Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.02.2026 w Odpowiedzi
-
15 punktów
-
Dzisiaj w Kasinie miałem swoje prywatne testy. Mój przyjaciel przywiózł przygotowany, ustawiony pode mnie sprzęt - nic tylko jeździć. 😎 Warunki całkiem fajne. Śnieg lekko puszczony, ale były fragmenty twardsze. Z czasem trochę odsypów, na dole bardziej kopnie a momentami wyślizgane na lodowo. Jazda od najwęższej. Atomic X9 w długości 183 cm. Jakoś mnie X9tki omijały. Nigdy nie mogłem trafić na testy, także to mój pierwszy raz. Bardzo fajna narta. Łatwa adaptacja, trzymanie bez zastrzeżeń, szybko z krawędzi na krawędź. Jedyny minusik to, w moim odczuciu liniowy flex. Nie da się tak fajnie jak np. w Masterze zacieśniać czy wydłużać łuki. X9 najbardziej lubi jechać nominalnym promieniem. Oczywiście da się, tylko nie jest to takie płynne. W ześlizgu też super. Bardzo porządna narta, nie dziwi jej popularność. Następnie na warsztat poszły slalomki - S9 165 cm sklep. Nie jeździłem na sklepowych slalomkach od paru lat. Słyszałem opinie, że zbliżają się w odczuciach z jazdy do komórek. No chyba raczej nie. Bardzo fajna, przyjemna narta. Świetnie trzyma, bardzo żwawa w skręcie. Super zabawa. Ale czuć brak tej elastyczności komóry. Czuć taką lekką wiotkość (w porównaniu do komóry). I przede wszystkim brakuje tego pedału gazu, który powoduje w komórce, że jak w dowolnym momencie ją dociśniesz, to czujesz jak odjeżdżasz. Tu tego nie ma. Fajna, grzeczna narta. Następnie Atomic Maverick 88 CTi 177 cm Bardzo chwalona narta. Bardzo poprawna. Dobrze trzyma, fajnie wypiera, w miarę tłumi nierówności. Ale troszkę nudna. Bezpośrednie porównanie z QST 98 przegrywa w każdej kategorii. Aż żałowałem, że nie wziąłem XDR 84 do porównania, bo tu tej narcie bliżej. Ale XDR był bardziej zabawowy, tu jest jakaś taka smutna powaga. Z nartami Atomic'a, mam trochę jak ze Stoecklem - naprawdę solidne narty, naprawdę dobrze zrobione ale nic nie urzeka. Przynajmniej Atomic jest trochę tańszy. Ale, żeby nie kończyć na smutno, kolega wyciągnął funkiel nówki nie śmigane: Nordica Enforcer 99 195 cm i zaprosił mnie na dziewicze jazdy tym cudeńkiem. Ta Pani nieźle się prowadzi. Kawał narty. Adaptacja trwa dosłownie parę skrętów, potem masz wrażenie, że jeździcie ze sobą każdej nocy od paru tygodni. Ekhm, źe jeździsz na niej od dawna. Że znasz ją bardzo dobrze. Jakie to stabilne. Jak łatwo inicjuje skręt. Jak trzyma na twardym. No naprawdę, cud, miód i orzeszki. Dopiero tak po trzecim, czwartym zjeździe, jak już człowiek odważy się na więcej i pojedzie ostrzej, to pokazuje pazurki. To nie jest narta dla niedzielnego narciarza. Trzeba mieć siłę i umiejętności, żeby jechać na niej tak jak lubi, przez cały dzień. Po 4 godzinach jazdy nonstop na poprzednich nartach i 4 zjazdach na niej czwóreczki leciutko zapiekły. 😄 Ale i tak - fantastyczna narta. Mam nadzieję, że kolega ją zostawi i czasem pozwoli na mały skok w bok.9 punktów
-
