-
Liczba zawartości
17 583 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
266
Zawartość dodana przez Mitek
-
Liwa od Kamieńca. Szkoda odcinka przed Parbutami jest ładny i zróżnicowany. Co chcesz wiedzieć o Marózce? Wbrew pozorom szkoda tej rzeczki na weekend. Pozdrowienia
-
Cześć Wczoraj pojechaliśmy z przyjaciółmi na wycieczkę rowerową do Osuchowa. To mała wioska w okolicach Mszczonowa gdzie znajduje się najwyżej położony punkt w województwie mazowieckim. Wyruszyliśmy dość późno bo wysiedliśmy z pociągu w Grodzisku Maz około 11.40. Tam zostaliśmy przywitania chlebem, solą i wiśniówką przez miejscowych - przyjaciele z Milanówka zrobili nam taki happening na dworcu. Jechaliśmy na tyle na ile się dało bocznymi drogami i szutrami. Ten wybór był niezwykle trafny bo dzięki temu przypadkowo znaleźliśmy się w winnicy Dwórzno. Pracownicy winnicy okazali się bardzo mili. Przy nas otworzyli konfekcjonowane właśnie wina, które sobie próbowaliśmy w fajnych firmowych kieliszkach. Zwłaszcza wino z czarnej porzeczki o bardzo intensywnym pięknym zapachu i delikatnym lekko kwaśnawym smaku było genialne. Skończyło się na dociążeniu plecaków - mojego o trzy butelki (porzeczkowe) a Rybelka o jedną (białe wytrawne). Do Osuchowa dotarliśmy koło 14.30 gdzie zjedliśmy coś pod sklepem, obejrzeliśmy sobie (z zewnątrz bo teren zamknięty i chroniony jak Pentagon) Centralny Ośrodek Szkoleniowy ZUS w zaanektowanym za ukradzione nam wszystkim pieniądze, zespole parkowo pałacowym. Szukaliśmy jeszcze z Rybelkiem opisanego w sieci dziwnego kamienia związanego z miejscową legendą (koledzy go później znaleźli i okazało się, że jest to bryła betonu lekko obrobiona przez naturalna erozję co wyjaśniło jego dziwną powierzchnię i fakt, że nie porasta mchami czy porostami. Jako, że minęła już 15.00 ruszyliśmy z Rybelkiem w drogę powrotną do domu asfaltami i szutrami wzdłuż Jeziorki a koledzy pojechali do Żyrardowa aby wrócić pociągiem. Jechało nam się świetnie i kolo 19.30 (wliczając w to postoje - jeden dłuższy w pizzerii w Łosiu na kawę) byliśmy w domu. Tak, że mogliśmy się jeszcze wykąpać, zjeść coś, przywitać z córką i o 21.00 spotkać z ekipą na imprezie w lokalnej piwnej knajpie. Zgodnie stwierdziliśmy, że to było świetne uczczenie 23 rocznicy naszego ślubu. Drogi świetne w większości asfaltowe lub dobre szutry (niektóre średnie z odcinków 5 km mieliśmy powyżej 28km/h) trochę dróg leśnych. Trasa oczywiście bezproblemowo do przejechania bez użycia pociągu ale wtedy trzeba wstać wcześniej i dawać solidniej bo wychodzi około 170 km a tak około 120km. Pozdrowienia
-
Cześć Michale, środowisko naturalne jest... naturalne. Jeżeli coś tam zasadzimy to już nie jest naturalne z założenia. Ale może to i lepiej. Zresztą, środowiska naturalne są taką rzadkością w skali globu, chyba że potraktujemy - co byłoby uprawnione - wszelkie przekształcenia środowiska dokonane przez człowieka jako naturalne. POzdrowienia
-
Cześć A to już nie jego wina tylko głupoty służb. Pozdro
-
Chce zjechać na rowerze z Marriotta. Pozdro
-
Ma, nawet z rowerami na dachu i nie musi to być jazda autostradowa z tempomatem. Ja zresztą tempomatu bardzo rzadko używam bo o nim zapominam po prostu. Pozdro
-
Cześć Kolana generalnie nie są elementem, który się ewolucji udał w kwestii sportów przeróżnych. Zepsute można zrobić - jakby co służę pomocą - ale nigdy nie będzie już jak nowe niestety. Nadwaga, czy nawet cięższa budowa nie sprzyja bieganiu a jeżeli już to trzeba pilnować techniki biegu. Zresztą nie rozumiem biegaczy zupełnie - choć podziwiam i śledzę wyniki sportowców i biegających kolegów. Pozdrowienia
-
Cześć Czyli absolutny omnibus. Podziwiam. A grasz może w brydża? Ja miałem okazję próbować ustać na desce raz w życiu i ... kto tego nie widział a lubi się pośmiać, naprawdę ma czego żałować. Pozdrowienia
-
Po co piszesz na co trzeba zwrócić uwagę jeżeli nie pływasz na desce? Skąd możesz to wiedzieć? W końcu Ci przyślę Hiszpańską Inkwizycję. Pozdro o
-
Świetna impreza. Świetny pomysł. Pozdrowienia
-
Cześć No wiesz, takie pytanie do Wkg jest absolutnie bez sensu. Przecież wiadomo, że nie tylko czytał ale praktycznie to On ją napisał. Kordian powiem Ci, że te zdjęcia są raczej tragiczne choć piękne. Pamiętam gdy każdy metr kwadratowy tych rejonów był pokryty gęstym lasem. Pozdro
-
Cześć Ale to jednak fajnie, że nie mam takich problemów. Dla mnie wydatek paru stów na siodło jest zwyczajnie nieekonomiczny a poza tym rower wygląda z nim słabiutko - tak jak piszesz. Pozdro
-
Cześć Wzoruje się na Twoim postępowaniu gdy zwróciłem uwagę na fakt umiejętnego stosowania wiosła. Twoje rady czytam z zainteresowaniem i dowiaduję się ciekawych rzeczy. Mógłbym oczywiście napisać: "Wierz mi, nie ma to najmniejszego znaczenia" ale wydaje mi się, ze nie po to piszesz aby ktoś Cię ostentacyjnie zlewał. Pozdro
-
Cześć Ja tez miałem oczywiście "tyłkowe" problemy. Z żoną jeździmy na podobnych rowerach o identycznych dość twardych siodłach: i przy regularnej jeździe żadnych problemów nie ma od lat. Ja pieluchę zakładam niezwykle rzadko tylko na długie trasy. Myślę, że przyzwyczajenie to podstawa a później to już cyzelujesz dobór (jak nie masz co robić ). Co więcej, gdy mam okazję pojechać na rowerze z miękkim siodłem to się po prostu męczę ale to raczej kwestia pozycji bardziej. Pozdrowienia
-
Mało jeździsz. Pozdrowienia
-
Jazda z głową. Pozdrowienia
-
"Najważniejszy jest fun fun fun" - a Ty o mierzeniu kości - ogarnij się. Pozdro
-
Cześć To najpierw zamontuj sobie rower na plecach. Pozdrowienia
-
Cześć Jeżdżę bardzo dużo z plecakiem bo nie mam innej możliwości - jadąc do pracy wiozę ze sobą komputer i do niczego innego nie wejdzie. Ja już w ogóle tego nie czuję do tego stopnia, że jak jechałem ostatnio na dłuższą wyprawę to zostawiłem plecak pod krzakiem i gdyby mi Ewka nie powiedziała to bym się nie zorientował, że go nie mam. To już drugi raz zresztą. Nie widzę tutaj żadnego problemu zmęczeniowego - jedynie pocenie się - ale mnie generalnie wiele rzeczy nie przeszkadza. Pozdrowienia
-
Cześć Michale: Po pierwsze, nigdy nie odbudowywałbym czegokolwiek nie mając dachu nad głową bo mam dziesiątki osób - przyjaciół czy znajomych, które by mi ten dach Z PEWNOŚCIĄ zapewniły - to jest to czego nie można stracić między innymi. Szczerze współczuję ludziom doświadczonym w jakiś sposób prze los ale mam już zdecydowanie dość wielotysięcznych kolejek osób oczekujących pomocy bo … coś tam. Jako osoba działająca społecznie w paru sektorach mogę jednoznacznie stwierdzić, że większość to bezwolna masa, która czeka na działanie innych nie dając od siebie nic. Słynne 500+ wpisuje się w ten wizerunek idealnie. Taka prawda. Pozdrowienia
-
Cześć Prawdziwych wartości nie można stracić tracąc rzeczy czy - jak to nazywasz - dobra. To są tylko rzeczy właśnie. A od straty rzeczy chroni Cię właśnie ubezpieczenie i śpisz spokojnie. Pozdrowienia
-
A byli ubezpieczeni jak każdy normalny człowiek czy liczyli na farta a teraz na pomoc na zasadzie "solidarności społecznej"? Jak nie byli ubezpieczeni to ich dramat wynikający z głupoty, niestety. Pozdrowienia
-
Cześć A... rozumiem. Ja mam taką zasadę, że mogę nadłożyć naprawdę dużo byle nie jechać czerwoną nawet 500 metrów - zresztą samochodem też - chyba, że to dwupasmówka albo innej nie ma. Miałeś zresztą tam bardzo fajny objeździk po granicy Krzyżowic. Mapa naprawdę się przydaje. A co to za koszmarek na ostatnim zdjęciu? Pozdrowienia
-
Cześć Już Cię widzę jak zap...... z eleganckim koromysłem od studni z żurawiem oddalonej od domu o kilometr. A gotowania obiadu współczuję je nienawidzę gotować - ale może Ty lubisz bo mam przyjaciela, który uwielbia. Pozdrowienia
-
Cześć No to ja tak fajnie nie ma niestety. Robić, robić muszę. Miłej jazdy. Pozdro
