Skocz do zawartości

Dlaczego kierowca to zabójca


MarioJ

Rekomendowane odpowiedzi

11 godzin temu, Marcos73 napisał:

Z tej tabeli wynika, że piesi "przetrwali" 3 wypadki z pojazdami mechanicznymi bez szwanku (oczywiście nie ma wskazania kto jest winny w tej tabeli - tylko suche dane). Ale z danych wynika, że 166 ofiar pieszych z całości - to wyłącznie ich wina. Czyli prawie połowa z 354 wypadków śmiertelnych

Wytłumaczysz skąd wziąłeś te liczby?

Swoją drogą pieszy prawie zawsze ma swój udział w wypadku. Trzeba mieć wyjątkowego pecha by zginąć na chodniku czy przystanku. A przechodząc przez jezdnie, nawet jak jedzie debil to zwykle go widać i można zaczekać. Przypis o bezwzględnym pierwszeństwie, tylko ogłupił pieszych dodatkowo.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, MarioJ napisał:

Jak jestem pieszym i widzę że auto nie chce się zatrzymać przed przejściem, to podnoszę do góry rękę na zasadzie sygnału … stop. Zawsze to działa, nagle kierowca więcej widzi i się zatrzymuje. 
czasami z piskiem opon 😁

oczywiscie nie wchodzę prosto pod karoserię 
 

Oczywiście, dlatego hamują z piskiem opon. 

Tu mamy książkowy przykład debila, co chce pokazać że ma prawo.

10 godzin temu, mikar napisał:

 z jednym zastrzeżeniem, na które wpadłem ostatnio i mnie zaciekawiło - gdzieś czytałem, że w przypadakch gdy pieszy przeżył i był w stanie przedstawić swoją wersję zdarzenia, wina przypisywana jest kierowcy znacznie częściej niż gdy pieszy zmarł? Interesujące, nieprawdaż? Postaram się później znaleźć stosowne dane - muszę to zwryfikować, bo słabo to wygląda, jeżeli to prawda.

A nie zastanawia Cię punkt, że więcej kierowców ginie samodzielnie niż w kontakcie z innymi uczestnikami ruchu? Tylu wpadło w poślizg bez żadnej zewnętrznej przyczyny? A może część jednak omijała pieszego, rowerzystę czy innego kierowcę,  a ten potem zniknął lub podał inną wersję? Pieszym i rowerzystą zwykle dużo łatwiej ulotnić się z miejsca wypadku bo nie mają rejestracji, którą można rozpoznać.

Jeśli mamy obie wersje to nasze prawo zazwyczaj jest przeciwko kierowcom.

Edytowane przez Spiochu
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Mitek napisał:

odezwali się kretyni

Tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku czytajac te wypociny ze jednak masz kompleksy na otoczenie w budowaniu własnej wyższości taka agresja w stosowaniu złośliwości z łatwością Ci przychodzi ale pamiętaj kij ma dwa końce 😉

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 hours ago, Spiochu said:

A nie zastanawia Cię punkt, że więcej kierowców ginie samodzielnie niż w kontakcie z innymi uczestnikami ruchu? Tylu wpadło w poślizg bez żadnej zewnętrznej przyczyny? A może część jednak omijała pieszego, rowerzystę czy innego kierowcę,  a ten potem zniknął lub podał inną wersję? Pieszym i rowerzystą zwykle dużo łatwiej ulotnić się z miejsca wypadku bo nie mają rejestracji, którą można rozpoznać.

Świetny przykład i 100% zgody, że statystyki wypadków kierowców też mogą byc przekłamane. Zwracam jednak uwagę, że poza niespodziewanym pieszym czy pijanym rowerzystą, na drodze możemy też spotkać psa wbiegającego na jezdnię czy jakieś dzikie zwierzę. Dlatego jadąc samochodem trzeba przewidywać sytuacje niespodziewane. Ja jeżdzę podobnie jak na nartach - jak nie mam dobrego oglądu sytuacji, to zwalniam. Wtedy nawet jeżeli coś się wydarzy, to w najgorszym wypadku rozwalę samochód, ale prawdobodobnie przeżyję. 

