-
Liczba zawartości
18 211 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
276
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Trochę mało moim zdaniem. Brakuje jeszcze sporo typów nart w porównaniu z rekordzistami/kolekcjonerami. Pozdro
-
Cześć W sprzęcie alpejskim to w ogóle nie ma praktycznie żadnego problemu a pojawiające się, bogato omawiane są po prostu tworzone sztucznie przez producentów/marketingowców mających oparcie w teoretykach/kolekcjonerach. Pozdrowienia
-
Cześć Trzeba by się zapytać KubyR. Natomiast jest jeszcze kwestia rozróżnienia wypadków taternickich od turystycznych zapchań, choć to zazwyczaj wynika z opisu ale trzeba uwzględnić w statystyce. Pozdrowienia
-
Cześć Bo kolega Wkg bardzo źle znosi jak ktoś ma inne zdanie w kwestiach rowerowych i jeszcze co najmniej paru innych, a jak już ktoś napisze, że On nic nie wie czy się myli, to wtedy zaczyna używać zdrobnień a później wali. Ale tak naprawdę jest w miarę OK, więc nie ma co się czepiać o parę kurew. Ze mną też nikomu w pewnych tematach narciarskich dyskutować nie pozwolę chyba, że wiem, że jest dobry a to muszę stwierdzić na filmie lub w rzeczywistości. Pozdrowienia
-
Cześć No właśnie to jest problem. Trochę czytałem opracowań na ten temat i podobno to jest różnica z cyklu 2% a to i tak (dokładnie jak piszesz) przy praktycznie idealnym technicznie pedałowaniu. Ja na szosę się z pewnością nie przerzucę jeszcze długo - choć jazda typowo szosowa sprawia mi również dużo przyjemności - z innych względów, że tak powiem obecnej otoczki. Chyba więc zostanę przy klasycznym pedałku z lekkiego stopu za 40 dychy bo mam takich w domu spory zapas ale jeszcze się waham. Pozdrowienia serdeczne
-
Cześć Dodam tylko, że swego czasu (chyba początek lat 90, a może trochę wcześniej) jakiś idiota wpadł na pomysł administracyjnego zakazu wspinaczki solowej, jako zbyt niebezpiecznej. Osobiście uważałem i uważam tego typu zakazy za chore bo każdemu wolno zabić się na własny rachunek. Problemy jednak są dwa: - po pierwsze podejmując wyzwanie, któremu nie podołasz możesz doprowadzić do konieczności uruchomiania akcji ratunkowej czy też akcji po ciało a tu ryzykują czy też mogą zginąć ludzie - przy głośnej porażce historia Cię weryfikuje. Jeżeli nie byłeś dość znany, lubiany itd. to dostaniesz łatkę idioty, który bez przygotowania pcha się w poważne góry sam. Każdy najmniejszy błąd czy też niezgodna z kanonami (choćby najlepsza, w danej sytuacji decyzja) zostanie Ci wytknięta i będzie opisywana w literaturze pod hasłem: TAK NIE ROBIĆ!. A jeżeli będziesz dostatecznie wielki to Twoja śmierć będzie bohaterska a powrót - wprawdzie na tarczy - chwalebny, po szaleńczej wyprzedzającej czasy próbie. Osobiście gdyby nie ptk1 to jestem zdania niech każdy idzie gdzie chce..... ale jest ten punkt pierwszy. Pozdrowienia
-
Cześć W domu turysty bywałem rzadko i to już czasy studenckie były czyli to 85-86 by pasowało, chyba pasowało. W sumie to pamiętam jeden pobyt dobrze ale chyba oczywiste bo skończyło się sprawą w sądzie wytoczoną niejakiemu Rudemu za zakłócanie porządku i czynna napaść na funkcjonariusza. Ja byłem dość znaczny bo jeździłem już wtedy balet. Jak pamiętasz w tym okresie można było na przykład pojeździć sobie na Gąsienicowej z Tlałkami. Miały Blizzardy Thermo Quattro - moje marzenie w tamtych czasach. Nigdy sobie takich nie kupiłem, stać mnie było tylko na Duo. Po 86 to jeździłem już praktycznie tylko do Szczyrku w okresie świąteczno-sylwestrowym. Pozdrowienia
-
Cześć Ja tam bym poszedł z kimś dobrym i doświadczonym w te klocki, bo z fajnym to raczej byśmy daleko nie zaszli. Za to zjazd byłby z pewnością zacny. Pozdrowienia
-
No to mamy czy nie mamy?
-
Cześć Nie mam pojęcia. Nie oglądam raczej. Pozdrowienia
-
Cześć Wolę czytać, najlepiej nie dziennikarzy - jeżeli wiesz co mam na myśli. POzdro
-
Cześć Jako, że był okres gdy poważnie podchodziłem do tego sportu (bo był moja pracą) to powiem, że jak pierwszy raz kupiłem NTN w którym były testy (chyba to był po prostu pierwszy NTN) to jebłem go w kąt praktycznie natychmiast po przeczytaniu tekstów typu: szybkie deseczki, sprawne narteczki, oraz paru innych. Pozdrowienia
-
Cześć Z tego co piszecie (dzięki wszystkim za rady) to najgorsze jest to co pisał Cyniczny: konieczność kupowania, przymierzania itd. NIENAWIDZĘ JAKICHKOLWIEK ZAKUPÓW. Pozdrowienia serdeczne
-
No to jak Panowie specjaliści, kupować SPD czy nie?? Czeka mnie zmiana całego napędu i tak się zastanawiam. Z mojego punktu widzenia: + - brak możliwości zjechania nogi z pedału - możliwość pociągnięcia - (pisał o tym WKG) gdy już brakuje ub gdy nie ma możliwości depnięcia albo jest za albo siły - prestiż związany z wyglądem bardziej profi - - konieczność dodatkowych wydatków, niemałych ( zwłaszcza buty) - konieczność zaopatrzenia się w dodatkowe buty na zmianę w pracy - obtarte dłonie, ewentualnie inne kontuzje - mam nadzieję, ze bez złamań - okres nauki - prestiż związany z wyglądem bardziej profi Czy o czymś zapomniałem lub nie biorę pod uwagę? Pozdrowienia
-
Cześć Patrząc z punktu widzenia logiki. PO co inwestować w coś co jest bez sensu. Narty masz, przywyciągowy freeride możesz sobie jeździć na wszystkim, podejść też. Chyba, że chcesz uprawiać freeride wtedy pomyśl o śmigłowcu. Nie ma sensu wydawać pieniędzy, chyba, że masz ich dużo i lubisz kolekcjonować. Jak uznasz, że ten pomysł ze skitouringiem wprowadzasz w życie to wtedy kupisz porządny zestaw i różne inne niezbędne rzeczy a jak czytam chłopaków to trochę tych niezbędności jest. Zacznij od kursów i jazdy. Tak myślę. Pozdrowienia
-
Mniej więcej. Mamy szansę się znać? Pozdrowienia
-
Zalewasz brachu i tyle. Pozdro
-
Cześć Możesz trzymać jak chcesz. W pionie, w poziomie (wygodniej się jedzie). A jadąc na jednym ramieniu kotwicy obciążonym zawsze odginasz to ramię i się z niego zsuwasz. Musisz więc się przytrzymywać... prawda? Albo korygować lekko skośnym ustawieniem nart. Pozdrowienia Pozdrowienia
-
Wyglebić się z tak włożonym orczykiem jest bardzo trudno bo idealnie Cię stabilizuje. Zaufaj... Wyglebienie się na orczyku w ogóle jest rzeczą dość trudną jeżeli ktoś pokaże jak poprawnie jeździć. Swego czasu, jak nie było jeszcze jakichś durnych przepisów nawet ćwiczyłem z ludźmi, wyglebianie się na orczykach i łapanie ich w locie. Nawet syna tego uczyłem w wieku jakichś pięciu/sześciu lat na niskim talerzyku. Swoją drogą też jest to niezła zabawa, podobnie jak rozkręcanie wiązań koledze jak jest nierówny, pomuldzony ślad. Nie ma takich wiązań, które w muldzie by trzymały. Pozdrowienia
-
Wbrew pozorom tak jest najbezpieczniej i zdecydowanie najbardziej ekonomicznie - jak umiesz jeździć oczywiście. Jeżeli jeździsz słabiej to wkładasz orczyk pionowo a jeżeli wiesz o co chodzi to obracasz i jedziesz wygodniej jak na krześle. Pozdrowienia
-
Coś tam wspominałem o odstępstwach... Pozdrowienia
