Adam ..DUCH Napisano 8 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 8 godzin temu W dniu 15.02.2026 o 15:16, Estka napisał: Taki trochę-narciarz, bardziej-rebeliant. 😁 No ja właśnie jestem na etapie gdzie na mroźnej planecie Hoth mroczny rycerz Darth Dino toczy epicki bój z będącym po jasnej stronie mocy Miśkiem Skywalkerem. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 8 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 8 godzin temu W dniu 14.02.2026 o 08:08, Mitek napisał: Czas jest miarą uniwersalną ale jeżeli mnie postrzegasz jako jego twórcę - dzięki. Ale jest NARZĘDZIEM, znakomitym, którego należy nauczyć się używać i bardzo pomocnym. Wracając do nauczania dzieci - po raz kolejny próbuję - podstawą sukcesu jest partnerski autorytet, że tak to nazwę. Dzieci natychmiast wyczuwają niepewność i niewiedzę uczącego, nawet jeżeli legitymuje się papierem -co dla dorosłych jest pewnym gwarantem dla dzieci jest niczym. Pozdro Jeżeli powstanie "to coś" to Panie nie ma bata....a jak idą za tym umiejętności to już nie ma o czym pisać 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 8 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 8 godzin temu W dniu 15.02.2026 o 10:02, Jan napisał: trzeba było wsadzić w uprząż Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak. 3 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 8 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 8 godzin temu 4 godziny temu, Estka napisał: 1) Założyłam, że każdy człowiek z napisem "Instruktor" na plecach potrafi jeździć na nartach i potrafi uczyć jeździć. W każdym razie, kiedy syn zaczynał (wtedy miał 5 lat) - ja nie byłam w stanie tego zweryfikować. 2) Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. 3) Decydująca była pierwsza lekcja (próbna) i zdanie dziecka. To syn wybrał instruktora, z którym uczył się jeździć. Ten poważny, ale "merytoryczny", który robił masę wykładów i często krytykował - został instruktorem męża. Syn wybrał "luzaka", idola, z którym jeździł po lasach. Ten instruktor potrafił podczas lekcji się opalać, a mój syn ze swoją kuzynką trenowali jazdę na tyczkach, tylko że najpierw kazał im te tyczki... porozstawiać. 🙂 Dokładnie ten sam system stosowałam przez całą edukację syna, kiedy korzystaliśmy z korepetytorów (angielski, przygotowanie do egzaminów, matura, itp.) Ja szukałam kogoś w necie, rozmawiałam telefonicznie, zapraszałam do domu na lekcję (w późniejszych czasach na online), a syn po godzinie zdawał mi relację. Czasem od razu było: "super", a czasem: "mama, ale dziwny człowiek". No i bardzo ciekawie się robi?? Nie gniewaj się ale twój wpis przeczytałem jako pierwszy. Fantastyczna sprawa i mega prosta - zrzucanie odpowiedzialności...oj mega mi się to podoba zwłaszcza iż tego właśnie doświadczyłem w rakcie ostatniego wyjazdu szkoleniowego. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 8 godzin temu Udostępnij Napisano 8 godzin temu 2 minuty temu, Adam ..DUCH napisał: Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. Oczywiście fotka jest wycięta z pewnego kontekstu jazdy i można się nad nią "onanizować" ale czy Waszym zdaniem jazda/nauczanie "na szelkach" się sprawdza. Moim zdaniem absolutnie NIE bo: 1. brak elementu naśladownictwa 2. brak elementu nauki jazdy po łuku - dzieciaki w naturze mają parcie do przodu 3. w większości przypadków przez nieumiejętne używanie (jak widać na załączonym obrazku) prowadzi do sylwetki odchylonej. 