Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 29.08.2026 w Odpowiedzi

  1. U mnie w górach żadnych grzybów. No prawie, jedna mała kania, jedna kurka. Za to wciąż dużo jeżyn. Aha, no i 50 lat minęło jak jeden dzień. 50 lat małżeństwa. 🙂 Na zdjęciu 50 róż od dzieci.
    12 punktów
  2. 10 punktów
  3. U mnie wokół weekendowego komina na nie-rowerze (czyli e-):
    10 punktów
  4. 9 punktów
  5. Cześć Wszystkim, przypadkiem gdzieś mi się pojawił fragment z moim nazwiskiem 🙂 Dawno mnie tu nie było i mam nadzieje , że u wszystkich ok i nie możecie się tak jak ja doczekać zimy chociaż sezon skończyłem 2 tygodnie temu 😉 I tak na odnośnie filmiku o którym dyskutowaliście to nie byłem ja. Chłopak jedzie bardzo ładnie , ale inicjuje skręt wewnętrznym ramieniem co na stromym stoku go od razu położy bo ma zbyt mały docisk na zewnętrznej. Drobny błąd do łatwej poprawy. Ale ważniejsze , że przesyłam Wam filmik z Chile, na którym jadę z Kosmą Szafrańskim. Zapraszam do subskrybowania bo będzie masa , ale to multum filmów które nagrywałem przez ostatnie 3 lata , a z tego sezonu nagrania m.in. ze Stefano Belingherim, Thomasem Mermilod-Blodin, czy Larą Culturi to tylko część tego co będę wrzucał. Pozdrawiam serdecznie Bartek
    9 punktów
  6. Godzina i 20 minut lot z Poznania, nawet nie zdążyłam wypić kawy. Miałam de facto 3 dni, jeden wieczór i jeden poranek, więc Istrię ledwo liznęłam. Pula, oprócz śladów rzymskiego panowania i pocztówkowych zdjęć, pokazała mi niczym niezmącone życie mieszkańców, to nie jest zatłoczone od turystów miasto. Czyste, choć śmietników co kot napłakał. Bez korków, kolejek, przeciskania. Mnóstwo wąskich, jednokierunkowych uliczek, schodów, schodów i znowu schodów, kamieniczek z piaskowca, kolorowych okiennic i czerwonych dachówek, małych piekarń i warzywniaków oraz poutykanych „naszych społemów”. Spacer wieczorową porą fajny, niefajne ceny za cokolwiek. Kamenjak Premantura - półwysep z mnóstwem zatoczek, plaże od żwirowych porośniętych sosnami alpejskimi, po klifowe, tarasowe, gołe jak to ujął Jan. Generalnie ludzi nie wiele, wyjątkiem była plaża Mala Kolumbarica, tam spotykali się fani skoków do wody i snurkowie. W zasadzie snurkować można wszędzie, i wszędzie coś się rusza i żyje. Ale tam było najwięcej ryb. Półwysep rowerem stoi, specjalne dedykowane szlaki mtb i turystyczne. Mapka w gratisie przy wypożyczeniu roweru mtb za jedyne 20 jurków na cały dzień za sztukę. Jadaliśmy w ichniejszych Konobach, dużo taniej niż w restauracjach, świeżutkie ryby i mule, swojskie i pyszne żarcie, a i swojskie popitki w gratisie były - śliwowica co mocno kopała i likier gruszkowy. 20-25 € na nas dwoje i pełne brzuchy. Ostatni poranek to Gradska tržnica Pula - figi i winogrono od babcinki ze straganu, miody z szałwi, rozmarynu i kasztanowca, istrijska oliwa - to taki must have - i w drogę powrotną. Nie odmówiliśmy sobie też wizyty w Wenecji. To takie większe w okół komina. Reasumując - jak będzie opcja, to chętnie do Chorwacji polecę, podobało mi się, a chorwacką drożyznę można w dużej części sprytnie obejść.
