Skocz do zawartości

Szkolenie/nauczanie dzieci


Adam ..DUCH

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 27.02.2026 o 17:03, brachol napisał:

Paweł z Twojego podwórka, tak mi coś świta, że Gortat też dość późno zaczął trenować kosza i szybko doszedł do wysokiego poziomu. Wydaje się, że predyspozycje są istotne, z drugiej strony od samego oglądania filmów, czy zawodników na stoku nikt Marcelem nie zostanie.

pozdro

Zaczął późno i wcześnie "uciekł" do Niemiec. Natomiast jego technika była dość "wąska", więcej zawdzięczał sprawności i warunkom fizycznym. Bardzo dobrze grał picki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.02.2026 o 19:44, Adam ..DUCH napisał:

Pawel niestety z óbolewaniem stwierdzam, rze (czekaj zaraz zrobię przecinek) talentuw narciarskich óbywa. W niedalekiej pszeszłości to było 10-15 na sezon na instruktora - dzieciaki "z papierami". Obecnie gura 5. Strona pozytywna - ubyło dzieci z otyłością i hyba z tego cieszyć się tszeba (chyba dobże napisałem te trzeba??). Niestety z ubolewaniem stwiedzam ....................że występuje znaczny deficyt instruktorów. Jeżeli ktoś ma MEINS i PI to ucieka w Alpy bo w PL nie ma zwyczaju płacić 2/3 ceny lekcji. @star zapraszam do zabawy z nadzieją, że oprócz popisów z gramatyki i ortografii wniesiesz coś merytorycznego do dyskusji??? (jak się robi znak zapytania to tżeba stawiać kropkę czy terz nie?) 

Ogólnie dzieci są mniej sprawne, to potwierdzają badania warszawskiego AWF. Do tego dochodzi wzrost stopy życiowej, który przekłada się na niższy poziom determinacji. Stąd wzrost znaczenia selekcji w sporcie.

P.S. 

Tak zamykając ten poboczny wątek. Wspomniany wcześniej "mój" koszykarz, wraz z drugim wychowankiem, właśnie zdobyli z Legią Warszawa MP U-19 💪

  • Like 2
  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 4 tygodnie później...
W dniu 24.02.2026 o 20:45, Estka napisał:

Pewnie są i tacy, którzy oszukują, ale podejrzewam, że większość nie musi. Jeżeli dzieciak nie potrafi wykonać prostych ćwiczeń na WF to ma sporo "dysfunkcji" wynikających chociażby z... braku ruchu. 

Ja nie zachęcam nikogo do zwalniania dziecka z WF, tylko mówię, że rozumiem rodziców, którzy tak robią. Większość nie myśli "jak oszukać system" tylko "jak pomóc dziecku". Nie dlatego, że chcą, aby dziecko się mniej ruszało, tylko chcą oszczędzić mu wstydu i hejtu ze strony rówieśników. Wiem, jakie piekło potrafią dzieciom zgotować rówieśnicy. Wiem, co się dzieje w szkołach i ile dzieci unika szkoły. Myślę, że dla wielu rodziców niechodzenie dziecka na WF to najmniejszy w problemów. 

Mój syn chodził na wszystkie zajęcia sportowe. Mało tego, on lubił tych trenerów-psychopatów, od których ja uciekałabym jak najdalej. Jego bawiły tzw. "zestawy niećwiczącego" czyli "zrób 100 brzuszków, 100 pompek i 100 przysiadów, a potem możesz odpocząć", ale podejrzewam, że niejedno dziecko stresowało się na samą myśl o kolejnej lekcji z tym panem. 

Ps. 

I jeszcze jedno. Dzisiejsze dzieci mają problemy, z którymi, ani Ty, ani ja, się nie mierzyliśmy. Nam nie groził zorganizowany hejt w internecie. Koledzy mogli nas zwyzywać, z koleżankami mogłam się pokłócić, ale gdy zamykałam drzwi do domu wszystko się kończyło. Dzisiaj dzieciaki zakładają strony przeciwko kolegom, organizują całe akcje. Dziecko siedzi w domu, a tam wszyscy o nim piszą jakieś g... A teraz do kompletu wkracza AI. To jest inny świat.

Wspaniały wpis...przekaz który doskonale obrazuje jak ja i Ty jesteśmy skrzywieni i jak bardzo krzywdzimy tych którzy są pod Naszą opieką. Dziękuję że oddałaś swojego syna pod opiekę "psychopatów" ale jednocześnie martwi mnie to że normalność tak szybko ubiera się w znamiona psychopatii. Życie jest sztuką ponoszenia konsekwencji dokonywanych wyborów - fajnie że Ty jak i ja mieliśmy okazję  tego doświadczyć.  

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie najbardziej skrzywdzili Ci nauczyciele, którzy na wf robili ćwiczenia "na macie" ( ... piłkę i grajcie) ... kiedyś jakieś dwie klasy uczył nas jeden "pierdolnięty" który oprócz grania robił różnego rodzaju naciągania, pompki i inne takie. Żadne znęcanie. Po prostu robił z nami to, za co teraz ludzie płacą ciężkie pieniądze i instalują do tego jakieś aplikacje. 

