mikar
Members-
Liczba zawartości
85 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Ostatnia wygrana mikar w dniu 28 Marca 2025
Użytkownicy przyznają mikar punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
mikar's Achievements
-
W zasadzie o to właśnie mi chodziło - przekroczenie procentowe jest słabiej policzalne, więc dla uproszczenia systemu są to stałe widełki bez względu na dopuszczalną prędkość.
-
Wydaje mi się, że zdecydowana większość społeczeństwa zgodziłaby się z Twym stwierdeniem (być może nawet @grimson). Problem polega jednak na ustaleniu ponad ile km/h ma być to 30. I tu wchodzimy na bagnisty teren w dyskusji, w którym różne strony będą udowadniać jaka jest ta maksymalna bezpieczna prędkość na danej drodze, czy ograniczenia są ustawione zasadnie i wracamy do represyjnego Państwa, które chce obywatela wrobić. ps. Ja bym raczej przyjął jakąś gradację procentową, bo inne są zagrożenia przy przekroczeniu prędkości o 30 km/h na autostradzie (170 na 140 to przekroczenie o 21%), a inne w strefie zamieszkania (50 na 20 to już szybciej o 150%). Być może chodzi tu jednak o uproszczenie systemu i jasny przeaz do "Kowalskiego" - jak przekroczysz o 15km/h, to tyle, a jak o 25km/h to tyle.
-
Wiem, słyszałem o tym. Nawet czytałem konkretne analizy. Ja stety/niestety jestem na umowie o pracę. W całej tej dyskusji zabrałem głos po to, aby choć trochę nakierować ją na merytoryczne tory:)...
-
Odnosłem się tylko i wyłącznie do stwierdzenia, że celem mandatów jest reperowanie budżetu. Pokazałem, że są to wpływy marginalne z punktu widzenia Państwa. Dałem także przykład, że to złe Państwo właśnie wywala 5mld zł na pomoc kierowcom...
-
Trochę liczb odnośnie dojenia kierowców i teorii, że mandaty są od łatania dziury budżetowej - w roku 2025 wpływy z mandatów wyniosły ok. 1.4mld zł. Dochody Państwa to 595mld zł. Dochód z madantów to zatem ogromne 0.2% budżetu (2 promile!!!). Tymczasem koszt ostatniej akcja obniżającej VAT i akcyzę na paliwa szacowany jest przez Ministerstwo Finansów na 1.6mld zł miesięcznie! Obniżka planowana jest do czerwca - jeżeli tak się stanie do kasy Państwa nie wpłynie ok. 5mld zł. Oto jak złe Państwo ciemięży biednych kierowców...
-
Wiesz, tu nawet nie chodzi o dzieci. Ja z tych co od dzieci oczekuje, żeby były zadowolone, że mają możliwość wyjazdu i urwania się na tydzień ze szkoły😀. A nie że będę pod nich szukał miejscówki. Po prostu fajnie jest mieszkać przy stoku - polubiłem ten komfort. Tu w ogóle dojeżdżało się bezpośrednio pod drzwi domu - kieliszek wina zaraz po zjeździe w blasku zachodzącego słońca to dla mnie taka wisienka na torcie. Przy okazji dzieci zadowolone. A jak się dobrze poszuka to można wyhaczyć fajne oferty, zwłaszcza poza sezonem. W zeszłym sezonie mieszkając w Fiss, wyjazd wyszedł podobnie albo taniej niż gdybyśmy codziennie dojeżdżali z doliny (biorąc pod uwagę ówczesną sowitą zniżkę na karnety dla mieszkańców SFL)…
-
Oczywiście, że bezpośrednio (nawet nie przez wyszykiwarkę ośrodka). Przez znany portal rezerwacyjny koszt wychodził ok. 5800zł, czyli jakieś 1700zł drożej...
-
Zainspirowany relacją @a_senior, dorzucam swoje 3 grosze z tygodniowego wyjazdu do Nassfeld. Ośrodek wybrany dość przypadkowo kilka dni przed wyjazdem – miało być w miarę blisko Polski, na miejscu dużo śniegu (aby nie jeździć wśród łąk zielonych), apartament dla 4 osób z 2 sypialniami w pieszym zasięgu wyciągu, tak aby przez tydzień nie ruszać samochodu oraz uzyskać niezależność co do wychodzenia na narty i powrotów z tychże). I do tego w miarę tanio! Jako miejsce zakwaterowania wybraliśmy wioskę Sonnleitn. Ze względu na położenie (wysokość ok. 1400 mnpm i brak parkingu obok apartamentu), auto musieliśmy zostawić na zbiorczym, zadaszonym parkingu na dole wioski (stamtąd w ramach Sonnleitn rzeczy do miejsca zamieszkania dowozi lokalny transport). Jak stopniały trochę śniegi, dało się wjechać pod górę i pakowanie powrotne już bezpośrednio do samochodu. Z wioski prowadzi dość stare, ale szybkie 4-osobowe wyprzęgane krzesło do centralnego miejsca, z którego można rozjechać się w dwie strony (lokalizacja zatem idealna). Z apartamentu do wyciągu 150m, powrót poza trasą przez krzaczory bezpośrednio na nartach do chałupy. Na miejscu 3 knajpy, mały sklepik z podstawowymi produktami, cisza i spokój. Czepiając się na siłę można stwierdzić, że wyciąg Sonnleitnbahn startuje dopiero o 9:00 (w praktyce 5-10 minut wcześniej), a gondola z dołu o 8:30, więc nie można być pierwszym na stoku😊. Możliwość zakończenia dnia