    9 punktów
  7. Cześć Przestań pieprzyc Janku. Sam wiesz ile było przez te prawie 20 lat złotów, spotkań, zawodów i nigdy nie byłeś, więc nie wykręcaj się tą sympatyczną strzelistą dziewczyną. Ja niestety raczej nie pojadę do Szwajcari czy Francji bo...po co. Wszędzie na nartach można zjechać z zadowoleniem i niezłą zabawą. Ale... Fajnie jednak byłoby Cię poznać. Te same pretensje mam np. do Andrzeja, który ma rzut beretem a już nie mówię o grimsonie, którego stać na to aby wstawać o 2 w nocy i jechać do Czarnej Góry. Wiem, fajnie jest zachować tajmniczą twarz, bo przy spotkaniu bezpośrednim pewne mity mogą upaść ale.... warto to chrzanić dla fajnej zabawy i poznania fajnych ludzi. Wiem, że trudno jest pozbyć się obciążenia oceny ale warto to po prostu olać. Warto się zbliżać niż oddalać, zwłaszcza wtedy gdy oddalanie się zaczyna być w modzie. Pozdro
    8 punktów
  8. Kontuzja Piotra @PSmokprzekreśliła nam styczniową, unikalną okazję jazdy z kimś, kto nie tylko uczy jazdy, będąc w wąskim gronie 1% instruktorów z 4 level CSIA, ale kształtuje systemy szkolenia innych instruktorów. Dzięki Cristiano także otrzymaliśmy szansę spojrzenia na narciarstwo z zupełnie innej perspektywy i wyjazd Flow Up pootwierał kilka szuflad w naszych głowach, więc robimy sequel Flow Up 2! Po kontuzji Piotra już jednak ani śladu, więc dla narciarskiego dyzia i romantyka jak ja, naturalnie wrócił temat Level Up. Logistyka i kalendarz wymagają czasu, ale to zbyt fajna wizja, by nie próbować. https://youtu.be/wQwyXCU1Cgo?si=GMafHAUk1UE5zk72
    7 punktów
  9. To najwyższy szczyt pasma Siebengebirge czyli najbliższe góry w mojej okolicy. Ten szczyt to Wielka Góra Oliwna i mierzy 460 m npm. ale startuje się z poziomu 60 m npm. Startuje się z uroczej wioski Röhndorf w Dolinie Renu, niedaleko dawnej stolicy Bonn. Pierwszy etap to Smocze Skały (Drachenfels) o wysokości 320m z widokami na Przełom Renu z drugie strony można wjechać zębatką potem jest kilka stromych zejść i podejć w ładnej okolicy na szczycie schronisko z wyśmienitą kuchnią i widokami cała wycieczka zajęła nam 7 godzin (2godz. popas na szczycie) łączna suma podejść 720 metrów co jak na emerytów było niezą wyrypą.
    7 punktów
  10. Hej, Podsyłam Wam 3 nowe filmy 🙂 Pozdrawiam, Bartek
    7 punktów
  11. Pozdrowienia z Jezior Plitwickich - polecam choć dużo ludzi (nie wiem co tu się dzieje w szczycie sezonu...)
    7 punktów
  12. 7 punktów
  13. Dziś na plażę rowerkiem i kąpiel potem skarpa bo po plaży trochę za nieregularnie…
    7 punktów
  14. No, to pozdrawiam Was wszystkich ze słonecznej i gorącej Istrii 😎
    7 punktów
  15. Cześć. Choć plany to odległe i dużo może się jeszcze wydarzyć, to rezerwacja z naszej strony już poszła - 10-14 styczeń jesteśmy na Chopoku. Będzie z nami @Adam ..DUCH. Zamierzamy tam dotrzeć w niedzielę na wieczór , a wcześniej pewnie spędzimy weekend na Zwardoniu...😉 Nie wiem kiedy dotrze Adam ale zakładam że najpóźniej poniedziałek rano lub po prostu też w niedzielę na wieczór. W każdym razie jazda⛷️ poniedziałek - czwartek. Tak, wiem - Chopok drogi, nie ma co jeść, nie ma gdzie zaparkować, ciągle wieje , wyciągi zamknięte itd itp... Ale dobre towarzystwo zawsze przyćmi wszelkie niedogodności!😎💪 więc - ZAPRASZAMY!😁 Oczywiście Adam jedzie stricte szkoleniowo dlatego będzie można się umówić na lekcje. Niektórzy pewnie nie mają daleko także nawet wpaść na jeden dzień... Pozdrowionka
    7 punktów
  16. 1). Skoro tak twierdzisz, to nie mam pojęcia po kiego grzyba kupowałeś mieszkanie? Trzeba było wynająć, jak to jest w Japonii. 2). Nie na papierze, tylko w rzeczywistości, w JPN na dzień dzisiejszy jest ok 10 mln. opuszczonych domów/mieszkań. Nikt tego nie chce. A jeśli nawet, to zakup gotówkowy, bo dom jest bezwartościowy. Zięć z córką są zafascynowani Japonią, byli już tam 3x. Mieli nawet pomysł na przeprowadzkę podjarani niskimi cenami domów. Ze względu na niż demograficzny (w Japonii od kilkunastu lat 3x więcej umiera ludzi niż się ich rodzi, bo się społeczeństwo zestarzało i wynosi się do metropolii), dużo bardziej przychylnie rząd japoński patrzy na rezydentów. I tak, zakup starego domu na przedmieściach. Japończycy, podobnie jak my, kredytują swoje domy, biorą kredyty praktycznie dożywotnie (niskooprocentowane). Dom w dobrym stanie pod miastem. Sprzedający krzyczy 30 mln jenów, bo dom jest w dobrym stanie wizualnym. Prawo