Niestety w Polsce sporty niszowe mimo zdobywanych medali na ME I MŚ są traktowane jako mało istotne. Od 2003 r miałem przyjemność być w kadrze i reprezentacji Polski w modelarstwie lotniczym. Na każdy wyjazd na ME lub MŚ Aeroklub Polski płacił połowę za wyjazd a połowę trzeba było dopłacać samemu. Za zdobycie brązowego medalu na ME w Rumunii dostałem z Ministerstwa sportu nagrodę w wysokości 1400zł .Czarą goryczy która mnie odrzuciła od wszelkiego zawodniczego uprawiania sportu była konieczność zakupienia za swoje pieniądze dresu reprezentacyjnego .Wyleczyłem się na dobre. Po mojej paro letniej przygodzie z reprezentacją jeździłem jeszcze z moją córką na ME i MŚ jako trener i opiekun .I znowu to samo ,mimo zdobywanych medali i pucharowych miejsc większość kosztów pokrywaliśmy sami .Zdobywanie sponsora w tak ciekawym sporcie jak modelarstwo lotnicze graniczyło z cudem i załatwiało się to po znajomości :). Na chwilę obecną buduję i latam modelami całkowicie amatorsko a od wszelkie rywalizacji zawodniczej się trzymam z daleka i jestem zdrowy 😄 Tak wygląda sportów niszowych w Polsce 😄8 punktów
-
@zając My jak widzę niedaleko od siebie. Dzisiaj na wniosek różnych kobiet z grupy, mimo utyskiwań moich, a potem to już wszystkich, objechaliśmy Sella Ronda. Piękne widoki, ale narciarsko bryndza i sporo ludzi. Rano jeszcze dobijało zachmurzenie i śnieg, z mgłą. Na szczęście potem się rozpogodziło. Jakieś poczucie jest, że więcej na krzesłach i w gondolach, niż na nartach. Będę unikać. A tyle fajnych ośrodków w okolicy.7 punktów
-
Bo to, co uprawiane u nas masowo, przede wszystkim, nie przynosi sukcesów i wstydem jest nazywanie piłki nożnej sportem narodowym.5 punktów
-
Lara Colturi jako dziecko była w topce najlepszych łyżwiarek figurowych. Była m.in medalistką otwartych mistrzostw Francji4 punkty
-
Idąc za Twoją radą w dniu dzisiejszym wziąłem sobie poranne godziny - 8.00 trening SL - Q...ja za stary jestem na 40 skrętów...a jeszcze po Vertical-u odejście w prawo kiedy ja zawsze robiłem w lewo??. Tyczki pod juniorów w rozstawie max 10 m....ja prd....o 9 mam zacząć lekcję a pragnę iść do domu.4 punkty
-
Najwięksi bohaterowie sportu to operatorzy kamer. Jechał pięknie ale trzeba odjąć dwa punkty za lądowanie.4 punkty
-
Cze Ale czego tu nie rozumieć, sukcesy są bezsprzeczne, bo ta niszowośc, to atut. Tak samo trudno wyłowić mistrza w każdym innym kraju, niezależnie czy to kraj alpejski, czy tez nie. A sukces rodzi fanów. Przywołujesz Palenicę, jako świetna i trudną górę, jedna z najtrudniejszych w PL. Wskaż proszę jej wychowanków i co osiągnęli. Jest tam lokalny klub? Dzieciaki w ramach wf-u tam jeżdżą? Przedszkolaki także? Codziennie odbywają się treningi okolicznej młodzieży? Czy tylko podstarzali mastersi ustawiają sobie tyki dla zabawy i od czasu do czasu rozgrywa się tam jakieś zawody. Na Jaworzynie czarną otwierają w połowie zimy stulecia, Szczyrk nie lepszy. Czego więc oczekujesz od masowego sportu, który można uprawiać w PL na poziomie średniozawansowanym. Koszty porażają. Trenowanie SG czy DH przez Polskich zawodników to fanaberia. Jest to trudne i bardzo kosztowne nawet w Alpach. Palenicę powinni zamknąć dla ludu, stworzyć centrum treningowe, skoro ze względu na trudność, jest to mocno niepopularny ośrodek. Może coś wówczas się urodzi, jeśli i tak trza do tego cały czas dopłacać. pozdro4 punkty
