Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 077
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez sese

  1. sese

    Podsumowanie sezonu

    Słabo... 6 dni Moltek 1 dzień Ankogel 1 dzień Kitzbuhel 2 dni Chopok 2 dni Szczyrk   Sprytna sezonka się zwróciła, ale nie o to chodziło   Miały być jeszcze dwie pięciodniówki w marcu i w kwietniu i majówka na koniec...    Objawienie sezonu - ANKOGEL - pusto, szeroko, dostatecznie stromo, równo i z bajecznymi widokami... Wielkim bonusem jest to że w 8-10 minut (w zależności od czasu spędzonego na przesiadce) teleportujesz się z 1287 mnpm na 2636 mnpm. Można się porządnie zmęczyć. Knajp brak więc odpocząć nie ma gdzie - trzeba jeździć Bardzo fajna odskocznia od Moltka.   Bardzo pozytywne wrażenia mam z Chopoka - byłem tam pierwszy raz w życiu i poza horrendalną ceną za nocleg (wprawdzie hotel był na stoku i miał 4 gwiazdki, ale i tak nie usprawiedliwiało to jego ceny) to do niczego nie mogę się przyczepić...   Dużo dobrego mogę też powiedzieć o znienawidzonym na forum Szczyrku. Jak się ktoś chcę najeździć to się najeździ. Jak pokombinuje i będzie elastyczny to i w kolejkach stać nie będzie (ja byłem 6 i 7 stycznia i nie stałem nigdzie dłużej niż 3 minuty). A że "trochę" kamieni i mało śniegu... Cóż, taki mamy klimat. Lepiej w tych warunkach chyba być nie mogło. Trochę śmieszą alpejskie ceny w niektórych knajpach na stoku (przez nieuwagę udało mi się zjeść najdroższą kwaśnicę w życiu). Jedyny wielki minus Szczyrku to układ drogowy, korki i związany z nimi smog. Osobiście jakoś ominąłem, ale 6 stycznia z okien hotelu obserwowałem korek który trwał nieprzerwanie od 14:30 do 21:00. Na chodniku nie było czym oddychać...
  2. sese

    Jasna Chopok

    Będzie ktoś w weekend? 
  3.   Myślę, że to nie jest problem dokładności samego badania a wiedzy, doświadczenia i staranności opisującego. Na przestrzeni roku Wiola miała trzykrotnie robione MRI tego samego kolana i za każdym razem opisy znacząco się różniły w zakresie tego które wiązadła i w jakim zakresie uległy uszkodzeniu. Niektóre wnioski wręcz się wykluczały. Zauważalne było też użycie przez opisujących metody "kopiuj-wklej" bowiem w jednym z opisów znalazły się stwierdzenia ewidentnie zaczerpnięte z badania innej osoby.  Na szczęście ortopeda nawet nie chciał patrzeć na opisy, a sam przez pół godziny analizował płytki z obrazem badania i dla pewności sam wykonał jeszcze USG.
  4.   Dzisiaj przyszły funkiel nówki Salomon X Max 130 rozmiar 28,5  Jestem po pierwszej przymiarce i się zastanawiam czy nie przesadzę Przez ostatnie 10 sezonów jeździłem w różnych Salomonach - Impactach i X Maxach o flexie 100 - 120. Wszystkie miały rozmiar 29,5 Teraz sytuacja wygląda tak (stopa przyłożona do dołączonego do butów przymiaru którego wielkość idealnie odpowiada wielkości wkładki): Pięta Paluch   Stopa dokładnie wypełnia całego botka. Nie ma milimetra luzu. Cały materiał linera jest napięty Pochodziłem w nich pół godziny po mieszkaniu i wydaje mi się, że powinno być dobrze, ale głos z tyłu krzyczy "ZA MAŁE!!!" Zobaczymy jutro rano na mniej spuchniętej stopie... Dzisiaj za mną 14 godzin w pikolakach Aha. Przymiary Langa, Atomica i Salomona bezlitośnie pokazują 289 mm w jednej stopie i 288 mmm w drugiej Kruca bomba co tu robić ?
  5. Na pocieszenie: w pierwszym tygodniu stycznia 2019 roku moja narzeczona naderwala ACL i zerwała MCL. Na przełomie stycznia i lutego uraz się pogłębił - doszło do całkowitego zerwania ACL. Był stabilizator, były kule... Świadoma decyzja o braku rekonstrukcji i intensywnej rehabilitacji. Skończyło się na tym że już w ostatnim tygodniu marca 2019 roku stanęła na nartach. Wprawdzie na kilka godzin i zaledwie kilka zjazdów, ale zawsze to coś. Rehabilitacja była kontynuowana przez całe lato. W obecnym sezonie już trzy razy byliśmy na nartach (łącznie 10 dni). Tak więc uszy do góry. Będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
  6. sese