Japońskie vs banki. Bierzesz papiery i idziesz do banku. Bank sprawdza średnią cenę gruntu w prefekturze, wiek domu i mówi Ci że dostaniesz 12 mln kredytu. Banku nie interesuje stan domu, tylko wiek. Ty jako kupujący - negocjacja ceny, jeśli chcesz kupić. Dokument stwierdzający rok budowy, dokument o ostatniej ochronie antykornikowej (bo większość domów jest drewniana), dokument o klasie sejsmicznej oraz książkę remontowa domu, do której musi być wszystko wpisane, nawet malowanie, nie mówiąc już o innych grubszych remontach. Potem ekspert - który bada całość pod względem przydatności i poprawności wykonania wg książki remontowej. Możesz tam zrobić remont kapitalny, z punktu prawa japońskiego jest on nie istotny, jak i zasad bankowych, ważny jest dokument stwierdzający pierwotny rok budowy. To wynajem długoterminowy opłacany z góry. Finalnie, nie ważne ile zainwestowałeś, jakąś wartość przedstawia tylko grunt i to jest wadium na poczet wynajmu, które w zależności od położenia może nieznacznie wzrosnąć. Natomiast sam budynek nie stanowi żadnej wartości i dostajesz go niejako w gratisie. Budynki ze starymi normami sejsmicznymi - sprzed 81 roku są tylko do wyburzenia. A i nawet jeśli chcesz postawić nowy, to musisz to zrobić w tym samym roku kalendarzowym co wyburzenie starego, bo Ci dojebią pełny podatek za niezagospodarowanie terenu (a tak płacisz 1/6). Tam nie ma, że coś stoi, tylko musisz mieć do tego dokument urzędowy poświadczający ukończenie budowy. Podobnie z wyburzeniem. To co Tobie wydaje się kolorowe, w rzeczywistości takie nie jest. Dlatego młodzi nie przejmują nieruchomosci po rodzicach, bo im się najnormalniej nie opłaca tego robić, bo generują tylko koszty, a sprzedać się tego nie da. Bloki w miastach. Sytuacja podobna, tylko okres amortyzacji dłuższy - 47 lat z nowymi normami sejsmicznymi. A więc kupujesz w mieście, kredytowanie analogiczne jak w przypadku domów jednorodzinnych, ale utrata wartości niższa. Ale po tym czasie dochodzi do sytuacji, gdzie o ile są chętni na wynajem lub są lokatorzy, którzy płaca czynsz, to budynek funkcjonuje, ale w pewnym momencie koszty utrzymania są tak duże, że najem nie pokrywa tych kosztów, szczególnie w starych budynkach, że sprzedaje się te bloki za cenę gruntu (a w miastach jest kosmiczna), ale ze względu na sposób i normy budowlane, udział w gruncie jest mały. Żaden inwestor nie kupuje takiego obiektu do remontu, tylko aby go zburzyć i postawić nowy i dać mu życie na kolejne 50 lat. Tu sejsmika odgrywa dużą rolę w całym tym pomyśle na budownictwo w Japonii. Bardzo mocno rosną opłaty remontowe w takich budynkach. Następną rzeczą, to bardzo korzystne prawo własnościowe, niepłacących bardzo trudno pociągnąć do odpowiedzialności. Prawo bardzo dobrze ich chroni. Kolejnym problemem są pustostany bez włascicieli w starych blokach. Utrzymanie jest przerzucane, na tych co płacą. Więc decyzja o zakupie, jest zwykle decyzją na całe życie, a im później tym gorzej podjąć jakąś decyzję o zmianie. Jedynie co to rekompensuje nieznacznie to podatek od nieruchomości, po okresie amortyzacji płaci się podatek praktycznie tylko od gruntu, ale to małe pocieszenie. Mnie bardziej podoba się model europejski, ale różnica w naszych poglądach jest zasadnicza. Ja jak większość z nas ma rodziny, dzieci, wnuki i myśli o tym co pozostawi po sobie. Coś co pomoże przyszłym swoim pokoleniom w życiu. Nasze wysiłki nie przechodzą bez echa. Pozostawiamy trwały ślad, choćby materialny. pozdro
    6 punktów
  17. Cześć No te dwie rzeczy się zupełnie kłócą koncepcyjnie Mario. Płacenie za to, że ktoś żyje jest absolutnie demoralizujące i należy to natychmiast zmienić - oczywiście nikt tego nie zmieni w tej chwili ale tych, którzy to wprowadzili należałoby rozstrzelać. Natomiast dopłacanie do wykształcenia jest wysoce wskazane w interesie społecznym. Pozdro
    6 punktów
  18. No dobra. Pewnie ostatnie fotki z moich rowerowych górskich wypadów. Zawsze gdy widzę coś niezwykłego, pięknego, urzekającego, a pełno tego w okolicach, w których się poruszam, mam ochotę uwiecznić je na fotce i podzielić się tą niezwykłością z innymi. I lubię też oglądać wystawiane przez innych. Na drugiej fotce leżaki na polance blisko parkingu pod Mogielicą. Lubię tu podjechać, poleżeć chwilkę, pomedytować. Dolce vita, choć bez piwa. 🙂 Dziś full ludzi na parkingu. Czują, że to koniec lata.
