony przed zajeżdżeniem to:

- zaczynam jazdę jak rusza wyciąg aby zrobić 2 przerwy w ciągu dnia,  tak  po 30 minut: pierwsza o 11 ( kiedy tłum wpada o do knajpy ja z niej  wychodzę pojeździć na pustym stoku) druga o 14 pozwala mi pozostać w pełnej kondycji do końca dnia.

- często kończę jazdę na górze tam gdzie pod koniec dnia są jeszcze przyzwoite warunki, unikam zakończenia dnia jazdą w tłumie zmęczonych narciarzy w kiepskich warunkach na tz. sam dół, jadę w dół kolejką a zaoszczędzone siły wykorzystam na wieczorny spacer lub aktywną jazdę następnego poranka.

- łykam aspirynę na noc pierwsze 2 dni. ( może jakiś lekarz to skomentuje) zero alkoholu na stoku

 

Czyli po emerycku;)

Przy okazji zobacz jak jeżdżą instruktorzy w Alpach od nich można uczyć się techniki narciarskiej   i techniki oszczędzania sił.



#6 kordiankw

kordiankw

    W życiu nie ma stopklatki.

  • PipPipPipPipPip
  • 3090 postów
  • Na forum od: 10.2011
9039
  • Umiejętności: 7

Napisano 30 grudzień 2018 - 13:50

Zaczynam jazdę z chwilą otwarcia ośrodka i jeżdżę intensywnie średnio przez cztery godziny. Codziennie wieczorem poświęcam godzinę na wzmacnianie gorsetu mięśniowego i rozciąganie, niezależnie od tego czy jestem na nartach czy nie. Dodatkowo rower oraz przysiady i ćwiczenia równowagi na obwarzanku (piłce w formie obwarzanka). Taki zestaw ćwiczeń pozwala mi cieszyć się jazdą niekoniecznie emerycka :), oraz minimalizować dolegliwości bólowe kręgosłupa.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Lubię ludzi ale nie wszystkich. Wiele wybaczam ale nie wszystko. Szybko zapominam, ale nie zawsze. Ci których lubię już o tym wiedzą. Ci, których nie lubię, to zauważą. Dla prawdziwych przyjaciół mogę przejść przez piekło. Wrogom wskażę tam drogę .....

#7 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9415 postów
  • Na forum od: 09.2006
3667
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 30 grudzień 2018 - 14:10

Cwiczenia caly rok - od tego nie moze byc wyjatklow

Rodzaje cwiczen? zalezy od preferencji - rolek nie probowalem, ale b duzo Mtbk , ktore jest swietnym uzupelnieniem nart - z jednym wyjatkiem : an naratch im stromiej I trydniej, tym bardziej "idziemy do przodu" cokolwiek to nie znaczy

w rowerze - odwrotnie - siadamy na tylach w gwarze narciarskiej

Rownowaga: kapitalne znaczenie proprioception (Maciej to cwiczy w pozytywnym rozumieniu idei proprio)

Mieszanka wytrzymalosciwoego, szybkosciowego treningu I elastycznosci

Core muscle (brzuch plecy) - kluczem do postepow I wytrzymywania na stoku przez caly dzien

Osobiscie rogrzewam sie na nartach - latwy zjazd, pomalu, duza czestotliwosc skretow itp itd

 

W sumie nawet plywanie lepsze od nic-nie-robienia

 

Moj schemat: siatkowka 2-3 razy/tydz po co najmniej 2h

sala z duzym procentem prorpio 3x/tydz

staram sie raz na tydzien w zimie pojechac do indoor mtbk park (tak mamy tutaj taki)

obowiazkowo - 1 dzien przerwy w tygodniu

Dobra dieta - trzymanie wagi


pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack


#8 wkg

wkg

    Nowy użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1251 postów
  • Na forum od: 02.2009
739
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 30 grudzień 2018 - 14:23