    Jasna Chopok

    Ech... No trudno. Już klepnięte w opcji bezzwrotnej więc musi tak zostać
  7. sese

    Jasna Chopok

    Chopok będzie grany za tydzień (sobota+niedziela) Pierwszy raz w życiu. Mieszkamy na górze w Jasna Grand Hotel Pieruńsko drogo, ale z drugiej strony walentynki, SPA w cenie, no i 30 Euro zniżki jak się zapłaci punktami Gopass
  8.   Jurku, to wszystko było wałkowane... Było burzliwie... https://www.skiforum...-czy-maszynowy/ Tak mniej więcej od 10 strony
  9. sese

    Paździerz Prodżekt :)

    Atomic Vantage 86 C  181 cm, geometria 125/86/108, radius 18,9 m Wg nomenklatury Atomica "All Mountain Rocker" = 10 % tip rocker, 90 % camber (camber zresztą bardzo delikatny) Nie napisałem, że są to rewelacyjne deski, ale mega przyjemne i przyjazne deski Jak się okazało, ja nic więcej do szczęścia nie potrzebuje.      
  10. sese

    Paździerz Prodżekt :)

    Po powrocie do domowych pieleszy i dorwaniu się do kompa, mogę pokusić się o troszkę bardziej wylewną relację. Nartki testowane przez trzy dni po około sześć godzin w trzech różnych ośrodkach (Kitzbuhel, Moltek, Ankogel) i w trzech różnych warunkach śniegowo-pogodowych (grubo na plusie ale bez słońca w Kitzbuhel - niemal wyłącznie sztuczny śnieg, delikatne popołudniowe odsypy, dużo lodowych przetarć; około 10 stopni na minusie na Moltku, wszystko zmrożone ale bez lodu, delikatny opad śniegu; pełna lampa na Ankoglu, na górze delikatnie przymrożony i z czasem puszczający sztruks, na dole miękko, w paru miejscach wręcz kasza) Po pierwsze primo: Skrętność. Poza czystym lodem narty zachowują się rewelacyjnie. Śmig, krótkie skręty, średnie skręty, długie skręty. Wszystko na nich wychodzi i z każdego skrętu byłem zadowolony. Mają uroczą tendencję do zacieśniania skrętu w jego drugiej połowie. Mi to odpowiadało i bawiło. Krawędź nigdy nie puściła mimo, że na Vantage'ach próbowałem akrobacji rodem ze slalomek. Zawsze jechały tam gdzie chcę i tak jak chce. Na twardym i przy dużej prędkości wydają wprawdzie odgłos kartonu przesuwanego po betonie, ale o dziwo nie klepią aż tak bardzo. Nie mówię że nie klepią, ale na pewno klepią znacznie mniej niż Chamy albo Gotamy.  Po drugie secundo: Lekkość, ach ta lekkość. Niby szerokie (86 mm), ale błyskawicznie zmieniają krawędź. Pewnie za przyczyną znikomej wagi. Po trzecie tertio: Łatwość, łatwość i jeszcze raz łatwość. Jadąc na tych paździerzach nie trzeba nic analizować, nie trzeba myśleć o tym co i kiedy odciążyć, kiedy docisnąć; jak bardzo docisnąć; jak bardzo się złożyć, żeby nam wyszedł  taki skręt  jak chcemy. Po prostu skręcamy. Bezmyślnie. I bez użycia jakiejkolwiek siły. I się cieszymy że nam wyszło. I możemy się w międzyczasie rozglądać, podziwiać, zachwycać się, a nie tylko się koncentrować na następnym skręcie. Możemy płynąć. Możemy szybować. Wprawdzie nie poruszamy się wówczas tak szybko jak na GS FIS, ale cieszymy się chyba bardziej. Przynajmniej mój uśmiech był szerszy.   Po czwarte quarto: Na lód Vantage 86 C nie zabieramy. Pod żadnym pozorem. A jak zabierzemy to zostaje nam ześlizg... A może to ja czegoś nie potrafię... Po piąte quinto: Po przeczytaniu postów Worta zaczynam mieć obawy czy jakość wykonania jest ok. Po kupnie nie były na planowaniu ani w ogóle na maszynie. Jak włożyłem pilnik do prawidła 1 st. to zdzierał mi on 2-3 mm ślizgu bezpośrednio przylegającego do krawędzi i ledwie muskał wewnętrzną część krawędzi. Samej "zewnętrznej krawędzi "  krawędzi pilnik nawet nie dotykał... Po szóste sexto: w zestawie wiązania rentalowe Warden Mnc11. Mogłby być lepsze   Reasumując: gdyby ktoś kazał mi dziś wybrać z mojej kolekcji (Volkl Racetiger SL, Salomon Enduro XW, Dynastar Cham 107, Rossignol Bandit SC80, Volkl Gotama, Dynastar Speed Course, Atomic Vantage 86 C) tylko jedne narty, to wybrałbym chyba ostatnio zakupione paździerze...   Co do wyścigów na Hahnenkamm to każdy narciarz powinien to zobaczyć na żywo. Tego nie da się poczuć siedząc przed TV. Telewizja wypłaszcza. Telewizja spowalnia. Na miejscu panowała rewelacyjna atmosfera. Mając karnet (w promocji za 40 Euro) oraz bilet wstępu (dodatkowe 30 Euro) można było być w każdym ważnym miejscu - na starcie i w strefie rozgrzewki, przejechać familienabfahrt wzdłuż streify i na koniec z wybranego przez siebie miejsca obserwować metę. Gondola Hahnenkammbahn była czynna więc można było powtórzyć to wielokrotnie.   Innym zaskoczeniem wyjazdu była pierwsza w życiu wizyta na Ankoglu, ale o tym będzie w innym wątku...
  11. sese