    6 punktów
  19. Hejka, Przesyłam film z sezonu 24/25. 9 minut zjazdów w całkiem ciekawych miejscach jak Vail, Whistler, Valle Nevado, deer Valley i oczywiście San Pellegrino. Z sezonu 25/26 dopiero są w przygotowaniu 🙂 Pozdrawiam, Bartek
    6 punktów
  20. A tak wracając do mojego beskidzkiego komina. Dzisiaj 2 godziny spaceru po lesie. W koncu popadało, ale to za mało. Na zupę wystarczy. Dodatkowo na działce wyrosło mi 15 rydzów.
    6 punktów
  21. Skupieni, ale często groźni. Niedaleko stąd do stwierdzenia, że czują się pewniej od innych kierowców i jeżdżą od nich bezpieczniej. Ponoć tak uważa 75% kierowców. Podobnie jest z samooceną. Większość uważa, że jest lepszymi kierowcami od innych. A w ogóle to prawie wszyscy kierowcy uważają, że są dobrymi kierowcami. BTW, ja też uważam, że jestem lepszy od większości kierowców. 🙂 A już na pewno lepszy w parkowaniu na kopertę. Podobnie uważam, że jestem lepszym (wciąż :)) narciarzem od większości nartujących. 🙂
    6 punktów
  22. Byłem w Lądku na Festiwalu Gór + Bike Festiwal Glacensis, udało mi się tam spotkać Panią Aleksandrę Mirosław, Martynę Wojciechowską, Marcina Mellera, Justynę Kowalczyk-Tekieli, Maję Włoszczowską, Szymona Godźka i wiele innych osób. I szczerze, to poza Panem Marcinem wszyscy są w takiej formie, że pozazdrościć. Impreza świetna, zaliczone zawody Enduro (niestety DNF) i Uphill na Trojak (turystycznie bez spiny).
    6 punktów
  23. Cześć Dzisiaj chcąc pojechać w koło komina skorzystałem z zaproszenia Adriana i podjechałem do Leśnogóry. Dzięki serdeczne za miłe przyjęcie, wspaniałe ciasto i kawkę. Przepraszam za jaranie i gadanie bez przerwy. Serdeczne pozdrowienia dla Żanety i Szanownej Mamy, które widziałem przez moment mijając się z nimi na drodze. Bardzo fajnie spotykać takich ludzi jak Wy. Trzymaj się serdecznie
    6 punktów
  24. Karol - proszę cię, nie pierdol, jak się na tym nie znasz. Żebyś trochę liznął wiedzy, a nie wietrzył teorii spiskowych, może ja, jako z wykształcenia wiertnik .... naftowy rozjaśnię Ci nieco w tej pustej pale. Otóż ARA to Amsterdam Rotterdam i Antwerpia, Holendersko/Belgijski mix przetwórczy i łącznik europy ze światem. Holendrzy + Belgowie to kraje zajmujące się głównie przetwórstwem i w przypadku paliw płynnych jest nie inaczej. To oni ustalają ceny paliwa na europejskiej giełdzie, btw. Holandia jako jeden z nielicznych krajów który jest w stanie zaspokoić swoje potrzeby w paliwa bez importu z zewnątrz, oprócz tego Niemcy oraz Hiszpania. Nigdzie tego nie wożą, bo wszystko jest usytuowane w pobliżu portów. Amsterdam może obsługiwać supertankowce wszystkie - nawet te największe na świecie. Jako ze jesteśmy w unii i tak czy siak musimy importować gotowe paliwo, to cena w całej unii nie może zbytnio odbiegać od siebie. I tez tak jest, to zapobiega spekulacjom paliwem w unii. Ceny w PL na stacjach są bardzo podobne, są kosmetyczne różnice, ale nikt nie będzie woził paliwa z Krakowa do Warszawy bo jest 5 groszy tańsze. Jest taki wskaźnik Nielsena określający nowoczesność instalacji rafinerii i możliwości przetwórcze. Instalacja w Amsterdamie, to ogromna rafineria o ogromnych mocach przerobowych ale o niskim wskaźniku Nielsena (chyba 6,5), czyli wsadowo musi mieć dość dobra ropę brent, a wyjściowo nie potrafi przerobić i ma straty na paliwa wysokomarżowe, więcej zostaje mniej opłacalnych odpadów, stąd wyższe ceny gotowego paliwa na notowaniach giełdowych. Ale to królowie przerobu półproduktów na wyroby gotowe. Giełda jest notowana w dolarach, bo w takiej walucie jest kupowany półprodukt, czyli ropa brent. Na czym polega fenomen Orlenu i jego gigantyczne zyski które są nieomal