-
Dzionek na Ruchaczach spędzony co prawda pośród tłumów ale w wybornej kompaniji tzn. @KrzysiekK wraz z młodzieżą. Tłok straszny.. w sumie pusty tylko Padak i na bierząco stara kanapa z Padaka i górny orczyk.. na szybkiej kanapie ludzi opór. Padak Red devil4 punkty
-
Pozazdrościliście mi chyba włoskiego słońca, bo dziś na Kronplatzu rano śnieg, niskie chmury i ogólnie brak widoczności. Potem trochę lepiej: Ale popołudnie już klasycznie: Pozdrówki!4 punkty
-
Nie jest dobrze 😉 Przestaję ten świat rozumieć 😉 Firmy robią dechy 183 cm długie, 65,5 mm pod butem i ...................z promieniem nie wiadomo do czego. Gdyby miały 21-23 m były by idealne. Zrozumiałbym 18-19 m . Ale niech mi nikt nie opowiada, że 16m to GS. Tymczasem przy tej długości i promieniu ponad 23m wszyscy proponują szerokość większą od 70mm . O co chodzi? Dla kogo są takie narty? *****-*** 3* to FIS 🙂3 punkty
-
Wczoraj proponowałem synowi wyjazd do niemieckiej Białki mówi ok super jedziemy ale za chwile pyta jaka pogoda więc sprawdzam i odpowiadam będzie opad śniegu - dostaje odpowiedź to nie jadę 🤦♂️ qwa sobie myślę w środku to kiedy chcesz jechać w lipcu ? Narty to śnieg, zmienne warunki a jak ktoś chce leżeć na leżaku pod lampą słoneczną i pić drinki to niech basen pod palmą w Kongo zamówi-pogoda będzie dzwon 😜 nie kumam Grimsona dramatu totalnie .3 punkty
-
@grimson, tak poważnie teraz - ciesz się, że masz taką możliwość żeby jechać, że masz z kim jechać (zakładam że z rodziną). Ciesz się, jak szczęśliwie dojedziecie i jak wrócicie do domu. To takie niedoceniane rzeczy a niestety zdarza się, że nie mamy ich gwarancji... Pochyl się nad tym a pogoda będzie miała znacznie marginalne. Z resztą jedziesz do dużego ośrodka a nie na GK więc będzie gdzie jeździć... Pozdrawiam i udanego wyjazdu.3 punkty
-
3 punkty
-
Oj kwęka, kwęka - na Kronplatzu po opadzie śniegu we mgle sobie jakoś kolano nadwyrężyłam i teraz kwękam. Altacet na opuchliznę leci rano i wieczorem, a w czwartek ma sypać cały dzień - muszę uważać albo odpuścić jeżdżenie... Rozumiem @grimsona - też bym nie była szczęśliwa jakby mi tydzień miał padać deszcz i śnieg, bo gdzie widoki, po które się jeździ tak daleko?3 punkty
-
3 punkty
-
Grałam i nic nie mam do piłki nożnej jako takiej. To świetna zabawa i dobry trening. Irytuje mnie tylko jej sztuczne pompowanie, zwłaszcza hajsem, a efektów nie widać. Nie wnikam czyja to wina. Orliki też nic póki co nie wskórały. Myślę, że gdyby dofinansować pozostałe dyscypliny, nie wracalibyśmy z tylko 4 medalami IO.3 punkty
-
@Adam ..DUCH serdeczne dzięki za poświęcony czas. Dzięki Tobie odzyskałem radość z jazdy na nartach 🙂 Mój najlepszy wyjazd w tym sezonie - Zwardoń TOP👌I do zobaczenia niebawem...😉 @bubol.T no szkoda, że tak wyszło, ale nadrobimy to następnym razem😀 Pozdro!3 punkty
-
2 punkty
-