Pozostali niesety - nędza.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Gabrik napisał:

"Według badań AWF, ponad 90 procent dzieci w Polsce nie posiada podstawowych kompetencji ruchowych, jak skakanie, bieganie, czy rzucanie" Szach i mat.

90%

Potwierdzam -90 proc dzieciaków  +7 nie ma podstawowych świadomych kompetencji ruchowych. Nauczanie w tym wieku niestety opiera się na naturalnej intuicji ruchowej i wrodzonym poczuciu równowagi. Nie trzeba wysyłać na judo wystarczy pozwolić iść na śliwki na POD

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Obecne pokolenie rodziców kształtujących dzieci według ścisłych reguł rozwoju osobniczego opisanych w podręcznikach przez znanych z sieci "naukowców", w zgodzie z zasadami propagowanymi przez media i sieciowych guru, a być może i wcześniejszych, którzy np. ,kurwa koledzy, - nie lubili takiej czy innej aktywności ale nie byli na tyle aktywni żeby to olać i znaleźć swoją ulubioną.

A nie można dać dzieciom po prostu się bawić, czy tak jak napisał tu pewien kolega... iść na śliwki, na dodatek namawiając ich, że najfajniej będzie jak zajebią je z najbardziej strzeżonego sadu?

Pozdrowienia serdeczne ADamie Drogi!

 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Adam ..DUCH napisał:

wysyłać na judo wystarczy pozwolić iść na śliwki na POD

 

7 godzin temu, Mitek napisał:

ść na śliwki, na dodatek namawiając ich, że najfajniej będzie jak zajebią je z najbardziej strzeżonego sadu?

Podejrzewam że w tym momencie większość dzieci musielibyście zawieźć pod sad samochodem i przesadzić przez płot.

Zauważam dwie skrajności .. albo dzieci zostawione są samopas.. albo rodzice starają sie dziecku  zagospodarować każdą minutę życia (często  spełniając własne, niespełnione ambicje)... zero kontroli vs totalna nadopiekuńczość  i kontrola... nie wiem co gorsze..

  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Lexi napisał:

Podejrzewam że w tym momencie większość dzieci musielibyście zawieźć pod sad samochodem i przesadzić przez płot.

W sumie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać...

U mnie się mówiło "idziemy na chaby" (swoją drogą ciekawe kto wymyślił to sformułowanie). Ale prawda jest taka, że odkąd pamiętam większość czasu wolnego spędzało się z rówieśnikami na różnych podwórkowych zabawach ruchowych, a teraz tego nie widzę. Dzieci są odwożone przez rodziców na zajęcia zorganizowane (pływanie, piłka, judo, etc) a jakieś zwykłe "dwa ognie" to nie uświadczysz... chociaż może to dlatego że infrastruktura się polepszyła i teraz np. można zagrać w kosza na osiedlu?

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, zając napisał:

Ale prawda jest taka, że odkąd pamiętam większość czasu wolnego spędzało się z rówieśnikami na różnych podwórkowych zabawach ruchowych, a teraz tego nie widzę.

Bo nie ma podwórek w dawnym rozumieniu. Są place zabaw, ale to dla maluchów. Moje doświadczenia osobiste (byłem podwórkowym dzieckiem) i moich dzieci, które już nie miały typowych podwórek są pozytywne. Da się dziecku zaszczepić chęć do ruchu i sportu. Mój syn np. dużo biega. Ostatnio w półmaratonie (21 km) w Krakowie. Córka podobnie mając do dyspozycji niezłe tereny w Lasku Kabackim. Wakacje, zimowe i letnie w ruchu. A wnuki obserwują co robią rodzice i zapewne też będą z nich brać przykład. Smartfony i wszelkie Netflixy - mocno limitowane. Trochę różnych pozalekcyjnych zajęć typu pływanie, judo... Da się, tylko trzeba się przyłożyć.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, a_senior napisał:

Bo nie ma podwórek w dawnym rozumieniu. Są place zabaw, ale to dla maluchów. Moje doświadczenia osobiste (byłem podwórkowym dzieckiem) i moich dzieci, które już nie miały typowych podwórek są pozytywne. Da się dziecku zaszczepić chęć do ruchu i sportu. Mój syn np. dużo biega. Ostatnio w półmaratonie (21 km) w Krakowie. Córka podobnie mając do dyspozycji niezłe tereny w Lasku Kabackim. Wakacje, zimowe i letnie w ruchu. A wnuki obserwują co robią rodzice i zapewne też będą z nich brać przykład. Smartfony i wszelkie Netflixy - mocno limitowane. Trochę różnych pozalekcyjnych zajęć typu pływanie, judo... Da się, tylko trzeba się przyłożyć.