Ja staram się nie dopuścić "syndromu dnia trzeciego" w ten sposób, że pierwszego i drugiego dnia, gdy energia rozsadza góry zatykają dech w piersiach i wydaję się sobie niezniszczalny : DDDDD  staram się schodzić ze stoku po 5, 6 godzinach w tym mała przerwa. Tak, żeby zejść jeszcze głodny jazdy i nie wytrzepać się z sił do ostatka. Zwykle to działa. Za to po tygodniu, gdy trzeba wracać czuję, że dopiero mógłbym zaczynać ; )

 

A  na nogi najlepsze są skitury : D Kilka weekendów pod rząd 1500 - 2000 przewyższenia dziennie + potem zjazd po nieprzygotowanym czyni cuda : D



#9 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 30 grudzień 2018 - 15:08

Dzięki koledzy! Od każdego z was coś można "łyknąć". Szczególnie przemówiły do mnie zjazdy gondolką jako ostatni ruch dnia. Zwłaszcza jak warunki są ciężkie. W ubiegłym sezonie się naciąłem. Chyba przedostatni dzień wyjazdu. Warunki w tym dniu mglisto - marcowe. Ścianka sztywna (około kilometra dł.) i pod koniec dzionka pomuldzona jak jasny gwint! Do tego ciężki śnieg i odsypy pomiędzy oblodzonymi wzgórkami. Pawelb91, z którym jeździliśmy nawet proponował mi zjazd gondolką, ale ja, skąd... poniżej godności człowieka! No i dostałem pod ogon... Już po dwustu/trzystu metrach dowiedziałem się, że na moje przemęczone mięśnie to stanowczo za dużo. No, nic to. Udało się ześliznąć bez kontuzji. Ale wcale tak nie musiało być. To było typowe niepotrzebne ryzyko i tę lekcję postaram się zapamiętać. 

   Jeśli chodzi o treningi, to oczywiście cały rok 5 - 6 dni w tygodniu. Łachy nie robię bom nałogowiec i uzależniony od wysiłku fizycznego. Z tym nie ma problemów. Głównie tenis (wiosna, lato jesień) i cały rok rowerek górski, a jeśli spadnie śnieg to zamiast rowerka, biegówki. A jak pada deszcz, to wiosła (mam w domu odpowiednią maszynę z wózkiem). Tak czy inaczej, dzięki za rady.

                                                                                                          Pozdr4all.



#10 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1588 postów
  • Na forum od: 10.2006
1036
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 30 grudzień 2018 - 16:38

U mnie jest trochę inaczej. Przede wszystkim wiek, 68.5. Co by się nie robiło i ile by się nie ćwiczyło, pesla nie oszukasz. Są ograniczenia. Do tego dochodzą problemy miażdżycowe i kręgosłupowe. Ten ostatni mocno ogranicza moje narciarstwo.

 

Ale mimo wszystko sobie radzę. Przede wszystkim rower. Codzienny, głównie użytkowy, bez względu na pogodę. Uzbiera się ok. 4000 km/rok. Po drugie, codzienna gimnastyka, teraz ok 15 min, ale zwiększam do 30 min. Głównie na wzmocnienie gorsetu lędźwiowego. Co ciekawe, dzięki rowerowi nie muszę ćwiczyć mięśni nóg. Po nartach boli mnie tu i ówdzie, ale nie uda. Następna sprawa. Pilnuje własnego ciężaru. Gdy się zbliża do 90-ki (przy wzroście 186) ograniczam jedzenie. Bez przesady, ale jednak. W czasie 6 dniowego pobytu alpejskiego, gdzie jeżdżę po kilka godzin dziennie, głównie trasy czerwono-czarne głównie narzekam na bolący kręgosłup. Nie muszę mieć dnia "kondycyjnego", czyli pauzować w 3 dzień. I tylko czasem stawiam sobie pytanie: jak długo jeszcze? :)



#11 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 30 grudzień 2018 - 17:00

