Skocz do zawartości

Szkolenie/nauczanie dzieci


Adam ..DUCH

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, Jan napisał:

myślałem że jeszcze jesteśmy na etapie "kiedy dać dziecku kijki" a Ty offtopujesz Habdasem 🙂

 

Słowo klucz to "wzorzec". Ja Panie kolego tego nie wymyśliłem, to element wprowadzony dekady temu w krajach "alpejskich" a obecnie bardzo słabo przekładany w PL. Nie za bardzo wiem w jakim czasie i gdzie byłeś w latach +- 90  w kontekście sportowym. Jak dla mnie wzorcem był w ciupaniu w pingla Andrzej Grubba, w koszu?? nie... nie Jordan...Abdul Jabar...stary w tym czasie każdy z Nas młodocianych ciupasów miał swojego wzorca. Narty...no cóż u mnie była rozkminka - technicznie Stenmark, życiowo Tomba....realnie Sikora..namiętnie??? i tu Panie @Jan - fenomenalnie jeżdżących na x Pań było wiele i wszystkie je ubóstwiam bo są fantastyczne. Chcesz zrobić narciarza - pokarz co robią najlepsi.  

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Moim zdaniem ten wzorzec zazębia się z indoktrynacją, która jest bardzo ważna na etapie dziecięcym ale nie tylko. Ten wzorzec to nie tylko wzór do naśladowania ale też obycie i nauczenie się co to znaczy prawidłowa porządna jazda na nartach - w sensie jak odróżnić jazdę naprawdę dobrą od sprawnej ale technicznie przeciętnej.

Pozdro

Edytowane przez Mitek
  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał:

Słowo klucz to "wzorzec".

powiedz to 6 letniej dziewczynce, i gdzie ma tem wzorzec oglądać ?

"ooo o popatrz na telewizor jak pani na nartach ładnie jedzie !!!!" --- " a dziadzia proszę przełącz na bajkę"

ostatnio uczy się czytać po Polsku i dałem jej książeczkę "Zuzia jedzie na narty" nawet się zainteresowała

Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał:

Nie za bardzo wiem w jakim czasie i gdzie byłeś w latach +- 90  w kontekście sportowym

w kontekście sportowym to zajmowałem się turystyką górską i rekreacyjnie kopałem bala, grałem w kometkę i w pimponga, na nartach zjeżdżałem ok 20 dni w sesonie

Godzinę temu, Adam ..DUCH napisał:

ealnie Sikora..namiętnie??

to ten co biegał i strzelał ?

a w czasach Stenmarka to bardziej chciałem jeździć jak Piero Gros

 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Jan napisał:

powiedz to 6 letniej dziewczynce, i gdzie ma tem wzorzec oglądać ?

.......

Nie trzeba mówić tylko pokazać, że coś jest fajne i da się to zrobić bez problemu. Nasze dzieci potykały się o narty gdy raczkowały a jak leciał PŚ to nic innego się nie oglądało. Jakie bajeczki czy książeczki??? Po prostu zawody i dziecko jak zaczyna mówić to nie mówi tata tylko Bode albo Janica.

Edytowane przez Mitek
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, Jan napisał:

powiedz to 6 letniej dziewczynce, i gdzie ma tem wzorzec oglądać ?

"ooo o popatrz na telewizor jak pani na nartach ładnie jedzie !!!!" --- " a dziadzia proszę przełącz na bajkę"

ostatnio uczy się czytać po Polsku i dałem jej książeczkę "Zuzia jedzie na narty" nawet się zainteresowała

w kontekście sportowym to zajmowałem się turystyką górską i rekreacyjnie kopałem bala, grałem w kometkę i w pimponga, na nartach zjeżdżałem ok 20 dni w sesonie

to ten co biegał i strzelał ?

a w czasach Stenmarka to bardziej chciałem jeździć jak Piero Gros

 

@Jan Ja drogi kolego nie wiem czy celowo czy też bezmyślnie, bezrefleksyjnie a może sarkastycznie i ironicznie (to na mnie nie działa) usilnie starasz się dyskredytować niemalże każdy mój wpis. Mój przekaz wydaje się być jasny i jak widać w wcześniejszych wpisach lepszych ode mnie jest zrozumiały - dla Ciebie nie i szczerze Ci napiszę, martwi to mnie. Czy za "gówniarza" w mojej narciarskiej (bo taka była) rodzinie oglądaliśmy PŚ - oczywiście że tak tyle że jest to element indoktrynacji w pierwszej kolejności a jako wzorzec w drugiej. Ja kompletnie nie neguję narciarstwa jako "ślizgawki" ale staram się w szerszym przekazie uzmysłowić, że nawet nie jeżdżący rodzice są w stanie "ustawić" dziecko w narciarstwo "rozumne" a nie intuicyjne. WZORZEC - to osoba na której młody adept się wzorcuje, którą naśladuje, którą podświadomie chce być. Tu ja jako instruktor jestem jedynie "małym pypciem" w drabinie wzorcowania. I teraz napiszę Ci kilka przykładów z tego sezonu:

1. Natalia l15 - poziom DS (ojciec dobrze jeżdżący ale w "starym" stylu) - codziennie inny instruktor - zirytowany zapytałem o co chodzi z tymi zmianami - odpowiedź: No wie Pan ona musi poznać różne techniki???? a mnie pasuje jak będzie "kolanko w kolanko"??? - WZORZEC zawodzi

2. l.5 może 6 nie wiem jak młody miał na imię. Tato go szkolił ale źle, tyle że ja zauważyłem że dzieciak ma potencjał. Chłopaki strasznie się męczyli - ja do WZORCA wtryniać się nie mogę, ale ucząc mogę bardzo głośno uczyć swojego kursanta. Pan tato chyba zrozumiał, zobaczył i poprawił - dzieciak jeździ jak ta lala. Na koniec Pan Tata podjechał i podziękował pytając ile płaci - kto mnie zna to wie jaka odpowiedź była - Wzorzec dumny- bąbel szczęśliwy i to jak. 

3. Sandra l10 - super dziewczynka w niewielkim spektrum autyzmu. Rodzice przyjeżdżają do mnie z Norwegii, no może nie tyle do mnie tylko pochodzą z Żywiecczyzny i na ferie wracają do rodzinnych stron - mama bardzo dobrze jeździ - płytkim śmigiem. W przypadku autystyków nauczanie jest mechaniczne - setki powtórzeń - efekt dziewczynka za WZORCEM (instruktorem) jeździ równolegle z kijkami a za mamą??? pług bez kijków byle dogonić mamusię która kompletnie w dupie ma swoją córkę. Proszę błagam - Panie Adamie to ma być zabawa???

 

Edytowane przez Adam ..DUCH
  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Adam ..DUCH napisał:

@Jan Ja drogi kolego nie wiem czy celowo czy też bezmyślnie, bezrefleksyjnie a może sarkastycznie i ironicznie (to na mnie nie działa) usilnie starasz się dyskredytować niemalże każdy mój wpis. Mój przekaz wydaje się być jasny i jak widać w wcześniejszych wpisach lepszych ode mnie jest zrozumiały - dla Ciebie nie i szczerze Ci napiszę, martwi to mnie. Czy za "gówniarza" w mojej narciarskiej (bo taka była) rodzinie oglądaliśmy PŚ - oczywiście że tak tyle że jest to element indoktrynacji w pierwszej kolejności a jako wzorzec w drugiej. Ja kompletnie nie neguję narciarstwa jako "ślizgawki" ale staram się w szerszym przekazie uzmysłowić, że nawet nie jeżdżący rodzice są w stanie "ustawić" dziecko w narciarstwo "rozumne" a nie intuicyjne. WZORZEC - to osoba na której młody adept się wzorcuje, którą naśladuje, którą podświadomie chce być. Tu ja jako instruktor jestem jedynie "małym pypciem" w drabinie wzorcowania. I teraz napiszę Ci kilka przykładów z tego sezonu:

1. Natalia l15 - poziom DS (ojciec dobrze jeżdżący ale w "starym" stylu) - codziennie inny instruktor - zirytowany zapytałem o co chodzi z tymi zmianami - odpowiedź: No wie Pan ona musi poznać różne techniki???? a mnie pasuje jak będzie "kolanko w kolanko"??? - WZORZEC zawodzi

2. l.5 może 6 nie wiem jak młody miał na imię. Tato go szkolił ale źle, tyle że ja zauważyłem że dzieciak ma potencjał. Chłopaki strasznie się męczyli - ja do WZORCA wtryniać się nie mogę, ale ucząc mogę bardzo głośno uczyć swojego kursanta. Pan tato chyba zrozumiał, zobaczył i poprawił - dzieciak jeździ jak ta lala. Na koniec Pan Tata podjechał i podziękował pytając ile płaci - kto mnie zna to wie jaka odpowiedź była - Wzorzec dumny- bąbel szczęśliwy i to jak. 

3. Sandra l10 - super dziewczynka w niewielkim spektrum autyzmu. Rodzice przyjeżdżają do mnie z Norwegii, no może nie tyle do mnie tylko pochodzą z Żywiecczyzny i na ferie wracają do rodzinnych stron - mama bardzo dobrze jeździ - płytkim śmigiem. W przypadku autystyków nauczanie jest mechaniczne - setki powtórzeń - efekt dziewczynka za WZORCEM (instruktorem) jeździ równolegle z kijkami a za mamą??? pług bez kijków byle dogonić mamusię która kompletnie w dupie ma swoją córkę. Proszę błagam - Panie Adamie to ma być zabawa???

 

naprawdę nie wiem co miało w moim poście być ironiczne, bezmyślne, bezrefleksyjne i sarkastyczne.

Zwyczajnie napisałem jak jest,

mam 2 wnuczki (te z filmiku) z całą pewnością nie oglądają w domu pucharu świata, 

jadą na narty raz w roku na 6 dni,

2 lata temu jeździły pługiem w Les Menuires z kijkami (ostatni filmik) w ubiegłym roku rodzice uznali że pójdą

do szkółki - poszły a tam zabrali im kijki i były ogólnie nieszczęśliwe

teraz jedziemy na tydzień w góry i stanowczo powiedziały że do żadnej szkółki nie idą

Masz jakiś pomysł to napisz

PS

w żadnym wypadku nie dyskredtuję Twoich postów - czasami poprostu nie wiem o co Tobie chodzi

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Jan napisał:

naprawdę nie wiem co miało w moim poście być ironiczne, bezmyślne, bezrefleksyjne i sarkastyczne.

Zwyczajnie napisałem jak jest,

mam 2 wnuczki (te z filmiku) z całą pewnością nie oglądają w domu pucharu świata, 

jadą na narty raz w roku na 6 dni,

2 lata temu jeździły pługiem w Les Menuires z kijkami (ostatni filmik) w ubiegłym roku rodzice uznali że pójdą

do szkółki - poszły a tam zabrali im kijki i były ogólnie nieszczęśliwe

teraz jedziemy na tydzień w góry i stanowczo powiedziały że do żadnej szkółki nie idą

Masz jakiś pomysł to napisz

PS

w żadnym wypadku nie dyskredtuję Twoich postów - czasami poprostu nie wiem o co Tobie chodzi

Doceniam wpis i wyciągam wnioski zwłaszcza w kontekście "były ogólnie nieszczęśliwe":classic_biggrin:. Ty jesteś wzorcem, to TY rozdajesz karty. @Jan - długie skręty - daj bąblom czas na "makijaż". Ja w tym kontekście zbieram się na dłuższy wpis ale muszę kilka spraw sobie w głowie ułożyć bo wychodzi na to że to co w moim dziecięcym nartowaniu było normą obecnie jest podejściem sadystycznym (mając 6 lat tąpałem z Kuźnic do Goryczkowego Kotła - tato dźwigał mi narty ale ja w plecaku niosłem buty - patologia)....dzisiaj - jak na parkingu błoto jest to mamusia nastolatkę na rękach nosi byle się nie ubrudziła. 

Odnośnie końcówki - @Jan zapytaj a ja w miarę możliwości odpowiem - tu na forum i na stoku - nie Wy dla mnie tylko ja dla Was.

