-
Liczba zawartości
1 270 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Estka
-
A nie jeżdżą? To, proszę bardzo - zdejmij narty na stoku i pokaż, jak sam jeździsz .
-
Autko, które rozpędza się do 50 na godzinę, robiąc przy tym "yyy..." nie wydaje się zbyt żwawe .
-
Narty z pianki (bo o nich mowa) nie mają żadnych zalet. Albo inaczej, mają tyle samo zalet co sweter z akrylu, buty ze skaju, czy pierścionek zaręczynowy z tombaku. Czyli da się na nich jeździć, ale to namiastka sprzętu właściwego. Ich jedyną zaletą jest cena. Ale marketingowcy nigdy nie napiszą: "Oto narty dla poszukiwaczy najtańszych rozwiązań", tylko trzeba to nazwać bardziej zachęcająco. Więc podumali i wymyślili, że skoro narty są lekkie i miękkie, to są też wolne. A skoro są wolne, to teoretycznie jest dużo czasu na zmianę decyzji, poprawę ustawienia, no i mała szansa na to, że narty poniosą hen w dal... Więc nazwali to "wybaczaniem błędów", "przyjaznością" i "ułatwieniem nauki" . Dokładnie tak samo można można "zareklamować" maluśki samochód ze słabiuśkim silniczkiem .
-
Ale mieli temperaturę powyżej 38 i kaszel i byli w tych rejonach gdzie był ten wirus, czy wrócili zasmarkani z innego rejonu? Bo nie do końca wierzę w aż taką niefrasobliwość... Poza tym testów nie trzeba chyba mieć, tylko próbki się wysyła tam, gdzie je mają.
-
Moja rodzina, od czasu, jak na trasie biegowej zaczepiły nas dwie panie i zapytały, jak dojść do Polany Jakuszyckiej: "tam, gdzie ten tramwaj jeździ", nie mówi na ten pojazd inaczej .
-
Flex 80 a 130 czemu służy?
Estka odpowiedział Gabrik → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Jak dla mnie, to Ty źle położyłeś stopę na tej "wkładce". Wkładka powinna kończyć się tam, gdzie pięta dotyka podłoża, a Ty z tyłu masz puste miejsce. Tak samo palce, dopóki dotykają ziemi - potrzebują wkładki. A tam, gdzie stopa odrywa od podłoża (czubki palców, koniec pięty) tam buty swoje mają wypukłości - i tam wkładka nie jest potrzebna. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę "cofnięcie stopy" w pozycji narciarskiej, ale to akurat sam czujesz kiedy masz but na nodze. -
Flex 80 a 130 czemu służy?
Estka odpowiedział Gabrik → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Sorry, nie byłam precyzyjna. Chodziło mi o typowe, miękkie buty juniorskie, takie 40-60. Często nie ma już takich rozmiarów, a poza tym, taki nastolatek, to tak naprawdę kawał chłopa, nieraz większy niż niejeden dorosły, a na dodatek - jak w przypadku mojego syna - trenujący piłkarz, więc nóżka niezbyt wiotka. Można wprawdzie szukać tych najwyższych modeli juniorskich, czyli flex 85-90, ale... hmm... w sumie nie wiem, czy taka noga to bardziej "jeszcze dziecko", czy jednak "już dorosły"? Pomijając cenę buta, oczywiście. -
Flex 80 a 130 czemu służy?
Estka odpowiedział Gabrik → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Trochę . Po prostu chcę, abyście tę Waszą mantrę uzupełniali o jakiś "flex rozsądku". Bo parę razy tutaj widziałam sytuację, jak ktoś pytał, jaki flex ma wybrać, a dostawał odpowiedź, że najważniejsze jest dopasowanie. I koniec odpowiedzi. Z tego wynikało, że wystarczy kupić ciasne 60 (jak ktoś ma szeroką stopę, to będzie jak znalazł) i sprawa załatwiona. -
Flex 80 a 130 czemu służy?