    Paździerz Prodżekt :)

    Narty wcale nie taki paździerz. Od ponad 40 minut opisywałem tu swoje wrażenia ale niestety cały post poszedł w cholerę. Wrócę do tematu jak będę miał dostęp do kompa. Na razie jedno zdanie - może nie trzymają na lodzie ale są to najbardziej przyjazne narty jakie miałem kiedykolwiek na nogach. Taki rtm84 w wersji light
  12. sese

    Paździerz Prodżekt :)

      Oferta odkupienia Córki nadal aktualna
  13. sese

    Paździerz Prodżekt :)

    Dwa tygodnie temu do Szczyrku zabrałem moje sklepowe slalomki Volkla,a przez ostatnie pełne dwa sezony jeździłem tylko i wyłącznie na Chamach 107. Olbrzymie zaskoczenie tym jak inna jest jazda. Tak jakby porównywać jazdę po autostradzie ciężkim suvem z jazdą gokartem po drodze stu zakrętów.
  14. Przedwczoraj kupiłem to:     Po latach podniecania się magicznymi literkami WC, FIS, RD i kupowaniu nart jak najcięższych i z jak największą zawartością drewna i titanalu uznałem, że sam muszę się przekonać czy tak naprawdę jest mi to wszystko potrzebne.   Tak więc już pojutrze na stokach Kitzbuhel zobaczymy, co jest wart Atomic Vantage 86 C (z premedytacją bez Ti ) Trochę strach się bać, gdyż: - brak titanalu - odchudzony rdzeń z topoli i to nie na całej długości ani nie na całej szerokości narty - waga pomiędzy kategorią papierową a muszą - relatywnie duża szerokość co z pewnością nie będzie pomagać w zachowaniu sztywności poprzecznej   Eksperyment kosztował 1.099 zł w Decathlonie. Wersja damska Vantage 86 CW kosztuje 999 zł. Ceny z wiązaniami
  15. sese

