Skocz do zawartości

rower :)


jark

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, a_senior napisał:

Dobry full MTB (nie elektryk) na ramie aluminiowej można kupić w granicach 5000 zł, np. Ghost czy Giant czy nawet Lapierre. Wbrew pozorom marka roweru ma drugorzędne znaczenie, to też uzgodniliśmy z kumatym sprzedawca w sklepie, choć "gawiedź" o tym nie wie. 🙂 I dobrze. 🙂

Dokładnie, podobnie jest z szosami, np. Felt advance w pełnym carbonie i mechaniczna grupą 105 (napęd 2x11), na sztywnych osiach i hydraulice da się kupić w okolicy 6-6.5 tys. Jak chcesz mieć napęd 2x12 to około 1 tys trzeba dopłacić. Dopiero na di2 kwoty przekraczaja 10 tys. W podobnych cenach i osprzetach są też rowery Fuji. Oczywiście mowa tu o nowych sprzętach. Rzecz jasna są to rowery na stockowych kołach, ale na pierwszy rower myślę, że nie ma sensu więcej wydawać, choć kto bogatemu zabroni 😀

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, a_senior napisał:

 

Warto kupić z ramą karbonową (mimo że full), bo jednak sama rama dodatkowo amortyzuje (alu jest sztywne, pisał o tym Mitek) i jest ciut lżejsza niż alu. I podobno trwała i odporna na zderzenia, co wcale nie było kiedyś oczywiste.

 

Tutaj bym polemizował. Szczególnie w kwestii jeżdżenia dość intensywnie Mtb - a szczególnie grawitacyjnie - czyli w dół. Cześć ludzi (zresztą ja też) świadomie wybierają ramy Alu - ponieważ w dół  lepiej „kleją” no i tłumią drgania. Sama waga - trochę cięższa - też tutaj w jakiś sposób pomaga. Natomiast reszta to kwestia indywidualna - karbon jest ładniejszy - kształt ramy. Alu posiadają spawy i wygląda to trochę gorzej. Natomiast pisałem to nieraz - ebike to przyszłość - sam też jeśli tylko sprzedam swojego analoga to kupię ebike. W jakim celu? Głównie zjeżdżam. Na mojej miejscówce - małej górce z wielkim potencjałem - strome podjazdy - a zjazdy intensywne i krótkie. Na ebike zaliczę takich podjazdów(rund góra dół) z 6-8 w godzinę - na analogu - 2.  

Edytowane przez Bruner79
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, AdrianW napisał:

Dlatego wiem, że nie ma co zaczynać bo będzie ciężko o te dwie rzeczy. Mówisz , że przez 2 miechy taki spadek formy??? A jak z odzyskaniem jej, ile czasu Ci to zajęło?

Pozdro

Cześć

Zajmuje, chciałeś powiedzieć. To nie jest takie proste. Nie wystarczy raz w tygodniu pojechać sobie na wycieczkę. Trzeba robić 3-4 razy w tygodniu po 60-80km - to jest minimum i to w tempie. Poza tym przytyłem parę kilo i to tez trzeba ogarnąć normalnym działaniem a nie jakąś dietą cud bo nie o to chodzi żeby się katować tylko żeby było fajnie.

Musi potrwać. Niestety mam już nieco inny układ pracowy niż 4 czy 5 lat temu i nie dam rady czasowo jeździć 10000-12000km rocznie. Taki czas, ale wróci lepszy.

Pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Bruner79 napisał:

Na mojej miejscówce - małej górce z wielkim potencjałem - strome podjazdy - a zjazdy intensywne i krótkie. Na ebike zaliczę takich podjazdów(rund góra dół) z 6-8 w godzinę - na analogu - 2.  

Na jednej górce góra , dół 6-8 razy ,przecież to nudne. Zjazdy fajne,ale podjazdy po leśnych ścieżkach,to jak spacer po lesie tylko wysiłek mega większy,a satysfakcja wjazdu zawsze jest. Chyba za młody jestem, żeby się do elektryka przekonać,albo za starej daty😁

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Zajmuje, chciałeś powiedzieć. To nie jest takie proste. Nie wystarczy raz w tygodniu pojechać sobie na wycieczkę. Trzeba robić 3-4 razy w tygodniu po 60-80km - to jest minimum i to w tempie. Poza tym przytyłem parę kilo i to tez trzeba ogarnąć normalnym działaniem a nie jakąś dietą cud bo nie o to chodzi żeby się katować tylko żeby było fajnie.