takie same chociaż mamy mniejsze instalacje od Holendrów? Otóż mamy jedne z najnowocześniejszych instalacji w Europie. Średni wskaźnik w grupie Orlen jest na poziomie 10, a rafineria nad morzem ma 11,5. Amerykańska średnia to 9,5. Najnowocześniejsza instalacja jest w indiach i ma kosmiczny wskaźnik blisko 22. Obrazowo, Holandia kupuje dość dobrej jakości ropę i przerabia to na paliwa, my kupujemy od ropy jaką kupują holendrzy po fryturę i robimy z tego paliwa z mniejszym niż Holendrzy niskobudżetowym odpadem, a hindusi przerabiają wszystkie gówna z kanałów i Gangesu robiąc z tego paliwo lotnicze. Poniał? Ja się cieszę, że Orlen urasta do roli lidera, ciesze się że dysponuje ogromnymi środkami na rozwój (co tez robi), cieszę się że mamy w tym udziały i gro środków z zysku spółki trafia do budżetu państwa. Niemcy wszystkie swoje rafinerie oddali kapitałowi zagranicznemu, który powoli się zwija, odcinają tylko kupony z należnych opłat i tyle. Ale oczywiście przezornie wprowadzili już dawno podatek od nadmiarowych zysków w wysokości 33%. W PL ON na stacjach jest poniżej cennika hurtowego Orlenu, natomiast Pb jest stosunkowo droga. Ale Orlen nie może obniżyć ceny PB, bo utopi importerów gotowych paliw, którzy straty na ON odrabiają na PB. A bez nich będziemy w dupie. Problemem jest oparcie gospodarki na ON w europie, zużywamy 3x więcej ON niż PB. I choćbyśmy się zesrali wszyscy do kupy w całej Unii, to nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb w ON, a wynika to z proporcji po rafinacji. Cierpimy na pernamentny niedobór ON, a możemy się utopić w PB. W wyniku rafinacji 1 l ropy wychodzi 0,5l PB, 0,25 l ON + opałówki (dlatego w zimie jest gorzej), 0,15 paliwa lotniczego, reszta to oleje ciężkie, smary etc. Bez holendrów bylibyśmy w dupie, bo cała nadwyżkę PB wysyłają w świat (głównie USA), a i do nich przypływa gotowy ON. pozdro
    5 punktów
  25. Lekarze (zwłaszcza Ci dobrzy) nie mają najmniejszego problemu ze znalezieniem pracy w sektorze czy to państwowym czy prywatnym, ofert jest za dużo w stosunku do liczby dostępnych specjalistów. Jeśli nawet byłaby opcja wykształcenia większej ilości młodych lekarzy, to jeszcze trzeba ich zatrzymać w kraju, a nie jak teraz - że skończą studia (darmowe), robią specjalizację (pracując) i wyjeżdżają w świat. Musieliby mieć obowiązek odpracowania tych lat, w czasie których zdobywali wiedzę i doświadczenie na koszt nas wszystkich.
    5 punktów
  26. Moda na greckie wyspy: dorzucę Korfu: tu Gardenos Beach. Sporo dobrych zdjęć znajdziecie na Mapach Googla. Mieszkałem kawałek dalej przy Issos Beach. Okolica piękna i mało ludzi. Plaże piaszczyste i płytkie. Autobusy w turystami nie docierają bo drogi w miasteczkach szerokie tak na osiłka z wózkiem. Cudowny spokój. WhatsApp Video 2026-09-15 at 18.34.04.mp4
    5 punktów
  27. Ogólnie dosyć u nas drogo obecnie. Wracaliśmy teraz z Chorwacji przez Węgry i Słowację, to najdroższe paliwo (diesel do kampera) w Zwardoniu. Chorwacja ma regulowane ceny, teraz było 1,85 euro (poza autostradami) wcześniej 1,79. Na Węgrzech po przeliczeniu wychodziło 8,71-8,77 zł /litr, na granicy w PL 8,99 zł/litr, w Katowicach podobnie widziałam przejeżdżając, może taniej gdzieś w mniejszych miastach. Niestety samochód kempingowy jeździ na paliwach kopalnych, nie widzę szybkiej opcji zmiany. Sąsiad już kupił teslę, panele foto ma na dachu od ładnych kilku lat i jeździ dookoła komina, więc to ma sens - niestety to jest opcja dla bogatszej części społeczeństwa, która posiada dodatkowo możliwość podłączenia pojazdu do gniazdka. Zdecydowanie za dużo mamy oszołomów przy władzy żeby sytuacja geopolityczna się ustabilizowała.
