-
Liczba zawartości
6 357 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
235
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Właśnie wróciłem z roweru i mówiąc delikatnie mi dojebało bo zaczęło padać. Słońce na Twoim filmie w idealnym miejscu i wszystko widać. Generalnie to w miarę kontrolowana utrata wysokości, bo jazdy tam nie ma. Na + jesteś spionizowany dość dobrze. Nie zastanawiaj się i jedź z Adasiem do Livigno, póki nie jest za późno. Stok w perfekcyjnym stanie i tak się można ślizgać. Wiem, że się nie obrazisz bo masz spory dystans do swoich umiejętności. Już to Koledzy opisali, statyczna jazda, zmiana kierunku jazdy (bo skrętami nazwać póki co nie można) w dużej mierze i z pomocą rotacji górnej części ciała oraz praktycznie zerowa praca góra/dół. Jest równo na stoku i takie slajdy są możliwe. Widać jednak zachwiania na tych nielicznych nierównościach. Trochę odsypów i będzie po zawodach. Odsypy jednak dużo łatwiej pokonuje się jadąc na krawędziach lub jeśli ma to być skręt z wykorzystaniem ześlizgu, to trzeba to robić z wykorzystaniem odciążenia, a bez pracy póki co góra/dół tego się zrobić nie będzie dało, albo będzie to bardzo trudne i siłowe rozwiązanie. Bierz w miarę możliwości przykład z Victora i postaw przede wszystkim na szkolenia. Mimo iż jego film nie tak dobrze ukazuje sylwetkę, ale narty jadą równolegle na krawędziach, praca rąk jest dobra, rytmiczna i widać je w takim zakresie jak trzeba a i cień, chociaż zniekształcony pokazuje poprawną pracę i postawę. Nic się nie przejmuj, to początki, potrzeba trochę czasu będzie dużo lepiej. W wypożyczalniach dłuższych nart nie uświadczysz, bo z reguły większość wykonuje zmianę kierunku jazdy podobnie do Ciebie. Stąd też czasami polecane dłuższe narty, aby u samouków ten rodzaj „skrętów” wyeliminować. Bo im dłuższa, tym trudniej to zrobić. Geometria nie ma znaczenia, bo i tak z niej nie korzystasz. pozdro
-
Eee, ja tam nie czytałem żadnej fachowej literatury, ale to potrafi zrobić każdy człowiek mający zdrowy błędnik, z resztą podświadomie. Toteż nie rozumiem po co takie określenie się stosuje, szczególnie że ma zastosowanie tylko w 1 przypadku jak narty są prostopadle do linii spadku stoku. pozdro
-
To wytłumacz różnicę. Ja na szczęście skręcam nie znając teori😉. Jakoś się udaje. Dla mnie pozycja dośrodkowa to pozycja mocno pochylona do środka skrętu, a pozycja od i dostokowa to pozycja niekoniecznie mocno pochylona do środka skrętu, ale prawidłowy układ stóp, kolan itd. Umożliwiający uzyskanie właściwych kątów do jazdy, pochylenie dośrodkowe wynika tylko od sił występujących w skręcie i jest adekwatne. Samo pochylenie się do środka skrętu umożliwia zakrawędziowanie ale nie daje gwarancji że krawędż postawiona w ten sposób nas utrzyma. pozdro
-