Musi potrwać. Niestety mam już nieco inny układ pracowy niż 4 czy 5 lat temu i nie dam rady czasowo jeździć 10000-12000km rocznie. Taki czas, ale wróci lepszy.

Pozdro

A co Ty znowu na ultra Maraton się szykujesz , przecież rower to przyjemność,nie wyczyn ,by coś musieć.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Edwin napisał:

A co Ty znowu na ultra Maraton się szykujesz , przecież rower to przyjemność,nie wyczyn ,by coś musieć.

Cześć

Nie o to chodzi. Nigdy nie przygotowywałem się do żadnego Ultra (poza niezbędną minimalną logistyką). Cała idea polega na tym aby taki Ultra pojechać po prostu z marszu bo to też jest zajebista zabawa. W tym roku na przykład jeszcze nie przejechałem żadnej dłuższej wycieczki - wstyd.

To zawsze jest zabawa, musieć trzeba tylko wyjść z domu.

Pozdro

Edytowane przez Mitek
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Edwin napisał:

A co Ty znowu na ultra Maraton się szykujesz , przecież rower to przyjemność,nie wyczyn ,by coś musieć.

Cze

Właśnie wróciłem z kółka i tak apropos przyjemności, była babka z gościem na rolkach, ale takich szybkich, gość zapierdalał jak wściekły, szosy miękły przy nim, babka także, ale wolniej. Wyprzedziła mnie i w pewnym momencie zwolniła, myślałem że coś zgubiła, ale ruszyła dalej lecz powoli. Dojechałem ją i chwilę jechaliśmy razem. Rzuciłem do niej” niezły speed”, ona odparła” rzyganie też😀”. No co się nie robi dla przyjemności😉.

pozdro

  • Haha 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Edwin napisał:

Na jednej górce góra , dół 6-8 razy ,przecież to nudne. Zjazdy fajne,ale podjazdy po leśnych ścieżkach,to jak spacer po lesie tylko wysiłek mega większy,a satysfakcja wjazdu zawsze jest. Chyba za młody jestem, żeby się do elektryka przekonać,albo za starej daty😁

Moja górka to przykład 😉 btw - tu nie ma jednej traski tylko naście 😉 część oficjalnych i część  ukrytych które robimy z lokalesami. Natomiast takich miejscówek jest multum w dzisiejszych czasach. Wiesz, to jak z nartami, kazdy lubi co innego. Jeden lubi masaż prostaty robiąc 150km na szosie, inny woli lecieć w dół. Temat ebike grząski szczególnie tu na forum. Ale pogadaj z gościami którzy siedzą w górach na rowerach, szczególnie z tymi ktorzy jeżdżą na ebike, inny świat 😉 Ale - powtarzam - jeden będzie wolał analoga a inny ebike. Ja już swoich przewyższeń narobiłem w życiu, teraz wolę robić naście zjazdów więcej w dół 😉

Edytowane przez Bruner79
  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Bruner79 napisał:

Moja górka to przykład 😉 btw - tu nie ma jednej traski tylko naście 😉 część oficjalnych i część  ukrytych które robimy z lokalesami. Natomiast takich miejscówek jest multum w dzisiejszych czasach. Wiesz, to jak z nartami, kazdy lubi co innego. Jeden lubi masaż prostaty robiąc 150km na szosie, inny woli lecieć w dół. Temat ebike grząski szczególnie tu na forum. Ale pogadaj z gościami którzy siedzą w górach na rowerach, szczególnie z tymi ktorzy jeżdżą na ebike, inny świat 😉 Ale - powtarzam - jeden będzie wolał analoga a inny ebike. Ja już swoich przewyższeń narobiłem w życiu, teraz wolę robić naście zjazdów więcej w dół 😉

Też lubię lecieć w dół,ale wszędzie mam pod górkę. Choć do lasu 7 km.

Góry Sowie i okolice Wałbrzycha przecież znane z fajnych tras.  Nigdy nie miałem problemu gdzie pojeździć blisko domu.

Ja tam młody szczeniak jestem,bez nadwagi i lubię się zmęczyć na rowerze jeżdżąc po górkach.

Edytowane przez Edwin
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, a_senior napisał:

Dobry full MTB (nie elektryk) na ramie aluminiowej można kupić w granicach 5000 zł,

Nie kupisz dobrego fulla w tej cenie. Może jakąś zajechaną używkę. Dobre amortyzatory tyle kosztują.

 

12 godzin temu, a_senior napisał:

.1. Warto kupić z ramą karbonową (mimo że full), bo jednak sama rama dodatkowo amortyzuje (alu jest sztywne, pisał o tym Mitek) i jest ciut lżejsza niż alu. I podobno trwała i odporna na zderzenia, co wcale nie było kiedyś oczywiste.

