Mitek Napisano 4 Sierpnia Udostępnij Napisano 4 Sierpnia 4 godziny temu, Marcos73 napisał: Mitek Nie obrażaj się, bo nie ma o co. Wcale nie miałem zamiaru Cię obrazić. Kiedyś dzwoniłeś z zapytaniem przed chyba Wisłą 1200 o podjazd w Krakowie pod Kopiec i jak on wygląda. Przecież to popierdółka - jeszcze od strony Tyńca to light, może 150m przewyższenia. Ale ... inaczej się to podjeżdża po 20 niż po 200km w nogach. Wiemy że potrafisz przejechać spory dystans, ale z reguły to są trasy raczej pagórkowate, nie górzyste. Co do przykładu pływania, to ostatnio przecież przepłynął Bałtyk Gość, ledwo żywy wyszedł i moim zdaniem wielu także niezłym pływakom, szczególnie basenowym wydaje się, że dali by radę. Trzeba spróbować. Kubica to też w F1 był niezłym kierowcą, a WRC nie dał rady. A niby F1 to królowa motosportu. Cyniczny wrzuca świetne relacje, jeździ sporo i różne tematy. Czasy podobne mamy i przewyższenia, ale On dłuższe kółka robi, no i ma inny rower. Ale opis zdjęcia zjazdu mocno nie gravelowego, to dla MTB full bułka z masłem. Teraz jechaliśmy na Rachowiec jeszcze inną drogą i jeden z podjazdów (a z 1-1,5km) to był kosmos. Nie dość, że stromo, to droga użytkowana przez maszyny do zrywki drzewa. cała w trawersie, lewa strona to koleina z błockiem, środek ogromny wąski garb, a prawa strona luźne kamienie wielkości od mojej pięści do pięści Kliczki. Po deszczu tego podjazdu nie widzę, a powinno być sucho, bo były upały. Po ciemku też tego nie widzę. Dla mnie na analogu to wypych, no i po piwku w knajpie na Rachowcu. Trochę na moim pojeździłem już i VS klasyczny elektryk to jest przepaść. Po powrocie z Rachowca wieczorem pojechałem do Żabki po piwko na Maksa elektryku, bo ja jeszcze oświetlenia się nie dorobiłem, a było już ciemno. Różnica we wspomaganiu i w mocach silników jest ogromna. Maks miał ustawiony tryb tour i ten rower ma takie odejście w stosunku do mojego, że mogę stwierdzić, mój to analog 😉 . Już wiem dlaczego musze go gonić, a cały czas myślałem, że to różnica wieku. Przejechałem te 50km ale w dupę dostałem mocno, szczególnie na podjazdach. Na +, to na całej drodze w lesie nie spotkaliśmy nikogo. Jedynego rowerzystę spotkaliśmy tuż przed knajpą na Rachowcu i to na asfalcie, bo praktycznie samą końcówkę żeśmy nim jechali. Tak cały czas teren. Jeśli będę tam więcej przebywał i to w celach wypoczynkowych i się objeżdża mocniej, pewnie podejmę nieśmiałe próby objechania czegoś analogowo. Na dzień dzisiejszy mija się z celem. Bo i czasu za mało, a i zwykle zmęczenie fizyczne nie pomaga. No i nie znam terenu, a czytanie mapy i planowanie tras nie jest niestety na poziomie Wujota. Ale za to są niespodzianki po drodze 🙂 pozdro Cześć Obrażam się tylko na minutę albo prowokacyjnie. Marku czy przejechałeś kiedyś 200 km w ciągu? Czy przejechałeś kiedyś w ciągu 200 + 200+ 200 dzień za dniem w terenie? Czy przejechałeś kiedyś 300 km w terenie jednego dnia? Jakie masz doświadczenie w jeździe po piachu, na odcinkach powiedzmy ponad 50 km? Czy potrafisz poradzić sobie w terenie z gumą jak masz tylko to co przy sobie? Czy na kilometrowym podjeździe o nachyleniu powiedzmy 6% jesteś w stanie utrzymać ponad 20 km/h? Czy na zjeździe po wspomnianych kamieniach jedziesz na klamkach? Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano Wtorek o 18:00 Udostępnij Napisano Wtorek o 18:00 Totalnie nie rozumie o co kaman . Przejechanie 200+200+200 czy przepłynięcie Bałtyku nic nie wnosi kiedy amator pisze o swojej przyjemności z dnia codziennego. To tak jak wmawiać ludziom że tylko wykształcenie i zapierdalanie od rana do nocy plus kolejne muliny na koncie to cel nadrzędny sam w sobie a brak jakiegokolwiek szczęścia z życia codziennego to patologia . Można być biednym a spełnionym a z drugiej bogatym ale nieszczęśliwym . Nie wiem do czego bijesz @Mitek toż kolega pisze że mu gra w życiu codziennym do tego czego oczekuje i zaplanował więc cóż zmieniają twoje ( bez obrazy ) pytania ! Można zapytać czy uprawiasz każdego miesiąca takie extremalnie pedałowanie w praktyce ?l Czytając forum można w ciemno stwierdzić że nie ale coś gdzieś kiedyś pojechałeś i stawiasz za minimum jako plan codzienny . Bez