Skocz do zawartości

sese

Members
  • Liczba zawartości

    1 077
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez sese

  1. Właśnie siedzimy w zell am see. Na jutro zapowiadają śnieżne oberwanie chmury. POWDER ALARM
  2. Plany ewoluują - na dziś jest taki, że ruszamy rano 26 grudnia. Po południu meldujemy się w Hinterglemm na popołudniowej/nocnej jeździe. Następnie ruszamy do Zell am See, gdzie będziemy do poniedziałku - 30 grudnia.    Ewentualnie rozważamy jeszcze Dachstein West, Obertauern albo Katschberg/Grosseck-Speireck. Wszystko zależy od pogody i tego gdzie będzie najwięcej białego. Oczywiście jeśli uderzymy do regionu Lungau, to czwartkowa nocna jazda będzie w Obertauern a nie Hinterglemm
  3. Miarka się przebrała - jaro323, JurekByd, gajowy oraz inni Im podobni wstawili zbyt dużo relacji i zdjęć, by w święta spokojnie wysiedzieć przy stole. Pojawił się zatem pomysł dokonania świątecznego sabotażu w postaci ucieczki na austriackie stoki. Planowany wyjazd w pierwszy dzień świąt po południu, powrót w niedziele 29.12. Cztery noclegi, cztery dni na nartach. Zaczęliśmy się rozglądać za czymś w salzburgerlandzie (bo blisko i szybko) i nawet udało nam się znaleźć jakiejś sensowne kwatery za zupełnie nieświąteczne ceny Żeby jednak nie wyważać otwartych drzwi chcemy się najpierw zapytać czy może jakaś wataha skiforumowych zapaleńców ma już w planach ucieczkę od świątecznego stołu? Chętnie się przyłączymy.   Sese & Hesski      
  4. Idź do pierwszego lepszego sklepu narciarskiego i poproś o karton. Testowane wielokrotnie,trzeba się tylko trochę uśmiechnąć
  5.   Poza powyższym przykładem szanownej małżonki Mitka podam przykład Hesi.  Dopiero przywdzianie "mega twardych ", "zawodniczych  ", "imadeł  " w postaci  Fischerów Vaccum 130 dało jej poczucie zarówno dobrego trzymania jak i niesamowitego komfortu. Wcześniej używała ona butów o flexie 60 oraz 95. Niby były mniej twarde i bardziej komfortowe, ale chyba tylko na papierze. Jeżdżąc w 95 codziennością było odpinanie klamer w kolejkach, ściąganie butów w knajpie oraz masowanie stóp podczas przerw. Teraz zakłada swoje 130 rano i odpina je dopiero późnym popołudniem. Wniosek: nie ma co się bać cyferek wydrukowanych na skorupie buta, a 130 może w rzeczywistości się okazać bardziej komfortowa niż 95 czy nawet 60... Jeśli 110 jest wygodna to bierz 110...
  6.   Źle mnie zrozumiałeś. Nie jest dla mnie problemem obecność lepiej jeżdżących. Mam świadomość niedostatków swojej jazdy, wiem, że nie potrafię jeździć tyczek i wręcz wstydzę się tego jak wyglądały moje przejazdy na Pracicy czy Dzikowcu. Zresztą chyba wszyscy obecni widzieli moje zdziwienie wynikające z zajęcia 2-go miejsca.  Jestem pewny tego, że gdyby B4ME i Wueres  nie "poślizgnęli się" podczas drugiego przejazdu, to ostateczna klasyfikacja byłaby zupełnie inna. Problemem jest natomiast wrzucanie wszystkich jeżdżących do jednego worka i łączna klasyfikacja tych, którzy tyczki mają na co dzień, z tymi którzy widzą je zupełnie okazjonalnie. Po co startować w rywalizacji, jeśli jeszcze przed startem wiesz, że paru osób nie przeskoczysz, bo to nie twoja liga. Z drugiej strony jaka może być satysfakcja dla triumfatorów, którzy pokonali "niedzielnych" narciarzy, nie zbliżających się do tyczek na bliżej niż 2-3 metry? Rozmawiałem z paroma osobami i wiem, że nie chcą startować w tego typu formule bo nie chcą się kompromitować w oczach obserwujących taką rywalizację. Czytający "suche" wyniki zawodów będą bowiem widzieć jedno - straty po 10, 15, może 20 sekund do najlepszego, a nie będą wiedzieć tego, że ten wygrywający to "Pro", a ten ze stratą to kompletny amator. Jeśli nadal tego nie dostrzegasz to może pogadam ze swoją kuzynką i zaproszę do udziału w Memoriale jej długoletniego i serdecznego kolegę Michała Kałwę...  Hesia zaprosi natomiast jej znajomego Jakuba Malczewskiego. Przyjadą obaj, z kolegami, może nawet zapiszą się do SkiForum, aby być ujętym w "naszej" klasyfikacji.  Tylko co wtedy wpiszesz do swojej stopki??? (18 miejsce w Zawodach SkiForum nie brzmi zbyt dumnie)