na szczycie (w barze lub nie) obserwując chylące się ku zachodowi słońce znacznie przewyższa jednak wady😊. Moje spostrzeżenia do co ośrodka - Polacy jeżdżą tłumnie do Val di Sole, natomiast Czesi i Słowacy do Nassfeld😊. W Sonnleitn jest nawet jest knajpa ‘U Slovaka’, którą z tego co widziałem nawiedził @a_senior. Dziwi mnie bardzo mała popularność Nassfeld wśród rodaków, bo południowych sąsiadów jest tam mnóstwo. Dla mnie miejsce przeurocze, nie za duże, nie za małe. Infrastruktura zazwyczaj nowoczesna, a ta starsza spokojnie daje radę; brak wąskich gardeł (być może jest nim gondola z dołu). Obserwując potoki ludzkie i pogodę, bardzo szybko można się przemieścić z miejsca na miejsce i znaleźć fajne stoki na uboczu. Ludzi mało lub bardzo mało (tylko jednego dnia do jakiejś gondoli czekaliśmy ze 2 minuty, poza tym na bieżąco). Oczywiście to spostrzeżenia z marca – wg. lokalnego instruktora poznanego na wyciągu, w lutym są tam tłumy. Trasy praktycznie tylko czerwone, niebieskie to krótkie łączniki lub krótkie traski przy orczykach, kilka czarnych raczej naciąganych, bo trudne trasy w ośrodku trzeba mieć. Poza najdłuższą trasą nr 80 do doliny/Tropoloach (z której jednak nie korzystaliśmy, bo wolny śnieg powodował więcej kijkowania niż jazdy), pozostałe są jednak stosunkowo krótkie – główna część ośrodka leży pomiędzy 1350 a 2000 mnpm, więc wielkich przewyższeń tam nie uświadczymy (oczywiście pisząc krótkie, mam na myśli trasy o długości 2-4km). Dla mnie i mojego towarzystwa jednak to wystarczy. Zapewne jest tam jakiś swoisty mikroklimat, bo śniegu od wysokości 1400-1500 mnpm bardzo dużo – widoki jak w środku zimy. Przygotowanie/stan tras jak to wiosną (pogoda przeróżna)– raz twardo raz miękko – nie mieliśmy po kilka par sprzętu, więc trzeba było dostosowywać naszą bądź co bądź ułomną, ale jednak technikę😊. Koszty: Apartament obok wyciągu dla 4 osób, kuchnia, salon, 2 sypialnie (typowy, porządny austriacki standard) - 960eur/tydzień + jakieś taxy Karnety za 6 dni jazdy (dostaliśmy symboliczną zniżkę od wynajmującego) – 340eur osoba dorosła, 255eur nastolatki Dojazd z Warszawy i z powrotem – niecałe 1000zł już z winietami Jedzenie głównie własne, więc tego do kosztów nie dodaję; ceny w knajpach chyba standardowe – napoje bezalkoholowe ok.4eur, duże piwo 6 - 6.20eur, jakieś zupy 6-9eur, frytki ok. 6eur, pizza (jednak formalnie jesteśmy na włoskiej granicy) 15-18eur. Podsumowując – jest to jedno z miejsc, do którego bardzo chętnie wrócę! Karol Sonnleitn: na lewo: na prawo: dla Grimsona
-
W Nassfeld również pogoda barowa (pod warunkiem, że bar ma część zewnętrzną)…
-
Generalnie wiem o co chodzi z prędkością wyciągu. Dlatego byłem zdziwiony tą prędkością. Co ciekawe przez ostatnie 4 dni jazdy ani razu nie spotkałem się z awaryjnym wyłączeniem wyciągu (lub nawet zwolnieniem), więc towarzystwo narciarsko - snowboardowe jest chyba jednak ogarnięte. Albo perony dla wsiadających zaprojektowane w taki sposób, że trudno popełnić błąd… a Gartnerkofel to część ośrodka po drugiej stronie drogi i trasy 1-9. Nowa gondola wwozi na górę, tam 3 krzesła i kilka fajnych, choć krótkich tras (6-9). W stronę drogi to już znakomite długie trasy 1 - 4.
-
Szkoda. Zapewne trzeba było się umówić konkretnie, bo jednak Nassfeld nie takie małe, żeby się przypadkiem spotkać. My koło chałupy (50, 51) jeździliśmy tylko rano, a potem już trasy >60.
-
Cóż - ja jeżdżę wszędzie i w każdą pogodę. Chodziło o znalezienie miejsca dla ekipy, gdzie będzie stosunkowo mało wiało, a gondola pozwoli się ogrzać, co z kolei zachęci do jazdy i zniechęci towarzystwo do przesiadywania w barze😀. GS stoi, ale wg mnie raczej w wersji przelotowej. ps. Na koniec ciekawostka. O 16 (tak, żeby zdążyć na 16:15 na ostatnią kanapę do domu) przebiłem się już samodzielnie na Gartnerkofel. Kompletne pustki i chyba chęć zakończenia roboty przez obsługę spowodowały że wyciąg 6 puścili na max prędkości. W życiu tak szybko kanapą nie jechałem😀.
-
Co ciekawe gondola po prawej (wg mapy - ta, z której można jechać do Tropolach) i trasa 77 dzisiaj praktycznie bez wiatru, mgły i młodzieży. I tam przejeździliśmy większość dnia.
-
Patrzyłem, ktoś tam w zielonej kurtce przeleciał czasami, ale to chyba nie Ty:). Dzisiaj akurat wg. mnie najgorszy dzień od niedzieli. Jakoś więcej ludzi (choć do wyciągów wciąż bez kolejek), pogoda się pogorszyła, warun mocno betonowy… Słońce ma wrócić w czwartek. ps. Zjeżdżaliście 80 do Tropolach? My mieszkamy w Sonnleiten, więc temat jazdy po brei odpada…
-
Poranne Nassfeld