2. Warto by amortyzatory były powietrzne. Można je sobie napompować (czyli utwardzić) stosownie do wymagań.

3. Warto by był dropper (opuszczana sztyca podsiodłowa). Myślałem, że wszystki porządne MTB ją mają, ale niekoniecznie.

4. Osprzęt jest mniej ważny bo w dobrych rowerach jest po prostu dobry.

Ceny? Różne, ale całkiem porządny full MTB spełniający powyższe warunki kosztuje poniżej 10000 zł. Oczywiście cena katalogowa jest dużo wyższa. Np. MTB CORRATEC Revolution iLink Elite za 7800 zł. Wychodząc popatrzyłem jeszcze na nieźle się prezentujacego elektryka full MTB. 16000 zł. Nie najgorzej.

1. Carbon tłumi jedynie racjonalne myślenie. Widziałeś jakieś testy laboratoryjne z pomiarem drgań dla ram rowerowych? Mam z carbonu ramę, koła, kierownicę i nic to nie daje. Tyle że lżejsze. Zresztą tłumienie drgań zależałoby od budowy samego kompozytu węglowego. Mogą być przeróżne wersje. Producenci głównie jednak idą w sztywność i wytrzymałość przy danej wadze, więc kiepskie tłumienie. Ramę carobnową też dość łatwo popsuć przy uderzeniu. Jest mało odporna na zgniatanie i punktowe trafienia. (można naprawiać). Zaletą jest większa odporność zmęczeniowa i waga. 

2. Każdy normalny rower mtb ma amortyzatory powietrzne. Jest jeszcze masa innych parametrów. Z tym że kluczowe nie jest kupienie najdroższego ale prawidłowe ustawienie pod wagę i styl jazdy. Nie tylko ciśnienia (SAG) ale również tłumienia odbicia i kompresji. 

3. Tak, sztyca teleskopowa jest niezbędna. Im dłuższy skok tym lepiej. 

4. Super ważne są hamulce. Polecam Magura MT5/MT7. odradzam SRAM. Shimano XT też ok ale działanie typu 0-1. Napęd mniej ważny ale budżetowe SRAM SX/NX/GX mają pewne problemy Shimano Deore/SLX/XT są ok, SRAM X1/X01/XX1 też. Oczywiście 1x12 lub 1x11. W góry polecam małą koronkę z przodu. Ja jeżdżę na 28.

5. Najważniejsza jest geometria i dobrze dobrany rozmiar a także opony, ale te ostatnie łatwo zmienić.

Za 10k kupisz sensownego fulla na ramie alu. Tylko warto szukać przecen jesienią. Min. -40% od ceny katalogowej

 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Do 5tys się nie kupi dobrego fulla - aczkolwiek cuda się zdarzają. Rynek jest tak dziwny ostatnimi czasy, nic się nie sprzedaje, więc idzie coś znaleźć w grupie używek. Za to ebikes idą jak woda 😉 za 5-6 tyś znajdzie się kilkuletnią maszynę - tylko trzeba wiedzieć jak się poruszać w poszukiwaniach. Ceny obecnych rowerów są mocno przesadzone, a myślę że dobrym kierunkiem jest szukanie rowerów nie top marek, gdzie płacisz odrazu 60% ceny za brand, ale marek mniej znanych - a takich które są na rynku już długo. Jest kilka niemieckich fajnych firm jak rose, radon. Są marki typu corratec czy ghost, a nawet nasz rodzimy Romet. Rama to rama, kwestia zagłębienia się w temat - jaka geometria, jaka sztywność, jak ktoś jeździ, gdzie jeździ itd. A osprzęt - podobnie, aczkolwiek wiadomo że rządzi rs i fox. Tutaj brandy są znane. Ja od 8-10 lat jeździłem na treku, jakby co - mam dojścia - mogę pomóc załatwić nowy rower jak coś 😉 - i świetnie mi się na tych rowerach jeździ, a rok temu kupiłem specialized - i sam już nie wiem - czy nie jest lepiej 😉 także to jak z nartami, uważam że lepiej skupić się na osprzęcie. Natomiast to co Śpiochu pisał odnośnie napędów - mówię o 1x12 - to w sram sx/nx jest bardzo ok, a Gx pierwsze słyszę że to grupa budżetowa. Ale mogę się mylić 😉 W sram od nx w górę jest ok, w Shimano od deore w górę. Reszta to temat rzeka. 😉

