-
Liczba zawartości
6 357 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
235
Zawartość dodana przez Marcos73
-
Cze W obliczu powszechnej trochę wymuszonej elektromobilności, burzy w necie, która dzieli tak samo mocno jak obecne rządy Polaków, co sądzicie o tym pomyśle, czy jesteśmy na to gotowi? Co stoi na przeszkodzie i czy jest to produkt dla każdego? Ja osobiście jestem przeciw dotowaniu i wciskaniu na siłę, czegoś, co się póki co nie sprawdzi u zdecydowanej większości naszych rodaków. Jakie macie zdanie w tym temacie? Moim zdaniem jeszcze mają zbyt dużo więcej poważnych wad niż zalet. pozdro
- 730 odpowiedzi
-
- samochody
- motoryzacja
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Adaś, przecież wiem, że to nie krytyka, wręcz doskonały przykład co można poprawić. Odniosłem się tylko do wieku prezentującego. Ostatnio byłem ze znajomymi we Włoszech w 7 rodzin. Wszystkie dzieci, z 12-cioro ich było i przekrój wieku od 6-17lat. Wszystkie jeżdżą w klubach i jeżdżą bardzo dobrze jak na swój wiek. I taka jest prawidłowość, że młodsze wszystkie jeździły w delikatnym odchyleniu. Osobiście to widziałem parę dzieciaków, które jechały mocno do przodu, ale to były dzieci trenerów bardzo dobrze wyszkolone i długo już jeżdżące i to sportowo. Te i inne ewolucje, takie bazowe powinien wykonać bez problemu każdy, kto ma mniemanie, że potrafi jeździć. Warto czasami się pobawić na stoku celem samo sprawdzenia się. pozdro
-
Adaś, większość dzieci jeździ w delikatnym odchyleniu. Być może to kwestia proporcji ciała, która z wiekiem się zmienia, albo nisko umieszczony środek ciężkości, gdzie ciało szuka prędkości bez zbytniej straty nad kontrolą. To się zmieni. Maks też do pewnego wieku jeździł nieco w sposób dziecięcy, co ma swój urok. Ale w pewnym momencie ta jazda zmieniła się w typowo w jego przypadku „męską” jazdę. Myślę że jeździł podobnie jak chłopak na filmie, w delikatnym odchyleniu. Zmiana przyjdzie z czasem. pozdro
-
Rękawice narciarskie lekki worldcup race ti s speed 2017
Marcos73 odpowiedział Ewelina → na temat → Ubrania i akcesoria
A Jankowi po kiego grzyba. Nie taniej w kieszeni trzymać? Bez kijków jeździ to jaki sens ma taki wydatek? pozdro -
Rękawice narciarskie lekki worldcup race ti s speed 2017
Marcos73 odpowiedział Ewelina → na temat → Ubrania i akcesoria
Były bardzo dobrej jakości, a z kijami Leki to bardzo wygodne rozwiązanie. pozdro -
Rękawice narciarskie lekki worldcup race ti s speed 2017
Marcos73 odpowiedział Ewelina → na temat → Ubrania i akcesoria
Te mam - bardzo słabe. W porównaniu do starszych - to badziew. pozdro -
Nie.