Jurku, na szczęście x9 nawet nie udają gigantów, z założenia to cross-turn. Chociaż, a może dlatego 😀, że gigancista ze mnie żaden, to mnie ten promień nie do końca współgra z nartą. Jeżdzi się łatwo i sympatycznie, ale, tak jak pisałem przy okazji masterów 173, średni promień to nie moja bajka. A np. Marcos czy Bruner (chociaż on to w zależności od fazy księżyca 😁) lubią to.2 punkty
-
Z forumowiczów myślę że jestem na podium, biorąc pod uwagę liczbę wizyt na lodowcu: obecnie szykuje się na wyjazd do ITA na kartoflisko, więc muszę popracować nad mentalem przez te parę dni do wyjazdu. wrócę z ITA silniejszy.2 punkty
-
Wiesz tu już nie chodzi o finansowanie sprzętu czyli w moim przypadku modeli latających bo te budowałem sam itd ale chodzi o wyjazd na Mistrzostwa Europy lub Świata jako reprezentant Polski i samo pokrycie połowy kosztów wyjazdu . A ten dres to heh szlag mnie wtedy trafił 😄 Żeby załapać się do reprezentacji musiałem na to pracować bardzo intensywnie zdobywając punkty startując w zawodach Pucharu Świata ,Mistrzostwach Polski i Pucharze Polski , oczywiście te wszystkie wyjazdy finansowane ze swojej kieszeni. Na każdych zawodach płacisz opłatę startową na dzień dzisiejszy chyba około 50 eur a gdzie dojazd spanie itd . Ale jak piszesz to hobby połączone z zawodniczym sportem2 punkty
-
2 punkty
-
Ależ skąd! Mówię Ci - nie warto, dziura zabita dechami, wszędzie daleko, trzeba łazić, bo uliczki wąskie i nie ma gdzie parkować, nie wspomnę o parkingach pod stokami. Koszmar jakiś 😉2 punkty
-
W Szczyrku czerwona jedynka ruszyła w lutym, golgota nie wiem czy ruszyła w ogole, a Bieńkula jest zamknięta od czasu przejęcia ośrodka przez TMR. Za moich czasów pierwsza ruszała 7 , zaraz później Golgota i Bienkula. Teraz zrobili objazd golgoty, żeby nie było potrzeby otwierania tej trasy. Z resztą jaki Słowacy mają interes w tym, żeby uruchamiać trudne trasy, które trudniej naśnieżyć? No bo przecież na szkoleniu polskiej młodzieży im nie zależy, raczej istniejący stan jest w ich interesie.2 punkty
-
Cześć Liczy się system, w zeszłym roku byłem w Sappadzie i tam są umieszczone zdjęcia sportowców, którzy mają osiągnięcia. Poniżej info z googla o Sappadzie: Sappada (wł. Terra di Campioni – Ziemia Mistrzów) to włoska miejscowość w Dolomitach, która słynie z wychowania wybitnych sportowców, szczególnie w biegach narciarskich i biathlonie. Dzięki świetnym warunkom treningowym, to małe miasteczko (ok. 1300 mieszkańców) może pochwalić się 10 medalami olimpijskimi. Oto najbardziej znani sportowcy związani z Sappadą: Lisa Vittozzi – utytułowana włoska biathlonistka, medalistka olimpijska i mistrzyni świata (m.in. złoto w biegu na dochodzenie w 2026 r. i mistrzostwo świata w 2024 r.). Silvio Fauner – legenda włoskich biegów narciarskich, zdobywca 5 medali olimpijskich (w tym złoto w sztafecie w Lillehammer 1994). Pietro Piller Cottrer – wybitny biegacz narciarski, długodystansowiec, zdobywca 4 medali olimpijskich. pozdro2 punkty
-
Dokładnie tak jest, to mija samoistnie. W przypadku dzieciaków szkolonych szybciej, nieszkolonych później lub wcale. pozdro2 punkty
-