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fakt, trochę przesadziłem z 5000 zł za dobry MTB, ale już za 7000-8000 zł się coś znajdzie. Np. ten wspomniany Corratec czy jakis Giant. I co to znaczy dobry? 🙂

Szukam roweru dla córki (na szczęście nie będe za niego płacił :)), która będzie na nim jeździć..., nie, nie w górach 🙂, ale głównie po podwarszawskich wertepach, ewentualnie po nadmorskich bezdrożach. Dlaczego więc MTB? Bo tylko taki pozwala na pełną amortyzację a córa taką chce. Z własnych doświadczeń wiem, że po bardzo nierównych nadmorskich ścieżkach najlepiej mi sie jeździło właśnie na bardzo budżetowym full MTB. A co kupi ostatecznie córka to się okaże.

Odnośnie ram karbonowych powtórzyłem opinię sprzedawcy. Nie mam żadnych własnych doświadczeń. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, a_senior napisał:

Fakt, trochę przesadziłem z 5000 zł za dobry MTB, ale już za 7000-8000 zł się coś znajdzie. Np. ten wspomniany Corratec czy jakis Giant. I co to znaczy dobry? 🙂

Szukam roweru dla córki (na szczęście nie będe za niego płacił :)), która będzie na nim jeździć..., nie, nie w górach 🙂, ale głównie po podwarszawskich wertepach, ewentualnie po nadmorskich bezdrożach. Dlaczego więc MTB? Bo tylko taki pozwala na pełną amortyzację a córa taką chce. Z własnych doświadczeń wiem, że po bardzo nierównych nadmorskich ścieżkach najlepiej mi sie jeździło właśnie na bardzo budżetowym full MTB. A co kupi ostatecznie córka to się okaże.

Odnośnie ram karbonowych powtórzyłem opinię sprzedawcy. Nie mam żadnych własnych doświadczeń. 

Z tego co piszesz myślę że córce wystarczy coś w stylu trek top fuel. Czyli full suspension rower. 140/130 skok. (Przód tył ) a nawet 130/120.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Bruner79 napisał:

Z tego co piszesz myślę że córce wystarczy coś w stylu trek top fuel. Czyli full suspension rower. 140/130 skok. (Przód tył ) a nawet 130/120.

W zupełności wystarczy. Nawet 120/120.

Dziś inauguracja roweru. Klasyczny jak dla mnie objazd Wisły. Spotkałem kózki i bociana. We wsi Kraków. 🙂

20260506_134526.jpg

20260506_135019.jpg

20260506_135925.jpg

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 5.05.2026 o 11:32, a_senior napisał:

Odwiedziłem wczoraj nowo otwarte Centrum Rowerowe w Krakowie. Duża hala pełna wszelkich możliwych rowerów ze specjalnym torem wokół sklepu do testowania. Chciałem się wywiedzieć w temacie full MTB (nie elektryka) dla córki. Pogadałem z kumatym sprzedawcą. Ten zrócił mi uwagę na kilka elementów.

Warto kupić z ramą karbonową (mimo że full), bo jednak sama rama dodatkowo amortyzuje (alu jest sztywne, pisał o tym Mitek) i jest ciut lżejsza niż alu. I podobno trwała i odporna na zderzenia, co wcale nie było kiedyś oczywiste.

Warto by amortyzatory były powietrzne. Można je sobie napompować (czyli utwardzić) stosownie do wymagań.

Warto by był dropper (opuszczana sztyca podsiodłowa). Myślałem, że wszystki porządne MTB ją mają, ale niekoniecznie.

Osprzęt jest mniej ważny bo w dobrych rowerach jest po prostu dobry.

Ceny? Różne, ale całkiem porządny full MTB spełniający powyższe warunki kosztuje poniżej 10000 zł. Oczywiście cena katalogowa jest dużo wyższa. Np. MTB CORRATEC Revolution iLink Elite za 7800 zł. Wychodząc popatrzyłem jeszcze na nieźle się prezentujacego elektryka full MTB. 16000 zł. Nie najgorzej.

Cześć

Pisałem jedynie o węglowych widelcach w gavelach - nic o ramach.

Full dla mnie ma sens tylko w ciężkim terenie ewentualnie w solidnych górach, podobnie regulowana sztyca.

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Zajmuje, chciałeś powiedzieć. To nie jest takie proste. Nie wystarczy raz w tygodniu pojechać sobie na wycieczkę. Trzeba robić 3-4 razy w tygodniu po 60-80km - to jest minimum i to w tempie. Poza tym przytyłem parę kilo i to tez trzeba ogarnąć normalnym działaniem a nie jakąś dietą cud bo nie o to chodzi żeby się katować tylko żeby było fajnie.