  7.   Ja, w odróżnieniu od Ciebie,  nie mam ciśnienia na wygraną. Nigdy nie bawiła mnie jazda na tyczkach i raczej nie będzie bawić. Mało tego - na tyczkach jeździłem  jedynie cztery razy w życiu: trzy razy na Praciakach i raz na Dzikowcu.  Zresztą parę postów wyżej podlinkowałem film Kaema. Widać na nim zarówno mój przejazd jak i Twój. Komentarz zbędny... Zupełnie nie zależy mi na tym, aby na Memoriał przyjechała "czołówka" trenujących SL/GS/DH. Jeśli oni przyjadą ze swoimi gumami, komórkami, thermobagami i mydełkami HF to z Memoriału zrobi się taka sama "pseudoolimpiada" jaka miała miejsce swego czasu na Praciakach. Nie negując niczyich umiejętności, dla mnie wręcz żenujące było szczycenie się czy chwalenie wygraniem Praciaków. To tak jakby Gortat czy inny Jordan chwalił się wygraniem osiedlowego konkursu streetball'a. Nie ten poziom Panowie, po prostu nie ten poziom... Z tego też powodu od pierwszej edycji Praciaków apelowałem do Mitka o rozdzielenie prosów i amatorów... Pojadę na II Memoriał z tą samą myślą, z którą w lutym jechałem na pierwsze jego wydanie, a wcześniej jechałem na Pracicę - aby spotkać się z ludźmi, których lubię i którzy mają tego fioła co ja. Chcę z nimi pojeździć, pogadać i powspominać Niko. Nie chcę niczego wygrywać, ani zdobywać pucharów, ewentualnie mogę stoczyć coroczny pojedynek z Wueresem, bo na razie w naszej prywatnej "wojnie" mamy remis 2:2 A jeśli zapragnę się nauczyć jazdy sportowej to na pewno nie będę szukać ku temu okazji podczas Memoriału...
  8.   Chyba się nie zrozumieliśmy: - SL na stromszym, górnym odcinku, bramki rozstawione szeroko i blisko siebie = powolne + bezpieczne pokonanie górnej części Dzikowca - GS na łagodniejszym, dolnym odcinku, bramki również rozstawione szeroko = możliwość jednoczesnego przejechania GS i SL + znika obawa wylecenia do lasu na szybszej części GS + satysfakcja z pokonania całego stoku podczas zawodów.   Nie da się postawić SL na całej długości bo prawie nikt tego nie wytrzyma kondycyjnie. GS z samej góry byłby natomiast skrajnie niebezpieczny. Myślę że przy zaproponowanej przeze mnie kombinacji nie trzeba będzie "lecieć z dużą prędkością na Slalomkach", bo i prędkość na dolnym odcinku nie będzie już znaczna a i rozstawienie bramek pomoże zapobiec Twoim obawom.   Jeszcze jedno, pozwolę sobie Ci przypomnieć, że z spośród uczestników I Memoriału jesteś jedyną osobą, która ma jakikolwiek kontakt z regularnymi treningami czy zawodami narciarskimi. Jako jedyny masz też zawsze niesamowite parcie na wynik czysto sportowy i dopisanie sobie kolejnej pozycji w swojej stopce. Świetnie, że tak jest i w gruncie rzeczy cieszy mnie to, że dla takiego Pro jak Ty rywalizacja SkiForumowa jest ważnym sprawdzianem swoich umiejętności, ale proszę nie zapominaj tego, iż  dla 99% pozostałych uczestników Memoriału liczy się głównie i przede wszystkim dobra zabawa oraz możliwość przejechania bramek często pierwszy czy drugi raz w życiu... Nie sprowadzajmy Memoriału do czysto sportowego przedsięwzięcia.
  9.       Pójdźmy dalej - ustawmy od samej góry hybrydę - na górze podkręcone bramki SL (wolniej i bezpieczniej), a od mniej więcej górnej stacji orczyka bramki GS... Nie trzeba będzie przestawiać bramek przed 2 przejazdem, a konieczność "przestawienia się" przez jadących w połowie stoku z SL na GS może być ciekawa nawet dla starych wyjadaczy. Moim zdaniem: http://youtu.be/Pqaxe5o2Apo?t=1m11s
  10. 1. radcom, organizator 2. Tadeusz T 3. sally67 4. Myszka81 5. arky 6. 1/2prokrzysiek 7.Kaem 8. Ropóh 9. Hesski 10. sese
  11. Ja "tradycyjnie" zobowiązuje się pomóc Radkowi w ogarnięciu tego wydarzenia.     Bazując na ubiegłorocznych doświadczeniach proponuję z góry ustalić termin, biorąc pod uwagę dostępność stoku i możliwości kwaterunkowe hotelu Rodar (chyba że do nowego roku wybuduje się już to coś nowego na stoku ). Nie ma co robić żadnych sond ani głosowania, bo pojawi się tyle terminów ile forumowiczów, a koniec końców okaże się że i tak przyjedzie 1/3 zadeklarowanych (jak w zeszłym roku). Radek decyduj, my się dostosujemy...
  12. sese