Estka odpowiedział Gabrik → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Hmm, czyżby? Wchodzisz do sklepu po nowe buty. Podajesz tylko rozmiar i zaczynasz mierzyć najniższe modele, czy jednak dodajesz jakiś trzycyfrowy flex na początek? -
buty dla 10-latki da radę kupić na dwa sezony?
Estka odpowiedział clip1 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Pocieszę Cię, że zapłaciłam duuużo więcej za buty, a synuś po jednym sezonie w następnym nie wsadził "stópek" do środka, a myślałam, że już bardziej nie urosną . Na szczęście, od zeszłego sezonu faktycznie nie urosły i ostatni tysiak z kawałkiem okazał się dobrze zainwestowany, uff . Ale udało nam się kilka razy kupić buty na dwa lata. Kupowałam Dalbello. Kiedyś to były dla chłopca modele Menace i Scorpion (dla dziewczynek chyba Raya). I one miały dodatkową część przyczepianą do wkładki, która leży pod botkiem. Takie plastikowe rusztowanie, które trzymało mocniej pietę (achillesa), a jednocześnie zmniejszało wnętrze buta. Mierzyliśmy z tym i z tym jeździł, a rok później z tego rezygnowałam i but był znowu dobry. -
Kiedyś powstał krótki, ale ciekawy wątek na ten temat: https://www.skiforum...ie-buty-wybrac/
-
Kuba, przepraszam, ale co Ty robisz na stoku, że dzieciaki Ci w kurtkę wjeżdżają?
-
Ciepłą?! Twardziel...
-
Zanim się niektórzy całkiem zaozonują, a inni pobiją , proponuję najlepszy dezodorant do stóp, jaki spotkałam. Jest skuteczny, przeciwgrzybiczy, nie zostawia białego osadu i o dziwo, dobrze pachnie . Jednocześnie jest do butów, z tym że chyba nie do narciarskich. Do kupienia w aptekach (np. Superpharm) i w necie.
-
Co z tym flexem ? Może warto twardsze buty ?
Estka odpowiedział mario33 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Skoro wolisz poważniej... Jeżeli czujesz, że buty źle Ci leżą, to pewnie źle Ci leżą. Może łydka, może rozmiar, może szerokość, a może model. I teraz pytanie. Czy mierzyłeś inne buty, na przykład te Nordica? Bo jeżeli innych nie mierzyłeś, weź swoje buty, idź do sklepu, załóż na jedną nogę swój but, na drugą inny i porównuj. Jak znajdziesz lepsze od swoich - bierz. -
Co z tym flexem ? Może warto twardsze buty ?
Estka odpowiedział mario33 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Oczywiście, że musisz kupić nowe. W tych już nie możesz jeździć! Każda kobieta Cię rozumie i wspiera . Kiedy u nas pojawia się myśl, że przydałyby się nowe buty, to już wiadomo, że nic nas z tej drogi nie zawróci. Chyba, że kupimy tak fajną i drogą kieckę, że... bez nowych butów się obejdziemy . -
Którą w końcu wybrałeś? Ps. Dobrze widzę, że młody ma wszystko dopasowane kolorystycznie? Podoba mi się! Ale podejrzewam, że to akurat nie Twoja zasługa .
-
Jak jest alkohol, to jest szansa, że a_senior odnajdzie tutaj swoje miejsce .
-
Nie wiem, czy bardziej sensowna, na pewno inna. Bardziej leśna, cicha i detoksykująca. Chociaż podczas stromych lub długich podbiegów czasem trudno zachować milczenie . Spróbuj, nie tłumacz się starością! To prostsze, niż myślisz. Kiedy pierwszy raz pojechaliśmy na narty biegowe, weszłam do pustej wypożyczalni przed trasą i powiedziałam panu w obsłudze, że jesteśmy pierwszy raz, chcielibyśmy narty i niech nam wyjaśni wszystko, co musimy wiedzieć. Pan wziął jedną nartę, jednego buta i westchnął. Położył nartę na ladzie i westchnął. Przyłożył buta. "Tak się wpina." Westchnął. "A tak się wypina." Westchnął. Ja: To wszystko? On: Tak. Nie wiem tylko, co z alkoholem. Tu może być problem. Biegowi chyba nie wspomagają się aż tak, jak zjazdowi. Muszę zwrócić uwagę w schronisku... @Sstar, wiesz coś na ten temat?