A Twoja to 2.2 diesel? Ja jakbym miał się w to bawić to tylko V-Klasa i B+E oraz e-toll. Niestety takie półśrodki, to zawsze więcej problemów, niż to jest warte. Niestety nowoczesne samochody są coraz cięższe, co w tym przypadku ogranicza mocno ich praktyczność. Bo szczerze mówiąc to spakować do GLC 700 kg to trzeba umieć. Ja mam dokładany hak do GLC i jakoś nie było z tym problemu, ale miałem opcję” przygotowany do montażu haka” generalnie w dowodzie mam 4680 masa zestawu, więc 2200 można zarzucić przyczepę. W V-ce mam 2500 na haku, więc z 5700 pewnie łącznie. W busie podobnie, prawie 6T. Ewentualnie kamper. Taki kampervan. pozdro
-
Kurła, ale kombinacje. Faktycznie - Ty nie musisz się martwić o e-toll. Ja juz tak, bo zestaw przekroczy 3,5T. Japierdziu. To puzzle dla zaawansowanych. Mój jest niewiele cięższy niż Twój, ale ma 700kg ładowności 🙂 i dupa blada. Ja mam DMC 2410kg przy masie własnej 1710kg. Ale przyczepę masz fajną. Trzeba by z DMC przyczepy kombinować, lub szukać lżejszej. pozdro
-
Cze W sumie po rozmowie z Jurkiem, to stivoting to specyficzny rodzaj ślizgu, bo tutaj główną rolę gra odciążenie, bo zakrawędziowanie jest już bardzo duże. Ale moim zdaniem podczas ślizgu zawodnik ma pozycję dośrodkową w dużym odciążeniu, w momencie skrętu zajmuje pozycję dostokową mocno pogłębioną co daje momentalne zakrawędziowanie i bardzo duże kąty, które uniemożliwiają dalszy ześlizg i jazdę w zadanym kierunku. Nasuwa się wniosek, że pozycja dośrodkowa nie daje gwarancji dobrego zakrawędziowania nart i jest dużo mniej efektywna niż pozycja od i dostokowa jeśli chodzi o kąt zakrawędziowania nart. pozdro
-
Maciek Koszty. Manewrowanie taka przyczepą to bajka i łatwizna. Oczywiście trochę poćwiczyć trzeba, ale wystarczy we własnym zakresie pożyczyć i pojeździć. Ta kategoria jest z myślą o takich zestawach jak Twój, jest wystarczająca i honorowana w całej Europie i nie tylko. Kosztuje w porównaniu z kursem B+E 10x mniej. Za 2 stówki masz możliwość jazdy z przyczepą i to dość sporą. Kurs to 2200 + koszty egzaminu, daje większe możliwości, ale jest czasochłonny i zdecydowanie więcej kosztuje. B+E możesz jeździć zestawem 7T (3500 + 3500). Kod 96 ma większe wymagania co do zestawu, ale jest tak skonstruowany, że samochód o masie własnej 1700kg może ciągnąc taka przyczepę jak Twoja (1200kg), a z napędem na 4koła + 50% masy własnej ciągnika czyli przyczepę o DMC blisko 2T. Zasada jest taka, że DMC przyczepy nie może być większe od 70% masy własnej ciągnika (czyli samochodu), ale wyjątkiem sa samochody z napędem na 4 które zwiększają swoja masę własną o 50%. Oczywiście DMC zestawu nie może przekraczać 4250kg. Więc ja moim GLC mogę ciągnąć Twoją przyczepę bez problemu, a V-klasą już nie. Bo V-klasa ma mase własną 2200, ale DMC 3200, więc dupa. Bo 3200+1200 = 4400 DMC - więc tylko B+E. pozdrawiam. A jak się jedzie z 1 osiówką, bo szczerze mówiąc to 2x jechałem (ale były przeładowane mocno) i dramat. 2 osiowe są dużo lepsze w ciągnięciu (np. laweta z samochodem).