 I tylko czasem stawiam sobie pytanie: jak długo jeszcze? :)

 

                                   Jak długo się da!!!  :)



#12 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4509 postów
  • Na forum od: 03.2006
2416
  • Umiejętności: 1

Napisano 30 grudzień 2018 - 19:19

Dzięki koledzy! Od każdego z was coś można "łyknąć". Szczególnie przemówiły do mnie zjazdy gondolką jako ostatni ruch dnia. Zwłaszcza jak warunki są ciężkie. W ubiegłym sezonie się naciąłem. Chyba przedostatni dzień wyjazdu. Warunki w tym dniu mglisto - marcowe. Ścianka sztywna (około kilometra dł.) i pod koniec dzionka pomuldzona jak jasny gwint! Do tego ciężki śnieg i odsypy pomiędzy oblodzonymi wzgórkami. Pawelb91, z którym jeździliśmy nawet proponował mi zjazd gondolką, ale ja, skąd... poniżej godności człowieka! No i dostałem pod ogon... Już po dwustu/trzystu metrach dowiedziałem się, że na moje przemęczone mięśnie to stanowczo za dużo. No, nic to. Udało się ześliznąć bez kontuzji. Ale wcale tak nie musiało być. To było typowe niepotrzebne ryzyko i tę lekcję postaram się zapamiętać. 

   Jeśli chodzi o treningi, to oczywiście cały rok 5 - 6 dni w tygodniu. Łachy nie robię bom nałogowiec i uzależniony od wysiłku fizycznego. Z tym nie ma problemów. Głównie tenis (wiosna, lato jesień) i cały rok rowerek górski, a jeśli spadnie śnieg to zamiast rowerka, biegówki. A jak pada deszcz, to wiosła (mam w domu odpowiednią maszynę z wózkiem). Tak czy inaczej, dzięki za rady.

                                                                                                          Pozdr4all.

Dany wydaje mi sie, ze nie "lykniesz" wiele. Jestes z tz. mieczakow co czytelnie napisales w swoi poscie.

Przemowily do Ciebie ostatnie zjazdy gondolka, dodajesz asekuracyjnie jak warunki sa ciezkie.

Ja w odroznieniu lubie bo to sa wezwania... nie straszac wyprzedzanych  Danych de Vino

Opisujesz ostatni zjazd w warunkach bardzo skrajnych, dalej o przemeczonych miesniach, ze udalo sie bez kontuzji, o niebezpiecznym ryzyku itd. no i ze zapamiatasz te lekcje.

Jestes wytrenowany?, 5-6 dni w tyg. to mozna na pol gwizdka, Tenis? tam dopiero trzeba biegac (silne nogi).

Rowerek tak dziecinnie,.. gdybys napisal ROWER GORSKI napierdzielam po okolicznych pagorkach! i jeszcze biegowki :) z kijkami w paluszkach...  ?

Jak pada deszcz to jeszcze masz ergometr w domu...

Dany ! jestes przetrenowany. 


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#13 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 30 grudzień 2018 - 20:46

Dany wydaje mi sie, ze nie "lykniesz" wiele. Jestes z tz. mieczakow co czytelnie napisales w swoi poscie.

Przemowily do Ciebie ostatnie zjazdy gondolka, dodajesz asekuracyjnie jak warunki sa ciezkie.

Ja w odroznieniu lubie bo to sa wezwania... nie straszac wyprzedzanych  Danych de Vino

Opisujesz ostatni zjazd w warunkach bardzo skrajnych, dalej o przemeczonych miesniach, ze udalo sie bez kontuzji, o niebezpiecznym ryzyku itd. no i ze zapamiatasz te lekcje.

Jestes wytrenowany?, 5-6 dni w tyg. to mozna na pol gwizdka, Tenis? tam dopiero trzeba biegac (silne nogi).

Rowerek tak dziecinnie,.. gdybys napisal ROWER GORSKI napierdzielam po okolicznych pagorkach! i jeszcze biegowki :) z kijkami w paluszkach...  ?

