Skocz do zawartości

Robienie odpowiedniej kupki


Estka

Rekomendowane odpowiedzi

11 minut temu, moruniek napisał:

OCPD ?

Na wakacjach i innych wypoczynkach, kiedy do dyspozycji mamy 1 pomieszczenie, mikrodomek, czy inny namiot - zdecydowanie mam taką przypadłość 😁. Na dodatek nieuleczalną. W bajzlu nie odpoczywam. Za to bardzo szybko potrafię zorganizować i uporządkować przestrzeń wokół siebie. I nie ma znaczenia, czy to wypasiony hotel, chatka z piecem, namiot wędkarski, czy pokój w cudzym mieszkaniu. 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Mitek napisał:

A co to jest?

Teraz wszyscy stawiają diagnozy, więc moruniek postanowił postawić i mi. Wygugluj, sprawdź jakie ustrojstwo kolega mi znalazł. Wystarczy, że kobieta powie: "proszę zrobić ładną kupkę z tych ciuchów", a już ma zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, jest zbyt sztywna i kontrolująca, i zaraz po powrocie powinna iść na terapię. A najlepiej w trakcie. 😁

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Estka napisał:

Teraz wszyscy stawiają diagnozy, więc moruniek postanowił postawić i mi. Wygugluj, sprawdź jakie ustrojstwo kolega mi znalazł. Wystarczy, że kobieta powie: "proszę zrobić ładną kupkę z tych ciuchów", a już ma zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, jest zbyt sztywna i kontrolująca, i zaraz po powrocie powinna iść na terapię. A najlepiej w trakcie. 😁

Czyli jakieś bzdury.

Obecnie ilość schorzeń, które jeszcze niedawno były normalnym zachowaniem jest objawem choroby ale społecznej. W każdym razie nie masz co się przejmować. U nas w domu za zwracanie uwagi na kupki i ich likwidację jestem odpowiedzialny ja i jeszcze dostaję za to op... Doskonale Cię rozumiem i popieram w działaniach.

Pozdro 

Edytowane przez Mitek
  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Jan napisał:

Szczególnie przy cudzołóstwie nie można pozostawić śladów 

Nie w tym kontekście pisałam, ale coś w tym jest. Myślę, że umiałbym zorganizować "takie" spotkanie bez zostawiania śladów. Za to w w odwrotną stronę...no cóż... jednym z wielu czułych określeń, jakich mój mąż używa w stosunku do mnie jest... Mosad. 😁

Ale, że w przyrodzie musi być równowaga, to mój mąż ma doskonałą orientację w terenie, a ja kosz-mar-ną. Mój syn, jak był mały, to śmiał się, że mama potrafi zjeżdżać na nartach pod górę, bo tak się gubi w terenie. Więc nieraz mówiłam mężowi, że dawno bym od niego odeszła, gdybym tylko wiedziała, gdzie mam iść. 😁😁

 

Ps.

Kilka razy już myślałam, że moje plecy całkiem ok, a potem gdzieś się schyliłam, albo postałam dłużej i jednak jeszcze nie. 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najgorzej to przyjechać z nart i paść na ryjki. U mnie w domu/na wyjeździe po nartach jeszcze na rozpędzie najpierw ogarniamy narciarskie z podziałem na role. Ja susze krawędzie po wypakowaniu boksa, Rafał i Natka wywalają buty, kaski, bufy i ostawiają do suszenia. Odzieżą każdy zajmuje się sam. Idzie do suszenia, prania etc .. Rano ma być na "wziąć i ubrać". Potem wszyscy do garów i jak się grzeje to pierwszy relaks. Potem jedzenie i padnięcie na ryj .. wieczorem zależy jak się ułoży ... Skarpetki i ewentualnie bielizna prane są w prysznicach podczas kąpieli i na kaloryfery. Nikt się nie męczy, robota zrobiona. Na razie działa perfekcyjnie.... 🙂

Edytowane przez KrzysiekK
  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, KrzysiekK napisał:

Najgorzej to przyjechać z nart i paść a ryjki. U mnie w domu/na wyjeździe po nartach jeszcze na rozpędzie najpierw ogarniamy narciarskie z podziałem na role. Ja susze krawędzie po wypakowaniu boksa, Rafał i Natka wywalają buty, kaski, bufy i ostawiają do suszenia. Odzieżą każdy zajmuje się sam. Idzie do suszenia, prania etc .. Rano ma być na "wziąć i ubrać". Potem wszyscy do garów i jak się grzeje to pierwszy relaks. Potem jedzenie i padnięcie na ryj .. wieczorem zależy jak się ułoży ... Skarpetki i ewentualnie bielizna prane są w prysznicach podczas kąpieli i na kaloryfery. Nikt się nie męczy, robota zrobiona. Na razie działa perfekcyjnie.... 🙂

Cześć

No to ja na nartach mam zupełnie inaczej. Pierwszym elementem, który jest realizowany często jeszcze w ogóle przed domem i w pełnym narciarskim rynsztunku jest dobrze schłodzone, aromatyczne i pieniące się piwo. Reszta nie ma już większego znaczenia, jakoś się robi sama... albo nie robi. 😉

Pozdro

 

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Podzielę się z Wami jeszcze jednym przemyśleniem.

Cierpię, kiedy widzę koślawo ubrane dzieci. Współczuję maluchom, które noszą czapki z pomponami tak wielkimi, że nie mogą patrzeć prosto przed siebie, tylko muszą zadzierać głowy do góry. Do tego ogromny szal z wielkim węzłem pod szyją, do którego przyczepia się śnieg. A jakby tego było mało - czapka jest zawiązana na cienki sznurek, który wrzyna się pod brodą. Koszmar. 

Kiedy siedziałam w karczmie (bo tak ostatnio "nartowałam"), to co chwilę, ktoś koło mnie ubierał dziecko na narty: kominiarka (lub czapka - wiadomo), kask, gogle, spodnie, jakieś polary, itd. Wielokrotnie miałam ochotę zabrać tego dzieciaka (zwłaszcza dziewczynkę z długimi włosami), uczesać, założyć kominiarkę tak, aby przez dziurę wystawały tylko oczy, nos i usta, a nie włosy i pół ucha, potem założyć kask symetrycznie i równiutko, a potem zapiąć ten kask porządnie. Poprawiłabym polary w spodniach. Odwróciłbym poprzekręcane szelki. Zdjęła wiszące szaliki. Ale najpierw nie pozwoliłabym rzucać ubrań gdzie popadnie, najczęściej na mokrą podłogę. Kilka razy widziałam, jak rodzic nawet nie patrzył na dziecko, któremu zakładał kominiarkę i kask. Siedziałam naprzeciwko i czułam, że swędzi mnie całe ciało na ten widok.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

No to ja na nartach mam zupełnie inaczej. Pierwszym elementem, który jest realizowany często jeszcze w ogóle przed domem i w pełnym narciarskim rynsztunku jest dobrze schłodzone, aromatyczne i pieniące się piwo. Reszta nie ma już większego znaczenia, jakoś się robi sama... albo nie robi. 😉

Pozdro

 

Ja to rozumiem, dlatego tak dobrze było w Les Menuires usiąść przed ostatnim krzesłem z browcem na ławce, a kolejny (albo pierwszy) czekał w lodówce w pokoju. 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Estka napisał:

Podzielę się z Wami jeszcze jednym przemyśleniem.

Cierpię, kiedy widzę koślawo ubrane dzieci. Współczuję maluchom, które noszą czapki z pomponami tak wielkimi, że nie mogą patrzeć prosto przed siebie, tylko muszą zadzierać głowy do góry. Do tego ogromny szal z wielkim węzłem pod szyją, do którego przyczepia się śnieg. A jakby tego było mało - czapka jest zawiązana na cienki sznurek, który wrzyna się pod brodą. Koszmar. 