-
No to będę częściej na darmowe piwko wpadał do Ciebie 😉 pozdro
-
Też fajnie. pozdro
-
On sam jechał 😉 pozdro
-
Z tym że stivoting jest kontrolowanym i zamierzonym działaniem. Generalnie chodzi o wyeliminowanie niezamierzonego uślizgu nart w skręcie. Zwykle to zbyt małe zakrawędziowanie nart (zjawisko płaskiej narty) i w tym kontekście należy to rozpatrywać. Przyczyn może być wiele, chociaż sporo ich opisałeś, raczej takie sztandarowe błędy. Zwykle w skręcie dostokowym, gdzie narciarz próbuje jechać na krawędzi a narty idą ześlizgiem. Albo zła pozycja dostokowa, nadmierna rotacja do środka skrętu, ogólna sztywność układu etc. Przyczyn może być kilka. Janek chciał wywołać dyskusję i mu się to udało, chociaż trochę zebrał ... pozdro
-
To kozackie było 😉. Yariska przejechała sama 2 osoby. O ile tej starszej Pani się nie dziwię, ale drugi chętny to jakiś nieogar. pozdro
-
Cze "Płaska narta", "gra" czy też "czucie" krawędzi to chyba określenie tych samych umiejętności, ale płaska narta ma zdecydowanie wydźwięk negatywny, czyli traktowana jest jako błąd. Aczkolwiek błędem chyba jest brak umiejętności przechodzenia z płaskiej narty na krawędzie "na żądanie". Wprowadzanie nart w ześlizg jest nieodzownym elementem jazdy na nartach i występuje często i robi się to z premedytacją. W technice klasycznej bez tej umiejętności to raczej jazda będzie niemożliwa, bo "płaska narta" to nic innego jak umożliwienie wprowadzenia nart w ześlizg. W jeździe ciętej choćby stivoting to przykład wprowadzania nart w ześlizg z premedytacją przez narciarza. Może to określenie jest trochę mylące, bo każdy myśli, że płaska narta, to narty które jadą stricte na płasko na śniegu, a moim zdaniem to narty postawione pod zbyt małym kątem na krawędzi w danym momencie, gdzie występuje niepożądany efekt uślizgu, czyli zakrawędziowanie jest zbyt małe. O ile w "czepnych", bardziej miękkich śniegach to jest nieco maskowane, bo jednak narty trzymają krawędzie, to przy śniegach mieszanych wiele osób ma problem z przejazdem np przez płyty lodowe, gdzie wcześniej było ok, a na twardym zmrożonym śniegu już efekt "płaskiej narty" się uwidacznia. Dochodzi do tego wszystko co pisałeś, strach, usztywnienie - a tu trzeba jeszcze mocniej na przekór wszystko zrobić - przede wszystkim zwiększyć kąt zakrawędziowania nart, a z reguły w mechanizmie obronnym organizmu robimy wszystko mimowolnie wprost przeciwnie. Ja tak to widzę. pozdro
-
Ty jesteś od fizyki - nie ja 😉 pozdro
-
No niestety taka fizyka, oczywiście teoretycznie, bo to nie ruch jednostajny, ale zakładając że tak jest w uproszczeniu iże nogi są nierozłączną częścią dupy, to w skręcie gdzie narty jadą po promieniu abstrakcyjnym 5m, a ciało o 1m bliżej, różnica w ich prędkościach wynosi ok 20%, bo 5-4 to 1 a 1 to 20% z 5-ciu, a przy 50m ciało tak samo bliżej o 1m to różnica w prędkościach jakieś 2%. Taki skrajny przypadek. oczywiście na nartach to ruch bardziej złożony i różnice są mniejsze, ale jednak są spore. Jeśli w skręcie na krawędzi będziesz potrafił wydusić odpowiednio mały promień - to ten efekt wystąpi w bardziej odczuwalnym stopniu, ale nigdy w takim, jak na SL. pozdro
-
A czego nie zrozumiałeś? pozdro ps. Efekt wow (czyli strzał nart) to różnica prędkości między nartą a naszym środkiem ciężkości w punkcie przejścia, bo wtedy nasze drogi się krzyżują. Wiedząc, że prędkość jest wprost proporcjonalna do promienia to na SL gdzie narta jedzie powiedzmy z prędkością 50km/h to na nartach GS o dwukrotnie większym promieniu trzeba by walić setką (zakładając jedziemy po promieniu nart) aby uzyskać identyczny efekt bo wówczas różnica w prędkości w momencie przejścia między naszym środkiem ciężkości a prędkością nart będzie taka sama, a wiemy że tak nie jest stąd też mniejsze odczucia. W rzeczywistości średnia prędkość i promień okręgu są wprost proporcjonalne. Dwukrotny wzrost promienia odpowiada dwukrotnemu wzrostowi prędkości ; trzykrotny wzrost promienia odpowiada trzykrotnemu wzrostowi prędkości; i tak dalej. pozdro