sensu 😉 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Wtorek o 18:06 Udostępnij Napisano Wtorek o 18:06 Cześć To reakcja na post. Przeczytaj całość Paweł, bardzo proszę. Po prostu rozmawiamy z Markiem. Ja nie akceptuję elektryków u zdrowych solidnych gości, uważam to za pójście na łatwiznę a Marek ma inne zdanie, Próbujemy ustalić fajny konsensus. Masz coś przeciwko? Pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano Wtorek o 18:11 Udostępnij Napisano Wtorek o 18:11 (edytowane) 21 minut temu, Mitek napisał: Cześć To reakcja na post. Przeczytaj całość Paweł, bardzo proszę. Po prostu rozmawiamy z Markiem. Ja nie akceptuję elektryków u zdrowych solidnych gości, uważam to za pójście na łatwiznę a Marek ma inne zdanie, Próbujemy ustalić fajny konsensus. Masz coś przeciwko? Pozdro Mitek czytam- świata nie zmienisz czy tego chcesz czy nie . Proste !! ….i nie da się z tym dyskutować . Jemu gra i co najważniejsze ma z tego przyjemność a My powinniśmy się tylko cieszyć a nie negować . Tak mi się wydaje tak do tego podchodzę i nic nie zmieni że ja coś zrobiłem i on to również powinien zrobić bo jest zdrowy i się nadaje . Sam jeżdżę po płaskim i jest ok ale w pagórkowatym 😜 po pracy 😂 może bym sam baterie dokupił 😜 cieszmy się że on się cieszy 😉 Jeszcze coś ci napisze 😉 bo rok temu sam wstawiałem zapytanie o elektryka dla mojego syna choć nadal uważam że analog w dojeździe do szkoły jest wystarczający ale pytając go gdzieś po miesiącu użytkowania -jak się jeździ to odpowiedział twierdząco 🥳 koledzy w ławce śmierdzą a ja nie 🤷♂️ Edytowane Wtorek o 18:31 przez PaVic 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano Środa o 08:06 Udostępnij Napisano Środa o 08:06 14 godzin temu, PaVic napisał: Bez sensu zawsze jest sens jeśli można się czymś pochwalić Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Bruner79 Napisano Środa o 08:16 Udostępnij Napisano Środa o 08:16 13 godzin temu, Mitek napisał: Cześć To reakcja na post. Przeczytaj całość Paweł, bardzo proszę. Po prostu rozmawiamy z Markiem. Ja nie akceptuję elektryków u zdrowych solidnych gości, uważam to za pójście na łatwiznę a Marek ma inne zdanie, Próbujemy ustalić fajny konsensus. Masz coś przeciwko? Pozdro Mirek, z tego co czytam między wierszami to robisz/robiłeś dużo km w siodle. Moje pytanie - Jeździłeś kiedyś po górkach gdzie masz solidne przewyższenia? Gdzie masz techniczne podjazdy? Nie równa traska pod górę - tylko pedałowanie po korzeniach, po kamorach pod górę? Marek widzę wali dużo tych km dość sporo - ale ja chłopa rozumiem doskonale. Nie wiem czy jeździ w podobnych warunkach jak ja, ale ja muszę się wpierdolic u mnie na rejonie pod konkretną górkę - zrobiona jest fajna trawersowa podjazdowka - ale ja wolę inną trasą, stromiej - ale krócej. Same moje opony to waga jednej - 1450gr. Mój analog waży około 18kg - 17,5-17,7 dokładnie. W dół jest idealny. Ale wtaszczyc się nim trzeba. Często też jak wjadę i zjadę to idzie wypych albo wnoszenie bajka żeby znowu zjechać inną trasą. Tam gdzie nie podjadę za chuja, podjadę na ebike. Po prostu to jest kosmos. Zamiast zjechać na analu 3-4-5 razy - na ebike zjadę 15. Można przeliczyć zyzucie kalorii 😉 piszę to w kontekście Twoje niechęci do ibajkow. Ale tak jak ostatnio gdzie temperatury są wysokie - taki rower to złoto. Generalnie ja jestem zwolennikiem tych rozwiązań aczkolwiek uważam że w stajni jak z nartami powinny być dwa bajki - anal I ibajk. Osobiście rozśmiesza mnie też też popyt na ebike przez totalnych laików, którzy nie wiedzą co to sag w rowerze, a potem piszą na grupach że wziął rower szwagra taki sam na testy i on jest twardy, nie taki miętki jak jego, a damper qrwa zablokowany ma na podjazd i dalej myśli dlaczego ten rower taki sztywny. Później widać miszczow porozwalanych na traskach. Ale do brzegu - pytam czy miałeś styczność z takimi podjazdami bo jak chcesz to dam Ci namiar na fajna miejscówkę w moich stronach, generalnie wypieszczona przez Czechów - ale masz około 8km podjazdu - kamienie, kładki, agrafki itd. Te km o których ciągle piszesz nagle ulegają konkretnemu zweryfikowaniu - wychodzi umiejętność jazdy na rowerze - równowaga, interwały, konkretne