-
Cze Póki co to jest ok. Dobrze że są😀. Natomiast w późniejszym etapie mogą przeszkadzać lub powodować błędy. Ale akurat wymiana kijków nie jest jakaś kłopotliwa, czy bardzo kosztowna, bo 150 czy 200 PLN to kropla w morzu kosztów związanych z narciarstwem. Początkowo dłuższe kijki pomagają w tak prozaicznych elementach narciarstwa jak rozpędzanie się czy przejazd po płaskim, gdzie „łyżwa” jest kosmiczną techniką narciarską. Generalnie to długość to preferencja narciarza, oczywiście początkowo dobieramy wg. Utartego wzorca, finalnie już jest różnie. Ja mam różnej długości, ale generalnie wolę nieco krótsze. Nawet zbyt krótkie niż za długie. Za długie to 120cm. O ile w jeździe ciętej to traci to na znaczeniu, ale kiedy zaczynamy markować wbicie to czasami mogą haczyć. Kiedyś przez pomyłkę zabrałem 2 różne. 120 i 110cm. No chujowo się jeździło, bo ten dłuższy non stop wbijałem w śnieg. Trza było cisnąć na krawędziach średnim bez nadmiernej pracy rąk. pozdro
-
Maras, dzięki za piwko, moje ulubione, bo gratis😀. Trasa zajebioza. pozdro
-
Siadasz na stołki? pozdro
-
Adrian, spróbuj bez. Bo są 2 szkoły, "włóż kolana" i "zroluj stopy". Możesz wówczas zauważyć jaka jest różnica. Jeśli wszystko zaczniesz od stóp, lub zaczniesz wyżej - od kolan. Zauważ jedno - że stopy usilnie chcą stać na płasko na ziemi - bo to naturalna reakcja człowieka. O ile osoby bardzo dobrze jeżdżące o tym nie myślą, bo ich psychika już przyjęła, że tak ma być, robią to nieomal równocześnie (bo tak jest najszybciej), o tyle osoby uczące się mimowolnie się temu zjawisku opierają. W butach tego nie zobaczysz, a i ze względu że sa sztywne, kolana i tak pociągną całość. Ale - w SL taka jazda to rozjebane kolana, bo ciągną cały układ. Stopy się zapierają, bo szukają oparcia. Lepiej kolana popchnąć do środka skrętu niż ciągnąc kolanami stawiające opór stopy. Z czasem po automatyzacji ruchów - nie będzie to miało znaczenia, będzie się to działo równocześnie. Natomiast początkowo to pomaga, stawia się narty szybciej na krawędzi i lepiej. Może ktoś bardziej ogarnięty to potwierdzi lub obali. Ja tak to widzę. pozdro
-
Na dzień dzisiejszy z miejscem nie mamy problemu, bo obok nas stoją puste hale. Oczywiście to pokłosie pazerności. Otóż vis a vis jest firma, która graniczy z działką naszych hal i mieli nawet zrobioną drogę z ich siedziby (zajmują się obsługą firm wysyłek internetowych) i wynajmowali od naszego wynajmującego 13 000 metrów kwadratowych. Ale jak zaczęli wynajmować praktycznie w tym samym okresu - przy takim metrażu dostali cenę 19,00 netto/metr2. Mieli działkę tuż obok (z 2Ha), ale nie kwapili się do budowy. Jak cena najmu doszła do granicy 30,00 netto/m2, to się właściciele wkurwili na swojej działce wyjebali 15 000m2 hali w 3 miesiące. Zostawili mu to w pizdu i teraz się buja już od stycznia z tą powierzchnią i nie ma komu wynająć. Bo to otwarta powierzchnia, trzeba budować i dzielić na nowo. A to wszystko kosztuje. Tak sobie strzelił w kolano. My płacimy więcej, ale siedzimy tylko z 1 powodu, bo tutaj jest bardzo duży przydział prądu, a i gość ma swoje farmy foto i wiatrowe i mamy prąd w cenie 69 netto za kilowat z przesyłem! nie interesują nas inne opłaty, moc bierna i takie tam pierdoły. płacimy tylko za faktyczne zużycie - a zużywamy prądu w sroc. Generalnie to powierzchnie biurowe i socjalne (a to biurowe) - mamy w tej samej cenie co hale. Więc w sumie nie wychodzi tak źle. Natomiast z naszego punktu widzenia nie ma sensu tego rozwijać bardziej, duże dziecko - duży problem. Branża jest trudna i niepewna. Nie ma sensu snuć wielkich planów na przyszłość. Trzeba wykorzystać te 5 czy 10 lat i tyle. Nic nie będzie wiecznie trwać. pozdro