    5 punktów
  28. a ja wraz z małżonką zdobyłem szczyt
    5 punktów
  29. Mitku, dążyć zawsze można a nawet trzeba a styl ma każdy swój indywidualny. Dlatego ludzie tworzą „zabawki” typu CARV czy filmy żebyśmy mogli zblizyc się do swojego ideału ( czyli sufitu własnych umiejętności) 😏 Wiesz, jazda za dobrym narciarzem jest zajebista tak samo jak częste szkolenia ale niestety nie każdy ma taką możliwość, dlatego wspieranie się filmami ma sens . pozdro
    5 punktów
  30. Dwa filmiki z miejsc mojego codziennego rowerowanie. Pięknie tu. https://photos.app.goo.gl/Fxfrfahjgg8kNJQS7 https://photos.app.goo.gl/Rct7KH137gB9wQy66 Ale jesień nadchodzi.
    5 punktów
  31. Napiszę na priv jak wrócimy bo nie lubię na tel. poza tym jestem na urlopie 😎
    5 punktów
  32. Paweł, nie mnie trzeba pytać, ale faceta. 🙂 To jego wyjście w górę jest może nieco bardziej zaakcentowane niż u innych b. dobrze jeżdżących, ale nie przesadne. Wynika z mechaniki i dynamiki jazdy na krawędziach i nie ma wiele wspólnego z klasycznym skrętem NW, gdzie odciążało się narty przez aktywne, wspomagane mięśniami wyjście tułowia w górę w celu późniejszego odciążenia nart i umożliwienia im obrotu wspomaganego jeszcze wbiciem kijka. Daję po raz kolejny humorystyczny filmik z francuskiej komedii "Slalom niespecjalny", gdzie instruktor pokazuje klasyczny skręt NW. Sceny kręcone w Val d'Isere lata temu. Zarówno instruktor (autentyczny) jak i aktor niestety już nie żyją, choć zmarli całkiem niedawno. Dodajmy, że nasze określenie skretu NW jest mylące. Skupia się na pozycji a nie mechanice. Francuskie (a może i anglosaskie) flexion-extension jest dużo bardziej trafne. A na koniec podaję przypadkowy filmik z jazdą włoskiego instruktora jadącego wg mnie idealnie średnim skrętem carvingowym. Niestety takie jeżdżenie jest rzadko możliwe na typowych zagęszczonych trasach.
    5 punktów
  33. Dzisiejsze w koło komina:
    5 punktów
  34. Da się, a raczej dało się bo jak teraz jest nie wiem. 🙂 Teściowie moich dzieci też mają podobne przebiegi. Ale patrząc wstecz myślę, że znalezienie drugiej połówki to niełatwa sprawa. Dużo w tym przypadku czy zrządzenia losu, szczęścia albo jego braku przy złym doborze :). A i potem, już po znalezieniu tej połówki, łatwo nie jest. Tyle że jak łatwo czy niełatwo jest w tym wspólnym życiu wiele zależy od nas samych.
    5 punktów
  35. .. podobnie działa podarowanie statusu "świętej krowy" pieszemu na pasach... .. ja bym założył takie.. ..ci w pociągach czuli by sie bezpieczniej a i niejeden kretyn może by sie jednak zastanowił
    5 punktów
  36. Pochodzi z Mikołowskich źródeł z dzielnicy Gronie gdzie rurociąg dostarcza ja do browaru.Dlatego długo była marka Tyskie Gronie.
    5 punktów
  37. Dzisiaj 3 dzień w tym sezonie
    5 punktów
  38. Moja pańcia wygrzewa się w Kalabrii mówi że mega tanio w restauracjach a każdy znajdzie coś dla siebie ciekawego a woda cieplutka tylko jakoś w moje gusta tak plaże ich nie trafiają 😤 zdecydowanie wolę te portugalskie czy nawet morza północnego czyli długie i szerokie bez parawanów czy lokalnych leżaków knajpowych - czysta natura 😉
    5 punktów
  39. Dzień jak co dzień - rower, kąpiel, spacer - triathlon dla emeryta;-)
    5 punktów
  40. ..niedługo bez AI do kibla nie pójdziecie bo nie będziecie wiedzieć po co
    5 punktów
  41. Miałem się nie wtrącać, ale nie wytrzymałem:) Co Ty pieprzysz chłopie? Twierdzisz, że kierowcy się stresują, bo muszą przestrzegać przepisów? Toż to jakiś absurd. 1. Każdy normalny kierowca, którego znam twierdzi, że na OPP jedzie się znacznie przyjemniej: wszyscy jadą podobną prędkością, nie ma siedzenia na dupie i poganiania. Ruch jest płynniejszy niż gdy pojawiają się duże różnice prędkości między pojazdami. 2. Mam tempomat, ale nie używam. Potrafię jechać ze stałą prędkością przez kilkaset kilometrów, więc nie róbmy z kierowców idiotów.