Ależ oczywiście,że tak i ja tego nie neguje ale hala to miejsce gdzie już na tym etapie szkolenia dzieci, można wyłapywać talenty jednak to narciarstwo przez 12 miesięcy a nie trzy czy cztery w roku tu koszta spadają bo wyjazd jest regionalny na halę a nie gdzieś tułaczka po świecie. Później już tylko trzeba odpowiednio te talenty szlifować,inwestować itd . Druga sprawa że społeczeństwo może się szkolić i również podnosić własne umiejętności a to ogólna poprawa naszego bezpieczeństwa na stokach . Same plusy 🤷♂️2 punkty
-
A jakbyś mieszkał na Mazurach? Chłop był 2x na nartach i się cieszy że może w okolicy poślizgać praktycznie codziennie, a Ty wypalasz aby tam nie jeździł bo się nic tam nie nauczy. Raz na ćwierć wieku jest taka zima, ma blisko, to czemu ma nie korzystać. Prawdopodobnie następną okazję będzie miał za kolejne 25 lat. Spędzasz masę czasu w Alpach rok rocznie to na sranie targasz wnuczki na halę? Przecież tam się nic nie nauczą nowego, a naumiane jeszcze nie są. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. pozdro2 punkty
-
Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak.2 punkty
-
1 punkt
-
Kilkanaście lat temu tak się jarałem nartami Kneissl , krawędzie nie do zdarcia,mam do dziś sl.1 punkt
-
ja to również stwierdziłem swego czasu, raz przejechać w jedną i drugą stronę plus raz marmolada i wystarczy, lepiej pojeździć z dala od tego. Mniej ludzi, warunki lepsze.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Szelki to pomysł absolutnie chory. Nawet pokłóciłem się ostro z Konradem Drzymałą gdy pisał swoją książkę i zamieścił tam rozdział o szelkach. Wszystko co napisałeś to racja ale ja bym był znacznie bardziej kategoryczny w opisach i jeszcze dodał, że mogą być w pewnych sytuacjach niebezpieczne a używający ich opiekunowie czy kim tam są to po prostu zwykli tępi lenie. Pozdro1 punkt
-
Zawsze tak będzie , jak kołderka jest za krótka. Nie się co dziwić. To grupa, dość wąska zapaleńców, która pasje przerodziła w rywalizacje sportową. Przecież takich pasji jest mnóstwo. Finansować jest wszystko bardzo trudno, bo nie ma z czego. Komu dać? Wam czy bobsleistom? To kosztowne hobby i z tym się trzeba liczyć. pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Grałem kiedyś w te klocki ale zaraz po bitwie pod Grunwaldem..... "na uwiięzi"..... i pod egidą LOK1 punkt
-
1 punkt
-
Jest spora szansa na halę w centrum Polski PS W czołówce PŚ jest dwóch Belgów. Jeden mieszka na stałe we Francji, drugi w Zell am See. Żaden z nich nie jest wytworem belgijskiej "myśli szkoleniowej". Sam Maes trenuje w ramach Global Racing Team - komercyjnego międzynarodowego teamu narciarskiego, do którego należy wielu przyzwoitych narciarzy z nienarciarskich krajów. Nie jarajmy się flagami, bo później ktoś uwierzy, że Brazylia i Albania mają jakiś zajebisty system szkolenia młodzieży.1 punkt
-
Cze Jak nie jak tak. Biją nas Brytyjczycy, Albańczycy i Brazylijczycy😉. Juniorskie sukcesy są nic nie znaczące. Przejście do seniorskiej ligi niewielu się udaje. Skoczkowie pokazali, jak to się robi i zabetonowali Małysza na stołku na amen. Ale kibice wybrali skład alpejczyków. Jeszcze Nela została, w niej cała nadzieja. Niech się chociaż pokaże, niech dojedzie, żeby nie było pełnej kompromitacji. Maryna pojechała na miarę swoich możliwości, nie ma co gdybać, bo 3 dziewczyny przed nią miały jeszcze bliżej. pozdro1 punkt