-
Piotrek Producentów papieru w EU jest tak naprawdę paru, generalnie są to grupy posiadające po kilka swoich fabryk w europie. Cena jest dobra dla nas, aczkolwiek i tak wyższa niż dla hurtowni, bo nasze zamówienia są bardzo małe z punktu widzenia producenta. Hurtownie - to firmy posiadające magazyny o powierzchni do 40 000 m2 - więc z czym do ludzi. Te firmy przerabiają papieru tyle w tydzień co my przez cały rok. Tu ilość decyduje o cenie. My i tak kupujemy określony rodzaj który u nas schodzi, bo rodzajów papieru i formatów jest tyle, że nie ma możliwości wszystkiego kupić. Ponadto w dostawach od producentów nie ma możliwości zamówienia miksu. Jak zamawiasz Tira - to jeden rodzaj (gramatura, format i rodzaj), jeden producent daje nam możliwość, że możemy zamówić 2 różne po połowie. Część załatwiamy przez zagranicznego pośrednika z krajów typu USA, Korea, Chiny etc. który i tak jest tani, ale niestety nie posiada certyfikatu EU FSC tylko ich odpowiednik PEFC - ale w EU nie jest honorowany (co nie znaczy, że nie można go używać, ale są nasi klienci, gdzie wymagają certyfikatu FSC i żadnego innego). Mamy w chuj audytów i nie da się tego oszukać - de facto nie warto tego robić dla paru groszy. Ktoś, kto tego nie wymaga, dostaje taniego Koreańca i się cieszy, że ma tanio. Zakup za gotówkę, to tylko przenośnia - czyli 100% przedpłaty przed dostawą. Nic się gotówką nie płaci - dla jasności. W hurtowniach mamy kredyt kupiecki (a i tak sa limity kwotowe - mimo iż masz jeszcze sporo do zapłaty za FV zakupu, w momencie gdy się skończy limit i tak musisz uregulować jakąś FV, bo nie dostaniesz surowca), nasi klienci także - 30-90 dni, a w sezonie to cała sztuka, aby nie stracić płynności. Więc już od paru lat nie bierzemy dywidendy tylko lokujemy całość w firmie. Dzięki temu nie potrzebujemy żadnych kredytów, faktoringu i takich tam cudów, bo to wszystko kosztuje. Natomiast w firmie musi być w chuj kasy, bo są okresy gdzie się bardzo dużo wydaje - a na przychody trzeba długo poczekać. Są stałe miesięczne koszty - dość wysokie i na to musi być kasa. pozdro
-
Akuratnie prowadzę firmę produkcyjną, gdzie zakupy są równie ważne, jak nie ważniejsze od sprzedaży. Bo zysk, to różnica między tymi pozycjami. Czyli tanio kupić i drogo sprzedać. Proste. Dzisiaj właśnie wynajęliśmy kolejne 1000m2 na …. zakupy. Pisałem wcześniej, że po Covidzie pojebało się niektórym w głowach. Finał taki, że hurtownie się zwijają i z Carrefour-ów zdegradowały się do poziomu Żabek. W tej chwili przedstawiciel, jak chce coś sprzedać to musi wskoczyć pod stół i zrobić 4 laski, to się zastanowimy. Tak się sami zarżnęli w 2 lata. Podobnie jak piszesz, pierdolenie jak wszystko zdrożało (bo zdrożało, ale nie tyle), podzwoniłam się trochę i się okazało, że chuja w tym prawdy. W tym miesiącu przyjechało do nas 300 ton papiery, to nam powinno wystarczyć na kwartał. Sprzedajemy go w cenie 15% niższej od ceny hurtowej swoim klientom zarabiając 1 zeta na kg. Czyli po 6-ciu miesiącach zwrócą się koszty magazynowania i pół roku będziemy zarabiać. Na minus płacimy gotówką. Na plus - zysk na poziomie 15% rocznie. Ale nadal złota zasada się sprawdza, żeby wyjąć, trzeba włożyć. pozdro
-