Jak pada deszcz to jeszcze masz ergometr w domu...

Dany ! jestes przetrenowany. 

Fredo, masz rację. Mój główny problem, to zbyt częste doprowadzanie do przetrenowania. Nie ma problemu wyjść na korty, czy na rower nawet jak jestem zmęczony, ale co jakiś czas wypadałoby zrobić przerwę. I z tym właśnie mam spory problem. Latem często gram w tenisa po 8 a nawet więcej dni pod rząd i przerwę robię dopiero jak dosłownie nie mam na czym chodzić. Czasem już postanawiam, że dzisiaj przerwa bo już się dosłownie nie da.., no i nagle któryś ze znajomych tenisistów zadzwoni i trzeba grać. Z tenisa nie zwalnia nawet L4 (ewentualnie pomóc może zaświadczenie z oględzin w prosektorium, autopsja nie jest na razie wymagana). Nie wiem na ile ironizujesz w twoim wpisie, ale to nie ma znaczenia. A jeśli rzeczywiście jestem mięczakiem to trudno, już pewnie tego nie zmienię. 

                                                                    Pozdr.



#14 markiz69

markiz69

    Użytkownik

  • PipPip
  • 163 postów
  • Na forum od: 12.2017
87

Napisano 30 grudzień 2018 - 20:59

Ja staram się nie dopuścić "syndromu dnia trzeciego" w ten sposób, że pierwszego i drugiego dnia, gdy energia rozsadza góry zatykają dech w piersiach i wydaję się sobie niezniszczalny : DDDDD  staram się schodzić ze stoku po 5, 6 godzinach w tym mała przerwa. Tak, żeby zejść jeszcze głodny jazdy i nie wytrzepać się z sił do ostatka. Zwykle to działa. Za to po tygodniu, gdy trzeba wracać czuję, że dopiero mógłbym zaczynać ; )

 

A  na nogi najlepsze są skitury : D Kilka weekendów pod rząd 1500 - 2000 przewyższenia dziennie + potem zjazd po nieprzygotowanym czyni cuda : D

 

Ja robię podobnie tzn. chleję w dzień przyjazdu, więc pierwszego dnia na nartach energia mnie nie rozpiera.



#15 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4509 postów
  • Na forum od: 03.2006
2416
  • Umiejętności: 1

Napisano 30 grudzień 2018 - 21:17

Fredo, masz rację. Mój główny problem, to zbyt częste doprowadzanie do przetrenowania. Nie ma problemu wyjść na korty, czy na rower nawet jak jestem zmęczony, ale co jakiś czas wypadałoby zrobić przerwę. I z tym właśnie mam spory problem. Latem często gram w tenisa po 8 a nawet więcej dni pod rząd i przerwę robię dopiero jak dosłownie nie mam na czym chodzić. Czasem już postanawiam, że dzisiaj przerwa bo już się dosłownie nie da.., no i nagle któryś ze znajomych tenisistów zadzwoni i trzeba grać. Z tenisa nie zwalnia nawet L4 (ewentualnie pomóc może zaświadczenie z oględzin w prosektorium, autopsja nie jest na razie wymagana). Nie wiem na ile ironizujesz w twoim wpisie, ale to nie ma znaczenia. A jeśli rzeczywiście jestem mięczakiem to trudno, już pewnie tego nie zmienię. 

                                                                    Pozdr.

Grasz w jakiejkolwiek lidze tenisowej? pykanie na korcie rozwala.

Zapisz sie, wtedy ilosc przejdzie w jakosc. Jak znajomy zadzwoni to mu zlej dupe, najlepiej do fajery albo

mu odpowiedz, ze sie cieszysz bo potrzebujesz go do podawania pilek, akurat grasz mecz ligowy.