podjazdy. Wtedy można zrozumieć idealnie do czego taki rower został stworzony - bo głowa zawsze chce, ale czasem masz tak zmęczony organizm, że ciało nie daje rady. A ibajk nawet na regeneracje jest idealny. Więc ebike o wadze 18-19-20kg to jest już kosmos. Przypominam ile waży mój anal. A cisnę i podjeżdżam na tym gdzie się da. Baterie zawsze możesz sobie wyjąć z elektryka i jeździć - bo w niektórych modelach można. Kolega ostatnio na tej miejscówce o której wspominałem - na takiej klasy ebike jak Marcosa zesral się na miękko na podjeździe. A przecież to ebike… pozdro 😎 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano Środa o 12:57 Udostępnij Napisano Środa o 12:57 18 godzin temu, Mitek napisał: Cześć Obrażam się tylko na minutę albo prowokacyjnie. 1). Marku czy przejechałeś kiedyś 200 km w ciągu? 2). Czy przejechałeś kiedyś w ciągu 200 + 200+ 200 dzień za dniem w terenie? 3). Czy przejechałeś kiedyś 300 km w terenie jednego dnia? 4). Jakie masz doświadczenie w jeździe po piachu, na odcinkach powiedzmy ponad 50 km? 5). Czy potrafisz poradzić sobie w terenie z gumą jak masz tylko to co przy sobie? 6). Czy na kilometrowym podjeździe o nachyleniu powiedzmy 6% jesteś w stanie utrzymać ponad 20 km/h? 7). Czy na zjeździe po wspomnianych kamieniach jedziesz na klamkach? Pozdro Cze 1). NIE 2). Tym bardziej NIE 3). Jw. ale teren to pojęcie względne i szerokie. 4). Jw. piach to pojęcie względne. Miałem fragment, że nie dało sią nawet roweru pchać, a tym bardziej jechać. Jeździłem w terenie piaszczystym, ale czasami było spoko i praktycznie normalnie, a czasami jakbyś na flaku jechał i było ciężko. Dystans trudny do określenia - bo tego nie liczę tak szczegółowo. 5). Nie wiem, nie miałem okazji. Mam tubless i zestaw naprawczy. Dla mnie przy rekreacyjnej jeździe nie jest to jakiś problem, najwyżej go gdzieś dowlekę, albo porzucę i jakoś go później odzyskam. To są rzeczy materialne, które na dzień dzisiejszy mają dla mnie mniejsze znaczenie. 6). Nie wiem, bo nachyleń nie mierzę, nawet nie mogę sobie wyobrazić ile to jest. Dla mnie jest płasko, stromo, albo w chuj stromo. Na ostatnim pcham. 7). To zależy od nastromienia i wielkości głazów etc. Na trudnych sekcjach dla mnie oczywiście że hamuję, na łatwiejszych nie, tutaj rower full bardzo pomaga, nawet rzekł bym rower jako całość konfiguracji. Przy zjazdach wszystkie są analogowe. 18 godzin temu, Mitek napisał: uważam to za pójście na łatwiznę Mitek, ja już nic nie muszę nikomu nic udowadniać, a tym bardziej sobie. Dwóch ostatnio próbowało i leżą w piachu (ów wyścig). W okolicy Milówki po okolicznych trasach od 3000 do nawet 4000m w pionie na 100km to standard. Więc pytanie brzmi Ile 200-tek przejechałeś ze wzniosem 4000m, ile 100-ek ze wzniosem 2000m i czy chociaż jedna 50-ka była ze skromnym wzniosem 1km. Z Milówki na Rysiankę przez Prusów i Boraczą to 16 km i 1100m w pionie. I to nie trochę w górę i w dół, tylko non stop w górę. Więc Sudovia, która przejechałeś jest nieporównywalna, owszem dystans jest duży, ale to raptem 1km wzniosu na 100km. Tu masz na 15, a żeby być uczciwym - na 30. 3 x więcej. pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
.Beata. Napisano Środa o 15:45 Udostępnij Napisano Środa o 15:45 ... a na Hali Boraczej takie smaczne jagodzianki,... i kawa po turecku w szklance w metalowym koszyczku... 😉 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano Środa o 17:23 Udostępnij Napisano Środa o 17:23 Jak pisałem, jestem nad morzem w jego środkowej części wybrzeża. W całym kraju upał a tu... prawie zimno. 21-22 stopni, choć dziś 26. Ale ja nie o tym. Mnóstwo tu rowerów, dorośli, dzieci. W dojeździe na plażę, ale też na wielu szlakach rowerowych. Elektryków niewiele, bo one tu nie mają sensu. Płasko, niewielkie podjazdy od czasu do czasu. Te nieliczne elektryki widze u starszych, niedołężnych ludzi. Oczywiście są wyjątki. Krótki rowerowy przejazd plażowy. Analogiem. 🙂 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Środa o 18:39 Udostępnij Napisano Środa o 18:39 (edytowane) Cześć Ja nie jeżdżę po trasach czy parkach rowerowych - to dla mnie nie jest celem i pachnie sztucznością. Ale oczywiście po takich ścieżkach i singlach jeździłem nie raz i jest zajebiście bo można grzać. Wiesz/wiecie po prostu trochę inaczej traktujemy rower, co innego nas kręci. Dla mnie wypych nie jest żadnym problemem, nie muszę wszystkiego podjechać - to nie jest cel. Średni wznios na ultra tych trudniejszych to około 1000m na 100km. W tych najtrudniejszych to jest średnio koło 3500m na 100km ale może być i pięć. A teraz przeczytałem końcówkę i dotarło do mnie, że jestem leszcze i cieniasem co tak elegancko przekazałeś więc pozdrawiam serdecznie. W każdym razie mam nadzieję, że uda się spotkać na rowery (niestety ze względów, o których wiesz obecnie raczej nie będzie to możliwe) to sobie pojeździmy i z pewnością będzie fajnie choć zdaję sobie sprawę, że będę jako nie mieszkający w górach raczej czynił obciach, co przecież jest oczywiste ale za to będę miał satysfakcję, że bez baterii. I jeszcze Marku, upraszam o realizm. 4000m na 200km to etapy TdF. Dzięki, że postrzegasz mnie jako aż tak dobrego ale ja jestem realistą i piszę o rzeczach realnych dla amatora. Pozdro Edytowane Środa o 20:18 przez Mitek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Środa o 20:37 Udostępnij Napisano Środa o 20:37 12 godzin temu, Bruner79 napisał: Mirek, z tego co czytam między wierszami to robisz/robiłeś dużo km w siodle. Moje pytanie - Jeździłeś kiedyś po górkach gdzie masz solidne przewyższenia? Gdzie masz techniczne podjazdy? Nie równa traska pod górę - tylko pedałowanie po korzeniach, po kamorach pod górę? Marek widzę wali dużo tych km dość sporo - ale ja chłopa rozumiem doskonale. Nie wiem czy jeździ w podobnych warunkach jak ja, ale ja muszę się wpierdolic u mnie na rejonie pod konkretną górkę - zrobiona jest fajna trawersowa podjazdowka - ale ja wolę inną trasą, stromiej - ale krócej. Same moje opony to waga jednej - 1450gr. Mój analog waży około 18kg - 17,5-17,7 dokładnie. W dół jest idealny. Ale wtaszczyc się nim trzeba. Często też jak wjadę i zjadę to idzie wypych albo wnoszenie bajka żeby znowu zjechać inną trasą. Tam gdzie nie podjadę za chuja, podjadę na ebike. Po prostu to jest kosmos. Zamiast zjechać na analu 3-4-5 razy - na ebike zjadę 15. Można przeliczyć zyzucie kalorii 😉 piszę to w kontekście Twoje niechęci do ibajkow. Ale tak jak ostatnio gdzie temperatury są wysokie - taki rower to złoto. Generalnie ja jestem zwolennikiem tych rozwiązań aczkolwiek uważam że w stajni jak z nartami powinny być dwa bajki - anal I ibajk. Osobiście rozśmiesza mnie też też popyt na ebike przez totalnych laików, którzy nie wiedzą co to sag w rowerze, a potem piszą na grupach że wziął rower szwagra taki sam na testy i on jest twardy, nie taki miętki jak jego, a damper qrwa zablokowany ma na podjazd i dalej myśli dlaczego ten rower taki sztywny. Później widać miszczow porozwalanych na traskach. Ale do brzegu - pytam czy miałeś styczność z takimi podjazdami bo jak chcesz to dam Ci namiar na fajna miejscówkę w moich stronach, generalnie wypieszczona przez Czechów - ale masz około 8km podjazdu - kamienie, kładki, agrafki itd. Te km o których ciągle piszesz nagle ulegają konkretnemu zweryfikowaniu - wychodzi umiejętność jazdy na rowerze - równowaga, interwały, konkretne podjazdy. Wtedy można zrozumieć idealnie do czego taki rower został stworzony - bo głowa zawsze chce, ale czasem masz tak zmęczony organizm, że ciało nie daje rady. A ibajk nawet na regeneracje jest idealny. Więc ebike o wadze 18-19-20kg to jest już kosmos. Przypominam ile waży mój anal. A cisnę i podjeżdżam na tym gdzie się da. Baterie zawsze możesz sobie wyjąć z elektryka i jeździć - bo w niektórych modelach można. Kolega ostatnio na tej miejscówce o której wspominałem - na takiej klasy ebike jak Marcosa zesral się na miękko na podjeździe. A przecież to ebike… pozdro 😎 Cześć Tak. Trudne podjazdy i zjazdy, kamienie, koleiny czasami bez żadnej drogi. Mój rower waży jakieś 17kg ale uwzględniając dwa bidony i zawartość toreb może dochodzić do 20kg. Opona Smart Sam już chyba 4 komplet, drutowa - świetnie jedzie po twardym i daje radę w terenie. Wiesz dla mnie jechanie samochodem aby jechać na rower jest już samo w sobie nieco bez sensu. Oczywiście też tak robię, że wiozę rowery gdzieś i tam jeździmy, no i oczywiście zawody ale to inny temat. Natomiast w fajne rowerowe kasy mam parę km. Ja z kolei namawiam na przejechanie np. Krwawej pętli dookoła Warszawy - fajna jednodniowa wycieczka w bardzo zmiennym terenie. Pozdro serdeczne Pozdrowienia Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano Czwartek o 06:51 Udostępnij Napisano Czwartek o 06:51 13 godzin temu, a_senior napisał: Jak pisałem, jestem nad morzem w jego środkowej części wybrzeża. W całym kraju upał a tu... prawie zimno. 21-22 stopni, choć dziś 26. Ale ja nie o tym. Mnóstwo tu rowerów, dorośli, dzieci. W dojeździe na plażę, ale też na wielu szlakach rowerowych. Elektryków niewiele, bo one tu nie mają sensu. Płasko, niewielkie podjazdy od czasu do czasu. Te nieliczne elektryki widze u starszych, niedołężnych ludzi. Oczywiście są wyjątki. Krótki rowerowy przejazd plażowy. Analogiem. 🙂 Cześć Andrzeju W beneluxie mega popularny już od jakiegoś dłuższego czasu jest rower elekt. głównie przez młodzież szkolną ale i starszych też czasem widzę do użytkowania codziennego choć dedykowany z przeznaczeniem właśnie na plażę lub na śnieg - fatbike . Byłem jakiś czas temu z synem w sklepie obejrzec ten wynalazek bo też ma fazę choć już mu przechodzi uff ale najśmieszniejsze jest to że to 1/3 hm 1/4 ceny markowego roweru z baterią . 35-45kg waga tego „Rometa” z baterią na pedały a ceny już od 700€ 🤷♂️ pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano Czwartek o 08:31 Udostępnij Napisano Czwartek o 08:31 1 godzinę temu, PaVic napisał: W beneluxie mega popularny już od jakiegoś dłuższego czasu jest rower elekt. głównie przez młodzież szkolną ale i starszych też czasem widzę do użytkowania codziennego choć dedykowany z przeznaczeniem właśnie na plażę lub na śnieg - fatbike . Widuje się je i tu i w Krakowie. W Krakowie głównie u dostawców żarcia. A tu do tego co piszesz. Choć to pojedyncze sztuki. W zeszłym roku widziałem, i rozmawiałem z właścicielem, fatbike analogowy. Właśnie do jeżdżenia wzdłuż brzegu. Szczerze mówiąc, choć to bardzo sympatyczny rodzaj jeżdżenia, nie przepadam za jazdą po plaży. Trzeba do tego specjalnych warunków, ale przede wszystkim świadomość, że tu i ówdzie do mechanizmów roweru dostaje się morska woda działa na mój inżynierski i majsterklepkowy umysł niekorzystnie. 🙂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano Czwartek o 13:05 Udostępnij Napisano Czwartek o 13:05 (edytowane) Jak nie urok to sraczka 🤦♂️ Po czasie zaryzykowałem i dziś kupiłem mostek o jeden centymetr krótszy i aż ciśnie się na usta „pier…..y”jeden centymetr który robi kapitalną robotę. Do tej pory choć szczerze jakoś się już przyzwyczaiłem po różnym kombinowaniu w ustawieniach to jednak dziwny dyskomfort miałem szczególnie w skrętach w terenie lub obrót głowy do tyłu (uczucie jakbym był za bardzo wyciągnięty do przodu ) wiec dziś wstałem i mówię sobie podjadę do sklepu i kupię krótszy choć ciągle dostawałem wskazówki zrób to czy tamto w ustawieniach. W standardzie był zamontowany 100mm zamieniłem na 90mm i dyskomfort który miałem już go nie ma ale wyjechałem bez pompki i gratów do szybkiego serwisu na przejażdżkę kontrolną . Na 17 km wyjeżdżając z lasu czuję że coś się nie jedzie jak powinno - kapcia złapałem a jestem w szczerym polu . Na szczęście mieszkam gdzie mieszkam więc wiocha obok wioski ale z buta mam jakieś 3km do najbliższej w której jest rowerowy.Po drodze jak na złość ani jednego rowerzysty . Doczłapałem się do rowerowego a koleżka mi mówi że ma dwa do roboty i może zrobić na jutro - myślę sobie to po co mam płacić i iść dalej z buta ( komunikacja transportowa w BE to bolączka głowy -nawet uberów brak o taxi nie wspomnę, autobus pewnie dwa na cały dzień z rana i popołudniem ) więc mówię pompuj pan na max i cisnę ile sił w nogach w kierunku domu. Ujechałem może z 4 km zostało jakieś 6 w linii prostej i dalej z buta. Dzwonię do syna nie odbiera 😤, wszyscy w robocie więc człapie dalej . Dochodzę do wsi i syn oddzwania wiec mu mówię pocałuj się w cztery dojdę już dalej . Na wejściu do wsi mam rowerowy dopompowałam i jakoś dojechałem . Morał pierwszy nigdy nie ruszaj się z domu bez gratów serwisowych ! Morał drugi nie słuchaj co inni podpowiadają idź za głosem własnego rozsądku. Jebany krótszy mostek o centymetr który kosztował 80€ warty wszystkich pieniędzy -warto było zaryzykować i szkoda czasu było kombinować ! Zrobił kapitalną robotę ! 