    5 punktów
  42. Wasze zdrowie! całkiem dobre 😉 Adriano, trzeba trochę pokombinować, piszesz list do Gwiazdorka z prośbą o nowe narty, bo przecież byłeś grzeczny , i już.
    5 punktów
  43. Na nartach głównie ..............jeżdzę na nartach. Filmy kręcę incydentalnie. Z moją jazdą mam mniej jak 10 w całym narciarskim życiu i ani jednego z poprzedniego sezonu. p.s. zależy Ci aby zobaczyć jak jeżdżę ? Dawaj do Zwardonia na zlot !!! Nie może przecież zabraknąć tak aktywnego forumowicza jak Ty. Będziesz szczerze rozczarowany bo z moją jazdą jest lepiej niż liczysz, że jest 😄 No i zabierz wnuczkę. Zobaczysz. Znacząco poprawię jej jazdę w kilka przejazdów.
    4 punkty
  44. Piotrek, trzeba zrozumieć mechanizmy. W PL dom/mieszkanie jest lokata kapitału, a w JPN dobrem konsumpcyjnym. W JPN dom po 22 latach jest nic nie wart. Jego wartość jest równa zero. W miastach w budynkach betonowych po 47 latach osiąga amortyzację i także jego wartość wynosi 0. Jedynie grunty są coś warte, ale jest inne prawo budowlane niż w PL. Wg. naszych standardów, to patodewloperka. Ponadto wraz ze starzeniem się mieszkania, nie dość że traci na wartości i dąży do zera to koszty użytkowania drastycznie rosną. Ceny gruntów w Osace są horendalne, ale budując 20-piętrowce z mikro mieszkaniami (czego w PL się praktycznie nie da zrobić), możesz wynająć mieszkanie taniej. Koszty obsługi są wysokie i lepiej je komuś wynająć niż za to płacić. Te koszty rosną z roku na rok, a mieszkanie traci na wartości. Druga rzecz - praca. Tam panuje system lojalnościowy. Czyli podejmując pracę, dostajesz 10 dni urlopu po 0,5 roku ciągłej pracy, a 20 dni po 6,5 roku. Podwyżki zależą od stażu, nie od umiejętności. Brak L4. Jak jesteś chory, to bierzesz urlop. Jak zmienisz pracę, to się resetuje wszystko, tracisz wypracowany staż w poprzedniej firmie oraz urlop. Zaczynasz od zera. Czyli najniższa pensja i 10 dni po 0,5 roku ciągłej pracy. Kupując nowe mieszkanie dostajesz na dzień dobry wysoką opłatę wstępną + na dzień dobry z 20% tracisz z wartości mieszkania. Z czasem kosztuje Cie coraz więcej, jego wartość spada. Czyli tak de facto, nie kupujesz, a raczej wynajmujesz całe życie mieszkanie. Tylko za ten wynajem płacisz z góry. Czyli po 50 latach dostajesz 1/500 wartości gruntu na którym stoi. Wartość mieszkania jest zerowa. Japonia mocno tego pilnuje. Czyli w PL, kupujesz dom w którym wychowujesz dzieci, a na emeryturze dochodzisz do wniosku, ze mieszkanie w Bloku Ci wystarczy, sprzedajesz dom, kupujesz mieszkanie i jeszcze Ci coś z tego zostanie. W Japonii, kupujesz dom, po czym sprzedajesz za cenę wartości gruntu i znowu musisz kupić mieszkanie, albo do końca życia cos wynajmować, lub do końca życia mieszkać w domu. Porzucone domy pod miastem w Japonii to standard, bo są gówno warte. Lepiej jak stoją, bo są niższe podatki, za zagospodarowaną przestrzeń. pozdro
    4 punkty
  45. Tak co do środków wspomagających.... czy tylko ja dostałem z Halki ofertę "niedoodrzucenia"?
    4 punkty
  46. Do przejazdu kolejowego mam 400 metrów. Zanim wybudowano tunel, były dzielone rogatki po obu stronach torów i dróżniczy. I jak źle trafiłam z porą, to te 400 metrów przejeżdżałam nawet 40 minut. Nawet jak ktoś się wpakował na przejazd podczas zamykania rogatek, to dróżniczy wstrzymywał rogatki wylotowe. Na innych przejazdach można było spokojnie zjarać fajkę. Teraz rogatki zamyka automat, na 13-20 sekund przed przejazdem pociągu . No nie zdążysz piernąć a pociąg już jest. Nic nie zrobisz. Moja klientka , pani maszynistka, prowadząc skład widzi jak zamykają się rogatki. I jeśli przejazd jest na długiej prostej i jest dobra widoczność, i jeśli coś się na torach działo, to czasami udawało jej się wyhamować skład - Inter potrzebuje ok 1 km, ma dość młody i nowoczesny tabor, ale jeśli leci starszy skład, to już nie jest tak kolorowo. Skrócono czas czekania na przejeździe dla upłynnienia ruchu drogowego. Czy dobrze? Modernizowane teraz torowiska, przejazdy kolejowe, stacje i pomiędzy nimi, mają montowane puszki, które zbierają informacje i przekazują je między sobą. Gdy pociąg przejeżdża je sczytuje i wyświetla na monitorze, automatycznie przełączają sygnalizację świetlną i semafory, mogą też z automatu taki skład wyhamować lub spowolnić, ale jest ich bardzo mało.
