Skocz do zawartości

rower :)


jark

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, Spiochu napisał:

Myslalem, ze uczciwosc to cos normalnego. 

Przecież napisałem, że tak się kreujesz, a jak jest naprawdę to nie mam pojęcia, nie znam cię, ale doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że im ktoś głośniej krzyczy o wartościach czy zasadach, to tym bardziej ma je w głębokim poważaniu.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, kordiankw napisał:

Przecież napisałem, że tak się kreujesz, a jak jest naprawdę to nie mam pojęcia, nie znam cię, ale doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że im ktoś głośniej krzyczy o wartościach czy zasadach, to tym bardziej ma je w głębokim poważaniu.

Nie odnajduje sie w oszukiwaniu ,ale nie musisz wierzyc. W powazaniu mam za to czesc przepisow drogowych, wiec idealem tez nie jestem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, kordiankw napisał:

Napisz coś więcej, strasznie urzekła mnie twoja historia.

 Kopnie ja w dupę jak tylko wspomni że chce dzieci bo kasa jest na zabawki nie na dzieciory. Była forumowiczka mogłaby coś o tym powiedzieć.

Edytowane przez Mikoski
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 18.06.2026 o 15:25, MarioJ napisał:

Nie do końca. Jakość przenosi się do manufaktur. Akurat orientuję się w rynku kawowym. W tej branży są producenci masowi jak Phillips czy Siemens. A jest gro producentów o mniejszej skali którzy robią ekspresy i młynki solidne na długie lata. Ale za lepsze materiały trzeba zapłacić więcej. Np. firma Eureka (zatrudnia obecnie od 51 do 200 pracowników).

Pewnie w rowerach też są manufaktury, którzy składają na najlepszych komponentach.

 

Cześć

Nie wiem jak jest z kawą - oj... daleko mi do smakosza kawy, właściwie czegokolwiek ale...

Manufaktury, wyrób ręczny, hodowla naturalna, podejście ekologiczne w produkcji itd. to po prostu obecnie modne nośne hasła, na które lecą jak muchy na lep duże grupy konsumentów, zazwyczaj nie mających pojęcia o co tak naprawdę chodzi. Troszkę zacząłem orientować się w rynku piwnym i wszystkim zajadłym miłośnikom kraftów serdecznie gratuluję. 🙂

W rowerach sporo elementów to technologia i skomplikowana mechanika precyzyjna. Tutaj manufaktura nie ma szans ale już - tak jak piszesz - składanie pod wymiar z gotowych elementów to manufakturowa nisza, która się rozrasta ale i jest bardzo niestabilna. Sam znam parę firm, które coś tam robiły ale już nie robią albo się sprzedały zmieniając charakter, weźmy takie Rondo... choć może to inny kaliber.

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 21.06.2026 o 10:20, Bruner79 napisał:

Dzień doberek! Z rana już 28 i paruje także sauna. Idealnie 😎

IMG_0532.jpeg

Cze

Pojeżdżone? Ja pojechałem w piątek w Beskidy, ale wyjazd z Krakowa to kurwa dramat. Niby 120 km mam oto 2,5h jazdy z czego chyba z 1h to wyjazd z miasta. Później to jakoś idzie. Wyjechałem o 15.00 a na miejscu byłem o 17.30. Szybko skosiłem i wymieniłem regulator ciśnienia wody w przyczepie, bo się rozleciał i mega się z niego lało. Przy okazji wywiozłem elektryczny czołg w góry, wlazł do samochodu bez problemu. Rano w sobotę miałem trochę czasu, bo rodzinka dumała w Krakowie czy jechać, w Beskidach lampa, a w Krakowie ulewa. Na szybko pętla jakaś z netu ściągnięta 30km i 600m przewyższenia, bo planowanie trasy na komórce jest niemożliwe, a kompa nie miałem. Taka na 2h. To a'propos elektryka w góry. Początek ścieżka rowerowa parę km na rozgrzewkę, rano przyjemnie bo noc była chłodna. W sumie w lesie temperatura bardzo ok. Jak już wjechałem na podjazd, to rzekłbym stromo dość, nawet w chuj stromo. Ale w sumie na eco da rade wszystko podjechać, chociaż bardzo ciężko, na analogu byłoby wleczone. W Krakowie to mam podjazdy ale dużo bardziej łagodne i zdecydowanie krótsze. W lesie zero ludzi. Spotkałem tylko 1 na rowerze (e-bike enduro, chyba jeździł jakieś single lokalne, bo ujebany i w pełnym rynsztunku) i 2 pieszych na szlaku. Wleczone było, bo się wjebałem na pieszy szlak. Połowę wyjechałem, a połowy już nie. Stromo, wąsko i klasyczna "rąbanka beskidzka", głazy poprzeplatane z korzeniami, schody i jak nie wybierałem trasy, to zawsze chujowo. Brakło umiejętności podjeżdżania stopni następujących jeden po drugim. Trudno było potem wystartować. Także wleczone było, w sumie to "walk" dobrze ze był, ale i tak się ujebałem mocno. Góra super i nawet singiel się trafił, bo szczytami, zjazd początkowo bardzo stromy, wiec na hamulcu, potem praktycznie do końca bez pedałowania zjechałem ale to już asfaltem. Zajęło mi to 2h całość. Przy okazji budowy S-ki sporo fajnych technicznych dróg o świetnej nawierzchni. Natomiast fragment miałem z takimi przetokami dla wody w poprzek drogi, o ile były drewniane to ok, ale pare było z C-ownika i to takiego dużego, ze miałem obawy po nich przejeżdżać, czy nie pierdolnę jak mnie przytrzyma przez kierę 😉 . Bateria - prawie nic nie zużyłem, 1 kreskę z pięciu. Nie wiem czy też była w 100% naładowana. Na mecie komputer pokazał mi jakiś pojebany zasięg, ale chyba był to efekt końcowego zjazdu i jazdy z prędkością pow. 30km/h praktycznie na 5 ostatnich km. Zobaczę w przyszłym tyg. jak ten słabszy silnik i ja poradzimy sobie na tej trasie. Czy eko wystarczy na podjazdach. Ma dojechać do mnie środa/czwartek.

pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...