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#16 radcom

radcom

    KNA DZIKOWIEC

  • PipPipPipPip
  • 1474 postów
  • Na forum od: 12.2011
1102
  • Umiejętności: 1
  • wałbrzych

Napisano 30 grudzień 2018 - 22:57

Czytam i mam wrażenie, że tu sami zawodnicy PŚ dominują. Spędzam całe dnie na stoku. Fakt, czynności powtarzalne, nauka, jazda, nauka i tak do znudzenia. Czasem leje się pot i to obficie. Giry potrafią boleć a stawy już dawno nie trzymają smaru. Ale nigdy, nie robiłem specjalnych przygotowań do sezonu. Nigdy nie rozciągam się i rozgrzewam przed jazdą. Po prostu wpinam narty i jadę. Ludzie, wrzućcie na luz...

 

Pozdrawiam, radcom



#17 Harpia

Harpia

    Coś tam jeżdzę.

  • PipPipPipPipPipPip
  • 5072 postów
  • Na forum od: 02.2009
4208
  • Umiejętności: 1
  • KRK

Napisano 30 grudzień 2018 - 23:03

Do tej pory bałem się odezwać.

Same CYBORGI :)

Szwarcenegery czy cuś?

 

Ja w poniedziałek gram w tenisa stołowego.

Czwartek, badminton i czasami ( jak chłopaki z pingla się nie znudzą) to dożynam tenisem stołowym.

Mamy na treningach robota  i potrafi solidnie przeciwnika spocić.

Jeszcze z nim nie wygrałem :)

Reszta to narty.

Bieganie i rower są takie nudne, że zbiera mi się na wymioty :)



#18 FerraEnzo

FerraEnzo

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1163 postów
  • Na forum od: 08.2017
766
  • Umiejętności: 7
  • Kraków

Napisano 30 grudzień 2018 - 23:19

Ej no aktywność jak aktywność, sam dużo siedzę i jeszcze jaram paskudne fajki, ale brakiem rozgrzewki nie ma się co chwalić.



#19 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2810 postów
  • Na forum od: 05.2006
1899
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 30 grudzień 2018 - 23:52

Czytam i mam wrażenie, że tu sami zawodnicy PŚ dominują. Spędzam całe dnie na stoku. Fakt, czynności powtarzalne, nauka, jazda, nauka i tak do znudzenia. Czasem leje się pot i to obficie. Giry potrafią boleć a stawy już dawno nie trzymają smaru. Ale nigdy, nie robiłem specjalnych przygotowań do sezonu. Nigdy nie rozciągam się i rozgrzewam przed jazdą. Po prostu wpinam narty i jadę. Ludzie, wrzućcie na luz...

 

Pozdrawiam, radcom

 

I takim zachowaniem dajesz żenujący przykład dla dzieciaków które uczysz/trenujesz. Nigdy nie mogłem zrozumieć rodziców, których dzieci trenowały w klubie a oni sami stali obok z wielkim bębnem przed sobą. Nie ma znaczenia czy młodzież z Twojego klubu będzie miała wyniki w zawodach. Ważne jest by przekazać nawyk ruchu i dbania o zdrowie. Jeśli to się nie uda to większość po kilku latach przestanie się ruszać a zacznie chlać i ślęczeć przed ekranem. Podobnie jak tatuś czy trener. A potem zdziwienie, czemu tej młodzieży się nie chce?


Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#20 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1270 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 31 grudzień 2018 - 00:07

Grasz w jakiejkolwiek lidze tenisowej? pykanie na korcie rozwala.

Zapisz sie, wtedy ilosc przejdzie w jakosc. Jak znajomy zadzwoni to mu zlej dupe, najlepiej do fajery albo

mu odpowiedz, ze sie cieszysz bo potrzebujesz go do podawania pilek, akurat grasz mecz ligowy.

Od czasu do czasu gram. Np. w Częstochowie w amatorskich mistrzostwach miasta byłem kilka lat temu 3 ( w swojej grupie wiekowej). 





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych