Skocz do zawartości

Buty narciarskie - inne spojrzenie


lucky_luke

Rekomendowane odpowiedzi

6 minut temu, lucky_luke napisał:

Czucie czuciem nieodpowiedzialny przekaz nieodpowiedzialnym przekazem 😉

A to już kwestia interpretacji lub nadinterpretacji. Wg mnie czucie głębokie wyważenie pozycji to baza jazdy na nartach. Ale ja się nie znam, tak sobie rozkminiam i chyba Marka rozumiem.

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, star napisał:

A to już kwestia interpretacji lub nadinterpretacji. Wg mnie czucie głębokie wyważenie pozycji to baza jazdy na nartach. Ale ja się nie znam, tak sobie rozkminiam i chyba Marka rozumiem.

Jak ktoś mówi że najlepiej buty 2 numery za duże to nie widzę tu przestrzeni na interpretacje.

Edytowane przez lucky_luke
  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, lucky_luke napisał:

Jak ktoś mówi że najlepiej buty 2 numery za duże to nie widzę tu przestrzeni na interpretacje.

Masz racje. Lepiej 2 numery za małe. Bezpiecznie, założy, zdejmie, jak da radę, nawet nie wyjdzie na stok. PS. Myślę, że dwa pierwsze sezony przejeździłem w butach o dwa numery za duże. Tak  ze 100 dni na nartach. Nie zabiłem sie, nikogo  nie uszkodziłem. Jeździłem dość szybko i agresywnie. To było po powrocie do nart. Kwestia akomodacji.

Edytowane przez star
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, lucky_luke napisał:

Nie akceptuję takich manipulacji. Ale przecież coś trzeba skrobnąć. 

To nie manipuluj. Nie wyrywaj z kontekstu. I nie skrob więcej. Przekaz Marka przecież nie sprowadza się tylko do tego aby końiecznie kupować buty o dwa numery za duże. Holistycznie podejdź do zagadnienia i ze zrozumieniem idei. A nie po aptekarsku. Przeczytaj Jerome K. Jerome o wycieczce do Niemiec to zrozumiesz o co mi chodzi.

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, star napisał:

A ja sobie nieśmiało myślę, że czucie podłoża nie ważne czy to puch czy lód to podstawa filozofii Marka, nawet na lodoszreni. Z uczuciem panowie i panie z uczuciem... głębokim.

Jednak Marek Ogorzałek w ostatnim filmie mówi o ładodnych i płaskich stokach.

Jego ćwiczenia są cenne, on lubi ten sposób jazdy, ale to nie wszystko. Czy on uczy jazdy na stromych stokach?

Pierwsze buty zawsze miałem za duże ok. 2 numery. Inaczej się nie dało, ze względu na wady stóp. Do bootfittera poszedłem bo zacząłem czuć, że mnie buty ograniczają w nauce jazdy. Poza tym już wiedziałem że jest bootfitter i byłem zdecydowany na to wydać. Może Marek nie wie, że buty mogą być dopasowane i wygodne?  😉

  • Like 1
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, star napisał:

To nie manipuluj. Nie wyrywaj z kontekstu. I nie skrob więcej. Przekaz Marka przecież nie sprowadza się tylko do tego aby końiecznie kupować buty o dwa numery za duże. Holistycznie podejdź do zagadnienia i ze zrozumieniem idei. A nie po aptekarsku. Przeczytaj Jerome K. Jerome o wycieczce do Niemiec to zrozumiesz o co mi chodzi.

W sprowadzaniu do swojego poziomu i pokonywaniu doświadczeniem jesteś całkiem niezły. Trening czyni mistrza. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma sensu rozkręcać spirali krytyki i hejtu. Każdy żyje ze sprzedawania czegoś, a czasy są takie że wszystko musi być łatwe, proste i przyjemne. Gdy w dorosłym już życiu wracałem do nart, był to raczej pot, krew i łzy. Wybrałem się na tygodniowe nauki do wiekowej już instruktorki gdzieś w Karpaczu, która została dla mnie autorytetem, choć pewnie jej już nie ma. I pierwszą rzeczą która do której się doczepiła były właśnie za duże buty. Buty takie kupiłem z głupoty i braku fachowej porady z „zapasem na grubą skarpetę” bo z dawnych czasów pamiętałem jazdę w kandaharach i wygodnych laczkach. Były może o numer za duże, ale mając niską w podbiciu stopę źle ją trzymały, nawet przy pełnym możliwym dopięciu. Wzięła mnie do miejscowej wypożyczalni gdzie dobrała mi śmierdzące Langi, ale trzymające stopę jak w betonie. Ciężko się je zakładało, ale pamiętam jak mówiła że but który wzuwa się jak kapeć, nie jest pewnie dobrze dopasowany.

Przez całe lata już samodzielnej jazdy i edukacji dopinałem buty że aż gały wyłaziły. Przepinałem w trakcie dnia jazdy jeszcze bardziej, w miarę jak się rozgrzewałem. I wydaje mi się że na tym etapie podobnie wszyscy wokół mnie robili, bo takie zabetonowanie poprawia czucie narty, swoistą rozszerzoną propriocepcję w niewyćwiczonych jeszcze w jeździe nogach. Może będący tu mistrzowie nart tego nie pamiętają, bo było to 150 lat temu, a może urodzili się z jakimś talentem i tego nie potrzebowali. Ja dopiero po wielu latach jazdy przestałem potrzebować.

Stąd uważam że za duże buty to zły pomysł. Bo przy normalnej stopie będą nie tylko za długie, ale za obszerne wszędzie. Z resztą skoro mają być „jak bambosze” to z założenia już mają być luźne choćby spinać je na maksa.

Prezentowany pomysł na naukę i styl jazdy wydaje mi się niespójny. Jeśli adepta nie mającego jakichkolwiek podstaw, pewnie ćwiczonego tylko w pługu tak się edukuje, to nauka taka wysypie się przy pierwszej awaryjnej sytuacji uniknięcia kolizji, muldy, ostrzejszego zjazdu itp. A jeśli jest już wyćwiczony, to raczej będzie dążył do prób dynamicznej jazdy, bo (chyba) każdemu daje to, albo na jakimś etapie życia przynajmniej dawało radość.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy czytaliście komentarze pod filmami. Znalazłam tam takie oto wstawki i to być może a’propo sztuki:

IMG_4310.thumb.png.a72c9774e0fbdc4de315871cc492afce.png
 

Poza tym wyraźnie mówi, że wąskie strome stoki wymagają dopasowanych butów, o zawodach nie wspomnę. Podzielił na szybką i dynamiczną jazdę oraz „pływanie”. Czyli co kto lubi. I nie ma chyba sensu oceniać dobrze/źle, bo żadne z nas nie było na takim szkoleniu. I po dłuższym zastanowieniu - taka flow jazda może się przydać, jak już sił zacznie brakować i na zlotach będziemy się częstować własnymi zestawami medykamentów 😉 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, vitty napisał:

Prezentowany pomysł na naukę i styl jazdy wydaje mi się niespójny. Jeśli adepta nie mającego jakichkolwiek podstaw, pewnie ćwiczonego tylko w pługu tak się edukuje, to nauka taka wysypie się przy pierwszej awaryjnej sytuacji uniknięcia kolizji, muldy, ostrzejszego zjazdu itp. A jeśli jest już wyćwiczony, to raczej będzie dążył do prób dynamicznej jazdy, bo (chyba) każdemu daje to, albo na jakimś etapie życia przynajmniej dawało radość.

Nie mam zamiaru stawiać się w roli adwokata Marka, bo obroni się sam, ale myślisz, że Marek ma znajomości w Istebnej i  prowadzi szkolenia tylko w godzinach 7-10, zanim zrobi się tłok i muldy i odsypy? lub nie prowadzi w ogóle szkolenia jeśli jest beton lub lód? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dlatego napisałem że wydaje mi się. Nawet nie próbuję twierdzić że mam do obiektywnej oceny tego jakiekolwiek kompetencje.

Ale zwykle buty ma się jedne i jeśli już coś się kupuje, by tego choćby z powodów higienicznych nie wypożyczać, to są to właśnie buty. Stąd cały czas uważam że pierwszy film o doborze butów, który nie mówi o  następstwach takiego wyboru, jest szkodliwy.

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, .Beata. napisał:

Nie mam zamiaru stawiać się w roli adwokata Marka, bo obroni się sam, ale myślisz, że Marek ma znajomości w Istebnej i  prowadzi szkolenia tylko w godzinach 7-10, zanim zrobi się tłok i muldy i odsypy? lub nie prowadzi w ogóle szkolenia jeśli jest beton lub lód? 

dziwię się że użytkownik @Marek O jeszcze nie zabrał głosu w tej sprawie

właśnie jestem na etapie wymiany butów i takie sobie upatrzyłem

 

twardość 95 (poniżej są tylko damskie)

nawet mierzyłem - super wygodne  nawet w moim normalnym rozmiarze

901563022_HF95.thumb.jpg.96a68abaf6712a401fa927ee05b6cf9e.jpg

 

Edytowane przez Jan
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Jan napisał:

dziwię się że użytkownik @Marek O jeszcze nie zabrał głosu w tej sprawie

właśnie jestem na etapie wymiany butów i takie sobie upatrzyłem

twardość 95 (poniżej są tylko damskie)

nawet mierzyłem - super wygodne  nawet w moim normalnym rozmiarze

901563022_HF95.thumb.jpg.96a68abaf6712a401fa927ee05b6cf9e.jpg

 

Ładniusie 

Kup, aczkolwiek mogłyby być większe 😉 i koniecznie napisz jak ci wychodzi technika punktowa i kompensacja 

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

49 minut temu, vitty napisał:

Stąd cały czas uważam że pierwszy film o doborze butów, który nie mówi o  następstwach takiego wyboru, jest szkodliwy

Może tak, a może nie… zdaje się zaprosił na swoje szkolenie. Z resztą wczytując się w treści na jego stronie, to brzmią one spójnie i logicznie. I nie ma tam tekstu, że jego metodami można jeździć tylko na pustych łączkach…  całe szczęście, że nie sprzedałam swoich pierwszych o 1.5 rozmiaru większych butów 😉 

  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 hours ago, Jan said:

właśnie jestem na etapie wymiany butów i takie sobie upatrzyłem

 

twardość 95 (poniżej są tylko damskie)

nawet mierzyłem - super wygodne  nawet w moim normalnym rozmiarze

Mnie korciły Full Tilt na podobnym patencie, z wymiennymi językami o różnym flexie, nawet coś na wzór BOA od dawna mieli. Niestety nie mają specjalnie wyboru co do szerokości skorupy a to co mają jest dla mnie dość szerokie. Wygląda chyba że K2 ich kupiło bo nowe modele k2 są bliźniaczo podobne.

 

Ok faktycznie jest o tym info

https://www.downdays.eu/gear/background/evolution-not-revolution-how-full-tilt-became-k2-fl3x/

 

 

 

full-tilt-first-chair-8-grey.jpg

Edytowane przez Bacek
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hej,

A ja znowu zapodam trochę martyrologii i przemyśleń. W dawnych latach, zwłaszcza podstawówkowo licealnych miewałem buty nieco za duże. Wynikało to głownie z tego, że człowiek rósł no i realiów lat 70-tych i 80-tych. Potem miałem już dobrze trzymające ale ciut większe - wynika to mojego kształtu stopy - jest raczej wąska ale bananowo wygięta i do tego z dużym palcem do przodu i w bok. udawało się złapać buta który był na tyle długi, że w tego palca nie napierdzielało ale za to na tyle wąski, że się stopa klinowała i obywałem się bez ingerencji w skorupę. Buty skiturowe miewałem nieco większe - mrozy i czasami konieczność przebywania w nich po kilkanaście godzin. 

Około 2000 lub 2001 roku wkurzony ciągłym dyskomfortem przy przesiadaniu się z sportowych butów zjazdowych w turowe porozdawałem cały sprzęt zjazdowy zakładając, ze jak będę jeździł tylko w turowych to się w końcu przyzwyczaję. I tak się poniekąd stało. Następne buty stricte zjazdowe kupiłem dopiero w styczniu 2020 (i resztę sprzetu takoż). 

Oczywiście buty skiturowe butom skiturowym nie równe i w stajni były nawet takie freerideowe o flexie 130. Ale przez pierwsze 3 sezony miałem stare Dynafity TLT 3 takie jak załączonym zdjęciu (zdjęcie ściągnięte z https://wildsnow.com/8668/dynafit-ski-boot-tech-1994-history/) tylko moje były niebiesko szare.

IMG_3861-dynafit-boot-1994.thumb.jpg.cb12880c0eef952865e7ef9a0d03d36b.jpg

W porównaniu z dzisiejszymi nawet ultralekkimi cudeńkami to te buty miały trzymanie ujemne. Klamra na śródstopiu miała tak, że poziom zaciśnięcia przekładał się głownie na ból w stopie bo zwiększenia trzymania nie zaobserwowałem. System przepinania z chodzenia do jazdy blokował buta tylko na odchylanie w tył, w ogóle nie blokował do przodu. Kapeć też był mocno kapciowaty (to ten opisany inner boot dynalite na skanie strony katalogu z podlinkowanej strony Wildsnow). 

Idąc tokiem myślenia "purystów" to się na takim sprzęcie (o nartach nawet nie pisze bo to były takie lekkie klepki) powinienem zabić. Tymczasem pojeździłem, zwiozłem iluś połamańców, ba nawet w jakichś organizacyjnych gigantach się startowało (i nawet nie byłem na końcu stawki). Mam nawet wrażenie, że ten czas był z pożytkiem - nabrałem znacznie większego wyczucia równowagi. Cóż każda próba oparcia się na butach kończyła się tragicznie, więc jak pisał klasyk "byt kształtuje świadomość"....
O innym zdarzeniu związanym z próbą oparcia się opowiadałem w czasie tej krótkiej chwili w Halce w Zwardoniu ale to były jeszcze starsze buty:

001KoflackVallugaLight4000Vintageclimbing.com_600x.webp.555f699f4fe22e27f036ae2409167488.webp

Tak jeszcze wracając do Dynafitów to a 'propos stromych stoków to dało się w nich zjechać z chyba najpiękniejszej narciarsko góry jaką znam (Königspitze):
 ortler-1995-00011-sf.thumb.jpg.89c1d37143721a4e08199be2e7504fe0.jpg   

Oczywiście nie jestem zwolennikiem tezy, że buty mają być za duże. Sam obecnie nawet buty skiturowe mam dopasowane na maksa (ale skorupa jest mocno zmodyfikowana). Natomiast, tak jak pisałem wyżej, doświadczenie z niekoniecznie super trzymających nogę butów może wnieść dużo pozytywnego do rozwoju narciarza. Pewnie jest też druga strona medalu - te lata w sprzęcię "nie zjazdowym" trochę mi wypaczyły technikę, do tego obniżyło mi się zaufanie do sprzętu - po powrocie na sprzęt zjazdowy jeżdżę dużo wolniej i ostrożniej (nawet biorąc poprawkę na zmiany wynikające z peselu).

Patrząc tak z boku to mam wrażenie, że znakomita większość, nawet dość dobrze jeżdżących "wisi na butach"....

K.   

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...