    Alkohol na stoku

      Jakbym czytał samego siebie Ja jestem jeszcze gorszy niż Andrzej, Mitek i inni pijący piwo w połowie narciarskiego dnia do posiłku. Ja ZACZYNAM narciarski dzień od MAŁEGO piwa połączonego z espresso. To takie moje narciarskie śniadanie. Bardzo często jestem pierwszą osobą zamawiającą piwo na danym stoku, często dzieje się to jeszcze przed 9 rano. I nie robię z tego z powodu kaca, przymusu picia, czy choroby alkoholowej.  Od około 8 lat poważnie doskwiera mi dyskopatia. Ogół przeżytych przeze mnie "przygód" związanych z tym schorzeniem (m.in. atak ostrej rwy kulszowej, zabieranie przez karetkę ze stoku), powoduje, iż każdy dzień na nartach to jednocześnie wielka frajda, ale zarazem wielka obawa o to czy uda mi się dokończyć dany dzień w takiej samej formie jak go zacząłem. Z tego powodu bez oszukania zmysłów jednym małym piwem, moja jazda jest bardzo sztywna, kołkowata, a wręcz szarpana. Krzywe wchłaniania i eliminacji alkoholu mam w jednym palcu i doskonale wiem, że jedno małe piwo (0,33 l) w moim przypadku (powyżej 1,9 m i powyżej 90 kg) prowadzi do maksymalnego stężenia 0,13 - 0,15 promila (czyli około 0,06-0,07 mg/l). Alkomat wskazuje nawet na mniej, bo wynik dmuchania wykonanego 15 minut od wypicia piwa nigdy nie był wyższy od 0,11 promila. Krzywe eliminacji i kilkukrotne badania alkomatem wskazują, iż po godzinie w moim organizmie już nie ma żadnego alkoholu.  Wszystkie badania medyczne wskazują, że takie małe stężenie alkoholu w organizmie (poniżej 0,2 promila lub 0,1 mg/l) nie ma żadnego wpływu na zdolności psychomotoryczne spożywającego. Dodatkowo jest to mniej od "stanu nietrzeźwości" i "stanu po użyciu alkoholu". Tym niemniej to jedno małe piwo wypite przed jazdą ewidentnie "odblokowuje" mnie i umożliwia mi płynną, miękką i moim zdaniem lepszą technicznie jazdę. Na szczęście ten poranny narciarski rytuał nie skutkuje powstaniem ochoty na drugie, trzecie lub kolejne piwa. Alkoholizmu też udało mi się uniknąć, a w moim życiu bywają okresy, że alkoholu nie ruszam miesiącami. Najlepszy przykład - marcowy Gosser kupiony w połowie grudnia we Flattach wciąż chłodzi się w lodówce.
  16.   Walka pomiędzy Kraft Sportem a sąsiadującym dosłownie przez ścianę Bergsportem jest doskonałym przykładem tego, jak bardzo mogą poróżnić się ludzie, którzy dotychczas nie tylko prowadzili jedną firmę ale też wspólne życie...
  17. sese