Piotrek, jest jeszcze grupa osób, które do pewnego momentu w swoim życiu były nieruchawe i mierne, ale zjawiły się sportem lecz dość późno. Te mogą odczuwać ze swojej perspektywy wzrost formy z biegiem lat i lansować tezę age is only number. Natomiast większość z nas miała do czynienia ze sportem w mniejszym lub w większym wymiarze stąd zauważalny spadek możliwości psycho-fizycznych. Wszyscy się starzejemy, ważne żeby nie "zdziadzieć". pozdro
-
Czyli bajer. Uwielbiam takie artykuły, tzn. nie czytam. pozdro
-
Cze Co do nart, sklepowy GS cokolwiek to znaczy od 180 w górę - pewnie do 185cm, bo dłuższych nie robią R18-19m. Ewentualnie junior w okolicach 180cm i nieco dłuższy, raczej używki R23-25cm - bo tego jest mało. Zdecydowanie za radą @Mitek jazda sportowa. Warunki masz, trzeba tylko spróbować. Prędkość nie jest wyznacznikiem umiejętności. Co do samooceny, to jest trudna. Szczególnie, że skala jest niejasna. 8-9 to już level Master, stąd docinki. Praktycznie żaden samouk amator nie jest w stanie takiego poziomu osiągnąć bez cyklicznego szkolenia i jazdy na poziomie 40-50 dni w sezonie. No nie da się. Bez tego to nawet nie będzie podejścia do stopnia pomocnika instruktora nie mówiąc już o wyższych stopniach. Tam nikt Ci nie sprawdzi Skitrackera, tylko każe Ci coś pojechać. No i będzie klops. pozdro ps. A film pewnie powiedziałby nieco więcej. Być może jest dobrze - ale nie aż tak.
-
Eeee to chyba taki Buyer znaczy się Bajer. pozdro
-
Mitek, nie ma się co oszukiwać, że się nie starzejemy. Bo to zaklinanie rzeczywistości. Oczywiście zgadzam się, że to zależy mocno od cech indywidualnych, ale każdy tego doświadcza. Jak się to będzie odbywało, to mamy dość duży na to wpływ. Jestem zwolennikiem aby to robić z głową. Różnorodnie się odżywiać i cokolwiek się ruszać. Im więcej tym lepiej. Praca też pomaga w opóźnianiu starzenia się. Im dłużej człowiek jest przydatny, tym lepiej. Niekoniecznie musi to być praca zawodowa. pozdro
-
ze Oferta dobra, nie ma co narzekać. Cena przyzwoita, zważywszy na fakt, skąd przyjeżdża szkoleniowiec. Nauka tania nie jest, za darmo to nic nie ma. Cena jest przystępna. Ważne, aby grupa nie była 20 osobowa, czyli zbyt duża. Miejsce pewnie fajne, jak to w Alpach bywa. Wystarczający ośrodek do nauki, a pewnie i pojeżdżenia. Są osoby, które wolą szkolenia indywidualne i potrzebują dużo atencji, ja uważam, że szkolenia grupowe są lepsze. Można się tyle samo nauczyć w fajnym towarzystwie, a jakieś problemy i tak można rozwiązać indywidualnie, bo nie widzę przeszkód poświęcenia trochę uwagi kursantowi, gdzie reszta np. jedzie zadaniówki. Jak pisał Mitek, na małych górkach tez można szkolić i to skutecznie, ale minusem tego jest, że sprawdzian w realu (nawet po szkoleniu) lepiej wychodzi w Alpejskich klimatach, gdzie jest większa różnorodność tras nawet w "małych" ośrodkach, bo zwykle te małe to jak nasze największe. Sam pewnie bym się skusił, ale mam już zaplanowany wyjazd zarówno w grudniu (jak Adam organizuje), jak i w styczniu z chłopakami do FR. Kibicuję, żeby doszło do skutku, może na przyszły sezon Piotrek będzie mógł się wcześniej określić z terminem. pozdro
-
Nie bij tylko wytłumacz, z ust fachowca padło stwierdzenie „zwożenie drzewa” ja osobiście takiej techniki nie znam. pozdro ps. Celowo omijałem takie słowa jak skręt itp, aby się nie ośmieszyć, ale i tak się nie udało. O szuraniu nie pisałem, dyplomatycznie formułując zwrot „utrata wysokości”.