Żadko ostatnio jeżdzę drogami innymi niż autostrady/ekspresówki, ale ostatnio miałem okazję pordróżować DK10 między Płońskiem a Sierpcem. Odwaga/głupota wielu kierowców mnie poraziła (wielu jechało 120-130 lub więcej na ograniczeniu do 90, wyprzedzali na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych, liniach ciągłych itd.). Nie zdziwłbym się zatem, gdyby statystyka, do której się odniosłeś była jednak bliska prawdy - oczywiście, nie jest to do zweryfikowania.

I na koniec jeszcze informacja gdzie należy być najbardziej czujnym, bo najłatwiej o wypadek.

image.png.5814ddd1eba7b9145e19fe8989adf210.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Spiochu napisał:

Wytłumaczysz skąd wziąłeś te liczby?

Swoją drogą pieszy prawie zawsze ma swój udział w wypadku. Trzeba mieć wyjątkowego pecha by zginąć na chodniku czy przystanku. A przechodząc przez jezdnie, nawet jak jedzie debil to zwykle go widać i można zaczekać. Przypis o bezwzględnym pierwszeństwie, tylko ogłupił pieszych dodatkowo.

Cze

3 których przetrwało z tabelki Mikar-a, a reszta z raportu policji za rok 2025. Można pobrać u nich na stronie - ale ma 91 str. A4 i trzeba przewertować i odszukać.

pozdro

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Spiochu napisał:

Widzenie 3d nie jest wymagane na kat. B, również jako auto służbowe.

Zresztą te lekarskie wymagania to często bzdura.  Mając jedno oko lub brak widzenia 3d nie można wykonywać całej masy zawodów. Bo rzekomo ktoś sobie nie poradzi w ocenie odległości kierowanym pojazdem albo maszyną.

W sporcie mieliśmy przypadek piłkarza ręcznego który stracił oko.  Trudno o dyscyplinę, gdzie szybkość i precyzja oceny odległości jest równie ważna. Zawodnik p 2 miesiącach wrócił do gry na topowym poziomie. 

Dlatego napisałem, że badanie 3D dostaniesz, jak poprosisz egzaminatora. Na tych tak zwanych „patykach” polegnie największa część testowanych kierowców. 

Piszesz o Karolu Bieleckim, piłkarzu ręcznym polskiej kadry. Gość zanim trafił z powrotem do składu, spędził tygodnie ze specjalistami, od nowa ucząc się oceny odległości przy tylko 1 sprawnym oku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, PaVic napisał:

Tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku czytajac te wypociny ze jednak masz kompleksy na otoczenie w budowaniu własnej wyższości taka agresja w stosowaniu złośliwości z łatwością Ci przychodzi ale pamiętaj kij ma dwa końce 😉

dlatego nasz @Mitekjest Hrabią Myszkowskim:

- prosty spawacz z Pruszkowa

- przekonywał ludzi, że jest Hrabią, otacza się sławnymi postaciami, ma zamek we Francji i prowadzi klinikę. ludzie to kupowali.

Idealny farmazon jak nasz kochany mitek.

tu można poczytać o poczynaniach naszego spawacza z Pruszkowa:

https://www.onet.pl/informacje/kryminalny-patrol/wmawial-kobietom-ze-wyleczy-raka-stosunkiem-wierzyly/fpz057p,30bc1058

a tu zobaczyć dobry materiał na YT:

 

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, grimson napisał:

Dlatego napisałem, że badanie 3D dostaniesz, jak poprosisz egzaminatora. Na tych tak zwanych „patykach” polegnie największa część testowanych kierowców. 

Piszesz o Karolu Bieleckim, piłkarzu ręcznym polskiej kadry. Gość zanim trafił z powrotem do składu, spędził tygodnie ze specjalistami, od nowa ucząc się oceny odległości przy tylko 1 sprawnym oku.

W 2 miesiace sie nauczyl, ale Ci co sie tacy urodzili nie umieja?