    Austria Lungau

    A ja mam sentyment do Obertauern i będę go gorąco polecać. Nie wyobrażam sobie wizyty w Lungau bez odwiedzenia w/w ośrodka. Wiem, że trasy krótkie, że małe przewyższenia, że drogo i tłoczno...  Nie można jednak zapominać o tym, że mało jest miejsc w którym tak dobrze udało się połączyć wiele tras i zamknąć pętle dookoła ośrodka... Do tego umiejscowienie ośrodka w dość wąskiej dolinie oraz wielość wyciągów i tras daje moim zdaniem niesamowite wrażenie.  Aineck mnie też zachwycił, a A1 to jedna z moich ulubionych tras w całej Austrii Nie przepadam natomiast za chwalonym tu Grosseckiem, a na Fanninbergu byłem raz i chyba wystarczy (doceniam jednak brak tłumów i opisany bodajże przez Wujota potencjał offpiste) Różnica w cenie jest pomijalna przy uwzględnieniu całościowych kosztów wyjazdu, zwłaszcza, iż w Lungo dostaje się gratis nocną jazdą w Obertauern Dla porównania:  karnet Lungo (z Obertauern) od 1/2/2020 to 263 Euro karnet Lungau (bez Obertauern) od 1/2/2020 to 251 Euro Idealna miejscówka do spania to wspomniany przez Kaema Mautendorf - stamtąd jest najbliżej na Groszka ale po równo do wszystkich 3 pozostałych ośrodków. Wszędzie da radę dojechać skibusami bez ruszania samochodu.
  18. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie. Dzisiaj wprawdzie nie dojechałem, ale bardzo miła obsługa hotelu przebookowała mi rezerwacje o jeden dzień.Ja w międzyczasie posprzątałem nieco blokujące mnie we Wro "rodzinne sprawy" i mam szczerą nadzieję, że za równe 12 godzin będę wyjeżdżać w stronę Szczyrku. Będę wdzięczny za krótką relację z dzisiaj. Z kamerek wiem tylko że było tłoczno...
  19. 10 minut temu się dowiedziałem, że jednak nie mogę jechać. Poważna sprawa rodzinna. Mam opłacony nocleg z niedzieli na poniedziałek w hotelu Gronie Ski & Bike.150 metrów od dolnej stacji gondoli. Dwuosobowy pokój ze śniadaniem. W cenie sauna, fitness i parking. Na miejscu także piłkarzyki, bilard i ping-pong. https://www.groniesz...gronie-ski-bike Zapłaciłem 300 zł.  Do przejęcia za 50% czyli za 150 zł Jeżeli do południa nikt się nie zgłosi będę negocjował z hotelem zwrot kosztów bo przyczyny rezygnacji z wyjazdu są niezależne ode mnie. Pozdrawiam Kontakt na priv żeby nie zaśmiecać wątku. Pozdrawiam Seba
  20. I tak jutro jadę. Nocleg zarezerwowany i zapłacony w opcji bezzwrotnej. Gdyby nie to to pewnie bym zrezygnował. Wszystkie portale pogodowe pokazują przymrozek od 23:00 i ciągły opad śniegu przez całą noc. Będzie dobrze. Planowałem dojazd przez Salmopol, ale skoro ma padać całą noc, a zakładanie łańcuchów przy moim rozmiarze 245/40 jest katorgą, to zostaje mi droga przez Bielsko
  21. A propos kosztów wyjazdów do Austrii. Wyjazd od 12 do 17 grudnia na Moltka-4 noclegi na miejscu w apartamencie 80 m2 z dostępem do spa-1600 zł; 1 nocleg po drodze w Salzburgu (można było pominąć ale chcieliśmy być wyspani na stoku)-440 zł; paliwo winiety, opłata za A10 w jedną i pociąg w drugą stronę-810 zł; składkowe jedzenie wraz z alko i słodyczami 700 zł. Wszystko do podziału na 4 osoby = 887 zł na osobę. Do tego sprytna sezonowka, której koszt przy planowanych 25 dniach na białym w sezonie wynosi mnie 50 zł/dzień Raczej tanio. Ps. W Szczyrku nie znalazłem 4 osobowego apartamentu z 2 sypialniami, 2 lazienkami,kuchnią, salonem i nieograniczonym dostępem do spa za 400 zł za dobę
  22. My dzisiaj w nocy wróciliśmy z Moltka. 5 dni szusowania w tym trzy (sobota, niedziela i poniedziałek) idealne pogodowo. Bez tłumów i bez kolejek. Po 13:00 były momenty że byłem jedyną osobą na trasie. Wczoraj góra pokazała swą bardzo wietrzną twarz więc aktywność ograniczyła się zaledwie do dwóch zjazdów. Wyznacznikiem siły wiatru niech będzie to że jeden ze skitourowców jechał pod górę używając jako żagla swojej kurtki i rozłożonych rąk. Gondole nie mogły trafić w peron i były zatrzymywane co 10, 15 sekund. Za to w sobotę i niedzielę było tak : Szkoda że nie udało się spotkać innej forumowej grupy Pozdrawiam.
  23. sese

    Przebieg

    Taki stan z ostatnich 4 dni A to z dzisiejszego popołudnia
  24. sese

    Nosal - Zakopane

      Wpisz do google maps adres Droga Do Wantuli 12, 34-500 Zakopane Ta polana to właśnie Wierszyki Szału nie ma ;D
×
×
  • Dodaj nową pozycję...