4. zrzucenie procesu decyzyjnego w kontekście planowania zjazdu na osobę kompletnie do tego nie przygotowaną 5. Tu taki nie precyzyjny wpis - zapłóżanie, zapizzowanie - podopieczny skupia się jedynie na hamowaniu a nie na jeździe. 6. Lenistwo uczącego i bezpośrednie przełożenie na lenistwo uczonego. Generalnie kompletnie odradzam. Kiedy szelki mogą wg. mnie być stosowane - jedynie jako asekuracja dla świadomie jeżdżącego narciarza i to kompletnie na luźnej "linie", czy są świadome swojej jazdy 4-5 latki - tak. Cze Adaś, mój młody tylko raz jeździł w szelkach, jak po 2 dniach nauki w Kozińcu pojechaliśmy do Austrii. W Bad Klein była taka mgła, że bałem się, że go zgubię, mimo iż trochę znałem ośrodek, to w tej mgle i tak nie wiedziałem, gdzie jestem zbytnio. Tylko dlatego kupiłem szelki prewencyjnie zaraz przed wyjazdem, bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. Tak czy siak zgubiłem go na "chwilkę" 2 dni później w pełnym słońcu 🙂. Cymbał jechał za mną i wyskoczył pod flandrami na zmuldzoną trasę. Ja byłem osrany, jak można zgubić dziecko na 200m odcinku. Na szczęście co pewien czas pojawiał się kask w muldach. W sumie raz się przydały. Już więcej ich nie założył. pozdro 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 8 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 8 godzin temu Kochani tematem nie jest jaki ma być Wasz i tylko Wasz idealny instruktor tylko doświadczenia Wasze z nauczania własnych podopiecznych. !!! Co Wy jako osoby jeżdżące robiliście aby Wasze dzieciaki załapały temat - lenistwo i nieudacznictwo nikogo nie interesuje...chyba??? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu Godzinę temu, Marcos73 napisał: bo jeździł na popierdółce, a Alpy to inna bajka. jak ja bym to napisał to już był by hejt Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał: Bardzo ciekawy wątek się pojawił i bardzo Ci @Jan za to zdjęcie dziękuję. to akurat przypadek bo chyba ze 3 różnych gościu w ciągu ostatnich 5 dni tylko w jednym niewielkim ośrodku alpejskim zarejestrowałem, moje dzieci stawiałem na narty 40 lat temu w Zakopanym pod Krokwią i takich wynalazków jeszcze nie było. W naszej grupie,wspólnie jeżdżących, znajomych i przyjaciół było 2 chłopaków, których mamuśka była ostrożna i stosowałe uprząż ale oni wtedy nawet nie mieli 3 lat, w kolejnym sezonie już zjeżdżali bez Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 4 godziny temu, Victor napisał: @Mitek jak widzisz wyżej a ty wyłapałeś tylko „miły” z calosci🤷♂️ także tak możemy dyskutować kto co wyłapie dla siebie interesującego do dalszej dyskusji 😉 pozdro Prosiłem w punktach. Czytaj ze zrozumieniem. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 3 godziny temu, Marcos73 napisał: Irytujące jest tylko to, że jedyna rada jaka potrafi sklecić, to jedź w Alpy i naucz się jeździć, tak jakby tego nie dało się zrealizować w PL. Zauważyłeś, że mój wpis był co najmniej ironiczny. 🙂 Znam Jana wirtualnie od ho ho i wiem kto zacz. Lubi podpuszczać, bywa złośliwy i nie zawsze jest poważny. Hmmm... mnie się też zdarza. 