Musi potrwać. Niestety mam już nieco inny układ pracowy niż 4 czy 5 lat temu i nie dam rady czasowo jeździć 10000-12000km rocznie. Taki czas, ale wróci lepszy.

Pozdro

Cześć. To już ostra tyrka... Trza mieć chyba lekką robotę żeby po niej mieć jeszcze chęci robić tyle km rowerem.

Zaczniesz więcej jeździć - schudniesz - logiczne 😉 Odnośnie jedzenia, to nie trzeba się katować tylko przestawić. Nie wiem co tam jesz i pijesz na co dzień. Ja mam tą wadę a zarazem zaletę że jak zaczynam jeść(szczególnie czekolada) lub pić smieciówkę to zaraz refluks się odzywa. Przyzwyczaiłem się do wody i zielonej herbaty, to mi smakuje i czuję się po tym dobrze. Tak samo z razowym pieczywem i pieczonym zamiast smażonym mięsem. Ale mi się łatwo mówi bo masz szybką przemianę... choć kalorii nie oszukasz🙂

Pozdro

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, AdrianW napisał:

. choć kalorii nie oszukasz🙂

Różnie ludzie mają....kiedyś  z @Marcos73 i Maćkiem jechaliśmy gondolą na Chopoku z takim jednym typem który na odcinku Biela Put- Priehyba "opierdolił" 2 czekolady (słownie DWIE)... przesiadł się z nami razem do następnej  i w wagonie na górę "opędzlował" jeszcze jabłko... nic się tyfus nie podziałkował

.. tak mi się przypomniało - to parę tygodni temu było

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, AdrianW napisał:

Cześć. To już ostra tyrka... Trza mieć chyba lekką robotę żeby po niej mieć jeszcze chęci robić tyle km rowerem.

Zaczniesz więcej jeździć - schudniesz - logiczne 😉 Odnośnie jedzenia, to nie trzeba się katować tylko przestawić. Nie wiem co tam jesz i pijesz na co dzień. Ja mam tą wadę a zarazem zaletę że jak zaczynam jeść(szczególnie czekolada) lub pić smieciówkę to zaraz refluks się odzywa. Przyzwyczaiłem się do wody i zielonej herbaty, to mi smakuje i czuję się po tym dobrze. Tak samo z razowym pieczywem i pieczonym zamiast smażonym mięsem. Ale mi się łatwo mówi bo masz szybką przemianę... choć kalorii nie oszukasz🙂

Pozdro

Cześć

Nie, to przyzwyczajenie. Robota raczej nie ma tu nic do rzeczy bo każda jest dość ciężka jak traktujesz ją poważnie.

Ja nie mam z niczym problemów więc jem co lubię i piję co lubię i z pewnością nie zamierzam tego zmieniać bo czuje się OK i na nic nie narzekam. 

Żeby schudnąć jeżdżeniem trzeba naprawdę sporo jeździć no i - jak mawia Radek Gołębiewski: bez względu na warunki poniżej 25 nie wypada schodzić bo wstyd. A żeby jeździć trzeba sporo jeść bo to jest energochłonne zajęcie. Ale wiesz, czasami się przegina bo np. chleb pieczemy sami, no i weź tu nie jedz jak jest świeżutki. 

Ale zobaczymy, może w tym roku uda się złapać te 89.9 kg, jak sezon będzie intensywny... w pracy.

A co to jest śmieciówka do picia?

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mitek napisał:

Full dla mnie ma sens tylko w ciężkim terenie ewentualnie w solidnych górach, podobnie regulowana sztyca.

Dla mnie podobnie. A raczej było podobnie, bo nie wiem czy jeszcze będę jeździł po górach. Regulowana sztyca a ściśle dropper, czyli możliwość szybkiego opuszczenia i podniesienia siodełka, bardzo przydaje się na stromszych zjazdach w górach. Ale nawet jeżdżąc sporo po nadmorskich, mocno nierównych ścieżkach stwierdziłem, że dużo lepiej mi się jeździ na full MTB niż na crossie z amortyzowaną sztycą.

W sumie szkoda, że nie ma rowerów typu cross z pełnym zwieszeniem. Skoki zawieszenia ok. 100-120 mm, opony typu 2", koła 29, kierownica prosta, ciężar ok. 13-15 kg, hamulce tarczowe, ew. dropper, napęd typu 2x11, hamulce tarczowe. To byłby mój ideał.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...