    Spodnie 4F

      Poszukaj może jeszcze w innych sklepach. Za około 200 złotych w TKMaxie można trafić spodnie bardziej renomowanych firm z membranami powyżej 10000/10000. 3000 mm wodoodporności to może być troche za mało w przypadku spodni (siedzenie na śniegu/mokrym krzesełku itd). Jeżeli chodzi o firmę 4F to miałem okazję korzystać ze spodni ich snowboardowej podmarki FOB. Membrana mg metek 8000/8000. Dawały radę w każdych warunkach i jakoś nie widziałem widocznej różnicy pomiędzy nimi a moją drugą parą spodni, która jest na gore... 
  13. Ja uważam, że nikt z nas nie jest uprawniony do formułowania jakichkolwiek ocen pod adresem któregokolwiek z uczestników tej wyprawy. Nikt z nas nie był bowiem w takich warunkach i nikt z nas nie potrafi ocenić czy dane zachowanie w danych warunkach było w porządku czy nie. Broad Peak to nie piaskownica i myślę, że od pewnej wysokości i od pewnego stopnia zmęczenia zaczyna się dosłowna walka o życie... przede wszystkim (stety lub niestety) o swoje życie... Ja mimo wielu podejść do tematu nie potrafię ocenić które rozwiązanie w takich warunkach jest lepsze: 1) ratować siebie i pozwolić zginąć koledze (i zostać nazwanym zdrajcą) 2) pomóc koledze i zginąć razem z nim (i zostać nazwanym bohaterem) Podobne dylematy pojawiły się na głupim kursie OWD, kiedy instruktor zadał nam pytanie co byśmy zrobili w sytuacji, gdy na głębokości powiedzmy 15-20 m zauważylibyśmy, że ktoś z naszej grupy np. stracił przytomność i zaczyna dość gwałtownie opadać w toń. Do pewnej głębokości można w miarę bezpiecznie go "gonić", ale co zrobić w sytuacji, kiedy wiemy, że musimy zejść na tyle głęboko, że sami praktycznie nie mamy szans na wyjście cało z tej sytuacji... Pamiętam, że po tym pytaniu zapadła grobowa cisza i nikt z 15 osobowej grupy nie pokusił się o udzielenie odpowiedzi. W sprawie Broad Peak drażni (o ile mogę tak powiedzieć) mnie jedno - skoro Adam Bielecki jako pierwszy stanął na szczycie (czyli zrealizował cel wyprawy) to czemu podczas jego schodzenia i mijanki z resztą ekipy, nikt nie podjął męskiej decyzji pt: "Panowie udało się. Mamy sukces. Teraz razem schodzimy." Użytkownik sese edytował ten post 19 wrzesień 2013 - 06:06
  14. sese

    Tatrzańska Łomnica

    Mają rozmach... Niemal co roku stawiają albo nowe krzesło albo (jak w tym roku) i krzesło i gondolę... Nikt ich nie blokuje, nie prostuje... Przyznać jednak trzeba, że tych gór mają "trochę" więcej niż my, a po drugie mieli szczęście w nieszczęściu z Velką Kalamitą, która wyrwała z korzeniami wszystko to, czego "zieloni" nie pozwalali wyciąć. Trzeba ich zatem odwiedzić i zobaczyć te cuda, zwłaszcza, że ostatni mój pobyt w Tatrzańskiej Łomnicy to były zamierzchłe czasy wstawania o 6:00 i pędzenia biegiem do kasy starej lanovki (tej spod Grand Hotelu) po miejscówkę. Dostawało się numerek, na tablicy sprawdzało się o której będzie jechać dana gondola i wracało się do hotelu spać Dodatkowo takie dwukrotne podejście z rana pod lanovkę to była świetna rozgrzewka Do pełni szczęścia potrzebne są jeszcze dwie "rzeczy": 1) wymiana krzesła w łomnickim siodle 2) zapewnienie sobie przychylności niebios aby łaskawe były sypać trochę więcej białego na tą część Tatr. Pozdrawiam Użytkownik sese edytował ten post 14 wrzesień 2013 - 07:58
  15. Tanio, rodzinnie, blisko (równe 600 km z Wro przez CZ) i bez tłumów jest także w Dachstein West. Karnety o wiele tańsze niż innych ośrodkach Salzburgerlandu. W marcu na stokach było wręcz pusto, więc w lutym chyba też nie będzie tragedii. Dodatkowo kwaterka obok stoku osiągalna za 10-12 Euro (namiarów nie mam ponieważ jechałem w ciemno). Przeważają trasy czerwone (łącznie 63 km), ale jest też 7 km niebieskich i 7 km czarnych. Z tego co pamiętam to czerwone były bardzo szerokie i mało wymagające, więc dzieciaki powinny na nich spokojnie śmigać. Jedyny minus tego ośrodka to brak jakichkolwiek atrakcji po nartach (jest jeden basen z sauną w Gosau, ale nie przypomina on tego z Fugen, Kaprun czy Badgastein) Wszystko przeczytasz i zobaczysz na http://www.dachstein...ebiet/panorama/
  16. sese