-
Janek, ja jeszcze nie jestem na emeryturze 😉 pozdro
-
Ja obecnie jeżdżę na długich i jest tak samo jak na SL ino wolniej i skręt dłuższy nieco. Nie wiem jak Twoje doświadczenia z długimi nartami, ważne aby się nie starać jechać tak samo jak na SL - co do częstotliwości skrętów oczywiście. Trochę więcej czasu potrzebują, ale zasada jest taka sama. Jedzie się trochę szerzej i nieco szybciej. Byle nie wymuszać przyzwyczajenia bardzo szybkich skrętów z krótkich nart. Na początku to może być problematyczne. Raczej nie powinieneś mieć z tym problemu, tylko trzeba wyczuć amplitudę skrętów odpowiednią. Ja osobiście to tylko na syna jeździłem prawdziwych GS 21R (kiedyś na męskich próbowałem ale to była rzeźba w gównie) i są w chuj lepsze niż GS sklep R tam coś 18-19m. Dużo bardziej skrętne - ale to juniorskie były - czyli dla mnie 😉. A tak z mojego doświadczenia, to od pewnego momentu to R jest tylko cyferką. Czy 19, czy 21, 23 a za chwilę 25 to już zaczyna tracić znaczenie. Ale przeskok z SL na GS może być początkowo dziwny. pozdro
-
Bez problemu to powinieneś zrobić, bo R i długość mają małe znaczenie. O ile potrafisz cos podobnego pojechać. pozdro
-
Nie, no nie da rady, jadę z rodziną i znajomymi. Od 13-go przyjeżdżam, a opcja jazdy Żony z dzieckami samej nie wchodzi w grę. pozdro
-
@.Beata. ja od 13-go śmigam w Madonnie więc nie dam rady. pozdro
-
Jureczku, na poziomie amatorskim na tle przeciętnych amatorów alpejskich stoków raczej z pewnością się wyróżnia i można śmiało stwierdzić, że potrafi jeździć. Grupa porównawcza to przeciętni współuczestnicy na stoku. Raczej na pewno będzie się wyróżniał. Po tylu latach jazdy na nartach objeżdżenie jest wystarczające do sprawnego poruszania się po wszelakich cywilnych trasach w różnych warunkach śniegowych. Jazda amatorska, jest tylko jazdą amatorską - nie jest doskonała technicznie, ale jest wystarczajaco skuteczna aby swobodnie jeździć. Mogę Janka lubić lub nie, ale wiedzy o alpejskich ON nie można mu odmówić, jak również tego, ze jest zapalonym narciarzem i miłośnikiem gór. Po tylu latach spędzonych na deskach musi się na nich sprawnie poruszać i pewnie tak jest. pozdro
-
Paweł, Janek potrafi jeździć, w co nie wątpię. To objeżdżony gość i pewnie bardzo swobodnie porusza się po stokach w różnych warunkach. Ale kiedyś pływałem z chłopakami co trenują od dziecka pływanie (rodzina z Oświęcimia - dalsza). Wydawało mi się, że pływam dobrze, czy nawet nieźle. Ale tylko mi się wydawało😉. Ruszali się 2x wolniej a płynęli 4x szybciej😀. pozdro
-
Ukrywanie dochodów umożliwia obrót gotówkowy. W PL wielu jest takich. Głównie piszę o działalnościach gospodarczych, a w szczególności sektor usługowy. Tu chyba budowlano-remontowy bryluje. US mają do tego dostęp i łatwo jest to sprawdzić. Pracownicy etatowi raczej do tego się nie zaliczają. Ale to nie jest ewenement - bo takich działalności w PL jest bardzo dużo. Taka remontówka to zwykle dla osób prywatnych robi, na ryczałcie - kasuje ze 2 mieszkania na miesiąc powiedzmy za 40-50 koła a w deklaracji 10-chę zarobił, bo rachunki okazyjnie wystawia - bo nikt ich nie potrzebuje. Pomijam fakt prania kasy przez słupy. pozdro
-
Wiesz - chodzi głównie o unikanie podatków - przy jednoczesnym korzystaniu z tego co Państwo z tego może zaoferować. Nadal mamy szarą strefę, skrzętne ukrywanie dochodów i pranie brudnej kasy, ale z tym jest co raz trudniej. Jeśli nie wydajesz więcej niż zarabiasz - wtedy jest ok. Gorzej jak na papierze masz 4 klocki na miesiąc i kupujesz chałpę za 2 bańki z niewiadomego pochodzenia. A to nie jest jakiś ewenement. pozdro