Test palikow sprawdza ustawienie palikow. Bez widzenia stereoskopowego nie mozna go przejsc, nie mozna sie tez tego nauczyc. Tylko w normalnym zyciu niewiele to zmienia bo mozg orientuje sie za pomoca innych czynnikow. Przyklad pilkarza pokazuje, ze nawet na topowym poziomie.

Natomiast barany medyczne potrafia zakazac wykonywania wielu zawodow. W tym takich gdzie nawet tego widzenia 3d sie nie uzywa. Np. kontroler lotu. 

Edytowane przez Spiochu
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, mikar napisał:

I na koniec jeszcze informacja gdzie należy być najbardziej czujnym, bo najłatwiej o wypadek.

Cze

Tabelka nic nie mówi bo ważna jest ilośc danych dróg. Autostrad mamy 1850km, S 3600km, a dwukierunkowych jednojezdniowych .. 420 000 km z czego wojewódzkich i krajówek 40 000km. 

pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Marcos73 napisał:

Cze

Tabelka nic nie mówi bo ważna jest ilośc danych dróg. Autostrad mamy 1850km, S 3600km, a dwukierunkowych jednojezdniowych .. 420 000 km z czego wojewódzkich i krajówek 40 000km. 

pozdro

Ilosc samochodo/km a nie samych km. Jak droga jest pusta to wiadomo ze bedzie mniej wypadkow. Z drugiej strony w korkach tez nikt nie zginie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

30 minut temu, Spiochu napisał:

Ilosc samochodo/km a nie samych km. Jak droga jest pusta to wiadomo ze bedzie mniej wypadkow. Z drugiej strony w korkach tez nikt nie zginie.

To też napisałem, że tabelka nic nie mówi, które z dróg są szlakami podwyższonego ryzyka. Oczywiście trzeba przy jakichkolwiek ocenach wziąć pod uwagę ich przepustowość.

pozdro

Edytowane przez Marcos73
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

32 minutes ago, Marcos73 said:

Cze

Tabelka nic nie mówi bo ważna jest ilośc danych dróg. Autostrad mamy 1850km, S 3600km, a dwukierunkowych jednojezdniowych .. 420 000 km z czego wojewódzkich i krajówek 40 000km. 

pozdro

Oczywiście, masz rację.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, grimson napisał:

dlatego nasz @Mitekjest Hrabią Myszkowskim:

- prosty spawacz z Pruszkowa

- przekonywał ludzi, że jest Hrabią, otacza się sławnymi postaciami, ma zamek we Francji i prowadzi klinikę. ludzie to kupowali.

Idealny farmazon jak nasz kochany mitek.

tu można poczytać o poczynaniach naszego spawacza z Pruszkowa:

https://www.onet.pl/informacje/kryminalny-patrol/wmawial-kobietom-ze-wyleczy-raka-stosunkiem-wierzyly/fpz057p,30bc1058

a tu zobaczyć dobry materiał na YT:

 

przerażające że jeszcze ktoś wierzy w takie wyssane z palca historie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Marcos73 napisał:

Cze

Fajna dyskusja i wymiana poglądów, szkoda że się zjebała przez wyciąganie brudów.

pozdro

Sorki Mareczku ale ja się nie godzę żeby ktoś nazywał ogół debilami , kretynami, leszczami,frajerami, kolesiami itp itd bo ma inne zdanie czy nawyki we własnym życiu dostosowując się do reguł sorki  to żenada w dyskusji, a dzieje się to w każdym temacie .
Przyjechałem miliony km  jeżdżę  do 5/6 państw lub nawet więcej każdego roku , zwiedzam miasta,wsie poruszając się po różnych drogach i wszędzie jest to samo gdzie zdecydowana większość potrafi  i dostosowuje się do ogólnych zasad - tylko prolmil z ogółu gdzieś coś nie zarybił w jakiejś zaistniałej dla siebie sytuacji .
Weźmy Polskę gdzie jest 27 mil zqrejstrowanych aut osobowych pomijam ciężarowe a ginie mniej jak 2 tys  osób rocznie , Holandia 10 mil zarejestrowanych osobowych -ginie mniej jak tysiąc osób . Kultura jazdy w jednym jak i w drugim państwie bardzo podobna, większość potrafi jeździć i jeździ bezpiecznie nie stwarzając problemu dla siebie i innych  .  A jednak jest ktoś kto Cię zwyzywa  bo jego jest na wierzchu a ty debil do kwadratu bo komunikujesz się z innymi żeby było bezpiecznie 🤷‍♂️ no ch… dyskutujcie . 
 

Pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

21 hours ago, Mitek said:

 

Powinny zawierać testy psychologiczne, uwzględniać sytuacje niecodzienne jak ratowanie się z poślizgu czy hamowanie awaryjne w praktyce. Powinny zawierać elementy badające wyczucie odległości oraz wyczucie gabarytów samochodu itd.

 

Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej...

https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, mikar napisał:

Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej...

https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/

bo każde rumakowanie się kończy, jak przychodzi sytuacja podbramkowa i pojawiają się problemy.

w moim pierwszym aucie, VW Golf III 1.8 LPG 75ps zrobiłem czas przejazdu Poznań-Ostrów Wlkp  [118 km] w 45 minut. Czas, do którego nigdy później się nawet nie zbliżyłem. Wyjazd z Poznania o godz 23, i cały czas na blacie +160km/godz, w granicach Vmax pojazdu.

tym właśnie autem miałem tendencję na początku mojego doświadczenia za kółkiem w szybkie pokonywanie zakrętów, czemu sprzyjało obniżone zawieszenie, nowe amortyzatory Kayab i sportowe sprężyny w Golfie.

do czasu.

aż razu pewnego w Kaliszu, po deszczu  wszedłem w ostry zakręt zbyt szybko, w połowie łuku tylko usłyszałem jak opony zaczynają tracić kontakt z asfaltem i wyrżnąłem pięknie, mimo kontry kierownicą, w zewnętrzny krawęźnik. skutek? pęknięta prawa opona przód, felga w miarę wytrzymała w tym panzerkampfwagen. od tego czasu w zakrętach już nie rumakuję.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, mikar napisał:

Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej...

https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/

W kwietniu tego roku już po raz kolejny brałem udział w takim szkoleniu na torze w Bednarach. Tego typu szkolenia nie da się zrobić w normalnym ruchu ulicznym, tylko na przygotowanym torze w ODT. I niestety swoje kosztuje. Raczej dla zamożnych kierowców. Za to bardzo otwiera oczy na to jak bardzo na wyprowadzanie auta z poślizgu wpływa wzrost prędkości nawet o jeden kilometr. Szczególnie na płycie poślizgowej z szarpakiem.

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, Spiochu napisał:

Widzenie 3d nie jest wymagane na kat. B, również jako auto służbowe.

Kiedyś jechałem autobusem z Krakowa do Paryża i dowiedziałem się ze zdziwieniem, że kierowca jest jednooczny. Wytłumaczono nam, że ma wszelkie wymagane papiery.

A sam też mam trochę doświadczeń jednoocznych. Z powodu postępującej katarakty, tuż po 40, początkowo w jednym oku, w praktyce widziałem jednym okiem. Przez to drugie widziałem wyłącznie gęstą mgłę. Trwało to jakiś czas, około roku a z mniejszym upośledzeniem nawet 2-3 lata, aż do zabiegu. Samochodem jeździło się nie najgorzej, choć nie ustrzegłem się jednej stłuczki z mojej winy. Nie zauważyłem, że samochody przede mną mocno hamuja i wpakowałem się w tyłek pewnego Seicento. Szkody były stosunkowo niewielkie, zwłaszcza w Seicento. Poszkodowany nie wzywał policji, wszystko skończyło się w zgodzie i dobrze. Ale zdałem sobie sprawy, że z jednym okiem nie jestem w pełni sprawny i takie sytuacje mogą się powtarzać.

O ile samochodem jeździło się tak sobie, na rowerze prawie dobrze, o tyle na nartach źle. Brak widzenia 3D jednak daje w kość. Nie widzi się dołków i nierówności i można sobie zrobić krzywdę.