-
Tak, Janek masz rację, zapomniałeś jeszcze, że buty, anzug, kask, rękawiczki i przede wszystkim kijki ma chujowe w myśl zasady, to nie narciarz jeździ, a sprzęt. Warun faktycznie do bani, bo sztruksu nie widać. No Victor miał, toteż lepiej mu szło😀. Generalnie to trzeba wszystko zmienić na profi i pierwszym być na stoku. Wówczas będzie wspaniale i wszystko załatwi sprzęt oczywiście doskonale dobrany i z najwyższej półki. Jazda cięta jest możliwa tylko … w gumie (bo w gumie wszystko się umie😉), na nartach z homologacją FIS oraz buty flex min 150. pozdro
-
Tak, ale to już następny etap praca środka ciężkości nad nartami. Na początku trzeba zbudować bazę i systematycznie ją rozwijać. Wyeliminować choćby pernamentną jazdę w odchyleniu, o czym z resztą napisałeś. pozdro
-
Adaś, sorka za moje dyletanctwo natury teoretycznej, ale odnoszę wrażenie, że piszemy zupełnie o czym innym. Mój przekaz jest inny. Jadąc wzdłuż linii spadku stoku skręt możemy wywołać na kilka sposobów, a najpopularniejsze z nich to: odciążenie i rotacja stóp obalenie się do środka skrętu oraz Wywołanie zakrawędziowanie poprzez pracę nóg Inne znane i nie znane sposoby pomijam😀. Te 3 to chyba najbardziej popularne u osób, które są przekonane, że potrafią jeździć. Mój przekaz był taki, że praca nóg jest najważniejsza w jeździe, bo samo pochylanie się do środka skrętu jest mało efektywne. Polepsza kąt zakrawędziowania, pozwala się nam przeciwstawić się siłom występującym w skręcie, ale samo pochylenie do środka skrętu nie jest gwarantem dobrego trzymania nart. Praca góra/dół czy też odciążenie dolne jest niczym innym jak pracą nóg. Jeśli pozycja dostokowa, to stanie w poprzek stoku i łatwiej wówczas operować grupą używając takiego sformułowania, a pozycja dośrodkowa to całość co się wydarza podczas skrętu, to ok. Z tym, że pojęcie pozycja dośrodkowa dla mnie to sformułowanie zbyt ogólne. pozdro ps. Sztuką jest skręcanie poniżej teoretycznej prędkości do jazdy, co z resztą potrafisz i nie jest to klasyk, a pozycja dośrodkowa jest praktycznie zerowa, a jednak skręcasz.
-
Adrian, to nie fala krytyki, ale raczej wskazanie błędów „po męsku”, bez owijania zbytnio w bawełnę. O kontuzji nie wiedziałem i życzę powrotu do zdrowia. Przede wszystkim postaw sobie cele możliwe do zrealizowania i bądź konsekwentny. Poprzeczka nie za wysoko, bo lepiej być mile zaskoczonym niż sfrustrowanym brakiem postępów, lub że nie wygląda to jak byś chciał żeby wyglądało. Trzeba sporo cierpliwości. Przede wszystkim postaw na wyjazdy szkoleniowe, bo to daje najlepszy efekt. Jeśli dasz radę dodatkowo we własnym zakresie jakieś wyjazdy sklecić, to super bo objeżdżenie jest równie ważne. A uszczypliwymi komentarzami się nie przejmuj, bo twardym trzeba być, a nie miętkim😀. Powodzenia. pozdro