🙂 A z drugiej strony imponuje wiedzą o ośrodkach alpejskich i lubi się nią dzielić. Ma też swoją perspektywę nartowania, skoro w Alpach spędza niemałą część roku. Oczywiście, że w Polsce można nauczyć się i dzieci/wnuki jeździć, choć niewątpliwie w Alpach są lepsze warunki ku temu. Nie, nie byłem z wnukami w Kasinie, choć w zeszłym sezonie z przyjemnością patrzyłem na pracę lokalnej dziewczyny instruktorki, która uczyła dwójkę dzieci zjeżdżając z nimi główną trasą. Moje dzieci np. spędzają tydzień narciarski w Polsce i tydzień w Alpach. Tak było przynajmniej w tym sezonie. W Polsce szkolenie lokalnymi instruktorami (Zieleniec, Jaworzyna Krynicka), w Alpach (Civetta i 3 Zinnen) polskimi instruktorami z klubu czy biura (Porta ski) z którymi pojechali. To szkolenie alpejskie było o tyle lepsze, że dzieci szkolono w grupach. Polscy instruktorzy. Mogły się wzajemnie podglądać i rywalizować ze sobą. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu Cze Nikt się nie kwapi, to ja napiszę. Dzieci moje. Córka, ostrożna, ale chciała. 2 sezony zajęła mi pionizacja do efektu dość swobodnego poruszania się po stoku. Ile dni? - nie pamiętam, bo nie liczyłem. Ale sporo, na pewno ich było z 50-60. Parę lekcji z instruktorami na początek, przypadkowymi, potem jazda i naśladownictwo. Syn, ten nie chciał bardzo długo nawet nart założyć. Ale jak juz chciał, to dość szybko zaczął jeździć. Instruktora miał tylko w pierwszym dniu jazdy, tez przypadkowy, ale 3h z rzędu. Tutaj lepiej pamietam - po pierwszym sezonie już dość swobodnie się poruszał po stoku. 39dni dokładnie. Potem jak Andrzej napisał, poszedłem na łatwiznę, miałem tą możliwość, dzieci poszły do klubów, a cykliczne szkolenie zrobiło swoje. Miałem świadomość, że ja osobiście bez wiedzy i doświadczenia w nauczaniu nie dam rady nic więcej zdziałać. Dzieci uczą się w głównej mierze przez naśladownictwo, ale wzór musi być bardzo dobry. Obserwacje niedzielne. 3 pary uczące swoje pociechy. 1). Bardzo dobrze jeżdżący facet (albo świetny amator lub zawodnik wręcz), jeździł z synem po Fisach i okolicy. Generalnie żadnych wskazówek, tylko zabawa, chłopak jak cień próbował wszystko naśladować. Jak ojciec kije pod pachy i dzida pod orczyk, młody też to samo. Chłopak miał z 7-8 lat. Drugi ojciec, niedoszły carver. No jeździł jak pokraka siląc się na profesjonalizm. Syn w podobnym wieku, ale tutaj bardo dużo teorii i uwag, chyba raczej zerowy skutek, jakieś opierdalanie bez sensu. Ostatnia to matka, która chyba parę lekcji liznęła u instruktora. To już była porażka, no więcej krzywdy dziecku robiła, niż z tego było pożytku. Ze stroju widać było, że bidy ni ma. Może jakiś taki kwoczy instynkt, nie wiem. Jaki Instruktor na początek?, chyba zależy od wieku dziecka, jego chęci, motoryki etc. Na pewno musi mieć podejście do dzieci. Tu bardziej zachęcić, niż zrazić, a przy okazji trochę nauki przemycić. Maks - syn - jest w trakcie nabywania papierów instruktorskich. Był teraz na stażu, gdzie razem z koleżanką (także na stażu) dostali 8 "kręgli" do nauki. Młoda "kadra" dostaje najgorszy sort 🙂. 4-5-cio latki. 4 były już stojące w nartach, oddał koleżance, a 4 zupełne Nemo. Pierwsze 2 dni nart nie założył i nie nadążał ich podnosić, tak szybko padały. Chłopak, bez jakiegokolwiek doświadczenia w nauczaniu. Zajęcia całodniowe, z przerwą obiadową, gdzie dzieci udają się pod opiekę rodziców. Na szczęście rodzice mieli swoje sprawi i przy nauczaniu nie były obecne.Po 2 dniach nastąpił przełom, kręgle przestały się przewracać i zaczęły kumać bazę. Do brzegu. Po sześciu dniach, jeździły na orczyku i samodzielnie zjeżdżały na