A odnośnie samego zabiegu na zaćmę cieszę się, że ta przypadłość dopadła mnie w obecnych czasach a nie np. 100 lat temu. Dziś po zabiegach na oba oczy mam najlepszy wzrok w rodzinie. No powiedzmy wśród dorosłych. 🙂

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minutes ago, kordiankw said:

W kwietniu tego roku już po raz kolejny brałem udział w takim szkoleniu na torze w Bednarach. Tego typu szkolenia nie da się zrobić w normalnym ruchu ulicznym, tylko na przygotowanym torze w ODT. I niestety swoje kosztuje. Raczej dla zamożnych kierowców. Za to bardzo otwiera oczy na to jak bardzo na wyprowadzanie auta z poślizgu wpływa wzrost prędkości nawet o jeden kilometr. Szczególnie na płycie poślizgowej z szarpakiem.

Z ciekawości zapytam - czy po takich szkoleniach (jak rozumiem odbyłeś już kilka) w ogóle przychodzi Ci do głowy podejmowanie prób wychodzenia z poślizgu w normalnym ruchu czy jednak nacisk na szkoleniach jest właśnie na uzmysłownienie uczestnikowi, że jego umiejętności są dalekie od rajdowych i trzeba jeździć tak, aby w trudnej sytuacji się nie znaleźć (czyli bardziej proaktywna ocena warunków drogowych)?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, mikar napisał:

Podejmę próbę nakierowania rozmowy na merytoryczne tory i odniosę się do proponowanych przez @Mitek szkoleń wychodzenia z poślizgu itp. W zasadzie do tej pory "na chłopski rozum" zgadzałem się z tą koncepcją. Przecież im bardziej wyszkolony kierowca tym lepiej. Okazuje się jednak, że w Skandynawii (gdzie jak wiadomo moją fioła na punkcie bezpieczeństwa) już temat przerabiano i wnioski były zaskakujące. Okazało się bowiem, że samoocena kursantów często rosła szybciej niż ich umiejętności, w związku z czym liczba wypadków wśród szkolonych grup nie spadła a nawet wzrosła. Dlatego w tamtych krajach obecnie skupiają się nie na tym aby uczyć jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a bardziej jak do nich nie doprowadzać oraz jakie konsekewncje mogą one za sobą nieść, gdy już się wydarzą. Ciekawy akrtykuł opisujący ten temat poniżej...

https://brd24.pl/technologie/uczenie-mlodych-kierowcow-wychodzenia-z-poslizgow-skandynawowie-te-lekcje-juz-odrobili-bylo-tylko-wiecej-wypadkow/

Ja mam takie rodzinne doświadczenie, które oczywiście nie może być podstawą do uogólniania, ale wpisuje się w skandynawski trend, mianowicie mój szwagier kupił motor, zrobił prawko pojechał na szkolenie na tor i tydzień po szkoleniu wylądował w rowie, pół roku śpiączki, potem jeszcze żył prawie dwa lata jako leżący, kontaktujący pacjent i zmarł. Moim zdaniem zgubiło go szkolenie, za pewnie się poczuł.

pozdro

  • Like 2
  • Sad 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cze

Paweł, no chyba nie przeczytałeś to co napisał Mitek, ze zrozumieniem.

22 godziny temu, Mitek napisał:

Agresywne zachowania, mruganie, trąbienie itd. to patologia zarezerwowana dla jakichś debili.

Przecież to nie była skierowane do Ciebie, ani do zachowań uznawanych za normalną komunikację z innymi kierowcami. Co zresztą przytoczyłeś w postaci przykładów.

21 godzin temu, Mitek napisał:

No niestety jesteś, i to podwójnym.