Ok, wiadomo że przykład idzie z góry.
Ale, np. moi rodzicie nie przywiązywali wagi do sportu, nie zapłaciliby za zajęcie sportowe pozalekcyjne (co innego jakieś kursy językowe, naukowe, artystyczne, itp.). Nie byłam jakimś wyjątkiem w tym zakresie, w klasie w podstawówce chyba tylko 1 osoba ćwiczyła coś poza szkołą (typu karate, bo wtedy pojawiały się różne szkoły walki). A więc mając generalnie zerowe wzorce i wsparcie w zakresie sportowym też powinnam być np. łamagą, tymczasem WF lubiłam, nie miałam problemów w zasadzie z żadnymi ćwiczeniami i sportami, bo od małego na podwórku osiedlowym (gdzie były tylko huśtawki i piaskownica, ale były puste parkingi i drogi wewnętrzne) graliśmy w różne gry z piłką, dziewczyny maniakalnie skakały w gumę (gdzie jak sobie przypomnę, to można już było prawie osiągnąć poziom akrobatyczny robiąc gwaizdę żeby przeskoczyć nad gumą wyciągniętą ponad głowę), skakało się w sznura, obijało rakietą do tenisa o ścianę (rarytas bo nie każdy miał), grało w tenisa stołowego, dwa ognie, potem doszły wrotki, rolki, rower od zawsze.
I to było normalne i dostępne dla większości.
Teraz to jest egzotyka, w związku z tym jak dzieci nie mające przykładu od rodziców ani zachęty ze strony rówieśników mają mieć jakiekolwiek "kompetencje ruchowe"? cokolwiek to znaczy.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

37 minut temu, zając napisał:

A więc mając generalnie zerowe wzorce i wsparcie w zakresie sportowym też powinnam być np. łamagą, tymczasem WF lubiłam, nie miałam problemów w zasadzie z żadnymi ćwiczeniami i sportami, bo od małego na podwórku osiedlowym (gdzie były tylko huśtawki i piaskownica, ale były puste parkingi i drogi wewnętrzne) graliśmy w różne gry z piłką, dziewczyny maniakalnie skakały w gumę (gdzie jak sobie przypomnę, to można już było prawie osiągnąć poziom akrobatyczny robiąc gwaizdę żeby przeskoczyć nad gumą wyciągniętą ponad głowę), skakało się w sznura, obijało rakietą do tenisa o ścianę (rarytas bo nie każdy miał), grało w tenisa stołowego, dwa ognie, potem doszły wrotki, rolki, rower od zawsze.
I to było normalne i dostępne dla większości.

Wiesz jak to jest. Wpływ na wychowanie i ukształowanie się człowieka mają różne czynniki, a rodzice i przykład z nich to tylko jeden z nich. Żona np. miała zupełnie niesportowych i nieruchliwych rodziców, na podwórko nie wychodziła z różnych powodów, na WF była łamagą. Ale dzięki mężowi, czyli mnie, załapała bakcyla ruchu, w tym zamiłowanie do nart i chodzenia po górach. No i do roweru. Czyli wpływ partnera. 🙂

Myślę, że dzisiejsze dzieci mają trudniej pod wieloma względami niż te z mojego czy Twojego pokolenia. Za dużo rozpraszaczy i uzależniających zajęć typu przeglądanie smartfona i udział w niewiele mądrego wnoszących social mediów. No i dzieci jest zdecydowanie mniej więc i mniej okazji do podwórkowych zabaw. Nie ma też już nigdzie trzepaków, które znakomicie służyły do zabawy i gimnastyki. 🙂 

Ale nie ma co narzekać. Wiele zmieniło się na lepsze, np. infrastuktura narciarska, poziom życia, sprzęt. Pamiętam, że w mojej klasie podstawowej (jestem rocznik 50, więc były to późne lata 50-te i początek 60) w klasie jeździło nas dwóch. Kolega, syn dobrze sytuowanego lekarza i ja, syn niezbyt bogatego inżyniera, ale za to pasjonata narciarstwa zjazdowego. Na ferie zimowe w zasadzie się nie wyjeżdżało, choć akurat moja klasa była tu wyjątkiem. W liceum było nas już trochę więcej, nasza dwójka i dwie dziewczyny, ale znowu to były wyjątki. Na nartach mało kto jeździł, bo mało kogo było na nie stać. No i jeździć nie bardzo było gdzie. Kupno dobrych nart czy butów też nie było łatwe, nie tylko ze względów finansowych. A dziś? Mało które dziecko jako tako sytuowanych rodziców nie jeździ na nartach.

Edytowane przez a_senior
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, a_senior napisał:

Mało które dziecko jako tako sytuowanych rodziców nie jeździ na nartach

To jest związane trochę z modą na wyjazdy - w tym przypadku z zimowym urlopem rodzinnym albo obozem dziecięcym/młodzieżowym w czasie ferii, podobnie modna jest nauka pływania (swoją drogą bardzo ważna umiejętność i popieram), bo bezpieczniej dziecko zostawić na basenie, nad jeziorem, nad morzem bez niepokoju że pójdzie na dno i bez konieczności stałej kontroli. Ale to są umiejętności, których nie da się nabyć bez konkretnego zainwestowania w tę naukę. Zupełnie inny model rozwoju ruchowego niż "aktywność podwórkowa", która dawała sprawność ogólną i dobrą bazę wyjściową do prawdziwych aktywności sportowych.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...