oślej łące. Jeden z podopiecznych syna, nawet wygrał zawody z całej tej grupy, z czego był chyba najbardziej dumny. Szkoda że nie mogę udostępnić zdjęcia z pierwszego dnia owego zwycięzcy. Można sobie wyobrazić na szybko, dziecko obute w narty, w puchowej kurtce, kasku, z obrażoną miną i ... rękami w kieszeniach. Takie były początki. pozdro 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu (edytowane) 6 godzin temu, cappo napisał: To ja zapytam o Wasze doświadczenia właśnie o instruktorów, którzy nie gadają po polsku? Jak dzieciaki reagują, na ile ma to sens? Mam niewielkie doświadczenia. Córkę uczyła Francuzka, ale wtedy mieszkaliśmy we Francji i córka lepiej mówiła po francusku niż po polsku. 🙂 Na filmiku z 3-letnim wnukiem instruktor jest Austriakiem, ale na tym poziomie język ma niewielkie znaczenie. Dopytam jeszcze córki bo zdaje się, że później też był szkolony przez obcojęzycznego instruktora. Inny wnuk, od syna, podobno był grupie prowadzonej przez czeskiego instruktora, gdy byli w czeskim ośrodku. Ponoć bez problemów. Edit. Rozmawiałem z córką. Tak, była próba szkolenia 4-letniego wnuka przez obcokrajowca. Nieudana. Odradza. Edytowane 5 godzin temu przez a_senior Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 37 minut temu, Jan napisał: jak ja bym to napisał to już był by hejt Nie, mój wpis to inny kontekst. Co roku jeździliśmy w Alpy, z tą delikatną różnicą, że syn jeździł zwykle na jabłuszku z jednym z nas, a wolny akurat rodzic jeździł z córką. Tak czy siak jechaliśmy w Alpy, czy by potrafił cokolwiek, czy nie. Oczywiście doceniam Twoją wiedzę dotyczycą ośrodków Alpejskich, fotorelacje etc. To skarbnica wiedzy. Ja chyba nigdy w życiu nie zwiedzę tyle co Ty. Ta wiedza jest bardzo użyteczna, jeśli będę potrzebował porady czy opinii, będę do Ciebie na pewno w pierwszej kolejności się zwracał. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Lexi Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 3 minuty temu, Marcos73 napisał: chyba zależy od wieku dziecka, jego chęci, motoryki etc. Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie.. 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 6 godzin temu Udostępnij Napisano 6 godzin temu 7 godzin temu, Estka napisał: Przyglądałam się instruktorom na stoku. Zagadywałam. Musiał być bystry. Musiał ogarniać. Musiał łapać kontakt z moim dzieckiem. Musiał chcieć z nim rozmawiać. No i musiał łapać kontakt z matką 😁. Od początku rozpoznałem Cię jako babę, z którą lepiej nie zadzierać. 🙂 Podobnie jak z moją córką. 🙂 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adam ..DUCH Napisano 5 godzin temu Autor Udostępnij Napisano 5 godzin temu 34 minuty temu, Lexi napisał: Myślę że wszystko zależy od tego .. i jeszcze od charakteru. Dwa lata temu założyłem wnukowi narty - po 2 godzinach stwierdziłem że to nie ma sensu - nie był zainteresowany. W tym sezonie było drugie podejście - klikło. Oczywiiściie jak mu każę ćwiczyć, ćwiczy ale jak go spuszczę z oka - "dzida" (to akurat normalne).. 🙂 .... on musi sam chcieć ..... więc wziąłem go na stromszy stok gdzie pług to było mało - po dwóch wywrotkach poprosił o "trenera".. to działa Ja nie mam "papierów"- ja mu mogę podarować objeżdżanie.. Kurcze wreszcie poszło treściwie....Dziadku działasz prawidłowo....wątek sklerotyczny się robi ..i bardzo dobrze .... 