Oczywistym jest, że pisałem o mruganiu jako poganianiu i strofowaniu innych - czyli nie zrozuimiałeś oczywistego przekazu

Mitek miał na myśli agresywne zachowania innych kierowców, jak siedzenie na zderzaku i napierdalanie długimi żebyś się przeteleportował w trakcie wyprzedzania, czy też trąbienie niepotrzebne w formie opierdolu nie mówiąc już o dohamowaniach i "policjantowanie" na drodze. Owe poganianie to pojęcie względne i nie wiem czemu u nas to tak działa. Ja osobiście długich rzadko używam, bardziej awaryjne (ostrzeżenia lub podziękowania) lub kierunki. Oczywiście wpuszczając kogoś, mrugnę długimi, dając sygnał, bo przecież nie będę dzwonił, bo i tak numeru nie mam. Wkurwia mnie jedynie fakt dbania przez większość kierowców tylko o swoją dupę, nie zważając na innych (mnóstwo przykładów można napisać od parkowania do ....). Kierowcy Tir-ów podczas wyprzedzania nagminnie mrugają długimi, przecież się nie poganiają tylko informują, że wyprzedzający może bezpiecznie powrócić na prawy pas. Samo mrugnięcie długimi niestety w odbiorze wielu jest jakąś formą "poganiania". Dla mnie to forma komunikacji między użytkownikami. No przecież jak jadę szybko powiedzmy w nocy na autostradzie i widzę w oddali samochód na moim pasie, to mrugnę ze dwa razy informacyjnie "Jadę szybko, daj pola stary". Natomiast ze względu na naturę rodzimych kierowców przekaz dociera zniekształcony "spierdalaj z pasa kutasie tym złomem". Nie wiem dlaczego tak jest, ale wpływu na to nie mam. Generalnie jak już kogoś dojadę, to kierunek i delikatnie informuję o chęci wyprzedzenia. Ale są betony, co nawet tego nie widzą i nie kumają czaczy. Ludzie nie myślą na drogach, ale są chcą być poprawni do bólu. Dla mnie normalną sytuacją jest mając gaz i hamulec, w sytuacji gdy ktoś chce mnie wyprzedzić podejmuję decyzję, albo but i zjeżdżam przy najbliższej możliwej okazji, albo zjeżdżam od razu, żeby nie zwalniać innego użytkownika. Przy wyprzedzaniu tak samo, jeśli ktoś ogarnięty mi zjechał i widzę, że ma ciężarówkę przed sobą, toż kurwa się nie wlekę na tempomacie 5km/h szybciej, tylko przyśpieszam i wyprzedzam go sprawnie, aby mógł się płynnie włączyć ponownie na lewy pas bez utraty prędkości. To chyba normalne powinno być. U nas (a może nie tylko u nas) kierowcy w znacznej części nie potrafią się poruszać po drogach. Ostatnio jechałem do Milowy zadupiami i gość jechał traktorem z przyczepą, korek jak chuj, bo jedzie za nim jakiś pacan i nie potrafi traktora wyprzedzić. No chuj że podwójna ciągła jak wszystko widać. Na szczęście traktorzysta się zreflektował po 5km i zjechał na przystanek. Potem S-ka jednopasmowa i jedzie kolejny buc 60km/h, no ja pierdole jest 100 - walimy 100. 12 km tak chuj jechał. Masz 100km do przejechania i jedziesz 2 h, kurwa dramat. Jadę kiedyś z Nowego Targu S-ką, pusta, 2 pasy, znam na pamięć drogę. Dojeżdżam gościa w Stelvio, na lewym pasie, włączam kierunek i czekam, prawy cały pusty. Z 3 km za nim jechałem, nie wiem może nie widzi, to na prawy i ogień, no i .... kutas mnie widział, ale zaczął przyśpieszać, żebym go przypadkiem nie wyprzedził. Ludzie maja najebane pod deklami zdrowo. Jakim trzeba być idiotą, żeby takie coś robić.

pozdro

Edytowane przez Marcos73
  • Like 2
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

 No ja w tym momencie zakładam po prostu złą wolę Pawła i koniec. Mogę jedynie zasugerować czytanie przynajmniej  paru postów w czyjejś rozmowie i nie zakładanie a priori, że ktoś jest durny albo z gruntu zły i złośliwy. Do prób zrozumienia prostej polszczyzny też namawiam.