-
Znam te zjazdy! Co ciekawe, potrafią być dłuższe niż na nartach zjazdowych, zwłaszcza jak się wysoko wlazło . Ale przyznam się, że w rynnach nie zjeżdżam. Nie jestem w stanie aż tak się zdać na los - wolę mieć jakikolwiek wpływ na to, co się ze mną dzieje.
-
To tak jak gorzka czekolada. Mnie to brzydzi, ale niektórzy twierdzą, że jest zdrowa. I co gorsza, smaczna.
-
Nie przerzucam, ale łączę. To moja miłość zimowa od pierwszego wejrzenia, uczucie do nart zjazdowych dojrzewało dłużej. Biegówki to mniejsza adrenalina, niż narty zjazdowe, ale szybsze bicie sera, zwłaszcza na podbiegach . A na wyjazd pakujemy wszystko: narty biegowe + narty zjazdowe + kije do NW... na wypadek, gdyby śnieg na trasach całkiem wyparował. Jaka zima, taki sprzęt .
-
Na szczęście narciarsko jestem bardziej doświadczona niż alkoholowo. Co do równowagi, zaraz będę ćwiczyć "jaskółkę", bo za kilka dni jadę na biegówki . Jeśli chodzi o kurację, to... 3 dużych piw w życiu nie wypiłam! I nie mówię o jednorazowym posiedzeniu. Tylko... łącznie. Bardzo marny ze mnie alkoholik , na dodatek słabo rokujący na przyszłość. Bo o ile smak alkoholu jeszcze zniosę, chociaż bez podniety, to szum w głowie, nawet najmniejszy, tak mi przeszkadza, że ten alkohol to chyba łyżeczką musiałbym pić. Więc, jaki to sens? Ps. I nie umówię się z Tobą na picie. Przytomne męskie spojrzenie bardziej mnie kręci, niż to lekko zamulone .
-
Ależ ja nie mam zamiaru ostro reagować! Powiem więcej, gdybym była obok Ciebie na stoku, czułabym się bezpiecznie, wiedząc że masz tak ogromne doświadczenie narciarsko-alkoholowe! Seniorze, szacun. Ale jako kompletny laik w tej materii, muszę dopytać o kilka rzeczy. Jak zdobywa się takie doświadczenie? Przecież kiedyś musiał być ten pierwszy, czy drugi raz, kiedy testowałeś wpływ alkoholu na swoje zdolności psychomotoryczne. Wybierałeś puste stoki, czy szedłeś na żywioł - wjazd w dziki tłum i sprawdzimy, co będzie? A jak było z ilością? Stworzyłeś jakiś algorytm, czy oglądałeś filmiki ze swojej jazdy i wesoły bączek, zamiast śmigu, okazał się przekroczeniem bezpiecznej granicy? Pytam o to, bo chciałabym wiedzieć, jak rozpoznać, czy osoba wstająca od alkoholu i podążająca w kierunku wyciągu jest profesjonalnym alko-narciarzem, czy początkującym amatorem, dopiero testującym własne możliwości?
-
Moja propozycja: Skala Kijowa 1. Nie ma kijów - kompletny amator 2. Nie używa* kijów - słabo zaawansowany 3. Trzyma się kijów - średnio zaawansowany 4. Korzysta z kijów - bardzo zaawansowany 5. Czasem z kijem w d... - ekspert *ma kije, ale nie wie do czego służą