-
Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie..1 punkt
-
@bubol.T przepraszam że było tak zdawkowo...sam wiesz robota to robota a jak robota robi robotę to na inne rzeczy niż robota nie ma czasu ...ktoś mi macha z kanapy - miłe i to bardzo. Fajnie że spotkałeś się z Adrianem i Żanetą (ale dziewczyna progres zrobiła oj....oj). Livigno - Zwardoń - 0-10.1 punkt
-
Kaganek forum we Włoszech i ze mną. Sympatyczne spotkanie z Bartkiem @tyrpoos_ski i niejakim Gerim Tumbaszem (polecam filmiki człowieka, bomba, umie człowiek jeździć). Pojeździli, pogadali, wypili kawę, pokibicowali Marynie na I przejeździe. Świat jak zawsze mały.1 punkt
-
1 punkt
-
To ja dopiszę jak szkoliłem/szkolono moje dzieci, dziś stare chłopy i baby. 🙂 Jeżdżą dobrze, więc metoda okazała sie skuteczna. I najważniejsze, uwielbiają narciarstwo zjazdowe i przekazują tę miłość swoim dzieciom. Syna zacząłem sam uczyć jako 4-latka. W Bukowinie Tatrzańskiej. O Białce wtedy (1984) nikt nie słyszał, ale w Bukowinie były co najmniej 2 wyciągi orczykowe. Początki były słabe, ale szybko nastąpił progres. Nie pamiętam co i jak go uczyłem. Na pewno był pług i jego pochodne, ale pod koniec tygodniowego pobytu potrafił już skręcać mieszanym stylem równoległo-oporowym, czyli z domieszką pługu. Przez kolejne lata dalej go uczyłem na wspólnych wyjazdach. Wiele z tego uczenia to była po prostu jazda za mną. Od 13-14 roku życia zapisałem go do kolejnych klubów narciarskich w Krakowie. Córka, też jako 4-latka, pierwsze "kroki" stawiała w małej francuskiej stacji narciarskiej. Od razu poszła pod opiekę pani. Rodzice mieli zakaz pokazywania sie dziecku przez cały dzień. Bardzo szybko złapała o co chodzi. Pod koniec dnia zjeżdżała w grupie maluchów czerwoną trasą i sama! wyjeżdżała wyciągiem orczykowym. Szkolenie u pani trwało 2-3 dni, potem już jeździła z nami. Przez kilka kolejnych lat starałem się ja uczyć na naszych rodzinnych wyjazdach. Np. szybko nauczyłem ją smigu, który opanowała nadzwyczaj łatwo. A w wieku bodajże 12 lat (może wcześniej, nie pamiętam dobrze), podobnie jak syn, poszła do klubu, z którym "trenowała" przez kilka lat. Kilka zdjęć z ich początków.1 punkt
-
Każdy szaleje na miarę swoich możliwości, a Ty byłeś grzeczny? Choć wspominek nie ma co przywoływać, bo to zupełnie inne warunki były. Z naszego punktu widzenia tu i teraz, to zachowanie karygodne i wymaga piętnowania, mamy doświadczenia i wiemy czym to pachnie. Z ich punktu widzenia to zabawa po pachy i po to tam pojechali, nie wspominając o jakimkolwiek alkoholu. I albo z tego wyrosną bez szwanku, albo przydzwonią i się skończy szybciej. Oby tylko sobie. A wtedy być może pomyślą o technice.1 punkt
-
Próbowałem pierwszą córę postawić na narty (5 lat), nawet stała, coś się ślizgała, ale generalnie kicha i płacze, próba nauczenia jazdy na linie nieudana. Poszła do instruktora Słowaka (na Chopoku było) i po godzinie dziecko jeździło pługiem szczęśliwe, łapało się liny samo i świat się wtedy zmienił.1 punkt