😤 jest sprawca negatywnego zdarzenia oraz mojego spaceru 😂 Edytowane Czwartek o 14:01 przez PaVic 3 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano Czwartek o 20:56 Udostępnij Napisano Czwartek o 20:56 7 godzin temu, PaVic napisał: Morał pierwszy nigdy nie ruszaj się z domu bez gratów serwisowych ! Teraz są różne patenty, opony antyprzebiciowe, zalewanie mleczkiem. Ale ja stary stosuję stare, proste i pewne metody. W obu rowerach (MTB, cross) wożę przyczepioną małą sakiewkę za siodełkiem z imbusami i zapasową dętką oraz małą pompkę przytroczoną do ramy. Np. w MTB wygląda to tak: 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Piątek o 05:23 Udostępnij Napisano Piątek o 05:23 Cześć Takie wyposażenie ma każdy Andrzeju, no każdy kto jeździ kawałek dalej ale warto dodać, że dętkę w sakiewce należy wymieniać na nową minimum raz w roku. Paweł też pewnie ma tylko coś zmieniał w rowerze i wyjechał na testy - miałem dokładnie taki sam przypadek ale na szczęście guma złapana w mieście praktycznie obok stacji benzynowej a tam pracował gość - rowerzysta, który miał łatki. Czasami trzeba mieć farta. Pozdro serdeczne 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano Piątek o 06:29 Udostępnij Napisano Piątek o 06:29 Mam mam cały zestaw naprawczy ale jakoś się zamotałem i nie wziąłem . Oprócz dętki kluczy mam też nabój CO2 w sakwie choć pompkę też mam mini która przypinam pod siodło . No był niefart tak jak napisałem na wstępie - jak nie urok to sraczka 🤷♂️ życie 😉 pozdro 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
bubol.T Napisano Piątek o 07:27 Udostępnij Napisano Piątek o 07:27 54 minuty temu, PaVic napisał: Mam mam cały zestaw naprawczy ale jakoś się zamotałem i nie wziąłem . Oprócz dętki kluczy mam też nabój CO2 w sakwie choć pompkę też mam mini która przypinam pod siodło . No był niefart tak jak napisałem na wstępie - jak nie urok to sraczka 🤷♂️ życie 😉 pozdro Ostatnio żona złapała gumę pod Czantorią. Oczywiscie moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 😅 Na moje szczęście sklep rowerowy był w pobliżu. Teraz wożę 3 dętki do wszystkich rowerow i zestaw naprawczy w razie W. Lepiej wozić w plecaku niż się narażać małżonce. 1 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
zając Napisano Piątek o 07:38 Udostępnij Napisano Piątek o 07:38 10 minut temu, bubol.T napisał: Lepiej wozić w plecaku niż się narażać małżonce. Też tak myślę 🙃 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Piątek o 15:46 Udostępnij Napisano Piątek o 15:46 Cześć No Katarzyna Niewiadoma pokazała nieprawdopodobną klasę. Potwierdza, że jest najwybitniejszym kolarzem szosowym w historii Polski. Pozdro 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano Piątek o 15:59 Udostępnij Napisano Piątek o 15:59 9 godzin temu, PaVic napisał: Mam mam cały zestaw naprawczy ale jakoś się zamotałem i nie wziąłem . Ja mam przypiętą dętkę i pompkę do roweru na stałe. Nie da się zapomnieć. Ale faktycznie Mitek słusznie prawi. Warto tę dętkę sprawdzić co jakiś czas. Te moje mają już kilka lat i po prawdzie nie wiem czy jeszcze są sprawne. Niefart i mnie może się zdarzyć. Np. gdy dwukrotnie złapię gume na jednej wycieczce. Albo, co niestety mi sie przydarzyło, rozleci się opona. Albo pęknie szprycha. Cięzko się jedzie bez nawet jednej szprychy. A i z wymianą nie jest łatwo. Właśnie wymieniłem jedną w kole wnuczki. Aby odkręcić kasetę trzeba było umieścic koło z odpowiednią nakładką w solidnym imadle i naprawdę przyłożyć sie do odkręcenia. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano Piątek o 16:58 Udostępnij Napisano Piątek o 16:58 Cześć Moim zdaniem ważnym jest aby nauczyć się tak dbać o sprawność roweru aby nas nie zawiódł w czasie większych wyzwań. Pod domem zawsze sobie poradzisz albo po Ciebie przyjadą ale gdzieś dalej już problem może być poważny. Tą dychę to przejedzie się nawet na kapciu. A więc regularna wymiana taśm dętek i opon i/lub dbanie o świeżość mleka i dopełnianie. Nie kupowanie gówna ale i nie kupowanie rzeczy nieprzystosowanych do wyzwań, które podejmujemy, zbyt wycieniowanych na przykład. No i, bardzo ważne, nauczyć się jeździć tak aby roweru nie niszczyć, nie łapać gum itd. Jak maja kilka lat i wozisz je cały czas ściśnięte w podsiodłówce to raczej do wywalenia. Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Wujot2 Napisano 11 godzin temu Udostępnij Napisano 11 godzin temu W dniu 7.08.2026 o 07:23, Mitek napisał: Cześć Takie wyposażenie ma każdy Andrzeju, no każdy kto jeździ kawałek dalej ale warto dodać, że dętkę w sakiewce należy wymieniać na nową minimum raz w roku. Paweł też pewnie ma tylko coś zmieniał w rowerze i wyjechał na testy - miałem dokładnie taki sam przypadek ale na szczęście guma złapana w mieście praktycznie obok stacji benzynowej a tam pracował gość - rowerzysta, który miał łatki. Czasami trzeba mieć farta. Pozdro serdeczne Mnie kiedyś w górach pękła sztyca - wbrew pozorom to jest jednak duży problem (z jazdą). I kiedy z nietęgą miną wyciągnąłem tel a Google wskazał, że w Lądku Zdrój do którego właśnie zjeżdżałem jest sklep rowerowy to pomyślałem sobie, że chyba mam farta. I faktycznie sztyca była - cały problem zajął mi 15 min. Innym razem połamałem hak ale na szczęście blisko było do przełęczy z której miałem 10 km zjazd. Parę razy coś tam musiałem pchać ale to był pikuś. Wylądowałem na stacji kolejowej w Piechowicach a pociąg miałem za pół godziny. Czyli fart (w niefarcie) to dobra sprawa. Ale lepiej być przygotowanym. Ja mam schizę i biorę zawsze dwie dętki (i nawet łatki jakby trzeba było jeszcze kleić). 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PaVic Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu W dniu 7.08.2026 o 17:46, Mitek napisał: Cześć No Katarzyna Niewiadoma pokazała nieprawdopodobną klasę. Potwierdza, że jest najwybitniejszym kolarzem szosowym w historii Polski. Pozdro Na 8 etapie nie popisała się w końcowej fazie i dużo bezsensownych aluzji a 9 etap na zjeździe dostała ponad minutę już pomijam te 18 sek na kocówce podjazdu tu kropka nad i postawiła Vollering ( pełny pierścień ) 😉 w tłumaczeniu na Polski Nicea piękne miasto i świetne tereny na rower jak ktoś ma krzepę w podjazdach a Wybrzeże Lazurowe sama słodycz . Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 45 minut temu Udostępnij Napisano 45 minut temu W dniu 5.08.2026 o 20:39, Mitek napisał: Cześć Ja nie jeżdżę po trasach czy parkach rowerowych - to dla mnie nie jest celem i pachnie sztucznością. Ale oczywiście po takich ścieżkach i singlach jeździłem nie raz i jest zajebiście bo można grzać. Wiesz/wiecie po prostu trochę inaczej traktujemy rower, co innego nas kręci. Dla mnie wypych nie jest żadnym problemem, nie muszę wszystkiego podjechać - to nie jest cel. Średni wznios na ultra tych trudniejszych to około 1000m na 100km. W tych najtrudniejszych to jest średnio koło 3500m na 100km ale może być i pięć. A teraz przeczytałem końcówkę i dotarło do mnie, że jestem leszcze i cieniasem co tak elegancko przekazałeś więc pozdrawiam serdecznie. W każdym razie mam nadzieję, że uda się spotkać na rowery (niestety ze względów, o których wiesz obecnie raczej nie będzie to możliwe) to sobie pojeździmy i z pewnością będzie fajnie choć zdaję sobie sprawę, że będę jako nie mieszkający w górach raczej czynił obciach, co przecież jest oczywiste ale za to będę miał satysfakcję, że bez baterii. I jeszcze Marku, upraszam o realizm. 4000m na 200km to etapy TdF. Dzięki, że postrzegasz mnie jako aż tak dobrego ale ja jestem realistą i piszę o rzeczach realnych dla amatora. Pozdro Cze No nie miałem czasu aby coś odpisać, dopiero teraz mogę coś sensownego sklecić. Nigdzie nie napisałem, że jesteś leszczem i cieniasem, ale od pewnego czasu (a jesteś zdecydowanym praktykiem) zacząłeś ni z gruchy ni z pietruchy teoretyzować. No przecież czytamy co piszemy i nie przypominam sobie, abyś w ostatniej dość długiej perspektywie czasowej jeździł gdzieś w górach na rowerze. Jeździsz to, co masz dostępne i tyle. Nikt tego nie umniejsza, ani nie bagatelizuje. Zadałeś