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 5 godzin temu Udostępnij Napisano 5 godzin temu 3 godziny temu, Adam ..DUCH napisał: Kochani tematem nie jest jaki ma być Wasz i tylko Wasz idealny instruktor tylko doświadczenia Wasze z nauczania własnych podopiecznych. !!! Co Wy jako osoby jeżdżące robiliście aby Wasze dzieciaki załapały temat - lenistwo i nieudacznictwo nikogo nie interesuje...chyba??? Cześć Tak jak napisałem, że chyba nie ma sensu abym na ten temat pisał bo to nie byłoby w pełni uczciwe. Pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Mitek Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu (edytowane) 8 godzin temu, MarioJ napisał: Instruktor na początkowym etapie dziecka, to bardzo ważny wybór. Ponieważ na samym początku jest ustawienie pozycji narciarskiej, jest dawanie kijów, jest jazda na talerzyku. Jeśli to się źle zrobi, to zostaje to na lata, zostają błędy postawy, mogą być złe albo dobre wspomnienia. Np. u mojej córki zostało wspomnienie pucharu za pierwszy slalom i ją to bardzo motywowało do następnych wyjazdów. No i została dobra postawa nadana przez instruktora który ze wszystkim dziećmi jeździł tyłem a pot lał mu się litrami. Cześć Niestety wcale tak nie jest. Żadnej pozycji na tym etapie nie ustawiamy ani nie oczekujemy, że będzie i nic nie zostanie na lata. W tym okresie kształtujemy zupełnie inne rzeczy. Jeżeli proces będzie prowadzony sensownie a przykład opiekuna będzie dobry wszystko się poukłada nijako samo. Pozdro Edytowane 3 godziny temu przez Mitek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
papa_zuk Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 7 hours ago, cappo said: To ja zapytam o Wasze doświadczenia właśnie o instruktorów, którzy nie gadają po polsku? Jak dzieciaki reagują, na ile ma to sens? Póki co córka miała instruktorów Polaków, lub Słowaka który też mówił po polsku. Córka uczy się angielskiego i w szkole i poza nią, ale mimo jest to bardzo wczesny etap, więc nie wiem czy coś z tego wyniesie w razie czego. Hej, mój syn stawiał pierwsze kroki w austriackiej szkółce. Wówczas jeszcze słabo w ogóle mówił. Pani, która prowadziła zapisy powiedziała mi, że język nie stanowi przeszkody i na tym etapie chyba rzeczywiście nie stanowiło - tym bardziej, że instruktorka, starsza Pani ewidentnie zjadła na tym zęby. Tyle jeśli chodzi o pierwsze kroki w typowym narciarskim przedszkolu, gdzie główne hasło to "pizza, pizza". Wydaje mi się, że im dalej w las tym bardziej jednak może to przeszkadzać. Jeśli jednak chcesz jechać z dzieckiem za granicę, to z perspektywy późniejszych doświadczeń chyba jednak polecałbym pojechać z renomowaną szkołą/biurem/klubem z Polski. To nie są (podobnie jak lokalna szkółka w Alpach) tanie rzeczy, ale dzieci zwykle są zadowolone. A dlaczego? Jeśli chcesz, aby szkolenie miało kontynuację to powody, które podałem powyżej mogą sprawę komplikować. Dziecko może nie wiedzieć jak po niemiecku jest "angulacja"🤣 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jan Napisano 4 godziny temu Udostępnij Napisano 4 godziny temu 1 godzinę temu, Marcos73 napisał: Nie, mój wpis to inny kontekst. no widzisz ja nigdy nie pisałem że Alpy to ultima ratio i zawsze był do tego jakiś kontekst, w Alpy jeźdźę bo mam najbliżej i kupuję zazwyczaj sezonówki. Gdybym mieszkał dalej w Katowicach to też bym jeździł do Szczyrku, Zwardonia, Wisły, na Kasprowy i w Tatry Słowackie - zapewne kupił bym sobie tak tutaj zachwalaną sprytną sezonówkę 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
