Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu W dniu 15.02.2026 o 15:16, Estka napisał: Taki trochę-narciarz, bardziej-rebeliant. 😁 No ja właśnie jestem na etapie gdzie na mroźnej planecie Hoth mroczny rycerz Darth Dino toczy epicki bój z będącym po jasnej stronie mocy Miśkiem Skywalkerem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu W dniu 14.02.2026 o 08:08, Mitek napisał: Czas jest miarą uniwersalną ale jeżeli mnie postrzegasz jako jego twórcę - dzięki. Ale jest NARZĘDZIEM, znakomitym, którego należy nauczyć się używać i bardzo pomocnym. Wracając do nauczania dzieci - po raz kolejny próbuję - podstawą sukcesu jest partnerski autorytet, że tak to nazwę. Dzieci natychmiast wyczuwają niepewność i niewiedzę uczącego, nawet jeżeli legitymuje się papierem -co dla dorosłych jest pewnym gwarantem dla dzieci jest niczym. Pozdro Jeżeli powstanie "to coś" to Panie nie ma bata....a jak idą za tym umiejętności to już nie ma o czym pisać Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu W dniu 15.02.2026 o 10:02, Jan napisał: trzeba było wsadzić w uprząż Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 4 godziny temu, Estka napisał: 1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek". No i bardzo ciekawie się robi?? Nie gniewaj się ale twój wpis przeczytałem jako pierwszy. Fantastyczna sprawa i mega prosta - zrzucanie odpowiedzialności...oj mega mi się to podoba zwłaszcza iż tego właśnie doświadczyłem w rakcie ostatniego wyjazdu szkoleniowego. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 2 minuty temu, Adam ..DUCH napisał: Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak. Cze Adaś, mój młody tylko raz jeździł w szelkach, jak po 2 dniach nauki w Kozińcu pojechaliśmy do Austrii. W Bad Klein była taka mgła, że bałem się, że go zgubię, mimo iż trochę znałem ośrodek, to w tej mgle i tak nie wiedziałem, gdzie jestem zbytnio. Tylko dlatego kupiłem szelki prewencyjnie zaraz przed wyjazdem, bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. Tak czy siak zgubiłem go na "chwilkę" 2 dni później w pełnym słońcu 🙂. Cymbał jechał za mną i wyskoczył pod flandrami na zmuldzoną trasę. Ja byłem osrany, jak można zgubić dziecko na 200m odcinku. Na szczęście co pewien czas pojawiał się kask w muldach. W sumie raz się przydały. Już więcej ich nie założył. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Kochani tematem nie jest jaki ma być Wasz i tylko Wasz idealny instruktor tylko doświadczenia Wasze z nauczania własnych podopiecznych. !!! Co Wy jako osoby jeżdżące robiliście aby Wasze dzieciaki załapały temat - lenistwo i nieudacznictwo nikogo nie interesuje...chyba??? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 4 minuty temu Udostępnij Napisano 4 minuty temu Godzinę temu, Marcos73 napisał: bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. jak ja bym to napisał to już był by hejt Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał: Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. to akurat przypadek bo chyba ze 3 różnych gościu w ciągu ostatnich 5 dni tylko w jednym niewielkim ośrodku alpejskim zarejestrowałem, moje dzieci stawiałem na narty 40 lat temu w Zakopanym pod Krokwią i takich wynalazków jeszcze nie było. W naszej grupie,wspólnie jeżdżących, znajomych i przyjaciół było 2 chłopaków, których mamuśka była ostrożna i stosowałe uprząż ale oni wtedy nawet nie mieli 3 lat, w kolejnym sezonie już zjeżdżali bez Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.