    Tyrol - Zillertal Arena

    Poruszane było już wielokrotnie... Jeśli będziesz pod gondolą przed 9:00 to na 99 % wchodzisz do niej z marszu. Im bliżej 10:00 tym gorzej. Po 10:00 zdarzały się kolejki na 45-50 minut stania, a nawet jeszcze dłuższe. Jeśli zbliżając się do stacji zauważysz ludzi stojących na "ślimaku" to od razu wskakuj do skibusa - za 7 minut będziesz przy gondoli Horberg, do której zazwyczaj kolejek nie ma...
  17. Ja z Szabirowej Francyji mam jak najlepsze... Wprawdzie nie pamiętam już czy ręczniki były/miały być/nie było, ale wszystko inne było na swoim miejscu.
  18. To takie działanie podprogowe - "zobaczcie jak może być drogo we Francyji, tymczasem na Pzju 4 nocleg będzie prawie jak za darmo - za skromne 89,99 Euro/os/noc"
  19. sese

    Najładniejsze narty?

    Dwie sztuki warte uwagi: 1) motyw patriotyczny 2) motyw roznegliżowany
  20. Z tego co widziałem to w Serfaus są jedynie przy hotelowe, prywatne SPA. Nie dostrzegłem żadnych term, basenów etc... Coś za coś - SPA nie ma, ale mają najmniejsze na świecie metro http://www.youtube.com/watch?v=bOohVCNIyKg
  21. W zeszłym sezonie mieszkaliśmy w Serfaus w takim miejscu, że na nartach dojeżdżaliśmy pod dom. Problem jest jeden - im bliżej nartostrad tym drożej. My za nasz apartament (wcale nie był jakiś wypasiony - normalny austriacki standard bez wodotrysków) płaciliśmy po 35 Euro/osoba/noc. To była najtańsza oferta w całym Serfaus. Rekompensował to koszt karnetów, które w grudniu w SLF mają wręcz symboliczną cenę w porównaniu do Stubaiu czy Tuxa, o Solden nie wspominając....
  22. sese

    Mój własny projekt nart.

    Taki stary to ja nie jestem ... Kojarzę, że miałem je pod koniec podstawówki i były to moje pierwsze "poważne" narty, razem z butami renomowanej firmy Fabos Krosno. Mogło to być około 1990 Moje na 99% pochodziły z tej samej wytwórni, co te z twoich zdjęć - identyczna czcionka, napis, szata, tylko kolor inny... I też miałem M46 w Jantarach
  23. sese

    Mój własny projekt nart.

    Moje napewno były innego koloru (seledyn czy cuś), ale napis na dole bravo też coś mi się kołacze po głowie. Wiesz/pamiętasz może jak nazywały się inne modele?
  24. sese

    Mój własny projekt nart.

    A propos. Kto jeszcze miał ten epokowy wynalazek polskiego przemysłu sprzętu zimowego? Pamiętam swoje Jantary - bodajże były seledynowe z czerwonym napisem "Jantar". Miały przezroczysty ślizg, a pod nim biały podkład z ukośnym napisem "Jantar". Ten ślizg budził najwięcej emocji, zwłaszcza przy porównaniu do powszechnie panujących wówczas epoxów "z rowkiem". Ma może ktoś zdjęcie Jantarów? U mnie się nie zachowało, a wujek google też nie pomaga...
  25. Właśnie przetestowałem na Stubaiu SS Icepeaka z serii XTS (Extreme Series). Mimo, że jest bardzo cienki i lekki to przeżył i ulewę i gradobicie i silne porywy wiatru. Oczywistym jest, że trochę w nim zmarzłem mając pod spodem tylko bieliznę i jeżdżąc w deszczu przy temp. około 0 st, ale za to nie przemókł w warunkach gdy niektórym "puszczały" HS i to renomowanych marek... Polecam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...