cappo Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu 41 minut temu, papa_zuk napisał: Hej, mój syn stawiał pierwsze kroki w austriackiej szkółce. Wówczas jeszcze słabo w ogóle mówił. Pani, która prowadziła zapisy powiedziała mi, że język nie stanowi przeszkody i na tym etapie chyba rzeczywiście nie stanowiło - tym bardziej, że instruktorka, starsza Pani ewidentnie zjadła na tym zęby. Tyle jeśli chodzi o pierwsze kroki w typowym narciarskim przedszkolu, gdzie główne hasło to "pizza, pizza". Wydaje mi się, że im dalej w las tym bardziej jednak może to przeszkadzać. Jeśli jednak chcesz jechać z dzieckiem za granicę, to z perspektywy późniejszych doświadczeń chyba jednak polecałbym pojechać z renomowaną szkołą/biurem/klubem z Polski. To nie są (podobnie jak lokalna szkółka w Alpach) tanie rzeczy, ale dzieci zwykle są zadowolone. A dlaczego? Jeśli chcesz, aby szkolenie miało kontynuację to powody, które podałem powyżej mogą sprawę komplikować. Dziecko może nie wiedzieć jak po niemiecku jest "angulacja"🤣 W grudniu córka miała szkolenie ze szkoły Zgorky, w sobotę jedziemy w Alpy i też udało się dopisać do Polskiej szkoły. Fakt że trochę to kosztuje, ale wszystkie wyjazdy rodzinne ze szkoleniem dla dzieci, są sporo droższe, niż wyjazd na własną rękę i dokupienie szkolenia. To było pytanie przyszłościowe, ale może za rok już język w razie czego też nie będzie aż takim problemem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Marcos73 Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 2 godziny temu, Jan napisał: no widzisz ja nigdy nie pisałem że Alpy to ultima ratio i zawsze był do tego jakiś kontekst, w Alpy jeźdźę bo mam najbliżej i kupuję zazwyczaj sezonówki. Gdybym mieszkał dalej w Katowicach to też bym jeździł do Szczyrku, Zwardonia, Wisły, na Kasprowy i w Tatry Słowackie - zapewne kupił bym sobie tak tutaj zachwalaną sprytną sezonówkę A jakbyś mieszkał na Mazurach? Chłop był 2x na nartach i się cieszy że może w okolicy poślizgać praktycznie codziennie, a Ty wypalasz aby tam nie jeździł bo się nic tam nie nauczy. Raz na ćwierć wieku jest taka zima, ma blisko, to czemu ma nie korzystać. Prawdopodobnie następną okazję będzie miał za kolejne 25 lat. Spędzasz masę czasu w Alpach rok rocznie to na sranie targasz wnuczki na halę? Przecież tam się nic nie nauczą nowego, a naumiane jeszcze nie są. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu 2 godziny temu, Mitek napisał: Cześć Niestety wcale tak nie jest. Żadnej pozycji na tym etapie nie ustawiamy ani nie oczekujemy, że będzie i nic nie zostanie na lata. W tym okresie kształtujemy zupełnie inne rzeczy. Jeżeli proces będzie prowadzony sensownie a przykład opiekuna będzie dobry wszystko się poukłada nijako samo. Pozdro To po co się uczy właściwego stania, po co się ciągnie za ręcę? Przecież to jest element pozycji do przodu. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 1 godzinę temu Udostępnij Napisano 1 godzinę temu (edytowane) 33 minuty temu, Marcos73 napisał: halę Tego brakuje najbardziej w tak dużym kraju jak Polska i to nie jednej a kilku od północy po południe . Dzieci mogły by całorocznie się szkolić, podnosić własne umiejętności i zresztą nie tylko dzieci . Dziś Belg chyba był piąty jak się nie mylę , Noela-Dynki poniosły no narta prze ….