    4 punkty
  47. Cześć Ja raczej nie jestem żadnym ekspertem. Uważam, że liczy się smak a na skład produktów raczej nie patrzę. Co do lagerów - bo o nich mowa - to jest to rodzaj piwa, którego receptura jest najmłodsza i trudna. Obecne przemysłowe browary robią praktycznie to samo co robi się kiedyś tylko na wielką skalę. Znam jedynie browar w Tychach i robi niesamowite wrażenie skalą ale i technicznym dopieszczeniem procesów, np wszystkie gazy powstające w procesie produkcji są odzyskiwane i wykorzystywane. Linie konfekcjonujące są poza terenem starego browaru i prowadzi do nich piwociąg pod drogą. Największa linia puszkująca robi 100000 puszek na godzinę! Wytworzenie piwa jest bardzo wodochłonne - przeciętne zużycie wody na litr piwa to nawet ponad 10 litrów a tu mamy około 3l. Swego czasu Kompania piwowarska podjęła próbę wytwarzania piwa tyskiego w Dojlidach w Białymstoku. Woda wykorzystywana to ważenia piwa w Tychach pochodzi z podziemnych odwiertów w rejonie i jest kluczem do smaku produktu. W laboratorium oczyszczalni browaru zmierzono wszystkie możliwe parametry fizykochemiczne i odtworzono wodę o takim samym składzie w Dojlidach i ... nic. Okazało się, że produkt smakuje zupełnie inaczej i pomysł nie wypalił - chodziło o obniżenie kosztów transportu do Warszawy gdzie sprzedaż Tyskiego była gigantyczna. Pozdro
    4 punkty
  48. Mario, straszny z Ciebie ortodox, o ile w wielu kwestiach podzielam Twoje poglądy, ale bez przesady. Ma dostać mandat zgodny z taryfikatorem i tyle. To "tylko'" wykroczenie w świetle prawa. Straci prawo jazdy, to może się czegoś nauczy. Insza inszość, rajd z tragicznym skutkiem. Tu powinni dojebać na maxa. Nie powinno być przebacz. Podobnie jazda bez uprawnień, pod wpływem etc. Prewencja ok, ale bez przesady. Każdemu trzeba dać szanse poprawy. Robię teraz B+E, więc jeżdżę z kimś ogarniętym na bieżąco w przepisach i durnych niezrozumiałych i nieznanych dla Kowalskiego meandrach PORD. Podobnie jak Śpioch, uważam, że albo jest najebane znaków, że człowiek nie wie do czego się stosować, albo jest ich zupełny brak, na zasadzie domyśl się o co kaman. Pojeździłem i okazało się, że nie potrafię skrzyżowania przejechać prawidłowo 🙂 . Nóż kurwa takie paranoje, że głowa mała. Skrzyżowanie, lewoskręt z 1 pasa na 2 jadące na wprost. Więc zajmuje skrajny prawy pas. Gość mówi że ujebałem w tym momencie egzamin bo ....powinienem zająć lewy bo oba pasy są rozdzielone ciągłą linią i przyczepa po niej przejechała .... ale osobówka da rady go zająć bo się na ciągłą nie najedzie. Czujesz tematy i absurd. Zawrócenie tirem na tym skrzyżowaniu jest niemożliwe ... bo przez 3 pasy przejedzie, ponieważ inaczej nie zawróci i się nie zmieści. Osobiście nie śledzę zmian w przepisach, tylko tyle ile w mediach jest jakaś kampania społeczna prowadzona. Jeżdżę na czuja z powodzeniem, a przepisy traktuje jako zbiór uwag dotyczących jak się w miarę bezpiecznie poruszać się po drodze. Jak ktoś tutaj zwrócił uwagę - ktoś kto uważa się za dobrego kierowcę który "nigdy" nie spowodował kolizji, to zawsze on był wielokrotnie poszkodowany. Jest tylko przeciętnym kierowcą. Dobry nie dopuszcza do żadnej z tych sytuacji. Na nartach podobnie. Dobry narciarz to ten, który nie wjedzie w nikogo, ale także nie dopuszcza do sytuacji, żeby ktoś wjechał w niego. pozdro
    4 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...