pytania, odpowiedziałem konkretnie, zadałem ja - to strzeliłeś focha. Żeby jeździć po górach, to trzeba mieć czas i robić to systematycznie. Ja ani jednego ani drugiego nie mam póki co za bardzo za dużo. Budowanie formy zajmie mi lata. Nie będę się porywał z motyką na słońce. Dobrze wiesz, że w górach, dystans jest mało istotny, ważne przewyższenia i stan trasy jak i nastromienie. Mam określony czas i muszę się w nim zmieścić. Bo jak zajdzie słońce to stopień trudności jest x4. Nie ma wówczas zjazdów, tylko bezpieczna utrata wysokości. Wypych to normalna rzecz, ale przede wszystkim strata czasu, a na to nie można sobie pozwolić. W okolicach Milówki, to przy mojej umiejętności planowania tras byłoby na porządku dziennym. Zostanie VeloSoła, co jest podobne do ścieżek Krakowskich. Więc mając możliwość jazdy w świetnym, aczkolwiek trudnym i bardzo wymagającym terenie zamknę się w popierdółce dla rodzinnych przejażdżek. TDF to jazda na szosie, a więc inna bajka i inny rodzaj jazdy i sprzętu. W Polsce są przecież organizowane maratony MTB, na mazowszu i pomorzu także. Ale niedaleko mnie jest Maraton w Stryszawie (m. in. biegnie przez Rysiankę) o dystansie 240km i łącznym przewyższeniu ok. 8000m. Jest to 4 dniówka. Propsy jadą dystans ok 60km 3,5h a leszcze w chuj lepsi ode mnie 6h. Więc ja 50km pojadę w bardzo dobrych warunkach 6h o ile nie trafię na jakąś "ścianę płaczu" na podjeździe, czy też zjazd "życia" ponad moje umiejętności. Tutaj niestety tak jest, fajny szuter i nagle kosmos. Wczoraj byłem u Tarasa na piwku, chociaż byłem zjebany, a w 2 strony mam ok 80km. Z Milówki wróciłem o 1-szej w nocy, a na powrocie był OS, no googha wyjebałem o 36min. Ale było puściutko. Strasznie mi się nie chciało jechać, ale słowo ważniejsze od piniędzy, umówiłem się i pojechałem ... na elektryku. Jak mi odetnie prąd to jakoś wrócę. No i mój nowy nabytek, Bruner jeżdżąc swoje ulubione tematy, czyli grawitacyjna jazda wyjebałby go w krzaki po pierwszym dniu. Na 100%. Bo albo zachowuje się jak analog, albo bateria topnieje w oczach. Ładowarka oryginalna jest słaba i mimo iż bateria ma tylko 400 to ładuje się w chuj długo. A jeszcze musi być w cieniu, bo postał chwilę na słońcu i się obraził. Wyświetlił się komunikat, że ładowanie niemożliwe z powodu wysokiej temperatury baterii. Tak więc jakieś ładowanie w schronisku nie wchodzi w grę. Ale do Marasa jest płasko. Generalnie założyłem 4h jazdy, bo nie wiedziałem co będzie. W sumie to 1:40 w jedną stronę a na powrocie jeszcze szybciej. Chłodniej i mniej ludzi, no i delikatnie w dół, bo jednak Wisła płynie w stronę Krakowa.. Czy się mniej zmęczyłem? Niekoniecznie, śmiem twierdzić że chyba jeszcze bardziej niż na analogu. No jazda w trybie ECO, to jak jazda z kimś mocniejszym w parze. Myślałem, ze ma jakieś limity ustawione na kadencji i mocy, ale to nieprawda. Wylicza co jedziesz z jakiegoś dystansu i cały czas Cię zmusza abyś tak jechał cały czas. To Cie kopnie w dupę, to sekundę pomoże, ale cały czas pilnuje, aby jechał równym tempem. Na analogu już dawno zrzuciłbym bieg na niższy, ale ten rower na to nie pozwala. Więc przeciąga agonię do kresu możliwości, po czym jak już za dużo pomaga, każe zrzucić bieg i z powrotem jest to samo. Nie mówi, usiądź, napij się, odpocznij, tylko: chuj, jedziemy wolniej ale jedziemy dalej. Generalnie na tym odcinku zużyłem 9% baterii co daje jakiś popierdolony zasięg. Ale praktycznie cały dystans to jazda stricte analogowa. Dzisiaj rano myślałem, że nie wstanę do pracy, taki byłem zjebany. To już w górach jest bardziej skory do współpracy. Na + to można na nim jeździć bez baterii. Jest praktycznie nieodczuwalna różnica w oporach toczenia i wadze. Myślę, że w górach jadąc szczytami bez zjazdu do dolin, nawet jak braknie baterii można jechać praktycznie normalnie jak na zwykłym full-u. Jak już coś powstanie - to Was zapraszam już teraz, to skoczymy na Rachowiec na piwo ( w końcu znalazłem drogę, którą jechałem z kumplem, ale tylko na Rachowiec, na powrocie kolejny raz coś popierdoliłem, chyba czwarty), albo na Boraczą, skrótem przez Prusów. Życzę zdrówka i uściski dla Ewci. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.