  • Like 4
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, Adam ..DUCH napisał:

Doceniam wpis i wyciągam wnioski zwłaszcza w kontekście "były ogólnie nieszczęśliwe":classic_biggrin:. Ty jesteś wzorcem, to TY rozdajesz karty. @Jan - długie skręty - daj bąblom czas na "makijaż". Ja w tym kontekście zbieram się na dłuższy wpis ale muszę kilka spraw sobie w głowie ułożyć bo wychodzi na to że to co w moim dziecięcym nartowaniu było normą obecnie jest podejściem sadystycznym (mając 6 lat tąpałem z Kuźnic do Goryczkowego Kotła - tato dźwigał mi narty ale ja w plecaku niosłem buty - patologia)....dzisiaj - jak na parkingu błoto jest to mamusia nastolatkę na rękach nosi byle się nie ubrudziła. 

Odnośnie końcówki - @Jan zapytaj a ja w miarę możliwości odpowiem - tu na forum i na stoku - nie Wy dla mnie tylko ja dla Was.

pomiędzy twoim przypadkiem a mamusią jest przestrzeń; nie jest też tak, że każde zapędy sportowe ojca muszą się dzieciakowi podobać, znaczy się podobają, ale muszą; tak więc patologia może być po obydwu stronach - zarówno sadyści się zdarzają jak i nadopiekuńczy rodzice; nie ma też co gloryfikować tego co nas nie złamało... inni nie mieli tyle szczęścia... to tak na marginesie; pisz dalej wszak wychowałeś narciarskie pokolenia; ten makijaż oznacza, żeby skręt długi był długi?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Adam ..DUCH napisał:

mając 6 lat tąpałem z Kuźnic do Goryczkowego Kotła - tato dźwigał mi narty ale ja w plecaku niosłem buty - patologia)

No bo patologia - narty powinieneś dźwigać sam.... gdzie je jesteś w stane "dodźwigać" tam jedziesz. 😉

Jak miałem 6  lat starczało pary na Kalatówki ..ledwo ledwo... ale jak miałem 8-9 już tłukłem Kasprowy codzienie...

Niestety ojciec już nie jeździł - nie miał kto nosić.. może dlatego  

Pozdrawiam serdeecznie Adaś 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Lexi napisał:

No bo patologia - narty powinieneś dźwigać sam.... gdzie je jesteś w stane "dodźwigać" tam jedziesz. 😉

Jak miałem 6  lat starczało pary na Kalatówki ..ledwo ledwo... ale jak miałem 8-9 już tłukłem Kasprowy codzienie...

Niestety ojciec już nie jeździł - nie miał kto nosić.. może dlatego  

Pozdrawiam serdeecznie Adaś 

Cześć

Patologia i lenistwo. Gdyby miał jaja to wnosiłby sprzęt swój i ojca a tak...

Pozdro

  • Haha 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, star napisał:

pomiędzy twoim przypadkiem a mamusią jest przestrzeń; nie jest też tak, że każde zapędy sportowe ojca muszą się dzieciakowi podobać, znaczy się podobają, ale muszą; tak więc patologia może być po obydwu stronach - zarówno sadyści się zdarzają jak i nadopiekuńczy rodzice; nie ma też co gloryfikować tego co nas nie złamało... inni nie mieli tyle szczęścia... to tak na marginesie; pisz dalej wszak wychowałeś narciarskie pokolenia; ten makijaż oznacza, żeby skręt długi był długi?

I znowu to dziamganie.

W podstawówkach jest dziesiątki programów, propozycji i sposobów jak podciągnąć słabszych aby dawali radę, aby jakoś przeszli dalej itd. Spróbuj w zwykłej szkole wymusić jakieś działania dla tych lepszych, którzy mogliby się rozwinąć, wybić ponad przeciętność... Niestety nie chór zawsze pieje. oni sobie poradzą dbajmy o tych słabszych bo sobie nie poradzą.

Bilans zysków i strat wychodzi słabo. Tracimy Noblistów kosztem bandy średniaków. A może by tak jednak zrównoważyć te szale...?

Edytowane przez Mitek
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Lexi napisał:

No bo patologia - narty powinieneś dźwigać sam.... gdzie je jesteś w stane "dodźwigać" tam jedziesz. 😉

Jak miałem 6  lat starczało pary na Kalatówki ..ledwo ledwo... ale jak miałem 8-9 już tłukłem Kasprowy codzienie...

Niestety ojciec już nie jeździł - nie miał kto nosić.. może dlatego  

Pozdrawiam serdeecznie Adaś 

No tak tylko jak porównać twoje dzieciństwo w tamtych czasach nawet ba moje jeszcze dzieciństwo lat 80’ z obecnym teraźniejszym ? Kiedyś zdecydowana większość dzieciaków była aktywna a jednostki nie robiły nic dziś to jednostki są aktywne a większość dzieciaków nie robi nic . Kiedyś matka z okna wołała wróć do domu zjedz coś proszę dziś matka mówi idź na dwór złap świeżego powietrza proszę  . Już pominę wszyskie dziś możliwości jakie dostają bo są również bez totalnego porównania .

Ja wyjechałem na pierwsze wakacje na tzw zachód mając 17 lat (NL) w nagrodę za dobre wyniki a mój syn już pół Europy zwiedził mając dopiero lat 12 🤷‍♂️

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Victor napisał:

No tak tylko jak porównać twoje dzieciństwo w tamtych czasach nawet ba moje jeszcze dzieciństwo lat 80’ z obecnym teraźniejszym ? Kiedyś zdecydowana większość dzieciaków była aktywna a jednostki nie robiły nic dziś to jednostki są aktywne a większość dzieciaków nie robi nic . Kiedyś matka z okna wołała wróć do domu zjedz coś proszę dziś matka mówi idź na dwór złap świeżego powietrza proszę  . Już pominę wszyskie dziś możliwości jakie dostają bo są również bez totalnego porównania .

Ja wyjechałem na pierwsze wakacje na tzw zachód mając 17 lat (NL) w nagrodę za dobre wyniki a mój syn już pół Europy zwiedził mając dopiero lat 12 🤷‍♂️

No tak Paweł, porównania nie ma ale albo biernie się  temu przyglądamy bo "co  poradzisz  jak nic nie poradzisz" albo staramy się coś z tym zrobić.....

Po prostu szlag mniee trafia jak widzę 12 letniego "dzidziusia" za którym mama targa narty - poddejrzewam że @Adam ..DUCH takie widoki obserwuje codzienie  - co innego jak dziecko ma 2-3 latka i samo ledwo stoi. Ale duże dziecko trzeba nauczyć że swoje graty nosi samo.. trzeba mu pokazać jak nosić narty w tłoku a jak na ramieniu i wytłumaczyć którą deską na spodzie i dlaczego  ..

..dzieci trzeba uczy a nie dawać mu do łapy telefon żeby sie sobą zajęło - dziecko to organizm pasożytniczy który pochłonie każdą ilość czasu i pieniędzy i trzeba to wziąć na klatę.

Edytowane przez Lexi
  • Like 4
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Mitek napisał:

I znowu to dziamganie.

W podstawówkach jest dziesiątki programów, propozycji i sposobów jak podciągnąć słabszych aby dawali radę, aby jakoś przeszli dalej itd. Spróbuj w zwykłej szkole wymusić jakieś działania dla tych lepszych, którzy mogliby się rozwinąć, wybić ponad przeciętność... Niestety nie chór zawsze pieje. oni sobie poradzą dbajmy o tych słabszych bo sobie nie poradzą.

Bilans zysków i strat wychodzi słabo. Tracimy Noblistów kosztem bandy średniaków. A może by tak jednak zrównoważyć te szale...?

Moja mama nauczycielka powszechnie lubiana i szanowana zawsze mówiła, że sztuką jest nauczyć najsłabszych, a dobrym należy znaleźć jakieś zajęcie - aby się nie nudzili. W szkołach są różne kółka i zajęcia pozalekcyjne. Ciągle dziamgam?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Lexi napisał:

No tak Paweł, porównania nie ma ale albo biernie się  temu przyglądamy bo "co  poradzisz  jak nic nie poradzisz" albo staramy się coś z tym zrobić.....

Po prostu szlag mniee trafia jak widzę 12 letniego "dzidziusia" za którym mama targa narty - poddejrzewam że @Adam ..DUCH takie widoki obserwuje codzienie  - co innego jak dziecko ma 2-3 latka i samo ledwo stoi. Ale duże dziecko trzeba nauczyć że swoje graty nosi samo.. trzeba mu pokazać jak nosić narty w tłoku a jak na ramieniu i wytłumaczyć którą deską na spodzie i dlaczego  ..

..dzieci trzeba uczy a nie dawać mu do łapy telefon żeby sie sobą zajęło - dziecko to organizm pasożytniczy który pochłonie każdą ilość czasu i pieniędzy i trzeba to wsiąść na klatę.

Mogę napisać brutalnie paradoks zmiany postrzegania rzeczywistości . Kiedyś jak się przewróciłeś i miałeś pozdzierane kolana nikogo to nie interesowało dziś jak dziecko się przewróci to prokurator bo nie upilnowałeś . Takie czasy 🤦‍♂️ 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Lexi napisał:

No bo patologia - narty powinieneś dźwigać sam.... gdzie je jesteś w stane "dodźwigać" tam jedziesz. 😉

Jak miałem 6  lat starczało pary na Kalatówki ..ledwo ledwo... ale jak miałem 8-9 już tłukłem Kasprowy codzienie...

Niestety ojciec już nie jeździł - nie miał kto nosić.. może dlatego  

Pozdrawiam serdeecznie Adaś 

To co poszło nie tak, że nie zwekslowałeś w skitury? Przecież te wyciągi to patologia i lenistwo;-)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, star napisał:

Moja mama nauczycielka powszechnie lubiana i szanowana zawsze mówiła, że sztuką jest nauczyć najsłabszych, a dobrym należy znaleźć jakieś zajęcie - aby się nie nudzili. W szkołach są różne kółka i zajęcia pozalekcyjne. Ciągle dziamgam?

Zgadza się, to jest typowy przykład myślenia, o którym napisałem powyżej. 

Sztuką jest znaleźć rozwiązanie, które da możliwość rozwoju najlepszym a najsłabsi mają się wziąć do roboty i dociągnąć do średniaków. Ci najlepsi mogą im w tym skutecznie pomóc realizując jednocześnie własny rozwój.

Różnica jest, prawda?

A realia są takie, że ilość godzin pozalekcyjnych do przepracowania w szkołach jest określona i większa nie będzie więc likwiduje się kółka jak mniej potrzebne zastępując je zajęciami wyrównawczymi - bo takie jest ciśnienie zewnętrzne oraz (jak widać) myślenie nauczycielskie.

Szkoła jest rozliczana z tego czy wszyscy zdali a nie z tego, że jeden został noblistą. A tu chodzi o zrównoważenie tych dwóch elementów.

 

Edytowane przez Mitek
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Victor napisał:

No tak tylko jak porównać twoje dzieciństwo w tamtych czasach nawet ba moje jeszcze dzieciństwo lat 80’ z obecnym teraźniejszym ? Kiedyś zdecydowana większość dzieciaków była aktywna a jednostki nie robiły nic dziś to jednostki są aktywne a większość dzieciaków nie robi nic .

A jak porównać z czasami mojego dzieciństwa, latami 50 i 60. Do domu wracało się na jedzenie a potem znów do kumpli na podwórko z trzepakami, zośką (pamięta to ktoś jeszcze), rzadziej z piłką, dziewczynki z klasami.

Ale nie ma co narzekać na dzisiejszą "młodzież" i dzieci. Moje dzieci zostały wychowane w aktywności ruchowej by nie powiedzieć sportowej. Ciągnąłem ich na rower (mój bzik), grałem z nimi w kometkę (w swoim czasie mój drugi bzik), na basen, na wycieczki górskie. O nartach nie wspominając bo to oczywiste. I widzę, że te moje dzieci robią to samo ze swoimi dziećmi. Wszelkie dostępy do komputerów, gier i smartfonów są mocno limitowane. Zajęcia typu tenis, dżudo, pływanie - obowiązkowe. W chwilach wolnych - rower, bieganie, chodzenia. Wszelkie wakacje, w tym ferie zimowe, w ruchu. Nie ma siedzenia i byczenia się. Da się więc i dzisiaj.

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Ale Panowie, Andrzejku, to, że Ty tak robisz czy Victor czy Marek to jest dla Was oczywiste. Albo pójdzie biegać albo nie ma jedzenia. Natomiast systemowo jest tak jak pisze Paweł. Jak Kacper szedł dom szkoły ponadpodstawowej to dla zabawy poszedł na egzamin do klasy sportowej do jego przyszłej szkoły chociaż już był do niej przyjęty tylko do innej klasy. Na tym egzaminie były dwa przypadki (na chyba 30 czy 32 osoby), że dwóch chłopców nie było w stanie przebiec 800m. Nie w jakimś określonym limicie tylko w ogóle nie byli w stanie. A to byli kandydaci do klasy sportowej! 

A reszta?

Ale jak w rozumieniu szkoły i większości rodziców WF to są zajęcia w czasie, których nadrabia się program z matematyki, realizuje przygotowania do apeli itd. a połowa rodziców zwalnia dzieci z WF na semestr bo to dla nich stres to o czym my w ogóle mówimy....??

Pozdro 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Ale Panowie, Andrzejku, to, że Ty tak robisz czy Victor czy Marek to jest dla Was oczywiste. Albo pójdzie biegać albo nie ma jedzenia. Natomiast systemowo jest tak jak pisze Paweł. Jak Kacper szedł dom szkoły ponadpodstawowej to dla zabawy poszedł na egzamin do klasy sportowej do jego przyszłej szkoły chociaż już był do niej przyjęty tylko do innej klasy. Na tym egzaminie były dwa przypadki (na chyba 30 czy 32 osoby), że dwóch chłopców nie było w stanie przebiec 800m. Nie w jakimś określonym limicie tylko w ogóle nie byli w stanie. A to byli kandydaci do klasy sportowej! 

A reszta?

Ale jak w rozumieniu szkoły i większości rodziców WF to są zajęcia w czasie, których nadrabia się program z matematyki, realizuje przygotowania do apeli itd. a połowa rodziców zwalnia dzieci z WF na semestr bo to dla nich stres to o czym my w ogóle mówimy....??

Pozdro 

Za moich czasów w technikum do którego uczęszczałem, też było kilku kolegów którzy mieli stałe zwolnienie z WF. Niestety dla nich wuefmenem był mgr Troć, trener szczypiorniaka. Zdrowi grali w gry zespołowe lub mieli zajecia na siłowni, a chorych zapraszał do walca. Ciągali przez 45 minut walec, taki ważący chyba tonę, z metr średnicy i wałowali bieżnię 😂.

  • Like 1
  • Haha 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, a_senior napisał:

A jak porównać z czasami mojego dzieciństwa, latami 50 i 60. Do domu wracało się na jedzenie a potem znów do kumpli na podwórko z trzepakami, zośką (pamięta to ktoś jeszcze), rzadziej z piłką, dziewczynki z klasami.

Ale nie ma co narzekać na dzisiejszą "młodzież" i dzieci. Moje dzieci zostały wychowane w aktywności ruchowej by nie powiedzieć sportowej. Ciągnąłem ich na rower (mój bzik), grałem z nimi w kometkę (w swoim czasie mój drugi bzik), na basen, na wycieczki górskie. O nartach nie wspominając bo to oczywiste. I widzę, że te moje dzieci robią to samo ze swoimi dziećmi. Wszelkie dostępy do komputerów, gier i smartfonów są mocno limitowane. Zajęcia typu tenis, dżudo, pływanie - obowiązkowe. W chwilach wolnych - rower, bieganie, chodzenia. Wszelkie wakacje, w tym ferie zimowe, w ruchu. Nie ma siedzenia i byczenia się. Da się więc i dzisiaj.

Ależ oczywiście Andrzeju , że da się tylko trzeba chcieć a dzieci też będą miały swój czas na technologię tzw zjadacz czasu tylko aspiracje rodziców-zapracowanych rodziców w dzisiejszych realiach są takie że wymyślają dziesiątki zajęć dla własnych pociech żeby mieć czas na lampkę wina w zaciszu domowym a jak już jest dziecko w domu to rodzic robi wszytko za niego ! Tragizm polega na tym że to „my” rodzice którzy kiedyś bylismy bardzo aktywni a dziś głaszczemy pociechy nie pozwalać im na wiele we własnej samodzielności albo widzimy w nich niespełnione własne aspiracje z przeszłości . Taki świat im sami fundujemy a jak dodamy jeszcze klimat sztucznej to za chwilę po co się uczyć po co wychowywać jak na każde pytanie dostaną odpowiedź z Internetu więc i rodzic będzie bezużyteczny. Ale tu też 👏 bijemy lub przechodzimy obojętnie kiedy „miłość inaczej” rozpycha się łokciami czy promujemy życie bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za drugiego człowieka . Temat rzeka . 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...