Kiedy siedziałam w karczmie (bo tak ostatnio "nartowałam"), to co chwilę, ktoś koło mnie ubierał dziecko na narty: kominiarka (lub czapka - wiadomo), kask, gogle, spodnie, jakieś polary, itd. Wielokrotnie miałam ochotę zabrać tego dzieciaka (zwłaszcza dziewczynkę z długimi włosami), uczesać, założyć kominiarkę tak, aby przez dziurę wystawały tylko oczy, nos i usta, a nie włosy i pół ucha, potem założyć kask symetrycznie i równiutko, a potem zapiąć ten kask porządnie. Poprawiłabym polary w spodniach. Odwróciłbym poprzekręcane szelki. Zdjęła wiszące szaliki. Ale najpierw nie pozwoliłabym rzucać ubrań gdzie popadnie, najczęściej na mokrą podłogę. Kilka razy widziałam, jak rodzic nawet nie patrzył na dziecko, któremu zakładał kominiarkę i kask. Siedziałam naprzeciwko i czułam, że swędzi mnie całe ciało na ten widok.

 

 

A widziałaś kiedyś jak matka na mroze rozbierała dziecko bo się pożgało w aucie?.. ja widziałem

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Estka napisał:

Podzielę się z Wami jeszcze jednym przemyśleniem.

Cierpię, kiedy widzę koślawo ubrane dzieci. Współczuję maluchom, które noszą czapki z pomponami tak wielkimi, że nie mogą patrzeć prosto przed siebie, tylko muszą zadzierać głowy do góry. Do tego ogromny szal z wielkim węzłem pod szyją, do którego przyczepia się śnieg. A jakby tego było mało - czapka jest zawiązana na cienki sznurek, który wrzyna się pod brodą. Koszmar. 

Kiedy siedziałam w karczmie (bo tak ostatnio "nartowałam"), to co chwilę, ktoś koło mnie ubierał dziecko na narty: kominiarka (lub czapka - wiadomo), kask, gogle, spodnie, jakieś polary, itd. Wielokrotnie miałam ochotę zabrać tego dzieciaka (zwłaszcza dziewczynkę z długimi włosami), uczesać, założyć kominiarkę tak, aby przez dziurę wystawały tylko oczy, nos i usta, a nie włosy i pół ucha, potem założyć kask symetrycznie i równiutko, a potem zapiąć ten kask porządnie. Poprawiłabym polary w spodniach. Odwróciłbym poprzekręcane szelki. Zdjęła wiszące szaliki. Ale najpierw nie pozwoliłabym rzucać ubrań gdzie popadnie, najczęściej na mokrą podłogę. Kilka razy widziałam, jak rodzic nawet nie patrzył na dziecko, któremu zakładał kominiarkę i kask. Siedziałam naprzeciwko i czułam, że swędzi mnie całe ciało na ten widok.

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, Lexi napisał:

A widziałaś kiedyś jak matka na mroze rozbierała dziecko bo się pożgało w aucie?.. ja widziałem

A to wyrodna matka.

Raz jechaliśmy na wakacje autem do Swarzewa. Nikodem miał 4 lata, porzygał sie na A1 tuż za Bytomiem na tym słynnym odcinku gdzie ukradli podkład i są fale Dunaju zamiast drogi. Zaraz później zasnął i żeby go nie obudzić, to jechaliśmy kolejne 600 kilometrów z tym pawiem. 

To był pierwszy i ostatni dalszy wyjazd samochodem. Tanie linie są niezastąpione. 

W ogóle moja stara meganka była cała obrzygana, przewiozła cały domek w Ślemieniu, tony desek wszystkie, sprzęty. Wywiózła stamtąd tony śmieci. Przejechałem nią 100 tysięcy kilometrów w 7 lat i sprzedałem za ta sama cenę za którą kupiłem  😅

Edytowane przez bubol.T
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Estka napisał:

Wiedziałam, że młode chłopaki w doktora, nie wiedziałam, że dorosłe chłopy w... psychiatrę. 😁

Wiesz.. "w młodego doktora" to trza jeszcze coś więcej wykrzesać.. a teoretyzować można bez względu na staż... jak mniemam 🙂

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...