😜 trzeba umieć ją okiełznać 😂 a typ trenuje corocznie w hali w Peer i obłędny przyjazd Kristoffersena który też hala nie gardzi 🤷♂️ i można wymieniać … Ale oczywiście są tacy i już niejednokrotnie czytałem tu na SF czy na SO że hala to nie narciarstwo 🤦♂️ także wyniki rodaków jak widać są zajebiste, nie ma co ukrywać że aż żałosne 🤷♂️ Sorry za off 😉 Pierwsza w Zwardoniu 😜 Maly R przykryć halą Duży zmodernizować na zimę a kto tam pyskuje i ziemi nie odda wydziedziczyć morę zamknąć dudkami i Adam będzie miał robotę na cały rok 💪 efekty medalowe same przyjdą w niedalekiej przyszłości 😉 Edytowane 1 godzinę temu przez Victor Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
papa_zuk Napisano 46 minut temu Udostępnij Napisano 46 minut temu 11 minutes ago, Victor said: Tego brakuje najbardziej w tak dużym kraju jak Polska i to nie jednej a kilku od północy po południe . Dzieci mogły by całorocznie się szkolić, podnosić własne umiejętności i zresztą nie tylko dzieci . Dziś Belg chyba był piąty jak się nie mylę , Noela-Dynki poniosły no narta prze ….😜 trzeba umieć ją okiełznać 😂 a typ trenuje corocznie w hali w Peer i obłędny przyjazd Kristoffersena który też hala nie gardzi 🤷♂️ i można wymieniać … Ale oczywiście są tacy i już niejednokrotnie czytałem tu na SF czy na SO że hala to nie narciarstwo 🤦♂️ także wyniki rodaków jak widać są zajebiste, nie ma co ukrywać że aż żałosne 🤷♂️ Sorry za off 😉 Pierwsza w Zwardoniu 😜 Maly R przykryć halą Duży zmodernizować na zimę a kto tam pyskuje i ziemi nie odda wydziedziczyć morę zamknąć dudkami i Adam będzie miał robotę na cały rok 💪 efekty medalowe same przyjdą w niedalekiej przyszłości 😉 Jest spora szansa na halę w centrum Polski PS W czołówce PŚ jest dwóch Belgów. Jeden mieszka na stałe we Francji, drugi w Zell am See. Żaden z nich nie jest wytworem belgijskiej "myśli szkoleniowej". Sam Maes trenuje w ramach Global Racing Team - komercyjnego międzynarodowego teamu narciarskiego, do którego należy wielu przyzwoitych narciarzy z nienarciarskich krajów. Nie jarajmy się flagami, bo później ktoś uwierzy, że Brazylia i Albania mają jakiś zajebisty system szkolenia młodzieży. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Victor Napisano 35 minut temu Udostępnij Napisano 35 minut temu 2 minuty temu, papa_zuk napisał: Jest spora szansa na halę w centrum Polski PS W czołówce PŚ jest dwóch Belgów. Jeden mieszka na stałe we Francji, drugi w Zell am See. Żaden z nich nie jest wytworem belgijskiej "myśli szkoleniowej". Sam Maes trenuje w ramach Global Racing Team - komercyjnego międzynarodowego teamu narciarskiego, do którego należy wielu przyzwoitych narciarzy z nienarciarskich krajów. Nie jarajmy się flagami, bo później ktoś uwierzy, że Brazylia i Albania mają jakiś zajebisty system szkolenia młodzieży. Ależ oczywiście,że tak i ja tego nie neguje ale hala to miejsce gdzie już na tym etapie szkolenia dzieci, można wyłapywać talenty jednak to narciarstwo przez 12 miesięcy a nie trzy czy cztery w roku tu koszta spadają bo wyjazd jest regionalny na halę a nie gdzieś tułaczka po świecie. Później już tylko trzeba odpowiednio te talenty szlifować,inwestować itd . Druga sprawa że społeczeństwo może się szkolić i również podnosić własne umiejętności a to ogólna poprawa naszego bezpieczeństwa na stokach . Same plusy 🤷♂️ Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.