Marek, staram się nie pisać o rzeczach oczywistych. Historii podobnych do przytoczonych przez Ciebie mam "na pokładzie" też setki. Jestem zdania, że niewiele w takich zachowaniach jest czystej złośliwości a opierają się głównie na niedouczeniu, nieznajomości przepisów - stąd apel znacznie bardziej restrykcyjne wydawanie praw jazdy. Apel zdecydowanie idealistyczny oczywiście.

Mikar - kwestia poślizgu to był raczej skrót myślowy - chodziło mi o zdecydowanie większy udział w kursach aspektów technicznych jazdy samochodem. Oczywistym jest, że sztuką jazdy poprawnej jest jazda bez poślizgów niekontrolowanych.

Co do sygnałów przekazywanych przez innych kierowców to oczywiście jest ten alfabet ogólnie znany ale - przynajmniej ja - ufam na drodze wyłącznie sobie. Niestety miałem dwa przypadki na rowerze gdy cudem uniknąłem uderzenia gdy kierowca sygnalizował manewr lub wręcz mnie puszczał i okazywało się, że jednak zmieniał zdanie lub mruganie nie dotyczyło mnie po prostu - choć wydaje się to irracjonalne bo Pani patrzyła mi w oczy! Może mnie poznała po prostu i stąd taka reakcja.

Pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, mikar napisał:

Z ciekawości zapytam - czy po takich szkoleniach (jak rozumiem odbyłeś już kilka) w ogóle przychodzi Ci do głowy podejmowanie prób wychodzenia z poślizgu w normalnym ruchu czy jednak nacisk na szkoleniach jest właśnie na uzmysłownienie uczestnikowi, że jego umiejętności są dalekie od rajdowych i trzeba jeździć tak, aby w trudnej sytuacji się nie znaleźć (czyli bardziej proaktywna ocena warunków drogowych)?

Jeżdżę tak, aby nie trzeba było weryfikować moich umiejętności. Jednak techcnika w autach idzie ciągle do przodu i kiedyś uczono mnie innego omijania przeszkody w nagłej sytuacji, a teraz uczy się, że należy mocno kopnąć w hamulce i manewry wykonuje się z wciśniętym w podłogę hamulcem albo do pełnego zatrzymania, albo do momentu gdy uda się nam bezpiecznie wykonać manewr.

  • Like 2
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

 No ja w tym momencie zakładam po prostu złą wolę Pawła i koniec. Mogę jedynie zasugerować czytanie przynajmniej  paru postów w czyjejś rozmowie i nie zakładanie a priori, że ktoś jest durny albo z gruntu zły i złośliwy. Do prób zrozumienia prostej polszczyzny też namawiam.

Marek, staram się nie pisać o rzeczach oczywistych. Historii podobnych do przytoczonych przez Ciebie mam "na pokładzie" też setki. Jestem zdania, że niewiele w takich zachowaniach jest czystej złośliwości a opierają się głównie na niedouczeniu, nieznajomości przepisów - stąd apel znacznie bardziej restrykcyjne wydawanie praw jazdy. Apel zdecydowanie idealistyczny oczywiście.

Mikar - kwestia poślizgu to był raczej skrót myślowy - chodziło mi o zdecydowanie większy udział w kursach aspektów technicznych jazdy samochodem. Oczywistym jest, że sztuką jazdy poprawnej jest jazda bez poślizgów niekontrolowanych.

Co do sygnałów przekazywanych przez innych kierowców to oczywiście jest ten alfabet ogólnie znany ale - przynajmniej ja - ufam na drodze wyłącznie sobie. Niestety miałem dwa przypadki na rowerze gdy cudem uniknąłem uderzenia gdy kierowca sygnalizował manewr lub wręcz mnie puszczał i okazywało się, że jednak zmieniał zdanie lub mruganie nie dotyczyło mnie po prostu - choć wydaje się to irracjonalne bo Pani patrzyła mi w oczy! Może mnie poznała po prostu i stąd taka reakcja.

Pozdro

Mitek, może tą Panią wcześniej goniłeś za przejechanie rowerem na czerwonym?

pozdro

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...